Przyznam, że z dość dużym żalem kliknęłam opcję zakończenia kalendarza ciąży. Pomimo pewnych trudności był to jednak bardzo fajny i przyjemny czas... Te cudowne kopniaki, przeciąganie się w brzuchu, niekiedy ogromny ból żeber i ciągłe bieganie do toalety...
Jakby na to nie patrzeć, to bardzo magiczny okres w życiu każdej kobiety. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś Pan Bóg pozwoli mi go ponownie doświadczyć i równie szczęśliwie zakończyć. 13 maja minął przewidywany termin porodu wg OM, a tymczasem wczoraj Kubuś skończył już 3 tygodnie. Wydaje mi się, że jest coraz bardziej "kontaktowy" w stosunku do nas. Przygląda się, jakoś bardziej świadomie się uśmiecha, podnosi głowę i sam przekręca się na plecki - ale myślę, że to zbyt szybko. Karmię go jeszcze moim mlekiem. Wprawdzie więcej odciągam laktatorem i podaję butelką z uwagi na tą gorączkę przy pełnych piersiach, ale uważam, że te 3 tyg. karmienia to i tak duży sukces, zważywszy na to, że moja mama karmiła zwykle po 2 tygodnie, a teściowa męża tylko kilka dni. Mama przychodzi i ciągle powtarza, że mamy błogosławione dziecko, bo prawie nie płacze, tylko śpi i nie daje nam jeszcze "popalić". Babcia obawia się, że go nie słychać, ale siostrze wystarczyło tylko stanąć przy wózku i mały tak się rozżalił, że mnie to aż zaskoczyło. Może czuje, że ja jakoś też niespecjalnie reaguję na nasze spotkania z siostrą. Co tu dużo mówić - siostrzenica miała nie schodzić na dół, a tymczasem przychodzi i piszczy, co sprawia, że mały się straszy. Przy kolejnym trzaśnięciu drzwiami zwróciłam siostrze uwagę, by zachowywały się nieco ciszej, ale niestety - obraziła się na mnie i wyszła zła. Trudno - dziecko jest dla mnie najważniejsze i nie pozwolę, by płakało przez głupotę innych. Zobaczymy jak to będzie, gdy na świat przyjdzie siostrzeniec...
Przedwczorajszy felerny dzień zakończyłam pierwszymi wymiotami... No cóż, ale przynajmniej potem było już ok, mogłam spokojnie zasnąć, a rano i przez cały kolejny dzień było świetnie! 
Niestety, dziś od samego rana mnie muli. Może nie tak jak ostatnio, ale znów mam to okropne uczucie. A wzmaga je ból głowy, któremu nie dał rady paracetamol. Zwalam winę na zmienną pogodę, bo jak tak mam się czuć jeszcze przez około miesiąc to nie wiem...
Na szczęście nie ma wymiotów, ale szczerze mówiąc, wolałabym już rzygnąć niż się tak męczyć. W ogóle dzisiaj jest totalnie niefajny dzień jeśli chodzi o moje samopoczucie. Senność, zmęczenie, rozmemłanie... No i do tego ból głowy i te nudności. Ech, ciężko mi, nie chcę się tak czuć!
W poniedziałek robię badania potrzebne na następną wizytę, która już w środę!
Nie mogę się docekać 
A dziś zaczęłam 8 tydzień
No i co znow nie wytrzymalam okres mialam miec 10tego a go niema Ovu wyliczyl ze mam mirc 15stego na dodatek wyliczyl ze jesli jestem w ciaxy to prawdopodobienstwo pozytywnego testu to 54 % no i zrobilam test i co !? Jak wzykle negatywny
chyba za bardzo sie zasugerowalam % ale czy to mozliwe? Jrsli okres wyliczony przez ovu mam 15 stego a dzis zrobilam ten test i jest negatywny to tego 15stego lub po nim cos sie zmieni ? Bo ja juz watpie i trace nadzieje
dzis juz bylam przekonana ze jesli jestem w ciaxy to wyjdzie chociaz cien a tu nic 
I dzis znow zaslablam czuje sie fatalnie. .Zadzwonilam na pogotowie i czekam boje sie
dzis plamienie ninadarzam juz za soba 
Decyzja podjeta 

Nasz synek bedzie mial na imie CHARLIE 
Jednoglosnie stwierdzilismy, ze to imie kojarzy nam sie
z usmiechnietym, cieplym i sympatycznym chlopcem 
bardzo sie cieszymy 

Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2014, 12:52
Rybki mi sie rozmnozyly. Wstaje rano, a tam pluskaja sobie takie malusie galaretki w akwarium. Az sie wzruszylam!
