15 cs, 13 dc - do owulacji 2-3 dni :))

Hejka...Jestem właśnie w drodze do pracy po wizycie w Invicta, jestem pozytywnie nastwiona, ale po kolei.
6.05
usg - pęcherzyk z lewej jajnika 10 mm
Glukoza: 0' 78,3 - 1h 100 - 2h 80
Insulina 0' 16,9 - 1 h 73 - 2h 33
Insulinooporność. Niestety. Ale jestem umówiona na wizytę do internisty/endokrynolog i pewnie dostanę leki. Ale otrzeźwiło mnie to trochę i zmotywowało do pilnowania diety.
Dziś. 10.05 pęcherzyk 16 mm.
Owulacja za 2-3 dni.
Dziś i w piątek "randka z mężem " :)
Dostałam też ovitrelle na jutro oraz zaproszenie na test pct na sobotę po piątkowej randce.
Akurat fajnie się składa. Mąż w sobotę leci na 2 tygodnie w podróż służbową...czyli rzutem na taśmę może się udać.
Generalnie dr stwierdził, że AMH jest jeszcze w miarę (5,56) i Inhibina (145,3 -10 dzień cyklu) świadczy o dobrych pęcherzykach.
Teraz cały myk polega na tym, aby w piątek podziałać...mam nadzieję, że pakowanie nie przeszkodzi...
Powiem Wam, że jak lekarz mi to tak wszystko przedstawił i powiedział, że mam szansę, że ta owulacja naprawdę się zbliża i że wcale nie jest ze mną tak źle...
Cóż...działamy !
Trzymajcie kciuki za randkowanie :)

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 10 maja 2023, 16:23

Napisałam dzisiaj tutaj całkiem sporo i mi to wszystko zniknęło bo strona się sama "cofnęła" na telefonie... W związku z tym teraz będzie krótko i węzłowato.

Wypalam się za mocno tym wszystkim. Nie tym, że starania trwają dłużej niż myślałam że będą lub tym że jeszcze potrwają.

Wypalam się niewiedzą. Po prostu.
Nie mam siły na pełnych obrotach obserwować się przez dwa miesiące w oczekiwaniu na owulację (bo a nuż może jednak nie będzie 48 dnia cyklu a znowu 21), nie mam też na to ochoty. Tak samo nie mam ochoty i siły na to, aby kochać się przez bite dwa miesiące co 2 dni. Różnie bywa w związku i życiu, wiecie o tym doskonale.

Zaczynam myśleć że może jednak nie warto. Że skoro przez te x lat bez zabezpieczenia się nie udało, to teraz to całe moje wypalanie się jest na darmo, bo nic nie osiągnę na swoim naturalnym "niewiadomokiedy". A jak wiecie stymulować bez procedury IVF mnie nie będą, bo wyniki męża są złe.
Może trzeba odpuścić sikanie na owulaki, wsadzanie sobie codziennie rano termometru, grzebanie przy szyjce (która ostatnie dni jeździ jak chce), wyciąganie śluzu na palcach i uporczywe macanie cycków. Może trzeba siedzieć grzecznie na tyłku i odkładać grube pieniążki na konkretną pomoc w klinice przez rok minimum.

Kolejny cykl... tym razem wysłane badania w kierunku trombofilii wyniki 18.05 czyli 7 długich dni oczekiwań. Mam dziwne przeczucie że wyniki będą prawidłowe a brak ciąży spowodowany jest zupełnie czymś innym. W tym miesiącu owu z prawego jajnika i po trwających plamieniach od 2 dni mogę stwierdzić ze prawa strona jest zepsuta.
27dc wcześnie jak na plamienia czy okres ale w tym przypadku się cieszę bo kolejny miesiąc prawdopodobnie oznacza owu ze zdrowej strony czyli realną szansę.
Szczerze to mam już dość, ale nie umiem się przyzwyczaić do myśli że zostaniemy z jednym dzieckiem. Chyba powinnam sama siebie namawiać ze nie jest to zła opcja.

