Na jutro zupa dyniowa ugotowana...dalej ryczę...masakra jakaś :(

w szoku jestesmy! najprawdziwszym...

Anutka A miesiące mijają 8 listopada 2013, 18:41

PAKIECIK BADAŃ DLA STARCZKI :)

• (2-4dc)
-mocz bad. ogólne
-OB
-glukoza
-ALT
-AST
-kreatynina
-białko całkowite
-FSH
-LH
-estradiol
-progesteron
-prolaktyna
-DHEAS
-androstendion
-testosteron wolny
- TSH, FT3 FT

• 21-23 dc (zaznaczyć który dc!)
-TSH
-FT4
-FT3
-anty-TPO
-anty-TG
-estradiol
-progesteron


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 listopada 2013, 19:16

Agi Radość.. 8 listopada 2013, 19:03

Lekarz powiedział toksoplazmoza :( zero przeciwciał ..
we wtorek na 2 badanie.. czy już się wytworzyły i organizm sam zwalczy i będę odporna czy potrzebuje antybiotyk.
Koty domowe nawet mogą to mieć:( my sami im to przynosimy na butach które wąchają i liżą :(
Druga sprawa pobolewa mnie jajnik a już nie powinien, zrobił mi usg.. pyta czy działaliśmy .. Tak, ale bardziej dla przyjemności niż żeby dziecko było bo wiedziałam ze teraz mamy uwazać a poza tym jak przez 2 lata nie zaszłam w ciąże to teraz na pewno nie..
A tu dr. mówi ze warunki sprzyjające.. co?? wiec oby nic tam teraz się nie działo:(

Niecaly miesiac zostal do wizyty w klinice nieplodnosci tylko nie wiem czy nie wypadnie mi okres ;/ ostatnio cykle mi sie wydluzyly, oby jednak ten nie byl dluzszy niz ostatni bo bedzie lipa heh

Cześć kobietki
Dziś mija dokładnie rok , odkąd dowiedziałam się że pod moim sercem zamieszkała Natalia, dlatego postanowiłam się zmobilizować i napisać co u nas.
Jak wiecie, mała urodziła się przez CC 26.06.2013 i nie było wesoło.Miała 46cm długości, 2460 g wagi i niskie wskaźniki Apgara. Okazało się że mała urodziła się z wielowadziem, którego nic nie zapowiadało- ma rozszczep podniebienia miękkiego, wrodzoną wiotkość krtani, wady budowy mózgu które są powodem obniżonego napięcia mięśniowego, po 4 paluszki u stópek i nie wiadomo dlaczego nie przełyka nic, dlatego od urodzenia karmiona jest sondą do żołądka. Z każdą chwilą, w której lekarz prezkazywał mi te nowiny, czułam się jakby ktoś wbijał mnie w ziemię...W szpitalu byłyśmy 56 dni, o tym co tam przeszłam wolę zapomnieć, bo właściwie każdego dnia walczyłam z losem a czasem i z lekarzami o życie córki, mała dwa razy zatrzymała się i w czasie reanimacji połamano jej żebra, mało nie straciła wzorku przez zaniedbanie pielęgniarki, która nie dopilnowała zapięcia opaski na oczka podczas naświetlnia przy żółtaczce , aż w końcu pała złapała szpitalnego, lekoodpornego gronkowca który zafundował jej zapalenie płuc i sprawił , że do dziś jest tlenozależna. Żeby móc byc przy niej przeprowadziłam się do Szczecina- wynajęliśmy mieszkanie i codziennie byłam na oddziale po 12- 18 godzin, zależy jaki mała miała dzień. Do domu dotarłyśmy 16 sierpnia, pod opieką Hospicjum dla dzieci i dorosłych, które zapewnia nam koncetrator tlenu i ssak oraz opiekę pielęgniarską i lekarską w domu. Natalia ma już 70cm i waży 6 kg, główka nie rozrasta się nadmiernie choć niestety nie ma typowego kształtu i przez to mała ma trudności w układaniu jej na potylicy. Karmimy ją sondą, odsysamy ślinę i wydzielinę oskrzelową i walczymy o małe kroczki w jej rozwoju.Jest cudna, rehabilitujemy ją metodą Bobath i cieszymy się każdym postępem- właśnie nauczyła się przewracać na brzuszek:)przed nami mnóstwo wizyt lekarskich, konsultacji i pracy rehabilitacyjnej, operacja podniebienia....ale patrząc na nią nie wyobrażam sobie życia bez niej.Czasami tylko zastanawiam się, co by było gdyby.... gdybym na przykład odczekała z ciążą po rozpoczęciu leczenia tarczycy, albo w ogóle nie używała chemii w czasie ciąży, albo gdybym zrobiła te badania genetyczne wskazne do 13 tyg ciązy, czy wydarzyłoby się wszystko , to co się zdarzyło??? Natka urodziłaby się chora? Genetycy rozkładają ręce a my zostajemy w niepewności, co stało się " po drodze" że nasza córka jest chora. Muszę już kończyć bo córcia właśnie zaczyna domagać się jedzenia. Mam nadzieję, ze pozostałe historie ciążowe skończył się bardziej szczęśliwie niż nasza. Życzę Wam wszystkiego , co najlepsze i postaram się przejrzeć informacje co u Was.

