IlonaQ W oczekiwaniu na cud poczęcia🙏 28 listopada 2022, 11:00

Za tydzień kolejna wizyta u naprotechnologa. Wyczekana.. jak zawsze.. ale jade tam bez nadzieii, że lekarz wymysli cos, co w końcu pomoże nam zajsc w ciaze. Nigdy nie bylam w ciaży, dlaczego? Po prostu jeszcze nie zaskoczyło, czy coś stoi na przeszkodzie? Coś, czego jeszcze nie odkryliśmy?
19 grudnia namy konsultacje telefoniczną u innego naprotechnologa. Zleci nam badania. Widzialam u innych dziewczyn listę badan, których ja nie mialam nigdy. Dlatego mam nadzieje, ze Pani doktor cos znajdzie..

Wiem, ze dziecko mnie nie wypełni. Tak jak Mąż mnie nie wypełnił. Nie chodzi o to, ze jestem całkiem nieszczęśliwa, ale czuje brak. To co mam nie powoduje we mnie spokoju i radości. Mój Maz mowi, ze taka jestem, ze moglam cos odziedziczyć po rodzicach, wpłynęło tez na to wychowanie. On jest radośniejszy, jego tata tez. Potrafi się cieszyć tym co ma, chociaż również przezywa brak dzieci.

Jeśli nie pomoże nam ani jeden ani drugi lekarz to ja pasuje. Kończę z lekarzami.

20+1 tc
Jesteśmy po usg połówkowym Malutka jest zdrowa wszystkie organy są prawidłowe , serduszko bije miarowo 🥳 moja szyjka dluga, przepływy są w normie 😁 z pomiarów wychodzi ze Mała nadal jest tydzień starsza, ale to niemożliwe więc będzie raczej dużą dziewczynką 😅 najważniejsze żeby była zdrowa tyle na nią czekałam... ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 sierpnia 2022, 13:40

27 tc
Ile trzeba zapłacić za szczęście? Wiele osób na początku drogi zadaje sobie pytanie ile kosztuje in vitro. Zrobiłam małe podsumowanie naszej historii.
4 lata walki
3 pełne procedury icsi
8 transferów, 14 zarodków, do jednego transferu w ogóle nie doszło, cykl przerwany w dniu planowanego transferu
3 kliniki, łącznie 69 wizyt w klinikach, zwykłych u gina nie liczę
20 tys euro.
Czy było warto? Oczywiście, że tak, najgorsze jest to, że nikt nam nie daje gwarancji na to, że się uda. Wiem, że ta droga mogła zakończyć się inaczej, że są osoby które mogłyby podpisać się pod tą listą i nadal nie udało im zajść się w ciąże :( Strach nadal nam towarzyszy, ale już powoli staram się myśleć o tym, że zostaniemy rodzicami. Cieszę się, że jako małżeństwo przetrwaliśmy ten czas. Na pewno jeszcze wrócimy do in vitro, jeszcze nie urodziłam naszego cudu a już myślę o drugim dziecku, czy mam do tego prawo? Czuję się z tym okropnie. Myślę, że nie byłabym w stanie przejść tą drogą jeszcze raz.

Koniec beztroskiego życia....Żłobek czas zacząć 🫣

32tc

Święta...🌲 W tym roku pełne magii, radości, poczucia, że spełnia się jedno z naszych największych marzeń ❤️ zresztą - ten czas zaczął się już w czerwcu i trwa, a ja czasami by sobie to uświadomić muszę dotknąć brzucha, bo wciąż się boję, że to tylko sen.

