I już jutro koniec kolejnego roku...roku przepełnionego strachem, radością i przeogromną miłością. Do maja byłam kłębkiem nerwów..czy wszystko się uda? Czy dotrwam? Czy będę musiała pochowqć kolejne dziecko? Czy moje życie w końcu choć trochę się zmieni? I w końcu nadszedł maj... 5 maja był dniem takich emocji jakich nie potrafię opisać...radość, łzy, szczęście, bezgraniczna miłość..patrzyłam i nie wierzyłam, że jest..że żyje..że jest mój:) a od maja już głównie przemęczenie przeplatane ze szczęściem...uwielbiam patrzeć na te małe rączki, mały nosek.. obecny rok był dla mnie dobrym rokiem... w końcu..
Chciałabym aby każda z nas mogła napisać tak jak ja.. W KOŃCU SIĘ UDAŁO,PRZEGRAŁAM WIELE BITEW,ALE WYGRAŁAM WOJNĘ..
Kochane na Nowy rok życzę każdej z Was wiele miłości, spokoju, szczęścia, radości, realizowania swoich marzeń..a kochanym staraczkom wiele, wiele siły, aby ją miały tak długo jak będzie potrzeba..
A Ty Nowy Roku obyś nie przyniósł za wiele smutku i łez w 2023r!
Nie zdążyłam napisać tutaj o ciąży a ona się skończyła. Znowu musiałam przez to przejść, nie jestem już sobą, nie wiem już kim jestem... 3 razy powinnam już nie żyć... 3 razy uciekłam przeznaczeniu. Czemu to tak boli? Czemu każdy odwraca głowę od moich łez. Czemu jest ze zmna tyle osób a czuje się taka samotna...
Czy to jest znak, czy to właśnie nie jest tak, ze wszystko ma jakiś sens? Wczoraj miałam planowany termin porodu i już nie wytrzymałam i zrobiłam test - leniwie pojawiła się druga kreska, ale jest! Zdecydowanie ona tam jest! Różowa, taka jak powinna być.
Dziś 8dpt beta wynosi 52,53 i tą dobra wiadomością zaczynam czas świąteczny, który w tym roku okazał się dla nas czasem cudu 🎄
Postaram się nie martwić, wymyślać i grzecznie czekać na zalecenia lekarza.
Wczoraj trzymałam emocje na wodzy, dziś jest uśmiech na twarzy i ogrom pozytywnej energii —- wysyłam ją dalej w świat - niech dzieje się dobrze szczególnie Nam Staraczkom, szczególnie tym przeoranym w boju o spełnianie marzeń, tym które kolejną świąteczną pustkę muszą wypełniać oczekiwaniami na swój cud.
🎄Wesołych Świąt 🎄
A Ty Kropku po prostu BĄDŹ! 🍀💚
IN VITRO 🍍
▪️INVIMED Warszawa
▪️długi protokół
▪️dr D.
1️⃣ yasmin (23.11-08.12)
2️⃣ diphereline SR 3,75 - 1/2 ampułki (09.12)
3️⃣ badanie hormonów + USG (04.01)
- estradiol 5,02
- FSH 1,87
- LH 1,09
4️⃣ start stymulacji
- menopur 150 (04.01-08.01)
- menopur 225 (09.01-13.01)
- zivafert x 2 (14.01)
5️⃣ punkcja (16.01)
- pobrano 11 komórek 🐣
- zapłodniono 6 🥚🥚🥚🥚🥚🥚
- mamy dwie śnieżynki: ❄️4AA z 5 doby i ❄️4BA z 6 doby
- jedna świeżynka była transferowana w 3 dniu🍍
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 stycznia 2023, 11:44
Przyszła punktualnie, nie pozwoliła się łudzić. Nastroiła nas negatywnie przed dzisiejszym stresującym dniem. Pierwsze razy zawsze są stresujące, bo nie wiemy czego się spodziewać. Pocieszam męża, że to badanie przecież nic nie zmieni, pokaże tylko na czym stoimy i pozwoli wdrożyć działania, które zbliżą nas do upragnionego celu.
Za dwa dni w końcu będziemy na swoim.
Jesteśmy w trakcie malowania pozostałych pokoi. Jestem wykończona. Ostatnie dwie noce (poza tą) były zarwane - pomijając drzemki w ciągu dnia.
