Ciężko wrócić do pisania. Trzeba zmierzyć się z myślami, uporządkować to i ubrać w słowa.
Pozbierałam się, ciekawe na jak długo. Jutro wizyta kontrolna w klinice, będzie możliwość zapytać co dalej. Gdy po laparo pani dr przyszła mi powiedzieć, że odcięła mi jajowody tak mnie to ścięło, że o nic już nie pytałam. Swoją drogą odważna kobieta. Dwóch wcześniejszych lekarzy na pewno by się tego nie podjęło.
Byłam w marcu na hsg w szpitalu powiatowym znalezionym w moim województwie. Znalazłam go, bo wydzwaniałam po wszystkich po kolei, żeby znaleść tylko najszybszy termin i pasujący mi do cyklu. Na początku byłam pewna, że by tego hsg nie zrobią, bo co rusz ktoś się pytał od jakiego lekarza jestem i za każdym razem "nie znam". Ordynatorka jednak po konsultacji jednak przejęła się moim stanem, zbadała mnie wszerz i wzdłuż i co dziwne znalazła dwa polipy, o których nigdy mi nikt nie wspomniał. Jak się jednak okazało podczas następnej wizyty w klinice na usg nic nie było, hisero też czyściutkie.
Samo badanie hsg było okropne, myślałam, że mi brzuch rozerwie. Lewa strona, która zawsze była zajęta przez endometriozę od razu przepuściła kontrast, natomiast po prawej nic się nie pojawiło... Dolewali mi kontrast druga raz, bez skutku. Udało mi się porozmawiać potem z lekarzem który wykonywał badanie i powiedział, że nie chciał mi pod większym ciśnieniem już wlewać, bo widać, że mnie bolało i bał się, że zrobi mi zwyczajnie krzywdę.
Dodam może jeszcze od początku. Na pierwszej wizycie w klinice pani dr bardzo skrupulatnie oglądała wszystkie papiery, które ze sobą przyniosłam, a było ich tyle, że wzięłam segregator. Od razu na samym początku zauważyła na pierwszym protokole z operacji z 2017 roku "rozdęty jajowód". Powiedziała, że już to może świadczyć o wodniaku, który powoduje stan zapalny i w dodatku płyn wylewający się z jajowodu do macicy może wypłukiwać zarodek. No szok. Naprawdę? Czy te wszystkie lata mogły być stracone przez to? Od samego początku. Długo nie wiedziałam co myśleć, wkurzenie mieszało mi się z nadzieją. Oby dwoje zobaczyliśmy światło w tunelu. Może to to?
Teraz wracając do szpitala, pytając czy w tym hsg wyszedł ten wodniak lekarz nie potrafił stwierdzić, powiedział, że jajowód jest zamieszany z jelitem i to może jelito a nie wodniak. Jeszcze dodaje "Dziewczyno, zamęczysz się jak będziesz czekać z miesiąca na miesiąc, rób in vitro i niczym się nie przejmuj, bez różnicy czy jest ten wodniak czy nie". Ponadto "kto usunie jajowód, jajowodów się nie usuwa, za to grozi więzienie".
Pani ordynator była u mnie z 5 razy tego dnia. Wypytywała o lekarzy, leczenia. Bardzo ubolewała, że nie miałam ze sobą wszystkich badań, interesowały ją te immunologiczne od profesora. Widać, że chciała poszerzyć swoją wiedzę. Z 2 razy była tylko po to, żeby mnie namówić na in vitro. "Chociaż jedno dziecko, a potem może dalej pani czekać, ale proszę spróbować".
