brzuszek mam tak pięknie zaokrąglony ze pani w sklepie patrząc na mnie powiedziała "ślicznie pani wygląda a który to miesiąc?" popatrzyłam na nią uśmiechnęłam się i powiedziałam wie pani nie jestem w ciąży na co ekspedientka lekko się speszyła przeprosiła za swoje zachowanie i zaczeka naliczać moje zakupy...śmieszna sytuacja co? tylko szkoda ze ten brzuch pelny krwi od 4 miesięcy zamiast dziecka. no cóż czekamy na @ a później zobaczymy co będzie dalej. Mam nadzieje że wszystko szybko się poprawi i za pare miesięcy zamiast pustego będę miała pełny brzuszek wód płodowych i małego kurczaczka pływającego swawolnie w nich...
KAŻDY DZIEŃ JEST DLA MNIE ZASKOCZENIEM...SPOSTRZEGANIE ŚWIATA JEST TAKIE RÓŻNORODNE W KAŻDEJ Z DZIEDZIN. 
7dpo a mnie cos laskocze w brzuchu tak jak by na @ ale jeszcze 5dni zostalo. Pewnie cos sie pokrecilo po badaniu.
Ciąża rozpoczęta 29 grudnia 2013
To dziś ten szcześliwy dzień. Zobaczyłam (po raz kolejny z resztą) dwie kreski na teście ciążowym 
Mam nadzieję że to będzie najszczęśliwszy czas w moim życiu 
Jutro wyczekana wizyta u ginekologa zobaczymy co mi powie...po moich doswaidczeniach z tymi lekarzami az sie boje co to bedzie...mam nadzieje ze sie okaże w porządku.
UWAGA UWAGA WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI NADJECHAŁA STĘSKNIONA CIOCIA Z AMERYKI ZAGOSCIŁA PO 4 MIESIĘCZNYM OPÓŻNIENIU ALE DOTARŁA UUUUUUUUUUUUUUFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF SŁYSZAŁYŚCIE TEN HUK? TO SPADŁ KAMIAŃ Z MOJEGO SERCA...
I juz po wizycie...to sie zablokowałam...za duzo stresów ostatnio chyba...pffff lekarz dal luteine na wywolanie miesiaczki...niech przyjdzie ta malpa zeby zaczac starac sie znowu...chce z nadzieja wejsc w nowy cykl...tylko niech sie w koncu zacznie
Dzień bleee...
Zaczęło się, że obudził mnie ból kręgosłupa a potem dołączyła głowa. Nie mogłam się zwlec z łózka bez Apapu. Pogoda tak beznadziejna, że tylko antydepresanty łykać garściami (kto może)
Zaprotestowałam całkiem i na pocztę i po zakupy leciał Kuba 
Chyba źle wyglądałam bo przyniósł mi bonusowe wielkie ciacho na pocieszenie 
Wczoraj kolejny skok brzuszkowy - nagle mnie zatkało, potem puściło ale od tamtej pory już gorzej mi się oddycha - chyba zaczął się nacisk na płuca. Wieczorem w brzuchu miałam 93cm 
Dobre jest też to, że od 2 nie wymiotuję i jem dużo 
Dziś nadal 55.1kg, ale jutro spodziewam się skoku w górę 
No i deprecha uczelniana. Przerobiłam tylko ok 2/3 materiału i z tego w sumie g... umiem. Równie dobrze, mogłam ten tydzień oglądać kreskówki.
Z cyklu "wicie gniazda" - przyszły pościele do jeszcze niestniejącego łóżeczka
Zrezygnowałam z koronek i baldachimów - jest tylko kołderka, podusia, ochraniacz łóżeczka i rożek.
