Kd_eye Dlaczego ja nie moge zajsc w ciaze? 22 września 2022, 13:30

We wtorek mialam histeroskopie w Gdansku, dzisiaj juz z powrotem w UK. Nie pamietam juz ile razy w tym roku latalam do Polski i z powrotem. Ciesze sie, ze mam tak fajna szefowa, ze moge to sobie wszystko zorganizowac, bo moge jej powiedziec z dnia na dzien, ze musze jechac i nie robi mi zadnego problemu. Jestem ciekawa czy histero cos wykaze. Ogolnie zabieg przebiegl szybko i sprawnie. Nie przeszkadza mi narkoza, wrecz lubie ta drzemke po ktorej bardzo szybko dochodze do siebie. Czas leci nieublaganie, wiekszosc osob zaszla w ciaze, lub zachodzi juz z kolejnymi. Staram sie nie zadreczac tymi myslami, ale jak patrze jak dzieciaki rosna to widze, ze wciaz stoje na tej samej stacji.

Gorszy dzień. Tyle na głowie że nie wyrabiam. Stres w pracy, w domu przedszkolak który na wczoraj potrzebuje pracy na konkurs (a ja z tych matek co nie będą same robiły tylko ma siedzieć i robić razem ze mną choć trwa to sto razy dłużej), stroju pastuszka na piątek i jeszcze pierniki do dekorowania czekają bo obiecałam że dziś zrobimy. Także moje dni teraz wyglądają tak: pobudka, śniadanie dla siebie i młodego, ogarnąć go do przedszkola, zawieźć, dostarczyć siebie na 8 do pracy, po 16 odebrać małego, do domu, coś zjeść i zająć mu jakoś twórczo czas do wieczora lub zawieźć go na dodatkowe zajęcia. Czy jestem zmęczona? Tak... Co w tym czasie robi mój mąż? Chwilowo cierpi po operacji nogi i zajmuje się domem. Pranie, gotowanie, sprzątanie. Naprawdę się cieszę że to ogarnia. Jasne, są mamy które robią wszystko łącznie z prowadzeniem domu i mega je za to podziwiam. Ja na dziś wysiadam. Idę pod prysznic i może dam się bzyknac mężowi ... Serio, wiem jak to brzmi ale nie mam mocy...

Wpis na wylanie frustracji...

20/11 zrobiłam ciążowy test domowy i tego samego dnia pierwszą betę - wyniki miałam tego samego dnia. Ok - to be fair - miały być następnego dnia ale lekarka była kochana i osobiście zadzwoniła żeby przekazać mi wynik.

Na powtórkę bety pojechałam w piątek w południe 22/11. Teraz jest już ranek 24/11 i wyników nadal nie ma... 😡

Zacznę o tego że piątek to taki mały weekend z ZEA. Kiedy ogólnie weekend wypadał w piątek i sobotę, ale 4 lata temu żeby łatwiej było prowadzić globalne biznesy przywódcy ZEA zmienili weekend na sobotę i niedzielę, ale w piątek to nadal w wielu placówkach i firmach to taki wolny dzień i dużo osób ma wolne. Anyway... W piątek pobrałam krew w klinice i oni jeszcze tego samego dnia wysłałali ja na badanie do pobliskiego szpitala. Wiem to bo w portalu pacjenta mam info ze w piątek o 17:30 próbka trafiła do szpitala...

W sobotę/wczoraj pojechałam osobiście do kliniki koło 13 zapytać o wyniki, bo zorientowałam się że nawet mojej bety z środy 20/11 nie ma w portalu pacjenta a przecież wynik już dawno mam, więc liczyłam że i teraz "po prostu" nie prowadzili. Ale niestety... Wyników jeszcze nie było.

Cały dzień odświeżyłam wczoraj stronę i nic.
Teraz, o 7 rano napisałam na WhatsApp do mojej lekarki z prośbą żeby sprawdziła czy są wyniki. Jak nie odpisze lub jak nie będzie to jadę tam robić awanturę, słowo daje.

