mysiulek Małymi kroczkami:) 7 lutego 2014, 16:26

No to się dzisiaj w pracy poryczałam.......moja nadzieja, mój optymizm legł w gruzach......dostałam @@@@@@!!!!!!

W zasadzie to mogłabym dzisiaj spędzić wieczór i noc w pracy, bo nie mam weny wracać do domu....bo M znowu powie, że za bardzo myślę, nakręcam się itd....Dobrze, żę jutro też idę do pracy to na chwile nie będę myślała....

Jestem zdołowana jak cholera, idę do gina na wizytę 17.01 więc mu powiem, że ostatni raz się z nim widzę, bo co miesiąc nie będę wywalała 120 PLN za wizytę na której mi powie, że jajeczko jest cacy, że jest dobrej myśli i mam wierzyć!!! a jasna cholera nie mam siły, wyć mi się chce, nie mam ochoty na nic, odcinam się wskakuję do swojej skorupy i dupa !!!! To jest tak niesprawiedliwe, że nie mam słów.....

sylwiob Rok ciężkich starań 9 lutego 2014, 11:02

No i zaczynam siódmy tydzień :) Mam nadzieję że najgorsze za mna :)
Wczoraj odprawialiśmy urodziny syna, były super udane. Nawet jedzenie mi wyszło. Tort bombowy, pyszny i super wyglądał. Mały zadowolony z prezentów. A ja niesamowicie zmęczona, nawet dzisiaj.
Mąż daje mi popalić, nie dość że jestem nerwusem to jeszcze ciąża powoduje u mnie rozdrażnienie a on wyjątkowo je potęguje. To chyba z powodu abstynencji ;P

W poniedziałek byliśmy na wizycie u doktora. To była już ostatnia wspólna wizyta przed wyjazdem Męża. Potem będę musiała chodzić sama...smutno mi z tego powodu.
Dzidzia ma się dobrze, mierzy już 18 mm, serduszko pięknie bije. Dostałam skierowanie na badania: morfologia, płytki krwi, mocz, glukoza, grupa krwi, odczyn Wassermanna, HIV, toxo igm, toxo igg. Duphaston mam zamienić na luteinę dopochwową. 6. marca mam usg genetyczne, a następną wizytę 19. marca.

Jak moje samopoczucie ? Chyba ciut lepiej, chociaż czasem miewam ciężkie dni, ale tragedii nie ma. Mdłości jeszcze trochę mnie męczą. Najbardziej aktualnie doskwiera mi to, że Mąż wyjeżdża. Nie mogę się odnaleźć w tym wszystkim. Strasznie mi ciężko, nie wyobrażam sobie jak to będzie bez Niego... jeszcze oliwy do ognia dodaje teść, któremu nasze dziecko ewidentnie psuje plany, denerwuje głupimi tekstami nie tylko mnie, ale i Męża. Wie, że wiele trudności przed nami, łatwo nie będzie, to zamiast jakoś wesprzeć - dobija nas. Bardzo mi się to nie podoba, już pal licho jeśli chodzi o mnie, ale jak widzę jak Mąż się denerwuje tymi jego durnymi tekstami, to aż mi żal. Wszystko jest już postawione na jedną kartę, czasu się nie cofnie, więc trzeba iść do przodu, a nie dostarczać nowych stresów. No nie spodziewałam się czegoś takiego po teściu. Ech, potwierdza się, że z niektórą rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach. Dobrze, że moi rodzice wspierają nas na całej linii.

