32+3 💙
Wczoraj miałam wizytę i... pobudkę, której się nie spodziewałam...

Wystrojona jak na wyjście na plażę, zrelaksowana i nie spodziewająca się żadnych niespodzianek zameldowałam się pod gabinetem i już od początku wizyty było coś nie tak. Najbardziej przejmowałam się dziwną wysypką na dłoniach i stopach, ale ona okazała się ostatecznie najmniejszym problemem.
Podczas badania usg lekarka zaczęła podejrzewać, że mam już skurcze (!!). I to takie regularne, prawdziwe skurcze, których nie czułam. Od razu wysłano mnie na ktg, które tylko to potwierdziło...
I teraz trzeba było podjąć decyzję - jadę do szpitala ze skierowaniem w celu podania sterydów na rozwój płuc czy wracam do domu obstawiona magnezem, luteiną, nospą i progesteronem i czekam niech miną dwa najbardziej wrażliwe tygodnie - oby do 34 tygodnia ciąży.
Po ochłonięciu i pierwszych emocjach związanych z myślą, że TO może stać się tu i teraz podjęliśmy decyzję, że jedziemy na izbę przyjęć. Zrobiono mi kolejne ktg i na szczęście po pierwszych dawkach nospy i magnezu skurczy nie było widać. Kolejny raz do mnie należała decyzja czy chcę zostać w szpitalu (na podanie sterydów) czy wracam leniuchować do domu. Po bardzo wnikliwej dyskusji, wszystkich "za" i "przeciw" padła decyzja o powrocie do domu.
Dziś odwołuję wszystkie swoje plany zaczynając od fryzjera kończąc na weekendowych imprezach rodzinnych, robię szybkie zakupy z typu "przecież mam jeszcze na nie czas" i poważnie dyskutuję z moim synkiem, żeby jeszcze chwilę poczekał w brzuszku na odpowiedni i bezpieczniejszy moment.
Mały na dzień dzisiejszy jest już dość spory i ma wagę prawie 2,3kg (i kwalifikuje go statystycznie +2 tyg.) , co delikatnie mnie uspakaja, ale wiadomo, każdy dzień dłużej to dla niego lepsza opcja.
Emocje z dnia wczorajszego dziś przerodziły się w motywację - w końcu zabieram się za poważne sprawy związane z przygotowaniem do porodu. Kolejny etap drogi, o którym bałam się pomyśleć, pomarzyć. Teraz wszystko staje się realne, nawet szybciej niż bym mogła się tego spodziewać.
Ciąża staraczki chyba mało kiedy jest spokojna i całkowicie bezproblemowa, ale tak szybko można zapomnieć o tych negatywnych emocjach i strachu. Wczoraj do mnie wszystko wróciło z podwójną mocą, łzami i tym poczuciem bezsilności... Ale podnoszę się szybko i staję do kolejnej bitwy w tej wojnie o dziecko.
W sobotę (15.07.) jadę sprawdzić czy "obstawa" tabletek działa - teraz znowu proszę o mocne kciuki, moc od cioć z forum 💖💖💖

siesiepy Niepłodna niemama 🥀 3 kwietnia 2023, 11:58

Okropnie ciężko żyje się bez kawy z ekspresu. Ale w końcu na swoim. 🔥

Aktualny cykl lub pogoda dają mi teraz nieźle popalić, spałabym tylko i spała, ale nie mogę.
Wciąż dopieszczamy co możemy: a to szafę skręcamy, a to sprzątamy, a to gniazdka montujemy wciąż (zdjęcia poniżej z rozpierdzielem gniazdkowym) a to lecimy pralnie bo w koszu się już nie mieści a pralka dalej nie jest podłączona. 🙈
IMG-20230330-003653.jpg
IMG-20230403-114838.jpg
IMG-20230330-003738.jpg
IMG-20230330-003855.jpg
IMG-20230330-003904.jpg
IMG-20230330-003917.jpg
IMG-20230330-004007.jpg
IMG-20230330-004044.jpg
IMG-20230330-004051.jpg
IMG-20230330-004151.jpg







