Wkońcu dostałam ta wredną małpe. ! Cieszę się bo to oznacza starania. Mam nadzieję że pójdzie szybciej niż nasze 1 starania...
Wesołych Świąt
i oby zielonych 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2014, 20:01
W piątek wreszcie odważyłam się iść na badania, długo nie mogłam się zebrać. W pierwszych ciążach niewypałach latałam do labu jak szalona, teraz mam juz dystans i pewnie przed każdym odbiorem wyników będzie mi słabo.
Wyniki z piątku (5 tyg.+2)
Progesteron 100,86 ng/ml , norma do 44,30 dla pierwszego trymestru
juz zdążyłam się naczytać o raku jajników...lub ciąży mnogiej
betaHCG 5906,0 iUi/ml czyli w normie. Pamiętam jak poprzedniej ciąży w 9 tyg. miałam tylko 8000
TSH 3,040, źle, bo ponad normę, powinno być do 2,32 ale tragedii nie ma. Po teście zwiększyłam dawkę ale za mało.
Ogólnie padam ze zmęczęnia, zero skupienia, mózg gąbka po prostu. Zdycham od gorąca i stresu związanego z przygotowaniami. Ciągle prześladuje mnie myśl, że jednak poronię i będę musiała nosić pieluchomajtki na własnym ślubie.
Chcę wszystkim życzyć Wesołego Alleluja
:D
Chcę wszystkim życzyć Wesołego Alleluja
:D
19 tyg.+2 dni
Mąż zaskoczony że będzie córcia, ale uradowany
Mówię mu, że niedługo przyjedziemy do niego z córą i będzie musiał rozmawiać z brzuszkiem haha
Moja mama już zakupiła słodkie body w delikatnym, różowym kolorku. A dziś powiedziałam też prababci, że będzie miała prawnuczkę i bardzo się ucieszyła
Ja byłam jej pierwszą wnuczką, a teraz urodzę jej pierwszą prawnusię 
Przygotowania do świąt w toku. Do moich ostatnich świąt w Polsce, z moją rodziną, z moją ukochaną mamą. Staram się cieszyć każdym szczegółem, nawet tym najmniejszym, ale jak po raz kolejny widzę, że mama i ja zapychamy jak głupie w kuchni, mama potem jeszcze sprząta w salonie, a ojciec z bratem siedzą cały dzień albo przed komputerem albo przed tv i nawet palcem nie kiwną żeby cokolwiek pomóc, to dostaję mega nerwa i cała radość gdzieś mi umyka. Lenie patentowe. To za wiele dla mojej słabej psychiki...
Zmykam do kuchni i niedługo idę ze święconką do kościoła. Wszystkim mamusiom życzę zdrowych, wesołych Świąt Wielkanocnych! 

Wiadomość wyedytowana przez autora 6 maja 2014, 07:10
Moje ukochane słodziutkie maleństwo chyba jednak jest dziewczynką
P. oszalał wczoraj ze wzruszenia. Nigdy go takiego nie widziałam! Głaskał mój brzuch, mówił "dziewczyny" i "zaczepiał" maluszka delikatnie naciskając to tu to tam, mówił do dziecka i w końcu stwierdził, że to chyba rzeczywiście fajne mieć żonę w ciąży i zostać rodzicem
Mieliśmy wczoraj gości, znowu się dowiedziałam jaka jestem gruba... Nie radzę sobie z tymi tekstami. Bardzo mi zależy na figurze, to dla mnie istotna sprawa. Trudno mi się pogodzić z tyciem... Najgorsze jednak jest to, że najpierw słyszę "o buzię, masz okrągłą, który tydzień? 13? I ty już taka gruba?!", a dopiero potem "A jak tam usg? Dobrze? no to ok." Kolejne zdanie to zazwyczaj znowu wycieczka w moją stronę "Ciekawe czy schudniesz po ciąży". Ludzie są okrutni, głupi, bezmyślni czy o co im chodzi? Bo naprawdę nie rozumiem....