Dzis bylam na 2 wizycie. I troche sie zmartwilam, bo mam dosc duzo pecherzykow. 7 d.c. i 5 na stymulacji, wiec szybko mi to wszystko rosnie. Endo juz 9mm, jeden 12 kilka 11 reszta 10. Razem cos ponad 15. Od jutra do Gonalu 125j dolaczam Cetroide. Na razie mam 3 opakowania po 0,25mg i mam przyjmowac od soboty raz dziennie o godz. 14. Musze myslec pozytywnie. W niedziele mam trzecia wizyte. Zobacze, co lekarz powie - moze wyznaczy juz termin punkcji.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2014, 09:15

Ida Zdając się na los 8 lutego 2014, 19:20

No i dziś znów wyższa tempka. Czyli to już raczej skok, choć zobaczymy jak jutro. Test owu już negatywny, śluzu mniej, coraz gęstszy, ale jeszcze płodny. Hm, czyli już po owulacji raczej. Troszkę dziwne, bo wcześniej niż zazwyczaj. No ale te 3 czy 4 dni to chyba niewielkie odchylenie. W każdym razie jeśli tak będzie to będę miała krótszy cykl :) Wcześniej się wszystkiego dowiem ;)

Niedawno wróciłam z wizyty u specjalisty od poronień.. no i szczerze to troszkę się załamałam.. :(
Niby wszystko ok, oprócz tych badań które zrobiłam dostałam od byłej gin jeszcze inne..na trombofilie, no i w związku z tym że jeszcze ich nie robiłam to ta nowa pani profesor zaproponowała, że położy mnie na oddział na 1-2 dni wykona je, te na trombofilie, autoimunologię,oprócz tego zrobi usg..no ale to wszystko jak dostanę pierwszy okres po poronieniu..mam zadzwonić do niej i umówić się to mnie przyjmie do szpitala..więc zaoszczędze jakieś 800zł.. ;)
Póki co zakaz współżycia i starań..(nie przyznałam się jej ale wczoraj i dzisiaj rano współżyliśmy ) ale sądzę, że raczej z tego ciąży nie będzie..choć podobno owulacja jest przed pierwszym krwawieniem..ale z jednego razu..? ciąża?wątpie..choć wśród nas są takie przypadki, które od razu po poronieniu zaszły :)
co do starań to powiedziała, że może po jakiś 4 okresach..będziemy mogli.. - w lecie.. no a jeśli się nie uda a przyjdzie sezon zimowy to znowu będziemy mieli zakaz bo to czas chorób, gryp, wirusów.. i wtedy też łatwo o poronienie..
Niby dobry specjalista..ale nie wiem co mam o tym myśleć..
Ja bym chciała już... być znowu w ciąży,mieć maleństwo..
Jak się nam teraz uda to będzie super..a jak nie..to zobaczymy..
a może warto zaczekać te kilka miesięcy?choć nie jestem do tego przekonana..żebym wiedziała, że po tych 4 miesiącach od razu w 1 cyklu nam się uda, to bym zaczekała..a tak?! nie wiadomo ile przyjdzie nam się starać.. :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2014, 17:01

gosia89 udało się po 9 latach 7 lutego 2014, 18:06

9 dc juz niedlugo dni płodne...

Jak oznajmic kolezance, ktora dwa razy stracila dzieci, ze jest sie w ciazy. Nie znalysmy sie wczesniej. Nasze straty nas zblizyly od tej pory od czasu do czasu sie spotykamy i rozmawiamy. Bardzo czesto o tym co dzieje sie w naszych glowach. Ona skarzy sie czesto, ze kolezanki i rodzina do niej wydzwania i co chwile ktos oznajmia, ze jest w ciazy. Potem placze i przezywa. Mowi, ze ma tego dosyc i nie chce juz sluchac tego typu informacji. Tak, tylko, ze ja jestem w ciazy i bardzo sie ciesze. Ona tez pewnie niedlugo zajdzie i bedzie sie cieszyc. Nie wiem jak jej mam oznajmic. Boje sie, ze poczuje jej negatywne mysli na moj temat. Ale nie ma sensu ukrywac.. Mam dylemat w jaki sposob i kiedy to zrobic.. nie chce jej zranic ale chyba to nieuniknione.. caly czas bym sie zastanawiala, jak ja bym odebrala te nowine. Ale ja juz chyba przerobilam temat i uspokoilam sie kilka miesiecy temu. Stwierdzilam, ze zawsze ktos obok mnie bedzie w ciazy i bedzie mu sie rodzic dziecko. Wiec jakim prawem moge sie przeciwstawiac tej naturalnej kolei rzeczy?


