22dc
Dzień dobry piątku, miło Cię widzieć tak długo na Ciebie czekałam ❤️
Cieszę się ze jest Was więcej takich które lubią okres po okresie, nie jestem sama 😉
Zapisałam się właśnie do ginekologa na 11.45, boli mnie coś z prawej strony czyli z tej gdzie dwa tygodnie temu ginekolog mówił ze będzie owu. Boli mnie idealnie jak na owulacje. Wczoraj nawet zrobiłam test owu bo było to dziwne, pojawiła się blada kreska. Profilaktycznie zaciągnęłam męża do łóżka 🙈❤️🙈 Boje się ze pęcherzyk nie pękł i zrobiła się torbiel, w poprzednim cyklu jak byłam na USG po owulacji to jajo było pęknięte zobaczymy jak będzie teraz. W tym Luxmedzie to zaraz wyląduje na jakiejś czarnej liście. W ostatnich 2-3 miesiącach byłam chyba na 5 wizytach 🤪
Życzę Wam dobrego piąteczku 🥰🥰
Edit.
Piąteczek już nie taki miły. Na USG lekarka potwierdziła moje obawy - torbiel coś tam przebąkiwała złowieszczym endometrialna. Ednometrailana, endometrioza to zawsze budzi we mnie grozę. Dostałam Duphaston na 10 dni 2x1, w przyszła środę powinnam dostać okres a tak nie wiadomo kiedy. Miałam mieć drożność w marcu...Wszystko się sra.
Nie wiem co robić, to jakaś lekarka z Luxmedu, powinnam iść do swojego prywatnego ginekologa? Do tych luxmedowych chodzę tylko na USG takie wiecie żeby potwierdzić owu itp. nie ufam im.
Przed drożnością u swojego gin mam wziąć antybiotyk ale jak na USG przed okaże się ze ta torbiel nie zeszła to psu w dupę antybiotyk. Boże dlaczego, dlaczego...
08.02. wszystko było jeszcze czyste...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2021, 16:55
20+2
Dziś odicjalnie przeszłam na zwolnienie 😜
Pracowałam do 5 miesiąca, teraz trochę poodpoczywam i ponadrabiam zaległości.
Ruchy Mai są już dosyć mocno odczuwalne szczególnie po jedzeniu i gdy kładę się wieczorem spac 🙈szczerze to nie lubię tego uczucia, wiem ze większość mam roztkliwia to uczucie ale ja po prostu tego nie lubię 🤷🏻♀️
Dzisiaj w nocy odczuwałam z 4 razy stawianie się macicy i twardnienie. Na szczęście szybko przechodziło ale mam nadzieje ze to fizjologiczne skurcze...
20 czerwca , 57dc
Nie wierzę 🥹🥹
Chciałam napic się piwa z teściową ale od kilku godzin źle się czuje , ciągnie mnie podbrzusze .
Test pokazał druga jasna kreskę .. cykl jest tak rozjechany , nie sądziłam że może się udać..
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2025, 14:31
WTOREK
Czekam na okres który standardowo wcale nie kwapi się żeby przyjść (dziś powinien się pojawić, ehhh).
Zaczynamy ministymulacje w Czechach jak tylko dostanę @. Leki rozpisane, juz wykupione. Walczymy dalej 💪
Z gorszych wiesci... Chyba mam cukrzycę 🤦🏻♀️🤦🏻♀️🤦🏻♀️ cukry po obciazeniu na to wskazują 😭 mam dorobić badania, dr zwiększyła dawki lekow i zobaczymy co to będzie. Mąż się śmieje ze jak mam candy shop w organizmie to nic dziwnego że nie chcą nam zarodki powstać 🤣
Nie wiem czy to stymulacje tak rozregulowaly mi hormony, czy te sterydy i accofil... Ale masakra. Sama jestem przerażona 😳
Niezależnie jak sie zakończy stymulacja to mam nadzieję że to już początek końca tej całej historii... 🙏
3 dc
Pierwszy dzień z clo. Nie mam nadziei na ten cykl. W ostatnim owulacja byla z lewego jajnika, więc w tym spodziewam się, że będzie po prawej stronie.
