Dzisiaj już mam lepsze nastawienie choc nie powiem pojawily sie mysli aby rzucic to wszystko i miec inny cel moze tez sie tak skonczyć w nieplodnosci trzeba byc jednak wytrwałym.

@ już mnie opuszcza... Ale teraz myśl, że mąż miał powtórzyć badanie nasienia po 3 miesiącach suplementów, ale jakoś bez entuzjazmu i on chce tam jechać i ja.. My chyba wiemy jaki będzie wynik i dlatego tak to wszystko.. Często sobie zarzucam to jak mogłam płakać kiedyś na początku naszej znajomości jak mi się okres spóźniał, że nie chce dziecka.. No wtedy było zbyt wcześnie, bo studia, bo chciałam wszystko po kolei.... Skończyć studia, wziąść ślub i dopiero dziecko.. A teraz myślę, że zmarnowałam tyle czasu ☹️☹️☹️

@ już mnie opuszcza... Ale teraz myśl, że mąż miał powtórzyć badanie nasienia po 3 miesiącach suplementów, ale jakoś bez entuzjazmu i on chce tam jechać i ja.. My chyba wiemy jaki będzie wynik i dlatego tak to wszystko.. Często sobie zarzucam to jak mogłam płakać kiedyś na początku naszej znajomości jak mi się okres spóźniał, że nie chce dziecka.. No wtedy było zbyt wcześnie, bo studia, bo chciałam wszystko po kolei.... Skończyć studia, wziąść ślub i dopiero dziecko.. A teraz myślę, że zmarnowałam tyle czasu ☹️☹️☹️

zosia_🙃 Never Lose Hope 🎀👣 7 lutego 2021, 22:44

2021 r. 7 luty
Witajcie dziewczyny minęło trochę czasu od mojego jeżeli dobrze pamiętam lipcowego wpisu. Po drodzę wydarzyło się parę przykrych spraw dla mnie m.in. po radości , że możemy planować te wszystkie kolejne etapy zajścia w ciążę po ciągle złe wyniki badań ( kiedy wyleczyłam jeden stan zapalny przyszedł po miesiącu kolejny i kolejny ) w końcu lekarz zdecydował o "biocenozie" , "kolposkopii" - na której wyszły zmiany o których lekarz mógł coś więcej powiedzieć po "biopsji" tak miałam biopsję zrobioną już w szpitalu , czekanie na wynik 3.5 tygodnia to była jakaś wieczność niewiele pamiętam z tych 3 tygodni , bo od frustracji po płacz , czarne myśli itd. Tak zleciało mi te 3 długgggieeee tygodnie, dostałam w końcu wynik z którego za dużo nie rozumiałam, oczywiście napisałam do swojego lekarza .
W odpowiedzi dostałam ,że na szczęście wynik nie jest zły , zapadła decyzja o "krioterapi" miałam ją w grudniu ( pamiętam , że źle zniosłam te wodniste upławy przez 2 tygodnie :/ potem od razu miesiączka.
kolejna wizyta 18 marca już niedługo w sumie, szyjka macicy goi się jakieś 6-8 tygodni po krioterapii. Przy kolejnej wizycie będę mieć cytologie, biopsje, kolejną kolposkopię by sprawdzić jak zagoiła się szyjka i czy trzeba robić drugie podejście do krioterapii 🙈 oby nie .
Ostatnie miesiączki mnie wykańczają są dosyć bolesne od bólu krzyża , miednicy poprzez kłucie w jajnikach:/
z takich dobrych wiadomości roku 2021 r dowiedziałam się pare dni temu , że zostanę ciocią 💚💚💚 mój brat będzie tatą 😊♥️ super nowina ,cieszę się razem z nimi 🙂 chociaż mi bywa ciężko ostatnio to staram się nie okazywać im tego , przyznać muszę , że gdzieś w głębi serca wiadomość o ciąży bratowej zakuła. I to ciągłe pytanie dlaczego każda, a ja nadal nie . Czasem mam ochotę samą siebie opier** za takie myślenie , ale która z nas nie miała takich myśli dowiadując się o ciąży przyjaciółki, siostry , czy kogoś bliskiego w rodzinie niech pierwsza rzuci kamieniem . Cieszę się szczęściem brata ♥️💚
I wierzę , że kiedyś to ja będę mogła przekazać im dobra nowinę 🙂

