Jestem padnięta. Dziś był dzień grzeszkowy. Zjadłam chyba z 4-5 kawałów pizzy. Czuję się teraz okropnie. Bleeeee.... @ nadal brak. Mam bóle prawego jajnika i kłucie podbrzusza... Nie wiem co o tym myśleć. Narazie jeszcze czekam i staram się być cierpliwa.
Idę przytulać
Miłego wieczoru
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2013, 20:18
Dziś miałam wizyte u gina. Na szczescie wszystko ładnie sie oczysciło, macica pieknie wyglada, jajniki również także jest dobrze. Żadnych badań nie musze robić jedynie co to na tarczyce i poziom prolaktyny, robiła mi cytologie i jak bedzie wszystko w porzadku to narazie nie bede szła na wizyte. Zastanawiam sie czy poza tymi badaniami faktycznie nic wiecej nie robić musze sie zastanowić ale ginka na jedno to ma racje bo jak zaczne robić to bede sie tez stresować. Najgorsze jest to że musimy czekać ze staraniami ale to sie akurat tu nie rozczarowałam teraz przynajmniej wiem ile mamy czekać, tak wiec jeszcze 3 @ i zaczynamy starania, póki co obydwoje mamy łykać folik.
dzisiaj się wkurzyłam
moje wyniki po bromku lecą zdecydowanie na łeb i tak źle to do tej pory nie było...progesteron ok. 5 ng/ml siedem dni po owu...
gdzie w ostatnim, zdaje się nieowulacyjnym cyklu z laparo miałam ponad 15..testosteron prawie na granicy dolnej normy, estradiol też w dół - gdzie zanim zaczęłam brać bromka wszystko było ok...
może na serio nie powinnam go brać, tak jak mówił ten drugi lekarz ostatnio... w dodatku teoretycznie po bromku moja bolesnosć i obrzęk piersi przed okresem powinien slabnąć, a jest jeszcze gorzej niż wcześniej...już od tygodnia piersi mnie bolą, są bardzo ciężkie i widać na nich ciemne żyłki od obrzęku - aż tak to ja nigdy nie miałam...jestem wkurzona, bo jeśli rzeczywiście prolaktyny u siebie nie powinnam ruszać i to ten bromek mi wszystko poprzestawiał, to chyba kuźwa podam tego lekarza do sądu bo mam juz dość..najlepiej popsuć to, co było ok, bo mało jest innych problemów....
Dawno mnie nie było.. tarczyca wyszła ok, więc to mogę wyeliminować. W grudniu mieliśmy odpuścić starania, ale.. To nie tak, że się staraliśmy, po prostu było serduszkowanie nie nastawione na dzidzię, a dzisiaj mam owulkę, tak mnie boli z prawej strony, że nie mogę się wyprostować, a podczas chodzenia masakra..
Dobrze, że @ wypada 30ego, przynajmniej nie będę musiała udawać na sylwka obłożnie chorej, będzie jasne czy coś a raczej ktoś się wykluje:)
WIZYTA ;
A więc lekarz kazał czekać na okres,robił mi usg powiedział ze endometrium ladne a na lewym jajniku mam "torbiel ciałka żółtego" tak to nazwał i ze to jest przyczyna zachamowania @.. 7 stycznia mam wstawic sie na kontroli i od tego okresu od 20-25dc mam brac luteine pod język 2 razy dziennie. A na nastepnej wizycie wypisze mi badania jakie mam zrobic.. Pierwszy raz wyszłam usmiechnieta od lekarza mimio ze niema ciazy 
Właśnie zapukała do mych drzwi ta wredna, przekropna @. Nie dość, że bez zaproszenia to do tego jeszcze w nie najlepszym momencie... Ale oczywiście, proszę - rozgość się i spadaj jak najszybciej!!
