dziewczyny pomocy ! czy miałyscie cos takiego ze okres mialyscie miec np tak jak ja 10tego czyli dzis ( @ brak! co nie znaczy ze nie moze sie spoznic:/) a ovufriend wyliczyl na 15stego i jak zrobilam test cazowy rano wyszedl negatywny . czy to znak ze nie jestem w ciazy czy poprostu bardziej sugerowac sie tym jak ovu.. wylicza nam dni? dodam ze napisane w detektorze mam ze jesli jestem w ciazy to prawdopodobienstwo pozytywnego testu jest na dzis 18 % . czyli co? nie jest powiedziane ze nie jestem w ciazy?
schizuje sie mmasakrycznie i mysli mam 100 na minute prosze o jakas rade
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 18:30
Wycieczka rowerowa do Zagórza się udała nad jeziorkiem było pięknie
moja drużyna zebrała 14 worków śmieci po 120l
do tego wielkie przygody pękła opona w rowerze i szukanie na szybko po domach kto ma odsprzedać łatkę lub dętkę
było świetnie
i mam nadzieję że po takim wysiłku ta @ się pojawi jak nie to postaram się o wizytę u ginekologa
Po kolejnej wizycie, już 3 męża u urologa - gulka się nie zmniejsza, mimo już dwóch serii antybiotyków, ponieważ raczej nabawił się jej mechanicznie (choć sam sobie nie może przypomnieć kiedy i jak). Ma teraz odczekać tydzień i brać przez kolejne 10 dni czopki zmniejszające stan zapalny, a po 4 tygodniach badanie nasienia.
Może też tak być, że to po prostu taka 'uroda' męża i już. Jeśli nie przeszkadza mu to w życiu to jest ok, a dodatkowym plusem jest to, że umiejscowiona jest na zewnątrz, co nie powinno wpływać na nasienie. O tyle dobrze.
Najgorsze jest to, że znów musimy czekać. Najpierw tydzień, by organizm jako tako oczyścił się po tych antybiotykach, które były silne i niestety nie były obojętne na jelita męża, a przy jego chorobie jest to groźne. Później czopki, kolejny miesiąc i dopiero dowiemy się czegoś na temat jego plemników. No ale damy radę, musimy.
W tym cyklu jest jakiś tak dziwnie. Myślałam i miałam nadzieję, że owulacja będzie o czasie albo nawet ciut wcześniej,a tu jak do tej pory raczej nic, oprócz śluzu. Nie czuję jajników jak zawsze, nie mam innych objawów jajeczkowania. Tempka na stałym poziomie, jak po stole. No nie wiem, może w najbliższych dniach się coś ruszy.
Ale mogłam się tego spodziewać - mam w tym miesiącu tyle pracy, że szok. A wraz z nią stres oczywiście, w ostatnim tygodniu aż za dużo, a to właśnie czas owulki był... Mam nadzieję, że się jedynie przesunie, a nie zniknie całkiem.
Z serduszkowaniem też lipa w tym cyklu. Mąż też ma mnóstwo pracy, no i oboje ślęczymy do północy, do tego jakieś sprawy pilne do załatwienia i zmęczeni jesteśmy potwornie, na łóżko padamy jak kawki bez ochoty na czułości. Nie wiem, nie liczę już w ogóle na ten cykl. Zobaczymy jak będzie. Może jakimś CUDEM Conceive Plus zadziała, jeśli w ogóle go jeszcze użyjemy 
Piszac to wszystko , placze, wspomnienia wracaja...... po co ja to robie ? po co ja wracam do tego....? Bylo, koniec, ludzie przezywaja wieksze tragedie...
Czy znow cierpie na zacmienie umyslu??? Nie. To nie to, to raczej forma wymyslonej przeze mnie terapi.... moze pomoze... Nie oczekuje pocieszenia.