Przyjmowane leki i suplementy:
Ja:
Ethyrox 100
Duphaston
Ovarin
Szelazo
Wiesiołek
Glucophage 1000
Wit. D Vigantol
Tran
Żurawina
Mąż:
Vigantol
Wit. C
Folik
Koenzym Q10
Tran
Salfazin
Wit. E
Mam tego serdecznie dość😔🙅
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2021, 20:13
Odebrałam wyniki histopatu po gastroskopii. Na pierwszy rzut oka wychodzi, że jestem celiakia free. 😅 Jest tylko "skąpy naciek zapalny", ale nie dziwi mnie to - żółci w żołądku było bardzo dużo, na pewno zrobiła swoje.
Jutro wizyta u gastrolożki i zobaczymy, co powie. Ciekawe czy zrobi mi USG jamy brzusznej, żeby sprawdzić jak tam mój woreczek... Już prawie drugi miesiąc nie daje o sobie znać. 🤷 Boję się, że jak znów zaboli to nie będę miała siły podnieść małego palca u stopy...

Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2021, 19:02
37 dc
24 cs
i najlepsze w statystykach --> 5+2tc 💚
Ale od rana jestem spanikowana, bałam się tego mojego upiornego tytułowego 37 dnia cyklu, nadal się boję...
A może za szybko powiedzieliśmy rodzicom? A może za szubko się cieszymy?
Najgorsze, ze rano zrobiłam dla zabawy płytkowy pink czułości 20 i cholerka to co zobaczyłam mnie nie uspokoiło.... Ale może to tylko wypadek przy pracy, może nic nie znaczy?
Na pewno nic nie znaczy - wiem, że jest dobrze (powtarzam to jak mantrę).
I właściwie nie mam objawów - jedynie brak okresu w zamian za to śluzu kemowego dość sporo, temperaturka się trzyma a i mam napady głodu. Nagle mnie łapie, że czuję ze muszę tu i teraz zjeść cokolwiek, np. wczoraj robię standardowo zakupy po pracy i tak mnie chwyciło, że myślałam ze nie dojadę do domu - kupiłam parówki, czyli coś co najszybciej dam radę przygotować na ciepło ale już myślałam, że będę je w samochodzie pożerać.
A dziś wcześnie rano się obudziłam i od rana boli mnie głowa, czuję się zmęczona i czuję potrzebę położenia się. Jedno dobre, że moje biuro jest w domu rodziców wiec jak księżniczka w trakcie pracy mogę sobie pozwolić na krótkie drzemki lub odpoczynek 
Teraz rozumiem tez dziewczyny, które martwiły się brakiem objawów, nudności i bólu piersi - mam tak samo... Nigdy bym nie pomyślała, że sama zapragnę, żeby mnie mdliło... ach przekorny losie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2021, 12:30
Z zaskoczenia 1dc.
Masakra.
Musialam przelozyc wizyte u lekarza i znowu trzeba czekac tydzien. Ale obstawiam, ze stwierdzi niedomoge lutealna
progesteron niski, cykl 22dni!! Moje cialo nie chce byc w ciazy 
Chyba zajme sie biologia totalna, poszukam gdzie problemu w glebi siebie. Juz anemie tak zalatwilam, to i moze z tym dam rade 
Od rana sobie poplakuje, jade do pracy, piekna pogoda, kobiety z wozkami, kobiety z brzuchami, rodzice z dziecmi. Zazdrosc i zal.
Jestem w pracy, moja oaza, w ktorej nie musze myslec o problemach. Taaa. Przyszedl klient z partnerka. W ciazy. Myslalam, ze z zalu bede plakac jak bobr, ale sie wstrzymywalam. Poryczalam sie tylko na powrocie do domu, jak widzialam rodziny spacerujace z maluchami w piatkowy wieczor. Tak bardzo chce, bysmy byli jedna z tych szczesliwych par.
Trzeba czekac. W poniedzialek pojde zrobic kolejne badania. Progesteron, estradiol, kortyzol, Lh i fsh robilam ostatnio, cos jeszcze?