Dziś wielki dzień - dzień mojego wyjazdu. Teraz to muszę się nafaszerować tabletkami przeciwbólowymi i tak samo przygotować sobie na drogę. Ehhhh...ja to mam szczęście.
Ale ogólnie to rano mąż zaczął szukać kluczyków do samochodu...no i ja po 5 minutach jego desperackiego szukania byłam zmuszona się włączyć w poszukiwania. No i tak biegałam w nerwach, po czym udało się je znaleźć - oczywiście jak to zazwyczaj bywa - były w jednym z bardziej oczywistych miejsc. Ahhh....a nie wspomniałam z tego wszystkiego, że okropnie chciało mi się sikać, ale myślę "Nie, nie mogę, chcę zrobić test i muszę go zrobić rano". Jak już było po akcji poszukiwawczej, to wpadłam do łazienki, nasiusiałam do pojemniczka, patrzę...a tu co? Jakaś krew na majtkach? No to zrobiłam test, nawet nie musiałam sikać do pojemniczka...
Z jednej strony to się cieszę, bo nie byłam na to tak do końca przygotowana. Nie zaczęłam brać kwasu foliowego, do tego przeziębienie zmusiło mnie ostatnio do łyknięcia kilku tabletek. Ale jak wczoraj powiedziałam mężowi, że dalej nie mam @, to zauważyłam że się ucieszył. No nic. Przygotuję się lepiej do tego wszystkiego 
Ból pachwin okazał się tylko wstępem do czegoś poważniejszego. Wczoraj moja ginekolog przy okazji zrobiła mi usg nerki i okazało się, że jest ona znacznie powiększona. Na jutro mam już umówionego urologa i liczę na to, że jeszcze przed świętami uda mi się pozbyć bólu doskwierającego z prawej strony okolicy lędźwiowo-krzyżowej. Przez ten ból nie śpię, a jak już zasnę, to tylko na lewym boku i budzi mnie ból tak silny, że wyję przez godzinę do poduszki, nie mogąc się podnieść, ani przewrócić z boku na bok. W takich momentach odechciewa się żyć, ale najważniejsze, że mam wsparcie męża- pomoże, chociaż niewiele w sumie może prócz rozmasowania bolącego miejsca i pocałowania w czoło...
Miriam - poproszę ten link! Będę baardzo wdzięczna
Myślę, że inne dziewczyny też 
Alleluja chwila wytchnienia. Z leciutką kawką i gigantycznym czekoladowym pączkiem - kupiłam 6
- jutro na drogę będą bo jedzenie w Aeroflocie jest beznadziejne.
Wczoraj jeszcze okazało się, że nasza waga do walizek się zepsuła i d... więc dziś poszukiwałam wagi ręcznej - nie jest to cholera proste. Wczoraj i dziś Kuba zasuwa po mieście spotykając się z Tajskimi i Amerykańskimi producentami filmowymi - poważnie myśli o jakiejś kooprodukcji Polsko Tajskiej przy horrorze
Trzymajcie kciuki za projekt.
Ja nie wzięłam telefonu
jak Kuba mnie znajdzie w 12 piętrowym centrum handlowym, jak już wróci z tych negocjacji? Napisałam mu maila więc może jakoś prędzej czy później się uda 
Za mną koszmar rozmowy w tajskim banku - babeczka ni w ząb po angielsku. Zadzwoniła do kogoś ale załatwianie sprawy przez tel jest delikatnie mówiąc upierdliwe. Literowanie imienia, nazwiska, numeru konta i telefonu zajęło nam wieki!
Chciałam się dowiedzieć jak z numerem telefonu i jak się robi przelewy zaufane w ich banku ale jedynie udało mi się dostać nowe hasło do mojego banku online - zajęło mi to 1h! Myślałam, że nerwy mi puszczą i już rozryczę się tam z bezsilności.
Ale z walką z kontem online czekam na Kubę - mi nie starczy cierpliwości!