Mnie takie systemowe rzeczy strasznie irytują. To nie jest takie trudne mieć dobry system, w którym informacje są pacjentom na bieżąco przekazywane. Ale no nie tutaj... Tutaj świat trochę inaczej funkcjonuje - pod pewnymi względami lepiej pod innymi gorzej...

Mam nadzieję że dzisiaj wyniki już będą...

Dzisiaj jest dzień,w którym łzy płyną mi same...łzy szczęścia. 24.06 poroniłam w 9tc (*) :( 24.08 miałam ostatni okres...od razu telefon do Warszawy... B prosi o przyjazd. Obstawia mnie mega mocno lekami..robi usg.. wychodzi 5/6 tydzień z usg, z om jakiś 6tc... myślę sobie przecież póki co jest mała różnica, w każdej ciąży przecież tak miałam...lekarz powiedział, że jest ❤ ale trzeba sprawdzić za 2 tyg czy bije...byłam załamana, że znowu będzie " powtórka z rozrywki".. kochana M załatwiła mi na szybko wizytę u gina w moim rodzinnym mieście poszłam... lelarz mówi, że z usg jest 6+1 serduszko bije prawidłowo...różnica między usg, a om 6 dni... po 2 tygodniach pojechałam do Warszawy... usg wskazywało 7+1, więc po tygodniu od wizyty u gina w Toruniu nadal 6 dni...niby mało, ale w moim wypadku to dużo.. :( kolejna wizyta po kolejnych 2 tygodniach wg.wyliczeń dzisiaj na usg powinno być 9+4,a co się okazało? Maluszek NADROBIŁ! Usg wskazuje 10+2! Pierwszy raz na 6 ciąż zgadza mi się termin usg z terminem om 😭 badało mnie dzisiaj 3 lekarzy..prof.B, dr.L i jakiś tam jeszcze.. dr L na końcu badania mi powiedział, że nawet nie wiem jak bardzo lekarze ze szpitala trzymają za mnie kciuki - oczywiście się poryczałam ;)
Oczywiście nie wiem co będzie dalej, bo najgorsze dopiero przede mną...najgorszy czas zbliża się wielkimi krokami, ale na dzień dzisiejszy wierzę, że będzie dobrze. Za 6 razem musi się udać, po prostu musi...
P.S proszę nie gratulujcie...trzymajcie po prostu kciuki :*

Wczoraj miałam prenatalne..czekałam ponad godzinę w stresie na swoją kolej..cała się z nerwów trzęsłam,było mi słabo...w końcu nadeszła moja kolej...usg robiła mi miła lekarka (nie profesor)..badała długo,wydaje się,że dokładnie. Maluch nie chciał w ogóle współpracować...wierzgał,kopał,ruszał się jak szalony(spodziewałam się tego,bo dziewczynki miały tak samo)..w końcu mówi..długość idealna,kość nosowa,rączki,nóżki,mózg itp wszystko prawidłowe. Pytam o przepływy...odpowiada, że w tętnicach macicznych jest pulsacja podwyższona,ale na tym etapie tak może być i, że wiele kobiet tak ma. Pytam więc jak ocenia dobrostan dziecka na ten moment, odpowiada,że idealnie i,żeby myśleć pozytywnie,bo na ten moment nic noe wskazuje,że miałoby być źle. Ależ ja byłam szczęśliwa! Pierwszy raz jest idealnie! Po usg poszłam do prof. B... no i tyle by było z radości..profesor pogratulowała, że dotrwaliśmy do tego momentu, ale przepływy w tętnicach macicznych są złe. Wizyta za tydzień, jak nie będzie poprawy wprowadzamy prowastatyny... tak się cieszyłam, że w końcu jest dobrze! Sprawdziłam jakie miałam IP w poprzednich ciążach..tylko z J były ok.. i teraz rozumiem co miała na myśli doktor Dengel mówiąc,że na I prenatalnych wyniki były już złe,a mnie zapewniano, że wszystko jest dobrze! Wiem,że jeszcze wszystko może się zdarzyć, że to wczesny etap i przepływy mogą się wyrównać,ale w głowie jest masakra...pocieszam się tym,że z P miałam podobną wartość,a gdyby nie gestoza to by rosła...i żyła... no nic,czekamy do kolej ego czwartku..