14dpo.
Dziś dzień @, mam nadzieję że nie przyjdzie, narazie jej nie widać. Dzisiaj w nocy miałam cudowny sen. Śniło mi się że zrobiłam test i pokazały się ⏸️. Dwa razy sen mi się sprawdził, w styczniu w dzień testu śniło mi się martwe dziecko i faktycznie poroniłam, a za drugim razem śniła mi się jedna kreska i tak faktycznie było. Mam nadzieję że teraz też się sprawdzi. Ale nie ukrywam że pierwszy raz mam stres przed zrobieniem testu, przeciągam jak najdłużej. Dziś już nie zrobię, myślę że jak się @ dzisiaj nie pojawi to zrobię jutro ale trochę się boje 😬😬😬 a tak poza tym, to cały czas czuje podbrzusze i trochę plecy, a dzisiaj od rana jest mi strasznie nie dobrze... Nie wiem jak ja wysiedze w pracy 🤢🤢
Dawno mnie tu nie było i niestety ten wpis będzie smutny więc jeśli czytasz i nie chcesz się dołować to skończ teraz.
18.10. Pojechaliśmy z P. na urlop bardzo się cieszyliśmy że wyjeżdżamy będziemy mieć czas tylko dla siebie i nacieszymy się sobą zanim powiemy komukolwiek o ciąży. W planach mieliśmy pobyt w górach i weekend w Pradze pogoda cudowna piękna jesień wymarzony krajobraz. Z każdym dniem jednak czułam coraz większy niepokój niemoglam spać j czułam że coś jest nie tak mimo że nawet w dniu wyjazdu zrobilam bete i przyrost był prawidłowy czułam że coś się dzieje. Ostatecznie zdecydowaliśmy się skrócić urlop I wrócić wcześniej zeby mogła pójść tydzień wcześniej na wizytę. Wróciliśmy więc w piątek 22.10 tego samego dnia pojechałam do lekarza na usg był widoczny pęcherzyk w macicy ale malutki tylko 3 mm zalecenie powtórzyć bete i więcej odpoczywać. Następnego dnia powtórka bety przyrost 28% słabo ale mam czekać do poniedziałku i przyjechać na kolejne usg. Na kolejnym usg pęcherzyk urósł tylko 1mm znowu mam powtórzyć bete - przyrost 12 % ja już wiem co to oznacza... Lekarz kazał odstawić leki i poczekać na krwawienie, bo ciaza młoda i naturą powinna zrobić swoje. Dopiero teraz po 3 tygodniach zaczynam krwawić ale jakkolwiek by to nie zabrzmiało w tym całym gównie, które się teraz dzieje cieszę się że zaczynam krwawić. Wiem jak wygląda poronienie w szpitalu i nie chce zeby mój kolejny aniołek odchodził w takich warunkach. Nie chcę być kolejna anonimową pacjentka, która będzie mdleć w szpitalnej łazience po cytotecu. Wolę przeżyć to w domu we własnym łóżku własnej łazience ze swoim mężem.
Wiem jedno coś się zmieniło przy pierwszej stracie rozpaczałam, ale po pewnym czasie zaczęłam wierzyć w to że w końcu się uda i kolejna ciaza skonczy się dzieckiem w moich ramionach teraz już nie wierzę. Nie wiem czy znajdę w sobie siłę zeby znowu próbować mam wrazenie że ta strata wyrwała mi serce i wyprała z emocji żyje bo muszę wstaję rano chodzę do pracy, sprzątam, gotuje i robię zakupy ale nie widzę już żadnego celu ani sensu w tym wszystkim jestem pusta w srodku... Na zewnątrz wszystko wygląda normalnie jestem pogodna, uśmiechnięta rozmawiam z ludźmi, ale to tylko na pozór o tym co się dzieje w środku wie niewiele osób.
Czytam forum regularnie chce wiedzieć co słychać u dziewczyn z wątków w których się udzielam, bo mimo że się nie znamy osobiscie to czuje ze są mi bliskie. Cieszą mnie wszystkie ciążę i naprawdę mocno trzymam za Was kciuki, ale nie dam rady być teraz aktywna może za jakiś czas jak posklejam złamane serce.
