11 dc
Przedwczoraj było pierwsze zbliżenie odkąd skończyła mi się wredna franca, czyli był to 9 dc, @ mam zawsze 7 dni), a mój mąż zero jakiejkolwiek inicjatywy, czuje nawet, że mu się nie podobało. Wczoraj odwrócił się i poszedł spać. Coś jest nie tak i to bardzo. Muszę wiedzieć co ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2020, 00:59
Ulubiona wieczorna zabawa? Indianin w kąpieli
już dawno się nauczył,ale ostatnio uwielbia i czeka aż umyję mu buźkę i będziemy robić 
To niesamowite jak taka mała istotka codziennie zaskakuje. Dzisiaj zwróciłam uwagę na szczegół który się od dawna powtarza- przebieramy się rano i mam dać witaminkę a misio wyciąga dydoszka,pije i wkłada znowu. Dzisiaj otwieram szafkę z witaminką dla Poli, Oli wie że jest tam woda do noska no i pokazuje że ma kozurkę. Pytam czy popsikać i mówi "ta". No to wyciąga smoka znowu (pierwszy raz jak odpowiedział), psikamy, wkłada i po sprawie. Małe rzeczy a jakie fajne
Takie fajne dla mnie jak dla misia chodzenie

Pola jest mistrzem pilnowania,rozbawiania,denerwowania i bronienia brata
i chociaż czasem są zgrzyty,to kochają się najmocniej 
Poli prezent z ikei trafiony w 10! kolejny dzień spędzony nad koralikami 
A moja siostra czeka na odpowiedź ,bo może trafić na kwarantanne. Czekamy do jutra..
Dostałam wczoraj telefon od embriologa, że dwa zarodki, które pozostawały pod obserwacją obumarły. Oba 😭 Z zapłodnionych 5 komórek przetrwały tylko 2. Przewyłam wczoraj chyba z pół dnia 😔 niby powinnam się cieszyć, że mam chociaż te dwie szanse, ale z drugiej strony przeglądając fora i widząc jak kiepskie są statystyki sukcesów przy pierwszych podejściach chce mi się wyć jeszcze bardziej. Wizja przechodzenia tego wszystkiego od nowa mnie przerasta. Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo wykańczające psychicznie może być invitro 😔
Dzis Sobota - troche psychicznie mi lepiej , spałam długo z moim M. Bo On po nocce wiec nie awanturował się .. chyba potrzebowałam tego. Ogólnie stwierdziłam ze dziś nic nie robię tylko odpoczywam, w końcu i ja kiedyś muszę !
W tym cyklu raczej nie mam nadziei , chociaż to mój urodzinowy 😼 chyba bezowulacyjny bo temperatury małe ..
Ech .
Muszę się ogarnąć !
A i mamy sukces synka. Przeczytał swoj pierwszy wyraz po literce- NARTNIK Tak po prostu na głos, spokojnie literka po literce. Moja kochana zdolniacha. Ćwiczymy karty pracy z literkami pisanymi już od jakiegos czasu, mamy gry i układanki literowe, Maks super pisze już praktycznie wszystkie drukowane literki, większość zna, sylabizuje wyrazy klaskając tez jakis czas ale przeczytał coś po raz pierwszy 😍
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2020, 10:10
Hej.
U mnie od kilku dni masakra. Mam mega PSM do tego Bartek jest nie do wytrzymania od poniedziałku jakby diabeł w niego wstąpił. Bije brata ciągle. Zabiera mu zabawki nie dzieli sie. Na każdą moja prośbę jest NIE. Dziś awantura bo zrobił kupę na nocnik w pokoju i siedzi śpiewa gada a to śmierdzi. Mówi że robi jeszcze ale widzę że się po prostu bawi i tak kilka minut w końcu zabrałam nocnik i do WC wylałam. Ryk pół godziny bo mu zabrałam kupę. Oczywiście pokój do wietrzenia. Minęła godzina powtórka. Znowu kupa i ryk. Jutro nocnik chowam i na kibelek niech siada bo ja się wykończe. Wczoraj znowu u babci lizaka dostał pół godz przed kolacją więc nie dałam mu bo kolacja zresztą miał po obiedzie sporo słodyczy i już mówię mu że starczy i tłumaczę że brzuszek boli itp s ten awantura i ryk pisk bo lizak. Ja się nie złamałam i nie dałam tyle że przyszedł teść i żebym mu dała żeby już się nie darł... Ale nie dalam. Mam dość. Wysiadam e takich dniach momentach. A najgorsze że jestem w tym sama. Nikt mnie nie wspiera w tym wychowaniu. Każdy aby patrzy się krzywo bo krzyczę zakazuje czegoś wymagam od syna. Nawet mąż. Ale czy pozbieranie puzzli do pudełka to takie ciężkie dla takiego dziecka? Kiedy ma się nauczyć sprzątać jak nie od najmłodszych lat? Dobrze że moja mama mnie rozumie i wspiera że muszę być silna. Mam ich dwóch i nie mogę dać sobie wejść na głowę. Ale mama jest daleko i nie ma jej obok żeby mi pomogła. A niestety teście to aby się nie darł. Dla świętego spokoju pozwalać na wszystko. Mąż też. Aby mieć spokój jak wróci do domu z delegacji. A ja mam piekło z nimi ostatnio. Wieczorem już tylko łzy lecą z bezradności. Ehh. Ulało mi się. Sorry. Musiałam.