To już 10 cykl. 10 cykl podczas którego marzę byś w końcu się pojawił lub pojawiła. Śnię o Tobie. A może to Ty przychodzisz do mnie? Nie ważne. Po prostu przyjdź, czekamy...

Nie sądziłam, że kiedykolwiek coś tu napiszę. Jednak przyszedł czas i na mnie. Odnoszę wrażenie, że zaczynam dojrzewać do pewnego etapu staraczki. Czuje jak powoli zamykam się w jakimś pancerzu. Już coraz mnie doszukuje się objawów wskazujących, że tym razem się udało. Tylko gdy przychodzi miesiączka czuje zawód, nie mogę się powstrzymać od złości i płaczu. Czy to kiedyś przejdzie? Dziewczyny jak Wy to robicie, że macie w sobie tyle siły? Postanowiłam zacząć ten pamiętnik, aby uporządkować wszystko, całą naszą drogę starań. Może kiedyś na nią spojrzę i się zaśmieje, ale teraz potrzebuję gdzieś się wygadać, bo oprócz męża w pobliżu nie mam nikogo.

Grudzień 2021
To tu zaczęły się zakręty naszej drogi. Do tej pory dolegała mi "tylko" niedoczynność tarczycy. Zajęło mi kilka lat żeby TSH wróciło do normy, w między czasie intensywnie poszukiwałam dobrego lekarza. Jestem zupełnym przeciwieństwem niedoczynnej :) Każdy lekarz który mnie pierwszy raz widział obstawiał na nadczynność. Wiecznie z niedowagą i apetytem 3 dorosłych mężczyzn. Jakby mi dać dużą pizzę to zjem na raz pół, odczekam pół godziny i zjem drugie pół :D Moja mama zawsze mówiła, że lepiej mnie ubierać niż karmić :D Gdy w końcu TSH osiągnęło magiczne 1,5 , a nie 6-8 jak do tej pory zaczęliśmy myśleć o dziecku. Wtedy też zaczęły się moje problemy z kręgosłupem - takie "zalety" pracy siedzącej. Jeden mądry lekarz stwierdził, że nie zacznie leczenia bez rezonansu. Podczas badania okazało się, że jeszcze coś we mnie siedzi. Mamy niechcianego lokatora, który uwił sobie gniazdko za moją macicą, w zatoce Douglasa. Niestety lokator nie chciał byś spokojny, w kolejnych miesiącach szybko urósł i mierzył 6,5 cm. Zaczął coraz bardziej uciskać i sprawiać ból. Na szczęście trafiłam pod opiekę cudownej lekarki i wkrótce miałam już termin operacji.

Kwiecień 2022
Na szczęście od momentu gdy mięśniak zaczął gwałtownie rosnąć nie musiałam długo czekać na operacje. Operacja niestety nie obyła się bez komplikacji, mięśniak nie chciał tak łatwo opuścić mojej jamy brzusznej, nie chciał poddać się morcelacji. Musieli mnie otworzyć jak do cesarki na szerokość 7 cm i wyjąć go w całości. Na pamiątkę została mi blizna :)
Teraz zostało mi tylko odczekać trzy miesiące i działamy . Postanowiłam nie próżnować i wykorzystać ten czas. Rozpoczęłam zażywać kwas foliowy i ćwiczyć żeby powoli wrócić do formy. Po operacji poszłam też do fizjoterapeuty uroginekologicznego, aby zmobilizować bliznę. Wolę dmuchać na zimne, nie chciałabym jakiś komplikacji przy porodzie bo coś zaniedbałam.

