Ciąża rozpoczęta 12 czerwca 2013
25 tc jestem tez po wizycie, zdaniem lekarza na tym etapie nie ma się do czego doczepić… mam się uspokoić i nie słuchać wszystkiego co mówią, bo niestety takie czasy ze biznes się musi kręcić.. a kto mi nie powie, ze na strachu najlepiej się nie zarabia.. 🤷♀️🤦♀️ takie czasy, ze wszystko się kręci wokół pieniędzy… będziemy robić dalej badania, na usg przyglądać się bacznie czy prawidłowo rośnie Malutka i tyle.. Dziecko jest zabezpieczone Acardem i Heparyna, wiec czas chyba faktycznie wrzucić na luz i cieszyć się 😍
Czekam z utęsknieniem na trochę chłodu 😁 kto by pomyślał.. a tak poza tym jest dobrze.
Starszak kochany 😍 spędzamy razem czas, chociaż momentami to nie wiem skąd bierze te pomysły i energię 😍 teraz mamy etap ze co raz więcej mówi 😍
Chyba zaczyna być u mnie już widoczny brzuszek... Początek 3 miesiąca ale widzę, że już się zaokrąglił i co dziwne nie tylko ja to widzę, bo w pracy koleżanka też wypytuje czy jestem w ciąży bo maja fałdka na brzuchu nie wygląda na taką tłuszczową tylko ciążową ;P Może i widać, bo jestem szczupła więc każde zaokrąglenie zaraz staje się widoczne.
Wczoraj dostaliśmy od rodzeństwa śliczny prezent. Brat z żonką byli w Zakopanem i przywieźli Nam buciki i rękawiczki skórzane z wykończeniami z wełny:) Cudowne:) Takie maleńkie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 marca 2015, 16:19
Nie wiem co mam sobie o tym wszystkim myśleć. Tu mi pokazuje że chyba owulacja była a testy jej nie wykryły. Wszystko co mnie spotyka myślę że może to oznaka ciąży. Sex też nie jest super bo zaczęliśmy do tego podchodzić przedmiotowo. Po świętach było naprawdę dobrze bo i nawet mój się otworzył na wyznania bo wcześniej mówił że chce ale tak żeby mi było lepiej a teraz powiedział że przemyślał i nie ma na co czekać. Widzę że się zmienił z nastawieniem i to mnie cieszy ale nie cieszy mnie to że nie mam owulacji już czwarty cykl. Po następnej miesiączce idę do lekarza bo nie chcę już czekać, mam nadzieję że oś mi przepisze i następny cykl już skończy się po 9-ciu miesiącach.
Ciąża rozpoczęta 30 lipca 2013
Ciąża rozpoczęta 1 października 2013
Po co ja to wszystko czytam? Naczytałam się o poronieniach, o łyżeczkowaniu... I teraz się boję. Najprawdopodobniej czeka mnie właśnie zabieg. Nigdy nie byłam w szpitalu, nie miałam żadnej narkozy... A jak jeszcze poczytałam jakie mogą być powikłania, to aż mi się płakać chce...
podniesiony apetyt.od dwóch dni wróciłam do ziółek na wywołanie okresu. jest już 38 dzien i nic. Podbrzusze mnie pobolewa, mozę jutro dostane okres. Siostra ma i będę z nią przez kolejnych kilka dni, więc może i mnie @ dopadnie. a jak nie to lekarz...
jestem wybrańcem...a właściwie jesteśmy wybrańcami...
statystycznie rzecz ujmując znajdujemy się w tych 15-20% par dotkniętych niepłodnością, a w tym również w 15-20% par spośród tych dotkniętych niepłodnością, które są dotknięte niepłodnością z obu stron! co za wyróżnienie!...
jutro jedziemy na badanie nasienia, może okaże się jednak, że już nie należymy do grona wybrańców...bez żalu bym je opuściła..
coraz więcej osób z ovu zachodzi w ciążę (i bardzo dobrze!), coraz więcej znajomych, u nas nic - ehhhh. chyba najwyższa pora nauczyć się żyć jako osoby niepłodne, które moze, kiedyś...ale niekoniecznie..i nie wiadomo kiedy... tylko nie bardzo wiem jak to zrobić... teraz np. powinnam pisać moją pracę, ale nie - siedzę i czytam o problemie mojego życia..ehhh..