Tempera spada i choroba nie odpuszcza ja już mam brak nadzieji. Ale mój partner nie. Jest kochany daje zawsze tyle nadzieji. No czekamy. Temperatura w dzień rośnie ale to tylko o 0.15-0,20 stopnia. Noc dzis nieprzespana. Budziłam się a noże wcale nie spałam odnoszę wrazenie.
34 TC + 4.
USG. Doktor stwierdził, że Klara ma dluuugie nogi, więc rodziców się nie wyprze. No ciekawa jestem tej modelki😄 Waży już 2750g i w sumie może się bezpiecznie urodzić.
Ostatnimi czasy miałam mega kłucia na dole i skurcze, więc miałam dzisiaj pierwsze ktg, leżałam 40 min, ale na razie jest ok. Doktor też dziś znienacka pobrał mi GBS. Wymaz z dupy. No masakra, ale może i dobrze że się nie nastawiałam dziś na to i już jestem po. Choć strasznie to krępujące.
Chcieliśmy dziś ustalić termin cesarki, ale z transferu data porodu wychodzi 13.12, a doktor ma dyżur 30.11. Stwierdził, że to za wcześnie, mam przyjść za 2 tyg to będzie już mial grafik na grudzień. Obyśmy się wstrzelily. Aha, mała jest ułożona dupcia w dół więc cesarka już po prostu jest nam pisana😄
Kolejna sprawa to mój puls. 100 to minimum, pół dnia jestem bez życia. Okazało się, że znów hemoglobina spadła do 10,60, a ferrytyna jest w dolnej granicy normy. Dostałam żelazo w płynie, oby tylko zaparć nie było, bo po tardyferonie myślałam, że się wykończe.
Wyprawkę już mamy prawie całą, torba w miarę spakowana. W przyszłym tygodniu przywozimy moją mamę, chce mi pogotowac trochę bo ja ta anemia martwi i posprząta nam mieszkanie. Ja już się do tego nie nadaje, a mój mąż hmm posprząta byle jak, jak to chłop.
Wyklejalismy wczoraj ściany i sufit nad łóżeczkiem. Moja rada: nie kupujcie naklejek z cienkimi motywami. Zamówiłam latawce. Nie będę mówić ile niecenzuralnych słów padło przy nalepianiu stelaży i sznurków. Jeden zresztą się zniszczył. Za to wszelkie chmurki, choineczki - super. Rada nr 2: za dekorację pokoju trzeba się zabrać wcześniej niż w 34 TC, kiedy nawet wstanie z fotela powoduje kołatania serca.
Na zakończenie foteczka naszego stosu pieluszkowego. Idziemy w wielorazowe, na razie 50:50 z jedno. Zobaczymy czy wytrwamy.
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2020, 21:20
Dziś 6t+2d... Czyli 7 tydzień. Czyli serduszko powinno już być. Pojutrze mam pierwszą wizytę u gina. Staram się być dobrej myśli.
Dziś zwlokłam się z łózką i zaciągnęłam siłą psychiki do labu na badanie TSH. Zobaczymy czy moja zwiększona dawka Euthyroxu działu. Z labu podreptałam z powrotem do łóżka. Łózko to jest ostatnio mój najlepszy przyjaciel. Ciężko mi się z nim rano rozstać i jak tylko się rozstaniemy, to tęsknię do chwili, kiedy tam wrócę. Czyli zmęczenie jest potężne.
