Dziewczyny, dziękuję za słowa otuchy. Jestem w szoku. Wychodzi na to, że jestem nad wyraz płodna, bo w ciążę zachodzę od jednego bzyku. A jeszcze w niedzielę jak poszłam z meżem na spacer, to tak sobie myślałam, że jeśli teraz się nie uda, to już nie mierzę tempki i będę szła na żywioł. Generalnie w głowie kołacze mi się mnóstwo myśli, czy to nie za szybko, czy nic złego się nie stanie, kiedy iść dolekarza, jak to będzie w pracy, bo za jakiś miesiąc szykuje się u nas gorący okres, a jestem tylko ja i koleżanka, nie chciałabym jej zostawiać, ale moja ciąża jest teraz dla mnie najważniejsza. A w środę byliśmy na wyjściu ze znajomymi z pracy i ja już coś przeczuwając raczyłam się tylko soczkami, więc musiałam się tłumaczyć, ze nie ma tego piwka, które lubię... Mąż dziś wraca z delegacji wieczorem, więc się dowie, bo nie chciałam mu mówić przez telefon.
Do gina umówię się chyba na 21 marca, żeby był 8 tydzień od OM, żeby nie stresować się wcześniej, że nie widać nic.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2014, 10:15
Temperatura poszła o jedna kreseczkę w górę , więc zanotowałam 37,10. Obudził mnie dzisiaj ból podbrzusza takie raczej mocniejsze skurcze. Teraz zaczął mnie znowu boleć jajnik raczej jest to ból kłujący. Piersi bolą jak zwykle na @ ani mocniej ani słabiej ale bolą dwie. Wcześniej bolała jedna mocniej od drugiej. Wczoraj niestety dopadła mnie chandra i trochę się mężulkowi oberwało. Wykrzyczałam mu, że to jego wina i gdyby nie miał takiego długiego przewodu myślowego z decyzja o posiadaniu dziecka, to już dawno bym mogła, jak nie w ciąży to co najmniej zdiagnozowana. Ale zawsze było 100 odpowiedzi. To praca, to budowa domu, to znów coś innego. Ja co najmniej od 1,5 roku naciskałam na dziecko a on był niewzruszony na moje prośby i płacz. I się pokłóciliśmy i nie zamierzam się z nim póki co pogodzić.
Przypływ endorfin!
Normalnie o tej porze cyklu powinnam być zestresowana i rozdrażniona, a jestem radosna i spokojna. Intuicja mi mówi, że coś się zmieniło. I tej optymistycznej myśli się będę trzymać. A jak przyjdzie @ trudno - optymizm i dobre samopoczucie na pewno nie zaszkodzi. 
Staram sobie nie wmawiać objawów, tym bardziej że jest na nie za wcześnie. Jedyne nad czym się zastanawiam to mini skurcze i takiej jakby bulgotanie w brzuchu na wysokości pępka - chyba w jelitach?. Może to być tylko jakaś niestrawność, ale trudno mi nie przypisywać tego do ewentualnego nowego lokatora - a może po prostu za dużo słodyczy jem ostatnio - i może stąd te skurcze i zgaga? Okaże się za tydzień.
----
A oprócz tego mieszkanie prawie gotowe - zostały jeszcze tylko podłogi do zamontowania oraz montaż kuchni - to wszytko w przyszłym tygodniu
)). Za dwa tygodnie planujemy przeprowadzkę. Cieszy mnie to ogromnie i odrobinę przeraża. 
Hej dziewczyny:-) u mnie za oknem przecudna wiosna:-) az sie krzyczec chce z radosci.jestem ogromnie nakrecona bo intensywne staranka u mnie trwaja:-) szkoda tylko ze moj A dzis w pracy bo gdyby mial wolne to bym go zameczyla hehe:-) a ovufriend wyznaczyl owulacje na JUTRO!!! Mam cichutka nadzieje ze za mniesiac o tej porze a dokladnie 27marca dostane najpiekniejszy prezent na 30-ste urodziny...dwie piekne kreski na tescie ciazowym:-)nie wiem czemu ale czuje jakis wewnetrzny spokoj...nie biegam z testami owulacyjnymi nie stresuje sie nie wykupuje aptek z testow ciazowych nic...w tym cyklu polegam tylko i wylacznie na naturze czyli obserwacja siebie z pomaca ovu.mam nadzieje ze skutek bedzie oczekiwany:-) kochane przesylam Wam wszystkim ogromna ilosc mojej pozytywnej energii buziole:-)
PLANY I MARZENIA
Od zawsze chciałam mieć dzieci. Dużo. Najlepiej całą gromadkę. Jednak musiałam cierpliwie poczekać aż na horyzoncie pojawi się odpowiedni po temu kandydat.