Cześć po baaardzo długiej przerwie....
Potrzebowałam solidnego wypoczynku od tej gonitwy...wyczekiwania na objawy... testowania...mierzenia.... comiesięcznej rozpaczy po kolejnym nieudanym cyklu. Bardzo mnie to wszystko przytłaczało. Wrzuciłam na luz ze staraniami i dobrze mi to zrobiło. Poświęciłam się wizytom u lekarzy i analizowaniu dlaczego dzieje się tak a nie inaczej. Dlaczego nie było dane mi zajść w ciąże, w końcu musiała być jakaś przyczyna.
Ta pierwsza wizyta, o której napisałam w pierwszym poście, no cóż... nie odbyła się. W drodze zadzwoniła pielęgniarka, że Pani doktor się rozchorowała i musieliśmy się wrócić i te odwoływane wizyty się powtórzyły jeszcze kilka razy. W rezultacie dostaliśmy się do lekarza na pierwszą wizytę dopiero w kwietniu o ile dobrze pamiętam. Po wstępnej wizycie, usg i diagnostyce na drugiej wizycie P{ani doktor się złapała za głowę jak zobaczyła moje wyniki i w trybie natychmiastowym poleciła nam skonsultować się ze specjalistą w Klinice. Stwierdziła, że mam wyniki badań tak tragiczne, że umierają mi jajniki i żeby jak najszybciej poddać się procedurze in vitro bo niedługo będzie za późno na jakiekolwiek działania..... Jak się domyślacie nieźle się załamałam, ale też poczułam się bardzo zmobilizowana do działania. Zakasaliśmy rękawy i migiem zarejestrowaliśmy się do Kliniki. Wizytę mieliśmy dopiero w sierpniu, ale jakimś cudem zwolnił się termin i udało nam się wbić na czerwiec. Lekarz popatrzył na wyniki i powiedział, że tragedii nie ma, ale trzeba zrobić szczegółowe badania genetyczne. Jako, że kwota tych badań była zawrotna wykonywaliśmy je w częściach żeby bardzo nie ucierpieć finansowo i po 3 miesiącach udało się zebrać wszystkie. Wyniki pokazały kilka nieprawidłowości do poprawy. Dowiedziałam się, że miewam spadki cukru co wyjaśniło moje częste złe samopoczucie. Mam także mutację mthfr, hiperprolaktynemię, niskie białko S, a także braki w KIRach odpowiadające za zagnieżdżenie. Obecnie jestem z siebie zadowolona, że w końcu znalazłam się w miejscu, w którym po pierwsze, czuję się porządnie zaopiekowana przez lekarza, po drugie wiem co mi dolega, a po trzecie w końcu mogę zacząć starania na poważnie, biorąc pod uwagę te wszystkie nieprawidłowości, nie po omacku wpatrując typowych objawów np owulacji, których - jak już teraz wiem u mnie nie było. Obecnie podchodzimy do stymulacji naturalnej z podaniem ovitrelle. Jest do dla mnie pierwszy "kontrolowany" cykl, w którym wiem co gdzie i kiedy i z tego powodu także stresujący. Dlatego wyeliminowałam wszystkie źródła stresu, które mogłam i z dobrym nastawieniem wyczekuję rezultatów...
Pozdrawiam Was cieplutko i życzę spokojnego wieczoru. 💚🍀
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2023, 17:59
23 czerwca, 58dc
Nadal pozytywny test ciążowy 🥹🥹
Mąż stwierdził że druga kreska jest zbyt jasna i według niego to test jest negatywny .
Ja wierzę , ze nadal tam jesteś 🩵
Minął ponad miesiąc od ostatniego wpisu, zabierałam się kilka razy żeby coś napisać ale jakoś nie mogłam z siebie wykrzesać wystarczająco zapału.
