Co za dni , Wy też tak macie : głowę mi rozsadza, czuję się fatalnie. Pogoda na dworze wietrzna mało co Cię wiatr nie porwie. Siedzę sama na tej wsi i modlę się żeby nic nie oberwało. Zmęczenie całego tygodnia wychodzi mi,no ale jeszcze chwilę i idę spać. Odeśpię ile mogę, bo od rana majstry... jeszcze może tydzień na maxa i będę miała cały domek dla siebie ....
eh nie za dobrze...poprzednim razem pisałam o tych zwolnieniach w pracy...dzisiaj przyszła oficjalna wiadomość...jesteśmy na liście do likwidacji i jak nic się nie zmieni polecimy 31 maja ;( już z moją umową na 0.5 etatu do końca lutego nie mam szans na L4, macierzyńskie ani nic. Nawet nie wiadomo czy w lutym, wcześniej z innymi nie polecę ;( ;(( dziewczyny którym udało się zajść są pow 3 mies. (okres ochronny) siedzą już sobie pewnie w domkach. Ja zaczęłam starania wcześniej od nich i zero ;( Do tego dowiedziałam się że wczoraj jedna koleżanka z pracy urodziła dziewczynkę
czyli jeszcze 7 dziewczyn z pracy czeka jeszcze rozwiązanie....cieszę się ale rozpłakałam się z zazdrości ;((( od maja muszę patrzeć na te ich rosnące brzuchy, radość i słyszeć o ciągłych "kopniakach"...
Mam okropnego doła, głowa boli w hooj. Chce zasnąć i się nie obudzić. Mam dość tego wszystkiego..
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2014, 21:58
skrót z wizyty, więcej w późniejszym terminie: na paciorkowca antybiotyk inny, jeśli nie zadziała, to dajemy spokój bo jestem nosicielka, jeżeli w trakcie brania antybiotyku będę miała dolegliwości jelitowe gorsze niz przeciętne, to też trzeba odstawić antybiotyk niestety, co do hormonów to powtórzyć w nowym cyklu i dopiero wtedy do endokrynologa, a tak to możemy się starać w nowym cyklu jeśli zdarzę z antybiotykiem
6 miesięcy naturalnie a potem wkraczamy z cięższą artylerią :)pęcherzyk w prawym jajniku gin mówił, że za 3/4 dni, ale endo jakby było po owulacji a mnie bolał lewy przez szereg dni więc może dziś już pękło, zobaczymy za kilka dni po wzroście tempki
a i weszłam o 20.20
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 stycznia 2014, 22:18
Gdy wchodzę czasem na Pamiętniki uderza mnie jedno: przeplatanie się w kolejnych postach różnorodnych emocji. Najpierw jest optymizm, później nadzieja i czas oczekiwania, jakieś zniecierpliwienie, a następnie smutek, złość i żal. A później znów optymizm i tak w kółko. U mnie jest to samo. Czuję się, jak na karuzeli - raz góra, raz dół. Teraz jest zdecydowanie góra, bo to ta lepsza część cyklu: dużo czułości, dobry seks, optymistyczne nastawienie i twarz bez pryszczy
Zupełnie się nie nastawiam na ten cykl, przy czym "zupełnie" nie oznacza, że nie liczę po cichu na brak @. Raczej oznacza, że zupełnie nie wierzę, że się uda. Skoro nie udało się poprzednie 7 razy, to niby dlaczego akurat za 8 miałoby się udać? Z drugiej strony, czemu miałoby się nie udać? Na razie nie rozmyślam, nie zastanawiam się, skupiam się na związku, na miłości i żyję dniem obecnym.
Ciemna noc, jestem śpiąca a mój mąż.. pierwszy raz od dawna czyta książkę! Nie od razu jakąś ambitną czy też chociażby "o tragiczności życia wśród ludzi i wśród narodów" Miguela de Unamuno o nie, nie. Do hiszpańskiej filozofii egzystencjalnej nigdy go nie namówię, wystarczy, że kłóciliśmy się przez ponad godzinę na temat kontrowersyjnego równania Whitehead'a 256 x 1 = 1. W związku z czym sięgnął pooooo.... igrzyska śmierci. Film mu się spodobał, prawdopodobnie dojdzie do 50 strony i zarzuci czytanie. To nie to, że nie wierzę w własnego męża. Ja go po prostu znam. Ja czytam książki, on - nowe dodatki do podatku vat.
