26+1
Dziekuję dziewczyny za rady i wsparcie ❤️ trochę ochłonęłam, przetrawiłam swoją sytuację i co mam zrobić, dieta, pomiary i oby do przodu. I nie jest najgorsze uklucie. Najgorsze, że nie chce wypływać ta głupia kropla krwi, a już robię wszystko: ciepła woda, masowanie, ręka w dół, głębsze uklucie. Czasem muszę 2-3 razy jeden palec zanim poleci, więc z 4 dziennie robi się 8 ukłuć (czasem jak poleci krew to rozlewa się bo mi się z nerwów zdążą ręce spocić 🤦♀️). Po posiłkach mam bardzo dobre wyniki. Na czczo.. Graniczne... Wizja insuliny na noc wisi nade mną 😱
Wczorajszą wizyta 26+0 pozytywnie, mały waży 1kg, rozwija się bardzo dobrze więc to jest najważniejsze ❤️
14cs 34dc
Ten cykl ciągnie się w nieskończoność 🤯 Covid nieźle mi w nim namieszał.
Ale czuję się bardzo "okresowo", nic, tylko czekać na 1dc i wtedy od razu dzwonię do kliniki umawiać się na badanie. Ten miesiąc stanął pod znakiem oczekiwania, ale w sumie był bardzo miły i relaksujący. Dużo czasu spędziliśmy razem, zebraliśmy mnóstwo pozytywnych wspomnień. Wykorzystaliśmy go na 100%!
Również z dobrych wiadomości: mąż był dzisiaj u androloga, na usg nie zauważono żadnych zmian, jest zdrowy 🥰 Doktor, przeglądając wyniki, zwrócił uwagę na brak plemników z grupy A. Ale powiedział, że ogólnie nie jest źle.
Jeszcze trochę i działamy!
2c(bez)s, 19dc, 7dpo
Dzisiaj wyskoczyłam żeby sprawdzić progesteron. Teoretycznie z wyliczeń wynika 7dpo, ale nie czułam owulacji tym razem.
PRG: 11,52
Estradiol: 157,80
Estradiol ładny, PRG średni.
Myślę czy jeszcze nie powtórzyć pojutrze. Niby test był jednoznaczny. Temperatura też skoczyła, ale powoli. Może jednak owulacja była dwa dni później.
Pomyślę czy w środę też zbadać.
38+0
Ostatnie dwie noce przede mną we wtorek cc. Z jednej strony ciąża szybko mi zleciała a z drugiej bardzo się ciągnęła. Ciągły strach czy wszystko będzie dobrze, czy sen zaraz nie pryśnie były uciążliwe. Mam nadzieje że poród pójdzie gładko a malutka będzie zdrowa 🙏🙏 o nic więcej się nie modlę i nie proszę.
38 tc
Dziś mam wizytę u gina.
To już coś bo z Młodą w tym terminie już leżałam na oddziale położniczym:)
Próbuje wytrzymać do przyszłego tyg,może tym razem uda się na spokojnie pojechać.
Trochę gorzej mi się śpi, ale niebo lepiej niż w poprzedniej ciąży. Korzystam ile mogę. Nie sikam w nocy częściej niż 1-2 razy - luksus. Pewnie kwestia ułożenia dziecka.
1-2 miesiące temu ruchy były bardziej bolesne,niż obecnie. Teraz to już raczej przeciąganie. Widzę przez skórę małe stópki,można je wyczuć. Czasem brzuch przybiera przedziwne kształty.
Za to ja sapie po przygotowaniu obiadu czy nawet podczas jedzenia.
Pachwiny bolą, czasem krzyże (ale kręgosłup duuuzo mniej daje we znaki niż w poprzednich miesiącach ciąży - teraz więcej leżę na poduszce ciążowej... Wiadomo, z przerwami).
Czytałam stare wpisy w moim pamiętniku. Niektóre wspomnienia już się zatarły (i dobrze).