amani_96 2+1, starania w De 29 czerwca 2023, 11:25

Czuję potrzebę napisania tu, chyba ma to na zasadzie mi pomóc.
Tak bardzo wkurza mnie to, że wkoło słyszę lub widzę same ciąże, co rusz dowiaduje się, że komuś z mojego otoczenia się udało.
A ja ? Brzmi samolubnie…
Ale ja stoje w tym samym miejscu. W tym samym pieprzonym miejscu bez jakiegokolwiek, jak do tej pory, wyjaśnienia dlaczego nie ja ?
Nie denerwuje mnie to, że koleżanki czy inni są w ciąży, bo to jest normalne przecież, zawsze ktoś będzie inny w ciąży.. denerwuje mnie to, że dlaczego to nie ja w niej jestem ?
Tylko jedno pieprzone dlaczego ?

Nie znoszę tej sinusoidy emocjonalnej, bo nawet w tym miesiącu nie staraliśmy się w jakiś szczególny sposób, wszystko było super, bez napięcia niepotrzebnego.. ale ta głowa staraczki no nie potrafi odpuścić… jak tylko okres przychodzi w głowie dzieje się armagedon.
Oczywiście cudowne rady :
- czasami za bardzo chcemy
- odpuść
- tak ci się wydaje ze odpuscilas
- czasem zdarzają się cuda
Nie. Cuda się nie zdarzają, zawsze jest jakiś czynnik, który sprzyja powstaniu cudu. Tak o, z nikąd on się nie bierze. Ale lepiej przyjmuje się teorie o cudach niż racjonalne wytłumaczenie.

Okresowe pogadanki PART ONE.

Dzis aplikacja ciążowa pokazała 40% ciąży.. ja się pytam kiedy? Zdjęć z brzuszkiem to mam może ze 2… musze koniecznie nadrobić ten czas i generalnie cieszyć się ta ciąża bo mija mi strasznie szybko..

Dzis byłam ostatni dzień w pracy, pomimo różnych nerwow itd dotrwałam do momentu zadeklarowanego.. bardzo byłam namawiana na kolejny miesiąc, ale nie, mysle ze czas bez stresów z pracy i obrotów mi się przyda. Jutro ostatni dzień ma mój Synuś w żłobku trochę mi szkoda bo jak trafiliśmy na bardzo przyjazne miejsce to pochodził trochę ponad 2 miesiące i koniec.. ale za to będzie w domu z mama i potem jeszcze rodzeństwem ❤️
Teraz tylko żeby wszystko było dobrze z bobasem 😍 w przyszłym tygodniu wizyta.
Jutro chce sobie zrobić dzień odpoczynku i oby się udało! ❤️

Karo_27 Moja walka - wygrana? 18 grudnia 2025, 19:40

13+4

Już za chwilkę święta 🥳🧑‍🎄🧑‍🎄🎅 🩵 I zaczynam 2 trymestr…

Nasze pierwsze święta we trójkę - Mąż i ja w dwupaku. Totalny chaos - nic nie ogarnęłam. Ani świątecznych przygotowań, ani nowych studiów. Szukam ciuchów ciążowych- za dużo na raz. Ale jeszcze się zmotywuję do roboty (oczywiście bez przesady 😝), będzie pięknie - tyle czekałam, ciężko uwierzyć, że to się naprawdę dzieje.

Niko ma już 8,2 cm, serduszko bije 152 uderzeń/min 🥺 Imię już wybraliśmy. W Wigilię planujemy przekazać informację o płci i imieniu, to będą magiczne święta 😍

Kolejna wizyta 31.12.2025 - idealne zakończenie tego niezwykłego roku, roku cudów. Niech się dzieje magia.

