Sheelie Moje życie 14 maja 2023, 11:15

Ale ten weekend krótki bywa , aż 1 dzień odpoczynku , jutro ponownie do pracy .

Jestem trochę zmęczona ale muszę przycisnąć z kasa bo chce auto sobie zmienić na " nowe " oczywiście używane ale dla mnie będzie nowe ha 😆

Wiecie że są testy owulacyjne w Action ? Tak samo ciążowe.
Wczoraj zakupiłam i przetestowałam ten owulacyjny i ładnie się wybarwia .. też super cena ich była bo za 5 testów 12 zł to nie jest tak dużo.. pacząc że w Rossmanie masz za 20 zł 5 testów.
Ciążowe są także w 2 paku i kosztują od 7 zł do 13 nastu bo ten droższy jest niby najbardziej czuły i w ulotce jest napisane że może nawet ciąże pokazać 4 dni przed spodziewana miesiączka.. ciekawe ..
Rosołek się robi , mąż spi , a ja chyba kawę sobie zrobię .
Polecacie jakąś marke jeśli chodzi o witaminę d3 i omegę 3 ? Chce zacząć suplementować .

Zosis Pamiętnik starań Zosi 15 maja 2023, 12:54

3 dc, 23-ci cykl starań
No więc przyszła 🐒... Chwilę po zrobieniu testu, jakby specjalnie chciała narobić mi nadziei i złamać.
Zaczęliśmy więc 23-ci cykl starań. To nie miało trwać aż tak długo. No, ale trwa. Nic na to nie poradzę.
Ten cykl ma duże plany:
✔️ 22.05 - zaczynamy monitoring - sprawdzamy, jak rośnie pęcherzyk i czy pęka - będzie kilka wizyt u Doktorka;
✔️ 22.05 - też muszę zrobić czystość pochwy - mam nadzieję, że teraz wyjdzie już wszystko OK, trochę się obawiam, bo brałam ten antybiotyk, a będę musiała jeszcze na niego wrócić (o tym za chwilę) - biorę probiotyk, więc mam nadzieję, że nie wybił wszystkich dobrych bakterii, po 🐒 wezmę jeszcze Lactovaginal osłonowo dowcipnie i zobaczymy;
✔️ 25.05 - HSG, mam nadzieję, w końcu.

***
Pożarłam się z Mężem.
Najpierw w sobotę, kiedy przyszła 🐒. Mnie ona mocno zdołowała. Mąż zaczął pytać, o co chodzi, więc Mu zaczęłam opowiadać, co odebrał jako wyrzut... I poszło... Ehh... Trochę potrwało, zanim doszliśmy do tego, że to niczyja wina, po prostu te starania się przeciągają. Cóż...
Później wczoraj poprawiliśmy. Bo mieliśmy Komunię w Rodzinie, więc rodzinna impreza, dużo dzieci. Jak mnie to gryzło po sobotnim złamaniu to tylko Wy możecie sobie wyobrażać. A doszły jeszcze pytania o to, kiedy dziecko u nas. Wewnętrznie wszystko się we mnie gotowało, a mój Mąż... Mój Mąż, jako że nie lubi takich spędów rodzinnych, miałam wrażenie, że dba tylko o siebie i trzyma się z daleka, zamiast być przy mnie i wspierać. Jak to ja, strzeliłam focha i przestałam się do Niego odzywać. Po powrocie, oczywiście, On wrócił do normalnych relacji ze mną, ale mnie foch trzyma, więc powiedziałam Mu tylko, że owszem, jestem obrażona i mam zamiar traktować Go w dokładnie taki sposób, jak On mnie na tej imprezie. Czy zrozumiał? Pewnie, jak to facet, nie. Nie chcę się z Nim kłócić, a jak się odezwę to wyrzucę z siebie, że w moich oczach zachował się jak tępak. Czekam więc aż mi przejdzie.