No i trafiłam idealnie. Już na pierwszej randce rozmawialiśmy z małżem o dzieciach. 
Za czasów narzeczeństwa nigdy nie ukrywaliśmy naszego uwielbienia dla dzieci i z radością "straszyliśmy" znajomych, że już niedługo zakopiemy się w pieluchach i tym samym wypadniemy z obiegu. Trójka? To minimum! Szóstka? Bylibyśmy zachwyceni!
Zbliżał się dzień ślubu a wraz z nim pytanie: Staramy się od razu czy odkładamy to na jakiś czas? Co ma być to będzie. Przez pół roku nie zabezpieczaliśmy się w żaden sposób, ale też nie staraliśmy się jakoś specjalnie utrafić w owulację.
-Ile będziecie mieli dzieci?
-Tyle ile Pan Bóg da.
Od stycznia zaczęliśmy się starać z prowadzeniem obserwacji na ovu. Po roku wykresów, lekarzy, przeróżnych leków i witamin uderzyła mnie jedna myśl:
- a jeżeli w "ile Pan Bóg da" zawiera się też opcja "NIE DA"?
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2014, 13:35
No i mamy piąteczek... krwawienie już ustało plamie tylko po stosunku (oczyszcza się pochwa do końca) od kilku dni dziwnie się czuję... mam tak jakby balon w brzuchu który cały czas rośnie jest mi niedobrze, ucinam sobie popołudniową drzemką, jestem rozdrażniona i jakoś dziwnie zmienia mi się humorek...

Dzisiaj zły dzień brzuch mnie boli, na szczęście "jelitowo" coś mnie gdzieś chyba przytkało, wczoraj byliśmy u lekarza wszystko w porządku, Ewelinka ślicznie rośnie wręcz książkowo, a trochę się o to martwiłam bo mój brzuch tak jak wcześniej rośnie sobie w swoim stałym tempie 1cm tygodniowo, za to waga rośnie strasznie i już czuję od kilku tygodni że przestałam panować nad swoim ciałem, mianowicie 16 kg na plusie
, wczoraj też kupiłam pierwsze naklejki naścienne do pokoju Ewci, będziemy przyklejać jak tatuś w końcu się zmobilizuje i pomaluje pokój
.
Dzisiaj też wybrałam ubranka do szpitala i na wyjście, stwierdziłam że powoli trzeba się zabrać za kompletowanie torby bo nigdy nic nie wiadomo, a znając mnie to trochę mi to czasu zajmie więc jak zacznę teraz to może do maja zdążę
i Paweł nie będzie musiał nic sam w domu szukać bo może być ciężko.
Mam małego pryszcza na brodzie, to oznacza jedno - @
po tłustym czwartku jestem chyba o 2kg cięższa 
a co tam:)
WIEDZIALAM OD DAWNA ZE COS JEST NIE TAK Z PRAWA STRONA I MIALAM RACJE JEST PRAKTYCZNIE NIE DROZNA ;/ TYLKO NA POCZATKU KONTRAST TROCHE POSZEDL ALE MINIMALNIE ALE DOBRZE ZE LEWY JAJOWOD JEST ZAJEBISCIE DROZNYCHOCIAZ TO MNIE POCIESZA
CZYLI 2 INSEMINACJE MIALAM NA PRAWEJ OWULACJI CZYLI TE IUI BYLY ZBEDNE TERAZ TRZEBA TYLKO ROBIC Z LEWEGO... EH SZANSE SA ALE MNIEJSZE..
Strasznie się teraz boję czy tym razem będzie wszystko w porządku ...czy tym razem doczekam się upragnionego finału z płaczem dziecka????? proszę trzymajcie za Nas kciuki!!!!!!