Jezu,Ty się tym zajmij! ❤🙏


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 listopada 2021, 07:12

An. Niepewność 8 grudnia 2021, 15:25

2dc

Ehhh co za dzień…
Czuję jakbym chciała zapaść się pod ziemię. Jest mi słabo i chyba położę się spać.
Już myślałam, ze się udało, ze stał się cud i zobaczę upragnione dwie kreski. A tu nic. Przyszła @ i odebrała nadzieje. Zrobiłam sobie rano test, żeby sprawdzić czy może to plamienie, ale niestety jedna bardzo wyraźna kreska i bialy jak śnieg pasek. Żadnego cienia nadziei.
Ta miesiączka wydaje się bardziej treściwa. Nie jest skąpa jak poprzednio wiec chyba organizm się reguluje.
Chciałabym iść do kliniki czy nawet do ginekologa, ale brak mi kasy. Mój T uważa ze trudno jak nie teraz to później i żeby jeszcze spróbować naturalnie. Ja już nie mam siły, nie mam siły być w niewiedzy czy coś ze mną jest nie tak.
Już nawet nie mogę czytać na forum o objawach, o lekarzach, zabiegach, chorobach bo sama się nakręcam i chce mi sie po prostu płakać. Mam dość. Może to zły dzień, może hormony przez miesiączkę…

Mam nadzieje, ze komuś sie dzisiaj udało, ze zobaczył dwie kreski, albo otrzymał piękne wyniki bety. Trzymam za Ciebie kciuki i zycze wszystkiego dobrego.

Póki co ja idę sie położyć na kanapie z kubkiem herbaty i pogapić sie w tv, albo spać. Na nic innego nie mam dziś siły.


A xx

13 dc dzień po punkcji
Wczoraj było mega źle, nawet pytałam na forum a dziś zadzwoniłam do kliniki z prośbą o telefon od lekarza. Ma niby dzwonić między 12 a 13. Nie będę się stresować, pogadam z nim i jak powie szpital to pojadę od razu. A teraz zrobię sobie listę co mi jest zeby niczego nie pominąć.
- Boli mnie brzuch pod żebrami
- brzuch ogólnie boli mniej niż wczoraj ale jest napięty i wzdęty
- Jak leżę na placech to boli mnie klatka piersiowa nawet jak nosem pociągnę to mnie boli
- rano o 6:00 wstałam żeby zrobić sobie zastrzyk i oblał mnie zimny pot i zaczęło mi się robić słabo i musiałam się położyć żeby nie zemdleć
- ciężko mi żeby nabrać dużo powietrza, mam wrażenie że oddech jest taki płytki

A pisze to dlatego żeby w razie co inne kobiety wiedziały jak reagować bo ja np nie wiem czy to powód aby jechać do szpitala.

Czekam jeszcze na telefon od embriologów :)
Tak czekamy do 5/6 doby:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2022, 09:46

Ja: coś tam bla bla bla pierdolę bla bla bla o kurczaki bla, bla, bla
Marysia:. o ku..czaki o ku..czaki...
upsss i tym akcentem nałożyłam cenzurę słowną na siebie🤣

Ja: chodź Marysiu mama ubierze cię w sukienkę, o na lewo, mama gapa, chodź poprawimy
Marysia: mama gapa, mama gapa, mama gapa...
🙈🙈🙈🙈🙈

A z prozy życia...
Marysia 2 tydzień gorączkuje mi no antybiotyku. Ostatnia diagnoza - zapalenie oskrzeli. Nie je prawie nic, tyle co cyc wodę i suchy chleb. Martwimy się 😔

Ja właśnie wracam z Centrum Onkologii. Wyniki nie są dobre i prawdopodobnie mój chłoniak zaczął żyć własnym życiem. Jestem załamana.
Piszę tu cokolwiek byle o tym nie myśleć 😔

27t2d

Termin porodu: 89dni

Ciąża donoszona: 68dni


Coraz bliżej, coraz bliżej finału.. Na ostatniej wizycie, Kacper ważył 970g 💙 Tosia na tym samym etapie była ciutke większa, więc podjerzewam, że nie będzie on gigantem 😄 Raczej średniaczkiem pomiędzy 3/3,5kg. Dobrze, że zaopatrzyłam się w ciuszki od rozmiaru 50. Na początek napewno się przydadzą.