Kochane wszystkim razem i każdej z osobna życzę zdrowych spokojnych Świąt Wielkanocnych i spełnienia marzeń
po świętach musze iść do lekarza bo cały czas czuje niby swędzenie niby nie i dziwne upławy.. te wszystkie badanie to nie dla mnie zbyt wrażliwa jestem;)
Wynalazlam , ze najzdrowszy sok to sok z szpinaku i marchwi...ale dosc nieznosny w smaku. ma bardzo duuzzo witamin, lepsze to niz sztuczne witaminy, tylko troszke drozsze..ale odkad otwarli kolo mojego domu market warzywny place grosze za warzywa i owoce...np za paczke truskawek w supermarkcie to 2,5f! pcazka winogron- 1/2 szklanki soku ok 3f! kg jablek tez ok 3f...ale juz u mnie na targu 0.69f za truskawi ( i sa smaczniejsze!), 89p za winogron i 99p za kg kazdego rodzaju jabluszek
tak kupowanie w markecie wychodzilo bardzo drogo utzrymanie mojej diety...dwa razy tyle co wydawalam na obiad dla nas wszystkich...ale przy takich cenach juz jest wspaniale
nie musze kupowac paczki 500gr tuskawek tylko 100gr na przyklad...i jem kilka roznych owocow po troszku dostarczajac kazdej witaminy sobie i bliskim....znalazlam rozwiazanie na ten sok szpinakowy, zeby byl smaczniejszy...na 200ml soku- peczek szpinaku ( u mnie tylko 0.39p za peczek lub 1f z 3 peczki, nie wiem ile w polsce placicie), 2 duze marchewki, mala kisc zielonych slodkich winogron....smakuje super...jak slodka marchewka, tylko ze zielony jest
jestem dzisiaj dziwnie zmeczona, niec mnie nie boli ani nic ale sie strasznie rozleniwilam...nie obchodze sw wielkanocnych- jestem zydowka, ale jednak czuc te atmosfere pol ludziach i sie ona udziela
Pod wykresem dziewczyny wala mi zyczenia i to z jezusem to jest magiczne
Dziekuje tak czy inaczej i wam rowniez zycze super swiat...z tego co pamietam z domu ( ja przeszlam konwersje) to jajko jest symbolem nowego zycia, wiec zycze wam wszystkim, aby ten czas byl dla was magiczny i zeby to jajko przestalo byc tylko symbolem dla was
ja niestety musze pracowac w swieta bo mam 2 miesiace poumawiane wizyty do przodu i sie nie wyrobimy z klientami jesli zrobimy 3 dni wolnego...jutro ide od 3-6 popoludniu...nie dlugo ale bardzo nas to odciazy..w poniedzialek od 13.00-17.30...juz troszke dluzej. to jest 8,5 godziny w ciagu dwoch dni, ale jesli tego nie zrobimy to przez 2 tygodnie bedzie nam ciezko po 8 gdzin siedziec w studiu...taka praca wydaje sie bardzo latwa ale zareczam ze czasami wolalabym pracowac od 6-14.00 i miec spokoj...czasami w studiu jestem bardziej zmeczona przez 4 godziny niz w innej pracy po 12stu godzinach...bardzo duzo zalezy od klientow..jesli sa rozesmiani, nie boja sie, fajnie sie gada to czas leci bardzo szybko...ale sa tez klienci, ktorzy sie boja ( jak najbardziej zrozumiale), malo sie odzywaja nawe jak probuje nawiazac rozmowe, po prostu nie potrafia sie skupic na rozmowie i wtedy sie siedzi tylko kilka godzin...wychodze wtedy z ogromnym blem glowy
jutro wlasnie mam takiego anglika, bardzo spokojny charakter....ale w poniedzialek mam polaka, z ktorym super sie gada i anglika ktorego znamy juz bardzo dlugo, wiec poniedzialek zapowiada sie bardzo dobrze...no pomarudzilam troszke i jest lepiej...jest dopiero 14.30 a mi sie spac chce....to wszystko przez zmiany pogody...3 dni temu bylo przepieknie 18 stopni, lekki cieply wiaterek- przeslicznie- jak wiosna we wloszech...2 dni temu zimno 7 stopni tylko- szaro i buro...wczoraj 16 stopni i przeslicznie, slonecznie...dzisiaj 8 stopni i zimno i szaro i ciemno jak w dupie....nie lubie anglii za te zmiennosc wlasnie...bo jesl non stop bylaby taka gowiana pogoda to mozna sie przyzyczaic ale ja sie codziennie zmienia to juz te zmiany idzie odczuc w ludzkich emocjach i zachowaniu- kazdy ziewa 