Wracam z płytką do kliniki. Pani dr mówi ewidentnie wodniak - jakie jelito? Do jelita nie wlewali mi kontrastu przecież. No przecież... I czuję się zażenowana jednak tym co słyszałam w szpitalu. Nie chciała mi robić tego laparo, wysyłała do poprzedniego lekarza, a ja nie umiałam mu już zaufać. Przecież mówił mi, ze mój jajowód jest niesprawny, że do niczego się nie nadaje, ale nie usunął, bo bym mogła do pozwać. Czekałabym 4 miesiące na wizytę, potem 3 miesiące na laparo, a on i tak by mi go nie usunął, albo usunął jednego, bo tylko na to miał pisemną zgodę. Pani dr powiedziała, że ciężko będzie znaleźć lekarza, który się dotknie mojego brzucha, zrobiła usg, stwierdziła - może się uda. Usunąć nie, ale chociaż odciąć.
Do kliniki już szliśmy z nastawieniem na in vitro, jednak pierwsza wizyta odkryła coś nowego, nam nieznanego w ogóle w temacie. Cały czas mieliśmy nadzieję, że po usunięciu tego wodniaka będzie możliwość spróbowania klika cykli naturalnie, a tutaj zonk. W ogóle się nie nastawiłam, że mój prawy jajowód może być też do śmieci. W ogóle nie przepuścił kontrastu, a pod większym ciśnieniem się zwyczajnie wydął. Prawy jajnik w takich zrostach, że w ogóle nie dała rady go obejrzeć. Mój jajnik, przez które wszystkie lata takie pokładałam nadzieję. Który był niby taki super, a tutaj cały pozrastany. Lewy to wiadomo, że go praktycznie nie ma.
Nie wiem co będzie. Naprawdę. Zdaję sobie sprawę z mojej beznadziei sytuacji. Fizycznie zwyczajnie mam duże przeszkody w brzuchu na zajście w ciążę. Ciekawe czy moje komórki jajowe są w ogóle zdolne do zapłodnienia. Wiem, że in vitro da mi na to odpowiedź. Zastanawia mnie jak dostać się do takiego jajnika całego w zrostach. Boję się zwyczajnie jutrzejszej wizyty, żeby znowu nie wracać zaryczaną do domu. Skończyła się nadzieja na ciąże z niespodzianki. Tutaj już nigdy nie będzie mieć takie miejsce.
A co najlepsze - mojego męża wyniki wyszły idealne. I było mi z tym naprawdę ciężko, że cały ciężar tej niepłodności leży we mnie.
Jesteśmy w 30 tc.. być może to ostatnia zmiana cyfry z przodu 😉 także 75% za nami.. na szczęście już etap niewiary w ciaze mam za sobą 😉 brzuszek powoli rośnie, ale już nie da się go pomylić z tym, ze się najadłam 😉 aczkolwiek nikt w kolejce mnie nigdy nie przepuścił.. nie ustąpił mi tez nigdzie miejsca... poki co czuje się nadal dobrze, wiec tez nie domagam się tego.. Udało się nam z Mężem wyjechać na kilka dni nad Bałtyk 😍😍 chociaż niby z ograniczeniami, bo nie jedna osoba by stwierdziła, ze „piwka się nie napijesz.. drineczka” itd. To był nasz najlepszy wyjazd nad Morze! A w sumie jeździmy zazwyczaj co roku.. a to dlatego, ze czuliśmy się tacy spokojni, szczęśliwi i w komplecie 😉 widok kobiet w ciąży albo dzieci był taki miły.. tak było nam błogo.. a jeszcze pogoda dopisała, to łapaliśmy promienie słoneczne. Udało się tez pospacerować, ba! Nawet raz poszliśmy do klubu potańczyć i na drineczka - pinacolada 0% - bardzo proszę 😁
Teraz czas ogarnąć malowanie sypialni w której nasz Synuś zamieszka z nami 😍😍 a potem się zabieram za pranie i prasownie ciuszków.. chcemy jeszcze kupić komodę i łóżeczko dla Malucha (także Mamy jak macie coś sprawdzonego to polecajcie). Co do wyprawki, to jakoś ostatnio stanęło w miejscu.. a brakuje nam właśnie mebli, fotelika i wózka... z tym ostatnim mam zagwozdke, bo od zawsze mi się podobały wózki Mutsy.. ale jak zaczęłam czytać recenzje i opinie to już sama nie wiem.. bo są zarzuty ze to tylko opcja miejska.. ktoś coś? Ktoś ma doświadczenie? wybaczcie Staraczki, ze pisze o wyprawce itd., ale teraz tym żyjemy... Oprócz tego dalej chodzę na gimnastykę dla kobiet w ciąży i jest to świetna sprawa, także tak na przyszłość polecam, jak lekarz nie zabroni.