Wszystkim czytającym Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Żeby było miło, spokojnie, ciepło i dobrze- tak jak tego chcecie. Jestem tak bardzo wdzięczna Bogu za wszystko, czego doświadczam, za każdą chwilę- tego nie da się opisać, czuję się jak w filmie. 💕

PS ja nie jestem za dobra w emocje i relacje, ale dbajmy o siebie i o naszych bliskich. Dużo miłości.




Wczoraj zaczęłam wyczekiwany urlop, ale póki co czuje się bardziej zmęczona niż jak chodziłam do pracy 😂
W niedziele w nocy o 23 wyruszamy na lotnisko i fruuu w stronę słonecznej Grecji 🇬🇷
Chciałabym przed wyjazdem zrobić test ciążowy, ale wydaje mi się, ze może jeszcze nie wyjść. Powinien to być 10dpo. Na ten moment mam takie mieszane odczucia, ze szok! Jednego dnia wydaje mi się, ze mam objawy ciążowe, drugiego zupełna cisza 🙈 a niestety nie potrafię sobie przypomnieć jak to było 6 lat temu..
dziś zaczęły mnie bolec piersi, ale nie tak jak przed okresem.. bolą mnie jak szybciej chodzę, czy schodzę po schodach. Mdłości mam prawie codziennie od kilku dni… ale strasznie się boje, ze sama się nakręcam! Mój B. mi tego nie ułatwia, bo on już mówi do brzusia 🙈 czas do spodziewanej miesiączki ciągnie się niemiłosiernie, ale teraz już obowiązki przed wyjazdem pomagają pomyśleć o czymś innym.
W piątek jestem zaproszona na urodzinki z moimi koleżankami z pracy na winko.. i troszkę się boje pić. Nie chciałabym na początku szkodzić jeśli jakiś fasolek tam już się zagnieździł… a z drugiej strony nie chce żeby dziewczyny z pracy wiedziały, ze się staramy o dziecko… spróbuje się napić tylko 1 lampkę wina i mam nadzieje, ze to jeszcze nie zaszkodzi.
Byle do niedzieli! ❤️🇬🇷

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 11 lipca 2023, 15:16

19+0

Tak sobie mysle, ze kocham tego malego robaczka w moim brzuszku. Synek chodzi o powtarza „dzidzia dzidzia”, „hello dzidzia”. Albo puka mnie w brzuch i pyta „dzidzia, jestes tam?”. Albo caluje mnie w brzuch. Slodkie to ale sie nie przywiązuję do mysli, ze bedzie tak slodko jak juz urodze haha.

Estradiol 5057 pg/ml
Progesteron 0,968 ng/ml
Progestron lekko spadł? Myślałam, że to będzie tendencja wzrostowa...
Czekam na wizyte.

I wszystko juz jasne, w prawym jajniku 4 pecherzyki , w lewym 5 pęcherzyków, średnio 22-23 mm, jeden 18,5 mm.
Punkcja zaplanowana na środę, godz 9:30.
Transfer odroczony na kolejny cykl, ze względu na wysoki estradiol i graniczny progesteron. Lekarka mówi, że z takim estradiolem mogę mieć zbyt silne bóle brzucha po transferze.
A na teraz czuję się o dziwo naprawdę dobrze, kłucia przy każdym stąpnięciu, siadaniu, wstawaniu mam ale są do wytrzymania, delikatne obchodzenie się z bombą i nie jest tak źle:)
Ovitrelle i Gonapeptyl - dziś 21:30.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lutego 2025, 17:46

Intuicji trzeba ufać…


Jak zastanawiałam się kto mógłby wypisać receptę refundowaną leków do stymulacji przyszedł mi od razu do głowy jeden lekarz.
Bardzo szybko postawiłam się do pionu, że on tego nie zrobi, bo
On tylko w prywatnych klinikach wiec na pewno nie ma umowy z NFZ.
Próbowałam jeszcze szukać jakichś sprawdzonych informacji w końcu dałam za wygrana.
Wczoraj byłam w Czechach wzięłam leki z Czech stwierdziłam, a co mi tam czy zapłacę tam czy tu.