30+1 ❤️
Jest trójka z przodu! Robi się poważnie, jestem przeszczesliwa, że trzymamy się razem tak długo.
Wizyta u ginekologa w 29+5
Wszystko jest dobrze. Malutka miala już 1440 g także rośnie z niej kawał baby. Najpierw była za mała, a teraz tak goni, że muszę uważać żeby jej nie roztuczyc przy tej cukrzycy.
Wątroba i nerki jakoś ciągną No ale nie ma na to ratunku w ciąży. Musimy wytrzymać. Możliwe, że ciąża tak mnie obciąża, że to się wszytko sypie, a po porodzie wyniki wrócą do normy.
Bilirubina z krwi jest ok, tylko z moczu do dupy. Poza tym w moczu pokazało się białko, krew, leukocyty i erytrocyty. No i tu jest średnio.
Tarczyca póki co też cały czas ideolo 👍
A szyjka? Trzyma i nawet znowu się wydłużyła na 2,6 cm! Także jest pięknie jednak wciąż mam leżeć.
Myślę o umówieniu się na sesję z brzuszkiem. Rozmawiałam nawet z babką, która robi takie naturalne zdjęcia nawet w domu, żadnych wieczorowych sukien czy coś. Za to przytulas z mężem i brzuszek. Nie sądziłam, że przyjdzie mi o tym myśleć. Najpierw strach było myśleć o choćby jednym dniu do przodu, a teraz poczułam się na tyle pewnie, że chciałbym mieć jednak pamiątkę.
Za 2 tygodnie mam 3 prenatalne.
Moze po nich bym się zdecydowała na takie mały prezent dla nas 😉

Dzis byłam u diabetologa. Doktor jest zadowolona z moich pomiarów, choć przyznałam się, że grzeszyłam lecz wtedy nie mierzyłam.
Wyniki:
kreatynina 54 (44-80)
Hemoglobina glikowana 5,1% co wg normy pokazuje, że jest ok
C-peptyt 2,020 (1,1-4,4)
Dostałam pozwolenie na pączka w tłusty czwartek 🥯🥯 będą dwa, jeden dla mnie i drugi dla malutkiej.
Ketony w moczu mi się nie pokazują więc jest dobrze, teraz mam je mierzyć raz w tygodniu. Kontrola za 3 tyg.
Mam pilnować wagi swojej i dziecka. Jak wczensiej powolutki przybierałam to teraz dość szybko mi przyrosło ale przyznaje, że zjadłam chipsy ze 3 razy, a od tego szybko dupa rośnie. Ciężko mi nad sobą panować jeśli chodzi o jedzenie.
Mam zamiar trzymać się teraz ładnie te 3 dni żeby w czwartek moc na legalu zjeść te paczuszki 👍


Ciąża rozpoczęta 15 czerwca 2020

8cs 15dc
Monitoring dziś pokazał że 1 pęcherzyk jeszcze jest 20mm, drugiego nie ma więc już pękł podczas weekendu. Zastanawiam się czy jest jeszcze szansa żeby ten drugi też pękł? Lekarz mówi że nie ma już sensu monitorować. Zmierzył mi dziś bardzo dokładnie endometrium i niestety tylko 7mm, znacie jakieś cudowne metody żeby je podreperować? czy endometrium jeszcze rośnie po owulacji? W sumie potencjalne zagnieżdżenie za kilka dni więc może do tego czasu urośnie..


