Daria89 Misja "Dzidziuś" 19 stycznia 2014, 18:30

DZiękuję dziewczyny za miłe słowa :) no musi się w końcu udać mi i wam dziewczyny :) tyle nas jest które staramy się tak długo o dzidziusie i nic z tego nie wychodzi a inne lekkomyślne dziewczyny które nie chcą dziecka to zachodzą szybko w ciąze i mało tego jeszcze te dzieciatka zabijają zaraz po porodzie kiedy my czekamy na nasze małe Cuda i doczekać się nie możemy.

Dziś jest 23 dzień cyklu, lekki ból jajników od kilku dni i temperatura 37,1.... ciekawe czy w sobote przyjdzie ta okropna, niechciana i denerwująca już mnie z miesiąca na miesiąc miesiączka... ten tydzien bedzie mi sie pewnie bardzo dłużył.

Cos jest nie tak z moja szyjka, od kilku dni stosuje lactovaginal tak profilaktycznie i nie mam tam miejsca, jak by wszystko spuchniete bylo, szyjki nie czuje tylko cos grubego miekkiego;/ a przeciez juz jest po owu powinna byc wysoko.


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2014, 14:53

karmela85 Nadzieja na maluszka:) 19 stycznia 2014, 15:08

Dzisiejszy dzień jakiś senny. Najlepiej bym się położyła i spała i spała:( Nie wiem czy to ta pogoda, czy to, że za długo spałam. I jeszcze R musi wyjątkowo iść na noc do pracy:( Nie lubię spać sama:(

mysiulek Małymi kroczkami:) 19 stycznia 2014, 15:49

:)Jestem z siebie dumna:)wszystkie złe myśli póki co poszły w niepamięć, mam OGROMNĄ wiarę, że się uda, nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć,ale WIERZĘ i jestem BARDZO spokojna

CassieMK Spełnić ostatnie marzenie 19 stycznia 2014, 21:12

Byliśmy dziś na spacerze, a później wpadliśmy do sklepu na szybkie zakupy. Na koniec mąż poszedł już do samochodu, a ja do drogerii po tusz do rzęs. Coś mnie podkusiło i kupiłam też test ciążowy Pink. Mężowi nic nie powiedziałam. Po powrocie do domu - a była godzina 18 - zaszyłam się w łazience i zrobiłam test. Nic. Jedna krecha i ani cienia drugiej. Mąż mnie wołał, więc szybko wcisnęłam test do szafki i zapomniałam o nim. Jakiś czas później wyjmuję, zerkam, a tam cień drugiej kreski. Cień - bo to nie jakiś wyraźny zarys, z drugiej strony w galerii widziałam wiele takich testów oznaczonych jako pozytywne. Nikomu nic nie chcę mówić, bo nie chcę ukochanemu niepotrzebnie robić nadziei, ale...dziś chyba nie zasnę. Boję się, że rano obudzę się z @... Nie mam zapasowego testu, żeby powtórzyć z porannego moczu, a jutro jadę do pracy i pewnie nawet nie będzie kiedy i gdzie kupić testu. Rany...ależ mam w głowie mętlik!!

Byłam dziś u ginekologa, powiedział ze to cykl bezowulacyjny ;( wiec czekam na okres i kolejny miesiąc ;)

Witam was dziewczynki. Mam nadzieję, że ktoś mnie jeszcze pamięta. Nie pisałam juz tak długo. nadrabiam w skrócie. Mikołaj za 11 dni skończy pół roku. Jest ślicznym, dużym chłopcem. Przez te pół roku zdążylam już trochę przejść jako mama. Były kolki, zaparcia, katary i dwa tygodniowe pobyty w szpitalu. Mały ma okropną alergię pokarmową i jak zje coś niewłaściwego to na łokciach robią mu się rany, a cała skóra pokrywa się liszajem. Ale cały czas walczymy i nie dopuszczamy by jadł to co go uczula więc mleko, każde mieso i jaja. o reszcie narazie nie wiemy. Ale wszystko wynagradza nam ślicznym uśmiechem, nawet te wszystkie nieprzespane noce, bo teraz jesteśmy na etapie ząbkowania:)

Vanilia Oczekiwanie na fasolkę.... 19 stycznia 2014, 19:34

Ten portal w jakiś sposób mi pomaga, pomijając to że jestem w gorącej wodzie kapana i już kilka razy sie zawiodłam.. Ale pomaga mi zachować spokój.:) Tak bardzo bym chciała żeby się udało ale w tym m-cu chyba za mało serduszkowaliśmy...

