Jest masakra. Wczoraj miałam punkcję, pobrali 40 pęcherzyków! 😱😳 Zapłodnią 15, reszta dojrzałych komórek pójdzie do zamrożenia, żebym następnym razem (mam nadzieję, że nie będzie następnego) nie musiała już przechodzić stymulacji.
Jeśli chodzi o punkcję to byłam pierwsza z czterech dziewczyn, trochę się naczekałam, wenflon dostałam już o 8, a zabieg zaczął się dopiero po 9. Zasnęłam szybciutko, generalnie znieczulenie zniosłam bardzo dobrze, ale później dopiero zaczęła się masakra. Przed opuszczeniem kliniki odbyła się jeszcze rozmowa z lekarzem, po której nic nie wiem poza tym, że mam zażywać dostinex, bo grozi mi hiperstymulacja. Przez najbliższy tydzień nie dowiem się ile komórek się zapłodniło, ani jak się rozwijają, mam pisać dopiero po 1 listopada. Nie podoba mi się to, jestem zawiedziona tą kliniką, zostanę bez żadnej informacji. Inne dziewczyny mają kontakt z klinikami i dostają informacje na bieżąco. Teraz czuję się masakrycznie, męczy mnie ogromny ból brzucha, w nocy po dostinex prawie straciłam przytomność. Dobrze, że wzięłam parę dni urlopu, bo nie byłabym w stanie iść do pracy, nie mam siły nawet wstać z łóżka. Na szczęście mąż się mną opiekuje.
Dlaczego musimy tyle cierpieć zamiast zajść normalnie w ciążę...

Jeheria No kiedy? 27 października 2021, 10:04

25+2
Wczoraj miałam wizytę u lekarza.
Maluszek waży 750g, Maciuś w jego wieku ważył 860g. A więc ten bedzie takim średniaczkiem, oby tylko dalej rósł tak samo. Maciuś był duży w tym momencie ale potem zwolnił.
Szyjka długa 4,8 cm. Powiedziałam że mam taki śluz żółtwy to doktor sprawdził- pobrał na jakiś patyczek i zapisał jakies leki, musze wykupic recepte, to chyba infekcja choc mnie nie swedzi.
Ostatnio bolał mnie dziwnie brzuch, doktor ocenił że to wiązadła.
Tak to wszystko ok. Łożysko na przedniej ścianie, niskoschodzące ale nieprzodujące.
Dzisiu ułożony główkowo.
Dostałam zdjęcie twarzy Maluszka, to wygląda identycznie jak Maciuś <3
Cukier tez opanowany, dzis 83, zaczełam wiecej i czesciej jesc. I przytyłam 3kg :D
Ale najwazniejsze aby wyniki były ok.
Dzis mamy zaległe szczepienie Macka mmr a w pt ja druga dawka covid. Mam nadzieje ze bede sie dobrze czuc bo chcemy jechac do znajomych w weekend.
W domku na spokojnie gotuje, sprzatam i cos tam ogarne jakas zalgla sprawe, poporzadkuje. Wszystko na spokojnie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2021, 10:05

Co zdarzyło się raz może zdarzyć się i drugi...

6+2, serduszko już bije.
Mamy powtórkę sprzed 2 lat, tylko z przesunięciem o jakieś 2 tygodnie. Ale reszta ta sama. Termin porodu w okolicy świąt wielkanocnych, znowu na imieninach mamy wszystko ogłosimy, nawet wyniki podobne jak przy synu. Normalnie jedno wielkie deja vu. Ciągle jestem w szoku i jeszcze nie oswoiłam się z tą myślą, że za chwile będziemy we 4 a nie w 3... Takie to wszystko nierealne...


Samopoczucie na dziś - sama nie wiem, miliony myśli w głowie, niepewność, strach, obawa i odrobina radości... Trzymajcie za mnie kciuki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2022, 18:36

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 8 listopada 2021, 17:57

Mamy dwa pęcherzyki, 18x19 i 20x21.
I największe zaskoczenie, endo 12mm. Nigdy nie było aż takie grubiutkie, nawet po owulacji.