Rok po tym wszystkim, wydaje mi sie, ze juz jestem troche silniejsza, ze jestem w lepszej psyhicznej formie, ze dam rade, ze musze tylko bardziej nad soba pracowac.... Ale ten placz.... to jest moja zmora, czy dacie wiare,ze placze nawet wspominajac dziecinstwo, placze,gdy w dzienniku mowia o wypadkach, placze, gdy ogladam filmy, placze.........hormony czy taka moja natura??? Nie wiem, razem z moja siostra jestesmy jakies z kosmosu, bo obie reagujemy emocjonalnie, na te same rzeczy. Nie jestesmy blzniaczkami
ech.......
Wracajmy do przeszlosci..............
Koncowka maja cudowna, znalazlam klinike przy szpitalu, niedaleko domu, nowy , piekny szpital ( jak wiekszosc tutaj
)Informacja na stronie kliniki, ze lekarz - pani doktor- mowi po polsku. Mimo iz calkiem dobrze radze sobie z jezykiem angielskim, swiadomosc,ze opiekuje sie toba lekarz, mowiacy w twoim ojczystym jezyku, jest bardzo uspokajajaca, moze przez to, ze potrakuje cie lepiej,ze jest z tego samego kraju co Ty?? bo kto w ameryce uczy sie polskiego??!!
Telefon, pani doktor bardzo zajeta, wolna za 3-4 tygodnie, ale po krotkim wywiadzie i opowiesci o mojej przeszlosci ginekologicznej, radza zglosic sie jak najszybciej.....
Tydzien pozniej wizyta- przyjmuje nas polozna, mowi,ze bedzie sie mna zajmowac, wywiad, testy czy rzeczywiscie ciaza- wszystko jest ok.
Nastepna wizyta za 2 tygodnie , pierwesze usg ze wzgledu na to,ze nie potrafilam im powiedziec KIEDY MIALAM OSTATNI OKRES !! no tragedia i wstyd!!
Czas pomiedzy wizytami mijal leniwie, zaczynalam sie troszke kiepsko czuc, ale tylko rano i jak bylo goraco, moja praca jest siedzaca, wiec zbytnio sie w niej nie mecze.Zaczelam czytac rozne ksiazki, no bo przeciez trzeba sie wyedukowac w tym temacie ....
USG- pani , ktora je robila, stwierdzila,ze jeszcze malo co widac, wiec ciaza nie jest tak duza,jak sie spodziewali, zrobili bete i do domu.
W nocy sie zaczal moj horror, ktory trwal nastepne 2 miesiace.......
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2014, 19:53
19 dc
Transfer. Jedna śliczna blastka podana, trzy zamrożone dziś, jutro jedna. Moja pierwsza procedura zakończona 4 mrozakami i świeżym transferem. Jestem więcej niż zadowolona. Zgodnie z wytycznymi MZ pierwsza beta za tydzień, a za dwa kolejna.
Pogoda dziś współgra z moim samopoczuciem - raz świeci słońce, raz pada deszcz, raz jedno i drugie, strasznie dużo skrajnych emocji to kosztuje. Na transfer, żeby przyjąć najważniejszego gościa lekko się umalowałam(na codzień tego nie robię), psikłam się perfumem, ubrałam bluzkę z ananasem, kieckę, którą przy pierwszym założeniu dwa razy 💩 ptak (biorę to za znak szczęścia), do przebrania koszulę z ananasem i skarpetki w ananasy, po wszystkim pojechaliśmy do KFC na Maxboxa 5 za 20 zł i zamiast onion ring dostaliśmy drugą porcję frytek 🤞 dodatkowo dziś pełnia 🌕
Jestem obstawiona lekami, mam zwolnienie z pracy, stresu nie przewiduje, cokolwiek się zdarzy dalej jestem szczęśliwa, wdzięczna, zrobiłam co mogłam, teraz Kropek decyduje czy zostaje i oby żadna endomenda mu w tym nie przeszkodziła 🤞
32 tydz.Wczoraj bylam na wizycie u ginekologa zrobil usg nawet 3D jak nigdy moglam zobaczyc twarzyczke malej :)wszystko dobrze wazy juz 2.200kg ja mam na plusie 6 :)szyjka skraca sie z 25mm przez miesiac na 22mm lekarz mowi ze to normalne ze bedzie sie skracac juz teraz coraz bardziej i ze problem by byl jakby miala 15mm .Dzis synek mial komunie jestem wykonczona ale wszystko sie udalo ceremonia potem restauracja i potem jeszcze posiedzielismy w domku,rano tylko ale to chyba z wrazenia dostalam bolow takich jak na okres musialam wziasc paracetamol naprawde sie przestraszylam zeby zamiast komuni nie znalezc sie w szpitalu ale na szczescie przeszlo uffff co za stres ;)teraz marze juz tylko o odpoczynku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 20:15
Jakiś taki dziwny niepokój mnie ogarnia...nie miałam nigdy złych przeczuć, ale dziś taka niespokojna jestem.
