Noni zaczęliśmy ten cykl ♥️ cykl, w którym pokladam ogromne nadzieję... Choć od samego początku pod górę... Rozchorowałam się (być może po szczepieniu na covid), okres przyszedł prawie tydzień za wcześnie, a jeszcze na dodatek miałam się zgłosić do dr między 2 a 5 dc, ale najlepiej 2,3 dc... No i masz... Dzwonię a mój dr na urlopie... Będzie dopiero w poniedziałek (mój 5 dc wiec ostateczność) i tu pani w recepcji mi mówi, że na poniedziałek wszystko na zajęte to dr, ewentualnie czwartek... Jeju czwartek to już za późno 😳 No i kazała mi się w poniedziałek od samego rana kontaktować z polozna, może przyjmie mnie pomiędzy pacjentkami... Oby 🙏...

Eveee Bezsilna 9 lipca 2021, 13:23

Moje ręce wyglądają strasznie. Od wkłuwania wenflonow raz w jedną, raz w druga- obie ręce pokrywają wielkie siniaki. Na dworze upał, a ja w długim rękawie bo wyglądam jakby mnie ktoś pobił. Do tego siniaki na brzuchu od wcześniejszy zastrzyków. Ofiara pobicia- jak nic. Dziś rano wyjechaliśmy na Kaszuby- do jutra. Chwila oddechu nim stres mnie dopadnie. Wróciłam właśnie z lasu, miałabym chęć się wykąpać w jeziorze, ale z tymi siniakami trochę nie za bardzo. Chyba, że wieczorem, jak ludzi nie będzie...
Ach, moje maluszki. Walczcie dzielnie, co we wtorek rozgościcie się we mnie na dobre. Bądźcie dzielne, bo bardzo na Was czekamy ♥️

No i się zje**lo .. do tej pory nawet jak jakieś dolegliwości były to jakoś to szło przetrwać i nawet szybko ogarnąć.. od środy wieczora jednak mój poziom wymiotów sięgnął niebezpiecznego poziomu.. mysle, ze to jakieś zatrucie pokarmowe no i od dzis w nocy jesteśmy w szpitalu... bo ileż się można męczyć.. w szpitalu jak to w szpitalu.. niby każdy miły a to już jest duży sukces, ale mam wrażenie, ze nic ze mną nie robią.. oprócz kroplówek z rana.. zastrzyku przeciwwymiotnego, o drugi się już musiałam z 5 razy upomnieć, a to jednak ważne żebym nie szarpała się z tym.. no liczę na to ze mnie tu postawią na nogi.. bo rodzic to chce w innym szpitalu poza tym nie teraz.. trzymajcie kciuki za mój szybki powrót do zdrowia!

Jutro punkcja... Jest trochę stresik ale myślę głównie o tym, żeby mieć to już za sobą i żeby skończyły się te bóle. Ledwo się ruszam. Leżeć źle, siedzieć jeszcze gorzej, a chodzenie to już w ogóle dramat. Jedyne co mnie zaskoczyło w trakcie stymulacji to właśnie ten ból. Mam nadzieję, że to najtrudniejszy etap ten trudnej drogi i że dalej będzie trochę lepiej. Choć jest jeszcze lęk jak zniosę szczepienia limfocytami. Podobno to też nie jest przyjemność. Coraz częściej zastanawiam się za jakie grzechy pokutuję.

10dc

Bo wczoraj był 9dc a nie 8dc trochę się pogubiłam. Dziś jest już trochę lepiej, brzuch mniej boli, jest jeszcze uczucie kopniaka ale do wytrzymania. Nie wiem kiedy może znów się kochać, czy jeszcze w tym cyklu czy już nie. Nie wiem czy będzie owu w ogóle, na USG w 7dc były pecherzyki ale wiadomo malutkie jeszcze. Wizytę mam w środę a owu teoretycznie w poniedziałek/worek wiec pasowałaby coś w poniedziałek podziałać.

Martwi mnie mój stosunek FSH 11/LH 5,2 AMH 3,2 muszę zapytać lekarza co to oznacza bo wiem że to źle ale nie wiem co z tym można zrobić i czy coś w ogóle. Słabo to wszystko wyglada ale dziękuje Wam za kciuki ❤️ Czekam na cud

Leksa Ile jeszcze ? :( 12 lipca 2021, 22:04

Dzień za dniem leci :) żeby widzieć, który dziś dzien cyklu musiałam spojrzeć w kalendarzyk :D
Aj dawno tak nie było 😁 dziś 24 dc.
Mogę napisać szczerze, ze odpuściłam temat dziecko. Nie myśle, nie szukam objawów domniemanej ciąży i jest mi lepiej. Nawet na ❤️ nie było czasu w tym cyklu i w sumie dobrze mi z tym. Jeżeli jest pisany mi drugi bąbelek to się zjawi w swoim czasie :)
A na dziś, na już, na teraz koncze pisać pamiętnik.
Życzę powodzenia wszystkim staraczkom.

