Wkladam wam dwa ujecia z dzisiejszego usg 
Charlie wazy 518 gr 
Wszystkie organy sa w normie,
tylko lekarka zauwazyla, ze maly ma lekko przekrzywiona stopke i zastanawia sie,
czy to jest od tego ze dlugo lezal w tej samej pozycji czy jest autentycznie skrzywiona.
Dlatego bedziemy mieli dodatkowe usg za cztery tygodnie.
Powiedziala, zebysmy sie nie przejmowali bo jesli diagnoza sie potwierdzi,
to maly bedzie mial wlozona w gips nozke po urodzeniu
i bedziemy z nim chodzic na masaze.
Dzwonilam juz do siostry i okazalo sie,
ze jedna z jej corek urodzila sie z taka stopka
i skonczylo sie tylko na masazach.
Wiec chociaz teraz wiem od kogo to pochodzi.
Zrozumialam tez, ze nie jest to powazne schorzenie,
gdyz lekarka od razu sprawdzila czy wszystko ok z budowa kregoslupa
i mozgu oraz wykluczyla zwyrodnienia.
Powiedziala mi, ze w ostatecznosci zaproponuje mi amniosynteze
ale odmowilam jej od razu i wytlumaczylam jej,
ze w poprzedniej ciazy przedziurawiono mi worek aby wykonac zabieg
i prawdopodobnie przez to stracilam druga blizniaczke,
gdyz najprosciej na swiecie, pecherz nie wytrzymal
i na dodatek wdala sie infekcja.
Ale babka jest fajna i mnie uspokoila,
ze w zyciu juz napatrzyla sie na porzadne zwyrodnienia
i ze nasz przypadek jest kompletnie niegrozny
co mi potwierdzila jak narazie moja siostra,
ktora nie jest lekarzem ale juz sie z tym spotkala.
Oto moj pyzaty dzidzius 


Dzisiaj w końcu uporałam się z praktykami i je zaliczyłam...masakra więcej tych papierów niż tego wszystkiego
Później wybrałam się w końcu na zakupy, bo lodówka pusta
no i szukałam też Karobu żeby zrobić sobie zdrową czekoladę, a tu niespodzianka, bo ani w zielarskim ani w sklepie ze zdrową żywnością o czymś takim nawet nie słyszeli, za to udało mi się kupić wreszcie mąkę pełnoziarnistą żytnią tym 2000, bo z tym też miałam problemy, ale cieszę się, że udało mi się ją kupić
od razu po powrocie do domu zrobiłam sobie pyszne naleśniki z truskawkami 
Jest małe światełko w baaardzo ciemnym tunelu. Po prawie 5 miesiącach leczenia i zmianie dawki leku moje TSH spadło z 3,73 do 1,5
Blokada: lek przed szpitalem, bolem, porodem - opanowana. Po laparoskopii i leczeniu zebow nabralam zaufania do opieki medycznej.
Blokada: lek przed samotnym macierzynstwem - opanowana. Wychodze za maz i czuje sie bezpieczna w zwiazku.
Blokada: lek przed (nie)zapewnieniem dziecku przyszlosci - opanowana czesciowo. Mam stala prace, ktora nawet lubie, choc wolalabym lepsza.
Nie wiem, co mnie jeszcze moze blokowac ...
To on
To synek się rusza! To nie jelita, to nie moje wnętrzności. To mój okruszek daje o sobie znać
Jakie to cudowne uczucie!
Poryczałam się. Szok, radość, niedowierzanie, fascynacja i maksymalne wzruszenie 
Dziś moje samopoczucie jakieś kiepskie. Ręce mi się trzęsą odkąd wstałam. Towarzyszy ból głowy i bolą piersi. Wczoraj przy kąpieli zauważyłam na nich po wychodzące żyły, pytałam męża czy były wcześniej, bo przecież kto jak kto, ale On też patrzy na nie codziennie, a ja już podświadomie wmawiam sobie, że może zbiera się w nich mleko dla fasolki..
ale mi nie pomógł, bo sam nie wie.. Temperatura wysoka, dzisiaj aż 37..nie wiem czy zawsze tak miałam bo to jest mój pierwszy cykl w którym ją mierze.. Wczoraj delikatnie opadła, aby móc dzisiaj powstać. Detektor ciąży wyznacza mi 18%
to taka iskierka..ale boję się jeszcze wykonywać testu..to chyba za wcześnie.. Jak myślicie? Udostępniłam wykres, bo już sama nie wiem.. Jeśli możecie, to rzućcie na niego okiem
jesteście tu trochę dłużej, więc może lepiej to zrozumiecie..a ja nie chcę się znowu nakręcać - o dziwo w tym cyklu jak na razie idzie mi to dość dobrze!
