15 luty test postkoitalny, mam nadzieje, ze dobrze wyliczylam dzien owulacji bo bedzie kiepsko. Czekac wtedy do marca. Za tydzien udam sie na monitoring mam nadzieje, ze w razie czego bede mogla dzien czy dwa dni przed owu zmienic jeszcze termin. Na wyniki badan przeciwcial jeszcze czekamy.
Na dzisiaj w planach goracy wieczor - meza jeszcze nie ma nadal jest w pracy - wiec mieszkanie odkurzone, wysprzatane - takze ze zlych mocy
Muuuusi sie udac 
http://i2.pinger.pl/pgr69/52daa8e9002209784d88fcb2
'Są różne rodzaje czekania. Można czekać na coś, co wydaje się nieuniknione i jest tylko kwestią czasu. Można też czekać na to, co może się stać, choć nie ma na to żadnej gwarancji. Lepiej wówczas nie obnosić po świecie swojej nadziei, na wszelki wypadek. Można w końcu czekać na to, co się nigdy nie zdarzy, choć jest cień prawdopodobieństwa, że mogłoby, i wówczas stan ten przypomina czekanie na cud.,
Glowa mnie napieprza....mam zly dzien...a i dalej czekam...ten moj cykl jest jak moda na sukces chyba juz nigdy sie nie skonczy...az dzisiaj pomyslalam ze juz przekwitlam...ale zeby przed 30...
Zdjęcia brzuszka po laparo wyżej pod "ZDJĘCIA", gdyby któraś chciała zobaczyć 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2014, 20:08
no i skończone opakowanie tabletek ogólnie samopoczucie po nich dobre na jutro wyznaczona @ ,od wczoraj troche plamię bóle brzucha słabiutkie jak na okres ale to dobrze :p pozytyw z brania anty . Od poniedziałku mam urlop ale jest zepsuty na maksa tylko siedze w necie i na telefonie poszukuję silnika do auta bo mi sie rozchrzanił psia mać ! znów kasy poleci .... i co w tym najgorsze moja chęć posiadania dziecka jest ogromna nie do opisania i wiem że mogła bym się już starać ale boimy się że nie podołamy bo teraz i tak nam bardzo potrzeba kasy a co jak zajdę w ciążę ! ? kolejne prywatne wizyty , prywatne badania a to też kosztowne i boję się i wyjdzie chyba na to że nie odstawie tych anty póki nie będe pewna i bezpieczna finansowo
mój M bardzo chce tego dziecka
ale to wszystko jest trudne i porąbane ....
hehe jak ruszyłam to z kopyta 56.2 kg
brzuch nadal 91cm Dziś chyba był ostatni dzień mojej ulubionej kuracji ciastkami z kremem 
Postaram się aby był to też już koniec "tygodnia porodowego" już mam dość. Stres daje mi popalić.
Byłam w szpitalu w którym chciałam rodzić i cholera nie bardzo mam wybór bo inny który brałam pod uwagę będzie prawdopodobnie zamknięty.
Zalety: 4 ale każda rodzinna, wanna, znieczulenie wziewne, atmosfera spokojna, pokoje po ok, panie raczej miłe, poradnia laktacyjna. Ponoć dają jakieś miejscowe znieczulenia podczas ewentualnego łyżeczkowania czy szycia krocza. Można wynająć położną jakby co.
Akurat nie było żadnej rodzącej więc nie słyszałam odgłosów porodu, które by mnie pewnie zestresowały.
Wady: brak znieczulenia zewnątrzoponowego!!!! Nigdzie we Wrocławiu nie ma - tylko ten jeden ma co akurat będzie zamknięty ma
no niech cholera weźmie. Problem z miejscami, trzeba przyjść z zaawansowaną akcją by nie odesłali, pokój z wanną jest najbrzydszy z tych 4, a wanna też jakaś zielona i nie wywołującą dobrych skojarzeń. Sale małe i łóżka skierowane kroczem wprost na kanapę dla partnera - nonsens, mało miejsca do rodzenia na ziemi. A nie wyobrażam sobie inaczej jak w kucki czy na kolanach. Sama myśl o rozkładaniu się na tym łóżku wzbudza u mnie mdłości - nie chcę tak rodzić. Ogólnie na oddziale brak atmosfery ważności chwili i wydarzenia.
Co do znieczulenia.
Nigdy nie miałam styczności z dużym bólem: nie miałam żadnej operacji, zapalenia wyrostka, kolki nerkowej, rwy kulszowej... No nic. Zawsze biorę znieczulenie na wszystko. Nie wiem jak moje ciało i umysł zareagują, więc wolałabym mieć poczucie bezpieczeństwa w postaci "możliwości znieczulenia". Same sytuacje gdy nie mam wyboru strasznie mnie denerwują - jednak mam problem z puszczeniem kontroli i wyzwaniami bez ułatwień. Zawsze wybieram drogi na skróty i nie lubię mieć pod górkę. Nie sprawia mi satysfakcji pokonania wyzwania dla samego pokonania wyzwania.