Przez ostatnie 2 dni aż 3 osoby próbowały ode mnie wyciągnąć co z planowaniem potomstwa. Oczywiście bardzo delikatnie, bo wiedza o moich przejściach, ale wydaje mi się, że zastanawiają się czy może jest coś nie tak, bo to przecież już 9 miesięcy po. ślubie...no nic, nie zaspokoiłam ich ciekawości i będą się zastanawiać dalej, a temat na jakiś czas odroczony.
A tak poza tym to mam maluteńkie mieszkanie i myślałam dziś, że mnie coś trafi, bo już kompletnie brakuje mi miejsca na upychanie wszystkiego, a cały czas przybywa... jak mi się marzy zmiana na większe i w końcu kolejna sprawa będzie odhaczona. Ale to może uda się zorganizować po wakacjach, bo teraz to bez sensu. Chociaż jakby się jakaś okazja przytrafiła, to bym bez zastanowienia pakowała kartony.
Ahhhhh....no i z plotek wiem, że mój mąż z czarnej owcy w rodzinie awansował na białego baranka (barana). Nagle jego rodzeństwo chce go brać na chrzestnego i na świadka na ślubie. Trochę mnie to irytuje, bo wiem co jest głównym powodem tej zmiany. Wcześniej to wszyscy go mieli gdzieś, a teraz nagle każdy go dostrzega, bo zaczęło mu się trochę lepiej układać. Ale to temat rzeka. Szkoda się nad tym rozwodzić.
Nie wiem kiedy minął ten tydzień. Nie wiem jak to się stało, że za mną już 6 zastrzyków (a nawet 7!)
Byłam na wizycie i jakoś ją przeżyłam mimo, iż bardzo się bałam. Mamy wychodowanych 6 jajeczek
3 po prawej, 3 po lewej, rozmiary ok. 14-15 i najmniejszy z branych pod uwagę - 9, endometrium 9 mm.
Dziś i jutro biorę jeden zastrzyk rano jeden wieczorem. W poniedziałek biorę tylko rano i kolejna wizyta, a na niej decyzja co dalej i kiedy punkcja.
Teoretycznie wygląda na to, że to już bardzo blisko, a ja mam wrażenie, ż to wszystko dzieje się jakoś obok i mnie nie dotyczy. Nie wiem czy włączyła mi się jakaś obojętność, po tym załamaniu po przedostatniej wizycie, czy po prostu wbiłam sobie do głowy, że tylko spokój może mnie uratować, że jestem niepokojąco spokojna i siedzę sobie gdzieś obok tego wszystkiego 
Ps. jajniki to dzisiaj rano lekko pobolewały, a teraz prawy już tak naparza, że aż na nogę promieniuje, oby pięknie sobie tam rosły jajeczka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2014, 22:40
4cs
22dc
10dpo
Moje cycki są jak balony, wielkie i obolałe, a ból podbrzusza wygląda jota w jotę na @. Mam wrażenie, że zołza przylezie nawet dziś, tak jakby miało zaraz chlusnąć. Czuję się tak, jakby to był dzień @, choć zgodnie z obserwacją jeszcze minimum 3 dni.
