31+5
Szyjka trzyma ładnie na 3,4 cm 💜
Lili wazy 1913 g 💜
Termin CC w dalszym ciągu na 10.08 💜
Dostałam dzisiaj receptę na zastrzyk z immunoglobuliny i mam go sobie zrobić sama domięśniowo, ale dam radę. W końcu kłuje się codziennie od początku ciąży 🫣
Dzisiaj też miałam szczepienie na krztusiec i padam na twarz 🥹
Coraz bardziej wierze w to, że wytrwamy do terminu 🥰💜

Czekam na @ 🙂

Dokumenty z kliniki odebrane, jak wspominałam 2 zarodki klasy 4.1.1 i 1 zarodek klasy 3.2.2

Na usg jajniki mają po 5 cm każdy, aktualnie nie biorę żadnych leków oprócz witamin które jakiś czas temu kupiłam.

Jesteśmy z mężem w takiej euforii i radości jakby to dziecko było już nami. Wiem że nie warto się cieszyć za wczasu ale wolę tak niż pisać czarne scenariusze. Wszystko się w końcu ułoży i doczekamy się naszego bobasa. On już na nas czeka tak samo jak my czekamy na niego. ❤

Od 2 dc zaczynam brać estrofem, 5 dc mam być w klinice na usg, następne usg będzie 10-12 dc i wtedy ustalimy prawdopodobnie termin transferu. To oczywiście opcja jeśli nic się złego nie zadzieje. Obstawiam transfer między 12 a 20 maja ale to takie trochę wróżenie z fusów 😁 na 6 czerwca ustaliłam sobie wizytę do mojego ginekologa bo i tak miesiąc trzeba czekać na wizytę a przecież może będziemy tymi którym udało się za pierwszym razem.

Mysle że 13 strona tego pamiętnika będzie ta szczęśliwa. Ta cyfra 3 trochę już nam towarzyszy. Niech się w końcu zadzieje magia. Wiem że na to zasługujemy. Jesienią będziemy świętować 5 rocznicę ślubu. Mam nadzieję że z małym człowiekiem pod sercem 🥰🍀

gacka89 W oczekiwaniu na mój mały cud 20 kwietnia 2022, 20:35

13 DC
Byłam u mojego gina, na USG wszystko ok nie ma żadnych patologii, nawet jakiś pęcherzyk dominujący jest.
Dostałam skierowanie na histeroskopie, gin mówi że teoretycznie się nie robi po tym pierwszym transferze, ale jeśli chce to spoko, on rozumie. Gdyby był stanowczo na nie to by powiedział. Z immunologią za to powiedział, że to jest takie badanie dla badania. Ma kilka pacjentek które się przebadały ile można u trzech immunologow były i dalej nic. Co z tego, że im wyszło coś jak do tej pory nie odkryto jak leczyć.
Ok narazie przyjmuję, zróbmy chociaż ta histeroskopie. Jutro będę dzwonić prawdopodobnie mówił że dopiero w maju będzie termin więc transfer w czerwcu. Cieszę się bo powiedział jak mam się umówić, żeby jego ściągnęli, żeby zrobił zabieg.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2022, 20:37

Jeszcze 35 cs.

Czekam na miesiączkę po ostatnim transferze z pierwszej procedury. Miała być ostatnią procedurą... Czy będzie? Bardzo wierzę w naturalne cuda i w to, że tak się stanie. Celowo przeciągam te leki, bo w piątek wybieram się do lekarza i przyjemniej byłoby nie zalać fotela w nowej przychodni :)

Zakończona przygoda z kliniką po części przynosi ulgę. Już nie będę musiała urywać się z pracy i nerwowo patrzeć na zegarek, czy raczyć się Estrofemem w dużych dawkach, którego zdążyłam znienawidzić. Mdłości po nim są o-k-r-o-p-n-e. Czy wrócimy? Czas pokaże. Dosyć to niesamowite, że ten jedyny raz, kiedy beta była pozytywna, to był całkowity naturals... Stąd nasze nadzieje na ten rodzaj starań rozbudziły się na nowo.

Minęły w tym miesiącu 3 lata, a czuję jakbym cofnęła się w czasie. Dziś zamówiłam paczkę suplementów, testów owulacyjnych, nawet dorzuciłam ciążowe! Mąż umówił się na badanie nasienia i wrócił do suplementacji. Stresuję się, ale mam nadzieję, że skoro jakiś plemnik znalazł drogę do jajka sam, to nie jest z nimi tak źle. Ja wracam do suplementacji - q10, nac, inozytolem. Moje endometrium jest już wyczyszczone i gotowe na przyjęcie lokatora. Nowy, polecony przez dobre duszyczki z forum :) ginekolog, mam nadzieję, że zgodzi się mnie monitorować i doglądać - bo w zasadzie nie da się na ten moment pomóc nam bardziej.