Jestem pewna, że te Święta będę wspominać tak samo jak tegoroczne wakacje - jako jedne z najpiękniejszych ❤️

Lilou Ciągle w oczekiwaniu - 🌈 9 grudnia 2022, 21:19

15 dpo.
Progesteron 39,10
Beta HCG - 492,0 - przyrost 191,2%

Brak mi słów.
Proszę, zostań z nami.
🙏🙏🙏

Nn Nadzieja na szczęście 1 września 2023, 11:36

7cs 22dc
Intensywny tydzień dobiega końca, chociaż weekend będzie nie mniej zabiegany 🙊 mamy pomagać teściom w złożeniu mebli, poza tym pierwsze tańce i tak tak leci, za tydzień mamy wesele i bardzo bym chciała na nie iść, plus jest taki że nie mam czasu myśleć o wszystkim związanym ze staraniami, bo ciągle coś się dzieje, ale już zaczynam być coraz bardziej zmęczona i nerwowa gonitwa.
Myślałam że w urodziny M. Będzie podwójnie świętowanie z mojego zdanego egzaminu na prawko, a tu pogoda popsuła i egzamin przełożony dopiero na połowę września 🙄 a liczyłam że zdążę przed kolejnym cyklem, a może ten by był ten szczęśliwy 🥺 gdzieś tam zawsze tli się ta nadzieja.
Zmęczenie i nerwowość dała się we znaki z kłótnia z mężem, przez co mój organizm bardzo źle i stresów na to reaguje, mimo że za pół godziny było już dobrze to mam wyrzuty do siebie że się denerwuje i stresuje i niweluje swoje szanse na happy end. Nawet nie wiem czy to ma wpływ ale tak to już czasem myślę 🙈 jedno co mnie cieszy że coraz mniej myślę i coraz bardziej odpuszczam, w końcu jak teraz nie wyjdzie to na spokojnie zdam egzamin (w końcu) i pobawię na weselu pomimo @ w trakcie , staram się dostrzec plusy kazdej sytuacji jak będzie 🤰 bedziemy najszczesliwsi, jak nie to też mamy plany i będziemy żyć dalej i nie myśleć tak, później mamy w planie krótki wypadku nad morze po 20.09, koniec sezonu ślubnego naszych par więc zabieramy siebie i 🐶 i ruszamy na odpoczynek, spacery, relaks i akurat planowałam żeby było w okolicach ovulki jakby nie wyszło teraz 🤪 wiadomo zawsze to na urlopie jest lepiej, ciężej jak cykl się przesunie ale przede wszystkim chcemy złapać oddech, z dala od wszystkiego i wszystkich.
Myślimy też nas powrotem do tańca żeby coś na tygodniu się ruszać i mieć moment na odstresowanie. Generalnie jak ostatnie miesiące żyłam trochę od cyklu do cyklu, mam wrażenie że ciągle miałam takie myśli a może nie planuj tego lub tamtego bo może będziesz w ciąży w stylu nie planuj podróży za granicę bo co jak będziesz, nie kupuj takiej sukienki bo co jak zaraz się w nią nie zmieścisz .. to strasznie niszczyło mnie i powodowało jeszcze większy ból przy kolejnym cyklu, w czerwcu jak rozstaliśmy się z naszą szkoła tańca powiedziałam M że jak do września nie będziemy w 🤰 to wracamy do mocniejszych treningów i zobaczymy co będzie, wtedy wydawało mi się że to pikuś i zaraz się uda, tymczasem nastał wrzesień .. ale jakoś ten cykl jest inny, nie myślę tyle, nie przejmuje się, może perspektywa egzaminu i wesela mi dała to poczucie? Nie wiem, ale cieszę się że zmiany podejścia, super słyszeć jak M. Mówi że działamy bo on naprawdę chce tego maluszka, że musimy się mocno postarac 🫶🏻 cieszę się że jest przy mnie, mimo kłótni, które są chyba w każdym związku, jesteśmy ciągle dla siebie największym wsparciem ❤️
No nic uciekam, życzcie nam powodzenia z meblami 🤪🤪

Hedgehog Pamiętnik jeżyka 35+ 31 lipca 2023, 22:20

Ciąża zakończona 31 lipca 2023

Ola.p Czułam, że tak będzie... 13 listopada 2023, 17:21

14cs
Z jednej strony przez kilka cykli nie miałam owulacji, ale 14 cs nie brzmi dobrze, pocieszam się wyliczając ile w międzyczasie faktycznie było cykli w których mieliśmy szansę i wtedy ta liczba wychychodzi troszkę mniejsza...
Robimy krótką przerwę, wolę nie rodzić w grudniu.