Eh...miałam dzisiaj sen.. śnił mi się test ciążowy z dwoma kreseczkami! Tylko tyle, nic więcej..nie widziałam jak go robiłam, jak czekałam.. poczułam tylko radość, taką prawdziwą, ogromną radość.......
CD.
Dom był w stylu hmm... ciężko nawet zaliczyć go do jakiegoś konkretnego typu
mi się wydaję, że to cos na styl amerykancki
ale mogę się mylić. Piękne samochody na podjeździe...w nim wszystko było idealne. Mówię do K.:
- Ludzie jak mają kasę to tak ją inwestują..
Powiedział, że taka inwestycja jest najlepsza, nie zrozumiał, że ja też tak uważam
idziemy wzdłuż tego pięknego domu, na trawniku było kilka zabawek, piłek, samochodzików dla dzieci, pomyślałam, - no w takim domu to dzieci będą szczęśliwe, a u nas?- ale szybko przegoniłam ta myśl, bo nie to jak dzieci mieszkają jest ważne. Ważne by miały rodziców i ich uwagę i miłość.
Na tarasie wielkim, że pomieścił kilka krzeseł i wielki stół z ratanu, jakaś Pani w bieli poprawiała ich położenie. Na trawniku wśród tych wszystkich rzeczy nie było dzieci, nie ma co się dziwić, nam było słabo a co dopiero dzieciom. W dalszej części trawnika, były dwie, normalnych rozmiarów (!!!!!!Qwa)brami do piłki,a obok siatka do gry w siatkówkę( matko nawet antenki mieli! cóż za profesjonalizm
) mój K aż zdjęcia zrobił
powiedział, że na naszym podwórku tez będą brami dla naszego synka, bo będą razem grali w piłkę...Usmiechnęłam się i powiedziałam:
-Przecież my będziemy mieli dwóch synów 
Zaśmiał sie, że nie możemy tego zaplanować, ale
marzenia czasami się spełniają 
Nasza wyprawa, podczas której oglądaliśmy coraz to piękniejsze domy, była raczej celowa. Musieliśmy dostać się do sklepu oddalonego od działki teściów o około 2 km w jedną stronę
ale uwielbiam spacery, zwłaszcza z moim mężem
wczoraj też ale już wieczorem jak spotkaliśmy się z męża siostrą oraz jej facetem, poszliśmy na piwo i jedzenie, no wciągu dnia to było tak ciepło, że ja zjadłam tylko rano jak wstalismy musli ze świeżymi owocami i na działce jedną kanapkę z jajecznicą. I hektolitry woooody
Poszliśmy na to piwko i tak się upiliśmy dwoma piwami, że sami nie mogliśmy w to uwierzyć
odprowadzili nas kawałek i około 3 km do domu... a była już 23. Było cieplutko..piekny księżyc i gwiazdy
) i znowu rozmowy
dużo rozmawiamy, o wszystkim, o pracy, zajęciach naszych, domu, marzeniach, planach. Nim się nie obejrzeliśmy byliśmy w domku, umylismy się, ząbki i do łóżeczka, nad którym widnieje napis, który sama nakleiłam 
Zawsze całuj mnie na dobranoc
Zawsze tak robi, a rano nie wyjdzie bez buziaka
kocham go...mimo iz myślałam, że się oddalamy od siebie, kochamy się dalej. Mocno tuli się do mnie i mówi jak bardzo mnine kocha i wie, że każdy dzień ze mną to najlepszy jego dzień w życiu
ja też nie wyobrażam sobie życia bez niego. A dziś obieram zdjęcia. Uwielbiam je, bo one się nie zepsują, nie zadrapią albo zablokują
to pamiątka, która będzie na zawsze
dla nas wywołałam 35 zdjęć, a ponad 100 dla rodziców z naszego ślubu i wesela