Niestety jak to zawsze bywa musi być pod górkę. około 1,5 miesiąca po operacji zaczęły się bóle w okolicy pępka. Na usg obraz był niejednoznaczny. Zaczęły padać podejrzenia na endomitozę, torbiele, zrosty czy zaciągnięte pęczki nerwowe. Znowu zaczęły się badania, które niestety nic nie wnosiły nowego do diagnozy. Musieliśmy przesunąć starania dla bezpieczeństwa. Gdyby to były zrosty istniała obawa, ze dolegliwości się nasilą. Moja Pani doktor dzielnie walczyła z ordynatorem, żeby to wyjaśnić. On był nawet skory odesłać mnie do poradni leczenia bólu przewlekłego. Ale dr W. wiedziała, ze mi nie chodzi o jakieś leki. ja chciałam normalnie funkcjonować, móc założyć spodnie, bez obaw starać się o dziecko. W końcu padła decyzja o laparoskopii diagnostycznej, która rozwiązała problem. Wkręcone tkani pod otrzewną zostały uwolnione, ból zniknął. Teraz tylko odczekać miesiąc i zaczynamy starania ;) i tak nastał ten czas. Myśleliśmy, że to koniec zakrętów, nie sądziłam że 2023 tak bardzo nasz zaskoczy.

Niaha Udało się 🥹 17 maja 2023, 13:02

Immunologicznie podobno bez zarzutów u mnie. Muszę jeszcze zrobić parę badań pod niedobór witaminy B12 (aktualnie w normie dzięki energamma).
Teraz to już chyba wszyscy lekarze dają nadzieję jedynie w in vitro.
Po rozmowie z mężem ustaliliśmy, że podejdziemy do tego po skończeniu budowy, a dokładniej po przeprowadzeniu się do nowego domu. Do tego czasu będziemy starać się naturalnie, jak do tej pory.
Na razie mam jeszcze nadzieję, że może się uda naturalnie, w końcu w lutym coś tam zaskoczyło z CB.

Meggy88 Moja codzienność 🌿 26 kwietnia 2023, 13:43

Właśnie wracam od cipkologa 😁 strasznie mnie rozśmieszyło to określenie na gina mojego lubego 🤣
Robił posiew z kanału szyjki macicy pod kątem bakterii i grzybów, którego wyniki potrzebne są do HSG. Wyniki będą na styk. Dzień przed badaniem.
Na farcie! 🙏
Dzisiaj urlop, lubię tak w trakcie tygodnia odsapnac, nie żebym miała meczaca pracę, ale od siedzenia przy biurku i kompie można czasem zwariować.
Miałam tyle w planach, umyć okna, wysprzątać wolierę kotów, zrobić porządek w garderobie, a póki co zrobiłam sobie tylko nowe pazy 🤩 i jest mi z tym dobrze! Otwieram książkę i dalej się relaksuję 😎

25dc, 11dpo
Tak się bałam, że się spóźniliśmy z owulacją, a tu jeb - udało się temu szczęśliwcowi.
Czy groszkowi uda się teraz dobrze zagnieździć to już inna sprawa. Wpieprzam ananasa i pestki dyni, oby pomogło.

Rano byłam na becie. O 14 wyniki. To będzie najdłuższe 3,5h ever.

Z objawów - brak, poza tym, że głowa mnie ekstremalnie boli i cycki przestały boleć. Trochę się boję, bo zazwyczaj przestają boleć dopiero w dniu okresu.

No i czuję lewy jajnik. Nie boli, ale to takie uczucie… Rozpychania bardziej. Nie wiem, jak to opisać.

Trzymajcie kciuki, żeby to nie był mój pierwszy w życiu świadomy bio-chem.

