Starasz się o dziecko już od jakiegoś czasu bez powodzenia? Nie poddawaj się, niezależnie jak długo starasz się zajść w ciążę Twoje szanse nie maleją. Czasami wystarczy zmiana jednego czynnika (np. w Twoim otoczeniu lub w organizmie Twoim lub partnera), a cykl może okazać się tym szczęśliwym!

nie wiem co sie dzieje, ale mialam kalendzarz z 38tygodniem ciazy!!! musisalam go zakonczyc!


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 lipca 2014, 11:00

No dzis zaczelam brac luteinke dopochwowo juz sie nie moge doczekac kiedy bd brala clostibegyt , od 23 wczorajszego dnia kuły mnie jajniki , dzis tez pokuwaja i wogule jakas taka jestem zmeczona , niewyspana chodze i ziewam ;) miesnie nog mnie bola tez;d wczoraj jak bylam u gina to jak zrobil mi usg to powiedzial ze mam 7,2 mm endrometrium i ze wystarczajacy jest do zaplodnienia .. nie wiem nigdy nic z tego nie wychodzi

I stało się ;) trafiłam do ciężarówek tak się ciesze choć spokojna będę jak zobaczę na usg mała kropeczke

Neyla Pokój z widokiem na morze. 14 maja 2014, 15:34

No nareszcie mam wyniki nasienia...

80% ruchliwych,
40% prawidłowych,
70mln na 1ml,
nasienia 3ml,
pH 8,5

Daria89 Misja "Dzidziuś" 14 maja 2014, 15:40

Oj jak dawno mnie nie było...
Więc wracam tu już jako mężatka ;) ten tydzien i ślub tak szybko wszystko mineło że szok..
W poniedziałek byłam już z mężem ;) na obciążeniu glukozą i musze przyznać że to było obrzydliwe...po takim czymś powinnam mieć niechęć do słodyczy do końca życia heh no i do tego 3 razy pobierana krew po czym została ogromna pamiątka w formie siniaka.
A za tydzień we wtorek USG połówkowe ;) ale dzień wcześniej umówiłam się na usg prywatnie aby poznać płeć bo mój lekarz powiedział że płeć dziecka powie jak już będzie pewny za ok 4 tyg jak już wszystko dobrze się wykształci. Więc mam nadzieję że w poniedziałek dowiemy się czy to synek czy córeczka ;)

Tak 7 miesiąc szczęśliwy..dziś jadę dziękować Tusi za maleństwo ;)) kochana życzę Ci z całego serca szczęśliwego rozwiązania bo tym razem musi być dobrze!!

Witajcie. Dopiero dzis udalo mi sie zalogowac. Tak jak bym nie istnial, ovu mnie wykluczyla ;)
Od czego tu zaczac.
Jest dobrze, choc maluszki absorbujace lubia byc na raczkach. Od jakiegos miesiaca juz sie zupelnie zharmonizowaly wiwc po kapieli spia ladnie budza sie ok 2 a potem ok 6 w dzien jedza co 2-3 h.
Wojtus je z cycka, i jest wielkim zarlokiem Wyglada jak paczek w masle. Matylda je z butli ale moje odciagniete mleko. Nie nauczyla sie spokojnie ssac. A ja nie mialam na tyle czasu i sily abyz nia walczyc. Wazny jest tez moj spokoj,i mozliwosc wypoczecia. A tak placza mniej, bo w tym samym.czasie maz moze karmic. No i w nocy wstaje do niej. Pod koniec pierwszego miesiaca miewala tez kolki ale juz przesly jej. I jest malym aniolkiem. Bo brat jest bardziej absorbujacy. Chyba prze to ze je z cyca.
I raz dziennie po kapieli dostaja mleko modyfikowane. Daje mi to mozliwosc zrobienia ewentualnych zapasow mleka. Wiecej odciagam. A i po tym dluzej spia.

