Nie udalo sie:(
juz sie nie uda bez lekarzy. Tak czuje za bardzo chce.
chyba robie przerwe od ovu od wszystkiego...
oj ja tam już nic nie wiem..
Mam otóż nowy cel - 19 maja - ta magiczna data to wizyta u tego cholernego anestezjologa, bo bez tego znieczuleniu mogę powiedziec papa!
Pani w rejestracji była trochę zaskoczona naszą niefrasobliwoscią
"Na konsultacje z anestezjologiem nalezy umawiac się miesiąc przed porodem"

Łaskawie wcisnęła nas gdzieś własnie 19maja w póżnych godzinach wieczornych.
No i teraz nogi w supeł,zero wysiłku i czekamy..
Mogę co najwyżej teraz tłumaczyc dziecku,że na prawdę z tym wychodzeniem na swiat to nie ma się do czego śpieszyc.
Wczoraj trochę się zestrachałam ponieważ urządziłam sobie wycieczkę po mieście - oczywiscie w szlachetnej sprawie - pojechałam z Olą do szkoły..no i w międzyczasie pojawiły się bóle jak na okres..pewnie jakieś tam Braxtony i Hiksy tylko bardziej nasilone.
Doturlałam się jakoś do autobusu a potem do domu i na moją ulubioną sofę - potem już mogłam tak zostac, ale R swierdził,że w końcy jestesmy małżeństwem i musimy spac razem.
Nie uwzględnił,że określenie "razem" - oznacza razem z Olą i razem z kotem.
W zasadzie o miejsce dla mnie i mojego brzucha to raczej było trudno, ale po czasochłonnych działaniach logistycznych udało mi się ugrac trochę miejsca w w nogach szanownego towarzystwa.
Dzis wstałam jak nowonarodzona i jestem przekonana,że wytrzymam te parę dni.
Skurcze przeszły i nadaję sie do życia - mały jak zwykle fika - także dzień jak codzień się zapowiada.
Oczywiscie znajoma cały czas mi przypomina,że 14 maja jest zjawisko pełni i wszystkie ciężarówki skazane są na natychmiastowy poród.
Oświadczyłam jej,że niestety w tym roku pełnię odwołano..będzie ciemno jak w d.. u murzyna.

Odliczanie czas zacząć...
testujemy za 12 dni
))
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2014, 20:35
Ok..wdech-wydech...wdech-wydech....mam nadzieje, ze zdam ten test.........wyjde na glupka jak nie zdam
moj sie smieje, ze na bank obleje
a chuj jak obleje to obleje...w anglii jest ine prawo niz w polsce ( bynajmniej jak mieszkalam w polsce)...W polsce nie mozesz wsiasc z kolkobez prawka...w anglii mozesz juz jezdzic na prawku tymczasowym ( 10 lat waznosci!), ubezpieczyc swoj wlasny samochod...tylko trzeba miec czerwona eLke nalepieona z tylu i przodu i jechac w samochodzi z kims kto ma pele prawko od minimum 3 lat i w wieku powyzej 21 lat...no i nie wolno wjezdzac na autostrade...powiem szczerze ze Lka sie oplaca bo dziwne ale mam ubezpieczenie duuuozo nizsze niz jak zdam test..dziwne, przeciez jako uczen moge sprawic wiecej niebezpieczenstwa na drodze, niz osoba z pelnym prawkiem...bardzo dziwne...moj insurance po zdaniu prawka bedzie 3 razy wyzszy niz na eLce..dziwne...ale juz po roku cena bardzo zmaleje...trzeba jednak bulic przez caly rok...no coz jak trzeba to trzeba..musze zobic pawko bo czasami jezdze sama i jakby mnie policja zlapala to bylyby straszne problemy..raz nie juz zatrzymali ale powiedzialam ze prawko zostawilam w domu...sprawdzili ze mam olaty i muscili ufff..na ubezpieczeniu na elke nie pisze ze to ubezpieczenie na elke, wiec sie nie walneli....ale...jesli bedzie jakis wypadek, stluczka to mam pozamiatane, wiec nie chce juz ryzykowac...musialam zaryzykowac b nie mielibysmy jak sie dostac do pracy...jezdze juz tak 1,5 roku
ale firma ubezpieczeniowa cos marudzi ze za dlugo mi schodzi, ze nie umowilam wogole testow itd... chcialam czekac do 7 kwietnia, bo od 7ego kwietnia sa tylko angielskie testy, przed tym terminem mozna bylo zdawac po polsku...i wtedy nie bylo wytumaczenia ze nie zrozumialam hahahah no nic trzeba zdac to, bo w koncu musze miec prawko...fajnie byloby pojechac gdzies dalej albo jechac do pracy bez stresu ze zostane zatrzymana....wiem, ze to nie legalne...ale nie mam wyboru.
już mam tego dość
(( czemu tak trudno zrobić dziecko ????????wyluzowałam i tez się nie udało
(( juz nie wiem co mam robić..nawet spokojnie nie umiem gazety przeczytać bo to ta piosenkarka czy aktorka w ciazy
((( ciągle ktos z moich znajomych zachodzi w ciąże..dobrze ze juz mam synusia bo jak bym tak długo starała się o pierwsze to juz bym całkowicie zwariowała
//
Ostatnie foto przed wyjazdem. 16 tydzień.
