Beta dziś 162.40...czekam na info od lekarza. Psychicznie jest mi bardzo ciężko. Nie jestem w stanie jeszcze wrócić do pracy. Nie umiem zrozumieć czemu życie po raz kolejny tak daje nam po dupie. Jesteśmy takim zgranym małżeństwem a mamy takiego pecha. Tak bardzo chciałabym choć jedno dzieciątko, a coraz bardziej wydaje mi się to niemożliwe.
Ciąża zakończona 15 marca 2022
Maya ur 15/03/2022
47cm 2734g 💗
Indukcja porodu w 38+2tc z powodu niewydolności łożyska
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 marca 2022, 04:38
Wychodzimy z choroby na prostą.
Niestety u małej skończyło się na antybiotyku i sterydach wziewnych. Dzielna pacjentka świetnie sobie radziła choć utrzymać ją przy inhalacjach potrafił tylko telefon z bajkami... No trudno. A miała nie oglądać tv do 2 rż 🤣
Najważniejsze, że leki podane i działają. Pierwsza infekcje mamy za sobą, odporność budujemy ale mamy nadzieję, że to wystarczy na długi czas.
A czas elfi szybko, parę dni temu Iza skończyła 7 miesięcy. Kiedy ja się pytam? Kiedy?
W 7 miesiąc weszła dumnie z pierwszym zębem, zdarzył na dobę przed świętowaniem. Aktualnie pokazuje się 2 więc wesoło mamy i w dzień i w nocy.
No ale bywało gorzej także nie narzekam. Mała czołga się już po całym domu także podłogi w końcu lśnią jak trzeba 👍 najpierw oślini porządnie, później wyfroteruje 🤣
Cieszę się każdą chwilą, chłone ją całą jak tylko mogę, koduje każdy uśmiech, wdycham jej nocny oddech i ciągle mi mało i mało.
Według Om 34tc + 2
Mam głupie wrażenie, że to wszystko zacznie się wcześniej 🙈. Wiem... przesadzam... Ale skurcze przepowiadające już są, brzuch mi się napina pomimo magnezu i nospy. Poza tym kłucie w pochwie.
Ostatnio na wizycie szyjka miała 3,2 cm więc jest oki.
Pewnie panikuję jak zawsze... Ale na wszelki wypadek torba do szpitala (kurde walizka na kółkach, bo przy pandemii to różnie może być) już zapakowana. Ubranka też już poprałam i poprasowałam, czekają w komodzie.
Do grudnia już niedaleko 🥰
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2021, 18:28
Transferu nie będzie do odwołania 😭😭😭
Na jajniku jest torbiel, którą dr określiła jako dziwną. Pomimo dupka, od 2 miesięcy wciąż się powiększa. Do tego nie reaguję na leki i endo w ogóle nie rośnie.
Nie wiem co dalej. Moja dr zaczyna rozkładać ręce. Poprosiła o konsultację innej lekarki i od teraz mają obie mnie prowadzić. Jedynym zaleceniem jest czekać, obserwować i mieć nadzeję. Jak do cholery mam czekać, skoro już wariuję?!
Najgorzej, że z każdym dniem efekt szczepień maleje, przez co maleją też szanse na powodzenie. Wisi też nad nami widmo konieczności oddania 5 tys zł dofinansowania za niewywiązanie się z umowy.
Tak bardzo się cieszyłam, że to w końcu się dzieje. Czekam już 7 miesięcy! Pozwoliłam sobie na optymizm, bo nie wierzyłam, że coś jeszcze może się spieprzyć. W tym momencie przestaję już wierzyć. 4 lata starań, 3 aniołki, 36 lat i 0 perspektyw 😢
Dziś termin porodu drugiej ciąży, która miała być mnoga 😢 Łzy ciurem lecą 😢
Wciąż się zastanawiam, czym tak bardzo w życiu zawiniłam, że ponoszę taką karę 😔
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2021, 20:57
14+0
Czy u mnie nigdy nie może być łatwo i gładko?
Po pełnych wynikach prenatalnych odetchnelismy. Zdrowy synek 🥰💙👶
Biore Clexane, Euthyrox i acard 150, coś mi się podnosi ciśnienie, dziś 130/80 😒
Niestety moja szyjka przestała współpracować, założony pessar. Zdjęcie w 38tc 😉 Mam się nie martwić, czuję się zabezpieczona. Na pewno będę się meeega oszczędzać.