Majac juz kolejne dzieci wiem ze teraz jestem bardziej wyluzowana, nie we wszystkim.slycham porad lekarzy czy poloznych, dziecko jest wazne ale sama matka tez. Nie mozna sie zatracic,

Denerwuje mnie mama ale o tym pozniej

więc tak dzieciątka są zdrowe i jeden podczas usg miał czkawke i skakał a drugi machał rączkami i nóżkami <3 malec z czkawką ma 5,1 cm nie był dokładnie zmierzony bo skakał całe usg a drugi malec ma 6 cm <3 <3 a co do toxoplazmozy to wyniki będą dopiero w środę za tydzień ale lekarka mi powiedziała nie ma czego sie bać ;) i jeszcze jakąś cholerną grzybice załapałam ;/ miała któraś z was grzybice jak długo się to leczy i czy można serduszkować ? pomocy ..

więc tak dzieciątka są zdrowe i jeden podczas usg miał czkawke i skakał a drugi machał rączkami i nóżkami <3 malec z czkawką ma 5,1 cm nie był dokładnie zmierzony bo skakał całe usg a drugi malec ma 6 cm <3 <3 a co do toxoplazmozy to wyniki będą dopiero w środę za tydzień ale lekarka mi powiedziała nie ma czego sie bać ;) i jeszcze jakąś cholerną grzybice załapałam ;/ miała któraś z was grzybice jak długo się to leczy i czy można serduszkować ? pomocy ..

Ewela0313 lottery ticket 14 maja 2014, 17:49

Nowy dzien, nowy len. Dalam rade jednak zmusic sie do cwiczen. Jak to jest,ze nie chce mi sie zaczac, ale jak juz zaczne cwiczyc, to jestem zla na siebie, ze nie zrobilam tego wczesniej.
Niestety waga jest nieublagana, tyle samo , bez zmian :( jest to bardzo zniechecajace, ale nic, obiecalam sobie,ze do powrotu mojej pani doktor, zgubie pare funtow i mam nadzieje,ze sie to uda.
Znalazlam troche czasu,zeby cokolwiek napisac, wczoraj urwanie glowy, w pracy, pozniej w domu. Do polnocy siedzielismy przy papierkach, ale zrobione. Szkoda tylko, ze zanim ja weszlam na gore, moj wybranek w najlepsze juz chrapal ;)zmeczony. Nic, moze dzis uda nam sie spedzic mily wieczor, na luzie , przy lampce wina... Wydaje mi sie,ze malo czasu spedzamy razem.