Wieczorem przeglądając coś na fb całkiem przypadkiem trafiłam na odpowiedz w jakimś poście, ze dziewczyna załatwiła receptę u lekarza we Wro. No moje miasto. Stwierdziłam spróbuje, jak się uda oddam czeskie leki w klinice, a zużyje swoje.

Podpytałam umowilam się na wizytę i mam receptę . Zapłaciłam 119 zł zamiast 2tys.

Ale co się okazało?
Lekarz, ktory wypisał receptę to ten, którego intuicja podpowiadała mi na samym początku,

To lekarz, u którego zaczynałam przygodę z leczeniem niepłodności.

I taki morał z tego, ze podszeptów intuicji trzeba słuchać, a nie być zawsze mądrzejszym.

Aleksarna Drugie szanse i pierwsze razy. 30 czerwca 2023, 19:18

Dawno mnie tu nie było, ale ja po prostu walczę o przetrwanie. Nie wiem, czy to normalne, że nudności tak długo męczą (to już 10+4), ale mam porównanie z poprzednią ciążą i prawie w ogóle ich nie miałam.
Poza tym zaparcia i zgaga. Jako że to nie jest moja pierwsza ciąża, to wywaliło mi już tak porządnie brzuch przez co cisną mnie prawie każde spodnie - nawet zapinane pod brzuchem - i muszę albo przerzucić się na sukienki (dobrze że jest lato) albo zacząć myśleć o luźniejszych, ciążowych spodniach.
Jeszcze tylko pół roku. Modlę się, żeby wszystko było w porządku. Stresuję się przed prenatalnymi. Na szczęście mąż mnie wspiera. Moja 6-latka trochę gorzej, bo jeszcze nie jest aż tak samodzielna, żebym mogła se cały dzień leżeć i rzygać do wiadra, ale daję radę.
Hormony robią ze mnie potwora. Jestem drażliwa, nerwowa i… Nie jestem sobą. Masakra.
Trzymam kciuki mocno, żeby Wam się zazieleniło. I wiecie, co Wam jeszcze napiszę w ramach pocieszenia? Będziecie rzygać dalej niż widzicie, ale warto :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2023, 19:19

Sheelie Moje życie 3 lipca 2023, 11:33

Cześć ja z pytaniem . Ma ktoś może znajomego lekarza aby mi wystawił skierowanie na badania ?
Mam zrobić badania na czwartek m.in na hiv , różyczkę i toksoplazme ..chciałam iść prywatnie ale jak zobaczyłam ceny .. to ja zapłacę za 10 badań z 400 zł... trochę dużo moim zdaniem.. a na skierowanie od rodzinnego nie mam szans bo dopiero z tydzień jest wolne miejsce a ja mam w czwartek wizytę..

Dobrze dziekuje wszystkim za odzew 😊 dostałam na medicover w profilu na czacie z lekarzem rodzinnym skierowanie na wszystkie badania a bylo ich az 12 😃 tak wiec dzisiaj rano pobrali mi krew i czekam na wyniki do środy 😀 a w czwartek wizyta ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2023, 13:52

Miesiąc 20.
Wróciliśmy z Turcji. Jak było? Dość ciężko, ale to akurat żadne zaskoczenie.. wakacje z dziećmi to trochę nie-wakacje, ale nie ma co narzekać, zawsze to jakaś odmiana.
2 dni po powrocie Szymon nagle w nocy dostał 40C, wył tak że nie sposób było go uspokoić.. następnego dnia u lekarza diagnoza: angina. Oczywiście antybiotyk 🥴 mijały godziny, stan tylko się pogarszał, temperatura ciągle pod 40C, nie chciał w ogóle pić i jeść.. znów do lekarza.. jest jeszcze bostonka 😑 angina plus bostonka skutecznie spralizowaly tydzień naszego życia.. całe dnie płaczu, nie można było mu ulżyć w bólu.. coś okropnego.. oczywiście cały wakacyjny vibe poszedł szybko do kosza..już nawet nie pamiętam że gdziekolwiek byłam..ehh..
Beznadziejnie choruje ten mój syn.. zawsze musi to być jakaś hardcorowa choroba, która nie pozwala mu spać, jeść, pić..minął już prawie 2tydz, a Sz dalej nie doszedł do siebie po tym wszystkim.. nie mam siły do tego chorowania...
Jestem zmęczona. Tak strasznie zmęczona