Proszę, proszę - niech to będzie dobry znak.
Nie mogę sobie nawet wyobrazić dwóch kresek na teście... Tak bardzo tego pragnę, że to aż boli.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2021, 18:04

Wyglada na to, zw faktycznie jutro bedzie pierwszy dzień cyklu, w którym zaczynam stymulacje... wychodzi na to, ze naprawde od czwartku zacznę te zastrzyki...
Co czuję?
Boję sie co z tego wyjdzie, czy się uda, czy dam radę... Ale wiem, ze chcę tego jak nic innego na świecie... wierzę ze Ty tez tego chcesz, ze będziesz z mamusia w trudnych chwilach...
Trzymajcie kciuki... potrzebuje tego teraz bardziej niz kiedykolwiek...

Evelle28 Walka o Małe Szczęście 28 października 2021, 13:00

Cześć.
Dawno mnie tu nie było.
A działo się sporo oj sporo.

Te z Was które obserwuja mnie na Instagramie wiedzą o Moich przejściach. A więc do brzegu.

15.06.2021 po raz trzeci zobaczyłam II kreski na teście. Było to Mega zaskoczenie ponieważ seks byl w 21 dc gdzie byłam pewna ze już dawno jest po owu. A na poświadczenie tego mialam pozytywny test owu w chyba 15 dc. 💥
Ogólnie w 26 dc dostałam brązowe plamienia więc szykowałam się do okresu. Ale ból piersi z dnia na dzień był Coraz mocniejszy a plamienia coraz to slabsze. Więc dało mi to ciut do myślenia . Więc w 30 dc teścik wyszedl pozytywny. Moja radość potrwała 2 tyg. Doszliśmy do wzrostu Bety. Pierwszy przyrost prawidłowy 88% . Więc Super. Radość ogromna. Lecz kolejne nie całe 60%...
1 lipca poroniłam.

We wrześniu rozstałam się z moim Partnerem. Nie było to burzliwe rozstanie.
Po długich rozmowach ...
Po długich przemyśleniach...
Po morzu wylanych łez..
Po kilkunastu butelkach wina...

Podjęliśmy decyzję że wracamy do Siebie. Dokładnie 09.10..
Aktualnie jest między Nami naprawdę dobrze . I od przyszłego cyklu wracamy do starań. Oczywiście w tym cyklu udało się trafić ❤️❤️ w owu. .ale czy coś z tego będzie 🤷🤷🤷.

Wczoraj miałam 9dp . Wstałam rano do toalety i na papierze ujrzałam krew żywa czerwoną. Zdziwiło mnie że tak wcześnie okres i bez plamień... Ale od wczoraj cisza.tylko przy szyjce troszkę brązowe ślady. Nawet nie śluzu . Bo mam taką suchość pochwy i ściśnięte w środku ze ledwo sięgnęłam szyjki 🤣.
Wczorajszy test ciążowy negatywny.

Co przyniesie ten cykl. Okaże się za kilka dni.
A dziś usnęła bym na siedząco . Ta pogoda mnie wykończy 😭😭😭

Jutro mamy 5 rocznicę ślubu... kiedy to minęło? Nie wiem. Wiem za to, że było to 5 lat zawirowań,szczęścia i głównie smutku...życie nas przeczołgało, a mimo to gdzieś tam.jednak nadal razem dajemy radę.
Krótkie podsumowanie 5 lat:
- mamy mieszkanie,
- jesteśmy teoretycznie zdrowi
- wydaliśmy majątek na leczenie,które niewiadomo dokąd nas poprowadzi
- nie raz myśleliśmy o rozwodzie
- pochowaliśmy 3 córeczki, przeżyliśmy wczesne poronienie i cb - 5 lat i 5 strat...
- przeżyliśmy najwspanialsze 2.5 miesiąca kiedy żyła nasza cudowna córeczka
- ja zmieniałam pracę dwukrotnie i teraz znowu mnie to czeka
- M jest przy końcu zakończenia kursu i zmienia zawód
- mogliśmy pozwolić sobie od czasu do czasu na krótkie urlopy, które wzbogacały nas o kolejne wspólne wspomnienia
- zmieniliśmy zasady żywieniowe (ograniczamy mega cukier)
- odstawiliśmy praktycznie do 0 alkohol (chyba że jest jakaś okazja)
- jesteśmy w trakcie procedury adopcyjnej (do zastanowienia na 100%)
Cóż... mamy różne wzloty i upadki, ale wierzę, że w końcu zła passa minie i, że zacznie nam się układać tak, jak byśmy chcieli.

