Staraczka86 w zawieszeniu ..... 22 maja 2014, 08:54

W tym cyklu już koniec wizyt u lekarza i wyczekiwania w przychodni między ciężarówkami, teraz tylko czekanie na @. Serduszkowanie jednak się udało, mój M mimo kontuzji stanął na wysokości zadania , udało się też zgrać z owulką. Poza tym mój M zwariował lata po domu z miarką i planuje gdzie ustawić łóżeczko ...

cath Pamiętnik Cath 22 maja 2014, 09:02

Od paru dni rwało mnie podbrzusze i pobolewał jajnik. A dziś cisza. Chyba znów się nie udało. Trudno przecież trzeba żyć dalej i się strać na nowo. :) Za 4 dni ma przyjść @. Nienawidzę jej!! :D

Wczoraj poszłam do 4 już ginekologa, tzn pojechaliśmy z mężem, bo dobrzy specjaliści nie przyjmują w moim miasteczku. I oczywiście usłyszałam, że z tych badań które mu przyniosłam, i na podstawie regularnych miesiączek, wykresów może stwierdzić, że jestem zdrowa. Wszystko działa jak należy. Oczywiście do pełnego obrazu muszę zrobić ultrasonograficzne usg, hsg, zrobić badanie AMH, toksoplazmozę i chlamydię. A co do badania męża to musimy koniecznie powtórzyć. Według tego lekarza zajdziemy w ciążę bez wspomagaczy. I najprawdopodobniej jesteśmy w grupie par które w 2 roku starań zachodzą. Tak czy siak to dobre wiadomości. Pan doktor kazał się wstrzymać jeszcze chwilę, przynajmniej do września, a przez ten czas wyłączyć głowę i pracować. I tak zrobię, koniec z bieganiem po lekarzach, koniec z prowadzeniem wykresów. Tylko mężowi jeszcze powtórzymy badania. Gdyby wyszły źle to wiadomo, będziemy musieli jechać do lekarza. Ale mam ogromną nadzieję, że wyniki będą dobre :)

Nosisz pod sercem swój skarb wspaniały.
Waszej miłości szczerej – owoc doskonały.
Czujesz go dziś w sobie – kiedyś mu to powiesz.
Jak bardzo go kochałaś,kiedy mieszkał w Tobie…

Od pierwszego dnia – kiedy go poczułaś.
W każdej chwili o niego – czule się troszczyłaś.
Mówiłaś do niego cicho – ciepłymi słowami.
A on Cię czuł, słyszał i kopał czasami…

A kiedy w nocy, w ciszy sama zasypiałaś.
Myślałaś z radością – już nie jestem sama.
Mam w sobie życie – skarb mój ukochany.
Dziękuję Bogu, że jest tutaj z nami…

A gdy się urodzi – będziesz obok zawsze.
Tak, aby wiedział, czuł, że sam nie zostanie.
Nauczysz go wiele – będziesz z niego dumna.
A teraz zamknij oczy – dotknij lekko brzuszka…

Kocham cię Skarbeczku malutki :*

Mój misiek chciał bliźniaki ale jak się dowiedział że jest tylko jeden malutki szkrab też się ucieszył a pierwsze pytanie jakie padło to czy będzie to Edytka :P

Dzień 9.
Oh jak mi się wstawać nie chciało :P ale zjedliśmy z mężem śniadanko i trzeba się zabrać za naukę na koła na uczelnię... a tu szwagier nas odwiedza :P no i koniec nauki :)
dzisiejszy plan? Nauka, ogródek, słoneczko i mąż :)

to już dziś !!!
całą noc nie spałam.. wzystko mnie boli okropne mdłości chyba z nerwów...
kończę się ubierać i idę... strasznie się boje i denerwuje.
dziewczyny trzymajcie kciuki.. i proszę chodź o jedną zdrowaśkę za mojego groszka i jego serduszko...
.......................................................................................................
Już po całym stresie :):)
Jest z nami groszek który ma 11mm i serduszko pięknie bijące ;)
do tego pęcherzyk ciążowy 2.59 cm także wszystko bardzo dobrze
Jajkuś ale jestem szczęśliwa !!!
dziękuje dziewczyny za wsparcie
aa z misiączki wychodzi mi 7+3
a z usg 7+2
czyli idealnie..
:):)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 grudnia 2014, 14:57

Angelike Mam to gdzieś... ;) 22 maja 2014, 10:29

Wierzę, że gdy czegoś naprawdę chcemy to to dostaniemy. A tu nagle okazuje się .... że nie mogę nic... A skoro nic nie mogę to - mam to gdzieś!

Od sierpnia 2013 trochę nie wierzyłam w to wszystko, że to wszystko dzieje się naprawdę, naprawdę staramy się spłodzić potomka. Była radość, euforia, strach...