Wesołe sówki i kropy 


Uciekam się uczyć bo chcę dziś iść wcześniej spać. Wprawdzie jutro dopiero na 17.00 ale znów wpadliśmy w spiralę chodzenia spać o 3.00-4.00 i wstawania o 12.00 - muszę to przerwać jak najszybciej bo nie damy rady z dzieckiem tak funkcjonować a jak nawyk się utrwali będzie masakra.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2014, 22:16
Boże jestem wiecznie głodna ale tak że oszaleć idzie .... co chwilkę coś jem potem znowu itd... czuje się jak przed @ pobolewają plecy i jajniki no i ten dziwny apetyt ;/ ...chyba @ zawita wcześniej no chyba że w ogóle nie zawita alem raczej stawiam na to 1....
To wyczekiwanie na kolejną wizytę jest okropne, chciałabym już zobaczyć moje maleństwo, ostatnio było widać tylko pęcherzyk i ciałko żółte. Czekamy...
PS. W końcu pozwoliłam sobie na moją zachciankę
- PIZZA, tak się objadłam że ledwo się ruszam
:P
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2014, 20:45
Nie wiem co mi się ostatnio stało, ale jestem MEGA spokojna, MEGA wyciszona i MEGA nastawiona na TAK......
Jestem po wizycie u ginekologa i gin stwierdził, że jest BARDZO OK,ale po ostatnich badaniach muszę zażywać Dexamethason, po cholernym grzybie nie ma już śladu ( hurra !!!!) i mamy się serduszkować
co dwa dni:) na to ja odpowiedziałam, że nie tracimy czasu i już od soboty "Ćwiczymy" na to mój gin, żeby nie męczyć tak męża i jego "żołnierzyków" i robić sobie przerwy i ćwiczyć co 2 dni.....Więc biorę jego rady bardzo do serca i walczymy o 2 kreski:)Ginekolog mocno trzyma kciuki i strasznie pozytywnie mnie nastawia:)
Oby ten mój pozytywny nastrój wciąż trwał....
Z reguły jestem niecierpliwa ale co ma być to będzie... mogło się udać? hmmm
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 stycznia 2014, 17:26
Nooo i zostalam nazwana mala sierotka w pracy... Palec do szycia.. 3dzien i juz musialam cos odwalic no bo jakze inaczej... Jestem tam najmlodsza a traktuja jak male dziecko...
Ochroniarz- choc Cie zawioze do szpitala..ja- nie trzeba nie umieram..O.-no dawaj zawioze cie..ja naprawde jest ok..O.-dobra foch nie dostaniesz klucza na papierocha.. Haha uwielbiam tych ludzi;))
dzis 20 Tusia skonczylaby dzis juz 6 miesiecy..juz tyle zyje bez niej
Kochamy Cie Nasz Anioleczku(*)
Nie przesadzaj z ćwiczeniami, jeśli starasz się o dziecko. Ruch to zdrowie, ale jeśli ćwiczysz intensywnie więcej niż 5 godzin tygodniowo, a dodatkowo nie masz znacznej nadwagi może to nawet obniżyć Twoje szanse na zajście w ciążę. Badania na 3600 duńskich kobietach wykazały, że zbyt częste i zbyt intensywne ćwiczenia znacznie wydłużyły ich czas oczekiwania na dziecko.
Na rodziców zawsze można "liczyć". W niedzielę zaprosili nas na obiad. I zeszło na temat urlopu i tego gdzie chcemy jechać. Powiedziałam, że pewnie w bory tucholskie pojedziemy, na co ojciec się musiał wtrącić, że... przecież nie wiadomo czy z brzuchem nie będę albo z dzieckiem (musiałabym być już w co najmniej 3 miesiącu ciąży...). Matka mu oczywiście wtórować zaczęła, że przecież teraz to są pampersy i samochody i że damy sobie rade z małym dzieckiem...