chyba muszę jakiś album kupić 
Idę jeść śniadanie,ubieram się i lecę po zdjęcia 
Kochane moje, mój pamiętnik nie będzie tylko opisywał jak dążymy po krętej i cięzkiej drodze do naszego wspólnego dziecka, bo dziecko ma być wynikiem naszej miłości
a myśląc o tym dzień w dzień nie ma dla mnie sensu, bo...kobiety się blokują i im bardziej im nie wychodzi bardziej się spinają
oczywiście nie potepiam nikogo za jego pamiętniki i rozterki w staraniach, ale życie nasze to zbór wielu małych historii w ciągu dnia
skupiając się na małych rzeczach, życie potrafi nas mile zaskoczyć 
Życzę powodzenia tym, które jeszcze nie ujrzały magicznej fasolki na usg, a te, które noszą już maleństwa pod sercem życzę zdrowia i wytrwałości 
PAA ;*
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2014, 10:04
Oj !!! Dzisiaj jest zły dzień (bardzo). Wczoraj mnie córcia tak zdenerwowała,że boli mnie brzuch, całą noc nie spałam, tylko się wierciłam i łaziłam z pokoju do pokoju. Czuję się jak po jakimś maratonie filmowym. Poza tym wszystko w lesie z planami (pranie , sprzątanie gotowanie) , wszystko pozaczynane i nie dokończone. Spać mi się chce, ledwie żyję. A tu od soboty na 2 zmianę do pracy. Mam tylko nadzieję że kierowniczka uwzględniła w grafiku dni które chciałam i będę mogła PÓJŚĆ do lekarza i na wyniki. Bo jak zrobiła mi 1 zmianę to nie wiem co ja zrobię?????? Wizyta umówiona.......... Jak przełożę to będę musiała zapłacić, a tak chociaż co drugą powiedziałam sobie że pójdę na fundusz bo później jak już będę na zwolnieniu lekarskim to pewnie częściej będę musiała do niej chodzić. Poza tym większość wyników mam płatnych do zrobienia, toksoplazmoza, gr.krwi, różyczka, tarczyca itp. Tylko podstawową morfologię mam na fundusz
to z 200 zł zapłacę
. Porażka.
Pozdrawiam dziewczyny. Życzę miłego dnia i lepszego humoru ode mnie. Buziole

Tak jak myślałam, okres znów przyszedł. Jak na razie nie czuję nic, zazwyczaj wraz z okresem pojawiały się łzy, może trochę zobojętniałam?
Pogoda idealnie oddaje mój nastrój, ba, nawet można powiedzieć że płacze za mnie żeby zaoszczędzić mi łez.
Smutno, smutno i ponuro, i w ciele i w duszy.
Nie wiem co napisać, chyba zwinę się dziś w kulkę, przetrzymam ten okropny ból, który mimo tabletek nie przejdzie do jutra, oswoję się z myślami, z cierpieniem i bólem.
Już kłuje mnie w sercu gdy pomyślę, że kolejny tydzień/miesiąc/rok/4 lata bezowocnych starań nie dają nawet cienia nadziei.
Straszne i wyniszczające kobietę uczucia, nie życzę nikomu.
NO I MAMY 5 MIESIĄC CIĄŻY 43% ZA NAMI 
Niesamowite jak ten czas leci trafiłam tu na fioletową stronę w 5 tyg ciąży
a to już 5 miesiąc dziś się zaczoł
super oby tak dalej
..
Mikuś już ma stałe godziny fikania i ulubione potrawy już czuję go bardzo wyraźnie
to takie piękne uczucie
... dziś tak mocno fikał w nocy że się wybudziłam i zasnąć nie mogłam a potm czułam go przez sen
...
Bardzo mocno Cię kocham Syneczku
z całych sił 
Na gorsze dni:
czekolada, lody, tv...?