Jestem po wizycie, 12 dc, endo 11,4 wiec super grube, chyba przesadziłam z winem 🤣🤣

Wymazy pobrane, wyniki pojawia się na transfer ale wydaje mi się, że to był błąd pobrania i będzie już ok. Jak nie to będę pisać maila do doktorka i będziemy myśleć.

Progesteron z 10 dc 0,6 wiec ok.
Wirusowki ok, o dziwo mimo ciągle chorej małej wciąż nie przeszłam cmv więc w ciąży będzie dodatkowy stres żeby tego nie złapać i żeby nie zaszkodziło dziecku. W covidzie i bez żłobkowicza jednak łatwiej było się uchronić.

Dziś wizyta, po niej poleciałam do apteki i kupiłam acofil, doktor od razu zrobił wlew. Za tydzień transfer.
Na syna powiedziałam doktorkowi, a nie ma jakąś presję, a co tylko ja się będę trzęsła.

Jednak emocje są wciąż siedząc w klinice. Nie da się tego zrobić całkiem na zimno. Wracam do domu, gdzie czeka na mnie śmiech dziecka ale głową ciągle pracuje, strach i stres zapanowały.

Koszty, aktualizacja:

Wizyty: 440
Wlew: 150
Badania: 890
Apteka: 800

Na poniedziałek:
Transfer 2100, doktor chce dołożyć embrioglue 500.
Trochę w to nie wierzę ale sama już nie wiem. Pogadam z mężem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2022, 15:28

Jeheria No kiedy? 10 grudnia 2022, 14:49

Maciuś 2lata 7mcy, Mateusz 10mcy i 10dni
Mati waży 9400. Nosi rozmiar juz bardziej 80. Nadal od 2 miesiecy jest 8 zebów. Dziasła są spuchniete. Jje 4 posiłki stałe+kp w dzien i w nocy. Chodzi przy meblach, czasami sie juz pusci. Umie ukladac kolka na wieżę, łowi rybki wędką na magnes, fajnie się rozwija. Pieknie unosi jezyk do podniebienia. (tak mam świra bo Maciek ma problem). Ma dwie drzemki, pierwsza ok 9:30 druga ok 14. Spi roznie czasami 30 minut, czasami 1,5h, czasami jak chce aby nie bylo 30min musze znowu dac pierś a nie chce, bo za duzo jej juz na tym etapie. Rd idzie roznie ale ogolnie nie chce jesc w krzeslku. Jak jest Macius i On je wtedy tez chetnie zje to samo. Ja nie zawsze mam ochote jesc w tej porze co On przez co nie jemy razem. Wiec teraz glownie trzeba go karmic, kiedys lepiej jadł sam. To jest jak sinusoida. Moze za miesciac jak ogranicze kp do drzemek tylko wtedy bedzie mial lepszy apetyt. Sen nocny lepiej, potrafi spac nawet 5-6h ciągiem. Oczywiscie nie codziennie, przewaznie co 3-4kp. ale ja sie wysypiam bo spi ze mna wiec nie wstaje a jje moze 3 minuty.
Macius u logopedy oczywiscie pieknie wspolpracowal ale w domu cwiczyc nie chce. Pani powiedziala ze nie jest zle ze wlasnie ladnie wspolpracuje, jest odwaznym chlopcem. Ma problem z pionizacją jezyka. Nie dotyka podniebienia. DOstalam zalecenia cwiczen dzwiekonasladowczych, samoglosek, masaz jezyka. Cienko idzie bo On sie buntuje i nie chce cwiczyc. Nie chce powtarzac wyrazow. No kiepska ta jego mowa serio...
Teraz wychodzimy z chorób. Ja i Macius mamy antybiotyk. Ja mam angine. Jeden dzien był taki ze lezalam jak roslina a dwojka pod opieka i bylam sama. Masakra. Rodzice w sanatorium, siostra tez ma chore dzieci a tesciowa tez jezdzi codziennie na rehabilitacje. Maz wrocil wczesniej ale i tak bylam wiekszosc dnia sama. Przezylismy... Co 4h mialam 39 stopni. Pokarm mi zanikl. Tak sie pocilam. Siku nie robilam nie bylo z czego. A po apapie dostalam jak zawsze pokrzywki na ciele. Ale juz jest ok. Maciek goraczkowal 5 dni, moze mial angine nie wiadomo bo czekalismy 3 dni goraczki ze samo minie ale nie minelo, crp 24 na dzien 5 wiec moglo juz spasc, dostal antybiotyk bo ciagle goraczkowal. Po antybiotyku goraczka ustapila. A wiec siedzimy 2 tygodnie w domu, a tak mialam jechac do jego zlobka na Mikolajki z nim spedzic, byly wspolne zajecia z rodzicami.
Jeszcze nie wiemy co ze Świetami, nikt nie proponuje ze zrobi wigilie u siebie... zawsze jest u nas, ja juz mam dosc. Chyba czekaja ze znowu u nas...
Prezenty zasadniczo mam. Z mezem sobie nie kupujemy bo dostalam na urodziny od niego Lidlomixa.