Jest ciężko, bardzo ciężko zapomnieć o tym, że 3 zarodki nie chciały z nami zostać. Że zostawiliśmy w klinice z 20 tysięcy. Ale skoro raz byliśmy bliżej niż kiedykolwiek, to może niedługo będziemy jeszcze bliżej? Tak właśnie wygląda życie dwójki optymistów z głowami w chmurach, wierzących ciągle w Boga - bo kiedy on zamyka drzwi, to otwiera okno <3

2c902b50b8.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 sierpnia 2022, 17:19

1 dc.
Poprzedni cykl trwal 17 dni 🤯
Nwm co się odwala w tych moich hormonach nwm czy to nie przez nac ale dam mu ostatnia szanse w tym cyklu dołączę ziola ojca sroki i zobaczymy.
Bo może się reguluje jeszcze po tych moich przebojach .
Jak teraz będzie tak samo to wybiorę się do lekarza bo miałam czekać do nowego roku ale w takiej sytuacji wole to skonsultować.
Znowu walka z tymi hormonami z cyklami bezowulacyjnymi 🤨

Sheelie Moje życie 4 lutego 2023, 11:22

Cześć wam!
Życzę wszystkim udanego weekendu!

Boje się jutra trochę , w pierwszej ciąży czułam że w moim brzuchu ktoś zamieszkał , teraz nie czyhe nic , brzuch pobolewa na miesiączkę ale czasami mało kiedy , bólu w okolicy lędźwia nie czuje .. a tak jak wspomniałam zawsze przed miesiączka miałam taki przeszywający do tego dochodzą piersi dotykam bolą.. to mnie dziwni że jest już 3 dzień po odstawieniu luteiny a ja nie mam miesiączki... a jak zaczynałam przygodę z luteina w styczniu brałam 5 dni ja to po 2 dniach przyszła miesiączka.. to stwierdziłam że jak teraz po owulacji biorę 10 dni to szybko przyjdzie tak samo ... no jednak nie .. męczy mnie to czekanie .. boże spraw aby wcześniejszy test się nie mylił i abym zobaczyła II kreski jutro 🙏🙏🙏🙏 chociaż czytałam że niektóre dziewczyny dopiero 16 dni po albo 18 dpo mieli pozytywne wyniki testu .. wiadomo nie nastawiam się ale więcej wy doskonale jak to jest.. pragnąć dziecka i jeszcze do tego szczęśliwie donosić.. wczoraj rozmawiałam z moim brzuchem bo nie wiem czy ktoś tam siedzi ale powiedziałam że jeśli to ty fasolko to zostań z nami i nie odchodz nigdy 🤞🤞🤞🍀🍀🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2023, 11:22

29+2 waga Bartusia 1336g największego szczęścia ❤ przepływy u małego nadal wszystkie prawidłowe, u mnie maciczne jakby delikatnie lepsze niż poprzednio,ale wiadomo,że to się zmienia i dopóki u małego są ok to nie zwracamy uwagi na moje. No i to byloby na tyle z dobrych wieści. Profesor zauważyła,że puchnę (dłonie mnie bolą do tego stopnia,że łzy czasami same lecą,palce mrowieją,drętwieją...ale wytrzymam wszystko) przez to powiedziała,że 31.03 mam przyjechać do Warszawy pobrać krew (dała mi znowu całą kartkę badań do zrobienia) i 04.p4 jak zobaczy wyniki to zadecyduje co dalej...czy mogę jeszcze pobyć w domu czy jednak szpital...nie boję się szpitala, nie boję się wenflonów,pobierania krwi,niewyspania...boje się o Bartusia...jeszcze za wcześnoe syneczku abyś wyszedł...może i wagowo będziesz tego 04.04 ładnie wyglądał (wg.mojej tabelki i tego jak idzie dotychczas powinien mieć prawie 1800g),ale narządy muszą się bardziej rozwinąć... mam silny organizm, nie poddam się. Musimy wytrzymać do choć 34-35tc, nie wcześniej! Za długo o Ciebie walczyłam żeby teraz mój organizm nie dał rady...co to to nie! Ciśnienie na szczęście mam w domu idealne, więc mam nadzieję,że to puchnięcie jest po prostu fizjologiczne, macica uciska i tyle.
Ostatnie 2 tygodnie biorę prowastatyny i odstawiamy...zapytałam dzisiaj prof czy będzie dla mnie miejsce w szpitalu,bo sama powiedziała,że jest ogromny napływ Ukraińców..na szczęście powiedziała,że jestem bardzo ważnym pacjentem i mam się o takie rzeczy nie martwić, jeden problem z głowy;)
Dziękuję,że jesteście ze mną, wspieracie mnie w tej mega trudnej walce, to naprawdę wiele dla mnie znaczy ❤