Dziś szalony dzień spotkanie z sąsiadkami, którym dziękuję za wyluzowanie mnie
. Pełna nadziei że tym razem wszystko pójdzie po mojej myśli
Musi nie ma innego wyjścia
pewnie nie wytrzymam i zrobię test jutro. Cykl wygląda zupełnie inaczej niż ostatnio wysoka temperatura zero plamień objawy silniejsze i bardziej dokuczające. Nie bolą jajniki nie boli brzuch . To musi być tym razem dobrze
Grunt to pozytywne myślenie.
Minęły 2 tygodnie od kiedy Mąż wyjechał. Początek był ciężki, ale teraz jakoś to idzie. Codziennie rozmawiamy na skype i muszę przyznać, że to bardzo pomaga. Fakt, brakuje mi jego bliskości, dotyku, ale mogę chociaż na niego patrzeć i go słuchać
Dużo daje mi też rodzina, są ze mną i starają się mnie wspierać.
Ostatnio nasza przyszłość była pod wielkim znakiem zapytania ze względu na duże koszty jakie czekają mnie w obcym kraju w związku z porodem itp., ale teraz, wszystko powoli zaczyna wyglądać lepiej, a ja zaczynam patrzeć z nadzieją w przyszłość. Może nie będzie tak źle ? Może jednak damy radę ? Najważniejsze jest to, żebyśmy byli razem. Bardzo zależy mi na tym, żebyśmy byli razem podczas ciąży. Trzeba być dobrej myśli.
Jeśli chodzi o samą ciążę, to wielkich zmian nie ma. Brzucha chyba jeszcze nie widać, mdłości i wrażliwość na zapachy dalej mnie męczą, zdarzają się dni z okropnym bólem głowy, zgaga jest ze mną praktycznie co wieczór, a dziś to nawet zaliczyłam pierwszego pawika. Czekam z utęsknieniem na ten II trymestr... a za parę dni idę na usg genetyczne.
Hej kochane

Dziękuje za Wasze wsparcie i wszystkie kciuki 
Niedawno co wróciłam, może zacznę od początku 
Środa, wyjechaliśmy rano po 7, na izbie byliśmy po 7.20, kilka osób już czekało na przyjęcie.. o 7.40 zostałam przyjęta, potem trzeba było poczekać pół godziny, wrócić do rejestracji z dowodem i odpowiedzieć na kilkadziesiąt pytań, po tym wszystkim wskoczyć na fotel i ginekolog pobrała wymaz z pochwy. Następnie zostałam zaprowadzona do pokoju gdzie można się przebrać, po przygotowaniu się pani salowa zaprowadziła mnie na oddział i tam na końcu korytarza mieliśmy czekać na krzesełkach na przyjęcie..-aż się zwolni jakieś łóżko..sale przepełnione,mnóstwo osób leżących na korytarzu..ok.9.30 powiedziałam mężowi żeby już pojechał bo bez sensu było żeby czekał ze mną-bo jak pytałam ile to potrwa to nikt nie potrafił odpowiedzieć.
O godzinie 11 panie stażystki robiły ze mną "wywiad" wypełniając tysiące pytań..potem zostałam poproszona do gabinetu zabiegowego, i tam pobrano mi na pewno ze 13 dużych probówek krwi..myślałam, że tam padnę..na szczęście pani potrafiła pobierać krew..bolało tylko jak się wkłuwała..a potem luzik..heh
i potem z powrotem na krzesełka..w między czasie dołączyły do mnie 3 inne panie czekając także na przyjęcie na oddział..wolne łóżko zwolniło się ok 14! Tyłek już mnie bolał od tego siedzenia w jednym miejscu..no i zostałam pokierowana na łózko na korytarzu pod ścianą..a obok tuż za rogiem była sala operacyjna gdzie wykonywano cesarki a potem obok mnie przewożono panie po zabiegu na położnictwo i noworodki..zajebisty widok nie ma co..
tamtędy również wychodziły panie do domu z maluszkami-przez nasz oddział..więc depresja gwarantowana szybciej niż będąc w domu!