Muszę się pochwalić, że zaczęłam powoli pranie. Wyprałam kombinezony, trochę ciuszków. Pogoda nie sprzyja szybkiemu schnięciu, więc nim wypiore wszystko co mam zaplanowane to trochę to potrwa 😄 Potem prasowanko, poukładać w szafie i komodzie. Mam nadzieję, że wyrobie się z tym do końca grudnia. Tak sobie wstępnie założyłam. Po Nowym Roku kupimy łóżeczko, materac itp. Nad wózkiem nadal dumam 😄 No a fotelik to kwestia podjechania do sklepu niedaleko Nas. Torba już jest teoretycznie spakowana. Jeszcze pewnie będę musiała ją przejrzeć i dołożyć kilka rzeczy dla Kacpra - czapeczkę, pieluszki, otulacz.

Mały jest tak samo aktywny jak Mała - all day, all night 😄 Nie powiem, jest to napewno uspokajające. Chociaż czasem myślę, "proszę Cię Synku, idź już na drzemkę" 😳🤭



==================

Wizyta u gina


20.12 (USG 3 trymestru)
03.01


20.12 fizjoterapeuta nie
30.12 kardiolog



===============


Betaloc zok 25mg 2x1
Letrox 100mg 1x1
Mama DHA Premium+ 2x1
Żuravit 1x1
Probiotyk 1x1
MagneB6 3x1
Aspargin 3x1

==================

Panie Boże czuwaj Nad Nami
Janie Pawle II módl się za Nami

Dzisiaj "podgląd kurnika" (7dc) i tak oto mam 10 pęcherzyków: po 5 na każdym z jajników.
Trochę mnie to rozczarowało, bo spodziewałam się przynajmniej kilkunastu, a tutaj "ledwie" 10.. Wczoraj wieczorem trochę pobolewały mnie jajniki i miałam nadzieję, że to taki ból na urodzaj :) A tu raptem 10, i jeszcze nie wiadomo ile z nich dotrwa do kolejnej wizyty, nie mówiąc już o punkcji. Doktor zalecił mi zwiększyć dawkę menopuru do 300 j. (!). Nie spytałam czy to znaczy, że moga mi jeszcze wyrosnąć dodatkowe pęcherzyki, czy to już tylko w celu utrzymania i wzrostu obecnych?
Zobaczymy w poniedziałek na kolejnej wizycie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2021, 15:30

Turkusowa82 Dlaczego nie ja?? 8 grudnia 2021, 19:08

13 DC
Dziś 6 dzień brania Metronidazolu i Tarividu samopoczucie 🤢🤢 zaczęło się od problemów ze snem, ja największy śpioch na świecie nie mogłam zasnąć, spać. W niedzielę doszło szybsze bicie serca, uczucie niepokoju, ból żołądka. A od wczoraj wieczorem mam biegunkę 🥴😅 jest ciekawie ale coraz bliżej do końca antybiotykow. W pamiętniku u jednej ze staraczek przeczytałam, że ważna jest suplementacja choliną i już mam ja zamówioną 😅 na kolejnej wizycie chce się dopytać:
- o skurcze macicy po transferze (nie robiłam badania) i atosiban zapobiegawczo (chociaż wydaje mi się że w mojej klinice tego nie podają), a jeżeli nie atosiban to co zamiennie
- czy mój zarodek potrzebuje AH
- mam mieć 3 wlewy z accofilu a gdzieś czytałam że on stymuluje wzrost endometrium i jak się to ma do tego że na sildenafilu szybko urosło mi endometrium ( nie chce żeby endo ,,przerosło,,, o ile jest to możliwe).
Na tą chwilę takie mam rozkminy.
Boje się też bardzo że ostatni zarodek się nie rozmrozić i wtedy dupa z transferu. 😐
W poniedziałek zostawiliśmy w aptece prawie 1000 zł a jeszcze nie udało mi się kupić dwóch opakowań prolutexu bo nie ma, nie ma nigdzie w moim mieście, najblizsza apteka w której ponoć jest znajduje się 200 km ode mnie 😐 na tą chwilę mam 4 opakowania więc na miesiąc wystarczy o ile się uda, bo jak nie to nie będzie mi potrzebny.
Znowu zaczynam mieć sieczkę w głowie, próbuje myśleć o wszystkim co mogłoby spowodować niepowodzenie transferu i jak temu zapobiec. Nie mogę tylko cofnąć czasu i przebadać zarodków 😕 może z nimi coś jest nie tak.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 grudnia 2021, 19:09