Całe szczęście, że mam już inne podejście do życia, niż wtedy. Zaczęłam stawiać granicę i na chwilę obecną nie czuje, by ktoś właził mi na głowę tak jak wtedy. Pewnie doświadczenie jako matka też robi swoje.
Trochę martwię się porodem, ale to nie jest paraliżujący strach. Najgorszy będzie ten ból w pierwszych dobach.
I ciekawi mnie, jak Młoda zareaguje na siostrę. Mówi, że ją wycaluje jak wrócimy ze szpitala. Tak, że nie będziemy musieli dziecka kompach haha. A mi ugotuje delikatny rosołek.
Potrafi być przekochana:mówi, e mnie bardzo kocha i jestem słodka. A potrafi też tak dać popalić, że mamy ochotę ze starym wyjść z siebie.
Bo rodzicielstwo jest czasem bardzo trudne. Na szczęście też fajne. Jednak uważam, że lżej jest gdy nie idzie się przez to samemu. To nie jest robota dla 1 osoby.
Długo zastanawiałam się czy zacząć pisać swój pamiętnik. Przeczytałam wiele Waszych historii, tych z happy endem jak i tych, które nadal walczą. Odnalazłam u Was emocje, które i ja przeżywam - od nadziei po rozczarowanie i złość. Bo dlaczego akurat mnie spotkała niepłodność? Dlaczego po wielu wizytach, badaniach i staraniach nie znam jej przyczyny? Ale wiecie co, sił dodaje mi myśl, że nie jestem sama. Ile było historii, gdzie sytuacja wydawała się beznadziejna a dziewczynom udawało się zajść w ciążę? Mam nadzieję, że kiedyś i ja dołączę do tego grona.
Jak pisałam na wstępie, lubię mieć plan działania, pozwala mi to skupić się na pozytywnych rzeczach i zbytnio nie rozmyślać.
A więc plan działania na najbliższe tygodnie:
1. Wizyta w klinice leczenia niepłodności (dr Wyroba);
2. Wizyta u dr Przybycienia.
W Naszym przypadku nie ma co się łudzić, że coś się samo zadzieje - skoro przez prawie 4 lata nie wyszło to szczęściu trzeba pomóc.
Wiąże z tymi wizytami duże nadzieje, są to krakowscy specjaliści polecani na forum i może któryś z nich będzie miał na mnie pomysł. Ile to razy słyszałam, że jestem nietypowym przypadkiem ale jestem młoda, mam czas i mam się strać. Niestety te 4 lata ani trochę nie przybliżyły mnie do spełnienia marzenia o dziecku.
Z drugiej strony mam wiele obaw, czy lekarze będą chcieli poszerzyć diagnostykę czy od razu zarekomendują in vitro? Wszystko wyjaśni się za 2 tygodnie. Trzymajcie kciuki!
36 cykl - to ty? Będziesz szczęśliwy? Dasz nam szansę? Będzie transfer?
Już dawno nie czułam takiego zjazdu energii jak dziś, jakbym wróciła do czasów przed plaquenilem...
Ale walczę 💪🏻
Najważniejsze, że za chwilę mam wizytę u hematologa i reumatologa.
A od jutra wracam do leków i kontynuuje walkę z niską ferrytyna (spadła mi do 20 😱)
20dc, 5dpo
Od wczoraj czuję delikatne kłucie w brzuchu, które pozbawia mnie złudzeń- okres nadchodzi. Chociaż to pozbawienie jest tylko pozorne, bo nadzieja będzie aż do pojawienia się plamienia.
Ehh, jakie to wszystko jest już przewidywalne, doskonale wiem jakie emocje będą mną targały w najbliższych dniach. Znam ta nadzieję przychodzącą wraz z zakończeniem okresu, tę radość i podekscytowanie gdy zauważam płodny śluz, ten stres, że "już po" w kolejnych suchych dniach i ten ból współgrający z bólami miesiączkowymi.
Mimo wszystko cieszę się z tej przewidywalności, doceniam to że moje cykle są regularne, bo sporo dziewczyn- nawet na tym forum- nie może się nimi cieszyć a to znacznie dezorganizuje czas starań.