(tam spędziłam te 3 dni)..więc pierwszego dnia została mi pobrana jedynie krew! a miałam mieć jeszcze usg i konsultację reumatologa..
Następnego dnia-a to był już 2 dzień więc chciałam tą konsultację i usg by móc wyjść, rano złapałam profesorkę i mówię co i jak, to stwierdziła, że spróbuje to załatwić..
Na obchodzie okazało się, że usg będę miała, ale konsultacje reumatologa dopiero w piątek bo w czwartek miała inne ważniejsze sprawy!
i jeszcze dodatkowe badania krwi, bo skonsultowali się z kimś innym i postanowili jeszcze je zrobić..więc szykował mi się 3 dzień w szpitalu 
Usg miałam około 15 i wyszło że macica jest ok..więc te poronienia to nie przez to..do końca dnia cholerne nudy..
Dzisiaj rano kolejne 7 probówek krwi oddałam..dziś też nie bolało bo pobierała ta sama pani
potem obchód, o 11 konsultacja i jak reumatolog nic nie zleci to wyjdę do domu..
godzina 11 idziemy razem z koleżanką z oddziału na konsultację..tam czekamy prawie godzinę
no i najpierw weszła ona-po pół godziny wyszła, potem pół godziny przerwy no i ja..
reumatologicznie tzn.immulogicznie z wywiadu i badań które mam nic nie wynika, jedynie napisała propozycję badań krwi-ale rano już poszły-bo miałam je pobrane, do tego rtg klatki piersiowej lub ewentualnie usg jamy brzusznej..i proponuję konsultację gastroenerologiczną..bo mam podwyższoną troszkę bilirubinę..ale powiedziała, że mogę iść do domu bo nic mi nie jest..
Zaniosłam dokumenty do lekarza i mówię, że mogę wyjść..kazał zostawić i wyszłam, poszłam się przebrać..minęło ok.godziny i pytam go czy jest mój wypis on mówi że jeszcze nie,za 15 minut przychodzi i mówi, że zostaję w szpitalu bo mam napisane na kosnsultacji reumatologicznej zaproponowane rtg i usg jamy brzusznej i tą konsultację, to mówię mu że sama mogę to wykonać np. w luxmedzie a że chcę wyjść bo i tak mi tu przez te 3 dni było ciężko pod względem psychicznym..ciągły widok ciężarnych, noworodków itd..miesiąc temu straciłam drugie dziecko..więc sorry
a dodatkowych 3 dni bym nie wytrzymała..bez sensu to..bo w weekendy nic nie robią a znając życie to dopiero bym wyszła w środę..bo im się nie spieszy! więc w poniedziałek by mi nie dali zlecenia na to..i znowu by się przesunęło wszystko! więc stwierdził, ze może mnie wypisać na własne żądanie więc się zgodziłam..trudno..może profesorka mnie nie zjebie za to jak pójdę do niej za 3 tygodnie na wizytę jak już będę mieć wyniki ze szpitala..ale zrobię to rtg klatki bo i tak miałam iść uaktualnić książeczkę sanepidową, a na usg jamy brzusznej pójdę wezmę od rodzinnego skierowanie no i poszukam tego gastroenerologa..więc będzie ok 
Także to tyle, trochę chaotycznie opisane więc przepraszam za to 
Badania wszystkie porobione więc ok, ale 3 dni męczarni pod względem psychicznym..strasznie ciężko mi tam było..
w głębi serca zazdrościłam im wszystkim, że są w ciąży..i była jedna dziewczyna 18 lat skończyła w lutym i jest w 5 miesiącu ciąży i opowiadała jak to się nie cieszyła, bo a to szkoła, matura na studia chciała iść i co ona zrobi..itd... 
a jajnik boli i boli dzisiaj już na maksa! czekać czy lecieć co sił do ginekologa? oto jest pytanie
po stracie maleństwa nie miałam weny, żeby tu pisać.. niby minęły już3 tyg i ogólnie jest ok, to czasami dopada mnie smutek, chce mi się płakać, złoszczę się bez powodu.. nawet mój R powiedział, że zrobiłam się nerwowa ostatnio, a ja nie wiem dlaczego. irytuje mnie to, ale co zrobić. Mam wrażenie, że wszystkie dziewczyny wokół mnie są w ciąży tylko nie ja. To jest takie niesprawiedliwe.. już się nie mogę doczekać kiedy będziemy mogli się znowu starać, aczkolwiek bardzo brakuje mi mojej dzidzi i będę zawsze za nią tesknić 
35tc zakończone. Zaczęłam 9 miesiąc!!!