5.11.2023: Napisałam sobie tydzień temu wiadomość do samej siebie, za tydzień ją otworzę i wam pokażę, bo to żaden sekret :) Nawet hehe, pamiętam co napisałam. Wiadomo, jak człowiek chce pogadać z kimś na poziomie to gada do siebie.
Boli jak diabli i trzeba się poratować ciocią BigPharmą, najlepszą oraz najsilniejszą. Mówią, że jak boli to żyjesz, to chyba nigdy nie żyli jak nie boli.

31.05.2021
W sobotę córeczka nasza była pierwszy raz w podróży, krótkiej ale jednak. Na imprezie komunijnej, poznała swoich braci i siostry cioteczne.
Dzisiaj miała też szczepionki pneumokoki, waży 4800g . W połowie czerwca kolejny zastrzyk, a potem już po 6 lipca. Niby skojarzone a tyle ich jest. Małą kończy Dzisiaj 10 tydzień. Choć je do 90ml mm to nadal karmiona co 2.5h w dzień. Ma drugi podbródek hihi, na rączkach i nóżkach ma już tłuszczyk. Brzuszek już nie odznacza się jak wczesniej, jak u dziecka z Afryki. 🙄
Jest śliczna, podobna do mnie gdy hylam mała.
Nosi od początku maja rozmiar 56 ! Kupiłam już sukienkę dla niej do chrztu , jeszcze buciki zostały do kupna, bo to mały zmarzlak.
Jeszcze zostało nad dużo do ćwiczenia, leżenie na brzuszku bo jeszcze mięsień jej się nie zszedł nad pepkiem. Dużo przy tym placzu, bo tak bardzo nie lubi leżeć na brzuszku 😒.
Az serce się kraje na ten widok 😨😢 i płacz.

16 dc wczoraj mialam 2 monitoring w tym cyklu naszczescie pojawil sie jakiś pecherzyk w pon nie było żadnego tylko jakies drobne .ale jest 15 mm endo 6 kolejny w poniedzialek i decyzja o zastrzyku. czy wierze w ten cykl ? nie.. nie wierze ze uda sie naturalnie tymjbardziej że krzywe wyszly kiepsko w poniedzialek...
glukoza na czczo 108,6
po 1 h 237.0
po 2 h 177,1
insulina na czczo 23,25
po 1 h 271,3
po 2 h 369,5
ta insulina jest taka dziwna zse ten wynik wydaje mi sie zaklamany..
mam nadzieje ze 19 lipca mój doktor coś poradzi .
może w konncu sie uda niedlugo pykna 3 lata :(

szatynkowato Ucząc się cierpliwości i pokory. 24 października 2021, 21:00

O nie!! Nasza ulubiona knajpka jutro zamknięta. 😔

11 dc, 9 dzień stymulacji...
Jest decyzja o punkcji! Odbędzie się w poniedziałek o 11:30.
Okazało się, że stymulacja przyniosła dobre efekty:
▫️jajnik lewy 7 pęcherzyków 18x20
▫️jajnik prawy 8 pęcherzyków 16x20
Musiałam dorobić kilka badań i wymaz na covid. Dr pobrał jeszcze wymaz na chlamydię.
Pozostało mi leżeć i pachnieć do poniedziałku, bo jestem cholernie obolała, brzuch jest jak balon, a jajniki pękają w szwach. Usg tak potwornie bolało, że zaciskałam zęby żeby wytrzymać do końca. Byle do poniedziałku...