Edit: Beta 14,9
Mam normy, ale nie umiem ich zinterpretować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2023, 14:56

Wieki mnie tu nie było...
Kiedyś pisałam prawie codziennie... ale w moim wypadku to dobrze, bo zrobiłam sobie tutaj kącik moich negatywnych emocji, żalu do świata, z przekonaniem, że jeśli ktoś to czyta (po cc przekonałam się jak wiele z Was było z nami, chociaż myślami ...), to albo zrozumie, albo nie odważy się odezwać..
A teraz? Teraz jest po prostu dobrze... dalej czasami patrzę na z zazdrością na małe dziewczynki... ostatnio poznałam dziewczynę, która ma 2 córki, obie miesiąc młodsze od moich dzieci... Jak słyszę taka dwuletnia dziewczynkę, której buzka się nie zamyka, widzę ile straciłam... ale teraz jest etap, że wtedy tymbardziej przytulam mojego Bąbla, mowie mu jak bardzo go kocham i wiem, że "dzięki temu co się stalo" potrafię lepiej docenić każdą chwilę która mogę z nim spędzić...
Powoli myślę o powrocie do pracy, ale też o kolejnym transferze... Zawsze chciałam mieć dwójkę dzieci z niewielką różnica wieku... Czy z moich dwóch zarodkow doczekam się jeszcze chociaż jednego? Chcialabym jeszcze kiedyś poczuc ze rośnie we mnie nowe zycie, mimo wszystko to cudiwne uczucie... potem przytulić takie malenstwo... Nie wiem, czy kiedykolwiek będę jeszcze w ciąży, jeśli będę, czy urodzę żywe dziecko, chciałabym bym, ale teraz ta będą inne starania... jeżeli się nie uda, drugiej procedury na pewno nie będzie... Mam za dużo lat, nie chce nic na siłę, będę musiała nauczyć się żyć z tym, że będzie tylko on... ważne, że mam chociaż jego... 🥹
On ma już 8 miesięcy🥹, 4 zęby i kocham go najbardziej na świecie 🥹
8 miesięcy temu leżeliśmy już razem, byl taki malutki, bezbronny... moje 54cm i 3220g szczęścia... dzisiaj mamy 70cm i 8560 🥹.
To było cudowne 8 miesięcy... 🥹

Aleksarna Drugie szanse i pierwsze razy. 14 kwietnia 2023, 08:23

Może któraś z Was ma tak jak ja, a mianowicie - czasami mam bardzo bolesne skurcze w podbrzuszu niezależnie od fazy cyklu. W zeszłym cyklu męczył mnie w dzień owulacji, w tym cyklu miałam wczoraj i parę dni temu. Niektóre z Was mogą mieć też naprawdę bolesne miesiączkowanie. Tabletki mogą działać, ale trzeba poczekać na efekt.
I tu wchodzi ona - cała na biało - suszarka do włosów.
Wczoraj jak zwijałam się z bólu w łazience, to akurat suszyłam włosy. No i jako że mam już jedno dziecko i wiem, co jej pomagało na kolki, to postanowiłam spróbować tego samego.
Słuchajcie - zaczęłam sobie wiać ciepłym nawiewem na brzuch i ból minął na caaaały wieczór.
Polecam :)

Odebraliśmy dzisiaj wyniki Pappy.
Ufff.

T21 1:200 / 1:3890
T18 1:484 / 1:9682
T13 1:1520 / <1:20000

T21 po korekcie sporo lepsze niż przy Marysi, bo tam było coś koło 1:2500, za to T18 przy Marysi było powyżej 1:19500. Tak czy siak kamień spadł mi z serca, chociaż ten lęk przed nieprawidłowościami pozostanie do porodu.

(Mąż jeszcze będzie czytał o Niftach, ale raczej już skłaniam się do tego, że nie robimy. Dadzą nam tylko max 4% więcej pewności do statystyk plus inne ewentualne wady, ale już doczytałam też, że przy chorobach immunologicznych i nowotworach to te wyniki mogą być zaburzane, więc tym bardziej nie wiem czy w moim przypadku byłyby one wiarygodne).

O dziwo, samoistny poród przedwczesny też znacznie lepszy niż przy Marysi, bo z nią było coś ok 1:50, a tutaj 1:714.
Preeklampsja przed 34tc i przed 37tc też ok.

