6dc
Byłam dziś na badania z krwi potrzebne do sono hsg i na covid, ostatnio nie robiłam, bo nie miałam jeszcze ustalonego dnia sono, a badanie na covid jest ważne tylko miesiąc. To do-nosowe badanie to jedna wielka masakra, łzy mi leciały, bolało jak cholera. Najgorszy ten termin ważności, bo jak sobie pomyślę, że jeszcze raz będę musiała to robić to chyba podziękuję.. Gdybym nie starała się o dziecko w czasach koronawirusa to byłabym bogatsza o 300zl i uboższa w okropne doswiadczenie 🙈
Faszeruję męża witaminami, łyka Wit z gr B, D3+K2, C, Magnez, no i Profertil, w którym pokładam ogromne nadzieje 🤔
Pierwsze badanie robiliśmy 10 stycznia, niby moja ginekolog mówiła żeby powtórzyć w marcu, ale sama nie wiem, skoro spermatogeneza trwa 3 miesiace to chyba bez sensu się dobijać, tym że nic się nie zmieniło. Chociaż ciekawość jest ogromna.
Ja w tym miesiącu wróciłam do wiesiołka, oprócz tego D3+K2, Wit B, i folik.
W środę idę sprawdzać, czy mam drożne jajowody, oby, bo to jeszcze bardziej utrudni sprawę.
Narazie mam weekend, i postanowiłam że przez te dwa dni będę mieć na to wszystko wyrąbane. (żeby mieć to chyba muszę się porządnie napić procentów w sobotę, a w niedzielę mieć kaca mordercę - będę wtedy myślała jak bardzo jest mi niedobrze, a nie ze nie mogę zajść w ciążę 😂) także taki mam pomysł na siebie na najbliższe dni, zawsze to jakiś plan... 👌😂😂
Chyba 26 cs nie licząc pierwszego roku starań.
5dc
Czuję się cholernie zmęczona....
Skąd mam czerpać nadzieję, że się uda skoro tyle czasu u mnie cisza....
Nie rozumiem swojej niepłodności...
- Endometrioza 1 st to nie koniec świata - często kobiety nie wiedzą o niej i bez problemy zachodzą w ciążę.
- PCOS - jajniki ładnie reagują na stymulację, owulację są ( wg moich obserwacji i bez stymulacji owu się odbywa),
- jajowody nie były ale SĄ DROŻNE już od października 2019,
- żołnierzyki trochę do poprawy, pracujemy nad tym. W marcu ponowimy badanie i wtedy ewentualna wizyta u androloga. Martwi mnie jeszcze brak upłynnienia... I ból w pachwinie u męża. A co jeśli do ŻPN? Trzeba sprawdzić.
No i....
Ciąża żony szwagra dała mi nieźle po pysku.
Sądziłam, że to my wydamy pierwszego wnuka dla teściów. Wiem, że to nie piorytet życiowy aleeee jakoś tak mi smutno.
Jakże świetnie się sprawdziło:
"Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość." No to się pośmieliśmy...
Mam jakieś plany na ten cykl ale powoli już brakuję mi energii.
Wiem, muszę wziąć się w garść.
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 lutego 2021, 10:57
Mam ochotę wyć, krzyczeć i tupać. Tyle, że nikt nie chce słuchać. W tym tygodniu miałam mieć planowaną laparoskopię. Wszystko było ogarnięte. W piątek przeszłam kwalifikacje, miałam wszystkie badania, wszystko było ok. Dzisiaj otrzymałam telefon ze szpitala. Ze względu na rzekome braki anestezjologów mój zabieg zostaje odroczony o kolejne 1,5 miesiąca. Mam dość. Nie chce mi się już walczyć. Ile jeszcze udźwignę? Naprawdę daję z siebie 2000%. Dlaczego znowu zawodzą mnie ci którym postanowiłam zaufać.
Chyba po prostu Bóg nie chce żebym została matką. Pewnie nie umiałabym nią być.