Córcia 2 lata 2, 5 miesiąca.

Zaczyna mówić. Wcześniej parę słówek, choć kuma oczywiście wszystko od dawna tylko mówić się nie chciało, no ale rozkręca się. Jejku jak strasznie to cieszy ❤️
Wciąż nie udało się pozbyć smoczka ale coraz więcej rozumie, że i jest dla bobasów i wracamy do stanu gdzie jest tylko do spania. W jednym uciełam końcówkę. Nie chcę go, wie, że jest zepsuty ale ma jeszcze jeden i narazie pozwalam go mieć do zasypiania. Na dwór nie bierzemy, tłumaczę, że nie mam i póki co obyło się bez większych awantur ale też jakoś nie było okazji do awantur. Po żłobku prosto idziemy na plac zabaw i siedzimy na dworze aż do kolacji. Młoda ma już swoją ekipę do zabawy więc jest całkiem przyjemnie.
Dziś byliśmy 3h na wycieczce rowerowej. Super, że chce jeździć. Choć na swoim rowerku nie chce. Nie jeździła na jeździkach ani nie chciała na tej hulajnodze balansowej więc i rowerek jakoś nie ciągnie.

No i nowość. 3 noce przespane z rzędu. Tzn przychodzi o 5 do mnie, czasem śpi, czasem tylko się tulimy ale jak zaśnie to śpi. Wcześniej zanim sama poszłam spać to latałam do niej minimum 3 razy i w nocy też 3-4. A teraz luksus. Spanie ciągiem 6h to dla mnie prawdziwy luksus. Oby już tak zostało.

Kocham nad życie.
Właściwie ona to całe moje życie. Nie wiem jak mogłam żyć bez niej ❤️ chłone ją każdego dnia. Codziennie ta miłość zalewa moje serce. Nigdy wcześniej nie czułam czegoś tak wspaniałego. Macierzyństwo jest ciężkie, trudne i pełne wyzwań, jest dużo bardziej wymagające niż wszelkie moje wyobrażenia na ten tenat... Ale to uczucie, tego nie da się opisać. Nagle masz coś, kogoś, te ulotne chwile i całe życie, szczęście, radość, masz to wszystko w swoich ramionach, przed swoimi oczami.
Nie ma świecie nic lepszego ❤️


Wiadomość wyedytowana przez autora 2 lipca 2023, 11:58

1 dzień nowego cyklu starań.
Planujemy wakacje zagranicą w czasie gdy będę mieć dni płodne. Relaks. Brak spiny. Bliskość z mężem, zarówno fizyczna jak i psychiczna. Mam nadzieję że to może zadziała. Po powrocie mąż idzie na badania nasienia. Potem kolejna miesiączka i wizyta lekarska w 10 dniu następnego cyklu.
Taki jest plan.
Ale przed urlopem jeszcze dieta i ruch, potem pewnie trochę odpuszczę choć postaram się niezupelnie.
Jestem dzieckiem powstałym w wyniku " targowania z Bogiem". Moja mama " obiecała" Mu 9 pierwszych kolejnych piątków miesiąca w zamian za 9 następnych miesięcy z życiem pod sercem. Spełniłam obietnice bo... Już po pierwszym takim piątku... Zaszłam w ciążę. Mysle że może warto zrobić podobnie. Może gdy "wrócę" do wiary Bóg obdarzy mnie tym najpiękniejszym darem. W poprzednim cyklu odmawiałam "o spera Miram" i nowennę do Sw. Stanisława Paczyńskiego. Ale nie wytrwałam... Przerwałam na 2 dni przed końcem nowenny. Wystarczyło zapomnieć w jeden dzień by potem się posypało.
Może spróbuję znowu. Co miesiąc próbujemy od nowa z staraniami więc jeśli nie poddajemy się z tym to warto nie poddawać się z prośbą o wsparcie.
Uważam że nawet jeśli modlitwa nie pomoże to nie zaszkodzi.