A w brzuszku Stanisław Feliks 

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2014, 11:15
Nowy cykl rozpoczęty, ale nie pokładam w nim żadnych nadziei, jakoś tak wewnętrznie pogodziłam się z tym , że nie dane będzie mi być mama, wytyczam sobie nowe cele, mam super męża i udany związek i nie chce go zepsuć szaleńczym staraniem się o dziecko. Będzie co ma być lepszy spokój niż nerwówka.
Spadła, a tak się cieszyłam. Już nawet płakać mi się nie chce.
http://www.youtube.com/watch?v=f29-sXZwl7I
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2014, 08:51
Zawsze jest coś co martwi w ciąży...
najpierw były plamienia jak ustąpiły no to radość
zaczęły się mdłości, trwały tydzień - ustąpiły i kolejny stres czy z Kropkiem wszystko ok ?aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
Zawsze coś będzie niepokoić.. chyba dopóki nie poczuję ruchów dziecka.
No kurde nie da się co 5 dni biegać na USG i sprawdzać... choć ochota jest niesamowita...
Wczoraj zrobiłam mężowi aferę z pająkiem bo widzę, że łazi po suficie. To grzecznie proszę Kochanie zabierz go i wynieś za okno tylko nie zabijaj. Kochanie spuściło pająka w kibelku.... no więc ja w płacz, że pająk został zabity....
Mój biedny Miś ...
)
Spóźnia mi się okres 2 dni, gdzie przez prawie pół roku był regularnie co 28 dni. Nie planowaliśmy jeszcze dziecka, ale się nie zabezpieczamy. Praktykujemy stosunek przerywany, ktory przez ponad 6 lat nie zawiódł,z przerwa na planowaną ciążę w 2011
Jakoś boję się tej wizyty, sama nie wiem czemu hehe. Mój mąż czasem mam wrażenie, że myśli, że ja przesadzam z tymi badaniami. Niby ze mną pójdzie ale jakoś tak niechętnie. W czerwcu, jakby teraz nam się nie udało to chciałam, żeby poszedł na badanie nasienia, ale jakoś boję się, że on nie będzie chciał go zrobić. Byle do 16.40
Ciekawe czy już jakieś jajko się wyhodowało ;p
I już po świętach, trochu mnie nie było :)odkąd założyłam konto na ovu moje cykle są dziwaczne :0 Duphasto biorę już prawie rok a te ostatnie miesiące to jakaś tragedia. W piątek zrobiłam poziom FSH i estradiolu wyniki dopiero pod koniec tygodnia ale nie spodziewam się poprawy, nawet wręcz przeciwnie chyba wyjdą gorzej niż ostatnio...
Od czterech dni przeszly mdlosci, myslalam ze to chwilowe, ze wroca ale chyba juz nie. Jestem dopiero na przelomie 10/11 tygodnia wiec to troszke szybko. Na jedno super ze juz tak mnie nie mecza a na drugie zaraz przychodza glupie mysli czy z bobo wszystko w porzadku. Do wizyty jeszcze 12 dni, wiec musze uzbroic sie w cierpliwosc. Brzusio pobolewa wiec to dobry znak ze rosnie...nadal bywam spiaca i nie ma dnia zebym nie uciela sobie godzinnej drzemki, stracilam jednak apetyt i jadam mniej niz wczesniej, pomimo ze moglabym teraz pozwolic sobie na obzarstwo ja jakos nie mam na to ochoty. Nadal mam mega smaka na truskawki wiec jadam je codziennie.
Dawno nie pisałam, a to przez pracę, głownie udzielam się na forum dla kobiet które rok lub dłużej starają się o dziecko.
W sumie nic do powiedzenia nie mam, badania do dupy, prawdopodobnie mam zapalenie tarczycy, więc szkoda sie rozpisywać, jak na razie nic nie idzie w dobrym kierunku.
Nasz wypad majówkowy będę wspominać całe życie
Zadzwoniła do mnie jakiś czas temu kuzynka mojego taty z Niemiec, że chce zorganizować spotkanie rodzinne w Zielonej Górze i zaprasza nas od 01.03 do 03.03. Jedyne co mogę powiedzieć, to to, że byłe Meeeegazarąbiściasto
Poznałam ludzi, którzy są moją rodziną a z którymi nigdy nie miałam kontaktu. Są to tak cudowni ludzie, pozytywni i wszyscy są umuzykalnieni
także, jedliśmy, piliśmy, śpiewaliśmy, graliśmy itp. itd.