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2025, 21:07
Dziś marna pogoda,od rana pada deszcz, ze słonecznej pogody w taką chlape się zmieniło, zmiana ciśnienia-ból główy
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2021, 10:56
Aaaaaa dzwonili z kliniki, że mam kolejną fakturę za mrożenie!!!! Mamy coś! Matko, popłakałam się i zadzwoniłam do męża. Za 15 minut będę dzwonić do laboratorium po szczegóły. No co za emocje!
No więc tak,
Mamy 2dniowy zarodek klasy 5A oraz 6dniowy klasy 4BB.
❤
No i mamy 34 tc skończony.
Byłam na wizycie u prowadzącego. Mała ma już 2,5 kg, głową jest nisko, napiera mi na pęcherz. Dr powiedział, że mogę odczuwać przez to kłucia i częstsze parcia na mocz. „Panie doktorze, tyle co ja się nasikałam po krzakach w tej ciąży, to za całe życie chyba”. Uśmiał się ☺️. Wyszłam z gabinetu cała w emocjach, bo mi uświadomił że to już zaraz. Za 3 tygodnie wizyta w 37 tc i jeśli będzie rosła jak szalona to będziemy wywoływać poród wcześniej. „Łatwiej urodzić 3800 niż 4200”. Dostałam skierowanie na te ostatnie badania przed porodem, pobrał też wymazy na GBS.
Byle do 1 czerwca dosiedziała i niech się dzieje potem co chce 🙏 30 maja mam ciążę donoszoną, w Boże Ciało. Mąż poskłada wtedy wózek, łóżeczko, zamontuje fotelik, wieczorem idziemy na kolację do super knajpy na polędwicę wołową (marzę o niej całą ciążę) i czekamy. Potem to nas czekają koktajle z mrożonek (które nota bene zaczęłam już gromadzić na okres połogu).
Aha, jeszcze co do wizyty - nogi i głowa wyprzedzają o 2 tygodnie. Nogi jak nogi, niech ma długie.. Ale ta głowa musi jakoś przejść 🙈 Byłam zaraz po na wizycie u mojej fizjo uroginekoligicznej, podzieliłam się obawami związanymi z dużą głową ale mnie uspokoiła, że po pierwsze ładnie się porozluznialam, po drugie mam dobrą położna i po trzecie „byle barki przeszły, główka ładnie się urodzi. Mi się wydaje, że Ty fajnie urodzisz”.
Ciuszki mam poprane, poprasowane, poukładane zestawami i nawet popodpisywane (są w woreczkach strunowych). Idzie właśnie do mnie z 7 paczek z allegro z pampersami, jakimiś akcesoriami, pieluszkami muślinowymi. W mieszkaniu muszę jeszcze przesortować jedno pudło i wysprzątać balkon. Uspokoiły mnie te przygotowania i dały ostatnio dużo radości. No i oczywiście jest to forma ucieczki od stresu związanego z porodem.
Robię też coś dla siebie. Zrobiłam spore zakupy dla siebie (dostałam zwrot z US po rozliczeniu PIT 🥳) - takie już na po porodzie. W ciąży chodzę w jednych legginsach, 3 T-shirtach i 2 sukienkach. Dokupiłam kolarki jak zrobiło się cieplej i ogólnie czuję się trochę jak dziad. Na lato też nie mam co założyć bo powyrzucałam stare rzeczy, nie inwestowałam w siebie, w krótkie spodenki i moje sukienki nie wejdę pewnie długo. Kupiłam więc koszule lniane (idealne na lato, do karmienia i potem nawet jak wrócę do pracy), klapki skórzane, spódnice której nie dopinam w brzuchu ale w tyłku jest dobra, więc da radę i nową torebkę shopper (celowo dużą, bo dziecko i jego akcesoria, a stara mi się podarła). Od razu inne samopoczucie 💅🏼. Czytam fajną książkę, wybieram się do teatru, byłam na Diunie. Staram się cieszyć tą końcówką ciąży, na tyle ile pozwalają ciążowe humorki i strach związany z porodem.