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2014, 18:07

Ech...

Nawet nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że wszystko dobrze! :) :) :)


Pojechaliśmy. Spowiedź zaczęłam od Pana z informacji, potem izba przyjęć. Pusto nikogo niema - czekam 1/2h.

Pojawiła się położna. Wchodzę. Pyta z czym. Mówię. Każe ściągnąć gacie i pokazać wkładkę! Odmawiam - zaglądam sama - czysta. Krzywi się, że jej głowę zawracam. Ale jak już przyszłam to muszę zrobić badania. Biorą mnie na słuchanie serduszka Małej - sprzęt tak gówniany, że nie mogą wykryć prawie. Ale ja spokojna bo badałam u siebie w domu i biło jak dzwon.

Ale szczerze, jak to możliwe, że mój sprzęt z Allegro jest lepszy niż szpitalny?

Mam czekać dalej na lekarkę. Czekam. 1/2h. Jest. Dostałam skierowanie na KTG. Idę. Kubę już odsyłam do domu bo widzę, że szybko nie będzie, a on ma pracę.

Sprzęt rozpada się w rękach! No nic. Leże kolejne 30min. Mała wariuje :) Skurczów nie ma. Jest dobrze. Wracam do lekarki. No to USG - może łożysko?

Idziemy. Lekarza nie ma - zniknął nikt nie wie gdzie jest i nie ma do niego kontaktu.
Czekam. 30min. Jest. Robimy USG - nawet przez 1s nie wiedzę mojej córeczki :(

Malutka zdrowa. Nigdzie się nie wybiera. Łożysko na miejscu i wysoko. To jeszcze usg szyjki. Szyjka długa i zamknięta :)

Malutka ma 1700g :) Malutka jest Malutka - ale w normie, bo po małej mamie i nie za dużym tacie.

Idziemy do lekarki. Czekam. Nagle wychodzi dziewczyna co już ją widziałam w poczekalni i w płacz, tylko słyszę jak przez telefon mówi, że nie słychać bicia serca jej dziecka. No to ja lecę za nią. Dopadam ją i mówię, żeby nie płakała bo to gówniany sprzęt tylko!!!!

Patrzy na mnie oczami pełnymi nadziei. Wyjaśniam, że nawet mojej nie mogli znaleźć wiec jej maleństwa (15tc) tym bardziej. Już pełna nadziei czeka na usg. (Napisała mi smsa - miałam rację - jej maleństwo ma się dobrze). Co za skandal, tak kobietę straszyć! No po co trzymać sprzęt zepsuty i bezużyteczny!!!

Opowiedziała mi swoją historię i to przestroga dla każdej z nas. Nie miejmy skrupułów panikować i sprawdzać!!!

Otóż ona 5 lat temu będąc w 38tc poczuła się źle. No ale co tam - zaraz poród to jak ma się czuć. Potem zwymiotowała - no ale co tam - zjadła zupę grzybową to pewnie po tym. Czuła jakby zdrętwienie brzucha - no ale tak chyba bywa. Nie będzie panikarą i nie pojedzie przedwcześnie do szpitala, bo ją wyśmieją.

Nagle chlusnęła z niej krew. Karetka. Odklejone łożysko!!! Synek po ciężkim niedotlenieniu - walczył 3dni. Umarł :(

Ona do dziś nie może sobie darować, że jednak nie była "panikarą".

Skończyła opowieść i weszłam do gabinetu. Badanie ginekologiczne - też czysto. Żadnej ranki, żadnego stanu zapalnego. Cholera wie. Jestem "panikarą". TRUDNO!!! Następnym razem też będę!

Ale kazali mi jechać do lekarza z tą wargą - opuchlizna nie schodzi.

No to dzwonie do mojego Polmedu i proszę na wizytę na JUŻ. Udaje się, w jakiejś placówce partnerskiej.