Całkowicie nie myślałam o staraniach, wyluzowałam się na maxa (bardziej psychicznie niż fizycznie ;p) I jedna ciocia mi opowiedziała historię swojej synowej(która też ma Hashimoto) z baardzo pozytywnym zakończeniem( kobieta ma dziś 4 dzieci ;p)
Wrzucam kilka fotek ze zjazdu 




Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2014, 12:48
Ten @ źle znoszę...
Lekkie zawroty głowy, krew z nosa..
Nawet nie układają mi się włosy i szybko się zrobiły tłuste ;/
ahhh niech lepiej szybko się skończy bo zwariuje haha 
Oczywiście brzydka pogoda.. Nie chcę mi się wychodzić 
A muszę kilka spraw załatwić 
Za mną już 3 zastrzyki, gdzieś godzinę po drugim już zaczęłam czuć jajniki, w ciągu dnia też je lekko czuję. Podglądanie co nam tam urosło wypada na sobotę.
Po wydarzeniach ostatniego weekendu pojawił się u mnie paniczny strach przed lekarzami. Powinnam wyczekiwać tej sobotniej wizyty, a ja tam wcale nie chce pójść, bo się boję. Boję się, że znów coś złego się wydarzy.
Co to był wczoraj za dzień
wybrałam się na rower!!!!!Pierwszy raz od półtora miesiąca zdecydowałam sie na świadome ćwiczenie, ruch taki wiecie... (chodziłam wcześniej na siłownie)
i to był strzał w dziesiątkę!Zrobiłysmy z koleżanką 25 km
oczywiście spokojnym tempem,ale jak ja tego potrzebowałam!!! dotlenilam sie i spało mi się bosko... a wybrałam się z nia ponieważ miałam wczoraj popołudniu taki dobry przypływ energii i chciałam to wykorzystać 
dziś rano oczywiście meeega senność i za nic nie chciało mi się ruszyć z łóżka, poza tym obudził mnie ból, takie rwanie sutków... okropne 
Zobacze moją fasolkę już za 4 dni :*
W aktualnym cyklu dolaczylam picie specyfiku o nazwie Melissa/Phosphorus comp. w skladzie poza agnus castus (znanym z castagnusa) sa na przyklad Lebiodka majeranek, melisa, sasanka lakowa, fosfor (?).
Akupunktura byla raz, po owulce.
Przez 6 dni pilam i ja i S specyfik o nazwie VitaSprint B12. Kupilam go na poprawe koncentracji bo znajdowalismy sie od paru tagodni w sporym stresie (wesele). Bralam to tez kiedy przygotowywalam sie do obrony doktoratu i swietnie dzialalo. Przypadkowo wyczytalam na niemieckich forach, ze niektorym kobietom pomogl ten specyfik zajsc w ciaze
.
Boże... ale mam chandre!! Nawet nie potrafie opisac swoich emocji:( Wszystko jest do dupy! WSZYSTKO! Zaczne od rzeczy bardziej przyziemnych: Kilka dnia temu mielismy jechac z narzeczonym za granice do pracy do Niemiec, ale w ostatniej chwili szef nas wykiwał i zostalismy obecnie na lodzie;( Niby kazał nam czekac, ale ja mu nie wierze, bo to samo było rok temu, gdzie fianlnie pojechalismy na 2 marne miesiace (wiem, zawsze cos) Ale problem w tym, że planujemy ślub i wszystko było uzależnione od tego wyjazdu!! Dziewczyny, juz mielismy przedwstepny termin miedzy soba ustalony i co kurwa?!
Nic z tego! Serce mi peka z tego powodu! Jestem gotowa jechac zapierd*** za granica a i to nawet nie moze nam sie udac:( Do niczego sie nie nadaje! Jestem po studiach pedagogiczych (lic.) ktore i tak mi nic nie dały bo nie ma pracy na tym pojebanym podkarpaciu!!! Moj narzeczony tez nie może sie odnalezc choc jemu sie uda w koncu bo jest bardzij ogarniety.
.......Tak bardzo pragne za Niego wyjśc, zostac jego żoną, zamieszkac z Nim i miec wreszcie świety spokoj, znalezc dobra prace w zawodzie..
....Tak bardzo pragne miec to wszystko i wreszcie móc planowac dziecko!
Wy dziewczyny przynajmniej jestescie w tej sytuacji ze Wy możecie planowac dziecko, że obecnie planujecie, a JA dopiero jestem na etapie marzenia o planowaniu- co czasem wydaje mi sie ze to jest o wiele gorsza pozycja:(
Nawet nie moge planowac!, a już bym chciała...Planowac, testowac, oczekiwac itp itd..Nawet tego nie moge 
Obserwuje swój cykl, ale co z tego? Robie to od 4 miesiecy.. no ale przynajmniej wiem, że mam cykle owulacyjne i ze okres mam regularny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 listopada 2014, 14:26
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.