W nagrodę za dzielne wysiadywanie jajek kupiłam sobie torebkę 😁👜

9.07.2021r
Czwartkowa wizyta u neonatologa z córeczka zaliczona ! Mala wazyla 5600g. Ubrania juz od 3 tyg rozmiar 62! Rosnie, dobrze je, choc upaly daja sie we znaki. Przybiera od ponad miesiąca 22g na dobe. Kolejna kontrola w drugiej polowie pazdziernika. Mamy sporo wizyt kontrolnych wlasnie do pazdziernika. Jeszcze diabetolog, poradnia preluksacyjna, kardiolog plus szczepienia u pediatry.
Z mezem postanowilismy wrocic po rodzenstwo dla malej na poczatku roku. Mamy 3 zarodki.
Czas przejść na diete. W sumie ostatnio nie za wiele jem, ale czasami jak zaczne to dopoki pelna nie jestem to jem pod korek. Takze czas na zrzucenie kilogramow ! Zamowilam hulahop z wypustkami, aby wiecej sie ruszac bo jakos spacery malo wplywaja na wage i stoi... przy takich upalach nawet nie chce sie nic robic. Nawet w domu czlowiek siedzi i sie meczy.
Mala w przyszlym tyg bedzie miala 4 msc. 🥰 bardzo kochana jest , spokojna jak na dziecie 😅 ale dla mnie pasuje ze malo placze, zajmuje sie soba,ladnie noce przesypia i czlowiek jest w miare wyspany !
Maz ostatnio duzo pracuje. W sumie dobrze , lecz czasami czlowiek chcialby posiedziec i do kogos doroslego odezwac sie. Na szczescie gdy tylko moge jade w miasto do rodzicow badz na spacer z kolezanka i jej synem 2 miesiace mlodszym od mojej coreczki . Przyjaciele od kolyski 🤣😅.
Wczoraj plamienie rozpoczelo sie a dzisiaj pierwszy okres od cc.
Wyniki morfologii robilam w srode jest ok. Dwa wyniki morfologii ciut powyzej normy ale nic idealnie nie moze wyjsc. Tsh piekne 1.45 - euthyrox 100 caly czas ta sama dawka jak przed ciaza, w trakcie i jak widac po.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 lipca 2021, 18:16

Maart Moja historia . 19 lipca 2021, 12:01

Od dziś tydzień urlopu w pracy. W lato nawet ten czas w miarę szybko leci. W weekend trochę się rozerwałam
Na wieczorze panieńskim we Wrocławiu. Jednak nowe osoby i poznawanie się nie do końca jest dobre. „A to z nas wszystkich tylko ty masz dziecko?” - zapytała jedna koleżankę. Jak poród? Jak ciąża? Jakby mnie tam w ogóle nie było.. nie wytrzymałam i kiedy powiedziała,że 4 miesiące wymiotywała wtrąciłam „spoko ja 8.” ale nastąpiła dziwna cisza i zrozumiałam, że nie potrzebnie wtrąciłam swoje smutne 5 groszy.
Operacja #34dni

Eveee Bezsilna 20 lipca 2021, 17:37

"Jestem dobrej myśli" to dziś właśnie usłyszałam z ust lekarza. 3dpt beta hcg wynosiła 20,9, no ale to wiadomo- ovitrelle. Dziś 7dpt wynosi 20,1 :) spadek jest, ale nadal wysoko jak na 7 dni :) Mój optymizm umiarkowany. Wiem, że w niepłodności zawsze jest ten głos z tyłu głowy, który sprowadza na ziemię. Błąd jaki dziś zrobiłam to niepotrzebnie przeglądałam fora internetowe, bo tam jak zawsze są historie, które szybko mogą zetrzeć uśmiech.
Dziękuję za Wasze rady, za trzymane kciuki. Co ma być to będzie, ale miło mieć świadomość, że gdzieś są osoby, które choć przez ułamek sekundy pomyślą o mnie :*
W piątek ostateczna weryfikacja. Ostatnio widziałam bociana, który stał w swoim gnieździe, nagle podniósł kuperek i wystrzelił w dal olbrzymią kupę 😁😉 oby ten widok przyniósł mi szczęście 🍀

Eveee Bezsilna 14 lipca 2021, 13:03

Chociaż się staram usilnie, to jednak trudno nie stresować się i nie myśleć cały czas czy maluszek walczy i czy rozpoczyna implementacyjny bój. Wzięłam sobie wolne do końca tygodnia, choć w sumie w pracy by mi szybciej czas zleciał. A tak mam za dużo czasu na rozmyślanie. Dla odstresowania spaceruję z psem, rano byłam na plaży, woda w morzu cieplutka!
W piątek po pierwszej weryfikacji chyba znów pojedziemy na Kaszuby, może tam moja głowa trochę odpocznie.

Jeheria No kiedy? 11 lipca 2021, 19:02

9+6
Jutro wieczorem wizyta. Mam nadzieję że wszystko ok... Cycki są ogromne i strasznie zylaste, a co dziwne już mi brzuch wywaliło 🤷‍♀️ mdłości są nadal, szczególnie wieczorem, myślałam że przejdą. Ból brzucha ustał ale często łamie mnie w krzyżu.
Wyniki wirusologiczne wyszły w porządku, glukoza 85 super i nie ma anemii.