Z innych ciekawostek, to czasem mnie zemdli... Drażnią mnie zapachy. Piersi są jak dwa ciężkie, bolące głazy.
Moje ostatnie dwie ciąże skończyły się w 9 tygodniu,a ja dowiadywałam się tydzień później na wizycie. Ciągle zastanawiam się, czy tym razem uda mi się przejść ta magiczną barierę 9 tygodni? Czy podziały komórek które nastąpiły w zarodku są prawidłowe? Czy jesteś zdrowy okruszku?
Chyba zdecyduje się jednak zrobić ta bete ale w środę więc wynik dopiero w czwartek po popoludniu proszę trzymajcie kciuki ❤❤❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lipca 2020, 15:53
😇 Chrzciny 😇
Cudowna, magiczna chwila 💕 Dla mnie bardzo emocjonalna i wyjątkowa mimo tego całego zamieszania covidowego i obostrzeń. Wszystko sie udało tak jak zaplanowaliśmy. Najbliższa rodzina, obmycie przy chrzcielnicy, słowa wypowidane przez księdza i jej piękne imię wymieniane przez Nas, chrzestni, których wybraliśmy, symbole wiary, zaprzyjaźniona fotograf, przecudne ciuszki dla córci od Noeli, piękna słoneczna pogoda. Przyjęcie w pięknej sali z przysznym jedzonkiem i dekoracjami. Na uroczystości przepiękny drip cake, prezenty, pamiątki
Malutka w kościele wyglądala prześlicznie i byla bardzo grzeczna, na sali zresztą też, na rączkach, jadła i spała. Goście niemogli sie jej nachwalić. Udało mi sie ją wygodnie nakarmić. Potem after u Nas i kilkorgiem gości. No po porostu nie mogłam sobie tego dnia lepiej wymarzyc. Synek też taki piękny był i rozchasany🤣
6.10 mieliśmy też kolejne szczepienie. Hib, rota i pneumo. Córcia dobrze zniosła.
U mnie lipa. Z niedoczynności wpadłam w nadczynnośc, tsh 0,083. Masakra juz wiem czemu tak źle się czułam, a jeszcze brałam zbyt duża dawkę leków. Od tygpdnia biorę minimalną, od 5 dni jestem na diecie a od 3 dni ćwiczę cardio. I samopoczucie lepsze, waga wreszcie drgnęła - 1 kolejny kg.
Już po IUI 😊 nowa nadzieja. Podano mi 52 mln plemników 🤩. Od czwartku start progesteron. Betę mam zrobić 28.10. Niech się w końcu uda no bo ile można?
Wtorek, 7 dc, 29 cs.
Uff udało się!
Wczoraj miałam histero-laparoskopie! I drożność jajowodów! Polipy usunięte, jajowody oba drożne, a za 2 tygodnie wyniki histopatologii. Pacjentka zakończyła program. 🙄 Nie było źle, myślałam że będę bardziej obolała. Ale możliwe, że leki jeszcze działają. Dowiedziałam się za to, że kiepsko znoszę narkozę, rzygalam po niej jak kot, choć nie bardzo było czym 😛
Teraz czas na odpoczynek, który marzył mi się od dawna 😊 i jeszcze w tym cyklu wracamy do gry 💪
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2020, 14:19
14 ms starań, 11 cs, 26 dc, 13 dpo
Biało.
Dziś jestem kłębkiem smutku, rozpaczy, beznadziei. Dziś nie mam nadziei na nic. Dziś nie wierzę, że kiedykolwiek się uda. Dziś upadłam i leże i zwijam się w swoim bólu. Znów.
Za parę dni wstanę, otrzepię kolana i wytrę łzy. Będę szła dalej.
Zrobiłam bete. 1,10. Końcówka ovitrelle. Zastrzyki jednak nie są magiczną różdżką.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2020, 16:49
Coraz bliżej czwartek ❤️
Ostatnie spotkanie... 🤗😇
Jeszcze tydzień temu miałam nadzieję, nadzieję, że za wcześnie na zwykły test. Pojechaliśmy z mężem na test z krwi, z nadzieją, że się udało. Niestety, parę godzin później po nadziei nie zostało nic. Byłam w strasznym stanie. Udało mi się na wieczór umówić z lekarzem, na usg wszystko dobrze, ciąży brak, miesiączki brak.