Przed nami 5 tygodni!!! Robi się ciepło...
Podsumowanie 8 miesięcy w liczbach:
Brzuch: 94cm czyli +25cm!
Waga: 56,6kg czyli +6,6kg
W taki dzień jak dziś chciałbym rodzić. Czuję się pełna energii, silna, piękna, kobieca.
Mam ochotę na kontakt z naturą, mistycznymi doznaniami i wielką mocą sprawczą. A tu jeszcze 5 tygodni... Które będą męczyć i osłabiać także morale.
Mój apetyt przekracza granice zdrowego rozsądku. Jem non stop, budzę się nawet w nocy z powodu głodu i muszę coś zjeść i to porządnego. To normalne na tym etapie? Ponoć teraz apetyt powinien wyhamować. Jak to wygląda u Was?
Dzień dla urody zaliczony - foczyłam się godzinę w wannie, depilacja, paznokcie, odświeżenie koloru odżywką koloryzującą. I jakieś w tej wannie myśli mnie dopadły o cudzie tworzenia życia... Kobieta, urodzę kolejną kobietę... Chyba ciągle siedzi mi w głowie książka "Czerwony namiot" - ponownie polecam 
Zrobiłam też postępy w salonie i przedpokoju - część gratów wyjechała.W sypialni nadal masakra 

No i żeby nie było za słodko mój brzuch po 35 tygodniach bez fotoshopa i ręki mistrza.

Aaaa i jeszcze jedno
Pamiętacie zmagania z początku lutego ze spuchnięta wargą. Nie kłamałam, że jestem podobna do Phtevena 
Pewnego pięknego dnia obudziłam się i zobaczyłam to:

Kuba nie mógł przestać się ze mnie śmiać. Wybaczam mu bo wczoraj płakałam ze śmiechu nad tym obrazkiem także 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2014, 22:18
w wyniku badania posiewu nasienia męża jest tylko jedno zdanie "patogenów nie wyhodowano"... nie wiem co to oznacza 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2014, 21:08
No i udalo sie. Poki co zadnych skutkow ubocznych po wzieciu tabletki, oby tak dalej
Dzisiaj wzielam druga tabletke. Mam wziasc jeszcze trzy i koniec kuracji w tym miesiacu. A 5- tego ide na usg podejrzec czy wychodowalam jakies jajeczka a po tej wizycie zaczniemy przytulanki
Ot jakie to wydaje sie proste i nieskomplikowane
Zeby tak prosto i latwo mozna bylo zaciazyc...
A poki co czeka na nas weekend. Mielismy jutro isc na urodzinki Filipka ale biedaczek sie pochorowal wiec przyjecie odwolane do nastepnego tygodnia. Pojedziemy wiec najpierw z Maximiliankiem na zajecia w jezyku polskim a potem do blizniakow zobaczyc ich malego braciszka. Troche nie mam ochoty tam jechac bo nie wiem czy nie wybuchne i nie nagadam Ani do sluchu. Ostatnio zachowuje sie coraz bardziej niedojrzale i dziecinnie. Odstawila tygodniowe dziecko od cyca tylko dlatego ze nie chce jej sie karmic. Nie ma zadnych problemu z piersiami, z sutkami, ma duzo mleczka i zaluje go swojemu synkowi
Zeby chociaz odciagala ale nie po co, za duzo na to czasu ale na fryzjerke to ma czas....Boze co sie z nia stalo
Tym bardziej nieodpowiedzialne ze ma w domu dwoch malych przedszkolakow ktorzy niemal ciagle choruja, wiec zamiast karmic dziecie zeby dostawal od niej przeciwciala i nie chorowal to go tak bezmyslnie naraza. Gdzie jest jej instynky macierzynski, gdzie milosc do tego dziecka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lutego 2014, 21:30
Załapałam doła 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.