Na koniec zdjęcie mojej piłeczki. W sumie to się nie dziwię, że ostatatnio w warzywaniaku Pani powiedziała „poproszę najpierw panią z arbuzem (naprawdę kupowałem arbuza), bo mi tu jeszcze zaraz pani urodzi”. 😉
https://zapodaj.net/plik-UI30PZAD0N
💝 Liwka kończy rok 💝
Waga-10,400 kg
Wzrost- 73 cm
Liczba drzemek- raczej 1 dłuższa
Liczba zębów - nadal 0
Rozm. pampersa- 4
Rozm. ciuszków - 80, bucika - 19
To był piękny rok. Pełen wzruszeń i radości, zachwytów nad moją dwójeczką. Liwka strasznie szybko zmienila się z niworodka w niemowlaka a teraz i małego dzieciaczka 😍 Dobrze ze jest ogrom zdjęc, filmików, pamiątek z tegi czasu❤️
Liwia mówi mama, tata, nie, da ( daj) mniam
Chodzi przy meblach, ostatnio zaczęła odważniej sama się "puszczać", stać sama
Umie robić papa, wskazuje paluszkiem na różne rzeczy gdy o nich mówię, pokazuje oczko/nosek/buźkę np. misia.
Zabawki na topie to sortery i drewniane montessori. Poza tym uwielbia swojego brata, jeść dosłownie wszystko i podróżować z Nami 🍼🗺️
Impreza urodzinowa była idealna 😍 Pogoda dopisała, goście też. Wszyscy byli. Jedzenie wyszło pyszne, tort tak zwykle cudny a słodycze zamówione od nowej pani - cakepoppsy, cakeslice'y, babeczki i deserki e kubeczkach zrobiły furore 😁😁. Liwka brylowala w towarzystwie, zdmuchnęla swieczkę razem z bratem, zjadla kawalek troty ( wylądował nawet na wlosach) z roczkowej wróżby wybrala róžaniec, potem kasę a na koniec kieliszka. Mamy piękne zdjęcia z imprezy ale i sesję robioną przed imprezą. Wzzystkie dekoracje ogarnialam sama- balony z helem, napis balonowy "1 Roczek " obrusy, album wiszący 12 mc z jednym zdjęciem na kazdy mc - baaardzo się poodbał. Hitem buły i bańki i wata cukrowa - miałam maszyny. Liwka dostała tez super prezenty - drewnianą tablicę maniopulacyjną Montessori, drewnianą tęczę do składania, klocuszki clementoni w autku, zjeżdżalnię i bujaczek ogrodowy, książeczkę, układankę, ciuszki, misia i pamiątki. No jestem mega szczęśliwa i zadowolona że tak bajerancko wszystko wyszło.
Mąż się smieje ze powinnam urządać eventy za kasę bo jestem w tym świetna 😁😁
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2021, 07:14
Czy to normalne że po tym badaniu już 3ci dzień, zaczął się śluz pojawiać bo na niego już czas, ale na brązowo podbarwiony... to tak ma być? Zacznę się martwić za tydzień..
Olśniło mnie. Seks oralny. Nigdy tego nie robimy w prezerwatywach do seksu oralnego. No a tam mogą być bakterie, których pochwa i jama macicy nie znoszą.
Tym bardziej, że Mężusiowi zdarza się tuż przed nie umyć zębów. Wieczorami ma umyte, ale np.w południe czy popołudniu - nie sądzę, by wiele osób o tym myślało. Jeszcze się ze stomatologii muszę wyspecjalizować?
Może posiew z jego śliny będzie jednak tańszy od mikrobiomu macicy?