***
Co do powrotu na antybiotyk. Przy ostatniej infekcji dostałam antybiotyk. Wzięłam całe opakowanie. Po 7 dniach poszłam do lekarki na kontrolę. Kazała brać antybiotyk jeszcze 3 dni i zalecała jeszcze poleżeć. Tylko że ja nie mogłam już leżeć, bo dałam asystentce urlop i musiałam wracać do biura. Stwierdziłam też, że skoro już się dobrze czuję to dokuruję się mniszkiem lekarskim i darowałam sobie te dodatkowe trzy dni antybiotyku. I wszystko szło ku dobremu aż... Aż wczoraj na tej Komunii zmarzłam - najpierw pod Kościołem gorąco, później sala okazała się mega chłodna. I od wczoraj mega boli mnie gardło. Znowu mam powiększone migdałki. No i chyba przeproszę się z tym antybiotykiem i go kupię i wybiorę. Muszę do przyszłego tygodnia być 100% zdrowa, bo jeszcze mi nie zrobią tego HSG... A zwykłe tabletki na gardło nie pomagają... 😔

***
DZIĘKUJĘ ZA WASZE WSPARCIE! Tyle dobrych słów, jakie od Was przeczytałam po sobotnim wpisie i tutaj i na forum. To jest piękne, ile tutaj jest wspierających kobiet. Cieszę się, że tutaj trafiłam. Dziękuję za każde Wasze ciepłe słowo i motywujące kopnięcia. Jesteście cudowne. Oczywiście, plany są i plany awaryjne też. W sobotę jednak to było chwilowe załamanie. Walczymy dalej!


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2023, 12:59

17+6

Wizyta u drugiego gina.

Szyjka trzyma. Ma 3,1cm. Łożysko się podniosło i to najważniejsze.
Odpoczywam mimo wszystko po problemach w pierwszej ciąży.
W majówkę wyjechał M. Jesteśmy już sami dwa tygodnie.
Z rana jest znośnie.
Wieczorem już mnie wszystko boli. W łóżku jesteśmy już po 20, a dla mnie to środek dnia 🫣
Pięciolatek też czasem ma inne zdanie i nie mam siły wieczorem już na nic. Dlatego wolę się położyć i mieć spokój.
Dzieciaczki rosną. Dwa tygodnie temu miałam również wizytę i miały 151g i 152g.
Ginka twierdziła, że dla niej dwie dziewczyny.
Nakupiłam podwójnych dziewczęcych rzeczy a dzisiaj ten lekarz dalej twierdzi, że jest parka 🫣
Oboje rosną równo.
♀️213g, ♂️223g

Na majówkę również poczułam wyraźnie już ruchy. Niestety M nie dotrwał tego momentu. Nie wiadomo czy zdąży na rozwiązanie. Za długo go trzymali w domu. Z drugiej strony przy bliźniakach nic nie jest pewne i lepiej nie planować 🫣
Synek dzisiaj bardziej fotogeniczny. Córeczka nie ma zdjęcia niestety, bo za bardzo fikała.
IMG-20230515-125954.jpg

3 miesiące

Malutka jest mało wymagającym dzieckiem, zwłaszcza teraz, gdy kolki odeszły już w niepamięć. Zaczyna wydawać jakieś nowe dźwięki, gaworzy, piszczy i uśmiecha się bardzo często. Ostatnią jej nową umiejętnością jest trzymanie w rączce zabawki albo szczebelek od łóżeczka, gdy budzi się rano ☺️ Czy tylko mnie cieszą takie małe rzeczy, czy każda mama tak ma ? 😄 Za zgodą fizjoterapeuty, nosimy ją już bardziej na siedząco przodem do świata, co bardzo się jej podoba 😄 Podróże w wózku czy foteliku nadal są na drzemkach, bo jeśli nie śpi to jest problem w postaci płaczu i marudzenia, chociaż jest już bardziej rozumna i czasem udaje się ją zagadać.

Daje nam codziennie tyle szczęścia, rozjaśnia każdy, nawet najbardziej pochmurny dzień. Każdego dnia dziękuję za nią Bogu i z całego serca cieszę się, że jest ❤️

Meggy88 Moja codzienność 🌿 15 maja 2023, 13:37

No dobra! W końcu pokazuje mi cień na teście owulacyjnym (w pracy robiłam az dwa dziś - oszalałam? 🤣)
Już się bałam, że nic z tego.
Teraz poprawić dziś wieczorem lub jutro rano 🥰

Na HSG byłam w szpitalu położniczym.
Wszyscy mili, szpital czysty, taki jasny i przejrzysty. Spodobał mi się (oczywiście na tyle na ile może się podobać szpital).
Jeśli uda nam się kiedykolwiek zajść w ciążę, to chciałabym chyba tam rodzic.
Jakos się bezpiecznie tam czułam.