Ciąża rozpoczęta 10 października 2013

CassieMK Spełnić ostatnie marzenie 8 listopada 2013, 22:03

Mam taką ochotę na męża, że zaraz oszaleję :P Zawsze tak mam zaraz po okresie, że przychodzi mi silna ochota na przytulanki i tak to trwa aż do owulacji :P Biedny ten mój mąż przez 2 tygodnie, jak ciągle za Nim biegam i kuszę ;-) Teraz tylko czekam aż wróci do domu... :D

Mam problemy z zaznaczaniem rodzaju śluzu na wykresie, zawsze mam taki pomiędzy i nie wiem, co zaznaczyć. Niby powinno się ten bardziej płodny, ale jak rak robiłam, to w zeszłym miesiącu przez 13 dni świeciło nam zielone światełko i mąż o mało się nie zamęczył :P Bo czy po dniówce, czy po nocce - wykorzystywaliśmy każdą okazję. Jak widać, nic to nie dało :(

Z tym cyklem wiążę duże nadzieje, zauważyłam, że wiele osób na ovf miało tu drugi cykl udany, pewnie dlatego, że pierwszy to takie zbadanie terenu, a w drugim wykresie już wiadomo, co i jak. Nie chcę się rozczarować. Ale wszystkie kobiety dookoła zachodzą teraz w ciążę. Dlaczego ja miałabym nie dołączyć do tego szczęśliwego grona? Trzeba myśleć pozytywnie :)

judith tylko bez paniki :) 9 listopada 2013, 06:41

Po drugiej wizycie. Wg gina 7.11 był 11tydz2dz, a ovu galopuje coś za szybko, nie zgadza mi się. Badania z krwi wszystkie ok, tokso brak, wyniki badań z moczu w miarę też(mam trochę leukocytów w moczu, gin zapisał mi tabsy), no i Robalek... :) Wszystko póki co(słowa gina, jakieś niefajne) w porządku, przezierność karkowa, kość udowa i nosowa ok. Tylko spał i się mało ruszał. Gin pouciskał moje podbrzusze żeby się trochę poobracał, ale średnio się dziecku chciało, pomajtał nóżkami, przeciągnął się, posmyrał rączką po buzi i poszedł spać. Ale i tak cudny widok! <3

Dalsza część pamiętnika już na pamiętniku dla cieżarnych ;)