Jadę prosto ze szpitala. Lekarz patrzy na nie i pytam po co przyszłam. Wiec mówię. On, że nie bardzo może pomóc. Nie da mi nic czego nie miałabym bez recepty i ginekolog powinien o tym wiedzieć. Mówię, że jestem bo "kazali" i nie chcę nic zaniedbać!

Oglądał na lewo i prawo. Nie jest jednak pewien. Afta czy opryszczka? Dostałam obie kuracje na raz :P Mam stosować do poniedziałku. Jeśli będzie poprawa stosować dalej, nie będzie - mam przyjechać ale on na razie nie ma lepszego i w pełni bezpiecznego pomysłu jak mi pomóc.

No wiec pojechała do apteki. Kupiłam leki jestem w domu.

Uff... Jaka ulga :) Moje kochane malutkie, ale silne maleństwo :) Mój mały ale dzielny organizm :)

Dziękuję Wam za wsparcie. Uwielbiam Was.

P.S. zapomniałam wspomnieć, ze toalety w szpitalach nie mają papieru toaletowego ani mydła!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2014, 20:48

Daria89 Misja "Dzidziuś" 7 lutego 2014, 18:29

Od samego początku jak tylko dowiedziałam sie o ciąży to cieszyłam się że nie mam mdłości i nie wymiotuję, no mdłości kilka dni miałam ale tylko z rana i chwilkę a dziś to już kilka godzin mnie trzymają i boje się że juz tak zostanie ;( Obym tylko w pracy tak nie miała bo w pracy jeszcze nikomu nie mówiłam o ciąży bo jeszcze nie byłam u lekarza, nie wiem nawet czy powiedzieć od razu po badaniu w pracy czy dopiero jak stwierdzę że już czas na L4.Nawet rodzicom jeszcze nie powiedzieliśmy bo chce najpierw być pewna że z maleństwem wszystko ok :) Im bliżej badania tym bardziej się boję że jak pójdę do gina to powie mi że żadnej ciąży nie ma...nie wiem dlaczego ale trudno mi uwierzyć że jest we mnie nowe życie, tak bardzo chciałam tej ciąży że teraz jest mi w nią trudno uwierzyć, cały czas myślę że te dwa pozytywne testy to jakis psikus heh ;)

Kurcze czyżby cykl bezowulacyjny... hmmm poczekamy zobaczymy

Mój synek skończył dziś pół roku! Kiedy to zleciało, tak czy siak to najcudowniejsze miesiące mojego życia. Synuś jest grzeczny, bezproblemowy i po prostu najukochańszy.
Pamiętam jak dowiedziałam się na USG jaka będzie płeć, byłam z mężem, nie ukrywałam rozczarowania, a teraz, gdybym była ponownie w ciąży bardzo chciałabym chłopca.

Niestety dzień mimo świętowania przyniósł także bardzo złe wiadomości, koleżanka ze szkoły podstawowej - w moim wieku, zachorowała na raka i to złośliwego, na tyle nietypowego, że pomocy trzeba szukać zagranicą.
Tydzień przed narodzinami syna, pochowałam teściową, którą rak po prostu zeżarł w cztery miesiące. Po dziś dzień potrafię zapłakać, znałam ją krótko, ale była to złota kobieta.
To jest trauma.
Zdrowie jest najważniejsze.

A oto mój Ancymon:

out.php?i=717359_62949-595531380526633-120835547-n.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lutego 2014, 18:52

Ida Zdając się na los 7 lutego 2014, 19:31

Ale boli mnie prawy jajnik! Dawno już nie czułam takiego bólu. W pracy ledwo chodziłam, czułam mocniej przy ponoszeniu nogi. Promieniuje do nogi i biodra. Ale raz na jakiś czas, tak delikatnie czuję też lewy. Więc może owu z lewego? Albo z dwóch? :D

Test owu znów pozytywny. Tym razem kreska kontrolna jaśniejsza niż wczoraj, niemal taka sama jak testowa. Już mąż zapowiedział, że będziemy działać (chociaż wątpię po dzisiejszym zmęczeniu), choć wcale nie wie o owulce ;) Chociaż pewnie się domyśla ;) W każdym razie nie przyszłam do niego z testem w ręku, jak w zeszłym cyklu, nie oznajmiłam, że to TE dni, że musimy itd.