Zmobilizowalam sie i zrobilam liste zakupow. Nawet nie jest tego duzo ale to dlatego ze mam wszystko po synku. Wozek, lozeczko, lezaczek, matka edukacyjna, karuzelka do lozeczka, czujnik snu, lozeczko turystyczne, nosidelko, fotelik do samochodu i wiele innych gratow w doskonalym stanie. Do tego 6 pudel ubran i z 15 par butow . Ech co ja z tym zrobie jak sie okaze ze bedzie dziewczynka. Przeciez dla niej wszystkie ubrania i buty bede musiala kupowac...Jak patrze na te pudla to chcialo by sie zeby byl drugi chlopiec ale coreczka tez by sie przydala...ech dylemat zycia 
Musze dokupic nowe smoczki ( butelki mam), pieluchy tetrowe,z 3 reczniki, z 2 przescieradla i podkladke do przewijaka. Bede tez potrzebowac podgrzewacza do butelek bo po synku mi sie spalil. Marzy mi sie tez turystyczne zelazko bo takim malym wygodniej sie prasuje takie malutkie ciuszki a zamierzam dlugo prasowac. Synkowi nadal prasuje bo on ma atopowe zapalenie skory a ponadto bardzo lubie to robic
Upatrzylam juz tez sobie komode z ikei na ubranka bo synka szafa jest pelna i nic tam juz nie zmieszcze wiec dla malenstwa na poczatek bedzie komoda. Potem pewnie trzeba bedzie kupic porzadna duza szafe 
Chcialam sie dzisiaj wybrac na pierwsze zakupy dla malenstwa, musze tez kupic sobie jakas przewiewna ciazowa sukienke bo w getrach i tunikach jest mi za goraco a synkowi musze kupic cieniutkue biale skarpetki i jakis kaszkiecik. Ale przez te upaly zrezygnowalam z nich. Jak widze ze tak za oknem grzeje to od razu jest mi nie dobrze. Lepiej siedziec w chlodnym mieszkaniu ia zakupy nie uciekna....
17 dni 
Coraz lepiej dogadujemy się z Jasiem
. Ale jest mega wyczulony, gdy gdzieś idę, wczoraj ledwo zdążyłam wziąć prysznic, a już Mąż pukał do drzwi łazienki i wszedł z Jasiem na rękach
. Będąc w ręczniku głaskałam Synka po główce i mówiłam, że zaraz wrócę tylko muszę się wytrzeć
. Niby przyjął do wiadomości, ale po 2 minutach już słyszałam, że popłakuje.
Wcześniej myślałam, że Jaś woli mojego Męża, bo przy Nim usypiał i uspokajał się, ale teraz widzę, że potrzebuje nas obojga, przytuli się do mamusi, tatusia i od razu mija ból egzystencji
.
Dzisiaj rano, po karmieniu zasnął tak mocno, że zdążyłam zjeść ciepłe naleśniki i nawet wypić ciepłą herbatę
jest progres
.
Mamy za sobą pierwszą wizytę w przychodni. Mały miał to wszystko gdzieś
. Przespał jazdę do przychodni, badania, powrót do domu i jeszcze spał chyba z godzinę
.
Ogólnie jest wszystko dobrze
, Jaś jest zdrowy, wszystko jest dobrze. Kupiłam mu probiotyk, bo ostatnio miał problemy z brzuszkiem, ale widzę że już wszystko wraca do normy
, bączki idą w najlepsze
.
Jesteśmy również po drugiej wizycie położnej, stwierdziłam że niektóre jej rady będę miała w dooopie
. Zauważyłam, że po kąpielach w wodze z mąką łuszczy się jeszcze bardziej, więc ostatnio wykąpałam go w żelu do kąpieli z Hipp i jakby było lepiej
, co więcej Jaś polubił kąpiele
. Przez kilka pierwszych płakał bardzo, a ostatnio wcale
, rozglądał się na boki i sprawiał wrażenie zadowolonego
.
Waży teraz 3460g, mam co nosić
. Karmię Go już na żądanie, jest taki upał że nie dziwię mu się że chce pierś częściej. Ogólnie to budzi się na karmienie co ok 3 godziny, w międzyczasie czasem pociamka chwilkę żeby się napić.
Ale niestety mamy jeszcze kikut pępowiny
, czekam jak na zbawienie żeby odpadł.
U mnie coraz lepiej
, co prawda waga wciąż w dół - 52,2kg, chociaż staram się jeść sporo. W poniedziałek miałam nawał pokarmu w lewej piersi, myślałam że mi wybuchnie... Na szczęście pomogła ciepła kąpiel, masowanie piersi i laktator
Teraz powoli już wszystko się stabilizuje.
Dzisiaj dalej czekam na miesiączkę. Brzuch boli. Piersi tez. Bardziej same skutki. Kilkakrotnie biegałam do łazienki i sprawdzałam czy @ przyszła. 25 dc. Najdłuższy miał 27. Cały dzień błogie lenistwo. Trochę w domu. Trochę na podwórku na ławeczce i tak na zmianę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2014, 07:06
Landryneczka- Nic ciekawego, nic się nie zmienia dalej się nie udaje. Dałam sobie spokój z wypełnianiem jakichkolwiek wykresów, tabelek itd. Od czasu do czasu sobie tu zaglądam i czytam co u was słychac.