Ciąża rozpoczęta 18 września 2013


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 listopada 2013, 09:24

frutka :) 8 listopada 2013, 22:10

U mnie ostatnio dużo się działo
jestem świeżo po laparoskopii, wczoraj wyszłam ze szpitala, udrożnili mi jajowód i tym sposobem mam oba drożne! co więcej - nie potwierdziła się czarna teza z endometriozą! ja na razie dochodzę do siebie, lekarz ze szpitala, u którego wcześniej się leczyłam zanim poszliśmy do przychodni napro każe przyjść za miesiąc i proponuje inseminację lub stymulację, ale wcześniej powtórka badań męża. Wszyscy mówią że teraz trzeba jak najszybciej zajść w ciążę - presja jest podwójna. A ja mam czarne przeczucia co do badań męża - Boże jak bardzo chciałabym żeby wyszedł lepszy wynik.....Mąż zestresowany - bo stwierdził, że teraz to już tylko "przez niego" będzie, jeśli nie będziemy mogli zajść...
Ja sama już nie wiem co robić... - czy leczyć sie dalej napro - co przypuszczalnie może dać mniejsze szanse na wyrobienie się w 6 miesiącach z zajściem w ciążę, bo oprócz diety męża i witamin to nic nam na razie raczej nowego nie zaproponuje...czy wrócić do lekarza, który mnie kierował na laparo, u którego leczyłam się wcześniej, który proponuje stymulację czy inseminację (tylko jeśli wyniki męża sie nie poprawią, to nie wiem czy którakolwiek z tych propozycji będzie wchodziła w grę - ten lekarz nie wiedział wyników męża, powiedziałam mu tylko że nie wyszły zbyt dobrze - kazał powtórzyć). Jedno jest pewne - teraz musimy zrobić wyniki męża i wtedy podejmiemy ostateczną decyzję. Jestem strasznie zła na tego lekarza napro, bo straszył mnie mocno tą endometriozą, a wynik ca 125 najprawdopodobniej na prawdę był podwyższony przez okres i zapalenie pęcherza (czemu on zaprzeczył, by to mogło mieć wpływ - w szpitalu mówili wręcz inaczej), Jednocześnie to dzięki niemu odkryliśmy duże problemy z tarczycą mojego męża. On twierdzi, ze mogą mieć one wpływ na wyniki nasienia, a lekarz ze szpitala - że nie. Ktoś czytając mógłby powiedzieć - puknij sie w głowę kobieto i zdecyduj na jednego a nie na dwa fronty działasz...mi też w tym momencie z tym źle - ale nie wiem co wybrać....byłam zdecydowana na napro, ale teraz juz sama nie wiem, tym bardziej, że zdaję sobie sprawę z tego, że muszę JAK NAJSZYBCIEJ po laparo zajść w ciążę...I teraz dochodzę do wniosku, ze moze troche nie tak to rozegraliśmy, że moze trzeba jednak było zaczekać do wyników męża z tą laparo..no ale tego nie zmienię.

frutka :) 8 listopada 2013, 22:18

A na dokładkę, dzień przed pójściem do szpitala dowiedziałam się o ciąży mojej bratowej, natomiast dziś - o ciąży mojej bliskiej koleżanki. I zanosi sie na to, że nasze kontakty chyba się pogorszą - bo niestety ona cały czas musi zwracać uwagę jak to jej ciężko i źle, jakie ma dolegliwości, jak cierpi bo nie moze sie napić kieliszka wina i jakie ma mdłości - opatrzę to tylko jednym słowem komentarza - ku******! Co więcej - robi to świadomie przy ludziach, o których bezskutecznych staraniach wie od dawna....(nie chodzi o nas, o naszych staraniach nic nie wie)
KU***************wa! Ile jeszcze.....?!

Mam chyba depresje jesienna :( byłam u lekarza już drugi raz poprosiłam skierowanie na usg i okazało się, że te moje bóle spowodowane są nietypowym położeniem jajnika :( nie dość że tarczyca to jeszcze złe położenie :( jestem ciekawa co jeszcze :( jakoś od usg czyli ok tydzień nie mam ochoty ... moje libido spadło do zera... biedny P. obwinia siebie że już mnie nie kręci jak wcześniej :( jakoś ogarnąć się nie mogę :( łykam Euthyrox N może to prze te tabsy się tak czuje :( porażka

Wczoraj uslyszalam najgorsze slowa w zyciu. Ciaza nie rozwija sie prawidlowo i nie slychac serduszka...

temperatura w dół (jeszcze nad kreską ale już jutro...), nastrój w dół. Obiecałam sobie, że nie będę się przejmować. Gówno prawda, że nie będę... płakać nie będę, ale przejmować na pewno. Za rogiem 9 cs. Gdybym zaszła w pierwszym cyklu zaraz bym rodziła. Znów nachodzą mnie myśli i wątpliwości czy chcę mieć dziecko. Z jednej strony tak, z drugiej strony bardzo się boję, o związek, pracę, karierę. To jednak życie kobiety zmienia się najbardziej po urodzeniu dziecka. Coraz częściej myślę, że nie chcę... bo nie mogę? Ja tak jestem, że jak mi coś nie wychodzi, to szybko się zniechęcam.... ehhh pieprznik w głowie, pogoda ponura, pod koc pod koc pod koc!!!!!!!!!!!

