Zapożyczyłam od koleżanki z forum ale się uśmiałam
ale czysta prawda!!
Co do testowania to chyba wyglada to tak samo u kazdej z nas:
5 dni po owu: Nie zrobie testu do małpy! Obiecuje!
6 dni po owu: nie nie zrobie, nie ma mowy!
7 dni po owu: nie nie zrobie, kupie tylko na wszelki wypadek
8 dni po owu: moze jednak zrobie- nie nie nie nie zrobie!
9 dni po owu: hmmm moze jednak zrobie bo jak cos to lepiej wiedziec..
10 dni po owu: dobra robie !
10 minut póżniej: po co robiłam??? ( płacz)
30 minut pożniej: moze za wczesnie zrobiłam
40 minut pozniej: na pewno za wczesnie zrobiłam...
50 minut pozniej: nie no nie ma co się oszukiwac-nie jestem w ciaży (płacz)
60 minut pozniej: moze jednak za wczesnie zrobiłam... nie no na pewno za wczesnie
11 dni po owu: dobra nie mysle o tym, nie mysle, nie mysle
12 dni po owu : wkrecanie filmów- hmm cos mi nie dobrze, czyzby mdłości? hmm słabo mi, jakies kłócie czuje
13 dni po owu: o jaaa jest plama @-y
20 minut pozniej: hmm moze to jakas plamka..no w ciazy sa plamki w terminie spodziewanej @
14 dni po owu: zdycham - przyszła @ dupa!dupa!dupa! Jestem beznadziejna! Dlaczego ja????
Kciukajcie oby tym razem tak nie było!
Niezwykle ciężki weekend za mną...
Skumulowały się wszystkie smutki naraz.
Najpierw byliśmy u znajomych na urodzinach ich 2 letniego synka, gdzie przeżyłam prawdziwy koszmar! Było 5 par, z czego 3 pary z małymi dziećmi w wieku do 2 lat, 1 para oczekująca za 1,5 miesiąca na swoje maleństwo no i my... Piąte koło u wozu. Wciąż starający się.
Wyć mi się chciało niesamowicie. Byłam wściekła, że życie zgotowało mi taki los i chciało mi się płakać jednocześnie. A za chwilę znowu wściekałam się na siebie za takie podejście. Coś Ty sobie myślała głupia babo!! Że zajdziesz ot tak w ciążę?! To nie takie PROSTE. Życie ułożyło Ci swój scenariusz.
Zresztą, skąd nagle to parcie na dziecko? Przecież miałam starać się "na spokojnie". Bo i tak mieszkamy u teściowej. Jesteśmy w trakcie budowania domu, jak dobrze pójdzie to za rok może uda nam się przeprowadzić i będziemy na swoim. Miałam poczekać do tego momentu. Tzn oczywiscie starać się cały czas, ale bez presji. Jak będzie to super, jak nie - nic się nie stanie.
A ja się nakręciłam jak nie wiem co ! Nie wiem skąd to parcie. Skąd te łzy, kiedy widzę reklamę z dzieciakami w telewizji! A już nie ma mocnych na mnie, jeśli oglądam film, gdzie kobieta jest w ciąży...
Hormony szaleją.
Znajome naookoło zachodzą w ciążę i rodzą dzieci.
A ja.
A ja buduję dom.
Ciąża rozpoczęta 24 lipca 2013
Ciąża rozpoczęta 7 października 2013
My tu gadu gadu a tygodnie lecą 
Mamy już 21 tydzień 
Niezły już mam bebek
A jakie urocze serdelki pod paszkami
Nadeszła też era wystającego pępka 
Ze względu na intensywne zwiedzanie - sesja brzuszkowa podczas wycieczki 


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 listopada 2013, 16:15
14 dni do @ i 14 dni do poważnych starań 

mam nadzieję że już żadna choroba nie stanie mi na drodze, że po tym leczeniu nadżerki napotka mnie cud w postaci || kreseczek 
W piątek zrobiłam bete. Wynik 14110. Cały czas zastanawiam się oczywiście czy nie za mało.
Badania nie powtórzyłam....
Bardzo się ciesze, że do lekarza już (dopiero) w piątek bo niestety mam złe przeczucia. Co prawda nie plamie ani nic z tych rzeczy ale odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży miewam praktycznie codziennie bóle brzucha. Nie wydaje mi się, żeby to było normalne...
Bóle są bardzo różne od tych związanych z zaparciami i wzdęciami (mam z nimi straszny problem) do lekkich bólów w podbrzuszu, kłucia w środku, bólu jajników...