Moja mama od czwartku źle się czuje, jest osłabiona i strasznie bolą ją mięśnie. Dzisiaj zauważyła, że nie ma węchu. Nie ma kataru, a nie czuje kompletnie nic. Jestem cała roztrzęsiona, ona ma 64 lata, jest w grupie ryzyka, bardzo się boję. Na jutro umówiona jest na konsultację z lekarzem telefoniczną, ale jest ostatnia w kolejce, a w naszym mieście namiot z wymazówkami otwarty jest do 11 rano. Więc nie wiadomo czy zdąży, bo lekarz musi jej skierowanie wystawić. Dlaczego ja w tej wymarzonej ciąży nie mogę mieć spokoju? Boże czuwaj nad moją rodziną.
W dodatku byłam dziś na wizycie u mojego gina i kazał się nastawić na inny szpital. Na Uniwersyteckim, gdzie zamierzam rodzić, rozwiązują tylko patologiczne ciąże. Szpital częściowo zamknięty. ja mam wskazanie na cesarkę i powiedział, że jak wypadnie w jego dyżur (ma teraz dyżur co 2 tyg) to mi ją zrobi, ale żeby się przygotować na inny szpital. Grafiku na grudzień jeszcze nie ma. Dostałam skierowanie na cesarkę, tyle dobrze.
Szyjka zaczęła się skracać, z 4,5 na 3,7ale trzyma mocno. Jedyny pozytyw tego dnia, że dr uznał, że hemoglobina 11,0 jest ok i że nie muszę już dodatkowo suplementować żelaza.
Ostatni tydzień był pod znakiem zakupów wyprawkowych: fotelik, łóżeczko, naklejki na ścianę, prześcieradła do łóżeczka i wózka, pieluchy wielorazowe. Wszystko przyćmił covid. Teraz tylko o zdrowiu mojej mamy myślę. Proszę o pozytywne myśli.
24dc 
Tyle czasu trzymałam w tajemnicy , aby nie zapeszyc. Zacznę od początku.
Tydzień temu 17 lipca, miałam transfer blastki 3AA. Wlew + embryoglue.Tydzień L4. Wracam dopiero w poniedziałek 27 lipca.
W poniedziałęk 3dpt zaczęło się od bezsenności pobudki nad ranem. ból brzuch/ podbrzusza.
We wtorek 4 dpt beznenność - pobudka przed 3!
W środę 5dpt przespanie prawie całej nocy- odsypianie i cień II kreski
Prg 32,74
W czwartek 6dpt znowu bezsenność przed 3 pobudka i zasnęłam koło 5.30 na nie całą godzine ! Cień II kreski, ból podbrzusza, jajników, brzucha.
W piątek 7dpt też mnie wszystko boli, na dodatek chudne codziennie od transferu juz z kilo mniej mnie jest
PLUS hihi
Prg 39,66 ng/nl, bHCG 55 mlU/ml.
Boję się oczywiście czy tym razem będzie dobrze, oby szczęśliwie się to skończyło. Troche sceptycznie do tego podchodzę, ale cóż... będę pewnie cieszyła się jak bedzie pięknie bijące serduszko. 
Nie chce gratulacji na razie , przez strach że może się to skończyć równie szybko jak zaczęło się, lecz muszę mieć nadzieje, że skończy się, ale pięknym i zdrowym dzidziusiem 
Przygotowanie do Crio transferu :
3.07 (3dc)
Estrofem doustnie i dopochwowo .
Od 11 lipca:
Luteina 200mg 4x
Prolutex 1x1
Estrofem 2x1
Acard 1x1
Duphaston 2x1
Encortn 5mg rano
Od dnia transferu 17.07
Luteina 200 mg x4
Duphaston 2x1
Prolutex 1x1
Agolutin 1x1 - niski progesteron w dniu transferu nie cały 10
Acard 75mg 1x1
Neoparin 1x1
encorton 10mg rano, 5mg na noc
No-spa forte 3x1 7dni
Magnez 3x1
Witaminy ciążowe- dodatkowy kwas foliowy 400 ( razem z inofemem
Estrofem 2x1
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2020, 06:38
Zabieram sie ostro za diete dalej ciagne swoja diete bezlaktozową i bezglutenowa oczywiscie sa male grzeszki od czasu do czasu.
Produkty nie wskazane teraz :
Imbir nie wskazany w pierwszym trymestrze a ja myslalam.ze mozna brac go dowoli
Maliny
Cynamon
Pylek pszczeli
Ananas
Sery pleśniowe
-czarnuszka
-maca
-Pasztet, narazie tyle, bede modyfikować jesli cos znajde jeszcze albo Wy slyszalyscie o czymś nie wskazanym?