Aurore Wyboje mojego życia. 10 grudnia 2022, 12:56

5 cykl - listopad
Zacznę od tego, że monitor owulacji zawsze prosi o podanie godziny rozpoczęcia krwawienia miesiączkowego. W listopadzie wypadło mi ono po godzinie 14, więc poza oknem testowym (5-11). W takim przypadku monitor odnotowuje rozpoczęcie okresu, jednak to kolejny dzień cyklu przypada jako pierwszy, bo krwawienie wystąpiło poza godzinami testowymi. Jakie ma to znaczenie? Nie wiem, ale po coś jest tak zaprogramowany, więc nie dyskutuję z tym i nie zmieniam danych.
Sprawia to jednak, że monitor inaczej liczy dni niż aplikacja Ovu np. 10dc w aplikacji to dla monitora 9dc. Jest to pierwsza taka sytuacja, do której doszło bo poprzednie krwawienia zaczynały się w oknie testowym i były już zliczane jako 1dc. Będę używała dni cyklu wyznaczonych przez Ovu.

10dc - monitor zaczyna wołać o testy.
29dc - ostatni dzień robienia testów z monitorem.
Wskazania monitora podczas testowania są niskie.
Nie zmieniają się w żadnym dniu cyklu. 20 dni ciągłego niskiego wskazania.
Wskazuje to na cykl bezowulacyjny.
Wrześniowy cykl również był bezowulacyjny wg monitora, ale tam zmieniał się odczyt z niskiego na wysoki.
Tym razem cisza. Niski przez cały czas.

Wykorzystałam zaległe oszczędzone 10 testów z poprzedniego cyklu + 10 testów z nowej paczki.
Łącznie 20 testów ze wskazaniem poziomu niski + 1 test ciążowy z wynikiem negatywnym.

Analizowałam inne objawy, które dawało mi ciało.
Wykres temperatury wskazywał ewidentnie na cykl bezowulacyjny z niskim poziomem progesteronu lub/i problemem z ciałkiem żółtym.
Pojawił się śluz o charakterze wysoce płodnym.
Po raz pierwszy udało mi się tak precyzyjnie określać położenia, twardość i otwartość szyjki. Jestem z siebie zadowolona.
_________
W tym cyklu wprowadziłam dwie zmiany i zastanawiam się, czy mogą mieć wpływ na to jak ten cykl wyglądał i czy też doprowadziły do takich, a nie innych wyników testowania.

1/ Wprowadziłam osławiony olej z wiesiołka, wg tego co widziałam na forum oraz zaleceń, które znalazłam można przyjmować dawki 1500-3000mg/dzień. Do swojej suplementacji wprowadzam 3x500mg. Nie potrafię powiedzieć, czy znacząco wpłynęło to na mój śluz oraz jego odczuwanie. Zmiany są raczej minimalne i bardzo subiektywne na zasadzie "wydaje mi się, bo zaczynam zwracać na to większą uwagę". Myślę, że nie ma on żadnego wpływu na testowanie owulacji i jej wskazań w tym cyklu. Ale mniej męczę się ze zmianami trądzikowymi w tym cyklu i myślę, że to zasługa wiesiołka. Zostanę przy jego stosowaniu. Nie zwiększam dawki.