Korzystajac z okacji,ze nikogo nie ma w biurze i nikt mi nie przeszkadza, dokoncze opowiesc , ktora poczatek miala rok temu......
W nocy po USG dostalam pierwszego , nie wiem jak to nazwac, palamienia.... krwawienia.... . Wpadlam w taka panike, ze malo nie zemdlalam, strach ktory mnie ogarnal, powodowal, ze nie moglam wydusic z siebie slowa. 1.30 w nocy , maz postawiony na bacznosc i wystraszony, ze to przez to, ze kochalismy sie wieczorem.... telefon do siostry.... co robic.........czekamy do rana. Noc ciagnela sie w nieskonczonosc, w sumie po krwi nie bylo prawie sladu, ale 7.30 rano bylismy juz w drodze do kliniki.
Niestety pani doktor , ktora chcialam, nie byla dostepna, przyjal mnie szef.
Tak beznadziejnego i nieczulego lekarza, jeszcze nie spotkalam. Nie badajac mnie dobrze , stwierdzil,ze to poronienie sie zaczyna. Bum!! Zalana lzami sie pytam , ale jak to, przeciez juz jest ok, sie to plamienie to tylko pare godzin, ze nic mnie nie boli,zero bolu brzucha... a on swoje, ze dla niego to wyglada na poronienie w toku. Pytamy sie,ze moze jakies leki, lezenie, cokolwiek ,a tu mi pan doktor odpowiada,ze to jest mala ciaza i jak mam poronic to poronie . No nie wierze!!! Lekarz. Blagalam go,zeby cos zrobil, ze ta ciaza to cud, a on do mnie,ze zdarzyl sie raz to i zdarzy sie drugi......
mial wyniki z dnia poprzedniego,
-beta z 5 czerwca 4400 kazal mi zrobic na nastepny dzien nastepna
-beta z 7 czerwca 6000, szczesliwa, bo rosnie, ale pan doktor znow zwalil mnie z nog, mowil,zeby sie nie cieszyc,ze za malo przyrosla, wiec znow nastepne badanie
- beta z 10 czerwca 11000, znow szczesliwa, rosnie.....
Pan doktor zdziwiony, ale wyznaczyl nastepna wizyte za 2 tygodnie.
Nastepne 2 tygodnie znow spokojne i szczesliwe, no moze nie do konca.wypoczywalam duzo, ale gdy tylko za dlugo pochodzilam, plamienie( tym razem tylko lekkie) wracalo a z nim strach.Nie bylo sensu dzwonic do pana doktora gbura, bo i tak by mi powiedzial to co wczesniej. Tak wiec czekalam. Zaczely sie tez mdlosci i w sumie nie rano tylko kolo poludnia.Ale dawalam rade.
Przyszedl w koncu dzien wizyty i nastepne usg. Balam sie , teraz juz wiem czego.
Znow ta sama pani po zrobieniu usg, poinformowala mnie ,zebym chwilke poczekla zraz przyjdzie szef.... juz wiedzialam........serduszko nie bije.......
Powiedzial cos bardzo ciekawego :
" Jest mi bardzo przykro,zrobilismy wszystko co bylo moza zrobic.... " Kur.... no nie- zrobilismy!!!-
dal mi 3 opcje, zabieg, czyli zwykle usuniecie ciazy, tabletki, albo czekamy az wszystko samo nastapi. Zapytalam, a raczej moj maz ,ile to bedzie trwalo, powiedzial ,ze kilka dni...
I tutaj znow niekompetencja tego gbura wysunela sie do przodu....
Czekalam......
minal tydzien, zadzwonilam.... kazal przyjsc, przyszlam.... zbadal, zrobil usg, stwierdzil- kwestia kilku dni....no i czekalam.... czekalam ,za zastal mnie lipiec i nasz zaplanowany i oplacony urlop, na ktory czekalismy z utesknieniem.....
Znow zadzwonilam, mowie,ze planujemy wyjazd, ze co zrobic , nie jechac...?
Zdecydowalismy pojechac, sprawdzilismy czy w poblizu jest szpital i w droge....
Minal urop ( chyba najgorszy w moim zyciu) nic...samopoczucie ne wliczajac glowy, przyzwoite, zero plamien, caly czas objawy ciazy( caly czas mialam nadzieje,ze to jest zly sen, ze lekarz sie pomylil)powrot....
Znow telefon do kliniki.... kazali przyjsc, znow badanie.... znow czekanie. Nie wytrzymalam, poprosilam o tabletki. Nastepne dwa dni czekalam z ich wzieciem, ale z drugiej strony chcialam miec ten koszmar za soba.
Niestety, moj maz nie byl przez ten czas ze mna, rzucil sie w wir pracy i to bylo dla niego wytlumaczeniem, codziennie rano albo on zawozil mnie do siosty albo siostra przyjezdzala po mnie, zebym nie zostawala sama. Tak zle i tak nie dobrze, bo tam "pelna chata" - tesiowa i nasza bratanica, ktore przylecialy z wizyta na wakacje.
Niby balam sie zostac sama, ale jak nie bylam , pragnelam poplakac sobie w samotnosci...
Dlugo to trwalo, bo jeszcze w polowie sierpnia moja BHCG wynosila 45.
Razem z zakonczeniem tego koszmaru, przyszla depresja i obwinianie siebie i wszystkich innych o to co sie stalo... Zal.... zal do lekarza, ze tak do mnie podszedl.... zal do meza.... ze mnie przezywal ze mna tej straty tak jak ja i ze nie siedzial ze mna 24 na dobe, do siebie, ze niezbyt dbalam o siebie i to moze dlatego,ze moze to stres..... ehh, lepiej napisac kogo nie obwinialam.........
Dlugo dochodzilam do siebie, zaczelam analizowac swoje cykle, zasiegnelam opini innych ludzi co do wyboru innej kliniki. Oczywiscie zdobylam sie tez na odwage i przeprowadzilam powazna rozmowe z moim mezem. Mamy przez to przejsc razem. ma byc inaczej. Wspieramy sie...
Kochamy sie.... i to jest najwazniejsze...trafilam na wspanialego czlowieka.
Bedzie dobrze............musi byc



Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2014, 19:09

Nutella Nutellkowe starania 14 maja 2014, 17:58

16t 3d

Bajka - dziękuję;* Rozmowa pomogła, jest lepiej (może jeszcze nie super ale naprawdę zaczyna być w domu znośnie).
Musze przestawić myślenie na bardziej pozytywne i radośniej do wszystkie podchodzić. Maruda się ze mnie ostatnio zrobiła.