Mój organizm radośnie uznał że to chyba oznacza, że można owulować. Czyli co, żeby mieć regularne cykle o normalnej długości to muszę nie spać? 😂
Kurczę, przerzuciło mnie na Belly😱
Nie sądziłam, że mnie jeszcze to spotka i to tak niespodziewanie 🥰
Wiem, że nie zaznam spokoju do czasu zrobienia Pappy, a najlepiej nift, a tu jeszcze miesiąc czekania 🙈
Ale cieszę się bardzo i wewnętrznie czuję, że będzie dobrze, bo skoro Pan Bóg dał nam ten Cud, to przecież musi być dobrze!
@Niki ukradłam motyw psiego patrolu😅 bo u nas ostatnio było dużo inhalacji, a to tylko z bajką🙈 więc nawet trochę działa 💪
Reumatolog 250zl nie moje, a to dopiero początek bo koszt badań to może i do tysiąca dobić. No ale na fundusz to prędzej bym urodziła niż się dostała 🤦
W weekend się zestresowałam, że przecież ja w poprzedniej ciąży i Plaquenil i metypred brałam... przecież Sjogren cały zakichany może zaszkodzić dziecku🙄
No więc na cito prywatnie do lekarza uderzyłam i już zalecił mi steryd brać, ale powiedział że Plaquenil to zanim zacznie działać to już trochę za późno, a on nie jest pewien czy coś pomoże więc kazał nie brać na razie. Podobno Sjogren może uszkadzać serduszko dziecka 14-26 tc😔😱 Olałam całkiem reumatologię przez tego chłoniaka i teraz mam stresa🙄
Lekarz też mówił że ciąża tak szybko po Mabtherze to nie najlepszy pomysł, ale nigdy nie słyszał o przypadku by Mabthera negatywanie wpływała na ciążę i mam być dobrej myśli.
Już u niego byłam rok temu więc wiedziałam że to dobry specjalista, bardzo otwarty, ale nie owija w bawełnę.
Ogólnie nie wiem jak przetrwać do kolejnego USG, a to dopiero 4 maja😑
W ogóle muszę ustalić czy zrobią mi na Karowej papę czy zwykłe USG. Niby docent powiedziała że zrobią pappe, ale mam tylko skierowanie na zwykłe USG i nie mam skierowania na to towarzyszące badanie krwi, więc nie jestem pewna czy na pewno zrobią.
Na refundację się łapię, więc nawet zapisałam się do prywatnej przychodni która ma porozumienie z NFZ i zrobią mi jeśli dostarczę skierowanie od lekarza prowadzącego. Może być prywatny gin. więc awaryjnie podejdę do mojej endogin żeby mi podpisała. Mam mało czasu bo tylko 4-5 maja do wyboru, kolejny tydzień będzie już trochę za późno na pappe. Wyjątkowo mi weekend majowy nie pasuje terminowo🤭
Jeszcze muszę zapisać się do neurologa bo przecież przez moją posklejaną czaszkę potrzebuję zaświadczenia do CC. Wiem że muszę dostać, ale też wisi to nade mną i stresuje. Kolejny lekarz🙈
A i z ciążowego pola to wszystko wskazuje na to, że jeśli zjem cokolwiek słodkiego to mam odczucie 🤢 nie wymiotuję na szczęście ale tak mnie muli, mdli, że nie mogę normalnie funkcjonować. Chipsy, słone przekąski i daj pomarańczowy są moją główną dietą, a poza tym wpierniczam kanapki z białym serem, solą, pieprzem i cebulą lub czosnkiem w ilościach hurtowych🤭😱 Już widzę, że waga idzie mi w górę. Przy Marysi 50kg przekroczyłam jakieś 2 tyg. przed porodem, a tu pewnie za chwilę mi łyknie na wadze. No du... rośnie jak nigdy😱🙄
Już chodzę tylko w spodniach i legginsach ciążowych bo normalne za ciasne. A to dopiero 10+6 co to będzie 😱
28dc
13dpo
Czas od ostatniego negatywnego testu jakby zwolnił. Dziś patrzę w kalendarz że minęło dopiero 3dni.
Ten biały pasek z 10dpo utwierdzil mnie w przekonaniu że z testem trzeba czekać do dnia @...