Jeżeli chodzi o zawroty głowy, póki co przeszlo, odpukac.
Na tężyczkę biorę wapń i magnez (leki, nie suplementy).
Wit D3 na razie przestaje brać, bo mi wyszła mega dobrze, a kiedys miałam duży niedobor.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 maja 2023, 13:37

Im bliżej tym więcej myślę... tak bardzo się boję, że za miesiąc będzie po drugim transferze, a ja nadal nie będę w ciąży...a więcej szans nie mam... błagam, tak bardzo chciałabym żebyśmy mieli jeszcze chociaż jedno dziecko... chciałabym żeby on mógł dorastać z rodzeństwem w domu... 🙏
8 dni... błagam daj mi siłę i cierpliwość 🤯

08.01 poradnia genetyczna , rozszerzone BRCA1 i bardzo dobre wyniki ufff ;) Tutaj nie muszę się martwić.
Pani dr chce rozszerzyć teraz BRCA2 że wzg na to ,że w rodzinie mama babcia ciocia rak.
Kolejna teleporada 19.02


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2024, 00:55

13+2

Jestem już po prenatalnych, które odbyły się we wtorek. Byłam u mojego dawnego ginekologa. Miło, że po 3 latach nadal mnie pamięta ☺️.

Na badaniu wszystko ok, ryzyka niskie, ale tym razem mamy małego wstydnisia, bo nie chciał pokazać, co ma między nogami. Po bracie jednak jest małym świderkiem 😃.

W środę miałam wizytę u prowadzącego. Pooglądam wyniki i zrobił USG. Tu już było widać trochę więcej, bo badanie było przezpochwowe, a nie przez brzuch 🙂. Piękny bobas 😁. Tutaj już oboje z lekarzem widzieliśmy, że coś tam sterczy między nogami, ale nadal nie było to pewne na 100%. 14.06 kolejna wizyta. Może wtedy dowiemy się kto mieszka w brzuchu 🙂. Póki co wszyscy mówią, że będzie dziewczynka, a i ja sama tak czuję i powoli oswajam się z tą możliwością 🙈.

Czarkowi prawie od początku mówimy, że w brzuchu u mamy jest dzidzia, że nie może skakać po mamie, że czasem mama nie może go podnieść. Póki co daje radę. Nie zawsze chce się z dzidzią przywitać, ale jednak częściej udaje się go namówić na pogłaskanie brzucha albo buziaka 😃.

Termin na 16.11. jestem ciekawa jak to będzie i jak damy radę. Na razie staram się za dużo o tym nie myśleć 😅.