Vanilia Oczekiwanie na fasolkę.... 19 stycznia 2014, 19:48

Zapomniałam dodać że ostatnio od czasu do czasu mam coś w rodzaju chwilowych'zasłabniec' czy zawrotów głowy nigdy tak nie miałamm;/ mam nadzieję że to nie żadne choróbsko ;/;/;/ Skonsultuje to z lekarzem...:)

karmela85 Nadzieja na maluszka:) 20 stycznia 2014, 10:17

Chyba powoli zaczynam świrować:/ Wiem, że do owulacji jakiś tydzień jeszcze ale ja ciągle siedzę na forum, oglądam swój wykres, analizuje, porównuje z innymi wykresami, czytam jak jeszcze wspomóc się w zajściu w ciążę. Masakra:/ A wczoraj nawet usłyszałam od R " znowu siedzisz na tym forum?":)
Tak bardzo chcę dzidziusia:(

Dzień zaczął się koszmarnie, na parkingu przed firmą rozwaliłabym auto, potem walnęłabym w drugie auto. A na koniec jak wysiadłam, to zatrzasnęłam drzwi zapominając, że mam zepsute drzwi od strony kierowcy i jak się je zatrzaskuje, to bez kluczyka już się ich nie otworzy. Kluczyki zostały w stacyjce. Na szczęście okazało się, że od strony pasażera drzwi nie były zamknięte. Potem jak zobaczyłam jakie sprawy czekają na mnie w pracy do zrobienia, to już wiedziałam, że ten dzień nie będzie dobry. Na razie czekam co jeszcze się wydarzy, a muszę też autem wrócić do domu. No i po drodze wstąpić po zakupy.
Na szczęście mąż wraca dziś z delegacji. Tylko na dzień, albo dwa, bo zaraz znów jedzie, ale cóż, takie życie automatyka. Jedyne pocieszenie jest takie, że szybciej odłożymy na własny dom, żeby nie zadłużać się na resztę życia i nie brać na to żadnych kredytów.
Kupiłam sobie kije do nordic walkingu i w sobotę byłam z teściową na pierwszym ich wypróbowaniu. Było bardzo fajnie. Zazwyczaj jak chodziłam więcej, to bolały mnie ramiona i kręgosłup. Natomiast z kijami chodziłam i nic nie bolało. Być może jeszcze nie umiem ich dobrze trzymać, bo za bardzo ściskałam, ale i tak było super.

natalli Brak wiary,że cuda się zdarzają 20 stycznia 2014, 11:16

Ja chcę dziecko........................

Dzisiejszy dzień zaczyna się fatalnie - Ból pleców daje mi w kość nie potrafię się ruszyć. Do tego dochodzi ból w lewym boku - co jest do cholery ?
Chodze od lekarza do lekarza i wszystkie badania sa OK a samopoczucie fatalne, czy może ze mną jest coś nie halo.

Z obserwacji wynika że wczoraj była OVU , zaserduszkowaliśmy więc pozostaje czekac ;)

Mezus wrocil z pracy z goraczka , chyba go zarazilam ...

Samopoczucie lepsze , plecy mniej bola . Jutro ide na badanie kregoslupa -ciekawi mnie diagnoza


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 stycznia 2014, 14:05

Zima trwa w najlepsze i nic nie zapowiada jej końca :) <3 mnie to bardzo cieszy :)
Dziś 4 dzień drugiego cyklu z tab.anty. póki co odpukać nie ma żadnych plamień :D :D :D może w końcu organizm się przystosował <3 chociaż ostatnio przy 1 opakowaniu najgorsze dni to 4 ostatnie tabletki, więc nigdy nie mówię nigdy :x :P ale oby teraz już było dobrze :) A może to też jakiś wpływ asegurelli. I nie wiem czy to ta moja delikatna dieta czy rzeczywiście ta asequrella pomaga i łaknienia takiego nie mam i nie czuję się taka "pełna" i "napuchnięta" to akurat mnie bardzo cieszy. No i ochota na małe co nieco jest większa niż przy pierwszym opakowaniu :D :D
Niestety z planów wyjazdowych nad morze nici :( miało być tak pięknie a wyszło.. eh można powiedzieć, że jak zawsze. Miejsce do którego chcieliśmy jechać ma zarezerwowane już wszystkie weekendy aż do końca lutego :o a Moje Kochanie niestety w tygodniu nie dostanie aż 3 dni urlopu a tym bardziej teraz kiedy będzie w trakcie zmiany pracy na inną. No ale ponoć co się odwlecze to nie uciecze <3 zobaczymy. Może uda Nam się pojechać po tym jak odstawię tab. anty. i kto wie ?? Może wrócimy z małym prezentem <3 Nie pogniewałabym się :) :)
A tym czasem dziś w planach na obiad kompozycja własna :) grzybki w sosie śmietanowym, pierś z kurczaka i makaron rurki :) ciekawe czy wyjdzie i czy Słońce będzie zadowolone :D choć Kochanie zawsze mówi, że cudownie gotuję :)
Tak sobie myślę, że przyszły cykl to będzie dziwny etap w moim życiu i w czasie starań o Maluszka :) bo będzie to też cykl z anty.tab. ale po ostatniej tabletce chcę od razu ruszyć :) mam nadzieję, że lekarz Nam pozwoli :D dlatego też sobie myślę, że chyba od nowego cyklu na nowo zacznę uzupełniać swój wykres na ovu :) :) choć będzie on dziwny do "rozczytania" ale damy radę <3 bo kto inny jak nie My :)