Ostatecznie moja operacja usunięcia mięśniaków i cysty endormetrialnej z lewego jajnika odbyła się 07.09. Musiała zostać przesunięta ze względu na okres, który wypadał w czasie pierwotnego terminu. Do szpitala stawiłam się o godzinie 8:30, a około 10:30-11:00 kładłam się już na stole operacyjnym i podawano mi znieczulenie i narkozę. Pamiętam pielęgniarkę która trzymała mnie za rękę dodając otuchy i życząc kolorowych snów, a w sumie to pamiętam jej śliczne zielone oczy, które się do mnie uśmiechały i mówiły, że wszystko będzie dobrze.
Obudziłam się około godziny 14:00 na sali pooperacyjnej, ale pierwszy świadomie zapamiętany obraz to godzina 15:00 na zegarze bo był naprzeciwko mojego łóżka, pamiętam też ta samą pielęgniarkę wołającą moje imię i to, że ciągle się upierałam, że chce mi się siku, a ona powtarzała, że mam cewnik i wszystko jest ok. Cóż nie mogłam po narkozie tego ogarnąć 😁Podłączyli mi pompę z morfiną i około 16:00 przenieśli mnie na normalny oddział. Na szczęście miałam prywatny pokój przez cały pobyt w szpitalu. Lekarz, który mnie operował, przyszedł do mnie późnym wieczorem jak skończył wszystkie zaplanowane operacje i powiedział, że moja przebiegła bezproblemowo, trochę krwawiłam w trakcie, ale obyło się bez transfuzji. Wyciął dwa 6cm mięśniaki z dna macicy i torbiel z jajnika w całości. Zdecydowanie była to torbiel endometrialna, bo po przecięciu była pełna charakterystycznej „czekoladowej” wydzieliny, ale mówił, że nie znalazł żadnych innych oznak endometriozy, ani zrostów, ani niczego niepokojącego. Obydwa jajowody są drożne. Resztę czwartku i noc z czwartku na piątek pamiętam średnio, jedynie ból z przerwami na morfinę 😉
W piątek rano wracałam powoli do rzeczywistości, dostałam normalny posiłek, postawiono mnie na nogi i zdjęto cewnik. Pielęgniarka, która opiekowała się mną po operacji i w piątek to był istny Anioł. Dziewczyna w ciąży w 30 tygodniu, a pomagała mi we wszystkim, bo sama to się turlałam z tą kroplówką, a nie chodziłam. Jak jej powiedziałam, dlaczego zdecydowałam się na operację to mnie pocieszała i mówiła, że ona wie jak to jest, bo wcześniej poroniła zanim zaszła w obecną ciąże.
W piątek wieczorem przeniesiono mnie na inny odział i tam już pielęgniarki były inne. Nadal miłe, ale bardziej zdystansowane i nie poczułam tej samej więzi co z wcześniejszą dziewczyną. W sobotę zdjęto mi dren i mama pomogła mi wziąć prysznic. Ojejku, ależ to było cudne odczucie móc się wykąpać, umycie włosów było jak błogosławieństwo. W sobotę już sama wstawałam z łóżka i spacerowałam korytarzami szpitala ku ogólnemu zadowoleniu personelu 😊 Ból był do zniesienia, choć przy bardziej dokuczliwych epizodach prosiłam o tabletki przeciwbólowe. Dwa razy dostałam tramadol, ale miałam po nim jakieś jazdy, durne sny, że wykrwawiam się na łóżku, tak realistyczne, że po przebudzeniu bałam się wstać z tego łóżka dlatego później już prosiłam tylko o paracetamol.
W niedzielę rano na pytanie lekarki czy chciałabym dziś wyjść do domu odpowiedziałam radosne tak! Mąż po mnie przyjechał, przetrwałam dwugodzinną podróż do domu w dziwnej pozycji w samochodzie. Bardzo cieszyłam się z powrotu do domu, do swojego łóżka i otoczenia. Pierwszy raz zobaczyłam swoją ranę we wtorek rano po zmianie wodoodpornego opatrunku i zgodnie z zaleceniami zdjęłam go całkiem w środę. Cięcie ma około 10cm i mam nadzieję że blizna z czasem pięknie się wygoi. Kontrolną wizytę mam 09.11. i obecnie nudzę się w domu na chorobowym do 15.10.