Na szybkie wywołanie uśmiechu:
- http://www.youtube.com/watch?v=_NtgEhhY-gs - śpiewający szkielecior 
- http://www.youtube.com/watch?v=SaBu2_35yNc - śmiejący się kot
- https://www.youtube.com/watch?v=0DqE1ufqcOc - dyskusja bliźniaków
- http://www.youtube.com/watch?v=eHCj8RtpBRo - Asia prawo jazdy
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2014, 09:53
Jestem cały czas pod wrażeniem wczorajszych kopniaków
To było tak urocze, tak wspaniałe... Leżałam już w łóżku, czytałam coś jeszcze na kompie i nagle czuję coś w brzuchu. Zastygłam i zastanawiałam się, co to. Ale to było tak oczywiste, że nie było nad czym myśleć
Fantastyczna seria kopniaków. Czułam je nawet pod ręką, brzuch delikatnie poruszył się po lewej stronie. Poszłam do P. do dużego pokoju. Chciałam, żeby to zobaczył, może też poczuł pod dłonią. Ale malutki chyba przestraszył się dźwięków z telewizora, bo uspokoił się. Za chwilę zaczął znowu figlować, ale już na tyle delikatnie, że czułam to tylko od środka, a ręka tatusia niestety nie poczuła synka. Tak czy inaczej było to dla mnie ogromne, niewiarygodne przeżycie i proszę synku, kop tak dalej
Kocham Cię!!!!

Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2014, 10:20
Mąż dzisiaj pojechał powtórzyć badanie nasienia, w poniedziałek dojdą wyniki. Mam ogromną nadzieję, że się poprawią. Ja mam termin @ na sobotę ale wczoraj pojawiło się niepokojące plamienie, dzisiaj większe i tak pewnie do @, martwi mnie to, nigdy wcześniej tak nie miałam. Ciąża to nie jest na pewno, zrobiłam dziś test i wyszedł negatywny. Mam nadzieję, że to jednorazowy przypadek.
„Czyste sumienie”
Dziś o odpowiedzialności kobiety korzystającej z in vitro.
Wiedza o naturalnym poczęciu przychodzi zwykle w dniu braku miesiączki czy okresie złego samopoczucia wskazującego na radosną wieść o ciąży. Czas oczekiwania przed uzyskaniem 2 kresek na ciążowym teście jest okresem radosnego wspólnego obcowania. Dopiero wówczas rozpoczyna się okres pełnej odpowiedzialności za poczęte życie, abstrahując od patologii oczywiście.
Odmiennie wygląda życie pary invitrowej. Ten czas radosnego obcowania wymienia się na godzinę oddania nasienia synchronizowana z punkcją, która nazwałabym nie bolesna, ale brutalną. W końcu pozyskać trzeba coś, co naturalnie jest w nas. A przedtem na stymulację z zegarkiem, igłami, strzykawkami i po kilkunastu zastrzykach deficytem miejsca na brzuchu. I to opis łagodnego przejścia – takiego jak u mnie było – bez powikłań mam nadzieje.
Jesteś pełna odpowiedzialności, która pojawia się na długo, długo przed ładowaniem do brzucha. Twoje zdziwienie budzi ilość zastrzyków, jakie jesteś w stanie sobie zapodać. Poznajesz siebie, odkrywasz na nowo, czujesz się jakbyś się dotąd nie znała, odnajdujesz w sobie nową odpowiedzialność. Robisz wszystko, żeby nic nie zepsuć, pilnujesz czasu podania, kontrolujesz ilości, sprawdzasz wielokrotnie, chcesz mieć wrażenie, że Ty zrobiłaś ile możesz, a okazuje się na końcu, że to tak niewiele w tym wszystkim i że ręce na finiszu opadną Ci w bezsile.
Tak kończy się moje pierwsze starcie.
Życie po życiu.
Obiecałam, że nie będę płakać, a przeryczałam cały wieczór, łzy ciekły mi przy kolacji, przy serialach i przy finale 'bitwy o dom', łzy płynęły równo z prysznicem. Myślałam, że nie zmrużę oka w nocy, ale jak tylko położyłam się do łóżka do od razu zasnęłam ze zmęczenia emocjami i płaczem.
Wstałam dopiero parę minut temu. I właśnie odkryłam, że istnieje życie po życiu.
Więc biorę się za nie. Dzień zacznę od ćwiczeń z Mel B, później wybieram się na solarium
a na sobotę umówiłam się do fryzjera.
Oczywiście nie zapomniałam o doktorku (choć on o mnie tak, bo wziął sobie wolne), ale umówiłam się z nim tuż po jego wolnym czyli na środę.
Nie wiem jaki jest dalszy plan działania, na pewno czerwiec odpuszczamy, ale pytanie czy odpuszczamy i się wyciszamy czy odpuszczamy na 100% i nie robimy nic? Nie wiem też czy w środę nie będzie za późno na rozpoczęcie wyciszania, no ale trudno. Nie będę się teraz tym przejmować. Niech doktorek coś wymyśli.