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2020, 21:09

Spuromix A może to już czas? 20 lipca 2020, 19:38

Wprowadzenie zdrowego odżywiania...
Było meeeega ciężko :D u mnie bez problemu ale u męża to prawie jak u dziecka :D podeszłam do tego etapami sprytem :P
Każdy etap coraz trudniejszy i wdrażanie trwało coraz dłużej no ale w końcu się udało....
1 etap: wprowadziłam "podwieczorek" o stałych porach, skromne wyciskane soczki i koktajle, początkowo tylko dla siebie i na spróbowanie miśkowi :) z czasem sam zaczął się domagać swojej porcji :D zaczynaliśmy od owocowych z delikatną domieszką warzyw dzisiaj pijemy różne miksy i nie raz z samej zieleninki :)
2 etap: regularna kolacja, na początku ciężko było mi to zorganizować przez pośpiech, z czasem nauczyłam się robić z wyprzedzeniem lub zdrowo i na szybko... Jak żołądek przyzwyczaił się do godziny to zaczęłam robić potrawy coraz to zdrowsze.... Etap zakończony sukcesem, przemycam w kolacji masę składników odżywczych, gdy ich brakowało w potrawie to misiek szuka w lodówce uzupełniacza :P SUKCES!
3 etap: obiad.... Tutaj musiałam ograniczyć stopniowo porcję... Obiad zdarzało się że był to jedyny posiłek w ciągu dnia więc był "bogaty". Porcje ograniczone i powolutku wprowadzane rzeczy nielubiane, kasze, ciecierzyca, bób, itp... po 2 miesiącach dania "dietetyczne" zostały wprowadzone i zjadane ze smakiem :)
Etap 4 : drugie a na początku pierwsze śniadanie.... Wprowadziłam przekąski typu jogurciki z dodatkami, same przekąski warzywno owocowe, musy itd... mąż długo nad tym ubolewał... Nienawidzi jeść śniadań, z czasem przyzwyczaił się że rano coś do żołądka wpadało...
I tak o to mamy już 4 posiłki dziennie :) zdrowe posiłki. ja dostarczam organizmowi ok 1100kcal a mąż 1300kcal....
CEL: ja-1400kcal, mąż-1700kcal
Od jutra wprowadzamy śniadanie właściwe! W planie kanapki z pastą jajeczną i awokado na żytnim chlebku... Uda się :) to nie będzie wcale takie trudne mam nadzieję :P

Woda! W planach było pić ok 3l... Hardcore! Patrząc na to że na budowie szła 1 butelka 1,5l w 2 dni... Kupiłam bidony odmierzające dawkę... Szło ciężko, z budzikiem w ręce chodziłam za mężem żeby się napił... Z tygodnia na tydzień pił więcej :) dzisiaj już sam pamięta a wręcz stał się to jego odruch bezwarunkowy że sięga po wodę. Co prawda w okolicach 2l ale to i tak duży postęp :)

Stefffcia88 Tu i teraz! 21 lipca 2020, 18:19

Jestem w ciąży !!!! To do mnie nie dociera !!! Zupełnie w to nie wierze !!!! Jestem w szoku ze się udało, wiedziałam ze mamy 50% szans, wiedziałam ze może być różnie... ze pierwszy transfer zazwyczaj kończy się niepowodzeniem.
Czuje jakby to dotyczyło kogoś innego, tak jak do tej pory, każdy zachodził w ciąże tylko nie ja.
Nie wiem czy ten cud będzie trwał, nie wiem jak to się skończy ale to kolejne kamienie milowe. Każdy dzień Ciąży to jak wielkie wydarzenie Dla mnie... i niedowierzanie ze ona trwa.
Dzisiaj widzieliśmy nasz mały cud na usg, widziałam tętno...
pęcherzyk ciążowy 16mm, zarodek 2,2 mm kruszyna 🍀🍀🍀
Beta z wczoraj ponad 26 tys :)
Trzymajcie kciuki!