Dziś jest 12 dni po operacji i ogólnie czuję się dobrze radzę sobie lepiej niż myślałam, na początku najgorsze były schody w domu, ale powoli dałam radę. Staram się spacerować regularnie, nic nie dźwigać i odpoczywać. Czekam z niecierpliwością na wizytę i postanowienia co dalej robimy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2023, 20:54
12 dc
Sytuacja podobna co miesiąc temu. Dziś wizyta u pani doktor. Monitoring, pęcherzyk na prawym jajniku 20 mm i dwa po lewej po 17 mm. Na jutro dostałam Ovitrelle i działamy. Staramy się z Clo do maja - tak ustaliliśmy z p. dr. Muszę zamówić suplementy. Zarobiłam dodatkowo pieniądze i wszystko poszło na wizytę 200 zł. + Ovitrelle 100 zł. + suplementy 350 zł. I tak co miesiąc, parę stów mniej lub więcej, jeden grzyb😏 nie to żebym miała dużo kasy, nie, nie, nie🙂 ale... jest piątunio i cieszę się na staranka w weekend😁 wszystkim dziewczynom życzę udanego weekendu i pozytywnego myślenia!!!🙂 trzymam za was wszystkie kciuki i cieszy mnie niezmiernie każda wiadomość w waszych pamiętnikach o II kreskach😀
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2021, 20:21
Dziś wróciłam z pracy, czekała na mnie straszna informacja. Mąż zaczął temat, że musi mi coś powiedzieć, coś co nie będzie miłe. Zażartowałam, że nic na weekend nie chce wiedzieć, bo chce mieć święty spokój w wolne dni. Ale powiedział.
Mojej mamie wyszedł na usg guz na płucu. Od kilku dni miała wydzielinę zabarwioną krwią jak kichała lub kaszlała, lekarz zlecił usg i wyszło. W poniedziałek jedzie do szpitala na badania. Jest już obciążona, bo 10 lat temu miała raka macicy, była już jedną nogą po drugiej stronie, cudem się udało jej wymknąć śmierci. I teraz znów ta wizja przeszłości.. Czytałam już, że jeśli to rak płuc to rzadko się udaje wyzdrowieć, śmiertelność jest bardzo wysoka. Jestem totalnie w kawałkach, mieli się do nas przeprowadzać, tak się cieszyła z nowych mebli, nowych rzeczy.. A teraz mi mówi, że ma nadzieję, że zdąży jeszcze pomieszkać, bo chyba nie umrze? Boże, serce mi pękło...😥
A tak sobie myślałam, że chciałabym żeby zdarzyło się coś co odwróci w końcu moje uproczywe myśli od starań. I tu wpada takie powiedzenie "Uważaj, czego sobie życzysz...". Czy mogę to jeszcze wycofać, czy już za późno?...
Boże, życie jest takie krótkie. Skupiamy się na takich błahych rzeczach, nie zauważamy tego co nas otacza na codzień. Pojedyncze momenty, które mogą nam sprawić tyle radości gdybyśmy tylko umieli je wychwycić. Zanim będą wspomnieniem. 💔
Dzisiaj mam gorszy dzień, a było już tak dobrze. Łzy kolejny raz same lecą, smutek,pustka,zwątpienie... nie zadaję już sobie pytania dlaczego ja, bo wiem, że nigdy nie uzyskam na nie odpowiedzi. Jest mi źle, tak kurewsko źle, po prostu. Za miesiąc miałam rodzić, cieszyć się...być w końcu choć trochę szczęśliwa... chcesz rozśmieszyć Boga? Powiedz mu o swoich planach.. czekam za wtorkiem jak za ścięciem.. czuję w kościach, że nic nowego się nie dowiem.. że kolejny raz niepotrzebnie narobiłam sobie nadziei. Daję sobie czas do maja/czerwca później temat dziecka zamykam na zawsze. Nie mam już sił.