Potem nagle okazało się, że knajpy nie mają Wi-Fi - niewiarygodne - no tu każdy ma swój internet w komórce. Wyobrażacie sobie że Starbucks życzy sobie opłaty 15zł za 2h Internetu? Newiarygone!!!
Tajowie uwielbiają świętować i nakręcać rynek. Obchodzą więc wszelkie możliwe ważne święta z całego świata - Chińskie, Japońskie no i oczywiście Boże Narodzenie. Dekoracje świąteczne, ilość prezentów i świątecznych dupereli jest moim zdaniem podobna jak amerykański szał. Każdy pączek, lody i kanapka ma świąteczny papierek czy ogólnie jest w świątecznym designie. No i kolędy! Z całego świata! Najlepsze są te po tajsku
Nas z komercją świąteczną przerośli o głowę! A to buddyjski kraj! Nie twierdzę, że to dobrze, ale świąteczny nastrój mnie nie omija 
Lista:
Programy głównie papkowo cukierkowe więc pewnie i tak potraktuję wybiórczo 
1. Baby boom 1-9
2. Dzieciaki nie płaczą 1-12
3. Mały nie poradnik 1-10
4. Sexi mama 1-61
5. Odyseja życia 1-3
6. I ty możesz mieć super dziecko 3 sezony
7. Na kłopoty zawadzka 1-12
8. Świat według dziecka 5 sezonów
9. Idealna niania 3 sezony
10. Sekrety mądrej niani 3 sezony
11. Miedzy nami rodzicami 2 sezony
12. Kuchnia czynna całą dobę1- 17
13. Lekcja stylu 10 sezonów - bo czemu nie 
14. Mamo to ja 3 sezony
15. O matko 1-7
16. Rodzice na start 1-8
17. Bitwa o dom 2 sezon 1-13 - pierwszy sezon nawet mi się podobał 
18. Perfekcyjna Pani domu 4 sezony - a tak dla inspiracji 
Dokumenty:
1. Bobasy - to już oglądałam i nawet polecam choć to takie tylko obrazki z życia bobasków z 4 kultur: Afryka, Mongolia, USA i Japonia 
2. Pierwszy krzyk
3. Taki film polecany przez Michaele - nie pamiętam teraz tytułu 
4. Wieloraczki. Tajemniczy świat narodzin.
Czekam na Wasze inspiracje 
P.S. Są ludzie z którymi można jechać na drugi koniec świata. Wiecie jak znalazł mnie Kuba? Przez ochronę! Poszedł do nich i powiedział, że szuka swojej ciężarnej żony, która nie odbiera i się martwi i mnie namierzyli na kamerach 
Kocham go!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 grudnia 2013, 10:23
Coś długo nic nie pisałam .. ale co miałam pisać jak nic się nie zmieniało aż do wczoraj. wczoraj postanowiłam za.namowa koleżanki umówić sie na wizyte do innego ginkologa a nie odrazu wybierać sie do kliniki jakiejś . no woec poszperałam w necie i znalazłam dzis zadzw i.umowiłam sie.na.wizyte dopiero 29 stycznia ale szybko zleci. moze do tego czasu uda sie zajsc .. ciekawe co ten lekarz powie. mam.nadzieje że bedzie inny ten obecny. tak myśle że chyba już na tą wizyte odpowiednio sieę przygotune tzn porobie badania mój mąż też ponownie zrobi badanie nasienia żeby w tym nowym.roku nie marnować czasu.
Jak się zaliczyło "Dno" w ostatnim czasie to trzeba się odbić i postawić uszy do góry...Wczoraj M przypomniał mi, że lekarz powiedział, że po laparoskopii wszystko jest poprzestawiane i należy próbować...no i jeszcze odbyła się długa rozmowa...Oczywiście miałam "płaczliwy" dzień, ale dzięki M powoli "dochodzę" do siebie i wiem,że nie od razu "Rzym zbudowano"...Póki co nie będę mięczakiem i powoli się odradzam i wychodzę na prostą ( mam nadzieję) czego i Wam dziewczyny życzę 
Chyba, tez dotarło do mnie, że nie jest najgorzej, bo inni nie mają się gdzie podziać, z kim porozmawiać, nie mają już rodziców, nie mieli nigdy rodzeństwa, nie widzieli nigdy słońca i nie wypowiedzieli żadnego słowa....