Tak nam te dni mijają 😁 w lipcu chce tez ogarnąć sesje ciążowa profesjonalna, bo takie ujęcia nad Morzem to Mąż mi piękne zrobił, ale Jego już zabrakło, a będzie świetna pamiątka jak będziemy razem. Teraz to już może być w każdej chwili, ale liczę na to, ze Syn da nam jeszcze czas żebyśmy się właśnie ze wszystkim ogarneli... bo poki co to jakoś tak chyba jesteśmy przygotowani na 3+ 😂
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2021, 13:26
18+0
No to oficjalnie jestem na zwolnieniu. I dobrze mi z tym. 🙂 Robiłam dzisiaj obiad i później brzuch tak mocno bolał. Trochę stania, szybsze ruchy, żeby zdążyć i, o! Masz babo placek. Mąż skończył pracę i zaraz śmigamy na nasz codzienny spacer. Wieczorem nie możemy, bo mecz. 😅
W sobotę byłam na szybkiej wizycie, bo tak się stresowałam, że nie dałabym razy dotrwać do czwartku. Jednak 4 tygodnie przerwy dla mojej skrzywdzonej psychiki to zbyt wiele...
Na badaniu we wziernikach wyszedł polip na szyjce, którego na bank wcześniej nie było. pewnie zmiany hormonalne wpłynęły na jego powstanie. 🤷 Oby nam nie dokuczał. Podobno może powodować krwawienia, więc teraz każda aplikacja luteiny z duszą na ramieniu (zobaczymy czy w czwartek doktor nie odstawi już, bo wcześniej o tym przebąkiwał).
Później na USG wyszło łożysko nachodzące na ujście wewnętrzne. 😔 Wcześniej było łożysko na tylnej ścianie, wysoko. Doczytałam już, że przed 20 tc to się jeszcze może zmienić i panikować można zacząć tak naprawdę w III trymestrze. Ale gdyby tak zostało do końca to byłby paskudny chichot losu, bo bardzo chcę rodzić SN... 😔 Staram się o tym nie myśleć, chociaż również paraliżuje myśl, że któregoś dnia zobaczę jednak w toalecie krew. 😔 Mam nadzieję, że na czwartkowej wizycie lekarz trochę mnie uspokoi.
Moje zakupy książkowe idą pełną parą. 😁 Nie wiem, gdzie będę składować te wszystkie książki. 🙈 Chyba będziemy musieli kupić kolejny regał, chociaż mam zamiar pozbyć się na OLX kilku książek, które zalegają. Może akurat zrobi się miejsce. 🙂
W piątek byłam na pierwszym szczepieniu przeciwko COVID. Czułam się dobrze. Ręka bolała tylko przy podnoszeniu wysoko. Taki ból jak na zakwas. Do przeżycia. Tabletki zbędne. Zobaczymy, co przyniesie druga dawką. Dobrze, że mąż jest pierwszy to będę wiedziała na co się nastawić. 😁
A poniżej zdjęcia brzucha z wczoraj. 🙂
![]()
23+0
Ciężko mi uwierzyć, że jestem już za połową. Czas leci coraz szybciej - i dzieki za to bo każdy dzień to dla mnie mała psychiczna walka. Dziś wkraczam w 6 miesiąc ciąży 💙
Mój maluszek jest coraz większy. Parę dni temu (22+2) ważył już 483 gramy 🙈 Prawie pół kilo szczęścia mieszka w moim brzuszku. 💙
Kopniaki i ruchy stają się coraz silniejsze i wyraźniejsze. Czasem cały brzuch mi faluje. Wygląda to komicznie. 😅 Myślałam, że to będzie dziwne uczucie ale jest dla mnie totalnie naturane.