Jutro znowu zajęcia. Dzisiaj skończyłam o 17, jutro od 9 - 17 i w niedzielę to samo.. ble. No ale robić trzeba.
W poniedziałek wybieram się do lekarza. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku. Chyba też zacznę prowadzić prawdziwy pamiętnik ciążowy. Co prawda już 19 tydzień ale lepiej późno niż wcale. Oto ja:


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2018, 08:36
siedzę i spokojnie czekam na @ 
a wieczór minął iście "koncertowo" Finał 22 WOŚP
Dawno mnie tu nie bylo.
Dzisiaj bylam u ginekologa jajniki i cala reszta jest w jak najlepszym porzadku. Zlecil tylko badanie tarczycy i przepisal luteine na wywolanie @ i tak sie zastanawiam czy, aby dwa razy dziennie po 3 tabletki naraz nie jest za duzo?
I jeszcze jedno: gdy kupowalam ta luteine na opakowaniu cena widniala prawie 30zl za 30 tabletek a ja zaplacilam tylko 3,20zl. Czy to mozliwe, zeby pani w aptece sie, az tak pomylila czy to moze chodzi o cos innego- zglupialam.
dzień 4 przerwy
siedzę i spokojnie czekam na @ z odstawienia
a od rana porządki, porządki, porządki
a teraz czas na podróż do biblioteki :] bo już nie ma czego czytać 
A na obiadek kasza kus-kus i warzywa 
I pojawiło się krwawienie
chyba wszystko jest na dobrej drodze
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 stycznia 2014, 17:37
Dziś zaczynamy 29 tydzień Brzmi poważnie, ale jeszcze całe 12 tygodni przed nami 
A ja ciągle zasuwam, ciągle jest coś. Lista spraw do zrobienia - urzędowych, szkolnych, zawodowych, domowych jest jak Hydra. Robię jedną rzecz a na jej miejsce pojawia się 5 nowych. Już bez notatek i list zadań ani rusz
Jestem zmęczona a terminy gonią i nie zapowiada się by było lepiej. Jednak rok nieobecności sprawił, że zaległości na wielu polach spiętrzyły się niemiłosiernie.
Ze zmian ciążowych
Jem bardzo dużo - czy ten nowy apetyt będzie towarzyszył mi do końca ciąży?
Zaczynam mieć już problem z trzymaniem moczu - jak zaczynam się śmiać a śmieję się mega dużo dobiegam do kibelka w ostatniej chwili ;/ no i kręgosłup dokucza coraz bardziej i czuje, że Małej już ciasno, bo strasznie się rozpycha.
Czytając kilka wątków doszłam do wniosku że nie ma sensu czekać ze staraniami skoro cykle mi sie teraz wydłużyły to nie bede czekać tak jak ginka mi mówiła tylko od nowego cyklu zaczynamy jestem taka z tego szczesliwa po wielu prośbach udało mi sie namówić tez męza z czego sie ciesze bo on z poczatku był przeciwny zeby juz zaczynać ale opowiedziałam mu pewną historie i chyba dzieki temu sie namyślił. Zdaje sobie sprawe ze na pewno za pierwszym razem nam sie nie uda jeśli organizm jest na to nie gotowy to wiadomo nic z tego nie wyjdzie no ale najwazniejsze to zaczac a potem może jak nic sie uda zafasolkować, w momencie kiedy sie tego nie spodziewamy. Chce do tego podejśc bardzo na luuuuuzie ale zobaczymy jak to wyjdzie w praniu. Tak bardzo bym chchiała żeby nam sie udało jak najszybciej o niczym innym nie marze.
już nie moge się doczekać wizyty u lekarza. Dzisiaj znowu temp mi spadła do 36,45, tak się zestresowałam. Mój R. powiedział, że jeszcze raz będę sie przejmowac to mi wywali termometr i się skończy. Mój wykres wygląda normalnie jak Tatry, a z tego co oglądałam u innych to temp jest w miarę jednostajna.. Jak to jest u Was?
już nie moge się doczekać wizyty u lekarza. Dzisiaj znowu temp mi spadła do 36,45, tak się zestresowałam. Mój R. powiedział, że jeszcze raz będę sie przejmowac to mi wywali termometr i się skończy. Mój wykres wygląda normalnie jak Tatry, a z tego co oglądałam u innych to temp jest w miarę jednostajna.. Jak to jest u Was?
32+2
Relacja z wczorajszej wizyty u lekarza.