Jedynie ryzyko zahamowania wzrastania płodu przed 37tc 1:41. To przez to, że Marysia była hipotrofikiem, ale z ewentualną powtórka liczyliśmy się w sumie zawsze rozmawiając o drugim dziecku. Wdrożony mam Acard i na razie to jedyne co możemy w tym zakresie zrobić🤷

Bardziej niż hipotrofii boję się bloku serca dziecka, który może zostać wywołany tym, że mam bardzo wysokie przeciwciała Ro (+++)😔 Malutki plusik tego jest taki, że będziemy podglądać malucha na czasach AV od 16 do 24tc (zastanawiam się tylko dlaczego nie do 26tc bo wszędzie czytam, że zagrożenie jest do 26tc, ale to jeszcze dopytam.

Przez to, że relatywnie późno "wykryłam" ciążę, to jakoś mi się czas skrócił i kurczę, aż nie mogę uwierzyć, że już mamy termin USG połówkowego pod koniec czerwca😱

Mam tyle badań i wizyt lekarskich że do końca czerwca mam po max 2 dni bez perspektywy widoku białego kitla...a i to nie pewne😅

Maluszku rośnij zdrowo❤️




9 dpt

Beta z dzisiaj 152 mlU/ml
Przyrost 141% czyli w normie, a nawet (chyba) ładnie.

Mimo to mam jakiś gorszy dzień. Spadek energii, czarne myśli, świadomość, że teraz trudne 3 tygodnie przede mną. Wczoraj pod wieczór mnie ścięło i dziś już jestem jak dętka. Brak sił i taki nastrój wszystko na nie, płaczliwy wręcz. Powody do płaczu:
1) Kaszotto wyszło mi niesłone i rozwodnione
2) Pranie jest nieposkładane
3) Mam się umówić w klinice na USG za 3 tygodnie. Nie ma dokładnie wtedy mojego lekarza, jest tylko lekarka do której nie chcę iść. Wizytę umówiłam więc dopiero 7 listopada, do mojego lekarza, ale to jest 3 tygodnie i 5 dni i to już był powód do nerwów i prawie płaczu przez telefon. Ehhh

Sprawdziłam w kalkulatorze i dzisiaj jest 4+0. W poprzedniej ciąży plamienia i krwawienia zaczęły się od 5+0 :(

Wrzucam tutaj historię naszych starań, która znalazła się na blogu u Niki345, wśród innych historii zakończonych happy endem. Niech niosą nadzieję innym ❤️

https://www.mamapoinvitro.pl/niska-koncentracja-plemnikow/

Sheelie Moje życie 12 maja 2023, 18:04

Cześć!

Na początku życzę wam miłego i jak że pogodnego weekendu!
Mój mężu pojechał do pracy a ja z kawusia po pracy pisze ten wpis :)
Ogarnęła mnie pozytywna energia ..może dlatego że zaczęłam suplementować sanprobi super formuła , witaminę d3 i omegę? Być może to mi daje takiego kopa . Wgl to mój pierwszy dzień płodny a ja mam tak dużo śluzu płodnego jak nigdy .. czy to zasługa badania drożności jajowodów ? Nie wiem nie mam pojęcia.
Chciałam dzisiaj zacząć ćwiczyć ale czytałam żeby unikać ćwiczeń w dni płodne i koło owulacyjne . Tak więc się stosuje .
Rozmawiałam z moim Mężem i zdecydowaliśmy iść do lekarza od niepłodności ale dopiero gdy nie zajdę w ciążę do końca roku .
Tak więc dlatego chcę zacząć ćwiczyć może to podniesie moje hormony i zmiejszy wagę na tyle by fasolka się zagnieżdziła u mnie .
Wogóle co się dzieje z tymi lekami ? Luteiny ppdjezykowej praktycznie brak wczoraj wzięłam kupiłam 2 opakowania bo tylko tyle mieli na stanie .. tak samo clostilbegyt miałam na recepcie 2 opakowanie .. kupiłam 1 opakowanie ponieważ nie było wiecej na stanie i nie ma w hurtowaniach także tych leków.
Czy to prawda że luteina jest refundowana ? Bo ja płacę za moją 100 % . A Pani z apteki mówiła że ona także się leczy i ona ma refundowana .
I że to nie ma reguły czy lekarz z NFZ czy prywatny.



Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2023, 18:04

Gabrielka Czy się uda? 12 maja 2023, 20:51

Przyszły wyniki badania AMH. Jakoś się Nim bardzo nie stresowałam, nie wiem czemu. Może dlatego, że jak byliśmy w klinice lekarz przeglądając moje wszystkie badania stwierdził, że raczej nie powinnam mieć złego wyniku bo owulacje są. Chyba z takim nastawieniem szłam na to badanie, ale wiadomo różnie może być. Mój wynik to 3,600 ng/ml. Interpretując ten wynik w moim przedziale wiekowym 30-34 lata jest 0,576-8,13 ng/ml wiec się mieszcze, ale jest jeszcze jedna tabelka kobiety z PCOS 1,86-18,90 ng/ml i tam też się mieszcze, ale nie miałam stwoerdzonej nigdy PCOS. Znowu dużo pytań w mojej głowie. Czy ten wynik jest ok? Czy nie jest za mały może? Albo Czy jednak mam PCOS a żaden lekarz tego nie odkrył? Mętlik znowu.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 12 maja 2023, 21:34

31 dc 15 dpo
Cykl się przedłuża. Księżna 🐒 powinna być już wczoraj, a do tego momentu jeszcze nie przyszła. Dzisiaj tylko ok. 11 miałam plamienie takie bladoróżowe, przy podcieraniu, ale to był jednorazowy incydent i później czysto. Ciekawe... Na plamienie implatacyjne raczej za późno... Nigdy do tej pory takiego plamienia nie miałam. Jeśli już były przed 🐒 jakieś plamienia to raczej brązowe, a tu taka nowość... Chwilami czuję się okresowo, zwłaszcza rano. Chwilami nie. Bardzo ciekawe...

Ale to dobrze, że się spóźnia. Nawet jeżeli to nie 🤰 to każdy dzień spóźnienia oddala kolejną owulację od daty HSG. To dobrze. Może ten kolejny cykl nie będzie taki na straty...

No zobaczymy, co przyniosą najbliższe dni. Chciałam jutro rano zatestować, ale Mąż mówi, żeby sobie odpuścić - co ma być, to będzie.

Ja to się lubię nakręcać😮‍💨 dziś się testowałam i niestety negatywny okres ma przyjść 18-tego więc czekamy i staramy się w następnym cyklu

Aurore Wyboje mojego życia. 14 maja 2023, 10:58

9cs 27dc

Monitor wskazuje, że zostały już tylko dwa dni do spodziewanego krwawienia - można więc testować.

IMG-20230514-091935.jpg

Wynik mnie nie zaskakuje, bo szczerze na nic się nie nastawiałam. Resztki nadziei zniknęły na leżance u ginekolog, gdy stwierdziła fakt, że wg niej owulacji nie było, a ja czuję niesamowity przypływ energii, ekstra wyniki na treningach i wpadam w manię sprzątania, bo wkurza mnie syf. No i jestem żarta - mogę zjeść dużo różnych rzeczy i nadal czuć się lekko głodna. To jest mój PMS.

Więcej testów już nie robię w tym cyklu. Nie ma sensu.
Przy ostatniej próbie wybarwiły się cienie, a tym razem nic.
Nastawiam więc swój wzrok na najbliższy 10 cykl starań. Czeka mnie kolejny poważny krok. Uważam, że badanie sonoHSG pozwoli rozeznać się troszkę w aktualnej sytuacji, ale choć nie wiem jak mocno bym chciała to nie pozwoli ujrzeć nawet kawałka drogi przede mną.
Jestem świadoma, że po operacji mój jajnik jest mniejszy, sklejony z macicą i to on może być prowodyrem pewnych problemów. Jeżeli tak jest to trzeba się z tym rozprawić.