Jej, tak dawno nie pisałam.. tak długo nie miałam sił nic pisać..
Nasz zarodek nie przeżył. Po 4 dobie przestał się rozwijać. Pani embriolog powiedziała mi wtedy do telefonu, że widocznie był chory. Tak po prostu. Jakby chodziło o coś zupełnie nieistotnego, a życie miało toczyć się dalej. I się toczy, ale świat nam się wtedy zawalił... Tak bardzo w niego wierzyliśmy, tak się cieszyliśmy, że jest chociaż jeden.

Zostaliśmy z myślą, że być może moje komórki są słabe, bo były tylko 3 i nie chciały się w ogóle zapłodnić, że plemniki mojego męża są zbyt uszkodzone, żeby mogły dać nam zarodki, i będzie trzeba pomyśleć o dawcy, spróbować zapłodnić chociaż kilka komórek, bo tak naprawdę do końca nie wiadomo, co zawiodło.. te wszystkie emocje są nie do opisania, jak taki życiowy roller coaster, raz się cieszyłam jak głupia, innym razem wyłam do poduszki..

Jestem tuż przed drugą stymulacją, tym razem długi protokół. Przyjmuję zastrzyki z Gonapeptylu. Wczoraj odebrałam wynik mojego męża. Test stresu oksydacyjnego, który we wrześniu wyszedł dużo poza normę.
15,67mV (norma do 1,38).
Dziś już jest prawie dobrze. Wynik to 1,55mV.

Wtedy koncentracja plemników wynosiła 3mln. Dziś jest całe 27mln. Do tej pory nie wierzę, patrzę na ten wynik co chwilę od wczoraj, i tak sobie myślę, że cuda się czasami zdarzają. Cuda, na które już nie liczyłam, na które przestałam czekać. Czekamy jeszcze na jeden ważny wynik, jeśli wyjdzie wszystko dobrze, to żadnego dawcy nie będzie, mój mąż będzie mógł być tatą ♥️🍀 widzę, że on nadal nie dowierza. Że nie chce się nastawiać i podchodzi do tego ostrożnie.. ale może ten zły los się od nas odwrócił, może już będzie dobrze. Oby.. 🍀

13 dc

Dostałam w pracy propozycje awansu. Idealny moment 🙄 odmówiłam, chociaż robiłam to w pewnym sensie wbrew sobie. Wiem jednak ze to nie jest odpowiedni czas. To byłaby duża zmiana dla mnie i wymagałaby pełnego skupienia. A ja nie mogę się skupić skoro za 3-4 miesiące chcemy podejść do in vitro. Starania musielibyśmy przesunąć w czasie jakoś o rok. Nie będę rozpaczać. Przede mna jeszcze niecałe 30 lat pracy. Teraz skupiam się na rzeczach wg nas ważniejszych i nawet jeśli jest mi przykro to staram się odgonić te myśli. Będzie dobrze.

Magda_Z Żyćko 9 grudnia 2021, 10:01

14 dc (4 cykl po poronieniu)

Chcesz rozbawić Pana Boga - powiedz mu o swoich planach. Znowu boleśnie doświadczam prawdziwości tego powiedzenia.
Jutro są moje urodziny - w ramach prezentu umówiłam się na monitoring, akurat będzie 15 dc czyli idealna data, akurat lekarz z którym ostatnio się udało miał wolny termin wizyty, akurat cykl ułożył się tak, że test robiłabym w wigilię - czyli dokładnie 2 lata od kiedy zaczęliśmy się starać, do mojej lekarki mam termin wizyty na 10 stycznia, czyli akurat byłoby w 6 tygodniu ciąży czyli tak jak miałam przyjść kiedy się uda - i co? I dupa. Jak zawsze. Śluzu brak, wykres temperatur płaski, czyli cykl będzie długi i owulacji pewnie nie będzie.