Gdzieś od zimy 2013 wszystko się zmienia, rozczarowania dają się we znaki. Moje emocje?...
jestem bezsilna, nie mam wpływu na nic. Chce strasznie dziecka, stało się to moim celem zyciowym, moją obsesją... a nie mogę zajść. Czytam co mogę zrobić żeby zwiększyć swoje szanse, uważam, kontroluję się, unikam tego co szkodliwe, pouczam mojego faceta co on powinien robić a czego nie..... i dalej nic.
Zaczęłam się denerwować, stresować, wpadłam w depresję, zaczęłam krzywo patrzeć na kobiety, którym się udało. Zaczęłam pałać olbrzymią nienawiścią zwłaszcza do pewnej jednej kobiety, która była mi kiedyś zupełnie obojętna, ale zaszła w ciążę tak o, od niechcenia, bez żadnego wysiłku, bo poprostu postanowiła właśnie teraz zajść i po pierwszym strzale od razu się udało. Szczerze życzyłam jej i całej jej rodzinie wszystkiego najgorszego...... Dlaczego ona? Dlaczego nie ja? Przecież to ja chciałam bardziej, to mi bardziej zależy, to ja dłużej czekam. Chciałoby się powiedzieć "to ja zasługuję bardziej". Tak wiem to głupie, samolubne, zawistne, okropne ... jak wyznania psychopatki.

Ścigałam się z czasem, ze sobą, z innymi kobietami, ze znajomymi, który tez myślą o ciąży, cały miesiąc obracał się tylko wokół tego, kiedy mam dni płodne, a potem czekanie na miesiączkę lub jej brak. I znowu nic.
Seks stał się tylko narzędziem prokreacyjnym, praktycznie tylko w "te" dni. Prawie siłą zmuszałam się do tego żeby w ogóle mieć ochotę na seks. I nie daj boże mój facet zrobił coś nie tak, zignorował moje wysiłki kiedy ja się starałam a on - "jeszcze coś tam na kompie sprawdzę", "już idę, chwilkę" - to wtedy już w ogóle kaplica.....

To wszystko zaczęło bardzo mocno ciążyć... beznadzieja i brak sensu...

Postanowiłam zatem ruszyć z tematem z innej strony i udałam się do ginekologa. Czułam się fatalnie, byłam spanikowana, zażenowana, zdenerwowana. Pierwszy raz rozmawiałam z lekarzem na temat tego, że się staramy a nie wychodzi. Na wizycie okazało się (15 dzień cyklu), że mój pęcherzyk w ogóle nie pękł!!! A powinien pęknąć 13 dc. Przez wiele wiele miesięcy wydawało mi się że wiem kiedy są "te" dni, że to czuję, miałam różne objawy, i teraz też w tym cyklu je miałam... a tu porażka! Wyszło na to że w ogóle nie znam swojego ciała. Z tym że nigdy też nie mierzylam sobie temperatury więc pewności do do owulacji mieć nie mogłam.
Od lekarza dostałam duphaston na trzy miesiące, nie pomógł, za to spuchły mi przez niego strasznie jajniki powodując niemiłosierny ból.

W lutym 2014 zaczęłam przygodę z ovufriend, zaczęłam też wnikliwiej się obserwować.
Zmieniam lekarza, poszłam do mojego starego ginekologa. Ten mnie uspokoił, rozluźnił, skarcił za mój pośpiech, nerwy i nastawienie. Powiedział, że 9 miesięcy to za krótki okres czasu by martwić sie niepłodnością, zalecał aby dać szansę naturze, miałam poczekać aż minie chociaż rok. I dopiero wtedy zacząć akcję "badanie".

Od tej pory postanowiłam, że odpuszczam. Poddałam się. Nic na siłę. Znajomy powiedział ostatnio że udało mu się z żoną z in vitro. Jest jakaś nadzieja dla nas ;)

Stwierdziłam też, że nie zrobię już nic żeby "się starać". Zakładam, że tego dziecka po prostu teraz nie będzie i już. Jak się uda to się uda ale nie będę już cenzurować swojego życia bo to jak życie w klatce, życie robota. Po roku czasu zaczniemy starania ze wspomaganiem lekarza, lub ostatecznie in vitro. Wtedy już na pewno sie uda.