zaczelismy 9 tc
juz zaczyna mi sie ten czas rozpedzac 
miałam wczoraj zdac relacje, ale nie miałam za bardzo czas, po powrocie z kliniki byłam tak głodna, ze poszlismy do baru na obiad...zgarnelismy jeszcze znajomych i wybralismy sie w 4 na cos dobrego 
ale miałam apetyt, jednak wszystkiego nie dałam rady zjesc...
a teraz relacja z wizyty:
Kropus ładnie rosnie, ma juz 1,51 cm, serduszko bije, nawet przez 3 sekundy je słyszelismy, az mi łezka popłyneła, cos pieknego...
jestem juz umowiona na wizyte na usg prenatalne 16 czerwca i to bedzie koniec wizyt w klinice, a jutro dzwonie i zapisze sie do mojego gina na NFZ zeby załozyl mi karte, az jestem ciekawa kiedy sie dostane, bo do niego sa duze kolejki...
a tu zdjecie Kropka i bijacego serduszka 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2017, 21:40
ehhh jestem obolała dzisiaj po wczorajszym wypadzie
mam lekkiego doła i nic mi się nie chce... @ dalej nie mam i nawet nie czuję się jak bym ją miała dostać ;/
cieszę się pięknym słonecznym dniem
24tyg4dni
W czwartek wizyta u poloznej. Zmierzyla brzuszek i jest idealny
Nie wiedzialam nawet ze takie cos sie robi. Tyle ile jest tygodni ciazy taki sam numer w centymetrach powinnien byc. Wtedy polozna wie, ze dziecko ma odpowiedni rozmiar. Wyszlo dokladnie 24cm, wiec Charlie jest idealny. Tylko z USG wiemy, ze ma dlugasne nogi. Bedzie sportowiec po tacie 
Polozna posluchala serduszka i w tym samym momencie kiedy przylozyla maszynke do brzucha Charlie zaczal kopac jak szalony i Susan po raz ktorys juz powtorzyla, ze aktywne dziecko to zdrowe dziecko. Wiec nie musze sie martwic, ze ma ADHD ;Do
Chociaz nie wiem, bo od kilku dni maly jest tak aktywny, ze sie zastanawiam czy w ogole spi oO w sobote obudzil mnie skurcz lydki o 6.30am a Charlie impreza na calego. Az tatusia obudzilam, i tak zasnelismy spowrotem z lapami na brzuchu
potem jak wstalam o 9.30am maly dalej cyrki. I tak caaaly dzien, dzisiaj to samo
Uwielbiam to. Wiem, ze wszystko jest wporzadku z synkiem. Polozna mowi, ze juz mam zwracac uwage na ruchy i jak nie poczuje nic caly dzien to dzwonic, ale u nas nie ma szans nawet ze co godzine nie poczuje. Charlie dba o to zeby mamusia sie nie martwila 
Pogadalysmy juz wstepnie na temat porodu. Jako, ze chce rodzic w domu to wytlumaczyla mi wszystkie procedury i jak to wszystko wyglada. Jestem taka podekscytowana, nie moge sie doczekac porodu. Mam nadzieje, ze wszystko pojdzie z planem i urodze w domku. Dzisiaj napisze wstepny plan porodu, bo juz na nastepna wizyte musze miec cos przygotowane.
A poza tym to mielismy dzisiaj jechac na car boot sale po jakies ciuszki dla synka, ale pogoda brzydka i zrezygnowalismy, moze w przyszla niedziele bedzie lepiej. I bardzo sie ucieszylam, bo wczoraj pisalam z kolezanka z Londynu, ktora ma 4miesiecznego synka i zaoferowala, ze przysle nam jakies ciuszki
Jak milo z jej strony! A myslalam, ze nic nie dostaniemy po nikim, bo rodzina daleko i jakos nikt malutkich dzieci nie ma, a tu prosze jaka niespodzianka. No i musimy sie wreszcie ogarnac z wyprawka, bo czas ucieka! 
Ciazowe dolegliwosci - nic za bardzo...
Robie sie znowu bardziej zmeczona, czaaasem jakas lekka zgada czy plecy pobola, ale tak to jest CUDOWNIE!