Jezu, Ty się tym zajmij ❤

Pinka. Piąty transfer 21 marca 2022, 21:27

15tc+5d poniedzialek

Wizyta u gina 300zł, badanie ginekologiczne, usg (nareszcie) przez brzuch, serduszko bije ♡, kropek juz sporych rozmiarów 9,19cm 😊.
Test pappa ok, male ryzyko wad genetycznych.
Moge juz przestac brac luteine (po 6 miesiacach!!!!). Cieszy mnie to ogromnie, bo niby nie mam okresu a dzien w dzien przez pol roku (od stymulacji) ciagle ze mnie splywal bialy plyn.
Badania moczu i morfologia ok.
Niech mnie ktos uszczypnie, abym mogla w koncu przyjac do wiadomości, że wszystko bedzie dobrze. Tym razem nic zlego nas nie spotka, dotrwamy do konca 🤞🤞.

Jutro powiem szefowej o ciazy, od 01.04 dostane L4. Doktor nie robil zadnych problemow.

A co do płci, to lekarz obstawia dziewczynke 👧.


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 marca 2022, 21:28

Po wczorajszej wizycie u androloga mam wrażenie, że dostałam mentalnego plaskacza w twarz. Otóż morfologia męża 2% nie jest najgorsza, bo pozostałe parametry są w normie. Badanie wykazało,że mąż ma początek żylaków powrózka nasiennego. Zdaniem androloga są ledwie wyczuwalne i nie powinny wpływać na jego płodność. Stwierdził natomiast, że większy problem jest u mnie -czyli ta cholera insulinooporność i hiperprolaktynemia- zmniejszają szanse na ciążę. Dlatego androlog stwierdził,że popracuje nad mężem, żeby jego parametry były najlepsze do zapłodnienia. Jak się nie uda za 3-4 miesiące mamy się zgłosić razem. Szczerze to już nie wiem co o tym myśleć, biorę ten bromergon, poszłam dzisiaj na badanie progesteronu i testosteronu. Stwierdziłam, że sprawdzę jeszcze to. Wieczorem wyniki 🙊, mój organizm mnie wykończy.
Powinnam zrzucić jeszcze 5-6 kg żeby było idealne BMI, puki co jest nadwaga. Łatwo powiedzieć zrzuć...przy insulinooporności nie idzie łatwo. I tak nie jest źle, startowałam z 82 na liczniku, teraz mam 68. Ale już wcale nie idzie tak łatwo waga albo stoi albo robi krok w przód. 🥴

CZWARTEK
Nie jest źle, nie jest dobrze. Mamy jeden zarodek 2BB. Znalazłam tabelke w necie, zarodek określany jako słabej jakości. Ale no i tak jestem w szoku, że cokolwiek jeset, myślałam, że wszystko padnie. Długo sie wahałam co robić dalej. Podjeliśmy decyzję o trzeciej mini. Trzeci raz to samo. Nie wiem. Chyba oszalałam. Mąż bardzo namawiał mnie, żeby sprobować jeszcze raz skoro te Czechy mają taką skuteczność. A nóż, widelec... :)