Odstawienie od piersi było jedną z lepszych decyzji. Szkoda, że zdecydowałam się na nią (a raczej sytuacja sama zadecydowała) tak późno. Od razu mamy przespane noce (czasami pierwsza pobudka o 6 rano!). A samo zasypianie idzie gładko. Myślałam, że córeczka nie jest na to gotowa, ale to chyba ja nie byłam. W tym tygodniu byliśmy na prenatalnych. USG wyglądało dobrze. Była kość nosowa a przyziernosc karkowa też dobra. Teraz jeszcze czekamy na wyniki badań z krwi i teleporadę z genetykiem. Ostatnio rozmawiałam ze znajomymi, które też mają dzieci w krótkim odstępie czasu. Obie twierdzą, że jest ciężko... Mimo pomocy ze strony mam i teściowych. Moja mama będzie jeszcze pracować, a teściowa by mnie bardziej wykończyła niż stado takich małych dzieci, mimo że deklaruje chęć pomocy. Raczej będę musiała sama to ogarnąć w czasie gdy mąż będzie w pracy. Boję się tego bardzo. Teraz zrobiło się fajnie. Chodzę wyspana, w dzień dużo spracerujemy, mała czasami zajmie się sobą na chwilę. A od października znowu trzeba będzie się przestawić na inny tryb.

Ostatnie wydarzenia wywołały sporo negatywnych emocji, nie mogłam spać, zaczęłam sobie wyobrażać, że moja zaginiona blastka została podana komuś innemu. Stymulacja, punkcja, hodowla do blastocysty, transport między klinikami, przygotowanie do mrożonego transferu to wszystko sporo kosztuje o emocjach już nawet nie wspomnę... wszystko na marne... Zadzwoniliśmy do crio banku i poprosiliśmy o wyjaśnienia. Pani embriolog z którą rozmawialiśmy była bardzo kompetentną osobą, wyjaśniła nam, że może się tak zdarzyć, że zamrożony zarodek odpadnie od tego "Straw", zdarza się to jednak bardzo rzadko...
Klinika mimo wszystko wystawiła dość spory rachunek. Uważam, że w takim przypadku można by było być człowiekiem i darować nam koszty chociażby kultywacji której tak naprawdę w ogóle nie było (bo nie było co kultywować), ale wszystko zostało już do tego przygotowane...
Gdyby nie to, że mam w domu masę leków immunologicznych których nie zużyłam bo do transferu nie doszło prawdopodobnie nie podchodziłabym do kolejnej procedury.
Tydzień temu byliśmy w klinice omówić 3 procedurę. Mam w sobie mnóstwo negatywnych emocji, myślę, że dało się to odczuć. Nie wierzę już lekarzom, że potrafią nam pomóc. Coraz częściej myślę, że będę musiała się z tym pogodzić. Nie mam już tyle siły co kiedyś. Chciałabym spróbować w Czechach, ale logistycznie nie damy rady :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 kwietnia 2022, 14:41

Nieciążowa W nadziei o lepsze jutro... 4 czerwca 2022, 13:16

8dpt

Ciąży z tego nie będzie ;)

Beta < 2.30
Homocysteina 4.98 (4.44 - 13.56)
Witamina B12 248.20 (187 - 883)
Ferrytyna 26.72 (4.6 - 204)
Kwas foliowy 14.60 (1.6 - 19.5)

W czwartek 9 czerwca mam punkcje, mam na prawym jajniku 9 pęcherzyków a na lewym 6 ale dr stwierdził że tak średnio to wygląda zobaczymy ile pobierze w czwartek. Dziewczyny trzymajcie kciuki 🙂

Z okazji dnia kobiet.


Z okazji dnia kobiet zrobiłam wszystkie wymazy przed HSG. Dostałam rownież listę badań krwi dla siebie i męża.