Lepiej żyć w nieświadomości i nadzieji, niż się rozczarować. Test facelle już czeka na piątek.
Ciągle szukam u siebie jakichś objawów, wmawiam sobie, że ból jednej piersi może coś znaczyć, że kłujące jajniki przed okresem wcale nie kłuły mnie jakoś w innych cyklach.
Żałuję że nie robiłam obserwacji wcześniej, tylko dopiero teraz.. ale niestety tak to jest że człowiek sobie uświadamia pewne rzeczy po fakcie. W tym cyklu byłam przeziębiona więc jakoś się nie nastawiam..
Mam tyle pytań, ale skąd wziąć odpowiedzi? Czy po dniach płodnych lepiej ograniczyć seks aby wspomóc ewentualną implantację? Czy potwierdzenie owulacji może stwierdzić tylko ginekolog przy monitoringu? Czy torbielki które miałam pół roku temu na jajniku mogą ograniczać czy wpłynac jakoś na owu?
Ehh do testowania jeszcze dwa dni, ale pocieszam się że od jutra długi weekend, który zleci i tak pewnie na budowie.. z mężem się budujemy. On chce wszystko sam. Jesteśmy na etapie SSZ, muruje dzialowki w środku więc za bardzo nie mam jak mu pomóc.
Od jakiegoś czasu zaczęłam się oszczędzać, mąż mnie goni i nie pozwala za bardzo pracować, więc jeżdżę tylko kontrolnie albo ewentualnie przywiezc prowiant jak znajdę chwilę po pracy. A pracuje uwaga... Na budowie. Szczerze mówiąc mam tego trochę dosyć, bo wiem że nie jest to idealne miejsce dla kobiet a tymbardziej starających się o dziecko. Praca na zmianę w deszczu, wietrze, cieple, pyle, drganiach, chemii, na wysokosci tu coś spadnie na kask... No i co najważniejsze w stresie. Nigdy jakoś przesadnie nie dbałam o siebie. Nie jadłam regularnie a co dopiero zdrowo, jak zdążyłam to coś zjadłam a jak nie to i kanapka wystarczyła. Ale teraz się staram, mimo średnich skutków bo praca na budowie niestety kontroluje mnie, a nie odwrotnie. Niestety nie jestem w stanie pokonać jednego najgorszego czynnika. Stresu. Po pracy dochodzę do siebie jakieś 2h (dochodzę tzn, przestaje myśleć co w pracy, jakiego maila muszę wysłać, o jakie koszty upomnieć, po jaki materiał pojechać). Nie jestem w stanie tego przeskoczyc.. macie jakieś magiczne sposoby na oderwanie się myślami od tego?
😢
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 stycznia 2023, 17:05
Beta < 2,3… i cóż.. kolejny cykl ten sam schemat.. rano test z blada kreska, a beta negatywna.. do dzis miałam duphaston, mysle czy odstawiać, czy jeszcze coś pobrać, tylko w sumie czemu przedłużać.. drugi raz pod rząd taki numer.. ojj emocjonalnie ciężko..
1go lutego zatem wracam do pracy a Mój Syn idzie końcem stycznia do żłobka nr 2.. czy my to jakoś przezyjemy.. 🤦♀️🤷♀️ Po tej wpadce ze żłobkiem nr1 jestem przerażona… czeka nas czas pełen wyzwań..
wdepnęłam znowu w te starania.. znowu te rozkminy, emocje, wiadomo, ze mam swój Skarb,wiec jest inaczej. Zawsze jak mam gorszy moment to przytulam się do mojego Synka i jest lepiej. Trzeba czasu. Może ten powrót do pracy, który tak strasznie wyglada nie będzie taki zły i jakoś się wszystko poukłada a może nie wrócę na długo.. oby tylko Synek zaakceptował nowy żłobek..
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2023, 08:27
13dpo
Testowałam przed chwilą i nie zobaczyłam nic więcej niż przez ostatnie miesiące. Niby się nie nastawiałam, bo mąż był chory i nasze starania nie były zbyt intensywne w tym cyklu, ale boli jak zawsze. Już się nie łudzę tylko czekam na małpę. Czasem żałuję, że nie rozpoczęliśmy starań zaraz po ślubie, może bylibyśmy już gdzieś dalej, z naszym dzieckiem w ramionach. A zaraz potem tłumaczę sobie, że wszystko jest po coś i wszystko ma swój czas. Czekam dalej na NASZ czas. Na razie ciąża brzmi dla mnie abstrakcyjnie i nie umiem sobie wyobrazić sytuacji, że kiedyś na teście pojawi się ta druga kreska.