Na razie nie potrafię określić rytmu mojego synka. Budzi się i wierzga o różnych porach, a czasem wtedy gdy wydaje mi się, że zwykle bywa aktywny śpi jak prosiaczek i nic go nie rusza. Ot taki ananasek. 🤷🏻♀️💙 Nie powiem, czasem mnie to wpędza ze strach do grobu, ale jednak zawsze młody się w końcu odzywa.
Po drodze było trochę stresów znów. Podejrzenie słabego przyrostu wagi, potem na połówkowych spędzone pół dnia bo było podejrzenie znów wady serduszka 🥺 Przekrojowo prawa komora, która powinna być mniejsza była większa. Ale strukturalnie wszystko prawidłowo. Wszystkie żyły, arterie, dojścia i wyjścia. Nawet niedomykalność wyszła już jakaś mikro - nie do opisywania jako wada 🙏🏼 Już maluszku proszę nie strasz kochany tym serduszkiem.
Było podjerzenie skrania szyjki. Mocno się tym zestresowałam, ale na szczęście szyjka faktycznie nieco się skróciła, ale dalej ma 3,3 cm więc wystarczająco. No i jest zamknięta i twarda. 💪🏻 Szyjko zostań już taka !!! 🙏🏼🙏🏼🙏🏼 Na razie biorę luteine 200 zachowawczo, jakoś do końca czerwca.
Brzuszek rośnie. Z dnia na dzień. W ciągu ostatniego tygodnia zaliczył dwie fazy wzrostu i teraz już wygląda ciążowo 😅💙 I jest mi z tym fantastycznie!
Czasem stwardnieje przy wysiłku, czasem pociągnie czy zaboli. Ale gdy usiądę czy się położę to przestaje. Mam odpoczywać i to robię. Nie mam zamiaru się forsować i martwić.
Odliczam dni do 28 tc. 35 dni. Niewiele ponad miesiąc.
Ignasiu rośnij dalej malutki 💙 Rośnij duży i silny 💙🙏🏼
Przepiękne zdjęcie z połówkowych ze stopą na czole 🤣💙💙💙
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2021, 09:42
31+1
Wciąż idziemy do przodu, cieszymy się z każdego dnia i prosimy, żeby przetrwać każdy kolejny.
Od tygodnia mam duże problemy z kręgosłupem i spojeniem. W ogóle z miednica. Realnie zaczęłam się bać, czy to wszystko nie puści wcześniej, czy donoszę Ignasia. Pracujemy już z fizjo.
Tydzień temu tak mnie postrzeliło, że bałam się o małego - wizyta na cito u randomowej lekarki w dobrej klinice. Wszystko ok. Młody zdrowy. 1533 gramy ❤️
Wczoraj wizyta u prowadzącego. Miałam straszny nieogar. Młody zmierzony na 1430 gramów. 🥺 Mało przybiera, wiem, że to są błędy pomiarowe, ale miałam nadzieję, że będzie ważył więcej niż te 1,5 kg. Lekarz powiedział, że przybiera prawidłowo.
Ja natomiast już prawie 10 kg na plusie. 56,5 kg. Gdzie są te kilogramy skoro przybyło mnie właściwie tylko na brzuchu? Może 1 kg poszedł na całą reszte ciała a te 9 w brzuch i cycki. No to czemu Ignaś taki mały? 🥺
Szyjka nie jest mocarzem też. 2,5 cm. Nie otwiera się, jest zamknięta ładnie ale pół cm w dół poszła. 😔 Dalej się oszczędzamy, dużo leżymy. Już żadnych wycieczek po sklepach. Trzeba zachować siły na ostatnie aktywności.
Zaczęliśmy szkołe rodzenia. Za nami zajęcia z porodu i opieki nad noworodziem. Jutro laktacja, a potem już tylko zajęcia online.