Dziś temperatura niemiarodajna, tak mi się wydaje. Zawsze mierzę o 6, a obudziłam się już o 4,50 i nie mogłam dalej spać. Kręciłam się i postanowiłam, że MUSZĘ iść siku. I już tu powinnam zdawać sobie sprawę z tego, że na godzinę przed wynik nie będzie prawidłowy. Ale wraz z ruszeniem się z łóżka mój nos zalał się katarem, grzebałam więc w torebce przez 5 minut w poszukiwaniu chusteczek, potem poszłam do szafki z lekami by poszukać kropli do nosa i sobie je zaaplikowałam. Po całej tej operacji dopiero położyłam się do łóżka ponownie. Nie wiem która to była godzina, ale sądzę, że około 5.15, 5.20. Miałam nadzieję, że choć przysnę na chwilę. Nic z tego! Było mi nieziemsko niewygodnie, kręciłam się z boku na bok, z pleców na brzuch i tak w kółko, aż sama przez siebie się denerwowałam. No i temperatura wyższa niż w fazie przed owulacją, co moim zdaniem nie jest miarodajne. Bo na skok jeszcze za wcześnie u mnie. No, chyba żeby. Zobaczymy, ale w takim razie musiałabym mieć cykl krótszy aż o 4 dni i miałby tylko 27 dni, co u mnie jest niespotykane. Zobaczymy jak jutrzejsza tempka ;)

klina Podobno cuda się zdarzają .. 8 lutego 2014, 11:46

..ta @ ma przyjść w urodzinki.. niech nie przychodzi.. wolę w prezencie dwie kreseczki..

witajcie kochane;) mimo ze ,,nie ma mbie,, na of to jednak codzien zagladam do was czy sie zieleni;) kochane bardzo wam kibicuje!! ja mam 26 dc i 0 ovjawow.. pierwszy cykl bez wkretow typu a ten bol cyckow to ten bol?? mam bialy sluZ to napewno ciaza..albo koxhanie widzisz zylki na piersiach ?to oznaka dzidziusia i najgorsze z najgorszych.. zekome mdlosci.. pff teraz nic..wiecie jakie to cudowbe uczucie?? ehh teraz mialam 2 dni wolne.. nie mialam cYm glowy zajac i plakalam bo cala historia wrocila.. patrzylam na ta buzke i wylam jak oopetana..ogolnie samopoczucie jest ok.. choc poklocilam sie z siostra;( i to ooostro.. ale ogolnie nie mysle o tym wszystkim i jest dobrze..lepiej.. kciukam za was mocno kochane;)**

Oj zaniedbałam troszkę wpisy do pamiętnika :( :(
Od wczoraj (07-03-2014 r.) Ovu zaczęło mi naliczać punkty za objawy ciążowe 5 dzień po owulacji) , wczoraj dostałam 6/100 punktów. A dzisiaj (08-02-2014 r.)dostałam 10/100 punktów. Nie wiem dlaczego właśnie zaczęło się to naliczanie wczoraj. Nie mam pojęcia?? Ja w ogóle nie wierzę żebym była w ciąży ( w ogóle nie mam typowych objawów) , poza tym po przesunięciu owulki, nasze <3 <3 były za wcześnie żeby coś z tego było. Po pierwszym wyznaczeniu, to bym się nie kłóciła, bo ostatnie <3 były dzień przed owulką,a teraz nawet detektor napisał, że "słabo". Chyba ciąży raczej z tego nie będzie :(. @ już za kilkanaście dni i wszystko się wyjaśni. Dzisiaj wykupiłam abonament prmium, bo wszystko praktycznie było nieaktywne. Na razie na miesiąc. Bo nie wiem??? Czy to nie będzie ostatni cykl starań, wiem że jestem tu nowa, wiem że może krótko się staram o dzidziusia (bo 6 m-cy) ,a le czas leci, lata także, no i odległość między dziećmi także się zwiększa. Poza tym dochodzą do tego jeszcze inne czynniki. Z dnia na dzień tracę entuzjazm, chęci i nadzieję. Jestem smutna, zmęczona i rozżalona. Fajny jest ten portal, ta społeczność i jeszcze k@milk@ wspiera mnie na maksa. Ale jakiegoś doła załapałam.