Ale wiem co chciałam wiedzieć. Mam zapisany plan porodu, omówiłam z Kubą jego rolę i co jest dla mnie ważne. Na dzień dzisiejszy nic więcej nie mogę zrobić.
Przerwa w tak intensywnej analizie tematu na najbliższe tygodnie!
Aaaa i koniecznie przeczytajcie tą książkę o porodach!!! Bardzo dużo mi dała - tak emocjonalnie się przygotować!
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2014, 20:14
Kiedy wstałam rano nic nie zapowiadało, że podejmę taką decyzję. W przyszłym tygodniu składam wypowiedzenie... Jeśli sama nie odejdę to albo mnie zwolnią albo wykończą... Co to za firma... Mam miesiąc wypowiedzenia więc jak złoże je w przyszłym tygodniu to "uprawomocni się" od 1-go marca. Gdyby w tym czasie udało mi się zajść w ciąże... Jeśli nie to będę bezrobotną mamą... Ale mamą... 
Nadal nie moge uwierzyć w to że jestem w ciąży
dlatego rano zrobiłam drugi test i od razu pojawiła się druga krecha nawet nie musiałam czekać
Dopóki nie pójdę do ginekologa to zabroniłam mojemu Ryjkowi mówić o naszej dzidzi żeby najpierw sprawdzić czy wszystko jest ok :)Ale nasi rodzice się ucieszą heh 
Dziś w pracy cały czas myślałam o fasolce i zaczełam się stresować ta cała sytuacją, pomyślałam o porodzie i połogu i aż się przestraszyłam tej ciązy
w obecnej pracy jestem zatrudniona od początku grudnia do końca września więc zastanawiałam się jak to będzie dalej po skończeniu umowy bo jakoś nie orientuje się jeszcze w tym wszystkim...muszę sobie poczytać
Ciekawe czy jak pójdę do gina to czy będę musiała iść wtedy też na L4.. jejku jak ja już bym chciała zobaczyć moją fasoleczkę i dowiedzieć się czy wszystko ok 
Do tej pory ćwiczyłam w domu razem z programami Chodakowskiej i nie wiem czy nadal mogę to robic czy już nie, może można ale mniej intensywne... Ja chce już do gina.. 
nooooooo dziś sluz rozciągliwy szyjka wysoko i miekka mam nadzieje ze dziś bądź jutro będzie owulacja i wtedy ostro serduchujemy z mężusiem i i i i może się uda, mam nadzieje bo jestem pozytywnie nastawiona może się uda. oby trzymajcie dziewczynki kciuki proszę was bardzo
miłego wiczoru 
Od wczoraj M zajada mete, za jakieś 3 mc bedzie śliczny i wolny od stanów zapalnych. Dziś dzień wolny, przymusowy bo nie miał kto z babelkami zostać (ferie i brak szkoły). Troszkę wypoczęłam, 5 dpo objawy jak miesiąc temu czyli zaczynamy od nowa w listopadzie. Guzek pod pachą, łacznik między piersia a pachą boli przy ucisku, pojawia się przed miesiączką gdy puchną mi piersi. Myślicie, ze to coś poważnego??? Musze znaleźć chwile i pójść do gina Buzia Lejdis i trzymam kciuki za zielone kropeczki :*
Nowa na Forum... Witam serdecznie:) Czas przygotowan przede mna... Lykam kwas foliowy:) Za mna wizyta u dentysty... Wiele przede mna:) Obserwacja cyklu to priorytet... Zawsze bylo jak w zegarku... Jak bedzie teraz... Czas pokaze. Czuje sie troszke jak dinozaur... Boje sie, bo im dalej, tym gorzej... 34 lata koncze w tym roku... Nie czuje uplywu czasu, podobno I nie wygladam na tyle. Oby I moj organizm tak samo rozumowal.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2014, 21:59
Miałam umówić się do gina tak naprawdę jeszcze przed rozpoczęciem starań, czyli jesienią. No ale jakoś się nie składało. Później plan był taki, że idę od razu w styczniu. Też nie wyszło, bo zawsze coś się działo. Ale teraz wzięłam się w końcu za siebie (po kilku dniach tego zabierania się) i zadzwoniłam do kliniki gdzie przyjmuje mój ginekolog. Pierwsza wolna wizyta dopiero za 2 tyg, czyli dokładnie w momencie mojej owulacji albo tuż po
Jaki zbieg okoliczności 
W każdym razie jestem zadowolona. Chyba jeszcze nigdy nie cieszyła mnie zwykła wizyta u ginekologa. Jestem ciekawa co mi powie, czy wszystko ok, jakie badania zleci. Jeszcze 2 tygodnie 
Wiec zaczynam nowy cykl z clo. Moze mi pomoże. Naczytałam sie duzo opini o skutkach ubocznych, uff narazie mnie nie dotknęły. Jeszcze tylko 2 dni. Mam nadzieje ze owulka przyjdzie ale nie wcześniej jak 13
bo mam lot do męża inaczej kicha. Tylko temperatura idzie w gore dziwne 
Dziekuje za slowa wsparcia. To bardzo wazne:)
Czy wszystkie Trzydziestki maja "problem" ze swoim wiekiem jak ja? Przerazily mnie statystyki na temat mozliwosci zakscia w ciaze po 30stce, a zwlaszcza po 35 r.z. Nie chce w to wierzyc, ale jakos ta wiedza mi nie pomaga...