Rok 2 tygodnie waga 10,2 kg
Ten tydzień jest okropny. Młodego tak męczą zęby że w nocy spać nie może.
Przez to jest bardzo marudny.
Od wczoraj poszłam do pracy. Próbuje się odnaleźć ciężko jest prawie po 1,5 roku przerwy. Pierw robię szkolenie online oczyszczam poczty i inne korespondencje. W następnym tygodniu czeka mnie nauka nowych rzeczy.
Ranne wstawanie jest tragiczne tym bardziej po nockach pełnych płaczu. Dziś np spałam godzinę. Położyłam się spać o 23.30 a młody rozpoczal ceremonię o 24.30 zlany do pasa nie wiem jak on sika. Potem żeby go męczyly i nie mógł spać. Dobrze że mąż idzie na 13 do pracy wtedy młody dłużej pospi a babcia coś tam porobi. Choć w następnym tygodniu idzie rano jak ja. Nie wiem jak to będzie. Młody jak płacze wkładem go do łóżka do nas. Wiadomo samego go nie zastawie w łóżeczku się obudzi. Cóż babcia będzie miała pobudkę koło 6. Bo nie wiem jak tu zagrać aby młody spał dłużej. A i tak musze go znieść na dół bo babcia z nim nie zejdzie. 😩😩😩
Widać że rozłąki nie przeżywa. Bardzo dobrze mu z babcią. Wczoraj poszdl na spacer ze starym i przyszli pod mój zakład pracy i co. Nie było radości tylko jedziemy dalej bo nudno jak się stoi.
Wczoraj do tego go skrzyczalam bo zaczął mi mocno ciągnąć włosy do tego bił po twarzy i ściągnął i chciał wiginac okulary. Więc powiedziałam że nie wolno. To od razu płacz i do babci na rączki. Ehhhh trzeba już go uczyć bo mu się wydaje że wszystko można i wszystko jest jego.
Ciężko będzie pogodzić pracę a potem małego ale wiadomo życie. Trzeba się przyzwyczaić do nowego życia. Marzy mi się praca zdalna dużo plusie bym miała. Jak pandemia przyspieszy to może się uda.....

Nieszczęścia chodzą parami... Nie głupie przysłowie.... ☹️
Nie dość, że życie nas tak doświadczyło, że mój mąż nie moze mieć biologicznych dzieci... To jeszcze u mnie wychodzą różności ☹️a myślałam, że taka zdrowa jestem.... IUI z dawca i będziemy rodzicami... O nie nie... Nie tak szybko 😭
Zrobiłam homocysteinę, d-dimery, kwas foliowy, witaminę B12...
No kwas i witamina w normie... Ale homocysteina i d-dimery lekko podwyższone ☹️
Teraz muszę zbadać trombofilie...
Jeszcze do tego wszystkiego przed chwilą przyszła @.. No dzisiejszy dzień do dupy, aż płakać się chce ☹️☹️☹️☹️
Tytuł mojego pamietnika "W pogoni za szczęściem" ha śmiech na sali, chyba bardziej by pasowała "szczęście które oddala się coraz bardziej" ☹️😭😭😭😭😭

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 27 października 2021, 20:30

Plan, planem i oczywiście już od początku idzie nie tak jak miało być...
Dziś miałam tu napisać, że zaczęło się, że oficjalnie wystartowaliśmy z procedurą.
A jednak... po 21 dniach antykoncepcji, dwóch tygodniach zastrzyków miałam dziś wizytę, która miała mnie przeprowadzić na drugą stronę mocy - przybliżyć do celu...
Ale... estradiol za wysoki i trzeba go "opanować" - więc do 2.11 będę robić dalej zastrzyki i po nich się okaże czy to tylko niewinny falstart ;)
Mimo wszystko jestem dziś spokojna, Dr chyba wyczuł moją panikę jak powiedział, że przesuwamy start i powiedział, że nie mam się martwić. A ja serio mu uwierzyłam, bo i tak przecież nie mam innego wyjścia, to on jest specjalistą.