Hura :) wyjazd jednak się prawdopodobnie odbędzie tylko w późniejszym czasie <3 myślę, że to będzie od razu po odstawieniu tab.anty :) więc kto wie :) może wrócimy z prezentem <3 ale zobaczymy jaki dla Nas plan przygotował Bóg :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2014, 18:04

Mój M bardzo mnie wspiera , on nie ma stresu i ja dzięki niemu też nie :) Ostatnio zażartował , że wie dla czego się w styczniu nie udało ... bo on chce mieć syna ,a syn to będzie w lutym według chińskiego kalendarza płci ;) Jakie głupoty się facetów w pracy trzymają to nam kobietą nawet do głowy nie przyjdzie . Rozbawił mnie tym do łez .
Za twa dni skończy się @ i zacznie się ten cudowny czas , starań , pełen wiary i nadziei . to będą znowu 2-3 tygodnie luzu , a po nich znowu przyjdzie czas stresu :( tak nie lubię tych 2 tygodni po owulacji , wszędzie doszukuje się objawów , wszędzie widzę ciąże , ten stres , ta ogromna wiara i obawa przed rozczarowaniem . Te uczucia są wszędzie każda z nas je przeżywa i mam nadzieje , że w tym cyklu nie nadejdzie rozczarowanie .

U mnie już, a zarazem dopiero 15 tc niewiarygodne jak ten czas szybko leci...
To już drugi trymestr, jest lepiej, coraz mniej się boje, że stanie się coś złego, jestem bardziej spokojna...

Na ostatniej wizycie moja kruszynka mierzyła 7,4 cm.
Według USG była o tydzień młodsza, ale Pani doktor powiedziała, ze jak by wyprostowała główkę było by wszystko ok.
Ogólnie czuje straszny niedosyt po tej wizycie!
Rozumiem, że każdy może mieć gorszy dzień, ale przecież wizyta jest raz na miesiąc, tylko wtedy mogę zobaczyć swoje dzieciątko, uspokoić się, nacieszyć.
A tym czasem moje ostatnie USG trwało może 30 sekund!
Serduszko biło, pomiar zrobiony na łapu capu i do widzenia. :/
No i jedno jedyne zdjęcie zrobione przez Panią doktor nie nadające się zupełnie do niczego:(

Jakaś taka strasznie niespełniona jestem po tej wizycie! :(

Powiedziałam Pani doktor również o bólach przypominających te przed @, w ostatnim tygodniu występowały u mnie dość często.
Pani doktor najpierw stwierdziła, że teraz pewnie mnie tak będzie bolało bo macica się rozciąga, po badaniu stwierdziła, że wszystko jest dobrze i z ciążą nie dzieje się nic złego. Po czym przepisała mi duphaston... 2x1, 2op. Zaznaczając, że jak bym czuła się po nim gorzej to mam go odstawić, bo ona nie wie czy te moje bóle to nie są przypadkiem kolki jelitowe... :/

Tak więc nie wiem zupełnie co mam zrobić. Czy mam go wykupić. W tym tygodniu czuje się już lepiej. Mam takie wrażenie, że przepisała mi go na zasadzie "przecież nie zaszkodzi a może pomoże" :/ Tak jak by bardziej profilaktycznie.
Możecie mi coś doradzić?
Nigdy nie stosowałam wcześniej tego leku i nie znam go. Więc czy faktycznie jeżeli nie jest potrzebny to nie zaszkodzi?