Więc kamyk08 biorę z Ciebie przykład i "spinamy tyłki", a XYZ życzę, żeby wróciła Ci chęć do życia...no i od dzisiaj częściej się uśmiechamy !!!Bo pamiętajcie MUSI SIĘ UDAĆ !!!!! (ale ja jestem dzisiaj optymistką, och!!!)
Nie dzwoniliśmy do przychodni, bo zamieszanie przed wyjazdem było, ale dzisiaj zadzwonimy. Powiedziałam wczoraj mężowi, że jeśli sie nie uda w tym miesiącu to się załamie - niech się facet przygotowuje. Och fasolinku, mam takie ramiona pełne miłości, pojaw się wkońcu!
Objawy wciąż są, ale w czasie 'czekania' wszystko jest objawem ciążowym wiec sama już nie wiem. Jak sie budzę z takim nastawieniem to na pewno nie będzie dobry dzień dzisiaj.
Hej dziewczyny!
Ja już po wizycie u gina, pan doktor stwierdził, ze macica jest odchylona i szyjka dość dluga i wąska co może utrudniać droge plemnikom. Po skończonej robocie doradził kłaść sie na brzuchu.Na szyjce wykrył jakąś krwawiącą narośl, zrobił cytologie. Poza tym dostałam Primolut N.No i zagwarantował, że zajdę w ciąże ale trzeba czasu nic na siłe.A co mnie zdziwiło i w sumie rozśmieszyło to to,że odradził zbyt częstych stosunków z partnerem. Co o tym myślicie?
Kochane Wróciłam z Usg genetycznego Wszystko jest ok Maluch ma 5,5 cm NIe chciał sie obrócić do badania przezierności i musielismy go poruszać troszke heh:)Uparty jak tatuś A kciuk cały czas w buzi :)Wszystko na swoim miejscu pomachał nam rączką Jesteśmy szczęśliwi
7 dpo...
jeszcze tylko tydzien...
tak do piatku bede jeszcze o tym cyklu myslała, a pozniej juz napewno mniej bo do rodzicow w koncu jedziemy...i zostajemy do 29, albo nawet i Nowy Rok tam spedzimy to sie jeszcze w praniu okaze 
a co do mojej mozliwej ciazy to nie mam jeszcze objawow i na @ tez jeszcze brak, tak za 2 dni bede bardziej pewna, bo wszystkie objawy przed @ zaczynaja sie 5 dni wczesniej...
tak bardzo bym chciała zeby Wigilia była dla nas najszczesliwszym dniem i zebym mogła dac mojemu Piotrusiowi ten wymarzony prezent 
a sam kupił prezent dla swojego chrzesniaka (3latka) kombajn i ciagnik i oczywiscie musiał wyprobowac
pobawic sie, powiedział ze chce synka zeby moc sie z nim wlanie takimi zabawkami bawic
a dla mnie obojetnie, chłopak czy dziewczynka byleby zdrowe i zeby w ogole było 
Kolejna znajoma w ciąży...
Dziś 13 dc, jesteśmy po kolejnej wizycie u "specjalisty". Kolejny dół związany z finansami, 5 minut w gabinecie, zbywanie moich pytań wywracaniem oczu i 550 zł w plecy, do tego za każdy monitoring muszę płacić 50 zł, a nawet głupiego zdjęcia nie dostaję... Tak czy siak stwierdził, że pomimo początkowo słabej reakcji moich jajników na stymulację, teraz zaczyna być lepiej i powinno być już o.k. Oby, dzisiaj okaże się.
