Jak to jest, że w czasie @ i zaraz po niej mam taki luz, że nie teraz, to później...a jak jest w okolicach owu, to mam takie ciśnienie, że to już bym chciała i normalnie męża bym do łóżka przywiązała, żeby nigdzie nie zwiał i produkował potomków...
Dziś spotkałam tajkę (tajlandkę?), która pracuje w restauracji, którą remontuje mój mąż. Mój mąż jako osobnik, który olał szkołę i z językami obcymi ma niewiele wspólnego, to porozumiewa się z nią trochę na migi, trochę rysunkowo i jak zna jakieś słówko, to czasami przemówi... Ostatnio mu tłumaczyła, że powinien iść do mnie, zrobić dzidziusia, a one wszystkie w tej restauracji bardzo chętnie się nim/nią zajmą ;] Ogólnie są tak sympatyczne, że aż ciepło od nich bije 
A ja ogólnie tak odżyłam. Wczoraj byli u nas znajomi, trochę sobie posiedzieliśmy i wyluzowaliśmy się. Tak to każdy dzień wygląda praktycznie identycznie...
Moja mama się śmieje, że teraz przynajmniej mam rybkę, więc jak męża nie ma w domu, to jest jeszcze jakaś żywa istota. Tylko ten mały pasożyt jak mnie widzi, to macha tak płetwami i czeka aż jej nasypię karmy i wcale jej nie przeszkadza, że 10 minut wcześniej jadła...
Jak sobie pomyślę, że już bliżej niż dalej do moich wakacji, to się cieszę jak małe dziecko
Jeszcze 2 miesiące nauki i w lipcu miesiąc przerwy, a ok połowy lipca jadę na 2-3 tygodnie do Polski
Jednak pół roku to trochę dużo. Chociaż w sumie już się trochę przyzwyczaiłam, bo wcześniej jak wyjechałam niby na 3 miesiące, to łapałam takie dołki, że wróciłam po 2...
Drugi cykl starań mija, serduszkowaliśmy co 2 dni, temp. po owulacji podskoczyła, teraz jest 25dc, za ok 2-3 dni powinna być @. Zobaczymy czy przyjdzie....oby nie.....
Suka mi zdycha, jak przezyje noc to rano zrobia jej operacje...ropomacicze 
No to się zaczyna. Rozkręca się u Magdaleny i zaczęło się cos dziać u Dorjany w nocy.. Zaciskam kciuki...
My z mężem już gotowi od tygodnia, bo przecież już w ten weekend mieliśmy tulic malutka, ale lekarze zmienili zdanie, bo jej waga miesci się w normie, mimo, że jest mala kluseczka z waga 3774g, a teraz po tygodniu już pewnie więcej.
Chcieliśmy to jakoś przyspieszyć i zaszaleliśmy, mimo, ze cala ciążę była abstynencja, a tu nic.. zupełnie nic się nie dzieje..
Chyba zacznę lykac Wiesiołka.
Wolałabym żeby samo się zaczęło, niż żeby wywoływali za tydzień w niedziele. Natury się nie oszuka.
Trzymam kciuki Dorjano!
Tymczasem do kina na Transcendence zanim dzidzia się urodzi, bo później będzie mniejsza szansa na wspolne kinowanie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2014, 14:11
Dzisiaj powinna przyjsc @ Temp. 37.05, szyjka wysoko, sluz kremowy. W podbrzuszu narazie mnie nie pobolewa. To pobolewanie i tak bylo inne niz jak na okres, ale bylo wiec dlaczego? kolo 4tej rano obudzilam sie i czulam tam cos i sobie mysle, ze pewnie przy temp. wybrudze termometr ale niee. Czyzby gonal mogl mi tak pokrecic cykl? Chociaz pewnie jutro temp. spadnie, bo zawsze przed spadkiem mialam wzrost. Dzis 13dpo zawsze mialam 12dfl, no ale pewnie czasem organizm plata figle.