NOWY PLAN DZIAŁANIA
27.10 codziennie gonapeptyl
2.11 - wizyta - oficjalny (drugi ;) start stymulacji odstawiam acard i wracam do heparyny (0,4)
8.11 - wizyta
10.11 - wizyta
12.11 - punkcja (?)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2021, 20:33

Rozstanie zawsze boli 😭😭💔💔

Aaspyr Felietonistka 30 października 2021, 09:23

Leżę od środy chora. Nic przyjemnego tym bardziej, że ostatnim razem byłam na zwolnieniu rok temu, jak miałam covid. We wtorek udało mi się jeszcze dostać do specjalisty od leczenia endometriozy i..
Znów inne informacje! Mam endo pierwszego stopnia, zrosty na jednym jajniku, ale poza tym jest wszystko dobrze! Dla mnie to był trochę szok I malo brakowało a zaczęłam się śmiać na tym fotelu. 😅Szlam tam z myślą, że cała moja macica jest w ogniskach i mam pełno zrostow. Ulżyło mi na chwilę, ale później oczywiście przyszły myśli, że nie można się cieszyć, bo zaraz się okaże, że znow jest jakaś przeszkoda. 😱
I wiecie co? Mam to w nosie.
Wygoniłam te myśli i postanowiłam, że będę się cieszyć każda dobra wiadomością i przestanę się przejmować co złego mam jeszcze na swojej drodze.💪
Następnego dnia - o ironio - wylądowałam w łóżku z przeziębieniem 😅🤧

Pinka. Piąty transfer 30 października 2021, 08:03

12dc

Zle znosze stymulacje. Mój brzuch mega wzdety, twardy, jest mi niedobrze, urosly mi piersi. Dzisiaj mam kontrole a dopiero we wtorek 02.11 jest przewidziana punkcja. Poprzednim razem mialam ja szybciej.

Wczoraj robilam badania na estradiol, progesteron, ldh, crp. Od jakiegos czasu mamy w pracy pakiet medyczny, dzieki ktoremu sporo badan zrobilam "darmowo".

W przerwie od ovu mielismy kilka wizyt u dr Paśnika (immunolog), iles tam badań, z ktorych wynika, ze powinnam brac heparyne od momentu transferu. Moj doktorek od in vitro podchodzi do immunologi sceptycznie..no ale mam zamiar ja przyjmowac, kto wie..moze blizniaczki by zyly gdybym wczesniej ja brala.

Dziekuje dziewczyny, ze komentujecie. Poznaje te nicki :), wiekszosc z was opisuje juz macierzyństwo i bardzo wam gratuluje. Tylko staraczka zrozumie staraczke :*.

Wróce tu po kontroli.

Edit po powrocie z kliniki
Wyhodowalam ok 30 pecherzykow duzych rozmiarow. Nic dziwnego ze brzuch mnie boli. Endometrium piekne i nic tylko czekac na wtorek do punkcji. Oby te 30pecherzykow nie okazaly sie "puste".


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 października 2021, 13:44

Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 30 października 2021, 15:12

Tak jak mowilyscie dziewczyny w gniewie i zlosci wiele sie powie a potem nie mozna tego odwrocic. Tylko szybciutko w nawiazaniu do ostatniego postu, wrocilam do domu i nie powiedzielismy do siebie za wiele przez 24h. Pozniej emocje zaczely opadac i maz przeprosil za slowa, ktore mnie dotknely najbardziej. Ciezko mu bylo spojrzec mi w oczy.

Wczoraj mialam jeden z gorszych dni mentalnie. Rozmawialam z kolega, ktory powiedzial, ze ona spodziewa sie dziecko. Wiedzialam juz to od momentu jak krecil, ze zle sie czuje ma grype a potem mowi, ze wymiotowala dwa razy. Slub wzieli w lipcu a jest juz w 10 tygodniu czyli starali sie moze dwa cyckle. Moja glowa tego nie ogarnia, ze tak latwo mozna zajsc w ciaze.
Mysle, ze ta rozmowa przelala szale goryczy, bo w tym tygodniu jeszcze zobaczylam, ze dwie inne dzieczyny u mnie sa w ciazy. Mimo, ze ostatnie dwa tygodnie praca mnie bardzo absorobowala i dawala wiele satysfakcji wczoraj wrocilam do domu i plulam jadem i wywalalam wszystko co nam poszlo nie tak w tym roku! Na szczescie moj maz odwrocil moja uwage i spedzilismy milo wieczor. Zasnelam z usmiechem na ustach. Niestety podwiadomosc to jest cholera i o 4rano obudzilam sie pelna niepokoju. Wszystkie mysli, ktore odganialam wrocily ze zdwojona sila: widzialam mojego kolege na skanie z zona i moje kolejne zmagania ktore niewiadomo co przyniosa! Meczylam sie tak ok godziny i potem zasnelam. Wstalam o 8 i postanowilam dzialac, wiec od rana sprzatam gotuje i teraz bede malowac troszke nasze mieszkanie :) Moze to chwilowe rozwiazanie, ale wole to niz siedziec i myslec.