Pierwszy raz w życiu, nie czekam na święta, nie mam ochoty ubierać choinki, robić prezentów. Mikołajki olałam zupełnie, nie kupiłam nic nikomu. Na święta też nie planuję robić prezentów.

Mam ochotę usiąść i płakać. Boleśnie czuję pustkę moich ramion. Za miesiąc miały tulić nasze maleństwo, od lat marzyłam żeby być w ciąży w Święta i byłabym gdyby nie los, który kolejny raz postanowił sprawdzić ile zniosę i ile razy się podniosę.
Chyba znam odpowiedź - tyle ile będzie trzeba. Słyszysz pieprzony losie? Wstanę tyle razy ile będzie trzeba, bez względu na to w jaką otchłań mnie zrzucisz i czym przygnieciesz, ja wstanę, podniosę się i pójdę dalej w kierunku w którym chcę iść.

Jestem tu, wciąż oddycham choć już chyba resztką sił..

Leżę w szpitalu, ze strachem, niewiedzą moim towarzyszem jest krew, skrzepy i antybiotyk.

Zaczynajac od początku pierwszy raz trafiłam do szpitala 1 maja z bólami skurczowymi w dole brzucha, sprawdzono bicie serduszka ❤️ szyjkę i wysłano mnie do domu, na drugi dzień wróciłam z plamieniami, stwierdzono łożysko przodujące nisko ułożone, wysłali mnie do domu, po dwóch dniach wróciłam z plamieniem, przebadali okazało się że mam dużą infekcję, która dopiero wychodziła z krwi, znaleźli torbiel koło cewki moczowej, podali antybiotyk dożylnie i wycięli torbiel, założyli cewnik i wypuścili do domu, wróciłam po dwóch dniach bo krew sączyła się po nogach, stwierdzili że to z cewnika i kazali wrócić na zdjęcie za dwa dni, wróciłam wczoraj, zdjęli było tak pięknie nowy początek koniec boli, w końcu mogłam chodzić i funkcjonować normalnie ! Długo się nie cieszyłam o 3 w nocy obudziłam męża ze skrzepem w ręku tak dużym że ledwo go trzymałam zakrwawiona po kostki, szybko szpital, tutaj na oczach lekarzy znowu ten sam horror krew, skrzep. USG szybko na cito wszystko w porządku, dziecko rozwija się prawidłowo, wody prawidłowe, łożysko z przodu ale dość wysoko, przyczyna krwawienie nie znana,podany zaszczyk ANTID bo krew mam negatywna..
leżę i czekam na każdą minutę krwawiąc jak na wyrok.

Proszę Boże tak bardzo kocham tą kruszynkę, proszę czuwaj nad nami ❤️

Kolejny dzień mega doła... Nie nam nawet komu się wyżalić 😭 nikt z moich bliskich nie wie, że podchodzimy do in vitro.
Mowi się, że nieszczęścia chodzą parami... I to jest prawda..... Najpierw azoospermia męża... Teraz??? Bardzo słaba jakość komórek jajowych??? Nosz kurde, jakby jednego było za mało....
A co jeśli ten jeden słabiutki zarodek po rozmrożeniu padnie??? Wiem wiem kolejna procedura... W sumie jestem na nią nastawiona już ☹️ tylko zrobię parę badan... Krzywe cukrowa i insulinowa, powtórzę homocysteinę, tsh, pakiet trombofili zamówię moze... Kurcze czuje, że mam coraz mniej siły do walki ☹️
A jeszcze siostra która zaszła w ciążę robiła bhcg akurat w dzień mojej porażki... Wtedy gdy się dowiedziałam, że wszystkie moje zarodki poumierały, gdy dowiedziałam się ze łatwo nie będzie... Może to mnie też jeszcze bardziej dobija, że choć bym chciała to nie potrafię się tak bardzo cieszyć się jej szczęściem.... Aż boję się spotkania z nią w wigilię............ 😭

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 9 grudnia 2021, 11:46

Nie będzie transferu w 2021.
Nie będę testować w tym roku...