Czas po transferze pełny emocji- nadzieja, strach😌 Generalnie samopoczucie dobre, pierwsze dni dziwny dyskomfort w dole brzucha, kłucie raz z jednej, raz z drugiej strony. Aktualnie od 4 dnia po transferze minęło i cisza😉
I weryfikacja- 29.03. (niecałe 3 dni po transferze)
- progesteron 34,48 ng/ml
- estradiol 872,7 pg/ml
- beta hcg <0,1 mIU/ml
Wczoraj idąc do piekarni postanowiłam zrobić beta hcg- laboratorium alab koło piekarni, nie wytrzymałam (wiem to głupie), wynik z pierwszej weryfikacji trochę mnie podłamał, choć zdaję sobie sprawę, że za wcześnie i raczej nic nie miało prawa wyjść... i tak... wynik beta hcg z wczoraj (30.03)- niecałe 4 dni po transferze: 5,7 mIU/ml..
Dziś rano pierwsze testy sikane- facelle dobrze widoczna blada kreska, pink test super czuły- straszny bladzioch, trzeba się dobrze przyjrzeć😉 Pierwszy raz w życiu nie widzę bieli- to dziwne uczucie😅
Czekamy dalej, kolejna weryfikacja w Klinice w piątek- 7 doba po transferze☺️
Tak bardzo pragnę żeby się udało 🥰💛🌈
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 marca 2021, 08:24
Test na covid ujemny. Całe szczęście, w środę mogę na spokojnie zrobić sono hsg.
Powiedzieliśmy dziś rodzicom mojego męża, że mamy problem. Że się leczymy w klinice. Teściowa mówiła, że podejrzewała, że coś jest u nas nie tak, ale i tak widać, że byli w szoku.. W dodatku mówiła, że jak była z moim mężem jak miał 4 latka na badaniach to wtedy lekarz zwrócił uwagę, że już widać żylaki w jądrach, że to bardzo wcześnie jak na takie małe dziecko.. Super po prostu...
Myślałam, że poczuję ulgę jak się przyznamy, a tymczasem czuję się jeszcze bardziej przybita.. Tak jakby bardziej to wszystko do mnie dotarło. Mam doła totalnego.
Od razu przekazali nam pieniążki na badania, żeby nas wesprzeć finansowo, mówili, że możemy na nich liczyć. Jesteśmy wdzięczni, bo wszystko tyle kosztuje.. A jesteśmy tak naprawdę dopiero na początku badań.
Miałam mieć weekend i nie myśleć o tym. A pół dnia przesiedziałam i czytałam co jeszcze może nam pomóc. Co jeszcze zrobić aby dopomóc temu dziecku, którego uparcie nie ma. By się w końcu pojawiło.. Chcę mi się płakać. Łzy mi się cisną do oczu ale mąż siedzi obok, nie chce mu pokazać jak bardzo jest źle w mojej psychice w tej chwili. Może to już jakaś forma depresji.. Ale nieraz bywało naprawdę źle w moim życiu. Ze wszystkim sobie poradziłam. Poradzę sobie i z tym.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2021, 20:47
💔6dpt
Skusiłam się na test. Przecież większości już wtedy coś wychodzi...
Co ujrzałam? Biel. Cholerną biel. 4 biele, bo na jednym teście się nie skończyło.
To co poczułam nie da się opisać. To była rozpacz. Nigdy tak nie płakałam jak wtedy.
💔7dpt
https://zapodaj.net/d9e6bdb294385.jpg.html
Cień cienia na teście. Podeszłam do tego sceptycznie ale mimo wszystko poszłam na betę. Wiedziałam, że szanse są 50/50. Wierzyłam, że a może? Może los się do mnie w końcu uśmiechnął?
Jakże się myliłam. Byłam naiwna. Zadrwił kolejny raz.
Beta nawet nie drgnęła. Nic. Kompletnie.
Kolejny trzask w twarz. 😭
Czułam się jakbym straciła kogoś bliskiego, kogoś kto był ze mną długi czas i nagle straciłam go na zawsze.
Być może to była nadzieja, która bardzo pokładałam w ivf. Przecież miało się udać...
Czuję się jakbym przechodziła żałobę. Żałobę po stracie nadziei i dziecka.