mieliśmy wyniki... kompletnie nas zszokowały, bo 29stycznia wyniki były takie:
w 1ml miał 15mln gdzie norma minimalna jest właśnie 15mln, natomiast liczbę w plemników w całym ejakulacie miał 51mln gdzie norma to minimum 39mln. Natomiast form prawidłowych miał 5% gdzie norma to 4%. A wczoraj tj. 07 luty w 1ml miał 72,5mln, w całym ejakulacie 326,25mln, a form prawidłowych miał aż 24% przy takich samych wytycznych wg. WHO z 2010r. Rozmawiał z babeczką która badała nasienie i powiedziała że takie skrajności się zdarzają możliwe że taka ilość kawy na nie negatywnie wpłynęła (pił 4/5szklanek kawy), lub zwyczajnie stres podczas oddawania nasienia (obce miejsce ostatnio. Ale to lekarz już będzie musiał stwierdzić :)

i zrobiłam 3 test i 2 kreska jest cały czas nawet coraz bardziej widoczna. Na wizytę umówiłam się na 18 lutego i myślę że już będzie coś widać.
Rano i wieczorem mam straszny odruch wymiotny aż się boję żeby się w pracy coś nie wydało na razie, Choć z drugiej strony zastanawiam się czy nie powiedzieć kierowniczce bo ona jest naprawdę w porządku i zdawała sobie sprawę ze w ciąże niedługo mogę zajść a musi kogoś wyszkolić na moje miejsce. Też pewnie będzie chciała żebym na zwolnienie szybko poszła bo nie będę mogła na nocki już pracować ani powyżej 8 godzin a to jednak jest uciążliwe bo jak dotychczas byłyśmy we 4 to nam wypadało po 1 niedzieli i jednej nocce a teraz będzie ktoś musiał za mnie zasuwać.
Troszkę mi przechodzi stres bo cały czas się bałam że może jednak to sen, zwidy nie wiem, ale jak 3 raz test pozytywny to musi być dobrze.

Tak bym już chciała się z rodzinką się podzielić tą wspaniałą wiadomością!!!
Nigdy się tak nie czułam, kładę się spać z uśmiechem na twarzy budzę się z uśmiechem na twarzy, mój Daniel widzę że jest taki szczęśliwy...
Oby wszystko było dobrze!


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2014, 08:20

karmela85 Nadzieja na maluszka:) 8 lutego 2014, 16:54

Czekam na tą głupią @. Do wczoraj jeszcze miałam nadzieję, że może się udało, ale dzisiejszy ranny spadek temperatury moją nadzieję przegonił w siną dal:(((( I jeszcze ten jajnik tak strasznie mnie boli:(

Oj dziewczyny jak mi ciężko ostatnio... Nawet niania ma kiepskie dni...
Nie umiem znaleźć sobie miejsca i dalej planować życia.
Boję się o siebie, o męża, o kredyt na dom, o moją pracę magisterską, której nie mogę skończyć bo światło do mnie nie przychodzi. Mama mówi, że sobie za dużo wzięliśmy na raz na głowę ale co zrobisz jak trzeba. Dwa zodiakalne skorpiony muszą żyć po swojemu, mimo, że astrologia do dla mnie bajka charaktery mamy ciężkie...

Też tak macie, że jak czytacie wpisy innych dziewczyn to łapiecie mega wielkiego doła?
Uzależniłam się od ovu ale chyba przestanę czytać pamiętniki bo mój stan się pogarsza!


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lutego 2014, 08:59

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)