Jeszcze wyjdzie dla nas słońce ☀️
8dc 😊
We wtorek 15 lutego byliśmy na drugim szczepieniu.
Na szczęście pogoda nie była taka zła, nie padało, słoneczko wyglądało więc nie zmarzłam aczkolwiek się nastałam, bo w kolejce stałam jakąś 1h.
Szczepienie było bolesne i trwało ciut dłużej, bo Pani pielegniarka omijała ostatnie odczyny ( zostały siniaczki i lekkie guzki).
Ręce bolały, wieczorem doszedł ból mięśni i co dziwne bolały mnie kostki w nadgarstkach. Dziwne uczucie.
Na drugi dzień ból rąk został ale był już mniej uciążliwy. Doszło uporczywe swędzenie.
Dałam radę i zgodnie z zakazem nie drapałam. 😊
Dzisiaj jest już 3 dzień po szczepieniu i żadnych boli, swędzenia nie odczuwam. Jedynie tece są jakby lekko napuchnięte i gdy przejadę po nich ręką to czuć guzki poszczepienne.
Wertuje internet, porównuje swoje wyniki i chyba sama dochodzę do tego, że te szczepienia u mnie mają sens.
W końcu jestem przed owulacja więc jest nowa szansa. W paczkomacie czekają już testy owulacyjne. 😊 Wam też testy owu 50szt starczają na 2/3 cykle? 🙈
Kwiecien+maj umówione 2 szczepienia ze zlecenia doc. Paśnika.
Od kilku wpisów nie liczę cykli i jego dni... Czy to znaczy że zwatpilam? Tak,tak to chyba można określić. Czemu zatem ciągle w to brne? Jestem typem osoby, która nigdy nie załatwia rzeczy w połowie, nie zatrzymuje się, zawsze wszystko kończę. To też skończę. Wynik jaki będzie taki będzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 marca 2022, 12:10
1 cs starań po poronieniu oficjalnie rozpoczęty 09.02.2022! 🥳
Byliśmy z mężem wyluzować się w Kazimierzu Dolnym 🥰. Małe, turystyczne miasteczko. Nawet jest co pozwiedzać i zobaczyć, jak coś - polecam! W sam raz na weekendowy wypad.
Jeśli chodzi o okres - wygląda na to, że tu już się wszystko uregulowało. Rano miałam jeszcze lekkie zabarwienie śluzu krwią a teraz czuję się jakbym zaczęła dni płodne. Jestem ciekawa, czy w tym cyklu powtórzy się owulacyjny ból jajników. To by była poporonna/pociążowa nowość, na plus. 😉
I co jeszcze - myślę o Józiu... Tak za nim tęsknię... To jest podobna tęsknota do tej, jaką miałam po śmierci obu dziadków, w sensie takim, że już ich nie zobaczę. Tęsknota za J. jest cięższa, wiadomo - miłość matczyna 🥺 ale mam nadzieję i będę mieć ją do końca swojego życia, że go kiedyś spotkam 🙏. I mało tego, myślę, że on sam działa w tym kierunku. Z perspektywy czasu wiem, że Bóg wiedział co jest dla nas dobre i cieszę się, że mamy w niebie małego Orędownika 😇. Dla jasności - jestem grzesznikiem, normalnym człowiekiem ze swoimi większymi i mniejszymi słabościami ale ta nadzieja na wspólne spotkanie tam, kiedyś sprawia, że z mężem chcemy być lepszą wersją siebie. Po prostu. I to bycie lepszym wcale nie jest prostą sprawą, wymaga ogromnej pracy na wielu płaszczyznach. Upadamy i powstajemy, tyle że z większą siłą. Nie wiem co nas czeka i nie mam pojęcia co jeszcze będzie nam dane wspólnie przeżyć, natomiast wiem jedno - przetrwamy to, bo żyjemy nadzieją na wspólne życie po śmierci. Razem 👨👩👧👦❤.