Przeczytałam pewnie wpis na IG i tam Pani psycholog napisała, że każda staraczka ma dziecko. Ma je w głowie, ma je w myślach, ma je w codziennych czynnościach. Budzi się z myślą o tym dziecku i zasypia z myślą o nim. To nasza codzienność staraczkowa.
🌻Napijesz się alkoholu? - Nie, bo może jestem w ciąży a jak jeszcze nie jestem to może zaraz będę.
🌻Wyjedziemy na wakacje? - Nie, bo staramy się o DZIECKO i trzeba oszczędzać na IVF i inne wydatki.
🌻Spotkanie z przyjaciółmi? - nie, bo dzisiaj dni płodne, w których chce spłodzić moje DZIECKO, bo mam wizytę u lekarza, bo muszę przyjąć zastrzyk o konkretnej godzinie.
Wszystko kręci się wokół dziecka, którego fizycznie nie ma ale jest w naszych głowach.
Od pierwszych myśli, bardzo go kochamy i jesteśmy w stanie zrujnować się fizycznie, psychicznie i finansowo aby i oni pokochało nas i było z nami tak naprawdę.
Czuję się lepiej, ale też czuję, że jest to bardzo kruche. Może chcę tylko tak myśleć, że jestem silna? Może to złudne?
Może to, że w jakimś stopniu- tak mi się wydaje, że zaakceptowałam rzeczywistość po to by zaraz wybuchnąć płaczem i przekonać się, że wcale tak nie jest?
Okropnie trudne to wszystko.
Mój mąż wczoraj mnie przekonywał, że to jeszcze nie koniec i on nie traci nadziei. Że on czytał artykuły. Że betę powinno się robić 11-14dpt.
Nie miałam serca powiedzieć mu o negatywnej becie w 7dpt. W końcu zrobiłam ją przed czasem. Prawidłowo betę powinnam zrobić w sobotę, tzn tą dla kliniki.
Zapytałam tylko czy hipotetycznie bierze pod uwagę to, że się nie udało.
Zawiesił się. Powiedział, że bierze ale narazie o tym nie myśli.
Czemu to wszystko takie trudne? 😭
Chciałabym spotkać się z Bogiem i zapytać tylko " dlaczego?"
💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔💔
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2021, 08:52
23 lutego wizyta u Paśnika. Ciekawi mnie co powie...chciałabym, aby dał mi po prostu prograf i encorton. To wszystko..tylko tyle i aż tyle. Tak cholernie chciałabym poznać powód śmierci moich dzieci, ta niewiedza nie pozwala mi normalnie żyć. M wczoraj z rana się popłakał, bo Walentynki były dniem granicznym,który sobie postawiliśmy w walce o Gaję w brzuchu...nie udało się, walkę kolejny raz przegraliśmy. Po południu z kolei powiedział, że on chce znowu zacząć żyć,cieszyć się, nie smucić non stop,bo życie ma jedno. Fajnie tylko, że ja tak nie potrafię. Oczywiście on o dziewczynkach nie chce zapominać, ale chce być szczęśliwym..powtarza, że dla niego to ja jestem najważniejsza, ale ja tak bardzo pragnę mieć dziecko, że tylko on mi nie wystarcza...jestem egoistką. Tak cholernie źle się z tym czuję, bo w końcu stracę i jego i dzieci mieć nie będę,ale no po prostu nie potrafię inaczej. Jednego dnia chcę się starać, a drugiego już nie... niechże się ta huśtawka nastrojów w końcu skończy!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2021, 20:06
Ciąża zakończona 8 listopada 2021
18 ms starań, 22 dc, 6 dpt
Zrobiłam to. Zrobiłam test. Nawet 3, bo niedowierzałam.