Rok i 19 miesięcy 👦🏻
34+6 🤰🏻

Dawno mnie tu nie było. Czas niezmiennie leci jak szalony. Powinnam tak zaczynać chyba każdy mój wpis. Ciężko znaleźć chwilę dla siebie, gdy jest się pochłoniętą atencyjnym starszakiem, ogarnianiem domu i *w końcu* przygotowywaniem się na pojawienie się drugiego małego misia w domu 🧸

Do niedawna jeszcze nie czułam, że jestem w ciąży. A raczej zdarzało mi się zapominać bo na szczęście ominęło mnie wiele dolegliwości. Ale od niedawna wszystko zaczęło doskwierać na raz. Krzyż boli, brzuch twardnieje, kopniaczki nie są już słodziutkie, a po prostu bolesne. Do tego Franio to mała wiercipięta i jest jeszcze większym szogunem w brzuchu niż był Ignacy. Nie wiem czy to dobrze wróży dla mojego zdrowia psychicznego na przyszłość 🙄 Doszły też bardzo duże bóle miednicy i strzykające boleśnie kości, nacisk na żebra, nocne pobudki i problemy ze snem, zgaga. Można wymieniać i wymieniać. Mąż przyzwyczajony, że ogarniam chate naeet w ciąży sam nie wyjdzie z inicjatywą żebym sobie odpoczęła. A bardzo bym chciała. Nie tylko odpocząć ale usłyszeć i zostać „zmuszoną” - „zostaw to, ja to zrobie” „usiądź sobie, zrobie Ci wode z miętą”. Brakuje mi takiej troski o mnie. Może to szalenie samolubne, ale na prawdę mi tego brakuje. To ja troszczę się o Ignasia, a o mnie w ciąży już się tak nie pamięta jak w ciąży pierwszej. Nawet taka głupia kwestia jak babyshower. Głupio mi było się prosić „hej zorganizujecie mi babyshower?” … nieśmiało zagadywałam do przyjaciółek, potem rzuciłam że może sama zorganizuje jakieś spotkanie. Nikt nie podchwycił tematu. Troszke zrobiło mi się przykro. Bo druga ciąża już nie jest taka ważna? Bo już raz miałam? Franek jest mniej ważnym dzieckiem bo drugim?
Dopiero na dniach moja przyjaciółka podchwyciła temat i pojęła się organizacji. Ale mam wrażenie że teraz ma do mnie żal, że organizuje mi babyshower gdy ona od ponad pół roku nie może zajść w drugą ciążę. Wgl czuje, że nasze relacje się zmieniły od kiedy okazało się, że ja jestem w drugiej ciąży a oni starają się na razie bezskutecznie o drugie po pierwszej szybkiej ciąży.

I ja ją rozumiem, każda tutaj ją rozumie… ale jednak ta niemożmość przeżywania tego radosnego momentu z najbliższą przyjaciółką też jest dla mnie ciężka. Bo co się dzieje teraz u mnie - dziecko, dom, ciąża… u niej podobnie tylko jest jeszcze praca. Moje obecne przemyślenia, strach czy rozterki krążą wokół ciąży, a czuje że to temat tabu między nami. W ogóle ostatnio mam wiele przemyśleń i znów problemy, żeby ułożyć sobie wszystko w głowie. Depresja poporodowa, a właściwie depresja jeszcze ciągnąca się z okresu starań nie minęła całkiem i teraz kładzie się cieniem na drugiej ciąży i prawdopodobnie na drugim macierzyństwie. Za każdym razem gdy próbuję się zebrać w sobie i poszukać pomocy jest lepszy okres i myślę sobie „dam radę”. Ale to jest jak sinusoida.