Czekam z niecierpliwością do przyszłej środy żeby zobaczyć Maleństwo:)
Brzuszek zaczyna być już coraz bardziej widoczny, nie jestem go już w stanie zamaskować w najszerszych bluzkach jakie miałam - no i dobrze - znaczy, że Mała rośnie:)

Postanowiłam, że przechodzę na L4. Niestety obecne warunki pracy (przenieśli całą firmę do nowego budynku i na nasz dział zabrakło miejsca w związku z tym siedzimy na korytarzu ...O_o) są karygodne i nie zamierzam się na nie godzić. A na dodatek w obecnej sytuacji bardziej opłaca mi się być na L4 niż chodzić do pracy;)

Od kilku dni chodziła za mną zupa ogórkowa, dzisiaj w końcu nadarzyła się okazja żeby ją przyrządzić;) Moje kubki smakowa tego właśnie potrzebowały.

Na koniec pytanie, które zadał mi 3,5 letni bratanek męża - "Ciciu co robi ślimak?"
Dzieci są cudowne:D

gosia89 udało się po 9 latach 14 maja 2014, 18:29

powiedzcie mi jak mierzyć temperaturę jak zacznę nocki. teraz mierzę o 4.30 temp a od poniedzialku mam nocki i niewiem czy temp bedzie wiarygodna jak będe mierzyć po południu gdy wstanę. czy ustalić jakąś godzinę np 13.30? bo mniej więcej wtedy wstaję po nockach.

Ciąża zakończona 23 kwietnia 2014 r.
Jakub Karol ur. 23.04.2014 r. 2600 g, 53 cm


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 września 2018, 16:07

Przed chwila na papierze zauwazylam taki rozciagliwy brazowy sluz, nie wiem czy to cos nie tak czy jest sie czym martwic czy moze infekcja. Nie wiem co robic.

Anutka A miesiące mijają 14 maja 2014, 19:12

A wiec stalo sie, jestem w ciazy :-) 4 tydzien 1 dzien a zatem 5 yudzien :-) betka z 13 dpo to 183 :-). Malo nie malo, wazne, ze ciaza jest :-). W pt powtorka z bety plus progesteron :-) dp gina ide 3 czrrwca - w 7 tygodniu :-).


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2014, 19:12

Czekam na okres, bo wszystkie objawy na to wskazują. 7 cykl...1 z progesteronem w 2 fazie cyklu. Jeszcze 2 cykle na progesteronie, a potem laparoskopia. Dziś ostatnia globulka progesteronu, więc zgodnie z tym co powiedziała lekarka do 3ech dni powinien przyjść okres. Myślałam może, żeby zrobić beta-HCG dla pewności, aby z większym spokojem odstawić progesteron, ale czuję się tak jak zwykle przed okresem, więc chyba nie mam co się wygłupiać. Co ma być to i tak będzie. Najgorzej jest tuż przed okresem, kiedy już wiesz, że wszystkie objawy wskazują na brak ciąży, a jednak łudzisz się w głębi serca, a potem małpa i te pierwsze dwa dni, kiedy chcesz zniknąć, przestać istnieć, zapaść się pod ziemię i najlepiej, żeby nikt o Ciebie nie pytał. Wszyscy w rodzinie mają już dzieci, moja przyjaciółka rodzi za 2 miesiące. Zaczęli starania dokładnie w tym samym momencie co my, taki ot zbieg okoliczności, tylko że ona zaciążyła za 2gim razem. Nieopisany jest ten ból tęsknoty za tym małym stworzonkiem, może go zrozumieć tylko ten, kto doświadcza tego samego. Pewnie jeszcze dużo łez wyleję, ale wiedz Panie Boże, że nie przestanę do Ciebie wołać, chociaż są momenty, że myślę, że już nas opuściłeś...