Idziemy na pizze, muszę sobie jakoś wynagrodzić ten stres 🤤😉
Jak się nie nakręcać? Próbuje być na stanowisku, że nie ma co, że niby czemu tym razem miałoby być inaczej i się udać. Ale... A to mnie brzuszek zakłuje, a czy wcześniej też tak miałam? A czy piersi tak samo były tkliwe? I ta apka wręcz pogarsza sprawę, cała lista objawów których można się u siebie doszukiwać i potem zaznaczyć.
Jak tu mieć nadzieję, skoro tyle razy nic...
Ale jak nie mieć nadziei?
Może na razie po prostu.. nie dać się zwariować.
Zająć się czymś i nie myśleć.
Dziś 9+6 z usg 10+0
Kolejna wizyta za mną. Kamień spadł mi z serca, przynajmniej do kolejnej wizyty będę trochę spokojniejsza.
Z sezamkiem wszystko dobrze, rośnie i rozwija się prawidłowo, ma już 3 cm. Termin porodu przesunął mi się o 1 dzień. Z dolegliwości nadal męczą mnie mdłości, choć już nie tak intensywne. Brzuszek już mi się pokazuje, przytyłam póki co 2 kg. Kolejna wizyta za 3 tygodnie i to już będą prenatalne. To dopiero będzie stres.
Dzisiaj mamy 15+0 tc 🙂
Od 5tc robię zdjecia brzuszka, tzn. zrobiłam w 5,potem w 10 i teraz w 15 tc 🙂 brzuch chyba coś ruszył troszkę, ale niewiele. Później może częściej będę robić zdjęcia.
Zakupiłam balsam Palmers na rozstępy, teraz muszę się zmotywować do regularnego stosowania 😅
Po świętach wypadają badania połówkowe, spróbuje się tak zapisać, jeszcze przed końcem roku. Tymczasem 30.11 mam wizytę u mojej dr, niby tylko po zwolnienie, ale męczy mnie jakoś niepokój, mam nadzieję że dr powie, że wszystko ok 🙂
Cześć staraczki.
Witam Was wszystkie i z tego miejsca gratuluję Wam odwagi. Dlaczego odwagi? Dlatego, że każda z Was tu dzieląc się swoją historią jest odważna w słowie, czynie i gdzieniegdzie pewnie też modlitwie. Ja nie jestem taką osobą. Boję się swoich emocji, ukrywam przed światem depresję otaczając się pancerzem, z pełną świadomością tego, że wiem jak bardzo szkodzę tym sobie oraz osobom w moim bliskim otoczeniu.
Zadasz pytanie... dlaczego nie pójdziesz do psychiatry? Odpowiem - z lenistwa, może trochę ze strachu, że będę bała rozmawiać się o tym co czuję, o przechodzeniu ze skrajnych emocji i o tym, jak jest mi źle.
Czy jestem egoistką? Jestem. Czy mój mąż na tym cierpi? Bardzo. Czy robię coś, żeby choć trochę zmienić stan tej rzeczy? Nie bardzo.
Nasze starania zaczęły się w lutym 2018r. Po zaledwie 5 miesiącach znajomości, a miesiącu związku, bycia razem powiedziałam tak, kiedy Kamil klęknął z pierścionkiem i zapytał czy zostanę jego żoną. Cieszyłam się wtedy jak małe dziecko, marzenia się spełniały, szukaliśmy powoli mieszkania na wynajem żeby spędzać razem jak najwięcej czasu, w międzyczasie planowaliśmy ślub.
Niby można rzec - życie jak w bajce.
No nie.
Nie miałam wsparcia wśród swojej rodziny, dla nich Kamil był obcy, nie godny, był zwykłym chłopakiem bez perspektyw na życie i o zgrozo jeszcze to ja musiałabym go utrzymywać.
To były jedne z nielicznych słów, które padały z ust mojej mamy, taty.
Do dnia dzisiejszego nie czujemy się jak "swoi" w domu mojej mamy. (Będzie o tym wiele innych odrębnych wpisów, zbyt wiele wydarzeń, aby zostały zawarte w jednym wpisie).
A co u nas? Bo pewnie chciałabyś dowiedzieć się jaki mamy problem?
Ja: jeszcze 28 lat.