37 dc
Jestem jak tykająca bomba zegarowa. Umawiam się na środę do gina, jak dostanę @ wcześniej (nie zapowiada się) to najwyżej odwołam.
Jestem załamana 😭😭😭
23dc
Sobota.
W sumie to nie wiem czy jest sens liczyć jeszcze dni w tym cyklu. Czekam już na finał. Wszystko idzie jak po grudzie, los okazał się być tylko łaskawy w tym, że udało mi się umówić do mojego ginekologa na poniedziałek i to jeszcze na 16.30 wiec lepiej bym nie trafiła. Do niego zazwyczaj są terminy bardzo odległe wiec fart. Pójdę z tą moja torbielą, niech zobaczy co i jak, ufam mu.
Dzisiejszy dzień z dziećmi, najpierw moi siostrzeńcy a później siostrzeńcy męża. Mam dość bycia ciocią. Chce być mamą. Kocham te dzieciaki ale cudze to nie swoje.
Piękna pogoda, idę ładować baterie 🌞🌞🌞
😱😱😱😱😱😱😱😱 jutro pierwszy dzień adaptacji w klubiku.
Jestem przerażona, podekscytowana, zdenerwowana, ciekawa, smutna że to już...
Kiedy cholera minął ten rok? Nie chcę oddawać dziecka obcym ludziom nawet na chwilkę 😭 mam wyrzuty sumienia, że to robimy już teraz gdy ona jest taka malutka, bezbronna, niesamodzielna😭
Niestety nie mogę sobie pozwolić na długi urlop wychowawczy (wracam do pracy w połowie kwietnia) ze względów finansowych, a nie mamy tu żadnych babć, które zaopiekowałyby się Marysią, więc musimy ją oddać...jak to strasznie brzmi 😭
Jedyne co mnie pociesza, to na początek poślemy Marynię tylko na 5h (może mniej?). No i ja jeszcze będę w domu (3 piętra wyżej) asekuracyjnie przez te półtora miesiąca gdyby jej adaptacja szła opornie. No i nasza droga do klubiku to windą w dół. Nawet kurteczki i bucików nie trzeba 😉☺️
Z drugiej strony wiem że to dobra decyzja, bo Marysia potrzebuje ludzi wokoło, potrzebuje innych dzieci by się dobrze rozwijać. Widzieliśmy to podczas długiego pobytu u moich rodziców. Również psycholog, neurologopeda i fizjo poparły nas że to dobra decyzja dla Marysi.
Martwi mnie tylko to że Ona jeszcze nie chodzi 😫 Chodzi przy meblach, staje gdzie tylko może się czegoś trzymać, ale do chodzenia jeszcze trochę jej brakuje. Mam nadzieję że to nie utrudni jej egzystencji w klubiku.
A no i będzie mi brakować jej południowych drzemek. Jako że ostatnio śpi lepiej z cycem w buzi (tj. w tym momencie) a do tego nie chce już na rękach tylko w naszym łóżku obok mnie🙈 to coraz częściej korzystałam i drzemkowałam razem z nią. Dzięki Bogu za weekendy 😊
Starania przerwane, chociaż i tak nie miałam co się na nic nastawiać.
Miesiąc spędzony w domu, samopoczucie trochę lepsze, zmęczenie takie samo. Niby odpoczęłam ale nadal czuje się zmęczona i wszystko mnie boli.
W zeszłym tygodniu robiłam badania krwi żeby zobaczyć czy tsh spadło. Wiec otwórz nie nie spadło, podskoczyło do 22 😳🙁. To samo z przeciwciałami ale wyniki nie pamietam wiem ze jedno i drugie any tpo i tg około 360.
Poniedziałek - dzwonię do mojej GP i mam nadzieje ze zwiększy mi dawkę, później poproszę o skierowanie do ginekologa.
Ostatni okres był trochę dziwny. Przyszedł tydzień za wcześnie a kilka dni przed czułam się jakby ktoś przejechał mnie walcem, głowa dudnila,było mi niedobrze i noc spędziłam nad toaleta. Dziwne to było, ale może to hormony i tarczyca. 🤷♀️
A.
Xx
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.