W piątek babyshower psiapsi. A za tydzień we wtorek sesja. Dziś jeszcze jedziemy na szczepienie. Chce się zaszczepić na ksztusiec dla młodego 💙
Poza tym jesteśmy po remoncie. Od razu inaczej sie oddycha, funkcjonuje. Dziś jeszcze babeczka przyszła i posprzątała nam całe mieszkanie. Bo inaczej wszystko spadało na męża. 😔 Komoda do sypialni kupiona i zapełniona. Jestem w szoku, że się zmieściliśmy 🙈 Zaczęłam już nawet pranko - na pierwszy ogień pieluszki. Ale maszyna już musi ruszyć. Trzeba to wyprać i wyprasować, żeby torbę spakować. Realnie chyba zrobię to przy pomocy mamy za tydzień w weekend.
Zakupy prawie wszystkie są. W tym tygodniu zamówię jeszcze łóżeczko z materacykiem i mamy to 🙈 Ciężko mi w to uwierzyć po prostu.
Teściowie zaoferowali, że zapłacą za fotelik z bazą i za łóżeczko z materacem. 💙 Sporo nam zostanie w kieszeni.
Plan jest taki, żeby orzetrwać sierpień. Biorąc pod uwagę, że w weekend mija połowa sierpnia to nie jest źle.
Na liczniku 31 tc, ale młody jest o tydzień do tyłu więc jednak się mocno stracham. Także moje wcześniejsze byle do końca sierpnia zamieniło się na byle do połowy września 🙏🏼🙏🏼
Muszę podejść do tego z głową. Żeby się nie przeforsować tym praniem i prasowaniem, tym bardziej że jednak zależy mi na tej sesji i babyshower. Mam z tyłu głowy, czy na pewno powinnam? 🥺
Mój pyzulek z 30+2 💙💙🐻
![]()
Dzisiaj zapracowany dzien. Ale widzialam sie z kolezanka z ktora od pazdziernika mijalysmy sie na pracy zdalnej wiec troche pogadalysmy na zywo. Mam jakies lekkie plamienia po scratchingu, okres jeszcze mam nadzieje ze to nie jest, zreszta to tylko niewielkie plamienia, jeszcze kilka dni zanim okres powinnam dostac i tak tez mi pasuje bo oczywiscie przed kolejnym transferem znowu cala logistyka kiedy osc na wizyte, badania krwi i jak pogodzic to z praca.
Widze 2 komentarze pod poprzednimi postami ale nie umiem bezposrednio na nie odpowiedziec wiec zrobie to w tym wpisie.
Kd_eye mowiac szczerze nie sadzilam ze az taka wytrwaloscia bede musiala sie wykazac. Myslalam ze jak rozwiazemy problem braku jajeczek to juz bedzie z gorki a tu niestety nie. W immunologii na pewno mialam za niskie allo mlr mimo ze w ciazy nigdy nie bylam ale podobno juz samo przygotowanie sie do transferu je podnosi i powinno byc wyzsze, stąd szczepienia. Mam tez na pewno rozjechane cytokiny ale to juz dla mnie wyzsza szkola jazdy i nie umiem konkretnie powiedziec, ktory z tych wynikow powoduje koniecznosc leczenia. Staram sie zaufac lekarzom w tym zakresie.
Justyna1719 to tez ciezko macie. Z dawca jest o tyle lepiej ze mozesz sprobowac inseminacji jesli u Ciebie wszystko ok. Ale dla faceta to chyba tez ciężkie ze to nie jego plemnik bedzie. Ja sie nosze z zamiarem porozmawiania z mezem o ewentualnej adopcji zarodka ale jakos odsuwam to na razie myslac ze moze jednak sie uda, bo wiem ze nie bedzie dla niego to latwe do przekniecia a nie ma zlych wynikow, no chyba ze cos jest nie tak z nasieniem co nie wyszlo w dotychczasowych badaniach.