Dobra, koniec z miesiącami, za 5 dni Szymon ma 2 urodziny. Dalej czuję zmęczenie i bezsilność, którą mam od 1mc życia.. nic się wiele nie zmienia, jedynie trochę problemy i rzeczywistości się przepoczwarza..
Co u nas?
Byłam na wakacjach. To był niesamowity czas. Mogłam wyłączyć budzik, nie patrzeć na zegarek, wpatrywać się w morze godzinami. Spokojnie spożywać posiłki, czytać książki i ucinać sobie slodkie drzemki na leżaku na plaży.. oczywiście tęskniłam za Szymonem i mężem, ale gdybym miała zdecydować raz jeszcze to na pewno bym pojechała. Szkoda jedynie, że człowiek nie może skumulować energii na dłużej..
Po powrocie zaczęła się akcja pt. adaptacja żłobkowa, która wypiła mi sporo krwi... O ludzie.. wiedziałam już po poprzednich adaptacjach że lekko nie będzie, ale tym razem Szymon przeszedł wszystkie wyobrażenia.. ciężko to nawet opisać , ale w największym skrócie: rzucanie się na ziemię przed placówką, uderzanie głową, pięściami, krzyk, histeria jakby ktoś go torturował..nikt ani nic nie było w stanie go uspokoić. Przez pierwsze 3 dni był po 20 min i odbierałam go w agonii..nawet Panie opiekunki były w szoku, mówiąc że chyba bez psychologa się nie obejdzie.. dopiero dziś widzę światełko w tunelu.. przede wszystkim przestał być auto-agresywny, ale przed nami jeszcze długa droga do normalności.. w zasadzie to już przywykłam, że z Sz nigdy nic nie przychodzi łatwo. Czekam najbardziej na rozwój w temacie infekcji, zapalenia uszu, licząc że już mu się te trąbki słuchowe dostatecznie wykształciły..
Wokół mnie pełno ciąż, drugie i trzecie dzieciaczki.. ilekroć sobie próbuje wyobrazić jak to by było mieć teraz kolejne bobo to zamieram.. kompletnie nierealna historia. Zastanawiam się wówczas czy tylko ja jestem taka zmęczona, czy może coś ze mną jest nie tak, skoro nie potrafię ogarnąć życia nawet z 1 dzieckiem ? Przecież żyję jak większość polskich kobiet..a one potrafią ogarnąć 2, 3 i wiecej dzieci... a może jednak Szymon jest takim wampirkiem który faktycznie wymaga 3x więcej wszystkiego.. nigdy nie przestanie mnie to zastanawiać.. nigdy też prawdopodobnie tego nie zweryfikuję w praktyce..

Miesiąc 19.
Zastanawiam się kiedy powinnam zakończyć te miesięczne podsumowania...ostatnio byłam odwiedzić znajomych, którym urodziła się 2mc temu córka. Byłam w szoku, bo już nie pamiętałam jak to jest trzymać taką malutką istotkę.. próbowałam sobie przypomnieć jak to wtedy było z Sz.. I dziura.. czarna dziura.. parę wspomnień..Wróciłam do moich wpisów sprzed kilkunastu miesięcy: teraz wiem, że warto było spisywać swoje emocje, przeżycia.. z każdym miesiącem te wspomnienia po prostu się zacierają.. córka naszych znajomych to istny aniołek: po karmieniu po prostu leżała sobie spokojnie i wpatrywała w nasze twarze i sufit.. zero płaczu, prężenia.. po chwili sama usnęła.. dla mnie taki widok to szok.. przeszła mi nawet przez głowę myśl, że takiego macierzyństwa chętnie bym jeszcze doznała.. gdyby tylko była jakaś gwarancja.. drugiego hajnidka byśmy nie udźwignęli..
Co u nas aktualnie? Niania z nami na pokładzie. Fajnie się już wdrożyła, aczkolwiek po 1.5mc widać już na jej twarzy zmęczenie i spadek formy.. ale na ten moment jest dobrze.. niedługo ruszamy na urlop do Turcji. Modlę się, żeby Szymon dał nam trochę pożyć na nim.. wzięliśmy udział w rekrutacja do publicznego żłobka i o dziwo się dostaliśmy od września.. Zdecydowaliśmy, że będziemy znów próbować, w nadzieji że problemy z uszami już nie wrócą. Jestem tylko pełna obaw czy niania będzie z nami do końca sierpnia.. to jest największy minus.. nie można przewidzieć niczego.