💔
Cześć
Jako że to jest pamietnik , a w pamietniku sie pisze o swoich przeżyciach i uczuciach to napisze tak że cholernie sie boję czy bedzie owulacja , czy w tym roku bedziemy rodzicami , czy jak już będę w ciąży to nic złego się nie stanie. Suplementuje od 2 miesięcy pregne start + dha ale dzisiaj zamieniłam Dha na olej z wiesiołka bo podobno śluzu więcej jest płodnego od tego. Zastanawiałam się czy może zakupić suplementy takie jak frestim które pomagają na PCOS . Ale boję się że będę później mieć hiperstymulacje , o której lekarz mi mówił . Co radzicie ? Pozostaje mi czekać na 18 stycznie wtedy będzie 13 dc. I jadę do mojego gina zobaczyć czy jest owulka lub była. Oczywiście 3 dni wcześniej się już będziemy starać z mężem ❤❤
Długo mnie tu nie było 😊 po prostu odpuściłam trochę ale powoli wracam
Dzisiaj 4dc i kluje mnie prawy jajnik😐
nigdy tak nie miałam żeby podczas 🐒 bolał mnie jajnik 😵
W czwartek idę na kolejne badania tym razem
-prolaktyna
-DHEAS
-androstendion
+TSH (gin kazał powtórzyć)
Wyniki wpisze w czwartek na wieczór jeśli jesteście ciekawe 😊 ja też się nie obrażę jeśli coś napiszecie o tym 🤗
7cs 26dc 11dpo
Dzień spodziewanej ..
Boje się..
Boje się sprawdzić, boje się rozczarować, boje się bieli, a jednocześnie chciałabym wiedzieć.
Samopoczucie kompletnie jak nie na okres, tylko objawy jak te ciążowe albo okresowe 🥺
Jeszcze dziś od rana smutny telefon - zmarła babcia M. Wsiedliśmy w auto pomoc teściowej..
Ciężki dzień .. męczyła się niby każdy wie ale jednak..
W tym biegu z ciągle bolącym brzuchem nie było czasu myśleć.. ale nadzieja się tli że może jednak jakaś dobra wiadomośc się pojawi ..
Tymczasem jakieś delikatne plamienie .. od razu zakładam że nic z tego nie będzie, niby nadzieja zostaje ale już ciężko uwierzyć 🥺
Będzie następny.. może bardziej nasz ? Może będzie choć troszkę mniej stresu?
Może jednego członka rodziny zabrakło to może pojawi się wyczekany drugi? Kto wie ..
Chyba potrzebuje się wygadać, wsparcia od innych staraczek...
Tymczasem uciekam do rodziny i dziękuję za Waszą obecność, na pewno zagladne ❤️
Ściskam
26 dc, 11-12 dpo
Skurcz w łydce dalej trzyma. Zaczęłam łykać ten magnez, ale wiadomo, że tak od razu nie puści. Próbowałam to rozmasować, rozgrzać pod prysznicem, schłodzić, ale nic... Jak bolała - tak boli. Huk wie od czego to. Ani nic nie ćwiczyłam, nie stanęłam krzywo, nie szarpnęłam... No nie wiem...
Temperatura nie rośnie jakoś spektakularnie, ale wciąż w górze. Nie biorę tego za jakiś wyznacznik - widziałam tu książkowe wykresy i nie było z tego ciąż, a widziałam też z pozoru beznadziejne, które zakończyły się ⏸️. Myślę sobie, że jak jutro rano nie spadnie to może jednak zatestuję - to będzie 12-13 dpo. Teraz długi weekend, planujemy z Mężem trochę podgonić pracę na budowie to tak może nawet wypadałoby, żeby wiedzieć, czy mam się jakoś oszczędzać czy niekoniecznie...