Ten dzień chociaż bolesny (bardzo boli mnie po wymazie) to jednak szczęśliwy.
Ponieważ w kolejnym cyklu robimy hsg i inseminacje . To dla mnie wspaniała wiadomość i widzę dla nas światełko w tym tunelu ❤️

Tutaj w Polsce to jest zupełnie inny wymiar medycyny, zapragnełam powrotu na stałe do Polski...


****

Dostałam wyniki biocenozy niestety bakterie ++.
Aż strach pomyśleć co mogło by się stać gdybym zrobiła hsg na początku miesiąca w Hannover...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2024, 18:19

Niepogodzona To był bardzo Trudny czas 24 kwietnia 2022, 17:10

jestem na skraju załamania nerwowego. odebrano mi całą radość macierzyństwa na które tak długo czekałam i o które tak walczyłam. moje życie dzieli się teraz na to sprzed śmierci Taty i po. moja mama dalej z nami mieszka, uprzykrza mi każdy dzień. w niczym nie pomaga tylko krytykuje, dołuje, psuje to co udaje mi się wypracować z Małą. mąż miał więcej pomagać - miał bo wiecznie gdzieś goni. pracuje po nocach, Lenka ma teraz gorszy czas, strasznie marudzi i płacze. mam od hematologa zlecony cały szereg badań. reumatoidalne zapalenie stawów praktycznie pewne. ledwo chodzę, muszę robić w domu wszystko sama. do tego mam w maju egzamin, na który zapisałam się jeszcze przed ciąża. chciałam zrezygnować, ale wszyscy obiecali mi pomoc, żebym miała kiedy się uczyć... obleję, to bardziej niż pewne.
Lenka wspaniale się rozwija, biega, tańczy, zaczęła dużo mówić po swojemu. jest kochana. tylko ona mnie jakoś trzyma na powierzchni, bo było by bardzo źle ze mną. zapisuję ją kryjakiem do żlobka. bo pomóc nie ma komu, ale krytykować mnie za to, że chcę ją dać do żlobka wszyscy sobie pozwalają.

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 25 stycznia 2022, 19:43

Jak grom z jasnego nieba...
Zaczęli starania rok po nas... Mają roczne bobo a teraz... "UPS zapomnieliśmy wam powiedzieć, to juz 14 tydzień!"
Para, która jak zaczynała się starać, to nie wiedziała co to owulacja i o co z nią chodzi. Dziewczyna, która robi wszystko, żeby nie spędzać czasu z dzieckiem...

Domyślam się, że to się zdarzy prędzej czy później... Ale znowu boli, bo to tak blisko nas... To już 3 ciąża w tym roku wśród najbliższych, 3 bruszek który będzie się zaokrąglał nie u mnie...

Chciałam być twarda...

EDIT: stan ciąż w najbliższym otoczeniu:
- I.2022 - 3(!)
- II.2022 - 7(!!!)
- III.2022 - 1 nowa ciąża - ale wyczekiwana, za którą mocno trzymam kciuki
- IV.2022 - 2 :) 🍀


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 kwietnia 2022, 21:42

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 25 sierpnia 2022, 21:05

Nasze najpiękniejsze serduszko zgasło 8+5, dzień po poprzednim badaniu.

3 dc (czwarty cykl stymulowany letrozolem)

Zaczynamy kolejny cykl. Drugi raz z rzędu w dzień testowania nie zdążyłam zatestować, wstałam rano i powitała mnie miesiączka, znów test się nie przydał.

Nawet nie wiem co napisać, mały zawód był ale czuje jakiś spokój, jakby każdy nieudany cykl przybliżał mnie do spełnienia naszego marzenia, tak jakbym wiedziała, że w końcu się uda. Nie lamentuje, nie płacze, wiadomo, że mały zawód pozostaje ale nie zakłóca mi on przebiegu dnia.

Wczoraj nawet się śmieliśmy, że super, że możemy spędzić czas we dwójkę, razem i w spokoju, że jak już będzie dziecko to będzie ciężko o takie chwile i że powinniśmy korzystać.

Chrzciny były super, mój mały chrześniak jest najsłodszy na świecie i uwielbiam z nim spędzać czas - to dla mnie duże ukojenie i dawka motywacji, żeby się nie poddawać.

Mam dni kiedy czytam mnóstwo historii, w której problem pary goni problem i wtedy sobie myślę, że jesteśmy na początku drogi, że może jeszcze nie wiemy co jest nie tak poza PCO czy brakiem owulacji, że wiele rzeczy jeszcze można wpływać na to, że się nie udaje.