2/ Wprowadziłam suplement FertilWoman Plus, ale nie w zalecanej dawce tylko o połowę mniejszą - 2 tabletki na dzień. Może zawarty w nim inozytol zmienił poziom hormonów na tyle, że testy nie wyczuły subtelnej różnicy podczas owulacji? Wprowadził zmianę w poziomie progesteronu? Nie wiem czy jest to możliwe, nie mogłam znaleźć rzetelnych informacji w tym temacie. Zostanę przy jego stosowaniu i też nie zmienię dawek.

Jestem dość sceptyczna jeżeli chodzi o wszelkie suplementacje.
Nie za bardzo chcę pompować w siebie co tylko się da, żeby zostać matką. Mam wybór i jestem na tyle zdrowa, że suplementacja nie jest u mnie koniecznością, a tylko wspomaganiem.
I owszem może przyjść taki dzień, w którym okaże się jak bardzo byłam w błędzie.
Trudno, będzie to dla mnie kolejny fakt, z którym się nie dyskutuje. Co najwyżej będę mieć cięższe dni.

Nie wiem czy w tym cyklu wpływ suplementu mógł być tak silny, że wywołał zmianę, czy tylko podświadomie szukam jakiegoś dziwnego usprawiedliwienia dla bezowulacyjnego cyklu, który miał prawo się wydarzyć. Umysł potrafi czasem płatać mi figle.
_________
Dziękuję za wszystkie trzymane kciuki i słowa wsparcia od Was dziewczyny, ale od razu uprzedzam, że nie przepadam za podnoszeniem na duchu i próbami pocieszenia. Nie wiem, czy widać to w moich komentarzach. Traktuję Was jak przyjaciółki, a dla mnie przyjaźń to umiejętność powiedzenia prawdy - czasem twardej, niewygodnej i bezpośredniej, ale pełnej wsparcia.

Widzę jak prezentuje się mój wykres i rozumiem co może on oznaczać.
Chcę tylko uniknąć napędzania siebie w błędne koło objawów i nadziei. Wolę zderzać się z faktami i z nimi nie dyskutować, a przyjmować je do wiadomości i dalej żyć, bo moja głowa źle wspomina te pierwsze cztery miesiące zwiększonych starań, zatopienie się w Wasze historie i przeżywanie ich, przyjmowanie za mocno do siebie.

No nic.
Dziękuję, że jesteście.
Nieustannie ściskam Was i wspieram.
Chciałabym żeby każda z nas była szczęśliwa niezależnie od tego, co za tym się kryje.


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2022, 15:00

Zosis Pamiętnik starań Zosi 28 listopada 2022, 19:53

17 dc, a co z owu?

Dzisiaj 17 dc. Ale co z moją owulacją? Coś mi jajeczko zwariowało. :)

Owu miała być w niedzielę. W sobotę byłam pewna, że już jest - wszystko książkowo - wieczorem przyszło krwawienie owulacyjne, był ból jajnika i wodnisty śluz. Super. Średnio podziałaliśmy, ale poprawiliśmy w niedzielę z rana. Spoko. Ale... Dzisiaj od południa znowu nawala mnie prawy jajnik i to tak masakrycznie momentami. Śluz dalej wodnisty. Po wpisaniu obserwacji w apkę - bach - przewidywany dzień owu dzisiaj. Myślę sobie: "spoko, nie składam broni, pociągnę z Mężem wieczorem jeszcze ten maraton seksowy". Chociaż już sama mam trochę dość, ale mam nadzieję, że "nie spuści mnie na drzewo". :D Jest plan, ale... Poszłam na zakupy, a w trakcie... Tak mnie zakuł lewy jajnik, że HO! W sumie nadal kłuje, ale już delikatnie. Wrzuciłam w apkę informację - bach - zmiana owu na... Sobotę z powrotem. 🤣 Także... Aktualnie wiem, że nic nie wiem.