Było ciężko znowu rozmawiać o tym z mamą.
Bardzo nie lubię przed nią okazywać słabości. Zostałam rodzicom po tym jak moja młodsza siostra zmarła mając roczek, ja w tym czasie miałam zaledwie dwa latka. Nie pamiętam jej, ale rodzice w obawie o kolejną stratę wpadli w tryb nadopiekuńczości. Nie mam im tego za złe, choć były i są nadal momemnty, gdy potrafią przytłoczyć mnie swoją troską. Wiele razy słyszałam, że jestem rozpieszczona, więc od nastoletniego życia przyjmuję swoją chłodną postawę twardej babki. Choć w rozmowach nie okazuję emocji i odsuwam od siebie wszelkie objawy "puszczenia" to oczywiście przeżywam to co się ze mną dzieje.

Rozmowy z mamą są bardzo rzeczowe i staram się naprawdę nie wchodzić na grząski grunt emocji. Wygląda to mniej więcej tak:
Ja: wiesz teraz się znowu nie udało. Czekam na okres, za dwa dni ma być i wtedy dzwonię umówić się na to hsg.
Mama: nie martw się, wszystko będzie dobrze. Zobaczę co da się zrobić z tym zabiegiem, może coś pomożemy znajomościami.
Ja: nie przejmuj się jak się nie uda. Michu pojedzie ze mną, bo nie będę pewnie mogła prowadzić.
Mama: poczekajcie jeszcze, zobaczysz że wszystko się ułoży. Odpuść sobie myślenie.
Ja tylko się uśmiecham w odpowiedzi i ją przytulam na czym rozmowa się kończy. Mi to w zupełności wystarczy.

Czy chcę rozmawiać z nią o emocjach? Nie, bo nie potrafię i nie mogę tego zmienić. Ona rozumie mnie bez słów, bo jest matką i przeżyła swoją dużą stratę. Jest też spokojniejsza widząc moje opanowanie, wie że nie robimy niczego pochopnie i na pewno przemyśleliśmy każdą decyzję po kilka razy.
______
Mamy maj i dokładnie teraz mija rok odkąd staramy się świadomie o dziecko.
Nie umiem robić podsumowań, czy planów "noworocznych". Podczas tego roku towarzyszyło mi wiele różnych emocji - od strachu o zdrowie własne i męża, przez niepewność czy naprawdę jesteśmy gotowi na rodzicielstwo. Czułam też chwile radości odnajdując spokój w normalnym, codziennym życiu, ale też czułam ciepło w sercu na myśl, że może już jestem w ciąży.

Jestem gotowa na nową rolę matki.
Jestem gotowa na pozostanie żoną bez dzieci.
Idzie nowe życie.
A teraz cieszą mnie ciepłe promienie słońca na mojej skórze i cudnie pachnący bez w ogrodzie.

IMG-20230514-104329.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2023, 21:07

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 14 maja 2023, 08:32

Powiedziałam o ciąży mojej przyjaciółce. Była zdziwiona ale ogólnie przyjęła to ok. Ona też od lat biła się z myślami czy mieć drugie dziecko. W końcu się nie zdecydowała, że względów głównie ekonomicznych. Jedynie co, to ubolewanie nad naszymi planami (podróże, wypady) ale obiecałam, że do 40tych urodzin się ogarnę, dzieci zostawiam z mężem i ruszamy razem w świat.

Zosis Pamiętnik starań Zosi 13 maja 2023, 06:40

32 dc 16 dpo
Cudów nie ma. Bielsze ⚪ nie będzie. 16 dpo. 🐒 pewnie spóźnia się przez chorobę i antybiotyk. A ja, głupia, dopuściłam do siebie jakieś strzępki nadziei. No cóż... Test wykonany. Rytuał przywołania 🐒 zrealizowany.