A potem kolezanka z pracy przyszla w odwiedziny z 8-tygodniowym synkiem. Ktoz pierwszy rzucil sie na dziecie, jak nie ja? No, ale mimo calej slodyczy, jak maly zaczal u mnie szukac piersi, musialam oddac go mamie i biegiem udawac, ze mam niesamowicie pilna robote! To bylo jak dzgniecie nozem w sam srodek serca! I to nic, ze starali sie poltora roku o niego. Nigdy sie nie badali, po prostu na zasadzie: mam juz jedno z poprzedniego malzenstwa, jak bedzie drugie to super, a jak nie to tez nie koniec swiata. Jest i to drugie, a ja musze za chwile dac sobie pokroic brzuch, by moglo sie okazac juz na 100%, ze matka natura to mi guzik ma do zaoferowania poza bolem.
Z mezem zgoda, dobre i tyle.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2014, 14:23
JEŚLI MOJA KRUSZYNKA OKAŻE SIĘ CHŁOPCEM DOSTANIE IMIĘ
MIKOŁAJ 
Co oznacza imię Mikołaj?
Mikołaj to imię męskie pochodzące od greckiego słowa "Nikolaos" ("nike" – zwycięstwo i "laos" – lud).
Jakie są osoby o imieniu Mikołaj?
Mikołaj to człowiek szlachetny, dociekliwy i sprawiedliwy. Ma świetne poczucie humoru, jest towarzyski, chętnie odwiedza znajomych, a także sam organizuje przyjęcia. Jest kulturalny, inteligentny, jednak mało elokwentny. Lubi muzykę. Mikołaj czasami wpada w melancholię. Jest wierny mężem, kochającym ojcem.
Mikołaj bardzo troszczy się o sprawy finansowe i doskonale wie, jak o nie zadbać. Zazwyczaj bierze aktywny udział w życiu społecznym. Priorytetem jest dla niego rodzina, do której jest mocno przywiązany i za którą czuje się odpowiedzialny.
Jego inteligencja nie rzuca się w oczy, gdyż jest niezbyt komunikatywny i nie stara się błyszczeć. Jego największymi sukcesami są te najmniej widoczne. Z równym rygoryzmem stosuje zakazy i nakazy moralne wobec siebie, jak i wobec innych. Nie znosi cwaniactwa i kombinatorstwa.
Mikołaj chętnie pomaga innym, udziela wsparcia każdemu, kto tego potrzebuje. Odważny, nie boi się ryzyka, ani ciężkiej pracy. Poświęca się dla idei. Życie wygodne i mało ekscytujące nie jest dla niego.
Inne formy imienia Mikołaj:
Mikołajek, Mikuś, Mikołaś, Miciu, Mi, Mika, Miklas, Miko, Miki
Imieniny Mikołaja:
2 lutego, 14 lutego, 21 marca, 9 maja, 19 maja, 2 czerwca, 9 lipca, 10 września, 29 września, 13 października, 13 listopada, 14 listopada, 5 grudnia i 6 grudnia
Powiedzenia z imieniem Mikołaj:
Święty Mikołaj wilkom pyski na kłódki zamyka
Mikołaj po lodzie, Nowy Rok po wodzie
Na Mikołaja porzuć wóz, a zaprzęż sanie
Barbara mrozi, Mikołaj lód zwozi
Znane osoby o imieniu Mikołaj:
Nicolas Cage – aktor amerykański
Mikołaj Kopernik – astronom
Niccolò Paganini - włoski skrzypek
Mikołaj Potocki – hetman wielki koronny
Mikołaj Rej – pisarz
Nicolas Sarkozy – prezydent Francji
Nikola Tesla – serbski wynalazca
Nie lubie mieszkac w bloku ze wscibskimi sasiadami(bezdzietnymi) dziecko zacznie strzelac fochy a oni juz pukaja, masakra tak mnie to drazni a co dopiero jak drugie przybedzie, to sasiedzi wykoncza mnie psychicznie. Jestem taka zla na to, ze najchetniej bym sie spakowala i wyjechala stad, ale gdzie pojde? sprzedalibysmy mieszkanie i chyba pod most dalej. Jak sobie radzic z takimi ludzmi dookola? oto jest pytanie...
i po, usg potwierdziło pęknięcie 1 pęcherzyka, 2gi jeszcze był może pęknie,
sama inseminacja była ciut lepsza od ostatniej bo robił ja ten co miał
a nie rzeżnik.