Innego dnia trafiam na forum PCOsek i czytam, że pare miesięcy i w końcu większości się udało i myślę sobie, spokojnie jeszcze jest czas, minęło 3 miesiące od kiedy teoretycznie wszystko jest okej, poczekaj dziewczyno, uda się.. :)

Mam nadzieje, że właśnie tak będzie :)

Dawno nie pisałam.
Ola ma już prawie 14 miesięcy.Dokazuje costatnio.Pokazuje charakterek.
Dzieci nie planujemy więcej.Postanowione....no chyva że wpadka ... ostatnio starego cuś poniosło pech chciał że 2-3 dni przed owulacją.Czekam niecierpliwością na efekty ...niewiem jakie bym chciała🤣🤣🤣🤣😜
Nie stosujemy antykoncepcji,jedynie stosunek przerywany ,wiem że to żadna metoda-takim sposobem zaszłam w 3 ciąże.Tabletek nie moge,plastry mnie uczulają,wkładki nie chce.🤔
Niewiem niechvstary się wykastruje....
napisze za ok 2 tyg co wyszło
Ps:Wkręciłam się w ćwiczenia z chodą,łącznie na - 17 kg .Jeszcze 4-5 kg i robie rzeźbe.Już dawno byłaby upragniona waga ale ja kocham jeść😜🤔
walcze z podjadaniem to moja zmora


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 sierpnia 2022, 22:05

Pauli A jeśli nigdy się nie uda? 26 kwietnia 2022, 07:50

Transfer przełożony na kolejny cykl - mam nadzieję - z uwagi na mały wypadek, który miałam. No nic, pozostaje czekać. Codziennie myślę o naszym małym zarodeczku <3 To cud, że udało się go uzyskać. To nasza jedyna szansa. Co mogę zrobić, aby zwiększyć powodzenie transferu? Oczywiście skorzystamy z Embrioglue, ale mam takie uczucie, że pozostaje mi tylko czekać i liczyć na cud. Oddałabym wszystko, żeby się udało. Nasz lekarz mówi, że zarodek jest bardzo dobry i szanse na to, że będzie z niego zdrowe dziecko, są bardzo duże. Chyba trochę nas pociesza, bo sytuacja jest fatalna - dwie procedury i tylko jeden zarodek.

Wczoraj mojemu najlepszemu przyjacielowi urodziło się dziecko. Kiedy dowiedziałam się, że jego żona jest w ciąży, ograniczyłam kontakt. W sumie większość moich znajomych ma dzieci lub lada moment będzie miała, więc pozostaje mi pustelniczy tryb życia... Ale niestety nie potrafię inaczej. Nie wiem, czy przesadzam? Mam wrażenie, że niedługo ludzie zaczną nazywać mnie "człowiek - depresja". Chyba, że już to robią.

36 cs

4 dzień cyklu :)

No to się zbadaliśmy. Mój mąż ma najgorsze w historii nasienie - i właśnie z takim udało się być na chwilę w ciąży, los jest bardzo przewrotny. W ogóle jego wyniki są dość dziwne, powtórzyliśmy, bo była nadzieja na błąd - no ale nie. Ilość bardzo kuleje, ale za to ruch dwa razy! ponad normę, ponad 80%. Suplementacja, chłodzenie i wietrzenie wdrożone - te dwa ostatnie mają pomóc bardzo szybko, bo plemniki są, dobrej jakości, tylko mało. No i zainwestuję w kubeczek - żeby jak najwięcej zostało w środku. Mam świadomość, że to jest mocno naciągane... Ale tonący chwyta się wszystkiego.

I ja trochę się popsułam po procedurze - witamina D na poziomie 26 może odpowiadać za moją senność i zmęczenie :) Poza tym mam podwyższoną prolaktynę i homocysteinę - już wdrożony Dostinex i witaminy w większych dawkach. Po badaniach pojechaliśmy na śniadanie do ulubionej kawiarni i zaliczyliśmy randkę <3

Łykamy znowu po kilkanaście tabletek dziennie i śmiejemy się, że będziemy świecić w ciemności. :)

W niedzielę dowiedzieliśmy się, że nasi bliscy znajomi spodziewają się 3 dziecka. Termin pokrywa się z tym, który miałabym ja, gdyby ciąża się utrzymała. Nie rozumiem, po ludzku nie rozumiem, ale co zostało, poza staraniem się, jakimkolwiek?

W okolicach owulacji wybiorę się na sprawdzenie, co w trawie piszczy. A tymczasem... jutro mamy rocznicę ślubu. 3 lata <3 I to ma być piękny dzień :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)