Kaśka28 Wszystko sie jakos ulozy 14 maja 2014, 19:58

jestem wsciekła na meza....wiedzialam ze leczenie jego nogi predzej czy pozniej bedzie oznaczalo silne antybiotyki ale myslalam ze zdazymy chociaz kuracje o plemniczki...chcialam zobaczyc czy jest szansa...tak trzymalam sie tej iskierki nadzieii...a moj to wszytko zaprzepascil...zmarnowal bo nie pomyslal...Lekarz chirurg przepisal mu silne antybiotyki na 10 dni w zastrzykach...wzial dzisiaj juz pierwszy...nie powiedzial lekarzowi ze ma inna kuracje i walczymy o plemniczki...powiedzial ze zapomnial o tym!!! to mnie wkurzylo najbadziej...a mog spokojnie powiedziec lekarzowi jaka mamy syt i ze antybioteyk wezmie za 1,5 msc...zdazylby idealnie do terminu operacji...a tak musimy przerwac walke i liczyc tylko i wylacznie na cud bo bez plemnikow to szans nie mamy zadnych...jestem zla smutna zrezygnowana wsciekla....wystarczyloby jakby sie odezwal...jakby wspomnial o tym ze sie stramy ze chce wziac antybiotyk za 1,5 msc...ale wypadlo mu to z glowy zapomnial...ja o tymz mysle 24 godz na dobe a on o tym zapomnial??!! jak to mozliwe... :( Tak wiec konczymy walke o plemniczki a tym samym walke o zostanie mama...mam do niego zal...wiedzial jak bardzo pragne dziecka jak zalezy mi na tym zebysmy powalczyli...a on zapomnial a z drugiej strony chce zeby mu sie ta noga zagoila...zeby operacja sie udala...oj ciezko mi bardzo mi ciezko co jeszcze mnie czeka w zyciu? wiem ze po operacji tez bedzie bral jakies antybiotyki wiec starania o dziecko odkaldamy na minimum 2 lata ale czy wtedy nie bede za stara na walke o dziecko?
Jak on mogl zapomniec...

Dawno nie pisałam... Jestem na diecie, biegam, chodzę z kijami i już z 70 kg z którymi zaczynałam pod koniec kwietnia, teraz jest już 65 kg. Odebrałam dziś wyniki i tak:

P/c. przeciw kardiolipinie IgG - 9,99
P/c. przeciw kardiolipinie IgM - 8,85

TSH - 2,43
fT4 - 1,11
fT3 - 2,87
anty TPO - 10

Badania robiłam dwa tygodnie po zabiegu. Niby wszystkie są w normie, jednak zastanawiam się, czy to 9,99 przy P/c. przeciw kardiolipinie IgG nie są za wysokie. Do 10 jest wynik ujemny.

No i stało się. Mimo moich uwag, ostrzeżeń i innych niepokojów, które jak to się niestety zdarza nierzadko, odbijają się jak groch o ścianę, bo przecież co tutaj zdziałać można jak kontroli wychowawczej nie mamy w 100%, młode dziewcze - starsza córka gaszka - wylądowała u pielęgniarki środowiskowej, która zarządziła co? Dietę! Dziecko tyło w oczach, na oczach, i mych i taty. A ja trąbiła i tąbiła. I na czym stanęło? A na tym że mi się w ciążę zaszło i plany o ścioraniu jedenastolatki na bieżni, na skłoszu, na zumbie stanęły w momencie wydanego zakazu od mego doktóra, że mnie ćwiczyć stanowczo nie wolno. No i teraz mama wydzwania (mama, która ma bjuti salon, robi masaże, pazury, włosy i inne spa), że pielęgniarka zaleciła. Aż mi się koczkodan w brzuchu obrócił no! Tosz to nie trzeba znachorów, żeby fałdy na tym młodym bebenku zobaczyć gołym okiem! Ale skoro gotować się nie chce i wciska się dzieciom makdonaldy, to potem łatwiej udawać głupa, że bosze dziecko nam się utytłało. No i wypadła dzisiaj kolej na macoszkę. Cały dzień z dzieciaczkami, z uwagami mamy o diecie srecie, stałam i tarłam marchewkę na surówkę, ryż zrobiłam biały, i nawet paluszki rybne dzieciaczkom specjalnie w piekarniku upiekłam a nie na tłuszczu na patelce już bez teflonu... I co? I na jaki ch** ja tarłam tą marchewkę i z ryżem się bawiłam? Trzeba było wrzucić do piekarnika rybki i zarządzić wyłączenie za 20 min, a samej iść i nogi pomoczyć...

77a084fcd92b794emed.jpg

Żebyście widziały minę starszej jak spróbowała marchewkę, bosz... Jakbym dowaliła 3 litry cytryny do tego!!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 maja 2014, 20:42

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)