Mój plan na walkę z zimowo - ciążowym spadkiem nastroju działa doskonale ☺️
Wczoraj miałam wręcz idealny, szczęśliwy dzień. Najpierw wizyta u profesor. Chodzę na 7 rano, bo nie ma wtedy jeszcze korków i jest gdzie na spokojnie zaparkować (i to za darmo bo parkomat od 8:00). Poza tym poranny stres i potem z głowy. Była totalnie miła 😳 „Jak się pani czuje?”, „Wszystko dobrze ?”. Morfologię mam idealna, ale w moczu wyszły ciała ketonowe. Mam zalecenie aby jeść więcej białka i ogólnie jeść częściej. Dziewczyny na forum poleciły mi mini kolację taką tuż przed snem. Zbadała mnie ginekologicznie (szok dla mnie ;-)). Dokładnie i z komentarzem „wszystko dobrze, wszystko bardzo dobrze”. Potem badanie detektorem. I tu po raz pierwszy na jakiejkolwiek wizycie w tej ciąży zaszkliły mi się oczy. Puściła serduszko Małej na cały gabinet, przeliczyła tętno i „Serduszko dzidziusia pięknie pracuje”. Nie wiem co mnie tak ruszyło w tym, chyba nie mogę nadal uwierzyć że dobrnęłam do tego momentu, że zimna jak lód, wycofana i nie dająca na początku nadzieji profesor, mówi o serduszku mojego dziecka.
Powiedziała jeszcze raz potem, że wszystko jest bardzo dobrze i bardzo ją to cieszy. Zagadnęła co robię, gdzie pracuje, nawet coś o mojej firmie pogadałyśmy. No szok.
Leki - kontynuacja, progesteron zostaje do końca ciąży z uwagi na mięśniaki. Suplementy - odstawiony kwas foliowy (brałam i tak folian) i Miositogyn. Na następną wizytę mam już przyjść z USG połówkowym, badanie krwi, moczu, powtórzyć toksoplazmozę i skonsultować się z kardiologiem (chociaż tym razem ciśnienie miałam dobre u niej).

Pytałam też o szpital. Wymieniłam moje typy i z nich wskazała IMID. No to będzie IMID. Wiele osób mi poleca, mam blisko, 3 stopień referencyjności. Wybiorę się tam najpierw na połówkowe i wybadam.

Powiedziałam wczoraj szefowi, w sumie w trakcie mojej oceny rocznej jak zorientowałam się że idzie dobrze i da mi taką jaka mnie zadowala. Niepotrzebnie się stresowałam. Zryta głowa po poprzednich miejscach pracy, gdzie zajście w ciążę było bardzo źle widziane. Ucieszył się szczerze, gratulował. Nie powiedziałam kiedy znikam, ale że mówię teraz bo może być różnie. W lutym planuje L4, może nie na cały miesiąc tylko jakoś w kratkę, marzec to urlop aby wynagrodzenie z bonusem wliczyło się do podstawy zasiłku. Od maja jestem po podwyżce, i to nie takiej 200 zł tylko znacznej, więc to nie to, że jestem taka oddana pracy, tylko zależy mi żeby jak najwięcej miesięcy z tą lepszą pensją zaliczyło się do podstawy zasiłku. A że pracuje zdalnie i teraz informacja o ciąży się rozniesie, to nie przemęczam się aż tak, aby to było nie do wytrzymania.

Byłam na 3 treningach w tym tygodniu: Aktywna Ciąża, Zdrowy Kręgosłup i Aktywna Mama. Aktywna Ciąża prowadziła fizjoterapeutka uroginekolgiczna. Zajęcia rewelacja, dużo pracy z dnem miednicy, super wskazówki, fajne pozycje na odciążenie kręgosłupa (to bardziej na późniejszy etap). Zdrowy Kręgosłup jednak nie dla mnie do końca, bo wielu ćwiczeń nie mogłam wykonywać (na brzuchu, czy spinanie brzucha) i instruktorka zaprosiła mnie właśnie na Aktywną Mamę na drugi dzień. Myślałam, że to trening tylko dla mam, ale okazało się że połowa grupy jest w ciąży. Były panie z wózeczkami i z brzuchami, ćwiczenia z piłką, z ciężarkami. Czułam się super 🩷 raz że w tym gronie, dwa że bardzo mi brakowało takiego porządnego treningu.

Na tym skończę ten wpis, bo robię go od rana, miał być dobry, a do tego czasu jedna sytuacja w pracy popsuła mi humor, więc zostawię ją na oddzielny wpis.