Po prostu już nie mam z nimi siły... Nie ważne o czym rozmawiamy, oni i tak zawsze temat dziecka i mojej ewentualnej ciąży wplatają... A ja czuje się pod presją całej rodziny. No i jeszcze ciotka wysyłająca mi co chwile zdjęcie chrześniaka i jego młodszego brata... A i nie zapominajmy o facebookowych mamuśkach wrzucających 50 zdjęć swoich dzieci dziennie... Miałam taką jedną znajomą - z czasów podstawówki, teraz kontakt praktycznie zerowy. Urodziła i od tego czasu codziennie wrzucała po kilkadziesiąt zdjęć swojego dziecka w stylu:
- zarzygane dziecko z podpisem -> "Małemu Wojtusiowi chyba nie smakowało"
- dziecko od pasa w górę a obok pampers zasra... -> "Mały Wojtuś zdobił zdrową kupkę *.*"
- 20 zdjęć dziecka jak leży w wózeczku, każde z innej perspektywy i obarczone podpisami -> "Wojtuś z przodu/boku/góry/po skosie/itp :*"
Jak ją wywaliłam ze znajomych od razu napisała - czemu. Jak stwierdziłam, że mam dość oglądania zdjęć jej dziecka stwierdziła, że po prostu jej zazdroszczę takiego cudownego dziecka i jestem bezduszną dzi**ą. Skąd się tacy ludzie biorą?
no to jestem po wizycie u gin, przyjęła mnie tak na szybko bez kolejki, ale widać było dzidzię i bijące serduszko.. Aż się popłakałam ale tym razem ze szczęścia i zabroniła mi robić bete
nasza dzidzia jest chyba taka nieśpieszna po tatusiu 
Ja sie zabije, psia mac!!! zaczełam plamic, ale nie to jest najgorsze...najgorsze ze małpa przyjdzie szybciej, albo dzisiaj wieczorem albo jutro, a miała byc dopiero w czwartek...wszystko jest nie tak, to chyba te nerwy tak na mnie działaja. musze w 3 dzien cyklu jechac do kliniki i liczylam na sobote, bo w piatek w nocy maz przyjedzie z poznania i dopiero w sobote mozemy jechac. no trudno zadzwonie jutro i umowie sie na 4 dc, mam nadzieje, ze wielkiej roznicy nie bedzie???
dzisiaj mija rok jak dostałam mandat od ITD
hehe prawie taka sama była pogoda jak dzisiaj, no moze jeszcze troche chłodniej...moje punkciki sie wykasowały i znow mam czyste konto
jak sie ciesze...
no i jeszcze jedno, 32 cs zamykam...teraz rozpoczne 33 dopiero jak zacznie sie stymulacja, o ile w ogole przyjma nas do tych badan, jeszcze tego sie boje, ze moga nas nie zakwalifikowac...och siedzi mi to ciagle w głowie...zgrozo
Humor dopsuje ,jestem pozytywnie nastawiona do życia.
Ide robic obiad a pozniej wybiore sie na badanie kregslupa.
Tempka lekko idzie do gory
Już lepiej...uzgodniliśmy z mężem, że wstrzymamy się jeszcze do czerwca. Jeżeli nic się nie zmieni, to będziemy się starać. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. Może mąż dostanie natchnienia wcześniej...
Mam dziś okropnego lenia, najchętniej zaszyłabym się gdzieś w kącie i przespała cały dzień.
Ahhhh...jeszcze mój szanowny szwagier się spodziewa kolejnego dzieciątka. Dobrze, że nie siedzę w Polsce, bo musiałabym tolerować jego żonę, która pewnie obrośnie w piórka i będzie kroczyła z głową podniesioną dumnie niczym paw....a ja na ten widok pawia jedynie mogłabym puścić. Tak tak....czasami łamię wszelkie granice człowieczeństwa - nic na to nie poradzę. Oczywiście życzę im zdrowia i żeby wszystko było dobrze, ale wiem, że ona teraz będzie miała pole do popisu: zaczną się pytania typu "Kiedy wy?" albo "może się postaracie o kuzynostwo dla naszych dzieci?". Już rzygam tęczą 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.