Sytuacja jest stabilna, tzn, szyjka sie nie skraca, ba ma nawet 2,9 cm (ostatnio 2,75), ale nadal jest duzy ucisk na nia i jest wszystko rozmiekczone, dodatkowo PH wzroslo do 4,7 ale nie mam zadnej infekcji, chociaz to moze powodowac rozmiekczenie szyjki.
O szkole rodzenia moge zapomniec, lepiej jej nie robic, powiedziala pani doktor.
Dziecko zle odwrocone i na 90% sie nie odwroci, wiec na 90% czeka mnie cesarka.Na pytanie czy wedlug niej dotrzymam do 6 marca, odpowiedziala, ze napewno nie. Ze najwazniejsze sa teraz nastepne 2 tygodnie, ale mysli ze sie uda, jesli bede postepowac tak jak dotychczas. Nie kieruje mnie do szpitala i nie daje zastrzyku zeby dziecku dojrzaly pluca, wiec wierzy, ze sie uda.
Maluch pokazal oczywiscie tylko pupe
, wiec napewno bedzie chlopczyk albo dziewczynka!
Na CTG wszystko ok, dzisiaj nie pojawily sie skurcze.
Takze wracam do lozka a Wy musicie jeszcze trzymac za mnie kciuki przez minimum 2 tygodnie.
Dziekuje wszystkim za pamiec!
Cześć Kochane kobietki. Cieszę się, że tu trafiłam tyle wsparcia potraficie dać. Mam cholernego doła i wogóle już wali mi się wszystko. Wczoraj odebrałam badania po laparoskopi i okazało się że mam endometriozę... Tracę powoli nadzieję, że kiedykolwiek zostanę mamą... "MAMA" to jakaś abstrakcja, to dla mnie jak trafić 6 w totka. Siedzę i wyję tylko od wczoraj. ach...
Miałam nie pisać, miałam nawet tu nie wchodzić tylko spokojnie czekać na rozwój wydarzeń. Ale smutek mnie przezwyciężył
18 grudnia początek nowego cyklu, zaczął się jak zwykle, ovu wyznaczyło owulację. Tydzień od niej zaczął mnie dziwnie boleć brzuch, no fakt zdarzało się, ale nie aż tak. To był naprawdę silny ból, ciężko mi było go zdiagnozować, jakby miesiączkowy ale nie do końca, w poniedziałek czyli nie cały tydzień po owulacji mocno zaczęły mnie boleć piersi, już wtedy nie mierzyłam temperatury, ale jakoś tak dziwnie się czułam, może to wina tego bólu, tzn na pewno jego wina, bo był silny i nie do wytrzymania. Do tego czułam taki ciągnący ból w dole brzucha i ciągle chodziłam siku. Kolega z pracy śmiał się, że to ciąża. A ja tylko się denerwowałam. Pozwoliło mi to wszystko zbudować w sobie ogromną nadzieję. Poczucie, że w końcu się udało. Mimo odradzanie ze strony męża. 9 dpo zrobiłam test ciążowy, oczywiście negatywny. Czego mogłam się spodziewać? Ale to i tak nie ostudziło mojej nadziei. Mierzyłam temperaturę po południu, była dość wysoka jak na mnie 36,86, a wczoraj i 37,00 w pewnym momencie, ale po 2 godz zmierzenia temperatura wynosiła 36,66 i mój zapał został osłabiony. Na wszystko próbowałam znaleźć pozytywne zakończenie przyglądając się wykresom ciążowym. Ale powiedzmy szczerze, co to da? Nadzieja która kiełkowała we mnie przez tydzień, pękła dzisiaj. Poranne zmierzenie temperatury 36,56, ból miesiączkowy. I nie ma, płacz i żal ogromny do losu, Boga. Dlaczego znowu się nie udało? Dlaczego? To już pół roku i ciągle nic. Jestem załamana, co jest nie tak? O co w tym wszystkim chodzi? Tak bardzo chciałabym znać odpowiedzi na te pytania. Innym się udaje, a nam ciągle nie ;( Wszystko mi się wali na głowę, chyba już nigdy nie będzie mi dane zostać mamą. Może byłoby mi łatwiej gdybym nie miała tak silnego instynktu macierzyńskiego. W takim razie nie chce go mieć, niech Bóg mi go odbierze, żebym tak bardzo nie cierpiała. Wolę nie mieć dzieci z wyboru niż z przymusu. Chce zniknąć, zapaść się pod ziemię. Niech mnie nie będzie, skoro nie potrafię nawet zajść w ciąże ;( ;( ;( ;(
noc żalu i rozpaczy. a potem dźwięk budzika i trzeba żyć - jak gdyby nigdy nic.
