Życie z teściową jest bardzo trudne .
Lubie ją , ale .. No właśnie "ale" . Denerwują mnie jej wybuchy histerii , wulgaryzmy i brak myślenia zanim coś powie . Na wikipedia.pl napisano :
Zaburzenia te występują zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, jednak dawniej histerię przypisywano wyłącznie kobietom i często wiązano jej występowanie z nieprawidłowym funkcjonowaniem macicy.
Może coś w tym jest .
oto nowe wyniki, całkowicie inne i przeciwne do poprzednich... nie wiem o co chodzi.....
Badanie ogólne nasienia: barwa mleczna,mętna,upłynnione zupełnie po 30 minutach
PH=9
OBJĘTOŚĆ 2 ML
ILOŚĆ PLEMNIKÓW W 1 ML 19,700,00 ( POPRZEDNIO BYLO OK 5 MLN... WIĘC TO NA PLUS)
W PREPARACIE BEZPOŚREDNIM LEUKOCYTY 10-12 WPW (?) ???NIE WIEM O CO CHODZI
RUCHLIWOŚĆ: 10% WYKAZUJE RUCH ŻWAWY, 10% DRGAJĄCY, 80 % BRAK RUCHU (poprzednio 40% ruch żwawy,10% drgający, 50% brak ruchu)
MORFOLOGIA: 20% WYKAZUJE PRAWIDŁOWĄ BUDOWĘ, 80% WYKAZUJE PATOLOGICZNE ZMIANY
(poprzednio 90% wykazuje prawidłową budowę, 10% patologiczne zmiany)
Jesteśmy po wizycie u "specjalisty". Mąż tym razem przyznał mi rację i stwierdził, że facet totalnie lekceważy sobie pacjentów, postanowiliśmy więc, że to nasza ostatnia wizyta u człowieka. Trudno, nie ma sensu jechać tyle km po to, żeby ktoś traktował nas w taki sposób i to jeszcze za pieniądze... Tak jak wspominałam wcześniej - "specjalista" zalecił nam stymulację, więc od razu wykupiliśmy leki za ponad 500 zł, masakra. Mąż codziennie mnie kłuje w brzuch, w życiu nie zrobię sobie sama zastrzyku, z resztą drugiej osobie też nie dałabym rady. Nie ma co, na narkomana nie nadaję się. Na samą myśl, że w zanadrzu mamy jeszcze Ovitrelle na pęknięcie pęcherzyka i strzykawka nie jest automatem, oblewa mnie zimny pot. Nie mam pojęcia jak sobie poradzimy z tym zastrzykiem, chyba stanie na tym, że pobiegnę do rodzinnego wyprosić go o zlecenie podania tego zastrzyku przez pielęgniarkę ;/
W środę umówiłam się do ginekologa na monitoring. Mam nadzieję, że ta wizyta nie dobije mnie i w końcu, po tych durnych trzech bezowulacyjnych cyklach, zobaczymy zielone światełko i jakąkolwiek nadzieję, choćby najmniejszą.
Dalej nie wiem kiedy robić HSG... Mąż mówi, że lepiej w lutym, ja boję się, że Męża już nie będzie w kraju i wypadną mi problemy z ubezpieczeniem...
Rano idę na bete, dam zaraz na prolaktynę, mocz morfoligię i ob
To przez caly dzien, co 20-30 minut mialam takie bole jak na okres, tylko przez pare minut za kazdym razem. Teraz troche czesciej... Boje sie, ze sie nie udalo, boje sie, ze jutro, maksymalnie pojutrze @ przyjdzie.
Boje sie, ze tym razem sobie nie poradze, boje sie, ze slizgam sie po bardzo cienkim lodzie...
Boje sie, ze bedzie mi ciezko byc z siostrzenica w jej pierwsze swieta, boje sie, ze wszystkim zepsuje swieta...
Zawsze bylam pierwsza, ktora odczuwala klimat swiateczny, wszystkich dookola zarazalam podekscytowaniem swiatecznym, w tym roku, moja rodzina nie poznaje mnie, bo nie mam ochoty na swieta, nie czuje tego.
Boje sie, ze znow popadam w depresje... Nie chce!
Badam się regularnie. Cytologia w porządku, usg dopochwowe też wszystko ok.
Żadnych zmian, torbieli czy czegokolwiek, co mogłoby mi zagrażać..
od kilku dni staramy się dość intensywnie z małą nadzieją, że w końcu się uda 
Staram się też zmienić dietę, na zdrowszą, może coś pomoże. Alkohol ostawiony w 100 % nawet nie mam ochoty na piwo malinowe..
"Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać". Jan Paweł II (Karol Wojtyła)
Każda nowa fasolka na forum mnie raduje, daje mi nadzieję że każdej z nas prędzej czy później się uda. 