Ja już się zastanawiam, czy to w ogóle się uda... Ja mam 34 lata, Mąż 38... Późno się zdecydowaliśmy na pierwsze dziecko. Ja chciałam mieć wszystko mniej więcej poukładane, zanim zaczniemy starania. Pracę, dom... Nie chciałam dziecka na umowie zleceniu i bez perspektyw samodzielnego mieszkania... Nie chciałam ledwo wiązać końca z końcem i musieć myśleć, czy naprawić auto czy pozwolić sobie na masaż czy kupić dziecku nowe ubrania. Chciałam mieć zabezpieczenie finansowe, chciałam wiedzieć, że nawet jeśli chwilowo będziemy mieszkać z Rodzicami, jak przyjdzie Maleństwo to jednak nie potrwa to długo. Chciałam mieć poczucie, że będę w stanie zapewnić temu dziecku wszystko, czego będzie potrzebować. No późno się to wszystko udało, nie ma się co okłamywać. Może za późno? Może to się nigdy nie uda? Może z tym się po prostu trzeba pogodzić? To już za chwilę będą dwa lata starań bez najmniejszego nawet cienia na teście. A wcześniej też się jakoś nie zabezpieczaliśmy szczególnie i wpadki nie było. Tutaj nic nawet nie próbuje wystartować. Nic. Może nie jest mi pisane wcale zostać Mamą? Może mogę być tylko Ciocią, najlepszą, którą byłam zawsze, a ostatnio to sprawia mi wiele trudno i przyprawia o ukłucie bólu... Ehh... Może po prostu trzeba to odpuścić? I znaleźć sobie inny cel w życiu niż założenie szczęśliwej rodziny z biegającym Bombelkiem...😭 Tylko po co nam wtedy taki duży dom na wsi? Po co to wszystko? 😭

Mąż jeszcze śpi. Dzisiaj w planach mamy, oczywiście, budowę, a ja nie mam najmniejszej ochoty tam jechać. Po co nam te cztery pokoje? Kto tam będzie mieszkał? Pies będzie miał zamiast budy własny pokój? Może tak...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2023, 06:46

Virgo Odkopane na nowo marzenia 13 maja 2023, 21:59

Dzis pozytywny test owulacyjny. W końcu, bo na początku cyklu tez mialam pozytywny i zwariowałam... Mysle ze był to efekt kolejnej CB w poprzednim cyklu, bo w dzien 🐒 mialam bladziochy i znikająca kreskę. Znikajaca kreska czyli w chwili wykonywania testu od razu pojawią się wyraźna kreska, ktora po chwili blednie, az calkiem znika. Przy pierwszej CB mialam identyczne...
Po wykonaniu domowego testu płytkowego na ilosc plemników i bladym wyniku, zamowilam kubeczek ułatwiający zapłodnienie FartiLily. Ma on zatrzymać jak najwięcej spermy w pobliżu szyjki, mysle ze przy slabych plemnikach jest to zawsze jakies wsparcie. Wczoraj go pierwszy raz używałam, jedyny minus to krępujący moment, kiedy "zaraz po" zamiast sie poprzytulac, to lekkim skrępowaniu wkladasz sobie dziwny sylikonowy przedmiot z "antenką" 😅 Stary sie za głowę złapał, jak to zobaczył 😅 no ale cóż począć, każda próba jest w dobrej wierze ❤️🍀
https://youtu.be/xYJhxIskNs0
https://youtu.be/WAcELjbwMIk

Piszecie, ze jest wysyp 🍀w maju! Cieszę się bardzo, ze tylu parom sie udalo na wiosnę ❤️ Ostatnio czytalam, ze wg badań najnowszych udowodniono, ze męska płodność jest największa marzec - kwiecień - maj! Co do pory dnia to plemniki maja największy power wieczorem ok 22 i rano ok 7 😊.
16 maja jedziemy do Aberdeen na badanie nasienia. Cieszy mnie to, w końcu cos do przodu. Ale w między czasie oczywiście nie poddajemy sie i do dzieła ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 maja 2023, 22:47

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)