Wczoraj Lenka skończyła 14 mcy!
od ok. miesiąca samodzielnie chodzi. rozumie o co ją proszę i chyba rozpoczął się u niej bunt dwulatka🤪
u mnie zdrowotnie klops totalny.
czły czas mam powiększone węzły chłonne szyji. wyszła w usg torbiel zapalna ślinianki podżuchwowej, ale we krwi stanu zapalnego brak. idę na kolejne usg i do laryngologa a potem do onkologa...
do tego od tygodnia bardzo mnie boli w dole brzucha z prawej strony. myślałam, że to od p3cherza, ale przeleczony a boli dalej:/ jutro gin a w poniedziałek usg jamy brzusznej:/
boję się. boję się, że to rak:/ a przecież ja teraz nie mogę chorować
jeszcze na tak poważną chorobę...
w domu wieczny sajgon. moja mama ostro daje popalić.
męża potrząsnełam porządnie- jest teraz do rany przyłóż.
oby było dobrze🤞
24. dc
apka poazuje że 5 dpo .
ten cykl jest troche zwariowany robilam testy już od 7 dc pozytywny niby wyszedl 14 dc no ale dzien wczesniej robilam estradol ktory był bardzo niski 53... co świadczy jednak o niedojrzalym pecherzyku sluz wtedy też byl beznadziejny...
wiec robilam dalej testy sprawdzalam sluz byly negatywne aż w 18 dc znowu pozytyw... zwariować można ale jednak byl bardziej pozytywny niż w tym 14 dc. a w 19 z kolei taki specyficzny bol podbrzusza i prawego jajnika po prostu to musiała być owulacja
wiec nadzieja we mnie sie obudzila bo sluz też piękny.
czekam teraz na rezultaty jestem pelna nadziei na ten cykl bo pierwszy po wyleczeniu ureplasmy no i z neoparinem 
zobaczymy co los przyniesie ale jak coś to mamy plan B w kwietniu mam wizyte u dr J we Wroclawiu i zapytam go o Histerskopie .
czuje że jesteśmy coraz bliżej celu .
15 d.c.
Mam mieszane uczucia... Inseminacja była zrobionapo pęknięciu pęcherzyka, słyszałam że to zmniejsza skuteczność. Ale doktor powiedział że jest tuż po owulacji i że to jest ok. Z drugiej strony bardzo pochwalił parametry męża. Mój na to, zdziwiony pyta, czy to znaczy że wyniki ma normalne? A doktor, że nie normalne, tylko świetne 😂. Co prawda, tylko te podstawowe parametry były sprawdzane, a u nas były problemy z morfologia... No ale i to i tak jest mały sukces 🙂
Tradycyjnie, czekamy. 🍀
12.10
Wypis na żądanie i dom... czekam na wyniki badań po metroteksacie...
Do okresu tydzień, czuje że przyjdzie wcześniej, objawy jak zawsze. Zaczęłam mierzyć temperaturę, jestem 7 dp, na wykresie cały czas wysoka temperatura ale to moje próby mierzenia wiec jakoś bym temu nie wierzyła szczególnie. Będzie jak zawsze.
Czy miałam nadzieje? Tak, ostatnie cykle przed in vitro wierzyłam że zdarzy się cud ale trudno, teraz pozostaje wierzyć że zdarzy się dzięki pomocy lekarzy 🍀
11 dc
I pierwszy dzień bez zastrzyków. Aż dziwnie mi, kto by pomyślał, że się można przyzwyczaić.
Jutro na 9:00 mam punkcje.
Muszę spiłować mojego pięknego pazurka 🤣
Na 7.50 mam tam być, Muszę jeszcze zrobić badanie Estradiolu i Progesteronu.
Powiem wam, że mam nadzieję, że wyniki będą w normie (żebym ja jeszcze wiedziała co jest norma do transferu 🤣 niestety gdzie nie pytam nikt nie odpowiada, może forum padło 🤣) bo liczymy bardzo na świeży transfer..
Jeśli dni liczymy od środy to moze transfer bylby (6 dniowego zarodka) w poniedziałek 04.04 
Fajna data 
Staram się nie nastawiać negatywnie ale boję się, że jestem zbyt napalona na to.