Bylam na weselu bylo pieknie podniosle wzruszajaco...zabawa przednia...ale jak to na weselach wychodzi sie czasem na dwor...usiedlismy na krzeselkach, niedaleko oczka wodnego, z sali slychac bylo muzyke a niedaleko od nas na plac zabaw bawily sie dzieci...tak jakos mi sie smutno zrobilo...ale jak popatrzylam na Pawla wiedzialam ze to jest facet mojego zycia i nie zamienilabym go na zadnego innego...chociaz jest bardzo ciezko jak widze te wszytkie tanczace pary takie wtulone w siebie, spacerujace, jak slysze ze jada w gory pochodzic pozwiedzac....zal ze nigdy tego nie doswiadcze...nie pojde z nim na space trzymajac sie za reke....takie male rzeczy a czasami tak bardzo wazne...ale wczoraj mimo wszytkich problemow i tej ciaglej drogi pod gorke-jestem z nim szczesliwa
KOCHAM GO z całego serca...
Temperatura poleciała w dół. Nie testuje juz, czekam na @.
Idę jutro na betę, trzeba obaczyć co i jak, jak będzie to co myślę, że będzie to od jutra wywołuję @.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2014, 21:28
Położyłam się spać o 23, nie włączałam tv ani nic.... Gonitwa myśli, przekręcanie się z boku na bok przez kilka godzin,w końcu włączyłam lapka i siedziałam na belly chyba ze 2 godziny, czytając pamiętniki, forum i szukając objawów zbliżającego się porodu. Typowy kryzys końca ciąży, mam jej już naprawdę dość - i fizycznie i psychicznie, choć wg terminu z owulacji jeszcze równy miesiąc!
Nie chce mi się wierzyć, że mam się jeszcze tyle męczyć. Nocą złapał mnie bezbolesny skurcz i puścił po niecałej minucie. W końcu chyba coś normalnego, czyli to te Braxtona-Hicksa, a nie bolesne fałszywe porodowe. Zauważyłam też, że jak trochę poleżę na plecach to potem Młody mi siedzi strasznie wysoko i przyciska mi żołądek i płuca. Natomiast jak leżę na boku, on jakby włazi pod spód i stuka/odpycha się od łóżka - mam wtedy wrażenie, że go przygniatam. Zgaga okropna jak na początku ciąży, śniadanie ulewa mi się jeszcze po południu, ostatniej nocy miałam nawet mdłości. Normalnie ten gigant zajmuje mi cały tułów, jest wszędzie...
Instynkt macierzyński mam jak szalona, jak widzę w necie bobasa, puls mi przyspiesza i mam ochotę porwać jakiegoś z ulicy i tulić, całować itd. Nocami nie mogę spać, mam gonitwę myśli i ciągle zapisuję jakieś informacje dotyczące opieki noworodka albo porodu... Chyba świruję od tej ciąży już. A wizyta u mojego gina dopiero 7.05.
Chyba zacznę pić herbatę z liści malin. Skoro szyjka długa i zamknięta a reszta ciała gotowa do porodu(i bobas zdecydowanie też), trzeba trochę pomoc naturze. Słyszałam że ta herbatka nieco zmiękcza szyjkę, choć u niektórych kobiet nie działa. Przyznaję - jestem zdesperowana, chyba zacznę zdejmowacć i wieszać firanki aż do skutku 
Tylko, jak nie matka to uczelnia. Nie chce mi się pisać pracy podyplomowej i czterech esejów.. Zwłaszcza, że Dorjana zaczyna rodzić! Wolę monitorować sytuację na forum, ale cóż..
Skoncze wpis i zabieram się za pisanie.
Oto my w 34 tygodniu:

A to nasza droga ciążowa:

A jednak rośniemy, o! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 marca 2018, 08:41
Suka mi zdycha, jak przezyje noc to rano zrobia jej operacje...ropomacicze 
Wczoraj pobieglam do szpitala bo jakies bezowe plamienie mnie zaskoczylo tak na wszelki
Wypadek iii dobrze ze poszlam bo teraz czuje sie spokojniej. co prawda jeszcze mnie trzymaja
Ale wiem ze jest dobrze.
Moj kropus ma 3 mm i jest najcudniejszy. Jest w dobrym miejscu wiec tez sie uspokoilam.
Dostalismy dupka i nospe tak profilaktycznie.
Byc moze jutro nas wypisza mam nadzieje bo szpitalne jedzenie wola o pomste do nieba.