Muszę coś zmienić, zmienić podejście, nie wiem... nikt nie wie o naszych staraniach, nawet z moim pobytem w szpitalu z rodziny się nie dowiedział o co na prawdę chodzi..wie tylko moje eks-przyjaciółka, która nie bardzo chciała towarzyszyć mi w tym problemie i po 20 latach na prawdę zażyłej przyjaźni stała się 'eks". Pewnie sie izoluję...pewnie trochę tak - ale nie mam juz osoby, której z zaufaniem i poczuciem bezpieczeństwa psychicznego i empatii mogłabym i chciała opowiadać o tym wszystkim...tylko w szpitalu potrafilam obcym kobietom mówić otwarcie o tym wszystkim..mimo, ze żadna akurat z niczym podobnym sie nie borykała... cieszę sie że chociaż do tej pory trafiałam w wiekszości na lekarzy, którzy jeszcze mają trochę taktu w rozmowie o niepłodności (oprócz jednego- w szpitalu, ale inni go trochę hamowali), którzy nie krzyczą na głos i nie obwieszczają wszystkim w koło jaki jest problem (a najczęściej operowali łacińskimi określeniami hehhehe). Moja mama nie zrozumie, a nawet może nie zaakceptuje - niestety, mimo, ze jest kochana, mam podstawy by tak sądzić, mojego ojca to nawet nie obejdzie, podobnie jak nie obeszło go to, ze byłam w szpitalu itd itp. Bardziej w tym względzie zmartwili się moi teściowie niż mój własny ojciec...nie wiem dlaczego to piszę, czas konczyć, bez sensu, trzeba sobie odpuścić, tylko jak sie psychicznie nie nakrecać, jak cały czas jakieś wizyty, badania, teraz może stymulacje, inseminacje i nie wiem jeszcze co....chyba nie potrafię o tym nie myśleć..
Kiedy jest dół....
Przytulam się do mojego Ukochanego. Jest duży, silny, mądry i jakimś cudem udaje Mu się zdjąć ze mnie smutek albo lęk.
To piękne uczucie .......oddać Mu się pod opiekę i czuć się zrozumianą. Kiedyś nie potrafiłam tak zaufać. Teraz bez tego nie wyobrażam sobie naszego udanego związku. Jest mi najbliższy. I na tyle mądry że rozumie nawet to, że moje gorsze samopoczucie nie musi mieć jasnej przyczyny. Jest lekarzem ale to nie dlatego. To dlatego, że z Nim rozmawiam. Że staram się mówić Mu o każdym najmniejszym dziwnym odczuciu. O lękach, słabościach i smutkach.
...a następnego dzionka będzie lepiej. Radośniej. Bo potrafię zaufać. Nie zamykam się.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 listopada 2013, 07:50
dziękuję Wam dziewczyny za ciepłe słowa... chyba rzeczywiście przechodzę kryzys... zakładałam 6 cykli starań, jest nr 6 i cały zapał się wypalił...
mąż mnie dzisiaj bardzo zaskoczył... zaczął odkładać pieniądze więc zapytałam "na co to"... a on, że "na badania" i tak się zastanawiam czy nie wmawiamy sobie problemu, to 6 cykl a nie 12 żeby się martwić, każda z Nas wie ile nerwów kosztują takie starania... i wiecie... czasami żałuję, że tak uważaliśmy, mogła być wpadka maluch na świecie i dużo szczęścia i miłości... tak jak przyjaciółki w koło... ale ja chciałam "po Bożemu"...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2013, 19:52
Mam wynik bety 577,3 mIU/ml przy normach :
Kobiety w ciąży:
3 tydz: 5,8 – 71,2 mIU/ml
4 tydz: 9,5 – 750
5 tydz: 217 – 7138
6 tydz: 158 – 31795
7 tydz: 3697 – 163563
a wiec chyba dobry wynik jak na około połowę piątego tygodnia.