Hashimoto, niedoczynność tarczycy, hiperprolaktynemia, insuliniiporność i to chyba tyle... a jeszcze królowa - ukryta, nieleczona depresja.
Mój mąż: lat jeszcze 33...
Kryptozoospermia - nieliczne plemniki w polu widzenia, amorficzne z wielokrotnymi witkami i nieprawidłowymi główkami.
Podwyższone FSH, podwyższone LH, niewydopne jądra, czekamy na wyniki genetyki.
26.06 małą nadzieję zaszczepił w nas dr Zbroch z kliniki Artemida w Białymstoku.
Fatalne doświadczenia mamy z kliniką Invimed z Warszawy.
Ciąg dalszy nastąpi.
Trzymaj się Staraczko, mam nadzieję, że masz dziś chociaż jeden powód do tego żeby się uśmiechnąć
34+6
Ciężko mi uwierzyć, że jutro kończę 35 tydzień. Od jutra mogę już rodzić w tym szpitalu, w którym chcę.
U nas w sumie dzieje się wiele - byliśmy na ostatnich prenatalnych. Mały jest idealny. Bardzo zależało mi na zdjęciach 3D, chciałam zobaczyć po kim na nosek i jakkolwiek sobie go wyobrazić. Na jednym zdjęciu zakrywa oczy i czoło rączką, na drugim zasłania usta i nosek stopa xD Na następnych USG oczywiście rączki znowu na twarzy 
Za tydzień mam kwalifikację w szpitalu, a za dwa donoszoną ciążę. Zrobiłam zamówienie apteczne i kupiliśmy fotelik, bo po ostatniej wizycie i informacji, że zaczął odchodzić mi czop poczułam chęć zabezpieczenia się na ewentualny wcześniejszy poród.
Z cukrzycą nadal walczę. Biorę insulinę na noc, ale tylko 5 jednostek. Mam nadzieję, że już nie będę podnosić.
W dodatku jesteśmy w trakcie remontu i pomieszkujemy u mojego taty. Chciałabym już wrócić do domu i móc urządzać wszystko pod mojego synka, ale na razie nie ma takiej opcji.
Końcówka ciąży to tragedia. Boli mnie kręgosłup, mam ciągłą zgagę, która budzi w nocy i strasznie chciałabym spełniać zachcianki ciążowe, ale cukrzyca mi to udaremnia. Pocieszam się, że będę mieć mniej do zrzucenia po porodzie, ale to marne pocieszenie.
W dodatku wszyscy w moim otoczeniu mają terminy porodu przede mną i praktycznie się rozpakowali. Czekam już z utęsknieniem. Wiem, że każdy dzień w brzuchu jest dobry dla dziecka, ale ja zaczynam mieć dość. Byle bym urodziła przed świętami, bo mamy tyle świątecznych ciuszków, że naprawdę byłoby szkoda ich nie wykorzystać xD
W dodatku myślę dużo o dziewczynach, które nadal walczą o swój cud. Mam nadzieję, że niedługo dołączą do mojego narzekania na ciążę. Nie tak powinna wyglądać droga do macierzyństwa.
15 dc
Co to był za dzień…
O 3 nad ranem obudził nas nasz kot. Później spadła mi pralka z podestu. Następnie chrześniaczka mojego T na mnie wiuknela. Biedulka jest chora i nie umie odkaszlnąć i się jej ulało.
Mam insulinoopornosc. Lekarz zapisał mi Glucophage 750 mg dwa razy dziennie. Wyniki się poprawiły. Wyniki tarczycy spadły o dużo. Teraz wyglada na to jakbym miała nadczynność. Dawka letroxu zmniejszona.
To kolejny cykl, który trwa 37 dni. Nie cieszę się za bardzo, ze może w końcu się reguluje, chociaż po cichu mam taka nadzieje.
Nie wiem co zrobić, żeby T się zbadał pod kątem płodności. Bez tego moja ginekolog nie zacznie mnie lub jego leczyć czy wogole zacząć czegokolwiek.
Jak on słyszy o lekarzach to mówi po co, pieniądze i w ogóle. Staramy się ale ja już dobijam do 30 a on ma 35 lat. Jak nie teraz to kiedy…
Pozdrawiam,
A xx
3dc... - drugi zastrzyk za mna... zostało 8...