7 miesięcy 28 dni 9 kg
Czas tak szybko leci. Dopiero teraz zaczynam się cieszyć z macierzyństwa. Długo to trwało . Pierw kolki teraz zęby. Mały jest coraz bardziej aktywny, taki kochany. Bardzo lubi się bawić, zaczepia przy tym wszystkim. Ostatnio śmiał się jak pani w tv mówiła myślał że pewnie do niego mówi 🤣🤣
Kota zaczepia, śmieje się do niego. Może będzie lubił koty jak ja.
Ostatnio dostaliśmy od znajomej ubranka od 68-74. Te 74 są na styk. Jej synek 74 nosił jak skończył rok. A mój już od miesiąca.
Więc mamy obecnie rewie mody 🤣🤣🤣
Wczoraj mieliśmy szczepienia, nie obyło się bez płaczu. Na szczęście w domku było dobrze.
2 górne jedynki zaczynają się przebijać. Wkrótce wyjdą może skonczy się na jakiś czas okres marudzenie. Picie kolacji zajmuje mu 40 min i nie daje rady do końca wypić. Tak płacze z buli. W nocy kilka pobudek ale do przeżycia wcześniej było gorzej.
Mam nocnego marka ostatnio usypia po 23.
Uczę go zasypiać samemu. Jak widzę że oczka robią się śpiące wkładam go do łóżeczka daje maskotkę i idę się myc przychodzę a mały już śpi. 😉
Wczoraj był dzień matki do tej pory trudno mi uwierzyć że jestem mamą, to dla mnie jakaś abstrakcja.
Mąż postanowił zmienić pracę. 1,5 roku się w niej męczył aż nie wytrzymał psychicznie i się zwolnił. Ciekawe czy uda mu się w miarę szybko coś znaleźć. Tym bardziej że ja już dostaje 60% wypłaty. Nie lubię zmian.
23dc
Plamienia się zmniejszyły, największe są rano ale to takie po podtarciu się i tylko troszkę. Do okresu który nie zaburzyłby laparo 3-4 dni. Zaciskam nogi 😉 cycków nie czuje, odrobine prawy. Bóle brzucha słabiutkie co jakiś czas. Ciągle uczucie jakby się lało ze mnie, biegam sikać jak najęta bo cały czas mam wrażenie ze okres przyszedł 🤯🤯
Progesteron 20,20 7dpo (10dpo)
Ciąża rozpoczęta 14 maja 2021
Dzisiaj to dopiero mialam zapracowany dzien, ponad 12 godzin w pracy... potem jeszcze wyskoczylam na zakupy ale kupilam sukienke na jutrzejsze spotkanie z kolezankami chociaz.
Wczoraj przeczytalam gdzies ze szanse na udany transfer z blastki z 6 doby a taka nam zostala wynosza 20% a nie tak jak z blastek z 5 doby 33%. Troche mnie to przybilo ale z drugiej strony skoro nam sie z tych najlepszych nie udaje to moze z tej zaskoczy akurat. Poza tym zastanawiam sie czy dobrze ze zrobilam scratching i planuje miec wlew z accofilu. Roznie sie slyszy, ze mozna te dwie rzeczy razem albo ze nie mozna ich laczyc. Sama juz nie wiem kogo sluchac... roznie lekarze mowia. Chce im zaufac ale sama nie wiem. Prof Malinowski mowi ze mozna je łączyc to koze juz tego powinnam sie trzymac.
27 dc
Piątek
Oda z miłości do siebie 😁
Jestem z siebie dumna ❤️ W weekend zdałam egzamin z uroginekologii, uzyskując maksymalną ilość punktów 💪 Ortopedią zajmowałam się od początku pracy zawodowej tzn 12 lat. Doszłam do ściany, i od paru lat, co się zbiegło ze staraniem o dziecko rozpoczęłam pracę w uroginekologii. Zakochałam się w tym i zdecydowałam kroczyć tą ścieżką. Jedno szkolenie, drugie, czwarte, szóste i w końcu szkolenie z egzaminem nadającym tytuł 😉 Oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia, a i wiedza urologiczna i ginekologiczna + możliwości z miesiąca na miesiąc inne, więc na tym nie poprzestaje, trzeba dalej nadążać, uczyć się, ale tytuł jest. Specjalista brzmi dumnie 😁 Jestem z siebie na prawdę zadowolona.