Fakt, analizuję ten swój wykres i jest w nim coś dziwnego. Zazwyczaj po owu miałam znaczący skok temperatury. Póki co - jest, ale bardzo delikatny. Tylko fakt, że ten weekend mieliśmy wyjazdowy, inne miejsce do spania, inne godziny, emocje, więc to też chyba może mieć wpływ na temperaturę.

Także czekam. Czekam i na wszelki wypadek działam. Oby tylko marzenie się spełniło.

2 dni do @, 1 dzień do testowania.

Testowanie w tym miesiącu to tylko formalność - temperatura spadła do podstawowego poziomu, dodatkowo ciągnie podbrzusze i plecy, a piersi przestały boleć. I chociaż staraczkowe motto brzmi "póki nie ma @ jest nadzieja" to jednak po 11 miesiącach starań jakoś ciężko jest w to uwierzyć.

Dzisiaj rano widząc znaczny spadek temperatury nie poczułam bólu ani złości.
Przyjęłam to dość spokojnie - z lekkim zawodem, który utwierdza w przekonaniu, że droga do Mojego dziecka jest jeszcze daleka. Dopiero jadąc do pracy zaczęłam zastanawiać się ile jeszcze jestem w stanie przejść, ile wytrzymać i co zrobić aby osiągnąć to, co innym ludziom przychodzi tak naturalnie.

W grudniu odpuszczam całkowicie - "ostatniomiesięczne" badania proga potwierdziły, że owulacja jest i to wcale nie najgorszej jakości. W grudniu skupię się na rodzinie, na Mężu, na sobie.
Poczucie niesprawiedliwości rozsadza mnie od środka, a przed lustrem zaczynam już ćwiczyć sztuczny uśmiech, który będzie mi potrzebny podczas składania świątecznych życzeń - uśmiech, który nie obejmie oczu ale będzie na tyle wyćwiczony by zamaskować ból w sercu.

Boję się, cholernie boję, że nigdy nie będę Mamą.
A przecież od długiego czasu mamy już wybrane imiona dla Maluszka..

Karolaa Odkopuję wspomnienia. 👼🏻 29 listopada 2022, 10:16

Wielkimi krokami zbliżają się święta. Czas który już nigdy nie będzie dawał takiej beztroskiej radości jak wcześniej. 2 lata temu w Wigilię powiedzieliśmy rodzicom, że zostaną dziadkami. Byłam wtedy w 15. tygodniu ciąży. 3 miesiące później Maja była już na świecie, a po kolejnych 3 miesiącach się z nią żegnaliśmy. Święta w tamtym roku były dla mnie bardzo trudne. Nie miałam ochoty na spotkanie z rodziną, mimo że uwielbiam ten magiczny czas. W tamtym roku ważyłam 106 kg, miałam spore nadciśnienie i duże problemy z tarczycą. W oczach miałam pustkę. W sercu jeszcze większą. Myślałam, że psychicznie radzę sobie całkiem dobrze, ale wcale tak nie było. Nie widziałam żadnych perspektyw na przyszłość. Żyłam jakby zamknięta w bańce mydlanej, która wypełniona była cholernym smutkiem. Jak jest dzisiaj? Pustka w sercu została, ale oczy wypełnione są nadzieją. Dzisiaj waga pokazuje całe 33 kg mniej! Duma mnie rozpiera. 🙆🏻‍♀️ Właśnie jadę do szkoły, w której nieskromnie mówiąc radzę sobie całkiem dobrze. 😍 Złożyłam też dzisiaj papiery o uznanie mojego zawodu w Niemczech. I szczerze mówiąc nie mogę się doczekać świąt. Jedziemy do Polski, żeby spotkać się z rodziną męża. To będzie piękny czas. 🥰 Dalej przepełniony pustką, ale pustką z którą umiem żyć i z którą umiem być szczęśliwa.