To prawda, każda ciąża jest inna. Ta też była, wciąż jest. Jestem dużo bardziej aktywna ale mniej uważna. Jestem bardziej otwarta i mniej przestraszona, ale też mniej świadomie podchodzę do wszystkiego. Jestem mniej w ciąży, a bardziej mamą.

Jestem rozdarta jak to będzie gdy Franio pojawi się na świecie. Ignacy jest oczkiem w głowie całej rodziny, nie przeczę pewnie troszkę rozpieszczony. Jest intesywny, wymagający, charakterny. Jest złośnikiem, bardzo emocjonalnym. Jest strasznym słodziakiem ale też ogromnym uparciuchem. To wciąż mała dzidzia, choć wiele rozumie to jednak wciąż za mało. Boję się, że Franio będzie poszkodowany, że nie będę mogła poświęcić mu tyle czasu i uwagi co Ignasiowi. Boję się, że zaniedbam Ignasia, że będzie czuł się w jakiś swój sposób odrzucony. Boję się o siebie - jak zniosę poród, połóg, karmienie piersią a potem całą nową rzeczywistość z dwójką. Też jestem nerwusem. Jak ja sobie dam rade z dwoma urwisami gdy już przy jednym czasem nerwy mi puszczają. Boję się, że przez 1,5 roku z jednym nie znalazłam pełnej 1 doby dla siebie więc z dwójką tym bardziej tego czasu nie znajdę jeszcze przez dłuższy okres.

Czuję się bardzo nieidealną mamą i czasem mam myśli, czy zasługuje na to, żebym to ja miała dwójkę dzieci. Mąż jest cudownym tatą. Na prawdę cudownym. Ale czy ja jestem cudowną mamą? Nie określiłabym siebie w ten sposób. Jestem mamą ogarniającą.

Ignaś spędził swój pierwszy weekend bez rodziców u dziadków „na wsi”. Był super dzielny i w ogóle nie tęsknił, nie płakał. Bawił się świetnie i jestem z niego ogromnie dumna. My w tym czasie zakasaliśmy rękawy i przygotowaliśmy misiowy kącik w naszej sypialni dla Franuli. Wszystko stało się takie bardziej realne.
W końcu, w 34 tc zapakowałam torbę do szpitala, ale muszęnją jeszcze dopakować. Z Ignacym wszystko dawno było na tip top w tym czasie już.

Franio 3 tygodnie temu ważył prawie 1800 gram, jestem ciekawa ile waży już teraz. Musiał coś przykoksić bo brzuchol już na prawdę ciąży. Wizyta za dwa dni i może uda się go jeszcze podejrzeć bo ostatnio wystawiał tylko kuper.

Czasem czuję się nierealnie. Nie mogę uwierzyć, że niespełna miesiąc dzieli nas od poznania drugiego okruszka, który znów wywróci nasze i tak jeszcze nieco poturbowane życie do góry nogami. 🙈🧸

evkill o mnie 1 grudnia 2019, 18:27

niedoczynność tarczycy (Euthyrox 150), bielactwo. Choroba Gravesa-Basedowa.
AMH 4,24 (2018) 4,01 (2019), Mutacja MTHFR hetero KIRAA, HLA-C ja C1C2 on C1C2 NK-ok, MLR-0%,ANA2 dodatnie, toczeń wykluczony.
ON: Morfologia nasienia 1-2% żylaki powrózka.