Spuromix A może to już czas? 30 października 2021, 15:44

Złota piękna i ciepła jesień....
Czekam.... Dalej czekam....
Na @ czekam po ciąży pozamacicznej... Mijają kolejne dni a jej ciągle nie ma...
Zaczęłam znowu prowadzić wykresy, tempka, testy, moje dziwne obserwacje i co? Coś się mega pozmieniało... Przed ciążą tempki na granicy 35,5 po ciąży 36,5.
Zaczynam się zastanawiać na ile jest możliwe zajście w ciążę bez tej pierwszej @ po poronieniu. temperatura z 36,0 urosła do 36,5, był spadek i znowu wzrost, do tego testy ovu, zaczęłam je późno robić ale ewidentnie już jaśniał więc ovu chyba była.

Wieczorami zaczynam za dużo myśleć, układam sobie życie z przyszłym małym MISIEM, wyobrażam sobie jak to będzie, jak wywróci się nasze życie... i widzę że ukochany też myśli. On nigdy nie płacze, ale po tym wszystkim widzę w jego oczach łezki....
Straciliśmy cząsteczkę naszego serduszka... Niby szybko się pozbieraliśmy, ale jednak dalej boli, boli i to bardzo, słyszymy okropną ciszę i pustkę, krzyczy gdy zamykamy oczy, nie daje nam zapomnieć, że to się stało...

No nic... mierzę tempkę dalej jak nic się nie zmieni to we wtorek kupię test i zobaczymy czy coś nie zamieszkało pod serduchem :)

hej.
Już zaraz listopad tak nie lubie tego miesiaca a w sumie wszystkich związanych z jesienią.. tyle wtedy we mnie smutku i żalu...
ostatni wpis być 9 pażdziernika minął prawie miesiac a tyle sie zmieniło9 nagla zmiana planow co do starań.. ale może od początku zaczne żeby sie w tym nie pogubić....
zrezygnowaliśmy z moim jak narazie z podejścia do inseminacji ponieważ wiele spraw nie daje mi spokoju chociażby moj progesteron po owulacji mimo brania lutki... a wedlug mojego lekarza jest okej.... chyba przestalam mu ufać tak w 100%
plan jest taki że jestem umówiona do Wrocławskiego ginekologa podobno anioła :)
14.12. jedziemy do Wrocławia na wizyte :)
ostatnio powtorzylam hormony :
- FSH 8,13
LH 2,6
nie rozumiem tego stosunku....
-estriadol 36,07
- prolaktyna 13,3
- testosteron 0,27
pierwszy raz wyykonałam też panel krzepliwości
aptt 32,9
antytrombina 98,92
białko c aktywność 100,44
INR 1,08
wskażnik protrombinowy 98,0
czas protrombinowy 11,6
białko s 83,56
wszystko tak naprawde jest w normie ten doktor z tego co wiem też sie zna na mutacjach wiec mam nadzieje że coś doradzi :)
dzisiaj mam 12 dc we wtorek jade na monitoring zobaczymy czy coś urosło.

Ola.p Czułam, że tak będzie... 7 października 2024, 12:56

9w1d

Wszystko jest idealnie 🥹
Do dzisiaj żyłam w takim trochę wstrzymaniu, ale od dzisiaj daje sobie przyzwolenie żeby się cieszyć bez wyrzutów sumienia 🥹

Dalej jestem cały czas głodna, ale poranki są już dla mnie trochę łagodniejsze.
Powiekszająca się macica zaczyna już trochę pobolewać chociaż po samym brzuchu jeszcze nic a nic nie widać 😅

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)