Miriam a dostałaś to L4 jak już biło serduszko? Mój lekarz zna historię bo leczy mnie od czasu ciąży biochemicznej czyli od lipca. Boję się strasznie tej akcji z L4 bo pracuję w sklepie w centrum handlowym i jesteśmy tylko we 3 czyli ja, pracownica i kierowniczka. Jak ja nagle zniknę to będą musiały ciągnąć pracę codziennie co jest mega męczące i szczególnie kierowniczka będzie wściekła bo nagle będzie musiała kogoś znaleźć i przyuczyć. Niestety taka beznadziejna jest firma w której pracuję, że na sklep czynny 7 dni w tygodniu oszczędzają na pracownikach i przydzielili tylko te 3 etaty. Powiedziała bym coś wcześniej ale nie zaryzykuję bo jak by coś było nie tak na tej pierwszej wizycie (skutkującego brakiem ciąży) to zwolnili by mnie od razu bo bym nie była chroniona.
Dziś zdałam sobie sprawę z przykrego faktu 
Przejrzałam wszystkie swoje wykresy i okazało sie, ze we wszystkich starankowych cyklach miałam krótkie plamienie w czasie od 6 do 10 dni po owu( głownie jednak 6-7 dpo). Zaczęłam sie martwić, ze moze dochodzi u mnie do zapłodnienia tylko implantacja sie nie powodzi...
Najczęstszą przyczyna tego jest endometrioza, a Moj lekarz nawet o tym nie pomyślał... I szczerze mówiąc objawów jakichkolwiek brak...
Ma ktoś jeszcze taki problem?
Chiang Mai wiem, że najważniejsze zdrowie maleństwa wiec mimo nerwów jakie będzie mnie kosztowało poproszenie o to L4 a potem danie go kierowniczce to zrobię to. Mam nadzieje, że mu te nerwy nie zaszkodzą, ale na pewno mniej niż stanie w pracy.
No i wiemy 
Maleństwo jednak młodsze o tydzień - termin przesunięty na 11 kwietnia.
Jest dziewczynką - w wersji dla Kuby "chłopczynką"
Małą Gają 
Zdjęć nie mam, bo same przekrojowe i jakoś mało apetycznie wklejać wnętrze czaszki takiego malca 
Kolejna wizyta dopiero 16.12 - czyli przed samym wylotem aby mieć 100% pewności, że mogę lecieć i wszystko dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2013, 21:17
Jutro już wracam do pracy koniec urlopu ten czas bardzo szybko minął wczoraj późnym wieczorem pokłóciłam się ze swoim... ale już dziś na szczęście zgoda
nie lubie się sprzeczać ani kłócić. Dziś po zrobieniu testu ciążowego (neg.) oboje czujemy się kiepsko nie obecni mało rozmowni ale pełni miłości i uczucia . W środę powinnam dostać okres i boli mnie brzuch nie jest to silny ból miesiączkowy ale taki lekki rozpierający podbrzusze czuję się przy tym pełna , wzdęta i nie wiem sama co mam o tym myśleć ....
Z fizyki dostałam 5,i to najlepsza wiadomość,reszta bez zmian...
Żeby inne sprawy były tak łatwe ja nauka...
No i zachwalilam obecny stan, bo dziś już nie jest tak rozowo.
Dzis w pracy musiałam cos naciagnac z lewej strony, bo boli, jakby miesien, wlasnie tam, gdzie biodro, jajnik może? Po kapieli zauwazylam zylki pekniete wlasnie w tym miejscu gdzie pobolewa i jak to dotykałam, to teraz caly czas czuje...
I co teraz mam zrobić?
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2013, 23:47
Kawka, zmierzylam tempke i OVU przesuneło mi ovulke na 9 listopada ehh. Wiem jedno czekam do czwartkuu i ide do lekarza. Bo skoro testy negatywne to czyzby problemy hormonalne wrocily po latach??
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.