26+0
Dziś test obciążenia glukoza, przetrwałam to badanie. Zwymiotowalam dopiero po 2 godz, juz po drugim pobraniu krwi 😅
Wyniki jednak nie sa ok:
Na czczo- 83
Po 1 godz- 188
Po 2 godz- 66
Napisałam SMS do mojej pani dr z zapytaniem czy ten wynik kwalifikuje się jako cukrzyca ciążowa, to odp „tak…”. Płakałam jak male dziecko po tej wiadomości od niej. Niedość, ze głowa boli mnie od samego rana przez ta glukozę to teraz będzie jeszcze bardziej przez ten płacz.
Ogolnie jest za duży spadek cukru pomiędzy jedna, a druga godz, ale o tym będziemy rozmawiały już na wizycie w czwartek.
20dc TRANSFER ✊🍀🥰🤭
Wczoraj rozmrazana byla blastka 2BB .
Zawiozlam małą do rodziców i w ten wietrzny ranek wiatr do 50 km - w porywacb do 100km/h pojechalam na kliniki choc mam rzut beretem od rodzicow i zazwyczaj spacerem ide 5 min.
Ale pogoda nie dopisala wolalam autem podjechac.
Oczywiscie otwarcie kliniki- pelno ludzi. Jeszcze podpisanie przez nas papierow. Oczywiscie musialam biegac zalatwiac bo maz w pracy.
Wczesniej badanie proga i wirusologiczne.
Przed 10 mialam wizyte u dr. 3z4 dominujacych pecherzykow oczywiscie pekly po ovitrell.
A reszta drobnicy tez podrosła...
Endometrium 7.9mm
A teraz wiadomosc WOW 🗣🎉🎉🎉🎉 Z WCZORAJSZEJ BLASTKI 2BB PODSKOCZYLA NA 4AB !
NIESPODZIEWALAM SIE jak i pani doktor.
Widac zadowolona jak i ja.
Oczywiscie embryoglue plus wlew z atosibanu.
Transfer odbyl sie bez zarzutu. Choc wziernik nie byl przyjemny .
Widzialam mojego KTOSIA na monitorze 🤭
Oczywiscie zapas lekow do domu dostalam do wykupienia. Wykupilam tylko 2 z recepty.
Byl cykl naturalny - progesteron wynosil dzisiaj 32.650ng/mL
Leki od dnia transferu:
*Lustork 4x200mg - oczywiscie mam luteine wiec skoncze ją.
*agolutin 1x1
*duphaston 2x1
*acard 150mg na wieczor
* neoparin 0.6 rano
*encorton 10mg rano i 5mg wieczór
*nospa forte 3x1 przez 7 dni
*Magne b6 forte 2x1
*witaminy ciążowe
Kontrola progesteronu 22.02.2022
Test ciążowy-bhcg oraz progesteron 26.02.2022
Testy- sikacze bede tłukła od środy!
Chyba ze cos bedzie dziac sie to i od wtorku !
Mam 12 szt testów, takze sikanie mile widziane !
9 cs 5 dc.. Niestety po covidzie też się nie udało. Ruszam ze stymulacją 2x1 clo, 1x estrofem i na koniec ovitrelle. Zaczynam sikać na owulaki żeby kontrolować czy pęcherzyk nie pęknie przed wizytą w środę. Janiki zaczynają pracować, zaczyna ze mnie się lać śluz jak z kranu więc chyba nieźle 😊 w środę jadę na podgląd czy podajemy zastrzyk czy koksujemy dalej 😊 ale raczej podamy bo w 2 dc na prawym pęcherzyk 10 mm, na lewym dwa po 7 mm 😊
Mamy część wyników męża - AZF, CFTR. ANXA5- prawidłowe, brak mikrodelecji na dłuższym ramieniu chromosomu Y powodujących oligospermie. Czekamy na kariotyp.. Jeżeli tu jest wszystko w porządku to nie wiem czemu są złe wyniki 😪 choć mam nadzieję, że kariotyp będzie prawidłowy
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.