Eva 2 Aniołki; zaczynam leczenie 20 stycznia 2014, 20:05

Mama zadzwoniła, ze beta wzrosła do 7064 troszke nadziejki nam to dało, idę jutro na usg zobaczę co powie gin. trzymajcie kciuki!!

szpilka Szpilkowe starania 20 stycznia 2014, 16:38

witajcie moje Kochane, odsunęłam się trochę od owu ze względu na brak czasu i brak starań póki co, staram się do wszystkich zaglądać, ale udzielam się dużo mniej, pamiętajcie że o Was myślę i trzymam kciuki z całego serca
u mnie póki co powolne dochodzenie do ładu ze sobą, jutro ostatni dzień antybiotyku i jeszcze 3 dni globulek macmiror, w dwa tygodnie po zakończeniu kontrolny posiew, jeśli będzie czysto to posiew mężusia a jeśli paciorkowiec nadal aktywny to mamy się starać i tak, bo kolejne antybiotyki tylko go bardziej uodpornią, poza tym mniej więcej ok
tylko znów nienawidzę swojej pracy, mam nadzieję, że jeszcze zdążę pójść na l4 zanim mi się umowa skończy, no i satysfakcja z opuszczenia niektórych pacanów bezcenna, dziś pod sam koniec miałam już wszystkiego serdecznie dość choć nie dałam tego po sobie poznać, czasem się zastanawiam co mnie podkusiło, żeby wybrać taką ścieżkę zawodową i się teraz ta męczyć i musieć znosić bluzgi i totalny brak szacunku (a sama idealistycznie chciałam)
jest na to jedna rada zajść w ciążę i po macierzyńskim zmieniać zawód, choć trochę się boję, że stres w pracy nie wpłynie dobrze na starania i przyszłą potencjalną ciążę

Hello!!!
Jestem tutaj nowa. Zaglądam tutaj od 6 stycznia. Nawet nie mam możliwości pochwalić się całym wykresem temperatur. Od kilku dni miałam nadzieję że moje starania będą miały wreszcie owoce. Ale niestety nie :-( Do dziś miałam nadzieję i święcie w to wierzyłam, nawet wczoraj siedziałam w kalkulatorze porodu i wyliczałam sobie i planowałam. :-) Według @ wyszedł mi termin porodu na 26 września 2014 roku, a termin poczęcia na 3 stycznia 2014 roku. Co mniej więcej zgadzałoby się bo wówczas wypadały moje dni płodne, no i nie szczędziliśmy sobie czułości z mężem. No ale niestety .........nic z tego :-( :-( Nawet nie chce mi się pisać jaka jestem zła i wściekła i w ogóle cały dzień mnie nosi. Co zaowocowało wredną @. Ech!!!!

Nawet nie myślałam że tak długo przyjdzie mi się starać o dzidziusia. No i że to jest takie flustrujące :-(.
Może to dlatego że na początku skupiałam się na tym żebyśmy mieli chłopca. Może za długo czekałam żeby utrafić w dany moment, może przez to go przegapiła, myśląc że to ten dzień....dlatego tyle czasu zamiast osiągnąć sukces to odniosłam porażkę :-( Nie wiem???? Teraz dałam sobie z płcią oby tylko był dzidziuś i jak najszybciej. Ważne żeby był zdrowy i wszystko było w najlepszym porządku. Na dziś myślę że to tyle.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2014, 16:56