Tak bardzo chciałabym, żeby ten czas świąteczny, magiczny przyniósł nam same dobre chwile i wspomnienia :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2013, 21:32
Wiesz juz wszystko i miedzy nami jest tak pieknie. Az sie boje, zeby cos sie nie zepsulo! Bo tak blisko Ciebie jest mi tak dobrze! I znowu jak patrze w Twoje oczy, to mam motylki i te Twoje rzesy znowu mnie czaruja... Rozmawiamy, przytulamy sie. Nie chodzi o seks, chociaz nie potrafie i nie chce Ci odmowic, ciagle mi Ciebie malo!
Czasem chyba trzeba sie od siebie oddalic, stracic sie z oczu, by zatesknic i odkryc na nowo.
Bez wzgledu na to, czy uda nam sie tym razem, czy nie, chce probowac znowu i znowu. Dzieci sa z milosci, wiec mamy szanse. Nie zmarnuje jej!
Odreagowując, dzisiejsze popołudnie spędziłam tworząc swojego pierwszego ślimaka.
Jutro czeka mnie obszywanie zasłon dla teściowej. Pewnie będzie stała nad głową póki nie skończę.

pc screenshot
A to moja pierwsza Tilda, zrobiona tydzień temu:)

how to print screen on pc
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2013, 00:21
Walka o imię została zakończona sukcesem psychologicznym - Robek niczym super niania poradził sobie znakomicie.
A mianowicie - Ola protestowała przeciwko imieniu Alessio bo:
- w klasie C jest już taki chłopak
- wszyscy się tak nazywają (nie ma w jej klasie ani jednego)
- jest to głupie imię
- nie może być w jednym domu Aleksandry i Alessio no bo jak będziecie mnie wołać (zdrobnienie po włosku Aleksandry to Ale)
- a dlaczego nie Kamillo?
Moje racjonalne argumenty,że nie ma lepszego imienia i że już zdecydowaliśmy spotykały się z ogromnym oporem i atakami złości.
Mój mąż stwierdził,że wobec takiej sytuacji nie pozostaje nam nic innego jak dać na imię dziecku - Adolf.
Przez parę dni chodził koło mojego brzucha zagajając "I jak się ma nasz Adolfino?"
Efekt?
Ola przechodząc uprzednio cały wachlarz emocji od niedowierzania, zdziwienia, złości i depresji po zasięgnięciu opinii od swoich nauczycielek i koleżanek stwierdziła podczas jednej z kolacji, że kategorycznie dziecko nie może nazywać się Adolf - i choćby nie wiadomo co - MUSI nazywać się ALESSIO!
Dorota Zawadzka może się schować 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2013, 05:08
Smutno mi, jestem beznadziejnym przypadkiem 
Dowiedziałam się dziś, że kolejna koleżanka jest w ciąży i oczywiście od razu ścisk serca, zaszklone oczy - dlaczego innym może się udać, a nam nie, no dlaczego?
Koleżanka opowiadała mi dziś o tym, co dzieciaki wyrabiają u niej w przedszkolu. Straszne, ale nie to jest najgorsze. Najgorsza jest reakcja rodziców, a raczej jej całkowity brak - brak słów. I tacy mogą mieć dzieci...
Wczoraj zobaczyłam upragnione 2 kreseczki na teście. Od razu pobiegłam po drugi - to samo. Nie dowierzam jeszcze, ciesze sie i boje. Byłam u lekarza ale nie widział jeszcze nic
Nastraszył mnie ciążą pozamaciczną i kazał zrobic test z krwi. Wynik beta hcg - 419 czyli ok 2-3 tydzień ciąży. Troche mnie to uspokoiło bo wiem, ze tak wczesna ciąża jeszcze nie bedzie widoczna. Jutro znowu do gin z wynikami i zobaczymy co powie. Stresuje sie jak cholera:/ Pełno emocji we mnie radoś to przede wszystkim, ta cudowna świadomosc, że tworzy sie we mnie nowe życie, nasze małe maleństwo. Strach - przede wszytskim i tysiąc mysli na sekunde - a co jesli to sie okaze ciaza pozamaciczna? a co jesli pecherzyka nie bedzie widac? co jesli bedzie cos nie tak? a jesli ciesze sie za wczesnie? Najchetniej położyłabym sie i przespała 2 tygodnie, wtedy juz cos bedzie wiadomo a tak nie moge sie na niczym innym skupic, mysle tylko o ciąży...
Pierwszy krok, ale za to jaki! Mój mąż powiedział mi wczoraj, żebym zaczęła łykać kwas foliowy, wybrała się do lekarza i już za jakieś 3 miesiące zaczniemy się starać o maleństwo 

Jestem w siódmym niebie. Tak bardzo na to czekałam!!
Wiem, że to nie już, ale przynajmniej mam świadomość, że jakiś przybliżony termin jest
Za tydzień wracam do Polski, umawiam się na wizytkę i pierwsze co kupuję to kwas foliowy 
Oczywiście nie poszło jak po maśle. Mąż wstępnie powiedział mi, że za rok, może dwa (aż mi się łezka w oku zakręciła), a później uznał, że w sumie damy radę
Co za dzien...cisnoenie ponizej normy,spie na stojaco....