Jest wszystko to czego nie jem
ale dobrze ze mezus podrzuca cos zdrowszego
od mamy 
Tym szpitalnym sposobem najblizsza rodzina juz wie maatko jaka byla radosc
to teraz wszyscy
Maja nadzieje ze bedzie dobrze. jestem dobrej mysli 
Tdanego dnia Wam zycze Kochane
Najbadziej jestem zgodna z ta dieta:
http://holisticsquid.com/the-best-diet-for-pcos/
Dzisiaj opuścił mnie mój optymistyczny humor. Pierwszym błędem tego dnia było pójście na msze dla dzieci...połączenie tego z nastrojem przedokresowym wywołało u mnie okropny dół. No i teraz siedzę i co chwila pochlipuję. Okres pewnie przyjdze na dniach...juź czuję te specyficzne kłucie w macicy. Od następnego cyklu inwestuję też w sikance. A potem się zobaczy. Jutro TSH trzeba zrobić...coś czuję, że wyniki będą złe...włosy mi się strasznie przerzedziły. Czasami już nie mam sił...
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2014, 14:05
Pojeździłam 10 km na rowerku przed obiadkiem.
Czuję jak schodzi ze mnie napięcie 
No i jestesmy w szpitalu
w nocy zaczęłam plamic na brazowo, rano przyjechalam do gina zrobil usg i kiedy tylko zobaczylam moją kruszynke to dopiero bylam spokojna i dostałam skierowanie do szpitala. Po badaniach w szpitalu lekarz stwierdził że to ciąża zagrożona i muszę brać leki i zostać na obserwacje. Jeny chyba umrę tu ze strachu o moje malenstwo, tak bardzo boję się że je stracę.
Porada dnia
Starasz się o dziecko już od jakiegoś czasu bez powodzenia? Nie poddawaj się, niezależnie jak długo starasz się zajść w ciążę Twoje szanse nie maleją. Czasami wystarczy zmiana jednego czynnika (np. w Twoim otoczeniu lub w organizmie Twoim lub partnera), a cykl może okazać się tym szczęśliwym!
U mnie bez zmian. A może i ze zmianami..
Kolejne podejście nie jedzenia słodyczy. Dziś piąty dzień.
Kolacja do 18.
Waga stoi w miejscu (70kg- nigdy tyle nie ważyłam!). Jestem cierpliwa.
Jutro zaczynam bieganie po lesie z psem .Tylko czy to się uda? Wykopiecie mnie z domu?plis..
Chciałabym latem założyć krótkie spodenki, bez pofalowanej skóry. W zeszłym roku tylko raz odważyłam się wyjść na zakupy w spodenkach. przemogłam się.
Gdybym miała schudnąć, a schudnę
to tylko szkoda mi cycków!Chyba nie tylko ja nad tym ubolewam:P
Szykują się kolejne tatuaże (mam już chyba 15), więc chce żeby wszystko współgrało ze sobą.
Z owulki u mnie nici. Nie miałam, nie miewam i mieć jej nie będę.
Wizyta u gin na 14maja (w drugim dniu cylku,bo już założyłam że okresu nie dostanę i dupek na wywołanie)
Mojego Dejva czeka kolejna operacja.Tym razem usunięcie dysku i przepukliny na kręgosłupie.
Mam nadzieję,że zbyt szybko nie pójdzie do szpitala,bo przecież za 2,5tyg zaczynam cykl na hormonach i może uda się "stworzyć" owulkę. Chuj wie.
Mieliśmy robić badanie nasienia, ale nie wiem czy ona wgl byłoby prawdziwe z tego powodu, że jest zmuszony co drugi/trzeci dzień brać tramal.A jak nie tramal to ibuprom czy apap, bo cierpi na migrenowe bóle głowy;/ Zryty łeb to boli.Nic nie poradze...
A! ostatnio u mnie na dachu bocian siedział i już każdy(sąsiedzi) wylatywał z tekstami: O! Coś się szykuje! , Dziecko Wam przyniesie itd.... Zaczynają się już pytania o ślub i dzieci..Że już tyle lat razem (w maju 6 lat), że to już czas , bla bla bla, stary taty ..
Ale ja o tym doskonale wiem! Wiem że to już czas, wiem .Ale co ja mogę?!..