dzabuch moja terapia 21 lipca 2020, 10:55

Nastąpił wielki i całkiem szybki powrót. Samodzielność widocznie bywa przereklamowana :). Bartek wrócił do nas na łóżka tak tylko na dziś i to dziś trwa już chyba od miesiąca.
Tak ogólnie przez tą całą kwarantannę to Bartuś się bardzo do mnie przykleił. Mama i mama, ale to fajnie, bo zawsze sobie powtarzam, że to najlepszy czas. Niedługo zaczną się koledzy potem pierwsze miłości i tylko patrzeć jak będzie dorosły. Faktem jest, że upływający czas widać najlepiej po dzieciach. Zastanawiam się co będzie we wrześniu, czy pójdzie do przedszkola czy nie? Cała ta sytuacja jest wielką niewiadomą a widzę jak tęskni za kolegami, pyta kiedy będzie mógł iść. Mi zaś brakuje logopedy. Kobieta, która z nim pracowała była naprawdę fantastyczna z tygodnia na tydzień moje dziecko zyskiwało nowe umiejętności a "r" pojawiło się tak szybko, że wszyscy byliśmy w szoku. Tak naprawdę to świetnie sobie radzi z mową, ale zbyt szybko chce wszystko wyrazić i mówi mało wyraźnie. Muszę go często upominać by zwolnił i powtórzył jeszcze raz. Mimo wielu wskazówek ja jakoś nie umiem do niego dotrzeć i go uczyć. No cóż zobaczymy co czas przyniesie

Leksa Ile jeszcze ? :( 20 lipca 2020, 21:01

6 dc
Zdecydowaliśmy się kupić nowego psiaka, drugiego pekińczyka. Jedziemy po pieska w środę ok. 400 km. Mam nadzieje, że pokocham go tak jak Rokiego, że będzie tak samo kochany jak Roki. Czekam za środą ! :)

Luthien Pamiętnik Luthien 20 lipca 2020, 21:13

2dc
Na czwartek umówiliśmy się na pierwszą wizytę w nowej, innej klinice.
Niestety, przez obostrzenia na wizytę muszę iść sama, a mąż ma czekać na korytarzu na wypadek, gdyby chcieli go o coś spytać.
Muszę przygotować i podrukować wszystkie badania, które robiliśmy do tej pory, trochę tego jest, ale niestety są bardzo chaotyczne. Każdy kolejny lekarz uważał wszystkich poprzednich za imbecyli i zlecał i tak po swojemu.
Liczę na to, że w końcu uda mi się znaleźć jednego sensownego, którego będę mogła się już trzymać.

W tamtym roku nie dane nam było jechać na urlop.
2 tygodnie temu udało nam się wyskoczyć na trzy dni. Wykupiłam pakiet romantyczny pobyt i zabrałam męża, wykorzystałam fakt, że miał 30tkę i zaraz po imprezie w formie prezentu wyskoczylismy. Nie było tam zasięgu, zero telefonów do męża, nikt nic nie chciał, a nawet jak chciał to się nie dodzwonił. Potrzebowałam tego, zatrzymaliśmy się na trochę.

A tu niespodzianka, w ten weekend wylądowaliśmy w Bieszczadach. Ja i moja choroba lokomocyjna dałyśmy radę. I tak mi te dwa wyjazdy uświadomiły, że kocham męża jeszcze bardziej niż wcześniej i mam apetyt, żeby wyjechać jeszcze i jeszcze. Lubię spędzać z Nim czas. Mąż ma 30 lat, 11 jesteśmy ze sobą, ponad 1/3 życia.
Na tym wyjeździe poczułam się jak na początku związku, kiedy dużo nieoczekiwanie się działo, nie planowało się tyle. Kiedy byliśmy smarkami i żyło się od weekendu do weekendu ;)
Przewietrzyłam głowę. Oby dało mi to siłę psychiczną potrzebną tak bardzo w październiku.