szpilka Szpilkowe starania 9 listopada 2013, 15:01

A więc stało się poczułam się gotowa, aby zacząć pisać pamiętnik. Tyle Waszych historii poznałam czytając Wasze pamiętniki, niektóre czytam od pierwszych dni na ovu. Pamiętniki Inessy, Kalitrii, Chiang Mai, Błysk_kotki, Maxi, Michaeli i wiele, wiele innych pomagały uporać się z trudami starań dając nadzieję, garść potrzebnych informacji lub zabawną odskocznię od tematu własnych starań o dzidziusia. Ilość czytanych przeze mnie pamiętników wciąż rośnie, ale te 6 jako, że pierwsze są mi chyba najbliższe. Zaczął się teraz dla mnie szczególnie ciężki czas starań o dziecko, po poronieniu. Uczucia z tym związane mam skrajne od pozytywnych, że wreszcie po tylu miesiącach się udało przynajmniej jeżeli chodzi o zapłodnienie, do strasznego smutku po stracie naszego wyczekanego maleństwa, i strachu co będzie później. Czy jeszcze nam się uda? Czy następnym razem ciąża będzie się prawidłowo rozwijać? Czy mogłam coś zrobić, aby temu zapobiec? Na razie starania są zawieszone, na pewno do pierwszej miesiączki, ale raczej aż do kolejnej? Lekarz mówił o dwóch cyklach bez starań. W przyszłym tygodniu czeka mnie kontrolne beta hcg oraz wizyta u gina. Chcę jeszcze poprosić rodzinnego o skierowanie na parę badań, które mogłabym zrobić na nfz, żeby np wykluczyć problem z tarczycą lub nerkami, niestety finansowo nie podołamy, żeby wszytko zrobić w tym tygodniu, ale mam w planie zrobić sobie przeciwciała tych zakaźnych paskudztw typu TOXO, przed kolejnymi staraniami. (TOXO już kiedyś robiłam i niestety nigdy nie chorowałam, choć całe moje życie miałam kontakt z kotami i psami)

Jutro testuje!!! 26 dzień cyklu, przy cylkach 26-28 dni. Może już coś wykaże?
Temperatura podwyższona się utrzymuje, chyba jest OK.
Trzymajcie kciuki!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2013, 16:05

gusiaa Bo nadzieja to połowa sukcesu... 12 listopada 2013, 10:55

Zrobilam test owulacyjny w niedzielę to był mój 17dc była druga kreską taka sama czyli (+) tylko czy owu pokaze owulacje? Eh.. Ile trzeba czekać na ta owulacje, to jest nie normalne.. Zawsze miałam 28 dniowe cykle a teraz 34...

Tak bardzo pragnę, tak bardzo marzę zostać mamą.
Ile jeszcze muszę czekać ile to potrwa...

Muszę czekać :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2013, 10:56

moj robił dzisiaj wyniki i jest hmmm
ilosc nasienia 9,5ml
ph 7,8
uplynnienie prawidłowe
kolor prawidłowy
ilosc plemnikow 5 mln :( ostatnio było 6 mln
ruch szybki A 10% ostatnio było 1%
ruch wolny B 20% ostatnio było 9%
reszta to ruch C 25%
bez ruchu 45%
morfologi nie robia w tej klinice, bo mowia ze im to nie jest potrzebne...
ale fajnie jest ogolnie, klinika mi sie podoba, personel miły, i kacik do oddawania nasienia jest bardzo spoko bo byłam razem z mezem, pełna dyskrecja i nawet ładne pomieszczenie :)

zapisalismy sie juz do ivf tylko teraz czekamy co klinika postanowi. do refundacji nas nie chca bo ja 2 razy poroniłam, ale jest inna szansa, badania nad in vitro prowadzone własnie przez klinike w Białymstoku :) moze beda za free :) tylko musze czekac do konca roku, wtedy maja zadzwonic i mi powiedziec czy sie dostaniemy. mam nadzieje, ze sie uda...Boze jak bardzo prosze o ta mała szanse :)

a tak poza tym mam pecherzyk 13mm w lewym jajniku i za 4-6 dni powinna byc owulka czyli walczymy naturalnie narazie... :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 listopada 2013, 16:24

Właśnie skończyłam robić gołąbki :D ......troszkę się narobiłam aleeeeeeeeee wyszły pyszne :D !!!!!!! Już zdążyłam wtrąbić jednego....hahaha :D

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)