I na tym koniec chwalenia, bo resztę oblałam 😉 Oprócz badania kariotypów - mój + męża, nie zrobiłam nic ponad to. Nie było czasu, ochoty, siły, brak motywacji - generalnie nic nie sprzyjało temu, abym dotarła do labu.
Wyników kario jeszcze nie ma.... Minęło 2,5 tygodnia. Mają czas niby do 3 tygodni. Jestem bardzo ciekawa i zaniepokojona wynikami. Czekam....
Przed Nami weekend. Termin miesiączki na minus a na plus, wybieramy się z mężem na zlot food trucków w Naszym mieście. Równowaga w przyrodzie musi być 😉 Chociaż raz w tym tygodniu nie muszę się martwić co robić na obiad 😂 Ktoś zrobi to za mnie 🥳Mam nadzieję na coś pysznego!
Miłego weekendu!
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2021, 17:41
Dziś podgląd endometrium. Denerwuje się.
PONIEDZIAŁEK
jajka 🥚🥚🥚 rosną 💪 oby tak dalej 🙏
Punkcja juz prawdopodobnie w poniedziałek/wtorek! Nie sądziłam że tak szybko! Przecież dopiero co zaczęłam! 😜
Dziewczyny dziekuje bardzo za wpisy.
Nadzieje, ktora wiaze z Pasnikiem jest przeogromna, bo wiem ze pomogl wielu parom. Niestety z drugiej strony musze sobie powtarzac, ze sa rowniez przypadki gdzie sie nie powiodlo. Nie moge pozwolic na to, zeby zatracic kontakt z rzeczywistoscia i zyc w imaginowanym swiecie! Jak na razie czekamy z niecierpliwoscia na kolejne poluzowania ze strony rzadu UK i EU.
Idealnie chcialabym zaczac stymulacje na poczatku lipca, czyli 1.5 cycklu liczac od dzisiaj. Moment ekscytacji po wizycie Pasnikowej mam juz za soba i powoli osiagam kolejny moment zawieszenia i oczekiwania na kolejny krok.
Wczoraj maz przyszedl do mnie i mowi, ze musi mi cos powiedziec, ale sie waha! W koncu wydusil, ze jego przyjaciolka (moja juz tez, ale nie rozmawiamy bardzo czesto) urodzila synka. Wydaje mi sie, ze myslal, ze znowu bedzie potok lez, ale mu powiedzialam, ze przeciez byla w ciazy wiec sie spodziewalam tej wiadomosci
Stal skolowany a ja mu na to mowie, ze bardziej mnie by dobilo, gdyby ona znowu byla w ciazy 
Wielkimi krokami zbliza sie dlugi weekend, poniedzialek mamy wolny. Pogoda ponoc zapowiada sie ladna wiec mam nadzieje, ze bede mogla gdzies wyskoczyc i sie rozprezyc. Maz niestety pracuje!
Udanego weekendu!
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2021, 11:29
Załamka. Znowu szyjka, znowu pessar, znowu nerwy i stres. I znowu moje przeczucie żeby jechać, żeby sprawdzić, czy wszystko ok. Chce mi się wyć 😭 za długo był spokój i beztroska 😭
25dc...
W klinice potwierdzili ze przy takich wynikach moge zapomniec o inseminacji 😭
WTOREK
Dzwonilam do embriologow. Bylo 9 dojrzałych komorek z czego mamy 8 zarodkow 💪
Pani Doktor podjęła decyzję, że trzymamy wszystkie do 5 doby. Nie podgladamy ich w trzeciej, żeby nie zaburzac im środowiska. Mam się odezwać w poniedziałek z zapytaniem jak tam.