Zgodnie z ulotką
pojawił siw ból głowy, na szczęście na razie tyle skutków ubocznych, alw jeszcze 8 😱 zrobię wszystko żeby się udało... 🙏
CYTOLOGIA/KOLPOSKOPIA/HPV
1️⃣ robisz cytologię. jak wszystko jest okej (I lub II grupa), to możesz to zostawić w spokoju, możesz też pójść dalej. musisz natomiast iść dalej, jeśli cytologia nie jest okej (grupa od III w górę) 🤷
2️⃣ robisz wymaz na wirusa HPV - tych wymazów jest masa do wyboru, z różnymi dziwnymi cyferkami. co najważniejsze - to, że ma się wirusa nie znaczy, że jest on aktywny - HPV ma 80% społeczeństwa, takie czasy 🤷
🔸HPV i jego magiczne cyferki oznaczają typy wirusa. są typy niskiego ryzyka onkogennego i wysokiego ryzyka onkogennego (w tym przede wszystkim typ 16 i 18).
➡️jeśli badanie na obecność wirusa wyjdzie negatywne, a cytologia JEST okej, możesz tu zakończyć diagnostykę (chyba że uparcie chcesz więcej 😉).
➡️ jeśli badanie na obecność wirusa wyjdzie negatywne, a cytologia NIE jest okej, to warto poszukać dalej (punkt 3️⃣ - kolposkopia i dalej) lub szukać jakiejś infekcji.
➡️ jeśli badanie na obecność wirusa wyjdzie pozytywne (a już szczególnie obecność typu onkogennego), należy wykonać nastepne badania.
3️⃣ kolposkopia. to kompletnie bezbolesne (chyba że zakładanie wziernika kogoś uwiera) badanie, ktore polega na oglądaniu szyjki macicy pod specjalnym mikroskopem. lekarz wykonujący badanie przykłada do szyjki waciki z trzeba różnymi odczynnikami (przede wszystkim proba octowa i próba z płynem Lugola).
➡️jeśli nie ma żadnych zmian - jesteś pacjentką do obserwacji (cytologia/kolposkopia co pół roku, wymaz na HPV co rok)
➡️jeśli lekarz zauważy zmiany (nazwijmy to prosto - taka trochę brzydka szyjka po przybliżeniu), to zgodnie z najnowszymi rekomendacjami powinien pobrać wycinki. niektórzy lekarze mogą powiedzieć "eeee nie ma co", ale jeśli czujesz potrzebę, to nalegaj.
4️⃣ pobieranie wycinków ze zmian szyjki. nie jest to najprzyjemniejsze badanie, ale jest do przeżycia. szyjka jest znieczulana miejscowo (sam zastrzyk jest niewyczuwalny - szyjka nie jest ukrwiona). trwa to kilka minut, może być wyczuwany skurcz, taki jakby okresowy. ja trafiłam na osobę, która podeszła do tematu bardzo poważnie, więc poza wycinkami miałam "lyzeczkowana szyjkę" i te wyskrobiny rozwniez zostały wysłane do badania.
🔸na wyniki czeka się od 2 do 4 tygodni, to baaardzo długo, każdy dzień jest trochę jak siedzenie na bombie 🤷
5️⃣ wycinki są badane i opisywane wg norm. moje laboratorium podało stare normy (nazwy takie jak CIN1, CIN2 i tym podobne), zgodnie z nowymi normami wypadałoby napisać dokładniej (nazwy takie jak HSIL, LSIL, NSIL i inne x-sile).
➡️jeśli wynik to zmiany łagodne CIN1/LSIL/NSIL - wracasz do punktu "jesteś pacjentką do obserwacji (cytologia/kolposkopia co pół roku, wymaz na HPV co rok)"
➡️ jeśli wynik to CIN2 (średnio lagodne) i wyżej/CIS ❗ albo HSIL i wyżej, to idziesz jeszcze dalej.
5️⃣ cintec+ to takie białka nowotworowe - a-Ki-67 oraz a-p16. niektóre laboratoria wykonują od razu, niektóre wymagają dodatkowego zlecenia (a więc i płatności).
🔸to badanie mówi o tym, czy ten HPV zaczął już wchodzic w komórki i krótko mówiąc - robić tam syf.
🔸badanie można wykonać już przy wymazie HPV❗ ale nie należy niestety do najtańszych i nie wszyscy je wykonują.