Zbliżają się święta, Nowy Rok, a ja wraz z nimi czuję coraz wyraźniej na plecach oddech wyjazdu Męża. Boję się, nie wiem jak przeżyję naszą rozłąkę i te cholerne niepowodzenia. Czasami wydaje mi się, że jestem silna i dam radę, to znowu przychodzi moment, że się rozklejam, wszystko mnie dobija, męczy, mam wrażenie, że moje życie zaczyna powoli zamieniać się w równię pochyłą. Nie będzie lepiej. Będzie tylko gorzej. Mąż wyjedzie - będzie mi ciężko, będę tęsknić. Potem ja wyjadę do Niego - będzie mi ciężko, będę tęsknić za rodziną, za Polską. W ciążę też cudownie nie zajdę po przekroczeniu granicy, więc problem będzie się dalej ciągnął, tylko Bóg jeden wie ile, tylko Bóg jeden wie, czy my kiedykolwiek zostaniemy rodzicami... Ciąży mi również na sercu przeświadczenie (z resztą nie bez podstaw), że teściowa już zawsze będzie rządzić moim, naszym życiem i to nie zmieni się, a będzie tylko gorzej, bo w sumie co ja mogę? Kiedy tak o tym myślę czasami, wyobrażam sobie, że całe życie mam czuć to parcie, ten jej nacisk itd., to ja chyba zwariuję, tym bardziej tam, za granicą. Nie wiem jak to będzie...
Czy ja mam nadzieję, że zajdę w ciążę? Mam, małą, ale mam. Ale brak mi wiary, wiary w to, że się uda, no bo skoro nie udało się przez tyle miesięcy, to dlaczego miałoby udać się teraz? Nie umiem dokładnie opisać swoich uczuć, chociaż bardzo się staram. Kiedy patrzę na wykres dziewczyny, której udało się, widzę szczęśliwy wpis w pamiętniku, albo dowiaduję się, że koleżanka jest w ciąży, czuję że te wszystkie ciąże są tak bardzo daleko ode mnie, że mnie to w ogóle nie dotyczy, że jestem w jakiś dziwny sposób wybrakowana, ukarana i nie mam prawa dostąpić cudu poczęcia nowego życia, czuję jakąś niewidzialną granicę, jakiś mur, barierę, której nigdy nie pokonam ;(
Ostatnio babcia chwaliła się ciążą kuzynki i opowiadała jak z mężem cieszą się z drugiego dziecka, a potem wypytywała moich rodziców na co my czekamy. Bolało, cholernie bolało.
Po nowym roku jestem umowiona że swoim ginekologiem.. Nigdy w życiu nie pójdę do tego co byłam wczoraj.. Jeśli ktoś z was jest że Świnoujścia to Broga omijajcie szerokim łukiem.. Rozmawialm wczoraj z mężem bo pół dnia przeplakalam to mnie uspokajal i pocieszał powiedzial że mam się nim nie przejmować tylko iść do tego co w ciazy.. Bo jest zaangażowany w to co robi.. Jak byłam w ciazy mąż mógł wejść i oglądać dzidzie a ten konowal nie wpuści.. Badania zrobię jutro albo w piątek na własną rękę i z wynikami pójdę do mojego gina..ehh dziewczyny czemu to wszystko jest takie trudne?? Czemu tak boli?? Dlaczego my chcące nie możemy mieć dzieci a patologie mają ma zawołanie??
jestem w 14 tygodniu ciąży, dokładnie w tyg i 2 dniu. Mam 31 lat i pokusiło mnie, żeby zrobić badania prenatalne. Pierwsze wyszły niezbyt dobrze, dostałam skierowanie do genetyka. Żeby się upewnić zrobiłam drugie, niestety potwierdziły pierwsze wyniki.