Brzusio rosnie, ja go kocham i jestesmy szczesliwi.
A - na wadze +5kg z ktorego jestem baaardo zadowolona
Taki mialam plan od samego poczatku. Licze na max +10kg przez cala ciaze wiec wydaje mi sie to wykonywalne
Nie ograniczam sie z jedzeniem, ale jak zjem cos niezdrowego to jem tez owoce i warzywa zeby sie wyrownalo. Dajemy raze
a teraz uciekam do kuchni po lody i jablka! 

Wiadomość wyedytowana przez autora 11 maja 2014, 11:56
Wykańczam się psychicznie,jak nie znajdę rozwiazania to oszaleje.... z niczym sobie nie radzę z dziećmi a przede wszystkim ze sobą...nic już nie chce,nie chce więcej dzieci, mam wszystko w dupie...
jak ja nie lubie niedziel , na dodatek od kilku dni pada deszcz, wieje ale w sumie to przywyklam do tej pogody holenderskiej - o ile sie da przyzwyczaić ;)4 dni do testowania czekam znów jak na zbawienie choć niewiem czy dobrze czy zle ale nabrałam jakis nadzieji ze moze bedzie dobrze ovu zaznaczyl ze jesli jestem w ciazy to test wyjdzie w 36% pozytywny niewiem co o tym mysleć ale nakreca mnie to jakos troche do pozytywnego myslenia mimo szarugi za oknem ja mam jakos dobry humor 
dobrze ze mam wspanialego faceta ktory mnie wspiera w kazdym momecie nie watpi mimo ze ja czasem zwatpiewamprzynajmnej nie okazuje tego . (bedzie najlepszym tata na swiecie - jak sie uda oczywiscie
w co wierze
)
mam nadzieje ze z miłą wiadomościa pojedziemy za 2 miesiace do Polski na urlop i oglosimy ze bedziemy mieli dzidzie szczegulnie ze rodzice mojego K. maja rocznice ślubu 
nic uciekam robić obiad a raczej dokonczyc
zycze wspanialej niedzieli i upragnionych dwóch kreseczek na tescie :*
Wlasnie jajeczkuje. Niedziela, maz i ja w domu. Nic tylko sie kochac. To jest ostatnia szansa na poczecie droga naturalna, poniewaz w kolejnym cyklu mam zaplanowana laparoskopie jako wstep do inseminacji. Maz woli od razu in vitro, ale doktor na razie tej opcji nie proponowal.
Oczywiscie nie pisalabym tu, gdyby niedziela uplywala spokojnie na prokreacji. Od paru cykli jestem bardzo niespokojna i placzliwa w czasie owulacji. Przez to klocimy sie z mezem, co jak wiadomo nie sprzyja poczeciu ani nawet jego probom. Tak, jak dzis.
Maz pojechal ogladac jakies samochody, wroci dopiero wieczorem. Ja zostalam, bo wolalam poplakac. W sumie, to wolalabym sie pokochac, ale juz zdazylismy sie poklocic, wiec...
Powiedzialam mu, ze odwolam jutro zabieg. Jak nie bedzie laparoskopii, nie bedzie inseminacji. Bez inseminacji (w razie niepowodzenia) nie bedzie in vitro. Nic nie bedzie. A poniewaz juz jestem w kiepskim stanie psychicznym, odwolanie dzialan medycznych jeszcze mi ten stan pogorszy. Bo wtedy nawet nie bede miala zludzen, ze cos robimy i cos sie dzieje. Naturalnie, jak widac, nie wychodzi, wiec pomoc lekarska jednak potrzebna. Ale ja odrzucam. Chyba chce pojechac do mamy i podleczyc troche moja psyche.