8.05.2023
II USG
Maluszki mają już po 1,71cm i 1,79cm. Obu pięknie biją serduszka i wszystko z nimi jest tak jak być powinno. Rosną równo i mają się dobrze.
Słyszeliśmy bicie ich serduszek. ♥️♥️ Wyjątkowy moment. 🥺
Każde z nich ma swój worek owodniowy więc fizycznie sobie nie zagrażają. 😊
No i wstępnie umówiłam prentalne w klinice ale jeszcze nie wiem gdzie będę robić.
Jutro mam wizytę u lekarza u którego myślę prowadzić ciążę i wtedy zadecyduje gdzie te prenatalne. 😊

🙏 Nasze Cuda, tak długo na Was czekaliśmy. Zostańcie z Nami. 🙏❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2023, 16:16

4dc i kolejny miesiąc z nadzieją. Są wyniki dna jest mutacja w czynniki V (R2) co może powodować problemy z krzepliwością a w przyszłości nawet zakrzepicę. Brzmi poważnie :( wynik nie prawidłowy jest również z MTHFR ( układ heterozygotyczny, wiec utrudnione jest wchłanianie kwasu foliowego. Byłam już u gin i dostałam leki. Teraz 3 cykle starań i zobaczymy. Jest mała nadzieja, ale małż nie był tak zadowolony jak ja bo przecież jest coś źle.

Sheelie Moje życie 18 maja 2023, 12:55

Hmm.. czy jest możliwe aby owulacja mi się przesunęła o kilka dni wcześniej przez badanie drożności?

Bo według moich obliczeń miała przyjść wczoraj .. ale 2 lub 3 dni temu bolał mnie jajnik I podbrzusze teraz wogóle nie czuje jajników ani n ic co mogłoby zwiastować owulacje . Tak więc niewiem dobrze ze zaczęliśmy dzień po badaniu drożności się przytulać to może coś się zasadziło jakieś nasionko .🌱🌱

Moja najstarsza Iskierko jutro skończyłabyś już 6 lat ❤ ależ byłabyś już śliczną, dużą panienką ❤ mamusia o Tobie pamięta ❤ balonik juz helem napompowany czeka na jutro, zawieziemy Ci go z Twoim braciszkiem ❤
Dzień Twoich narodzin pamiętam tak jakby to było wczoraj. Każdą minutę, sekundę. Dzisiaj chcę już pamiętać tylko dobre chwile, gdy byłaś żywa pod moim serduszkiem, tych złych chwil nie chcę wspominać bo one nadal bolą. Jutro jest dzień radości. Napewno będziesz z innymi aniołkami bawiła się na chmurkach i psociła ❤ będę spoglądała w niebo i może dostrzegę od Ciebie jakiś znak? ;)
Bardzo,bardzo Cię mamusia kocha i nie ma dnia,abym o Tobie nie myślała ❤ bądź szczęśliwa Księżniczko i pamiętaj, że w moim sercu jesteś cały czas ❤

17.05.2017 💔 - dzień, od którego moje życie zmieniło się na zawsze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 maja 2023, 21:56

Pauli19 Nieosiągalne marzenie... 17 maja 2023, 08:55

Dawno mnie tu nie było...
Trosze w tym miesiącu zakolegowałam sie z laboratorium! Wykonałam w końcu badanie amh, krzywe cukrowe i insulinową!
Wynik nie powala ale w sumie niczego innego sie ie spodziewałam więc przyjęłam to z godnością..;p
Ahm ostatni wynik z listopada 0,27 - norma zaczynała się od 0,42 więc byłam dużo poniżej normy... wynik z wczoraj 0,37 przy czym norma w moim wieku zaczyna się od 0,14 ( w tym laboratorium) tak więc suplementacja troszkę pomogła;) jest to tyci krok do przodu ale zawsze to coś! co do cukrów i insuliny oczywiscie wynik zdecydowanie w kierunku brania leków;/
Wizyte mam 27 maja wiec mam nadzieje ,ze trafi w końcu na dobrego lekarza który będzie chciał mnie pokierować.
Miałam sie poddać, już nawet sie gdzieś z tym zaczełam godzić ... ale w tamtym tygodniu weszłam do pokoju Helenki wieczorem, patrze a ona klęczy , rączki złożone i mówi paciorek , patrze na nia i mówie , Helenko a co Ty robisz ? a ona usiadła na łożku i mowi : mamusiu bo wiesz, to czy będziesz miała dzidzie w brzuszku to decyduje bozia , a ja bardzo chciałabym mieć siostrzyczkę! i będę sie modlić codzienie żeby bozia nam ta dzidzie dała"! zamurowało mnie... pocałowałam ja mocno, przytuliłam i musiałam wyjśc szybko żeby przy niej nie wybuchnąć płaczem... i dopiero po tej całej sytuacji dotarło do mnie że to wszystko odbija sie na mojej rodzinie.. nie wiem skad w niej takie emocje, takie podejście , jak raczej nie mówimy nic na ten temat przy niej.. ale skoro niespełna 4 letnia dziewczynka walczy "modląc się do Bozi" to mamusia nie może sie poddać!
Tak więc zaczynam kolejna walkę z wiatrakami...!