-Herbata pod kazda postacia czarna owocowa
Produkty wskazane
Wit c pomaga zwalczac niedokrwistość dzieki temu żelazo lepiej się wchłania.
Wprowadzilam kawe zbożowa bezglutenową
Banany
Rybki
Borówki
Co stosowalam
Z leków
- clo
-olej z wiesiołka (do owu)
-wit e (do owu)
-ovitrelle
-modulator homocysteiny
-duphavit
-wit d w kroplach
-encorton
-po owu estrofem
-po owu duphaston
- po owu magnez
Z jedzenia:
Codziennie ranno( oprócz weekendów - jajecznica z szczypiorkiem i pieczarkami ) owsianka:
- mleko kokosowe pól mleko migdałowe
-płatki owsiane górskie
-cynamon
-imbir
-maca
-nasiona chia
-czarnuszka
-siemie lniane
-morwa biała
-orzechy( migdały, słonecznik, pestki dyni , żurawina) morele suszone
- borówki , maliny( tylko do owu)
-banany
Serek wiejski bez laktozy
Jadlam duzo arbuza caly cykl
Ananas po owulacji kilka dni
Nutridrnik w sumie 3 po owu
Warzywa : marchewka surowa do owu co 2 dzień, sałatka praktycznie codzinnie : sałata, pomidor, papryka, ogórek zielony albo kiszony, pomidory suszone, kielki z brokułu, jajko na twardo sól pieprz
Jadłam też fit ciasteczka zbożowe 
Obiady nic wymyslnego :ryby to głownie dorsz, pstrąg,łosos zdarzał sie śledzik. Mieso kurczak , indyk, ryż brązowy, albo ziemniaczki z piekarnika, zupy warzywne, rosolek, szpinakowa, barszczyk
Kolacja : kanapka z chlebem bezglutenowym z salatka z szynka z indyka, serem kozim, pomidor ogórek rzodkiewka kiełki pomidor suszony
Ćwiczenia brak tylko spacery 3/ 4 razy dzinnie z pieskiem
Mąż leki:
Supramen
Jedzenie:
Duzo soku z pomarańczy
Na poczatku owsianki razem ze mna potem troche mniej chleb zamieniony na ciemny
Duzo arbuza ponoc dziala jak viagra 
Jajecznica
Obiady wspólne
Najwazniejsze odstawienie %
Mam nadzieje,że komuś to pomoże ja sama mam ulotną pamięc wiec warto to zapisać cos siw zadziało po tych eksperymentach 🙈 jednoczesnie proszę o kciuki 😊 a ja w zamian wysle takie wiruski ciazowe jesli się uda ze nie ma opcji aby sie nie zarazić 😘❤
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2020, 18:25
37 tydzień ciąży (36+5)
1 dzień do wizyty
2 dni do ciąży donoszonej
23 dni do terminu porodu
Te ostatnie dni do ciąży donoszonej ciągną mi się niemiłosiernie.. dobrze, że chociaż jutro wizyta to czegoś się dowiem.
Wczoraj mama robiła imprezę urodzinową, ale na szczęście z mężem nie musieliśmy tam siedzieć, bo to ich towarzystwo, a że mąż i tak by nie wypił, bo ma dyżur, więc leżeliśmy sobie i oglądaliśmy Joe Blacka. Dzisiaj za to chyba teść ma przyjechać. Upały przeokropne, dobrze, że jeszcze noce nie są tragiczne. Tyle, że już śnią mi się głupoty związane z porodem itd. Dzisiaj np śniło mi się mleko w piersiach. Mam nadzieję, że w rzeczywistości będzie go tyle żeby mały się najadał. Jutro na wizytę pojadę bez męża. Pierwszy raz. Aż będzie dziwnie, ale on ma na 2 zmianę do pracy więc nie ma wyjścia. Przed wizytą chyba jeszcze skoczę do Rossmanna. Plusem 2 zmiany w tym tygodniu jest to, że jak mnie skieruje na ściągnięcie szwu do szpitala to mnie zawiezie rano. Tak w ogóle synuś mam do Ciebie prośbę.. czy mógłbyś wyjść 8 sierpnia? To taka ładna data..08.08.2020. Proszę. Ja wiem, że to o wiele dłużej niż mama mówiła, ale gdybyś dał radę to byłabym wdzięczna ❤
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.