Mamy ⏸!! Nie byle jakie, nie cienie. Normalne dwie kreseczki 🙏🏼🍀🍀🙏🏼💚💚
Kropusiu, popłakałam się, ręce mi się trzęsły. Wierzyłam w Ciebie, ale i tak nie mogłam uwierzyć w to co widzę. 💚💚💚 kocham Cię z całego serca i bardzo proszę walcz dalej! Rozwijaj się, rośnij. Czekaliśmy właśnie na Ciebie. Teraz już musi być dobrze. Nie mogę doczekać się aż Cię zobaczę 💚💚💚
Pojechałam na betę. Czekamy. W sobotę powtórka. Staram się nie stresować, kropuś dostał ode mnie już dużo emocji i teraz powienien dostawać już tylko ciepło i miłość.💚💚💚
Cudzie trwaj! 🙏🏼🍀🙏🏼💚💚🙏🏼🍀🍀
Beta - 52,52 mlU/ml 🍀🍀🍀💚
Progesteron 170 ng/ml 🙊🙊
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2021, 20:49
5 miesięcy i 10 dni macierzyństwa
Dziewczyny BARDZO, ALE TO BARDZO DZIĘKUJĘ za słowa wsparcia, mega mi pomogły I podniosły na duchu 💛 a naprawdę byłam w strzępkach..
Obecnie czuję, że złapałam oddech, noce nadal są kiepskie, ale poprawiły się dni, co pozwala w miarę funkcjonować, no i w końcu skończyła się izolacja pocovidowa. Sytuacja gdzie oboje z mężem źle się czuliśmy i potrzebny był nam odpoczynek, a syn był trudny w dzień i w nocy dużo nas nauczyła, przede wszystkim o samych sobie, że jako rodzice również mamy granice wytrzymałości - takiej czysto fizycznej i że to jest ok. Zrozumieliśmy też, że kłucąc się o to kto jest bardziej zmęczony daleko nie zajedziemy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2021, 10:33
Nadal nie mam moich wyników histopatu po gastroskopii... Zdążyłam się już dzisiaj zestresować, bo mam na jutro umówioną wizytę u gastrologa i już dzwonili ja potwierdzić. Musiałam mówić, że nie wiem czy jutro będę, jest mi tak źle z tym, ale umówiłam się, że oddzwonię jak już będę wiedziała, co z wynikiem - jest czy nie ma.
Czas oczekiwania na wyniki 14 dni roboczych jak przy każdym histopacie. Dzwonię więc do przychodni, pytam, pani liczy i mówi:
- Dzisiaj 15-ty dzień roboczy. Jutro przyjeżdża kurier to jutro będą wyniki.
Kurtyna

Staff Leopold
Most
Nie wierzyłem
Stojąc nad brzegiem rzeki,
Która była szeroka i rwista,
Że przejdę ten most,
Spleciony z cienkiej, kruchej trzciny
Powiązanej łykiem.
Szedłem lekko jak motyl
I ciężko jak słoń,
Szedłem pewnie jak tancerz
I chwiejnie jak ślepiec.
Nie wierzyłem, że przejdę ten most,
I gdy stoję już na drugim brzegu,
Nie wierzę, że go przeszedłem.
***
Wczoraj spędziłam z Alą ostatni wieczór nad Bałtykiem. Ona wtulona we mnie, a ja wpatrzona w dal... Dziękowałam jej, że jest,że pokolorowała mój świat.
Mimo, że przechodzi klasyczny bunt dwulatka, co też mocno przeżywam jako matka,to nigdy nie chciałabym wracać do tego brzegu rzeki niepłodności i cholernej pustki.
Nie wiem co będzie za rok czy za dwa lata, czy będzie dalej jedynaczką, czy wygramy walkę o rodzeństwo dla niej...to ewentualna walka o drugie dziecko będzie chyba inna, bo nie ma tej cholernej pustki tylko na jej miejscu jest Ala, moja Ala...
Moja Alicja z krainy cudów.
Dziś Gin. Plamie wciąż.
Na dodatek mam nerwa, bo synek mocno daje mi w kość... Eh. Jestem tylko człowiekiem i tez mogę czasem mieć zwyczajnie dość wszystkiego.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.