zosia_🙃 Never Lose Hope 🎀👣 20 lipca 2020, 22:23

1 DC poprzedni cykl miałam 34 dc , z tego co zauważyłam coś Mi się cykl miesiączkowy wydłużył jeśli moge to tak nazwać bo do niedawna miałam między 28-29 dc teraz ostatnie dwa cykle 31 dc ten 34 dc także niewiem czemu sie tak dzieje czy wpływ na to ma branie duphastonu między 16dc -25 dc.
Biorę go już 2 cykl ten będzie trzecim . Niedługo wizyta u ginekologa na biocenoze - sprawdzić czy wszystko okey , ponieważ na ostatniej wyszły mi jeszcze jakieś bakterie :/ dostałam dalacin krem .
13 sierpnia czeka Mnie wizyta kontrolna z usg itd.
Przed samym urlopem ( postanowiłam wyjechać na kilka dni odpocząć) zregenerować się i pozbierać myśli przy okazji .
Ostatnio kwestia posiadania dzieci mocno Mi weszła w głowe są dni kiedy nie myślę o tym wcale, a czasem tak intensywnie , że wszystkie rzeczy sytuacje sprowadzają Mnie do tego.
Muszę pozbierać się , bo zaczynam odczuwać to ,że Mnie to męczy . Pare dni temu jedna z dziewczyn na grupie wsparcia na której jestem od niedawna stwierdziła , że po laparoskopi i laparotomii oraz przy endometriozie III stopnia to pisząc o sobie , że jesteśmy z partnerem przy staraniach naturalnych oraz biorąc te wszystkie witaminy prenatalne oraz kwas foliowy , brzmi trochę to śmiesznie dla Niej 😔
Rozbiła Mnie tym kompletnie - momentami trace sens tego , że chodzenie do lekarza ginekologa który się teraz Mną zajmuje i kieruje Mnie na różne badania m.in. kwas foliowy, wit.D , tsh , ft4 itd , że to coś pomoże 😔 wiem głupia jestem miotam się raz tak raz siak , jednego dnia cieszę się , bo lekarz nie powiedział NIE na pierwszej wizycie tylko ,że on zrobi wszystko by Mnie wyleczyć ze stanów zapalnych itd.
A potem mam gdzieś za uszami myśli , że może to na starania naturalne w wieku 32 lat jest troszkę za późno i lepiej zacząć myślec o in vitro.
Czasami chciałabym wykrzyczeć całemu światu , że nienawidzę tego czekania z każdym kolejnym cyklem czy @ się pojawi czy się niepojawi , a może zdarzy się najpiękniejsza rzecz na świecie i ujrze dwie tłuściutkie krechy na teście .
Obiecuje sobie codziennie , że wyluzuje , że niebędę się zastanawiać samo przyjdzie itd.
Czy jest tu jakaś dziewczyna której udało się wyluzować w tym temacie !! Przestać o tym myśleć i czekac co życie przyniesie ? Odpuścić ?
Czy to wogóle możliwe żeby o tym nie myśleć ?!?!
😔🤷‍♀️🙈

26dc/11dpo
Nastrój 3/10
Tak, znowu to zrobiłam-wykonałam test przed spodziewaną miesiączką...uparcie pokazuje tylko jedną kreseczkę ale ja szukam. Pod światło-nic, w cieniu-też jedna, latarka! jak poświęcę latarką to na pewno zobaczę tą ukrytą drugą kreskę-nie, nadal jedna 😐 zmieniam front. Ten test musi porządnie wyschnąć-nigdy nie pokazał kreski po wyschnięciu ale dzisiaj się to zmieni! Ona tam jest tylko jeszcze się nie pokazała! No eureka, chwalę siebie w myślach. Umyłam głowę, zjadłam śniadanie a w moich myślach się gotowało. Wracam po czasie i nadal nic! Powtarzam poprzedni schemat z cieniem, światłem i latarką ale nic się nie zmienia...wiedziałam że tak będzie, co miesiąc to przerabiam. Nie wiem co miało by się zmienić. Muszę wyrzucić ten test ale jakoś ciężko mi się z nim rozstać. Finalnie ląduje w koszu ale muszę szybko wynieść śmieci poza dom żeby jednak go nie wygrzebać...przecież może jednak się pojawił jakiś cień, który może dać mi wreszcie jakąś nadzieję 😢😔(sprawdziłam raz jeszcze-nie,nie było).


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2020, 06:20

Czerwiec - w połowie cyklu dołączam do OvuFriend. Robię też zaległe badania lekarskie. Ginekolog - cytologia, usg, wymaz. Internista - morfologia plus wybrane dodatki. Wszystko wygląda dobrze!