Taka to moja krótka/długa historia. Nadal jestem zła na tą całą sytuację, że nie mam tego czego chcę w danym momencie. Ale nie zamierzam wylądować w wariatkowie. Kobiety biorą tabletki antykoncepcyjne żeby w danym momencie, automatycznie, szybko dzieci nie mieć, a później oczekują że jak już im się dzieci zachce to równie szybko i automatycznie zajdą. A przynajmniej ja miałam taką postawę - chce teraz i ma być.
Jest myśl że kiedyś się uda. A póki co... żyję dalej, korzystam z tego że mam czas dla siebie, bzykam się już tylko wtedy jak mi się chce a nie że muszę. Widzę, że takie nastawienie obojgu nam wychodzi na dobre.

Ps. Chwała tym które wytrwały w czytaniu tych moich wypocin i doszły do post scriptum hahahaha :D ;)
Napisałam to wszystko w sumie dla siebie, czułam potrzebę wyrzucenia tego z siebie. Mam skłonności do monologów piśmienniczych ;) Być może niektóre z dziewczyn czują to samo. Nie zawsze jestem święta, nie zawsze mam "dobre" myśli i intencje. Ale wiem, że nie jestem jedna jedyna, która miewa gorsze dni. Ponoć po burzy wychodzi słońce, a każdy fatalny dzień się kiedyś kończy, i przychodzi nowy... ;)

aaa, i już mnie nie irytują inne kobiety w ciąży czy z dziećmi ;) wyleczyłam się z tego ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2014, 11:51

Marlena Szukając motyla. 22 maja 2014, 11:31

Parę dni temu zaczęliśmy starania...
A mnie dziś śniło się że byłam w ciąży i lekarz powiedział mi że z jakimiś tam płynami coś jest źle i że ciąża obumiera...
Zastanawiam się czy dobrze zrobiliśmy. Czy nie powinniśmy jeszcze poczekać.
Z drugiej strony czuje jakiś taki spokój.
Nie nastawiam się że musi z tego naszego starania być jakiś mały ludzik...

Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 22 maja 2014, 11:34

Mąż zapisał się wczoraj na badanie jutro jedzie... ahhh boje się :/ Boje się moich i jego wyników, co wyjdzie. Mam nadzieje, że będzie dobrze ale jednak stres jest :/

Mo jeszcze jutro ostatni dzien brania luteiny , czekanie na miesiaczke i kuracja z clostilbegytem no juz nym chciala zeby bylo wsztysko wiadomo ,oj ja to sie mam normalnie ;d no ale musze byc dobrej mysli moze akurat bd dobrze ;)

Staraczka86 w zawieszeniu ..... 22 maja 2014, 13:03

Mnie dopadl totalny stres, ciagle chodzi mi po glowie pytanie czy sie udalo, brzuch mnie boli i jest twardy jak kamien, a ze zmeczenia to nawet nie chce mi sie jesc

Dałam się podkusić i jeszcze raz zbadałam betę. 8893 rośnie pięknie. Teraz muszę cierpliwie poczekać na USG. U mnie z cierpliwością to dość marnie ale wiem, że jak pójdę teraz to jeszcze nic nie zobaczę :/. Dziś zaczęliśmy 7 tydzień (6t0d) i pojawiły się rano lekkie mdłości jak szłam bez śniadania na betę. Ehh mi i tak ciężko coś zjeść rano. A jak mam wcisnąć coś w siebie jak mdli. Co prawda po jedzeniu zrobiło się lepiej :).
Pakujemy siebie i piesława i po południu ruszamy na Mazury na Sylwestra ze znajomymi. Pierwszy raz od 6 lat nie pracowałam ani w Święta ani w Sylwestra. Idzie się przyzwyczaić :P

wioleta4444 Nadzieja ? 22 maja 2014, 16:31

Parę dni temu się zagmatwałam i napisałam nie które rzeczy inaczej, jak być powinny..

To ja opisze wszystko co sobie wczoraj zapisałam w moim kalendarzu po rozmowie telefonicznej z Panem doktorem. Jednak zadzwoniłam się upewnić czy wszystko dobrze zrozumiałam:

-Glucophage – mam brać cały czas..

-Clostilbegyt – Mam przyjmować pół tabletki tylko od 3 do 7 d.c. … 3 dni pod rząd od 11 do 15 d.c mam do niego chodzić na monitoring. Podobno ma skutki uboczne, w sumie jak każdy lek, ale ktoś pisał, że są poważne.. Jakie ? O to nie które z ulotki:

Często: m.in: zaburzenie widzenia, nudności, bóle piersi, nieprawidłowe krwawienie z dróg rodnych, powiększenie jajników

Rzadko: zawroty głowy, wypadanie włosów, przyrost lub spadek wagi ciała.