Wszystkim Mamuskom - tym, które tula już w ramionach swoje Szczęście i tym, które jeszcze noszą je pod swym sercem - spokojnych, zdrowych oraz pełnych miłości i radości Świąt Wielkanocnych. Staraczkom zaś życzę wytrwałości w dążeniu do celu i pamiętajcie: żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć i pojawiła się na świecie Mała Wielka Miłość - trzeba marzyć 
My spedzamy święta niestety w szpitalu, ale mam nadzieję, że kiedyś sobie odbijemy 
Znalazlam duzo informacji na angielskich forach e wiele diewczyn calkowicie cofnelo pcos na surowym jedzeniu...ja na nim jestem od 4 dni...i powypadaly mi wlosy na brodzie...mam zamiar byc na niej 2 rownie miesiace i zrobie po tym badania i zobacze czy pomoglo. na razie znow waga czela spadac...od wczoraj 0,2kg znow mniej a jeszcze w kibelku nie bylam
i w ciuchach sie wazylam 
___________________________________________________________
Cos smiesznegomi sie przypomnialo jak ogladalam zdjecia ciazowe w pamietniku maxi...pamietam jak mojemu strasznie podobalam sie w ciazy choc przytylam 30kg! nie robilo mu to roznicy..pamietam jak porownywam mnie do pingwinka i mowil na mnie Kulek
hahahaha jak sie przebieralam i bylam nago kazal mi lapac sie pod bok i krecic brzuchem jak kaczuszka kuperkiem hahahahahaha nabijal sie ze mnie
hahahahah az mi sie lezka w oku pojawila...
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2014, 21:26
Tak jak pisalam i prognozowalam owulka byla "prawie" 14-go (z 15 na 16)
a to moglo oznaczac tylko jedno. Za piec dni transfer
. Niesamowite jak ten czas szybko zlecial. Zaluje tylko, ze nie pisalam na bierzaco, wowczas emocje we mnie az kipialy. Aktualnie leze grzecznie w lozeczku, zastosowalam sie do wskazowek Karoli i zamierzam tak sie wylegiwac do konca jutrzejszego dnia.
Z rzeczy istotnych - to podali mi tym razem dwa zarodki (3AB i 3BA - cokolwiek to znaczy
), zalecenie na lutke 2x100mg i duzo optymizmu. Tak jak ostatnio test po dwoch tygodniach, ale zrobie w 12dpt a 14dpt sprawdze jak przyrasta - o ile bedzie co 
Kurcze taki stoicki spokoj mam na duszy, nawet dzis nie bylam taka spieta i na haslo lekarza "prosze sie rozluznic" wyszlo mi to calkiem niezle. Tylko serce zamiast w piersi, czulam jak bije w żołądku 
Na szczescie Wielkanocne sniadanie zdarzylismy zjesc rano - z mniejsza celebra i deko w pospiechu, ale zjedlismy
Potem zapilam to pol litra wody i po 2 minutach zrobilo mi sie tak niedobrze, ze ledwo sie udalo to zatrzymac. Nigdy wiecej takich eksperymentow. I tym samym potwierdzila sie rada dla ciezarnych, ze pic dopiero jakes 20min po posilku, co oslabia mdlosci - potwierdzam 
I zeby nie bylo nudno jak flaki z olejem opowiem Wam scenke z zycia wzieta.
Pojechalam na monitoring w samo poludnie do doktora, do szpitala. Niestety jak to bywa, znalezc miejsce do parkowania graniczy z cudem, podobnie jak umowienie sie na wizyte wczesniej niz za 3 miesiace. Wiec czlowiek kombinuje jak moze. Stanelam kombiakiem w jedynym miejscu jakie wowczas bylo; szkopuł w tym, ze zadem wystawalo na przejscie dla pieszych. Mysle, mysle, dobra ide. Na szczescie Pan Doktor nie kazal mi czekac, weszlam i po 10minutach bylam z powrotem pod samochodem. Ide chodnikiem, patrze stoi policja. Gula mi sie w gardle zacisnela, ale wsiadam twardo jakby nigdy nic. Zerkam w ich strone, wysiada i idzie w moim kierunku. No ladnie, jeszcze mi mandat potrzebny; mysle sobie moze uda sie tylko z pouczeniem. Uchylam szybe i slysze: "Ale ma Pani fajne/ladne rajstopy. Do widzenia". Zamurowana bąknełam "Dziekuje" i w te pędy odjechalam, zeby nie zmienil zdania.

Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2014, 17:17
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.