Chyba popadam w jakąś paranoje...
Przedostatniej nocy dość często się budziłam. I miałam dziwne sny. A raczej jeden sen. Śniło mi się jedno i to samo, tyle że w różnych... "odsłonach". Śniła mi się pobudka i... poranne mierzenie temperatury. Raz skakała niewyobrażalnie do góry (40 stopni), innym razem termometr mi tam utknął, innym razem pękł...
Na szczęście dziś już w miarę normalnie spałam. Obudziłam się tylko raz koło 5. Za to bzdury mi się dalej śniły... No i podobno strasznie się wierciłam (mąż tak twierdzi). Więc dzisiejszą minimalnie wyższą temperaturę uważam za skutek niespokojnego snu i wiercenia się...
Kuzynka od wczoraj jest w szpitalu,ma już termin porodu. Pisała też że ma za wysokie ciśnienie i nie mogą go obniżyć.Będą jej jakiś cewnik wkładali żeby przyspieszyć poród.Dzisiejszej nocy (najpóźniej) już urodzi... Tylko udaję że jest ok,a w środku mnie rozdziera zazdrość,złość i ogromny smutek... ;( ;( ;(
Nie mogę dziś wysiedzieć, muszę się wypisać bo się zapłacze...
Tak jak wczoraj wieczorem to nie modliłam się dawno, płakałam modliłam się, modliłam się i płakałam, przywołałam wszystkich świętych, zaczynając od Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, przez modlitwę do św. Dominika kończąc na nowennie do św. Rity i wezwaniu wszystkich świętych i zmarłych. Po raz pierwszy chyba jestem wdzięczna teściowej, że zarzuca nas religijnymi książeczkami...
Rano wstałam o 5.30 i z nadzieją poszłam zrobić test. Wynik negatywny, no cóż na sikałm do pudełka i zaniosłam do badania. Wczoraj znalazłam u wuja termometr z dwoma po przecinku to mu podmieniłam na mój z jednym, chyba owulacji sobie nie będzie badał
dziś temp,36,47. wczoraj cały dzień miałam 37 dzisiaj też się tak kręci.
Do pobrania krwi byłam pierwsza morfologia, ob, beta hcg, prl i badanie ogólne moczu= 80 zł
No cóż zrezygnowałam z imieninowej mikrodermabrazji i zapłaciłam.
Dzwoniłam do laboratorium, wyniki będą po 15stej. Jak dotrzymam to nie wiem.
Od dnia planowanej miesiączki a może nawet wcześniej coś chyba zaraz po duphastonie bolą mnie obydwa jajniki to jest taki tępy ból jakby opuchnięte były i jakby mi się cały czas siku chciało. Swoją drogą sikam też często. Parę dni brałam urofuraginum. Kupiłam nawet domowy test do badania moczu, za pierwszym razem wyszło, że są leukocyty podwyższone i krew ale to było zaraz po tym jak miałam podobno owulację i za dwa dni było delikatne plamienie. Wczoraj razem z testem ciążowym robiłam znowu test na mocz i wyszło już wszystko w normie wg mnie. Zobaczymy co w laboratorium.
Moje emocje na dziś...
jestem rozbita bo niby zdajesz sobie sprawę, że może nic nie być ale jeszcze mam nadzieję...
jeśli to nie ciąża to co to jest?
mam nerwy i małym się obrywa to moja największa porażka!!!!!!!!!!!
męczy mnie zgaga, wciąż siusiam chodzę cały dzień głodna i cały czas mnie boli brzuch. Boję się brać jakichkolwiek tabletek ograniczam się do bromka i folika.
W ramach przeprosin biorę dzieci na spacer. Uzupełnię wpis jak będę mieć wyniki
Beta HCG <0.100, max 5.30
Prl 6.29 min 4.79 max 23.30
Mocz wynik dobry
OB 22 max 12
Morfologia miare
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2013, 15:45
No i moje ciało zrobiło strajk
Spałam 12h, ale nie pomogło. Chyba kolejny wysyp hormonów i przemęczenie, bo czuję się dziś fatalnie. Silne mdłości, katar, ból karku, kręgosłupa, zmęczenie i smutny nastrój.
Mam cholernie mało czasu, ale musiałam dać sobie dziś trochę wolnego.
Dokładnie 6 tygodni temu miałam zabieg i dziś pojawiła się chyba pierwsza @ o ile to nie są jakieś upławy bo jakoś dziwnie to mi wszystko wygląda, ale zobaczymy czy sie bardziej rozkreci, pierwszego dnia czesto bolał mnie strasznie brzuch a teraz dosłownie nic ale nie bede chwaliła dnia przed zachodem słońca bo wszystko może sie zdarzyć. Jejku jak bym bardzo chciała żeby to faktycznie była @, bo już mam dość tego czekania ile można czekać na nowy cykl. Dzwoniłam dziś i zapisałam sie do gina na poniedziałek także w końcu może czegoś sie dowiem.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.