➡️jeśli masz zmiany średnio łagodne (CIN2 na przykład) i cintec+ ujemny, to znów możesz wrócić do punktu "jesteś pacjentką do obserwacji (cytologia/kolposkopia co pół roku, wymaz na HPV co rok)" LUB iść do następnego punktu (niżej dlaczego się wybiera).
➡️jeśli zmiany są duże (CIN3 w górę) LUB średnie ale z cintec+ dodatnim (CIN2 i dodatni cintec), to czeka Cię zbieg o nazwie "konizacja szyjki"
5️⃣ konizacja jest robiona na wiele sposobów (nożem elektrycznym // pętla elektryczna // chirurgicznie) i w różnych znieczuleniach (miejscowe - zastrzyk w szyjkę jak przy pobieraniu wycinków // krótka sedacja - 20 minut uśpienia - na łóżku lub w fotelu ginekologicznym // narkoza)
🔸 jeszcze kilka lat temu nawet przy zmianach CIN1 kładli kobiety na stół i wycinali zmiany z kilkumilimetrowym zapasem - tak zwanym marginesem. teraz się od tych działań odeszło, wycina się już wtedy, kiedy trzeba.
🔸 wycięcie zmian ma oczywiście możliwe skutki uboczne - u osób z bardzo krótka szyjka lub u osób, którym trzeba wyciąć spory margines zmian - występuje ryzyko skracania się szyjki w ciąży. są na to sposoby - szwy / pessar.
🔸 zmian nie wycina się w pierwszym i trzecim trymestrze (czasem w drugim również są przeciwskazania). u niektórych osób ciąża może wspomóc rozrost złych komórek, a co za tym idzie - zafundować kobiecie stres, że zaczynaja się dziać bardzo złe rzeczy a ona nie może nic z tym zrobić przez następne kilka miesięcy...
*️⃣ nie ma gwarancji, że dojście do samego końca - konizacji - jest całkowitym rozwiązaniem problemu 😒
🔸wirusa HPV może się pozbyć tylko sam organizm - musi go zwalczyć. wzmocnienie odporności, zdrowe jelita, zdrowy styl życia - to może pomóc. wirus może się znowu uśpić, może być nieaktywny już do końca życia, ale może się ponownie uaktywnić 🤷
🔸jeśli wirus znowu się uaktywni - znowu może narobić syfu. zabawa zacznie się od nowa...
4dc... - trzeci za mna... zostało 7... do wtorkowej wizyty 2...
Dzisiaj przynajmniej glowa nie boli... ale coz za cos...
slabo poszlo wklucie i dziwnie czuje miejsce po wklucie...
I nie wiem czy sobie wmawiam czy naprawdę po 3 zaczynam coś czuc jajniki...
7+6 zarodek 1,5 cm, serduszko bije 173 ud/min. Widać tez pierwsze ruchy dzidziusia ❤️ Na usg wyglądało jak mała zabka 🥰🐸
16dc poniedzialek
Właśnie wrocilam z USG nerek i dołów pachowych. Pani potwierdziła, że jest ok. Wynik badania ogólnego moczu prawidłowe, czekam jeszcze na posiew. Czekam na grudzien, szykuje sie do transferu.
@ powinna przyjść 3.12 wiec na wizyte umówie sie gdzies w polowie grudnia.
Przyjaciel mojego Małza dzisiaj zostal ojcem po raz drugi. Widze po nim, że jest mu ciężko, ja zaś pocieszam sie przyszłym transferem.
Ojjj nerwowo u mnie dzisiaj.... Chyba moj organizm nie lubi tych hustawek nastroju przez ovi. Ale na szczęście jak moje serduszko przytuli sie i powie "mamusia kojam cie" to wiem , że kobieta jest w stanie przetrwac wszystko. Szkoda ,że mój mąż zapomina chwilami o tym.
Przegrałam...
Czuję się jakbym przegrała całe życie... dzisiaj zostałam zmuszona do zaszczepienia na sami wiecie co.. do tej pory udawało mi się, ale teraz mam za dużo do stracenia... na szali postawili mi z jednej strony dotychczasowe życie, gdzie nie brakuje mi niczego, ale i tak jest ciężko. Kredyt i przyszłość, z drugiej strony zdrowie, może i życie ( egzystencję) oraz myśl, czy to nie spowoduje nieodwracalnych zmian w organizmie... czy uda mi się zajść w ciążę....
Boję się, cholernie się boję...
Wyrok w piątek...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.