Bo los pragnie, byś spełnił swoją Własną Legendę.
Boli serducho gdy o tym myśle
No ale co zrobić? Stało się ;( Nie ma II kreseczek może kiedyś się pojawią, ale widocznie jeszcze nie teraz ;(
Wczoraj byłam pelna nowych planow, chcialam zajac sie czyms innym a ni czekaniem w koncu na albo 2 kreseczki albo na @ a tu ciagle cisza...cykl pierwszy w zyciu taki do dupy ani nie wiadomo kiedy i czy w ogole byla ovu i na dotatek tak strasznie dlugi tyle negatywnych testow i za kazdym razem rozczarowanie...Wczoraj postanowilam sie nie przejmowac, chcialam o tym wszytkim nie myslec wiec pojechalismy na zakupy a tam co?? gdzie sie nie obrocisz tam babeczki z wielkimi brzuszkami, albo rodzinki z maleństwami...ale trzymam sie tylko jutro musze zalatwic sobie wizyte u gin wepcham sie na sile trudno....
Dawno mnie tu nie bylo.
Wczoraj bylam u ginekologa jajniki i cala reszta jest w jak najlepszym porzadku. Zlecil tylko badanie tarczycy i przepisal luteine na wywolanie @ i tak sie zastanawiam czy, aby dwa razy dziennie po 3 tabletki naraz nie jest za duzo?
I jeszcze jedno: gdy kupowalam ta luteine na opakowaniu cena widniala prawie 30zl za 30 tabletek a ja zaplacilam tylko 3,20zl. Czy to mozliwe, zeby pani w aptece sie, az tak pomylila czy to moze chodzi o cos innego- zglupialam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2014, 11:05
Dziś wchodzilibyśmy w 13tc
nie powinnam tego tak rozpamiętywać dla dobra "psychiki" ale są dni kiedy wspomnienia, myśli i to tzw. "gdybanie" jest silniejsze ode mnie...niedługo będzie 19 dzień miesiąca..to będzie już 2 miesiące jak nie ma Cię z nami [*]. Każdy 19sty dzień miesiąca jest dla mnie "dniem smutku". Tak mi się dziś jakoś zebrało na "gdybanie" niestety czasu nie cofnę, nie uda się
ale wiem i czuję, że do Nas wrócisz.
Ciągle czekam na CUD 
Teoretycznie mamy środek zimy a pogoda iście wiosenna
lubię wiosnę
ale i tak z zapartym tchem czekam na choć odrobinę zimy tej zimy:) doszły mnie słuchy, że jutro ma padać śnieg i zima ma ponoć zagościć u nas na cały tydzień
zobaczymy co z tego wyjdzie 
Zima zimą a mnie zachciało się lodów :] i tak o to lody zjedzone
moje ulubione waniliowo-śmietankowe rożki 
A teraz chwilka relaksu tzw. poobiednia sjesta
a na obiad były devolaje, ziemniaczki i mój ulubiony dodatek gruszki w occie
pycha 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 stycznia 2014, 16:18
Mam to oficjalnie w dupie! Po prawie roku staran i wizytach u milej, aczkolwiek niekumatej pani doktor, bylam dzis tam po raz ostatni. Nic nowego sie nie dowiedzialam (Poza tym, ze wszystko wyglada "normalnie" i raczej "Nie na ciaze"!). Naczekalam sie tylko jak glupia, standardowo ponad godzine, po czym na wlasne zadanie (bo doktorka nie jest w stanie sama na cokolwiek wpasc), probowano mi pobrac krew na jebany progesteron. Trzy wklucia w rozne zyly i nic! Tylko w glowie mi sie zakrecilo, p.o. maz musial mnie do domu przywiezc. Mam przyjsc niby jutro o 9:00, ale powaznie sie zastanawiam, czy mam ochote na ten cyrk. Chyba raczej nie, bo coz to zmieni? Tabletki dobiore do konca opakowania, a potem totalna olewka. P.o. maz dostal adres do urologa, moze sie tam wybierzemy w kwietniu, jesli do kwietnia nie bede w ciazy. I tyle. Akcja odwolana. Dziecko jak bedzie mialo ochote, to sie po prostu pojawi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2014, 13:26
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.