Mniej tu zaglądam ostatnio, bo żyjemy w jakimś niedoczasie. Praca, jakieś zaległe sprawy, do których mam średnią motywację i prokrastynuję i tak leci. Za tydzień 25.05 idę do Medicover do ginekologa-endo prosić o skierowanie na badania, które muszę zrobić w czerwcowym cyklu (odstęp od antybiotyku). Oczywiście nie wszystko wykonam w pakiecie, ale zawsze to parę groszy w kieszeniu zostanie. I zauważyłam dziwną rzecz - tylko jak wchodze na forum, czytam czyjąś historię albo jestem w jakiejś dyskusji, to czuję się "na miejscu". Mówię oczywiście o czasie wolnym, bo jednak do pracy też chodzę. Ale tu jest MÓJ temat, tu się czuję zrozumiana, tu jest aktualnie mój świat.
Rzadziej mam doła, pojawiają się za to lęki - że Kropki się nie rozmrożą, że żaden nie da już ciąży, że kolejny raz poronię. Z jednej strony okropne, z drugiej - to znak, że patrzę w przyszłość. Lęki będą, musze je jakoś po mału zacząć oswajać, starać się wybierać myśli, modlić się lub medytować, albo jedno i drugię, aby wyciszyć nieco umysł.

Konsekwentnie chodzę na basen i w zasadzie to mi najbardziej poprawia nastrój teraz - coś nowego i pozyskiwanie kontroli nad swoim ciałem.
Z zerowym entuzjazmem, nie tak jak kiedyś, ale zrobiłam też sobie mini plan na czas do wakacji - do końca czerwca:
1. Zrobić wszystkie badania
2. Ruszam się i ćwiczę codziennie - chociaż 15 min.
3. Stałe godziny posiłków, bez pszenicy, bez nabiału, bez czerwonego mięsa, alkohol - wino okazyjnie.
4. Ograniczyć kawę.
5. Siemię lniane, zioła Ojca Klimuszko na endometriozę, Omega3, NAC, wit C, wit E, magnez, laktoferyna, inozytol, probiotyki.
6. Ashwaganda- w ramach przetestowania na samopoczucie.
7. Wszystkie weekendy aktywność na powietrzu.
8. Dalej: basen, bieganie, pilates i rower.
9. Wysypiać się !
10. Wyciszenie głowy.

Pod koniec czerwca idę do J po zalecenia do transferu i będę decydować jak dalej działać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2023, 15:21

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 19 maja 2023, 08:34

11+3
W ciąży z synkiem co chwila wpatrywałam się w appke ciążowa ile już tygodni i dni, jakby to miało cokolwiek zmienić. Jakoś tak napawalam się ta ciąża i odliczałem każdy dzień. Tera muszę zajrzeć w appke, kiedy ktoś pyta "w którym tygodniu jesteś", bo nie ogarniam.

Jadę właśnie na test Nace 24 do Invicty. Rano znów obudziłam się z płaskim brzuchem i bez objawów zastanawiając się czy wszystko ok z dzidzia. USG prenatalne 30.05.

Sowella Los okrutnie ze mnie drwi.. 23 maja 2023, 12:47

23.05.2023
Wg OM: 26t4d

Dziś aplikacja pokazała mi 94 dni do porodu 😯 ja się pytam kiedy to minęło?!

Czas leci jak szalony. Myślałam, że na L4 trochę zwolni ale mam wrażenie, że jeszcze przyspieszył. Dni mijają od wizyty do wizyty - bo ciągle coś- a to cotygodniowy pomiar czasu AV, a to krzywa, a to diabetolog itd itd. Między tym wszystkim zajęcia i eventy ze starsza. I tak mamy już prawie czerwiec.