***
Jak już przy budowie jesteśmy - nie byliśmy już prawie dwa tygodnie. W weekend planujemy trochę nadgonić robotę. Może nawet uda nam się skończyć pierwszą warstwę wełny na poddaszu? Taki jest plan, żeby nawet rozpocząć kładzenie już drugiej warstwy. Jakby nam szło tak jak ostatnio to jest spora szansa na to. Wiadomo, we dwoje to zawsze różnie idzie - raz więcej zrobimy, raz mniej. Liczyliśmy na mojego Tatę do pomocy w sobotę, ale akurat nie może. Zostajemy więc na całe trzy dni sami na budowie. 💪💪Dzisiaj po pracy musimy tylko jechać i naciąć drzewa do kominka, żeby jutro, w Święto jednak, nie hałasować piłą.
***
Wczoraj wróciłam po pracy do domu i okazało się, że... Nasz pies postanowił rozpocząć remont w mieszkaniu. 😯 Z drzwi wejściowych zerwał całą tapicerkę od dołu do klamki. Zdziwiliśmy się, bo przez 2 lata nie miał takich "odpałów", nawet kapci nie gryzł za szczeniaka, a tu taka historia... Także dodatkowo, poza budową, czeka nas wymiana drzwi w mieszkaniu. Na szczęście psu nic się nie stało. Skaleczył sobie, co prawda, delikatnie łapkę, ale to tylko powierzchowne. Będzie żył. Od wczoraj ma ksywkę "tapicer". 🤣
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2023, 08:59
Pamiętam jak zanim jeszcze spotkałam mojego męża - dziwiłam się ludziom, którzy mi mówili, że po ślubie do teściowej mówią albo po imieniu, albo właśnie teściowa. Pamiętam swoje słowa, że ale jak to? Przecież to mama/tata Twojego męża/żony?! Co to za problem powiedzieć do niej mama lub do niego tata? Nie rozumiałam takich ludzi, i ich "problem" wydawał mi się taki umm... trywialny?
Jak dziecko nieraz płacze, bo zabawka, bo pani w szkole, bo koleżanka się nie odzywa kilka dni - większość osób mówi, że to nie jest powód do płaczu, że przesadza, że problemy to będą jak będzie starsza/starszy itp.
Moja relacja z teściową jest delikatnie mówiąc średnia. Jakbym miała do niej teraz powiedzieć "mamo" to bym się chyba udusiła przy tej próbie... (raz w tamtym roku "musiałam" bo żeśmy się pożarły porządnie i dla załagodzenia sprawy słowo "mamo" było niezbędne...). Nagle doskonale rozumiem "problemy" ludzi, które prawie, że wyśmiewałam.
Kogoś trywialny problem, może być katastrofą życiową dla niego - mimo, że nikt dookoła tego nie zauważa - coraz bardziej to rozumiem.
Mój obecny "problem" też dla każdej z osób której o nim wspominam, jest delikatnie mówiąc przesadzony. Ale ból który odczuwam przez niego nie jest wymyślony i przesadzony przeze mnie. Niepokój który mi towarzyszy też. I co z tego ze cały świat widzi to inaczej niż ja? To ja znam siebie samą. To ja znam ten "problem"... Plus nie chcę żyć tak jak "wszyscy". Widząc ich relacje między sobą, ich "miłość" i resztę uczuć - nie chcę tak... Mam się zmienić? Wtedy nie będę już sobą. Nie będę osobą w której się zakochałeś K. ... Stanę się taka jak inni - inni, których nie rozumiem.
Już nigdy nie będę uważać, że kogoś "tragedia" jest "nad wyrost". Nawet jak nie będę rozumieć, zaakceptuję i będę po prostu wspierać.
5.01.2023
Wizyta u lekarza, na którą czekałam jak na szpilkach po wynikach proga.
Walczymy dalej 💪
Wg OM: 6t6d
Wg USG: 6t4d
Kropek: CRL=0.69cm i pukające ❤
YS: 0.38cm
Leki zostają bez zmian. Więcej proga już nie dostane - w związku z tym mam też nie badać już jego poziomu. Bhcg też już niemiarodajna na tym etapie, więc grzecznie siedzę i czekam do następnej wizyty 19.01.
Dostałam również tydzień zwolnienia. Może dam radę jakoś wyluzować. W pracy jest armagedon - to najgorszy moment na zwolnienie, ale trudno. Kropek najważniejszy.