Wczoraj byłam u genetyczki. Muszę powiedzieć, że jestem totalnie rozczarowana tym badaniem w Genom'ie.
Pani genetyk poprosiła lekarkę, żeby zrobiła mi kolejne badania prenatalne, i mam wrażenie, że Pani się do tego zbytnio nie przyłożyła poniżej wyniki wszystkich badań:
12 grudzień: 12tyd. 3 dni - CRL 60,0mm fałda karkowa NT:2,2mm kość nosowa jest
14 grudnia: 12tyd. 6 dni - CRL 61,25mm NT: 2,3mm kość nosowa widoczna
16 grudnia: 13 tyd. 1 dzień - CRL: 66,8 NT: 3,4mm kość nosowa: trudna do oceny
Pani powiedziała, że ciężko u mnie cokolwiek pomierzyć...
Przez ten pomiar ryzyko jest teraz 1:26
No bez jaj, chyba coś tu jest nie tak, czyżby moje dziecko rosło jak na drożdżach??? w ciągu niecałych 2 dni 5,55mm.....
Zrobili mi test z krwi, wyniki koło piątku, wtedy zobaczymy co dalej...
ale chyba będziemy robić punkcję
Czemu na moich testach jest tylko 1 kreska???no czemu????zawsze to samo 1 krecha i już
a jak są 2 to magia się kończy w trakcje wizyty u ginekologa lub później
to takie ciężkie i niesprawiedliwe........... zaczynam mieć tego wszystkiego dość!!!!!!!!!!!!
Porady o. Grzegorza Sroki
Zalecenia praktyczne:
1. Zasięgnąć porady lekarza specjalisty po upływie roku od rozpoczęcia starania się o potomka. (Najlepiej tego znającego się na naprotechnologii- przypis autora). A jeżeli będzie to konieczne wykonać dodatkowe badania – dotyczy to zarówno męża jak i żony.
2. Rzucić palenie, dotyczy to obojga małżonków, choć kobiecie palenie szkodzi bardziej.
3. Zaleca się by małżonkowie jedli dużo nasion słonecznika (zawierają witaminę E), kiełki pszenicy i surówki oraz owoce (zwłaszcza te o kolorze czerwonym mp. aronia, porzeczka, borówka czarna, ciemne winogrona). Owoce te zawierają w swoim składzie przeciwutleniacze, które neutralizują wolne rodniki. Można też stosować przeciwutleniająco działającą witaminę C.
4. Łoże powinno być odpromieniwane (położyć skórę baranią lub koc wełniany).
5. Oboje małżonkowie powinni stosować miód pszczeli z pyłkiem pszczelim i propolisem. (Ojciec Grzegorz zalecał Bonimel pyłkowo-propolisowy dla żony oraz Bonimel pyłkowo – propolisowy z dodatkiem wyciągu z korzenia żeń-szenia dla męża- przypis autora).
6. Dobrze mieć pożycie między godziną 2 a 5 rano - to bardzo korzystny czas na poczęcie.
7. Lepsze jest pożycie gdy oboje małżonkowie są głodni. Są silniejsi.
8. W miesiącu swego urodzenia kobieta jest najbardziej płodna, najlepiej skorzystać z pożycia pod koniec jajeczkowania.
9. Dobrze by było poczynać dzieci między nowiem a pełnią księżyca, jeżeli wystąpi jajeczkowanie. Nie poleca się poczęcia na zmniejszającym się księżycu. Dzieci poczęte na „starym”, kończącym się księżycu często są słabe i częściej chorują.
10. Wygoda życia u żony utrudnia poczęcie i donoszenie ciąży. Żona przed pożyciem powinna być zmęczona, upracowana, głodna (urządzić pranie, sprzątanie, długą meczącą przechadzkę).