01.02.2018 Laparoskopia (jajowody drożne)
4 IUI :(:(:(:(
08.2018 IVF Długi protokół - torbiel - stymulacja przełożona.
12.2018 - IVF krótki protokół, ok 10 pęcherzyków, 3 komórki, dwie zapłodnione, brak zarodków.
04.01.2019 - histeroskopia usunięte polipy.
04.05.2019 - 2IVF krótki protokół.14 komórek, 8 dojrzałych,6 zapłodnionych, 3 zamrożone. (2BB,2BB i 8B)
11.06.2019 I transfer 2BB + AH - Nieudany
Zmiana lekarza
02.10.2019 histeriskopia z laparoskopia: usunięto przegrode macicy, zdiagnozowano endometrioze - lekki stopień. Wypalono zrosty.
09.11.2019 II transfer (acoffil) 8B nieudany.
12.2019 biopsja endometrium, badanie komórek NK w macicy
01.2020 antybiotyk na zapalenie endometrum
02.2020 III transfer 2BB nieudany.
Przygotowania do kolejnej procedury.
11.05 dwie kreski (naturalny cud)
12.05 beta 574
14.05 beta 419
20.05 beta 884 ciaza pozamaciczna
21.05 laparoskopia usunięty lewy jajowód.
11.07. start - długi protokół (gonapeptyl) + od 25.07. Mensinorm 300j.
31.07. estradiol 1600, około 16 pęcherzyków
03.08.estradiol 4049
05.08. punkcja✊🙏
15 pobranych, 12 dojrzałych, 8 zapłodnionych, 5 blastek.
❄️3AA
❄️❄️ 2BB
❄️❄️ 1AA
05.09.2020 test be ready (ERA) - transfer przesunięty o 24h.
03.10.2020 transfer 3AA 😭
05.12.2020 transfer 2x2BB 😭
Szczepienia?
28.XII.2020 wizyta w OA.
03.2021 Allo Mlr - Dawca 25%, Mąż 0%
05-07.2021 Szczepienia limfocytami
09.2021 Allo mlr - dawca 32%, mąż 14%
06.11.2021 transfer 2x 1AA 😭
Zakończenie leczenia.






Wiadomość wyedytowana przez autora 16 listopada 2021, 11:11

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 14 stycznia 2024, 10:01

Ok, chyba najgorsze nas ominelo. Jutro ide malego osluchac ale na pewno nie ma pogorszenia. Spi jak aniolek, katar mu troche przeszkadza, ale radze sobie z tym. Ladnie je, samopoczucie widac, ze ok. Jestem dobrej mysli.

amani_96 2+1, starania w De 4 lipca 2023, 17:15

Okres i jego pogorszony nastroj poszly w niepamiec. Az do nastepnego razu.
Termin na histero-laparo umowiony na 16.08. na 8:45.
Jeszcze musze dopytac o wymazy do zabiegu, lekarz o tym nie wspomnial, ale dobre duszyczki forumowe podpowiedzialy, ze takie cos jest standardem przed takim zabiegiem.
W tym tygodniu musimy jeszcze odwiedzic Uro, dowiedziec sie jak wyniki i co dalej.

Ciesze sie ogromnie bo w lipcu jedziemy nad Polskie morze, o rany, zapowiada sie tak romatycznie, mam nadzieje ze pogoda dopisze 🤞 A jak nie, to na niepogode tez mamy plany 🥰


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2023, 19:56

Dzisiaj miałbyś rok mój kochany syneczku (a gdybyś urodził się o czasie miałbyś 8 miesięcy). Tęsknimy za tobą bardzo 💔 Opiekuj się 👼 z nieba twoim młodszym rodzeństwem. 💔❤️💚

Anakin A gdyby tak... Jeszcze raz? 5 lipca 2023, 10:53

18+1

Dzidzia się wierci, ja czuję się całkiem ok poza momentami kiedy po jedzeniu czuję pełność w żołądku (mimo że zjadam normalnej wielkości porcje) ale pomaga jak się poruszam, pospaceruję.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)