Pobyt na owu jakoś mnie uspokaja, forum rozbawia i poprawia humor (dziewczyny jesteście niezastąpione), trochę sie wyciszylam. Wiadomo, ze wszystko sprawdzam, ale już bez ogromnego ciśnienia jak na początku. Byliśmy na długim weekendzie w Wiśle ze znajomymi, sami bez córki - została z babcia w domu. Odpoczęłam, myślałam ze w tym miesiącu nie miałam owulacji a tu niespodzianka - wszystko mi sie przesunęło i miałam ja 1 maja. No prosze, zobaczymy co z tego będzie, bo
były, ale tak zupełnie na luzie i bez ciśnienia
. Od 4 dni jem olej lniany na poprawę sluzu płodnego. Ma tez dużo kwasów omega 3 , ale smak - tragedia. Mieszam go z serkiem twarogowym, dodaje trochę soli, szczypiorku i rzodkiewki, ale i tak szału nie ma... Córka dzisiaj wyjechała nad morze na tydzień, wiec tez trochę odpocznie i przede wszystkim zmieni klimat
ja tez odpoczne, choć już zaczyna mi brakować jej gadulstwa....
W środę planowana @ zobaczymy czy zawita, czy zdążę rano zatestowac, kto będzie szybszy - ona czy ja - oto jest pytanie. Dobrze ze poniedziałek i wtorek pracuje cały dzien bo pewnie bym nie wytrzymała tego napięcia... Nie lubię tego czasu oczekiwania...
Ale jestem z siebie dumna, bo nie dopatruje sie żadnych objawów - co ma być to będzie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2014, 14:37
od ponad 4 lat staramy sie z chlopakiem o dziecko juz od jakis 4 lat stwierdzono u mnie Pco , lekarka ktora mnie badala przepisywala mi leki antykoncepcyjne na uregulowanie miesiaczki ..
bralam SINdy 35 bodajrze.. jakies niecale 2 lata i okres byl regularny . jednak po odstawienu tabletek mialam okres raz na 8 miesiecy raz na 2 , roznie to bylo..
przez kolejne 2 lata nie bralam nic bo w sumie odpuscilismy okres sam sie pojawial raz na jakisies 2 miesiace , bywalo ze nawet mialam krwawienie 3 tyg, ginekolog po zbadaniu podejrzewal ze moglam byc we wczesnej ciazy(mowil ze jest mozliwosc ze poronilam , bo krwawilam skrzepami i mialam bol w podbrzuszu) pozatym macica byla powiekszona , kazal zrobic test ciazowy i brac luteine , jednak po zrobieniu testu ciazowego okazalo sie ze wynik wyszedl negatywny wiec ciazy nie bylo , jednak po luteinie okres ustapil,teraz mama wizyte na wtorek , czy ktoras mialas podobny przypadek ? ;( co brac zeby miec cykle owulacyjne
?
No i przylazła
Dziwny ten cykl był, inny niż zawsze, @ spóźniła się 3 dni, pewnie dziś też by nie przyszła, ale mąż jej wczoraj pomógł przytulaskiem. Nawet @ jest dziwna, brzuch mnie nie boli. Byliśmy w sobotę na weselu, były tam 2 pary, jednej po 6 latach udało się z dzidziusiem, 2 już 10 lat prawie bezskutecznie, ale byli to tacy pozytywni ludzie, tak bardzo się kochający! Nie chcę się już przejmować, może taki jest plan GÓRY żebyśmy dłużej poczekali i bardziej do tego dojrzeli, a może jest taki że mamy zaopiekować się innymi dziećmi, które będą nas potrzebowały? Będzie jak ma być.
24
Może nie jestem wylewna w swoich wpisach ale bardzo lubię czytać historię innych dziewczyn aż od razu mi weselej milej w tak pochmurny i paskudny dzień.
Za to nasz Maluszek już się tak wierci w brzuszku mamy ze szok śmiejemy się z mężem że maratony urządza.
Wczoraj przyszła paczka z zamówionymi rzeczami do Maluszka (niestety nie umiem wstawiać zdjęć): termometr, nożyczki, gruszka, prześcieradło, smoczek, sudokrem, mata edukacyjna, czapeczki. A pod koniec tygodnia do odbioru wózek.
Ciuszki mam więc tych zakupów robić nie będę.
Miłego dnia wszystkim życzę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.