Miewam również bóle pleców. Był okres, że nie mogłam spać na boku, gdyż sprawiało mi to ból.
Czułam również ucisk w brzuchu, miałam wrażenie jakby miał mi po prostu eksplodować...
Jest olbrzymi, zdecydowanie za duży jak na 7tc 
Mam ogromny problem z odróżnianiem bólu, nie wiem czy dzieje się coś złego czy to po prostu moje szwankujące trawienie...
Wczoraj wybrałam się również z N na zakupy. Zbliża się zima chciałam sobie kupić kurtkę, buty itp. Niestety wróciłam z pustymi rękami, nie byłam wstanie przejść całego centrum handlowego. Po 3 h miałam ochotę położyć się na środku i umrzeć.
Przecież ciąża to nie jest kalectwo a tak się właśnie niestety czuje...
siedze u lekarza i czekam i czekam i coraz bardziej sie denerwuje...
dzisiaj mialam koszmart... dowiedzialam sie w snie ze nigdy nie zostane mama
to juz chyba z tego stresu...
Krwawienie przeszło, wczoraj plamienie, a dziś... zobaczymy bo na razie spokój. Wczoraj odwiedziłam w domku moją siostrzenicę, oto ona: https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/1401327_651092578276430_1160505375_o.jpg zapatrzona w świat. Śliczna jest.
no i masz Ci babo placek.... od 3 dni czułam się niewyraźnie, ból głowy, zmęczenie, bóle brzucha, no a dziś od rana apogeum..... tzw. na dwa fronty. I tak zaczęłam analizować co spsociłam z dietą. No i wyszło, że nic. (od dziecka jestem na diecie z wyłączeniem mleka krowiego i jego wszelkich przetworów, które nie podlegają fermentacji lub dojrzewaniu (zawierają laktozę) --> tak prościej mogę kefir/jogurt/maślankę i ser żółty długo dojrzewający twardy, wszystko inne beeeee (bo jest masakra). No i właśnie taką masakrę przeżyłam dzisiaj. Hmmm długa i cierpliwa analiza pokazała, że w Euthyroxie jest laktoza
i po 3 dniach brania, nie mogę brać dalej. Na szczęście dla mnie firmy farmaceutyczne rywalizują ze sobą w wymyślaniu odpowiedników, różniących się składem wypełniaczy i Letrox nie posiada laktozy. Został dziś z fanfarami zakupiony i od jutra będę go łykać. Do kolekcji dodałam również Vigantol w kroplach z powodu niedoboru wit D (w tabletkach mi nie wystarczała) i już nie muszę zupełnie jeść śniadania
.
Od wczoraj wodnisto, z racji prośby endo o niezachodzenie w tym cyklu będziemy musieli uważać... hmm po 8 cyklach nie uważania aż trudno uwierzyć w te słowa 
mój maż zrobił w piątek badanie nasienia z posiewem, ale - no cóż - po odbiór wyników mu sie nie spieszy - ewidentnie sie boi. Wyników ponoc przez internet czy nawet mailowo odebrać się nie da, ja oferowałam się z pomocą - i tak byłam w mieście mogłam odebrać chociaż wyniki badania nasienia (na posiew trzeba czekać 5 dni) - ale mąż stwierdził, ze po co, ze trzeba poczekać na wszystkie i jak bedziemy jechać na wizytę 11 grudnia (!) to wtedy mozemy odebrać - zatem nie wiem nic.
Mnie coś dziś pobolewa brzuch, boję sie że coś złapałam, bo wczoraj też niewyraźnie sie czułam, no ale zobaczymy..poza tym ostatnio jakoś znowu nie za dobrze pod względem materialnym, samochodowym itp., ale szkoda o tym pisać..wczoraj pomyślałam, ze rzeczywiście juz niedługo grudzień i święta i nowy rok - ten rok był dla mnie najgorszym z moich dotychczasowych, musi być juz tylko lepiej..
Bardzo Wam dziękuję za życzenia. Jesteście absolutnie wspaniałe 
Dziś znów mam wysyp hormonów
Nie spałam, obudziłam się z płaczem i tak mam cały dzień. Głowa mi pęka, nie mam na nic sił ani ochoty, no i wymiotuję.
Wysłałam domowników na miasto i leże pod kocykiem czekając na jutro. Malutka już kopie bardzo wyraźnie - te maleńkie fikające nóżki są dziś moim wielkim pocieszeniem 
A tak obchodziłam urodziny - było akurat święto latarni - bajecznie prawda?