Wszystko sie zmienia po 30. Na dobre tez, zeby nie bylo, ze pesymistycznie podchodze do sprawy...
Moze tez dlatego, ze pierwsza ciaze stracilam... Druga- szczesliwa, przez cesarskie ciecie... Ale po niej Hashimoto...
Choroba niby wycofala sie... Co jest grane, nie wiem... Przede mna jeszcze dwa miesiace na Foliku...
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2014, 22:51
Powoli zaczynam odliczac czas do godziny zero. Oby tylko @ sobie ze mnie nie zakpila, bo mam wrazenie, ze jak potrzeba to lubi sie spoznic nawet kilka dni. Oby nie tym razem, proszeeee. Psychicznie chyba jestem juz przygotowana na trudy stymulacji, ustawiam sie pomalu w pracy, umawiam zastepstwa i licze, ze do konca lutego beda tylko dobre wiesci. Niestety podlamuja mnie wpisy dziewczyn na forum, ktorym ostatnio nie udalo sie zaplodnic nawet jednej komorki. No i tu niestety jest ta druga, bolesna strona medalu, ze nawet jak sie ju uda cos wyprodukowac, to transferu i tak moze nie byc. Musze i z ta mysla sie oswoic, zeby nie przezyc jakiejs traumy. Ale sa tez i dobre wiesci o wysokich betach i tego musze sie trzymac. A wiec @ przybywaj .....
Wiecie co... Dziś było cudownie - poprzytulaliśmy się
i wgl. Mój mąż już śpi ale wiecie coś czuję, że w tym miesiącu się nie uda, jeszcze tak właściwie jestem przed a już czuję że nic z tego... To wszystko przez tą pracę, załatwienia, zmartwienia... Czuję się jakbym się poddała w przedbiegach... Strasznie jestem ostatnio płaczliwa, nie chce mi się liczyć, kalkulować, planować...
Mam wrażenie że jeszcze nie czas na mnie... Że może nie tak ma być 
A ja tak strasznie chcę !!!!!!!!!!!
Buuuuuu 
No i niestety temperatura spadla do 36.7 ,idzie @@ . Kolejny cykl bez szczesliwego zakonczenia ;(. Nie radze juz sobie z tym. Moze wam kochane sie uda
.
Byłam u lekarza , powiedział że jestem już zdrowa i nie słyszy nic w płucach , hmmm i teraz bądz tu mądry ? wczoraj miałam stan podgorączkowy 37* - a może to dzidzia się "wżerała" we mnie ??? Obyś @@ nie przyszła ... tak bardzo proszę nie przychodz !
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 stycznia 2014, 13:19
Wczoraj byłam u lekarza, usg - żywa ciąża, maleństwo moje ma 5,5 cm. Serduszko pieknie bije, machało rączkami i nóżkami no cudowne uczucie! Az sie wzruszyłam. i wszystkie obawy od razu ze mnie uszły. Wg usg jest to 12 tc. Jestem taka szczesliwa! Mój M gdy zobaczył zdjecie nie umiał oderwac wzroku od niego
Spełniły sie moje modlitwy, wszystko jest wporządku i oby tak zostało do sierpnia. Juz nie moge sie doczekac kiedy utule moje malenstwo 
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/286e08027d319b3f.html
Wczoraj byłam u lekarza, usg - żywa ciąża, maleństwo moje ma 5,5 cm. Serduszko pieknie bije, machało rączkami i nóżkami no cudowne uczucie! Az sie wzruszyłam. i wszystkie obawy od razu ze mnie uszły. Wg usg jest to 12 tc. Jestem taka szczesliwa! Mój M gdy zobaczył zdjecie nie umiał oderwac wzroku od niego
Spełniły sie moje modlitwy, wszystko jest wporządku i oby tak zostało do sierpnia. Juz nie moge sie doczekac kiedy utule moje malenstwo 
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/286e08027d319b3f.html
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.