Aagonia Poronilam 5 grudnia 2022, 07:45

Jak długo czeka się na miesiączkę po nieudanym transferze?

Przez rok tak wiele sie może wydarzyć...
Minął listopad, zaczął się grudzień. Rok temu z niecierpliwością czekałam czy się udało, czy mamy jakieś zarodki, czy życie da mi szansę na żywe dziecko...

Nic nie czuję jajników. Powinnam mieć już podgląd, a tu dupa, wizyta za kilka dni. Na reakcje będzie za późno, mam nadzieję, że jednak coś tam rośnie. Oby były z tego dobre komórki i zarodki 🙏
Niby na spokojnie podchodzę do tej procedury, a jednak jest stres...

A co u nas? Iza ma 8,5 miesiąca. Miała rozwijać się wolniej po problemach okołoporodowych ale od kilku tygodni siedzi, raczkuje i staje na 2 nogi. Wszystko na raz 🙈 pięknie sobie radzi i o spóźnionym rozwoju chyba możemy zapomnieć... Nadgonila aż za bardzo.
Jest cudowna! Trzyma się mojej nogi i mówi "mama". Mamuje zawsze jak coś chce i jak 5yloo próbuje wyjść z pokoju. Czasami tam marudząco, a czasem tak fajnie świadomie MAMA. No cudoooooo i miód na serce 💜💜💜
No i co jeszcze? Młoda chyba lubi życie na krawędzi. Ciągnie ja tam gdzie nie można i tylko czeka żeby dojść na skraj łóżka, ja ją łapie za portki, a ona tak wisi głową w dół i to najlepsza zabawa 🤣 mamy szogun tak szogunuje, że ciężko za nią nadążyć. Jesteśmy zakochani po uszy. Ja to chodzę i ja cmokam i wącham bo się na cieszyć tym dzieckiem nie mogę. Nie wiem kto ma większy lęk separacyjny jak musimy się rozstać. Ja czy ona? Chyba ja 🤷‍♀️
Dziś młoda na canybdxien zrobiła jedna 20 minutową drzemkę... Ale był hard core. 3 tabletki brałam na ból głowy. Ładnie śpi tylko w wózku na dworze ale naprawdę są dni, że nie mam siły wyjść. Z nadzieją próbuje ja uśpić i zrobić obiad czy coś i nigdy mi to nie wyszło bo spania nie ma... W nocy też nie śpię ale był czas przywyknac. No Iza to typowe hight nerd baby, potrzebuje więcej i więcej... Bliskości, noszenia, uwagi. Daje jej z siebie 200 %. Zaczęłam to lubić. Widzę, że się sprawdzam gdy się tak rozwija. Cieszę się, że nie idę na łatwiznę i nie odpalam tv żeby mieć spokój tylko siedzę i zabawiam. Nie zawsze jest obiad, podłoga trochę się klei ale dziecko ma mamę na 100.% i to najważniejsze 🙂🙂

Uciekam się dzgnac i lulu do mojej księżniczki, która już grzeje wyro 💜

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 29 listopada 2022, 23:32

Z rudą koniczynką dobrze. Aktualnie nic się złego nie dzieje, więc już raczej się nic złego nie zadzieje. :) Wyniki badań tkanek płodu będą albo pod koniec tego tygodnia, albo w przyszłym tygodniu.

Odstawiłam wiesiołek, bo sprawa wyglądała tak, że rano mam śluz po przebudzeniu (kremowy z reguły), biorę wiesioła i po godzinie przez x czasu jest Sahara, wieczorem śluz znowu wraca, czasem nawet jakiś taki wodnisty, czy kremowy-rozciągliwy, czasem szyjka się zaślimaczy, a potem jak znowu wezmę wiesioła na wieczór to znowu Sahara jest do rana. :D

Jadę w czwartek z samego rana na szkolenie, nie będzie mnie do piątku. Słabo mi się chce, wolałabym posiedzieć w domu i potulać się z mężem.


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2022, 23:33

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)