Od środy mam brać duphaston, troszkę dłużej niż miałam bo wyjeżdżamy i usg kontrolne mi przesunął.. padłam po zabiegu, przespałam pół dnia.
No i dzisiaj 1 dawka Clo mam nadzieję że coś pomoże. W tygodniu trzeba jechać na badania poprawić TSH czy euthyrox coś pomaga czy raczej nie. Zobaczymy po wynikach.
cóż..niedziela była burzliwa powiedzmy... pokazałam mojemu mężowi ten pamiętnik...
z racji tego,że nie umiem mu powiedzieć, co czuję, w jakim jestem stanie, a on mi na to,że ...
zastanowiłaś się ,że ja tez moge mieć swoje kłopoty, przemyślenia? że tez to przeżywam, co się stało? i się staram jak mogę... pyta się mnie co mam zrobić? żebym była szczęśliwa? zatkało mnie... mam go, kocham go ale nie umiem chyba mu tego okazać...a on kocha mnie ale nie umie być blisko, przytulić, pogłaskać to nie wiele... a ja? nie chwale go jak coś zrobi, skosi ogródek, posprząta czy powiesi pranie, takie drobnostki, bzdury a składają się na nieporozumienia... Mój mąż przeczytał i myślał,że go nie kocham,że jestem smutna zła i załamana i czy ja ?chce rozwodu... kocham go i nawet sobie nie wyobrażam jak bym sobie poradziła sama, jeśli razem z nim jest mi bardzo ciężko... ale on ma swoje wyobrażenie przyszłego życia, a ja swoje... on chce odchować dwoje dzieci i wyjechać, może sprzedać nasz dom kupić mieszkanko i jeździć to tu to tam, po świecie zobaczyć, zwiedzić i tak odpocząć, rozumiem go ale ja... moja oazą jest dom, ja tęsknie za Frankiem którego nie ma i nie potrafię żyć, jak wcześniej, nie wiem dlaczego, czy to żałoba i przejdzie czy na zawsze zostanę smutna, rozżalona i nieszczęśliwa...
Jedyne co przychodzi mi do głowy to postarać się docenić mojego męża, pokazać mu to,(doceniam i kocham ale on tego nie czuje) jeśli będe potrzebowac podejde i sie przytulę, a nie będe sie odwracać plecami, nie będe sie fochać, będe go chwalić jak coś dla mnie zrobi i dla domu...i postaram sie żyć, uśmiechać i będę biegać ...
obiecuje wszem i wobec że będę biegać jak tylko nie będzie padał deszcz...
A jeśli między nami się polepszy to stanie sie cud, będę się modlić o mój cud do Ojca Swiętego i Matki Boskiej i do Józefa jeszcze na wszelki wypadek
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2014, 16:01
Witajcie! To mój pierwszy wpis, ale już wiem, że nie ostatni
Konto założyłam kilka dni temu.. od razu zaczęłam czytać Wasze historie. Cieszyłam się i płakałam razem z Wami. Wiem, że nie jestem sama i mam nadzieję, że będziemy sobie dodawały otuchy
Liczę na to, iż dzięki Wam i temu portalowi - uda nam się pokonać wszystkie przeciwności i wspólnie cieszyć się z narodzin naszych dzieci
Pozdrawiam i ściskam każdą z osobna
Miłego dnia Kochane!
wyniki:
-prolaktyna 21,13 normy 5-35
-testosteron w surowicy 1,36 normy 0,35-3,12
prolaktyna taka sama jak w lipcu 2013(w lipcu odstawilam bromergon) więc cieszę się że nie wzrosla ponownie.
Zapisalam się do endokrynologa, jednak dopiero za 2 miesiące miał wolny termin. do tego czasu chyba jeszcze zrobie te tsh zeby miec swiezy wynik. Bo czy lekarz bedzie patrzyl na wynik z przed dwoch miesiecy?
31+2
Udało się! Jesteśmy w domu!
Weekend w szpitalu nie był już taki traumatyczny. Pewnie dlatego, że w sobotę i niedziele nic się tam nie dzieje, a przede wszystkim nie ma studentów. 
Co mi zrobili przez te dwa dni?
- Badanie krwi (morfologia, tsh, ft3, ft4)
- 4 zapisy KTG
Zapisy na szczęście były w normie. Czyli przez cały pobyt w szpitalu malutka nie miała już podwyższonego tętna.
Czekałam na poniedziałek i na obchód jak na skazanie.