Tu puszczamy z Kubą lampion w intencji szczęśliwego przyjścia na świat naszej "chłopczynki" 

W końcu w domu;) nawet nie podlamalam sie faktem okresu. Chyba fakt ze dostałam te tabletki których tu nigdy bym ich nie dostała podbudowaly trochę psychicznie, moje kochanie jakoś bardzo nastawiony na bejbika wiec zobaczymy hihi nawet niezłe zareagował na fakt postu przed owulka haha ale 12 dni nie wchodzi w rachubę, tak sobie myśle ze byłoby cudownie dowiedzieć sie w połowie grudnia ze jestem w ciąży. To taki piękny prezent pod choinkę
Dziekuje a jesli sie okaze ze jedno z nas jest bezplodne ?
to swiat sie zawali ... 
Po trzech tygodniach zwolnienia wróciłam do pracy. Ciężko było z początku ogarnąć bałagan jaki zastałam ale z trudem uporałam się i jeszcze godzinka i do domu. Dzwoniłam za wynikami histopatologicznymi ale niestety jeszcze nie ma być może w środe po południu bedą ale nic nie wiadomo. Jejku jak sie już nie moge doczekać tych wyników i @. Tak bardzo bym chciała wiedziec na czym stoje a tu niestety trzeba cały czas czekać.
Staram się o dziecko już 4 miesiąc. Choć jestem młoda jak na bycie mamą wiem że po prostu to czas na pierwsze maleństwo. Moj partner jest ode mnie starszy o 11lat i wiem że w nim czas na bycię tatusiem się uaktywnił już jakiś czas temu:)
Teraz po wspólnych rozmowach staramy się dając z siebie 100%.
Wiem że nie można mieć objaw już po pierwszych dniach od zapłodnienia jednak w tym miesiącu było inaczej... Kilka plamek krwi 1,5 tydz temu na bieliźnie, przeboje z żołądkiem i zgaga. Większość osob dookoła mówi że nie można mieć jakichkolwiek objaw w tak wczesnym etapie... Wiec liczę na to że te objawy są wywołane przez moje przeczucia i że moje przeczucia są trafne... Bede czekać na czwartkowe dwie krechy ^^
Byłam jeszcze bardziej przeszczęśliwa kiedy ujrzałam najpierw bledziuchną drugą kreskę 9dpo potem za dwa dni już ciemniejszą. Dzisiaj niestety wieczorny test nie pokazał niczego, temperatura zaczyna spadać.... nie będę mamą, a już zaczęłam kochać tą małą istotkę.
ILE JESZCZE NAM PRZYJDZIE WALCZYĆ?
Raport z realizacji planu: punkty 1-9 uwazam za zrealizowane. 10 nadaje sie do wykreslenia, bo sa pewne rzeczy w moim zyciu, z ktorych nie umiem zrezygnowac. Nalezy do nich czekolada i seks, a od paru miesiecy takze Ovufriend. Punkt 2 jeszcze w zawieszeniu, bo ani zielono , ani czerwono. Sklaniam sie raczej ku tej drugiej opcji, bo nerwa mam takiego, ze bym gryzla i to za niewinnosc! 
Dzieczyny dawno mnie nie bylo. Wybralam sie na wakacje do hiszpanii i zupelnie zaniedbalam mierzenia temp. 2 listopada bylo serduszkowanie i pozniej tez ale myslam ze juz jest za pozno bo na pewno po owulacji.. Poddalismy sie urokom zwiedzania i na chwile zapomnielismy o wszystkim innym. Po powrocie 11 listopada mialam badanie skan wewnatrzpochwowy, sprawdzali czy w seodku wszystko ok. Okres spodziewalam sie tak ok 12, 13 lub 14 listopada ale nie przyszedl. Dzis 18 a okresu brak, szczerze mowic nie spoznial mi sie nigdy tak bardzo, to juz 36ty dzien od ostatniego okresu! Chyba sie nakrecam za bardzo ale testu nie kupilam. Boje sie go zrobic!! Chyba wole zyc w tej blogiej nadzieii niz upswnic sie ze to falszywy alarm i zastanawiac skad ten brak okresu?? Moze to klimat hiszpanii mnie rozlegulowal? Stres? Dodam ze w piatek wieczorem bolal mnie brzuch tak jak na okres, zaskoczenie wielkie kiedy rano @ nie bylo... Chyba zwariuje!! Kupie dzis chyba test...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.