Tak, mogłabym mieć już spokojnie dwójkę . Ale nie mam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2014, 15:10
Nie wierze, ze jestem na fioletowej stronie, tak dlugo czekalam na dwie kreseczki. Dzis w kanonizacje Jana Pawla II ujrzalam dwie piekne krechy. Co prawda jedna bledsza ale dzis dopiero mialam termin @. Jutro badam bete, progesteron i umawiam sie na wizyte do lekarza 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2014, 20:06
Mój pierwszy wpis:) Dotychczas podczytywałam tylko, ale w końcu postanowiłam sama zacząć pisać. Muszę się wypisać
Od podstawówki do końca studiów prowadziłam pamiętnik, i teraz trochę mi tego brakuję.
Zdecydowana większość pań tutaj pisze o staraniach, dlatego też miałam wątpliwości, czy powinnam w ogóle zaczynać pisanie, bo przecież jeszcze się nie staram. Jednak doszłam do wniosku, że skoro tu jestem, to może dzięki temu pisaniu czegoś się dowiem od osób, które miały podobne problemy do mnie. Nie znam się na tych badaniach jakie trzeba zrobić. Najpierw musiałabym trafić do dobrego lekarza, ale jak to zrobić? Staram się czytać opinie w internecie o danym lekarzu, ale są różne. Jednej pani się spodoba, innej już nie. Chyba po prostu trzeba zacząć sprawdzać. Mam już jedną panią doktor na oku, podobno dobra przy pcos. Jest ginekologiem. Zastanawiam się, czy w przypadku pcos nie idzie się do endokrynologa-ginekologa. Nie mam z kim o tym porozmawiać... Chciałabym pójść do takiego lekarza, który nie będzie mnie leczył tabletkami anty, bo nie wierzę że to leczy. Nawet nie mam stu procentowej pewności, że to pcos. Drugi pan doktor powiedział, że na podstawie samego usg nie można stwierdzić tej dolegliwości. Hormony wyszły w porządku, tylko prolaktyna za wysoka. Ehh, może któraś z pań może polecić dobrego ginekologa z Lublina, który zajmuję się dokładnie każdym przypadkiem i nie zbywa raz dwa? I który daje bez problemu skierowania na badania. Byłabym wdzięczna za podpowiedzi
Najlepiej żeby był na NFZ bo obecnie krucho z pieniążkami.
Z innej beczki. Mam dzisiaj fatalny humor. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam doła. Czuję się nieatrakcyjna, jakaś gorsza, niepewna siebie. Zastanawiam się czy to nie oznaka nadchodzącego okresu. Chyba mi wraca do normy, więc i humorki też. Okropne uczucie takie przygnębienie. Ale jeśli taki miałby być skutek uboczny normalnych cykli to niech tak zostanie:) Zaczęłam pić siemię lniane i wreszcie mi jajniki ruszyły. Póki co jestem zadowolona z efektu.
Och, wreszcie się trochę wypisałam. Tego mi było trzeba:)
W tym cyklu mam w planie nadal brać Donga. Mam wrażenie, że wiele mi pomógł w poprzednim cyklu, śluz i w ogóle cała owulka była ładna, bo gdyby nie on to pewnie nie byłoby tak dobrze przez chorobę i antybiotyki. Tak więc mam nadzieję, że i w tym cyklu pomoże 
Będę brała również Manez, bo widzę różnicę pomiędzy tym kiedy go brałam, a teraz, kiedy przestałam na jeden cykl. Chodzi o moją migrenę. Jeśli miałam już atak, to był on o wiele słabszy podczas brania Magnezu. Wczoraj i przedwczoraj niestety ataki wróciły do stanu sprzed brania i nie było to fajne 
Myślę jeszcze nad wiesiołkiem (Oeparolem), bo mimo że na śluz nie pomógł (bo nawet nie musiał) to widziałam różnicę w innych sferach, więc chyba do niego wrócę.
I mocno zastanawiam się nad Conceive Plus. W prawdzie na śluz nie musi mi pomagać, bo w czasie owulki nie narzekam. Ale może pomoże na przeżycie plemniczkom? Zastanawiam się gdzie najlepiej go kupić. I czy w tubce czy aplikatorach?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.