Także w najbliższych dniach wszystko się rozstrzygnie. Oby pozytywnie bo nie mam juz sily na kolejne podejścia 😥🙏🙏🙏
PONIEDZIAŁEK
Niestety trzeci raz to samo. Wszystkie zarodki padły. Zostala jedna slaba blastka 1bb z soboty 😞
Ciezko wierzyc ze cos z niej będzie, patrzac po poprzednich procedurach.
Tym smutnym akcentem kończymy naszą historię leczenia. Strasznie mi przykro, że tak to musi u nas wyglądać 😞
Nie wiem co dalej.
AZ? KD?... Nie mam sił nawet myśleć...
Za dwa dni roczek
Zleciało.. Jak mrugnięcie powieki.
Dużo się zmieniło, więcej niż przypuszczałam.
Zawsze marzyłam o dwójce dzieci, oczywiście cieszę się, że chociaż jedno ze mną zostało, ale chciałam o ile się uda, aby syn miał rodzeństwo i mimo, że mamy jeszcze 4 zarodki, to wiem że rodzeństwa nie bedzie. Moje małżeństwo nie przetrwało próby rodzicielstwa i nie ma szansy na powrót, zwyczajnie nie kocham już męża, a przynajmniej nie w taki sposób jaki powinien być podstawą związku. Tak bywa. Wolę rozstać się w zgodzie, póki się jeszcze lubimy niż czekać aż zaczniemy na siebie warczeć każdego dnia.
Wczoraj zaczęłam wystawiać na olx i vinted rzeczy, które odkładałam dla drugiego dziecka. Dziwne uczucie.. Szybko się sprzedają, jakby los chciał mnie utwierdzić w tym, że młody zostanie jedynakiem.
Marwię się o moją czwórkę dzieci w zipie otulonych mrozem w criokomorach kliniki leczenia niepłodności. Co z nimi? Ktoś powie, to są tylko zarodki.. Nie, nie są to tylko zarodki. Zanim urodził się syn, nie wiedziałam czy te zarodki nie będą jedynymi dziećmi, które kiedykolwiek będę miała, być może nienarodzonymi, ale kochanymi od pierwszego podziału komórkowego. Po ostatnim transferze mówiłam do brzucha "nie wiem jak długo ze mną zostaniecie, ale wiedzcie że na was czekamy i kochamy bardzo". Jeden z nami został. W czym te w klinice są gorsze, aby nie kochać ich tak samo? Bo nie zostały podane? Serce mi pęka jak o nich myślę, ale wiem że nie mam możliwości ich odebrać. Wiem, że świadomie nie zdecyduję się być samotną mamą dwójki a może trójki dzieci, widzę ile uwagi wymaga jedno dziecko, przy rodzeństwie nie będzie łatwiej, a chce być najlepszą mamą jaką tylko potrafię, a nie najbardziej sfrustrowaną, która ledwo wiąże koniec z końcem (a długi po ivf jeszcze się będą za mną ciągnęły przez kilka lat). Mam 3 opcje:
-rozmrozić w sposób niekontrolowany - w życiu się na to nie zgodzę, mimo że taka opcje popiera mąż,
-oddać do adopcji - jakoś ciężko mi o tym na razie myśleć,
-dalej mrozić - to odwlekanie decyzji w czasie, ale na ten moment jedyne rozwiazanie jakie jest dla mnie akceptowalne.
Ktoś kiedyś powiedział, że in vitro to droga na skróty.. Tak, jasne.. IVF nigdy nie jest proste zarówno brak zarodków jak i klęska urodzaju może być bolesna. Jedyne co mnie pociesza, to że jestem mamą, że kiedy tylko jest mi źle mogę przytulić jedno z moich dzieci, jedno z dziesięciu (5 umarło pod moim sercem, 4 zamrożone, jedno urodzone).
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2021, 09:35
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.