Bobo rośnie, właśnie wyszłam z wizyty z pakietu (poszłam po skierowanie) - mamy już 916g dziewczyny! Która wariuje w brzuchu jak szalona - oczywiście najbardziej kiedy próbuje zasnąć :) lekarz u którego byłam teraz twierdzi, że położenie łożyska nie ma znaczenia przy odczuwaniu ruchów i że po prostu starsza musiala być spokojniejsza.. - cóż zdecydowanie nadrabia poza brzuchem 🤣
Jak to pakiet - nie dostałam żadnego zdjęcia ani nawet wydruku z wymiarami, po cóż drukować skoro mam innego lekarza.. no ale przynajmniej wypisali mi wszystkie skierowania na badania i sprawdzili, że wszystko ok.

Krzywa cukrowa w 2 trym - tym razem niski cukier po 1h (w 1 trym był niski po 2h) - diabetolog mowi, że trzeba pilnować by jeść dużo dobrych węglowodanów, unikać prostych - czyli cały czas dieta z niskim IG jak przy IO. Tiaaa- a u mnie codziennie słodkości 😅 trzeba będzie się ogarnąć ;)
Choć ogólnie nie jest tak źle- nie używam cukru, jem wszystko pelnoziarniste, jem warzywa. Tylko te słodkości trzeba usunąć i jeść częściej i powinno być git.

Poza tym brzuszek rośnie- jest już coraz ciężej- szczególnie wieczorami gdy żołądek zapełniony ;) a ja reaguje chyba coraz bardziej na zmiany pogody jakąś totalna niemocą.

Bobo wciąż pozostaje bezimienne - a mnie już to ciąży- muszę się w końcu zdecydować!

Z pozytywów- wreszcie zamówiliśmy wozek! + dziecko zmusiło mnie do przejrzenia ubranek. I wychodzi na to, że chyba nic nie muszę kupować 😀 chyba, że coś mi bardzo wpadnie w oko :)

Nastepny krok to reorganizacja mieszkania, żeby to wszystko pomieścić.

Choć chyba wciąż do mnie niedociera, że już za chwilę będzie niemowlak.. I coraz bardziej przeraża mnie sam porod i że coś złego się stanie.
Pierwszy porod był lajtowy na maxa i szybki. Rekonwalescencja gorsza bo pęknięcie 2/3stopien.. I teraz boję się, że rozcharata mnie na maxa.. bo wiadomo blizna, która jest nie jest już tak elastyczna. Chyba muszę skonsultować si Le z położna? Albo z fizjo urogin? Bo lekarz mi tu raczej nie pomoże.

Następna wizyta u prowadzącego za 2 tyg.

Kruszynko, rośnij zdrowo I zostań z nami na zawsze, czekamy na Ciebie 😘🙏

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 25 maja 2023, 10:01

U mnie to powinno być w objawach coś takiego jak "trądzik" i "turbotrądzik". 😅 Bo jednak stopień nasilenia tego dziadostwa też zależy od układu planet, aktywności wulkanicznej i zmian hormonalnych w trakcie cyklu.

47 dzień cyklu. Nie wiem co się dzieje. Ostatni tydzień temperatury były w okolicy 36,6 i uznałam że jestem po owulacji (zwłaszcza że mój ostatni pasek owulacyjny był ciemniejszy niż zwykle), teraz trzeci dzień znowu spadły. Objawy... To jeden wielki miks wszystkiego.

Nie chcę mi się jechać nigdzie do ginekologa sprawdzać co tam w trawie piszczy i znowu świecić oczami że mam taki a nie inny dzień cyklu, tłumaczyć się, nie bardzo mam nawet kiedy. Skoro nie mam owulaków to ich nie robię. Czuję się całkiem dobrze z tym częściowym odpuszczeniem. Została jedynie temperatura i czasem sobie poobserwuje szyjkę i śluz.

Forum zupełnie odpuściłam, nie potrafię aktualnie w swojej sytuacji wspierać kobiet które zwyczajnie wiedzą co się u nich dzieje w cyklu.

Walczę wciąż o smukłą i wysportowaną sylwetkę, zobaczymy na jak długo będę miała te chęci. 😁 Oby jak najdłużej.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)