Lipiec - pierwszy miesiąc z bzykami bez zabezpieczeń w trakcie CAŁEGO cyklu - czyli w pewnym sensie pierwszy miesiąc starań. Z Ovu korzystam od kilku tygodni. Lipcowy cykl jest pierwszym z mierzeniem temperatury. Jestem bardzo ciekawa jak to będzie wyglądało. Chcę obserwować swój organizm i wszystko zapisywać.

Czemu nie znalazłam OvuFriend wcześniej?! ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2020, 13:51

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 21 lipca 2020, 11:15

12 dc
Bałam się jak będę czuła się w pracy dzisiaj. Ale nie jest źle, muszę tylko pamiętać żeby nie siedzieć zgięta na fotelu bo podbrzusze boli. Zjadłam białkowe śniadanie i wypiłam już 2 l wody z elektrolitami. Rano miałam problem ze zrobieniem siku, ale już jest ok, biegam co chwilę 🤣
Dzwoniłam do kliniki, rozmowa z embriolgiem bardzo szybka, 5 oocytów dzieli się jak na tą chwilę prawidłowo. Kolejny telefon mam wykonać w piątek i wtedy też dowiem się co z zarodkami i zostanie podjęta decyzja czy transfer będzie w sobotę. Troszkę mi się to nie podoba, że nie będę wiedziała do piątku co się dzieje z zarodkami bo w innych klinikach chyba ta informacja jest na bieżąco 🤔 mój małż jest zachwycony, że jest na tą chwilę 5 prawidłowo się dzielących, a ja jestem z tych co zastanawiaja się dlaczego nie 6???🤣🤣 Co się stało z tą jedną komoreczka, czy może tylko 5 było dojrzałych. Oczywiście nie zapytałam bo już tylko w głowie miałam że do piątku nic się nie dowiem 🙄 nie jestem cierpliwa, nic a nic. Zawsze wszystko chce już, na teraz. Może dlatego nie mam problemu z podejmowaniem decyzji w sytuacjach podbramkowych. Co innego jak mam czas na decyzję, wtedy analizuje wszystko 🤣
Małż niepokoi się bardzo, tym że mam encorton, w sumie dla mnie to chyba mała dawka 7.5 mg dziennie, to raczej dawka profilaktyczna. Ale mam styczność z taką liczba ludzi w pracy, że zakazał mi się z nimi witać 🤣 i ręce dezynfekowac co 15 min. Wymyślił że będzie spał w salonie, żeby mnie czymś nie zarazić 🤣🤣🤣
Chcę już piątek 🤨🧐🤨


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lipca 2020, 11:17

Jest @. Od jutra zaczynam immunosupresje. Potem mam 3 miesiące. Jak się nie uda, odpuszczamy całkowicie temat i już nic nie badamy, nie staramy się, żyjemy sami...a adopcja? Przez to, że mnie zwolnią w lipcu nie mamy spełnionych wszystkich warunków.
4 miesiące.....w ciągu 4 miesięcy rozstrzygnie się nasze dalsze życie, małżeństwo, rodzicielstwo...

Tak jak zapowiadałam przymierzam się do obserwacji szyjki. Natomiast należę do tej grupy kobiet dla których dotykanie szyjki daje zdecydowanie nieprzyjemne odczucie, ostatnie próby to potwierdziły. Właściwie od dawna to wiedziałam, w seksie też nie lubię tego odczucia napierania na szyjkę. Znalazłam stronę www.beautifulcervix.com (jestem pod wrażeniem - założycielka tego projektu musi mieć bardzo otwarty umysł i pewną dozę odwagi cywilnej). Może obserwacja przy użyciu wziernika to właśnie coś dla mnie. Na przyszły cykl zorganizuję sobie wziernik, spróbuję i opiszę efekty.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 16 grudnia 2020, 15:05

2021 rok zacznę z przytupem - wizyta w Gamecie oznacza jedno - w styczniu już na mega poważnie podchodzimy do inseminacji 💪🏻

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)