Na obchodzie dowiedziałam się tylko, że czeka mnie badanie. Myślałam, że uda mi się go uniknąć... Wizja poprzedniego wystarczająco mnie przerażała.
Na szczęście było lepiej, nie było studentów, tylko paru lekarzy i stażystów.
Nikt się na mnie nie patrzył i mnie nie oglądał.
Szyjka długa, zamknięta wszystko w porządku więc w końcu dowiedziałam się, że mogę iść do domu. Jeszcze tylko jutro będę musiała iść po wypis i oby nigdy więcej 
Chyba rozważę poród domowy! 
W czwartek mam prywatne Usg trzeciego trymestru. Dlatego też tak bardzo zależało mi, żeby wyjść, ze szpitala do tego czasu. Mam nadzieje, że wtedy będę spokojniejsza i dowiem się czy malutka się prawidłowo rozwijam. Bardzo się stresuje.
Dowiem się też czy będę mogła rodzić naturalnie czy czeka mnie cc.
Więc znów muszę Was poprosić, żebyście trzymały kciuki!
Dziękuje Wam za wsparcie i pozytywne komentarze. Jesteście niezastąpione!!!
Godzina snu wiecej na kanapie robi cuda. Mozna dzialac 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 maja 2014, 17:27
http://zapodaj.net/ee51d14477321.jpg.html
dzisiejsze testy ciazowe... nie wiem co myslec 
Dziś byłam na wizycie u gina. Po pierwsze chciałam sprawdzić, czy polip nie odrasta, a po drugie po udanym urlopie w Egipcie zawsze sprawdzam, czy nie przywiozłam ze sobą jakiś niechcianych gości. Jest ok, polipa nie widać, jakaś drobna infekcja jest, ale to drobiażdżek, jak to mówi mój gin - znamy się tyle lat, że wie, co potrafię wyhodować. No więc gynazol jednorazowo - oczywiście po owulacji, bo po tym należy cztery dni pościć. Ustaliliśmy dziś dalszy plan działania. Za miesiąc - jak się nie uda zaskoczyć - zaczynamy trzy cykle stymulowane z clo i pregnylem, potem dwa przerwy i znów trzy stymulowane z monitoringiem. Zapisałam się już na wizytę na 09.06 i zobaczymy, czy będę tam szła pooglądać pęcherzyki, czy może kropka. Nie dbam o to specjalnie, zdaję się na los. Teraz myślimy o kupnie domu, bo zawsze o tym marzyliśmy, więc może się uda ? Ja się nie napaliłam specjalnie, ale mój puzel jak najbardziej i cały czas o tym nawija. A najgorsze jest to, że wszystko zależy od naszej koleżanki - czy się zdecyduje na sprzedaż i za ile ? No i stoimy w miejscu. Może to potrwać miesiąc, a może lata ? Nie lubię takich układów, ale co zrobić ? I tak życie się będzie toczyło po swojemu, cokolwiek bym się starała zmienić. Oczywiście nie chodzi o to, żeby godzić się na wszystko, bo nie w tym rzecz, ale bez przesady, nic na siłę. Boże jaki to luz, super. Oglądam codziennie wykresy i kciukam za wszystkie dziewczyny i miłe jest to, jak się dziewczynom udaje. Tyle, że dziś mam do tego dystans, a kiedyś się strasznie martwiłam, że wszystkim sie udaje, tylko mnie nie. Dziś chcę być po prostu zdrowa. I oby mi tego zdrowia nigdy nie zabrakło.
Dziś odebrałam część wyników z krwi
Toksoplazmozy nie mam uffff, kiły też nie, cukier idealny, morfologia w części też
jest problem z limfocytami i neutrofilami z tego co znajoma lekarka mówiła oznacza to, że organizm jest albo osłabiony albo lazi po mnie jakieś przeziębienie... fakt gardło mnie pobolewa.
No nic jutro cały dzień spędzam w łóżku z herbatką z miodkiem i cytrynką,
odpędzamy zarazki 
Mdłości są baaardzo bardzo rzadkie i minimalne, początkowo martwiłam się tymi zmniejszającymi się objawami ale przestałam. Wierzę, że wszystko z maluszkiem jest ok.
Jeszcze tylko/aż 11 dni do USG Kropunio rośnij 
Ciąża rozpoczęta 10 kwietnia 2014
nie wytrzymałam i pojechałam zrobić bete, ale nie miałam odwagi jej odebrać i zrobił to mój mąż i omal nie padłam jak mi podał przez telefon wynik 84,40 
Boże chroń moje maleństwa/o 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.