Ala29 Po drugiej stronie. . . :-) 21 stycznia 2014, 20:12

O ciazy ale w troche innym wymiarze. . . Jak to bylo jak sie w niej nie bylo
Ostatnio koleżanka mówi : naprawdę świetnie znosisz tą ciąże, nie nadajesz ciągle i tylko o niej,
No właśnie nie i jak gadam to tylko z innymi ciężarówkami po czym sama mam dość :-)
Nie czytam jeszcze obsesyjnie poradników ani książek i chyba nawet się uspokoiłam
Ale wracajac do tematu nie nawijam kobietom z otoczenia o ciazy bo wiem, ze zwyczajnie ich temat zupelnie nie interesuje
I sama pamietam jak ja bylam na etapie: dziecko o boshe are you crazy? I to bylo calkiem niedawno :-)
I nie rozumialam tej calej podniety , tych wzruszen a juz zdjecia usg to totalny odlot, " matko co ona tam widzi Tosz to ledwo jakis szary obrazek
Dlatego tego nie robie, nie biegam ze zdjeciami usg, nie wrzucam tego na fejsa( o maj got to to juz dla mnie wybaczcie dramat- naprawde ludzie chca sie tak intymnymi sprawami tak bardzo bardzo osobistymi dzielic ze znajomymi, ktorych znaja z widzenia albo widzieli ostatni raz w podstawowce. . . Kiedy to bylo 20 lat temu yhy. . . Znajomi :]
ja rozumiem , ze dziecko sie rodzi to sie chce swiatu oznajmic, ale pokazywani zdjec z usg to jest szok dla mnie
Radosc z tych zdjec wspolodczuwaja Maz, rodzice, tesciowe, rodzenstwo, przyjaciele ale wybaczcie nie jacys tam lobcy ludzie
Nieznosilam tego nie bedac w ciazy i nie myslac o dziecku- gadania kobiet ktorych zycie krecilo sie tylko wokol tego i nadawaly tylko o tym
A jak juz zapisalam sie na ovu
Nieznosilam wirusow
Dzizas jakbym chciala to bym poprosila - tak jak sama zaszlam wysylalam tylko tym laskom , ktore o to prosily byl to dla mnie sygnal, ze jest to dla nich mile
Ale nie dla kazdego jest
Nie znosilam tych wirusow, irytowaly mnie
Ale juz ponad wszystko nie znosilam jak dziewczyny, ktore staraja sie z rok i zachodza nagle zamieniaja sie w lekarzy i zaczynaja udzielac rad w stylu: ja zaszlam, wiec zrob tak, zazyj ten lek, sprawdz to i tamto
Jakis koszmar! :-)
Pisze to z nadzieja, ze przeczyta ten tekst jakas ciezarowka i zastanowi zanim wszystkich wokol zacznie leczyc, nie kazdy sobie zyczy, naprawde nie kazdy takie rzeczy lubi
A czemu tu sie zapisalam! Bo ten kalendarz fajnie systematyzuje i daje mnostwo fajnych informacji i mozliwosci poznania swietnych ludzi, z ktorymi mozna pogadac po prostu
I teraz bedac w ciazy.
Prowadze aktywny tryb zycia i czesto w swoim otoczeniu slysze: przesadzasz z tym tempem, zwolnij albo wogole idz na L4
Nie bedac w ciazy mialam rozne plany, ze odejde szybko, ze mam dosc, bo mam czasem ale to normalne uwazam
Bedac w ciazy postanowilam to zmienic
Dwoch wysokiej klasy specjalistow mowi, ze z dziecięciem wszystko dobrze, a ja nie chce siedziec w domu bezczynnie czy tez sprzatajac/ gotujac
Po prostu zle sie czuje w takiej roli
Za to w pracy jak ryba w wodzie
Generalnie wszystko byloby ok, ale ludzie sa okrutni i nie wiem czemu ale wysuwaja argumenty: jesli sie cos stanie dziecku to co wtedy
I mam dola i wygasam jak swieczka
Ale wtedy z odsiecza przychodzi moj maz; mowi" Ty dlatego sie tak swietnie czujesz bo lubisz to co robisz bo lubisz taki tryb zycia. Spojrz jak ta czy tamta nudzi sie , jest przygnebiona i prawie nie w depresji bo poszla na L 4 w 10 tygodniu i teraz nie maja co robic, myslisz, ze to lepiej dziala na dziecko, ja mysle , ze gorzej. Przeciez kochamy nasze dziecko , ale szczesliwe dziecko to szczesliwa matka, a Ty teraz jestes szczesliwa i Kropkowi nic wiecej do szczescia nie potrzeba . " . Kocham Go, kocham ich obu. Gdyby cokolwiek sie dzialo poswiecilabym wszystko, ale jest dobrze.
Zeby bylo jasne, nie oceniam nikogo, mam tu na mysli wylacznie siebie sama i mysle wylacznie o sobie piszac o pracy.
Gdzies idac dalej , mysle sobie fajnie, ze tak zmienilam podejscie bedac w ciazy. To wszystko sprawia ze moje mysli sa tak pozytywne jak moje samopoczucie. I obym byla taka matka, rozsadna, ktora wybierze najlepsze rozwiazania dla siebie i dziecka, nie apodyktyczna, obsesyjnie myslalaca o swoim dziecku i pragnaca by dla calego swiata to dziecko bylo najwazniejsze
Moje dziecko dla calego swiata jest tylko dzieckiem, ale dla nas jest calym swiatem to bardzo wazne by zdawac sobie z tego sprawe :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2014, 20:32

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)