W pracy powiedziałam że jestem w ciąży, oni doceniają szczerość. Pracuje mi się dobrze, odpoczywam w pracy. Tęsknię za Maćkiem ale wiem że jest zaopiekowany. Najważniejsze że nie płacze.
I dostał się do państwowego żłobka od września, a bardzo lubi dzieci.

W tym tygodniu było ciężko. O 5:30 wstaje do pracy a Maciek miał przerwy w nocy 2h a raz wstał o 4:30. Okazało się że czwórki idą, już jedna się przebiła, a dopiero co dwójki dolne wyszły. Tak mocno płakał że tylko nurofen pomógł. A ja byłam jak zombie w pracy. Ale przedwczoraj spał ciągiem do 3 to się wyspałam. Myślę że jak wyjdą wszystkie zęby to sen się polepszy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 lipca 2021, 19:05

Joan Pamiętnik bez tytułu.... 12 lipca 2021, 09:27

w tym cyklu jednak również zrezygnowałam z monitu.
W zeszłym tygodniu robiłam standardowe usg piersi i wyszło coś niepokojącego w węzłach chłonnych.
Dzisiaj mam wizytę u lekarza. Prawdopodobnie zleci biopsję.
Także stwierdziłam, że w tym cyklu trochę odpuszczam. Najpierw muszę wyjaśnić co tam się popieprzyło.
Zresztą lekarz spytał w którym jestem dniu cyklu (byłam w 5dc), bo piersi na usg wyglądają jak w drugiej fazie. Także ten... Powiedziałam mu, że w tym roku jakieś cyrki, bo zdarzyło się, że miałam potwierdzoną owulację w 6-7dc. A on "aha, czyli problemy hormonalne"

Tak mnie to usg wybiło z rytmu, że nie wiem. Chodzę co roku i jedyne co się ostatnio działo to torbiele ( w zeszłym roku w lipcu biopsja cienkoigłowa, bo torbiel 17mm, teraz w tym samym miejscu 14mm). Staram się o tym zbyt dużo nie myśleć, bo wiem, że dzisiejsza wizyta i tak mi nic nie rozjaśni, bo prawdopodobnie dostanę skierowanie na badanie i trzeba będzie czekać :/
oprócz torbieli 14mm i 5mm mam tak: "w lewej liczne, przeważnie odczynowe w/ chłonne do 17mm długości, ale jeden o wymiarach 10x7x6 mm, bez widocznej wnęki ! Do weryfikacji. BIRADS 4"

Z racji mocno powściągliwej postawy lekarza wykonującego badanie, robienie tryliarda zdjęć w jednym miejscu, oraz wykrzykników w opisie zestresowało mnie to mocno. W necie przeczytałam tylko pobieżnie co znaczy taki węzeł i więcej nie szukam, nie przeglądam.
Liczę do 10 i głęboko oddycham.

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 4 października 2021, 06:29

Tak więc... Po raz kolejny CHYBA jestem w ciąży. Dziwne to biorąc pod uwagę częstotliwość zbliżeń ale... Miałam 3 dni plamienia i koniec. Klasyczny objaw implantacji, który miałam za każdym razem. DC... Nie sprawdzam który. Ale raczej już czas na @. Jeśli dalej nie przyjdzie okres to w pt zrobię betę. Mam nerwa. Obawa, że się nie uda i jeszcze większą obawa, że się uda...

Vaiana Czy się doczekam..? IVF 5 lipca 2021, 14:37

Znowu po kilku miesiącach wracam...
Zgłosiliśmy się do kliniki, zrobiliśmy zalecane badania. U mnie jest wszystko ok, problem jest z mężem. Nie jest dobrze, ale tragicznie też nie. Jakość nasienia poprawia się w stosunku do poprzednich wyników, no ale dalej szału nie ma. Pani doktor stwierdziła, że "z takim nasieniem to tylko in vitro" - poczułam się jakbym dostała w twarz. Czuję niedosyt, jestem lekko zniesmaczona rozmową z nią. Brakowało mi takiego ludzkiego podejścia, czułam, że jestem kolejnym jej źródłem zarobku. Zanim podejmiemy decyzję o invitro chcemy się jeszcze skonsultować z jakimś innym lekarzem, może nawet w innej klinice.
Mąż przez rok brał Fertilman plus, od miesiąca pani doktor zaleciła TenFertilOn, więc dokończył opakowanie poprzednich supli i przeszedł na te nowe. Dziewczyny czy macie rady jak poprawić jakość nasienia? Wiem, że to długotrwały proces, ale tak jak pisałam porównując wyniki sprzed chociażbg roku to szału nie ma, dalej jest słabe.. wiem, że styl życia ma wpływ, zdrowe odżywianie w tym alkohol, ruch, to, żeby nie przegrzewał sprzętu no i komórka nie w kieszeni.. czy coś jeszcze? 🤷‍♀️🙏
Mąż ostatnio powiedział, że przez to nie czuje się prawdziwym mężczyzną. Widzę, że jemu też już te starania zaczynają siadać na psychice.. 😔
Dajemy sobie jeszcze chwilę na decyzję, nie chcemy tego zbytnio odwlekać, bo szkoda nam czasu. W lipcu będziemy mieć urlop, po tym czasie zdecydujemy.
Jeszcze przez cholerną pandemię nie możemy razem być na wizycie w klinice, tylko ja sama.. 😔 już sama obecność męża dużo by mi pomogła. Jak pod górkę, to po całości..