Chciałabym w lipcu rozpocząć drugą procedurę. Chodzą słuchy, że leki stymulujące będą refundowane od lipca, więc dobrze by było z tego skorzystać.
Ehhh... co nas nie zabije to.. (nie, nie wzmocni nas, absolutnie nie czuje się wzmocniona) to nas nie zabije...
Jestem tak podekscytowana, chociaż mąż przed przekazaniem informacji powiedział, żebym się nie napalała... Chodzi o zmianę mieszkania. Jeżeli jeszcze nie wspomniałam, to obecnie mieszkam w takim miniaturowym mieszkanku. Jest przytulne, ale na nic nie mam miejsca.
Szef powiedział mężowi, że jakaś babka zaszła w ciążę i szukają większego mieszkania. Także jak oni się wyprowadzą i my będziemy chcieli, to możemy się przenieść do tego nowego. Oczywiście będzie nas to więcej kosztowało, ale życie stanie się nieco normalniejsze. W obecnym mieszkaniu latem nie da się wytrzymać, bo słońce wpada do niego od świtu do zmroku i grzeje się nieziemsko, poza tym z zaproszeniem kogoś do nas też jest problem, bo nie mamy zbytnio miejsca do spania.
Tak, tak...nie napalam się 
Poza tym przed wakacjami zostało mi tylko 19 dni na kursie, bilet na 1 lipca kupiony
Można powoli odliczać dni
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2014, 11:36
Znow sie innym przypomnialo ze niemamy jeszcze dziecka.Znow pytania:a wy sie nie staracie??? A gowno was to obchodzi!!!!!!!!!!!!!!!!! Jakbyscie mieli troche szacunku to byscie sie mogli domyslec ze nie wszyskim sie od razu udaje... Ale tacy ktorzy maja dziecko z wpadki to nie maja zielonego pojecia!!!!!!!!!!! Ja niestety do nich nie naleze.......... Ale spokojnie i na nas przyjdzie pora:-))) DZiecko samo wybierze sobie odpowiedni moment by do nas zagoscic.Wiec czekamy...
Odliczam dni do USG, mam nadzieję,że zobaczę tam moją Fasolkę.
Byle do poniedziałku.
Coraz więcej wskazuje ,że mam dobre przeczucia- oby mnie to nie zmyliło.
Bądź moim prezentem w dniu dziecka :*
Postanowiłam i tu napisać. Tak mi brakuje moich aniołków. Boże, spójrz na mnie łaskawie i daj mi poczuć jak to jest być mama...
Pisałam ostatnio, że M. chory...a tu mnie od wczoraj jakieś przeziębienie dopadło.
A tak poza tym, to:
Wchodzę dzisiaj rano do pracy, a jedyny mężczyzna pracujący z nami patrzy na mnie i mówi "Coś słabo dzisiaj wyglądasz". Ja na to, że to przez przeziębienie. I biegnę do szkoły na lekcje - zajęcia w podstawówce. Wracam po 4 godzinach, patrzę w lustro i nie wierzę - nie nałożyłam tuszu na rzęsy i wyglądam jak po chemioterapii - dosłownie, bo mam tak jasne rzęsy, że ich nie widać. Hahahaha
Zdarzyło mi się to po raz pierwszy od gimnazjum.
No i jeszcze jedno...porysowałam wczoraj nadkole w aucie. Jakiś debil tak zaparkował w bramie, że żeby w niego nie uderzyć i nie urwać sobie lusterka koncentrowała się na maksa na przodzie auta....i zapomniałam, że jest jeszcze tył
Zarysowałam o ścianę budynku. Jest to mocno widoczne (szczególnie, że mam czarne auto), ale nie na tyle, żebym chciała płacić 300 zł za lakierowanie. Wybieram się dzisiaj do mieszalni lakierów dobrać odpowiedni kolor i w weekend brat i M. pomalują białe szramy
Aż dziw, że nawet mnie to nie wkurzyło.
P.S. Mam zamiar zakupić pakiet naklejek "Karny kutas" i naklejać je wszystkim tym debilom parkującym tam, gdzie kategorycznie nie powinno ich być! O!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.