11. Nie sprzyja poczęciu alkohol i powoduje opłakane skutki, nie trzeba tego udowadniać.
12. Silne nerwice, pragnienie posiadania potomstwa, lęki, przesądy, uprzedzenia, obawy, nieświadomości, nie sprzyjają łatwemu poczęciu.
13. Tragedie, smutki, płacz, żałość, boleści, kataklizmy sprzyjają poczęciu.
14. Po klimakterium kobieta nie zachodzi w ciążę (u nas 48-56 lat).
15. Po pożyciu poczęciowym nie należy mieć kolejnego stosunku. Najmniej przez 8 dni trzeba wstrzymać się od pożycia. Inplantacja następuje dopiero w 6-8 dni od poczęcia. Często pożycie wcześniejsze powoduje trudności w zagnieżdżeniu się zarodka.
16. Plemnik ma żywotność najczęściej 5-48 godzin. (Ich żywotność zwiększa się gdy w diecie stosuje się produkty z dużą zawartością selenu np. grzyby, brokuły i orzechy brazylijskie. Ruchliwość i żywotność plemników wzrasta także wtedy gdy zmniejsza się stres antyoksydacyjny, dlatego warto stosować zalecenia z pkt. nr 3 - przypis autora).
17. O ile możliwe, należy często jadać młodą baraninę i owcze sery (nie bryndzę) i mleko.
18. Żywność ma być zdrowa, naturalna, z dużą ilością mikroelementów, nie zabrudzona chemicznie. Ma zawierać dużo pełnowartościowego białka. Jeść często, a mało.
19. Raz na tydzień ubić zapłodnione przez koguta jajko z jedną łyżeczką miodu. Posiada dużo witamin i życia. UWAGA: jak rozpoznać, że jajko jest zapłodnione? Można to rozpoznać w ten sposób, że jajko będzie się podświetlać silnym snopem światła. Promienie światła przechodzące przez skorupkę uwidocznią mały ciemny punkt lub plamkę. W odróżnieniu od takiego jajka, jajko niezapłodnione będzie miało jednolity kolor. Jajka takie najlepiej kupować w gospodarstwach wiejskich – czyli z miejsc, gdzie żyją zarówno kury jak i kogut.
20. Nosić obuwie na średnim obcasie – szpilki szkodzą.
21. Unikać bielizny osobistej wykonanej z tworzyw sztucznych. Używać mydła: szarego np. biały jeleń (bez dodatków zapachowych), można także do mycia używać Bonidermu czyli Pomady O. Grzegorza. Możliwe do wykorzystania są także mydła dla dzieci. (Mydła takie nie wywołują uczuleń, podrażnień, a zawarte w nich łagodne substancje zapachowe nie wpływają negatywnie na organizm kobiety – przypis autora).
22. Obojgu małżonkom nie wolno pić wina swojej roboty – zakwasza.
23. Wzajemna służba sobie, pomoc, zaufanie, delikatność, modlitwa, oddanie, wierność, unikanie stresów sprzyja poczęciu.
24. Stosować mieszankę ziołową, recepturę której przedstawiamy powyżej.
25. Poczęciu sprzyja intensywne i długie nasłonecznienie np. pożycie w Tunezji w lipcu lub sierpniu w okresie jajeczkowania.
Wczoraj przeszłam samą siebie.
Realizując zalecenie nr 10, objuczona torbami z prezentami i owocami natachałam się niczym muł (no minimum 5 kg na jedno ramię!), wysprzątałam mieszkanie, zrobiłam pranie, ugotowałam obiad na 2 dni.
Z bólem kręgosłupa i wszystkich mięśni ułożyłam się w łożu w pozie wyczekującej, ale pilna sytuacja w pracy Małża sprawiła, że dotarł do domu b. późno. Tym samym czekając na niego do 2 w nocy zrealizowaliśmy również punkt 6. 
Powiem tak: Co te starania robią z człowiekiem! Może nawet porządek będę miała w domu...
Tylko trochę główka mi się kiwa w pracy. 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.