Walka trwa 💪
Kropku, proszę bądź silny i walcz 💪 i zostań z Nami już na zawsze. 🙏🙏
Leki:
Besins 100mg: 3x1
Duphaston: 3x1
Prolutex 1x1
Glucophage xr: 750mg 1x1
Acard 75mg 1x1
Neoparin 0.4 1x1
Encorton 10mg 1x1
Accofil 1/3 co 3 dni
Letrox 75
Actifolin 2mg
Witamina D 2000j, Wit.E 100mg
Symvital Mama
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2023, 12:26
Transfer we wtorek 3 października. Pokończyła mi się ważność badań wirusowych, więc latam i to załatwiam. Część udało się ogarnąć w ramach pakietu Medicover, dwa musiałam zrobić na własny koszt. Dziewczyny poleciły laboratorium przyszpitalne, zamiast standardowej Diagnostyki i Alabu. No i odkrycie życia - zapłaciłam 1/3 co w tych ostatnich, załatwiłam sprawę bez kolejek w ciągu 10 minut. Jak sobie pomyślę ile pieniędzy zostawiłam przez te lata w Diagnostyce, nerwów i czasu, to mi słabo. Ok, do szpitala też mam kawałek, ale jest gdzie parkować, okolica przyjemna, to potem można pójść na kawkę i jakoś te ceny rzeczywiście nie bolą.
Accofil jako że mi się skończył też dostałam od Dobrej Duszy z wiadomych grup na FB.
Żeby nie było tak różowo to zbadałam przy okazji ferrytynę i jest dramat jeszcze większy niż był. Szalone 18 ng/ml (było 23 i profesor skrytykowała...). Schudłam ostatnio trochę, jem mniej rzeczywiście i na pewno mniej jajek. Załamka. Oczywiście w głowie już milion pretensji do siebie, że trzeba było to zbadać wcześniej, pić zielone koktajle, jeść więcej jajek, mięsa, a teraz na pewno przez to się nie uda
No załamka. Siadam zaraz i będę wyliczać co dokładnie teraz codziennie jeść i pić, żeby jakoś to zacząć uzupełniać.
Druga rzecz na którą złapałam paranoję, to że za mało się rozciągałam i na pewno mam pospinane biodra za bardzo. Że mogłam się bardziej starać i przykładać.
Mam wrażenie, że w styczniu byłam jakoś lepiej przygotowana do tej ciąży. A i tak się nie udało.
Oj ciężkie będą te nabliższe dni.
Muszę to sobie jakoś rozpisać, niech będzie ku pamięci.
Transfer 5 grudnia: zarodek 5 dniowy 4ab
3 dpt progesteron 26
7 dpt bhcg 49,5
9 dpt bhcg 148,5
12 dpt bhcg 427,8, prog 38
16 dpt KRWOTOK bhcg 1931, usg: pęcherzyk w macicy
18 dpt bhcg 3409, prog 31
22 dpt, usg: pęcherzyk w macicy z ciałkiem żółtym 4mm, chwilę po badaniu KRWOTOK
23 dpt KRWOTOK ze skrzepami, usg: jest pęcherzyk 9mm ale brak ciałka, brak zarodka, pusty.
24 dpt bhcg 8534, prog 31
25 dpt bhcg 9935, krwawienie ustalo.
Kolejne usg 31 dpt
Czy to ma szansę na cud?
Zaczynam naprawdę świrować. Czytać o poronieniu, o badaniach płodu, a jednocześnie planuje jak urządzę pokoik dla dwójki. No wali mi już na łeb totalnie 😑
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2023, 13:05
Krótki wpis podsumowujący ostatni cykl, który jeszcze się nie skończył.
W związku z troszke za niskimi wynikami proga i estradiolu w P+11 dostalam ovitrelle w penie do zastosowania w P+3, P+6, P+9.
✔zastrzyki nie bolały
✔nie odczuwam skutków ubocznych
✔ progesteron w P+11 ponad 31!
Lekarz mowi, żeby zrobić test w P+16 jesli do tego czasu nie dostane okresu. Czy teraz się uda? Czekam.
Poza tym nowy rok, nowe postanowienia:
- dłuższy sen
- regularniejsze jedzenie
- ruch (jeszcze się nie ruszylam)
- cieszenie się z tego co mam
- odkrywanie tego co lubię, co mi sprawia radosc
- cierpliwosc
- zadbanie o Męża i ognisko domowe.
Ściskam czytające, napiszcie co u Was! 😘
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2023, 16:51
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.