6. Tyle dni wiem że moje dzieciątko umarło.
4. Tyle dni wywołują mi poronienie do którego dalej nie doszło. Od tyłu dni nie widziałam się z moim synkiem.
34. Tyle tabletek już otrzymałam aby wywołać poronienie.
Najgorsze jest to czekanie. To bycie w zawieszeniu. To że już chciałabym móc pożegnać to dziecko. A nie potrafię rozpocząć żałoby wiedząc że ono jest ciągle we mnie.
Staram się tu jakoś trzymać ale coraz mi gorzej. Była u mnie Pani psycholog ale zamiast mi pomóc rozdrapala wszystkie rany. Może to jest sposób ale dla mnie chyba za świeża sprawa.
Kiedy pytają która ciąża i mówię że 5 to już mi się głos załamuje. Kiedy pytają czy mam jakieś dzieci i mówię że mam jedno to jednocześnie radość i ból. Synek już na zawsze będzie największym moim cudem.
Dziś w szpitalu był mój lekarz więc trochę bardziej się za mnie wziął w sensie że dostałam o jedną porcję tabletek więcej niż w ostatnie dni. Ale efekt jest taki jak wczoraj. Nie dzieje się nic. Już nawet przestałam krwawić. W pierwszy dzień faktycznie po tych pierwszych dawkach miałam krwawienie o nawet takie skrzepy odchodziły więc myślałam że coś z tego będzie ale jak na drugi dzień mnie zbadali i powiedzieli że ciąża ciągle w brzuchu to się podlamalam. Tym bardziej że od tego momentu krwawienie było coraz mniejsze a teraz nie ma już wcale. Więc to długa droga. A ja już chciałabym mieć to za sobą. Wrócić do domu. Przytulić męża i synka i moc w spokoju pocierpieć. Poukładać sobie to wszystko w głowie. Mój lekarz stara się mnie pocieszyć i mówi że tak mocno trzymam ta ciążę że to dobrze wróży na przyszłe ciążę. A ja w tym momencie zastanawiam się czy jeszcze kiedyś zdecyduje się na dziecko. Ja bardzo chciałam z resztą już to pisałam że chce żeby synek miał rodzeństwo. Ale ja nie wiem czy poradzę sobie z kolejną stratą. Na pewno dużo będzie zależało od wyników badań. Ale ja po prostu. Nie wiem niby funkcjonuje. Rozmawiam z rodziną przez telefon ale jakoś tak dziwnie się czuję jak w jakieś mgle? Nie wiem jakby to było nieprawdziwe. A jednocześnie ten ból jest aż za bardzo realny. Za ostry.
Muszę jeszcze dziś przyszykować kłamstwo do pracy dlaczego mnie nie było. Pewnie coś tam się domyślają. Ale nie chce o tym mówić z pracy. Za dużo pracuje tam osób z mojej miejscowości i nie chce aby o mnie plotkowano. Wytykano palcami. Oczywiście nie w sensie dosłownym ale wiem jako to był by świetny kąsek do opowiadania. Czy się tego wstydzę? Nie. Ale potrzebuje spokoju. A to mi nie przyniesie spokoju. Czuje się gorsza to prawda. Nie umie się pozbyć tego uczucia. Nie potrafię zawalczyć. Też czuje się osamotniona bo nie potrafię koleżanka o tym powiedzieć. Jedna niedługo ma rodzić więc nie chce jej dokładać takich stresów chociaż ona przeżyła podobne rzeczy jak ja. Kolejna która by mnie zrozumiała też jest w ciąży no nie potrafię do nich napisać. Mam wsparcie w najbliższych. To musi wystarczyć i pewnie wystarczy. Oh dobrze że jest ten pamiętnik to mógł choć trochę się wygadać.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)