W czasie leczenia ciąże bliźniacze zdarzają się częściej, niż w populacji ogólnej :o


-LDN (inaczej Naltrexoni) To nie to, co pisałam w poprzednim poście, że kupuję się go w sklepie z odżywkami dla sportowców i kulturystów. Po tym leku monitoruje się owulacje. Kuracja jak sprawdziłam w internecie kosztuje koło 200 zł za kurację miesięczną. W tedy lekarz może powiedzieć, kiedy dokładnie możemy się starać o dzidziusia by podziałało :)

- Inozytol – Suplement diety i to jego kupuję się w sklepie z odżywkami dla sportowców. Mam brać cały czas.

Zapomniałam wczoraj napisać że Dr. wziął za wizytę 120 zł

Na zakończenie powiedział, że co on mógł to zrobił i teraz wszystko zależy ode mnie.

Dał mi również ulotkę z Poradni Naturalnego Planowania Rodziny i powiedział, by tam iść, powołać się na niego i że staramy się o dziecko, w tedy ta Pani co tam Pracuje, podpowie mi jak mierzyć sobie temperaturę, na co zwracać uwagę, śluz itd i to wszystko za darmo.



Wczoraj był ostatni dzień mojej pracy Miałam być jeszcze dziś, ale Szefowa zmieniła grafik i dziś wolne :) Popakowałam się chociaż wcześniej ..


Dziękuje że jesteście :) :*

18 tydzien ciąży.

Kolejny dobry punkt bycia przy nadziei to punkt HIGIENY OSOBISTEJ

Od 18 tygodnia można umyć pępek w miejscach, które nie widziały ani mydła, ani wody przez dobre trzydzieści lat. Nawet patyczki do uszu nie umiały być choć na sekundę patyczkami do pępka. A teraz? Chlup, chlup, szur, szur. Nie ma u mnie nory, która pozostałaby nieczysta!

gosia89 udało się po 9 latach 22 maja 2014, 17:06

11 dpo spadek temp więc chyba nic z tego. chociaż jeszcze jakaś nadzieja jest, że jutro odbije do góry.

Bajka jak na karuzeli... : ) 22 maja 2014, 17:26

Już jutro o 19 wizyyyttaaaaa i USG :) aaaaaa trzymajcie kciuki :D

Randka z M:-) milusio. Planujemy wakacje, pierwsze już od 16 czerwca, kolejne, długie we wrześniu i wymarzony mojego M mecz na Camp Nou. Mam nadzieje,że te wrześniowe już z Fasolą:-). Hmm, a jeśli nawet bez...cóż, kumpela ostatnio powiedziala ,,i tak jesteš szczęściarą, masz kogoś do kochania'' no mam. I mam je, moje super kumpele. Czasem myślę, przecież jest dobrze, a jak mawiał mój św. pamięci tato-lepsze jest wrogiem dobrego. Nie chcij więcej jeśli masz tak dużo, jeśli ma być dane-będzie. Moje emocje jak rollercoaster-góra-dół.
...M mówi,,mówisz Fasola, będzie musiał być Jaś'' myślę, że będzie Jaś, albo Janinka (po ukochanej cioci) albo Jaś i Janinka od razu...ale to już szczyt szczytów wszelkich moich marzeń. Dziś na górce. Trzymam kciuki za nas wszystkie.

Agi Radość.. 22 maja 2014, 22:03

Iść jutro na badanie beta .. o to jest pytanie????

Lolek Blup :) 22 maja 2014, 22:49

Kocham mojego synka.

Jeszcze się nie urodził, a ja już oszalałam na jego punkcie. Zawsze mowiłam, że nie dołączę do "szalonych matek" mających bzika na punkcie swoich dzieci, a wygląda na to, że moje objawy wskazują już nie na początek ale wręcz na zaawansowany poziom szaleństwa. Czytam mu bajki, śpiewam kołysanki, bujam w brzuszku... Wieczorem tulę brzuszek i ogarnia mnie fala miłości. Mam nadzieję, że Karolek to czuje. I liczę na to, że kiedyś to uczucie odwzajemni.

Wchodzę to jego pokoiku i wyobrażam sobie, jak będzie leżał w łóżeczku za te kilka miesięcy. Oglądam jego rzeczy, planuję wspólne zajęcia i zabawy. Wiem, że czekają nas także trudne chwile, ale nie obawiam się tego. Wiem, że sobie poradzę. A jak nie, ma mi kto pomóc. :)

wioleta4444 Nadzieja ? 22 maja 2014, 23:31

Dziewczynki mam do Was pytanie

W jaki sposób wykonuje się te badania?

-Estradiol

-FSH

-LH

-Prolaktyna

-Testosteron

Pobierają krew czy mocz? Czy jakoś trzeba się przygotować?

Czytałam w necie, że badania Estradiolu robi się w 3 dniu cyklu.. Nic mi lekarz o tym nie mówił. Można tak po prostu sobie zrobić te badania. To pytanie również tyczy się badań FSH i LH..

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)