Na przyszły rok zostaje nam tylko/aż jeden zarodek, za to dobrej klasy (4.1.1) - mocarz - na którego stawiamy wszystko.

Nie lubię nie mieć innych szans, przeraża mnie myśl, że jest on sam 😟
A ja się bałam, że będzie ich więcej niż 4 - serio pomyślałam czy damy radę z taką ilością dzieci...
Teraz mam czas uzupełnić szczepienie, doprowadzić organizm do porządku po punkcji. Jeden cykl mam przymusowy odpoczynek i w kolejnym ponownie zgłaszam się do kliniki... Znając przygody z moimi cyklami będzie to początek lutego!!!

Prawie 9 miesięcy:p
Jutro córeczka kończy 9 miesięcy miałam jutro napisać ale co mi tam :p
Co u mnie / u nas
Niedługo koniec urlopu macierzyńskiego ja idę do pracy dziecko do żłobka takie plany:D
Macierzyństwo jest to ciężki kawałek chleba:D niespodziewałam się tego :D ok spodziewałam dlatego zwlekałam z tym macierzyństwem a potem to już były problemy.
Czy planujemy 2 dziecko. Narazie nie..... nie planuje chodzić i się leczyć bo już mam wyśniony cud a jeśli się przydarzy to tylko naturalnie bez stymulacji chociaż częstotliwość naszych przytulanek jest skuteczna antykoncepcja:D
Pomału zaczynam wracać do wagi oł je czuje, że żyje swoja droga strasznie się upasłam w ciąży szkoda, że nie było przełożenia na dziecko w 3 trymestrze jadłam za 4 mąż wciskał lekarze naciskali jesc wysokobialkowe wysokokaloryczna:D
Zostało mi 3/ 4 kg do zrzucenia uwaga 70 :D tak to jest najwięcej kiedykolwiek ważyłam ale w ciąży dobiło do 82 :D chcialabym dojść do 67 a potem będę pracować nad swoim ciałem :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2021, 13:46

An. Niepewność 9 grudnia 2021, 15:27

3 dc

Jaki ten okres dziwny. Dwa dni bolał mnie brzuch. Dzisiaj jest wzdęty jakbym zjadła piłkę. Jeszcze nigdy nie było tak żeby dwa dni mnie bolał a przy okazji żebym odczuwała jajniki, a raczej jeden. Już sobie pomyślałam, ze to może owulacja się przesunęła, albo coś. Poza tym dawno nie miałam tak obfitego krwawienia.
Dziś przyszła paczka z Anglii na święta co bardzo poprawiło mi humor. Do tego T dostał świąteczna paczke z pracy :).

Musi być dobrze No nie …


A xx

Mersalla W poszukiwaniu tęczy 🌈 9 grudnia 2021, 18:12

Zgłaszam się po histero. Podejrzewaliśmy, że to czysta formalność i nic tam nie znajdziemy. Myliliśmy się i to konkretnie. Podczas zabiegu znaleziono jeden spory zrost centralny, prawie idealnie przez środek macicy. Kilka maleńkich zrostów i sporo skrzepów. Cieszę się ogromnie, że zrobiliśmy ten zabieg. Jestem teraz o wiele spokojniejsza. Sama histeroskopia całkowicie do przeżycia, poszłam spać i obudziłam się po zabiegu. Co śmieszne, podobno sama ubrałam bieliznę po zabiegu, wstałam z fotela i doszłam do sali, zadzwoniłam do męża i mamy ale kompletnie nic z tego nie pamiętam 😂 Czekam teraz na owulację, mam cichą nadzieję, że przyjdzie w weekend, ten lub przyszły. W tygodniu jest szansa, że nie będzie męża w domu. W styczniu podczas owulacji też go nie będzie także bardzo, bardzo liczę na ten cykl. Podobno po histero łatwiej jest zajść, dodatkowo jestem na clo. Jeśli ktoś ma wolnego kciuka proszę o trzymanie ✊🏻

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)