Dzięki Kochane! Wasza obecność i ciepłe słowa są dla mnie przeogromnym wsparciem
!
Dziś był dzień pielenia chwastów spod okien-głównie ze względów estetycznych (to taki mój mini ogródek na kwiatki, a dziś dosiałam też nowe) oraz kolejny powód to taki, że teściowa przechodząc obok ciągle się bezczelnie gapiła a nawet przystawała, poprawiała okulary i kręciła głową-bardziej dobitnie nie można okazać, że powinnam już dawno się za to zabrać
Pomijając fakt, że dopóki tu nie zamieszkałam owy kawałek był po prostu zarośnięty jak na zapomnianej polanie, tylko ja wpadłam na to, żeby go przekopać i coś tam wsadzić (a teraz jeszcze mi ona dosadza swoje kwiatki nawet nie pytając czy może!). Tak to ogólnie u mnie jest
Ale spoko-chilloucik, wkurwiałam się na wszystko, od kilku tygodni mam spokój bo teściowa obrażona (nie wiadomo dokładnie za co!) więc nie ma gderania. Jak coś mnie wkurwi (co się zdarza często pomimo faktu, że nie rozmawiamy) to już tak tego nie przeżywam. A ogólnie mój chłop twierdzi, że to on ma zawsze racje, więc jak stanie po stronie matki-trudno i darmo, aż tak wszystko olałam! 
Z mniej przyjemnych rzeczy
Wczoraj był ostatni w sezonie odcinek "Przyjaciółek".... Boziu, jak ja wytrzymam!! Nie dość, że raz w tygodniu leciało to jeszcze tak się skończyło... Ale pomyślałam, że już następny sezon będę oglądać z synciem i tak mi się lepiej zrobiło na serduchu
I czekam na ciepełko, już mam dość siedzenia w chacie bo kilka dni padało, siedzę i wymyślam żarcie-przynajmniej chłop zadowolony! 
Synuś ma się dobrze, teraz częściej zamiast kopniaków się przeciąga i przemieszcza tak, że aż mnie skóra boli i zaczynam się śmiać
Za to spanie w nocy to masakra... Zawsze spałam na brzuchu-odkąd domyślałam się o ciąży zaczęłam spać na boku, jednym lub drugim-teraz ni tak ni siak, nie mogę sobie znaleźć miejsca, często wstaję na siusiu, czasem się przebudzę i nie mogę zasnąć i tak ooo... Na dodatek boli mnie lewa noga, z którą miałam problemy przed ciążą... Ale to nic, damy radę. Ważne żeby synuś się miał dobrze, i żebym go nie gniotła bo śpiąc na boku jest takie wrażenie 
Moja Iskierka uciekła... 
Zrobiłambeta hcg i wyszło 2,0 
Moja gin twierdzi że zablokowałam się psychicznie- organizm się zachowuje jak w ciąży, a jej nie ma.Muszę wyluzować bo @ nawet na USG nie było widać a zjadłamcałe opakowanie duphastonu i luteiny
Eh odpuszczamy na 3 miesiące...
Jestem załamana że tak długo miałam nadzieję i znowu wszytsko od początku...
Troszkę przystopowałam z ovufriend i powiem szczerze, że jestem jakaś spokojniejsza. Wchodzę tylko i zaznaczam swoje obserwacje, czasami coś skrobnę. W ciągu dnia mam wiele obowiązków związanych ze zbliżającym się końcem roku szkolnego, w weekendy częściej wychodzę do ludzi. Wiosna dobrze na mnie działa 
Dokładnie rok temu był najgorszy dzień w moim życiu. Czasami myślę o tym co bym akurat robiła z moim małym bejbusiem. Tyle czasu już upłynęło a my nadal tylko we dwójkę... Na razie planujemy wakacje, a po wakacjach trzeba będzie udać się do kliniki-już najwyższa pora.
Rozpoczecie nowego cyklu zaczelo sie z wielka pompa!!
Wczoraj lekarz stwierdzil, ze dostalam uczulenia od truskawek. No nie wierze!! Cale zycie czlowiek jadl truskawki, za dzieciaka, czesto prosto z pola , nie myte, a tu masz.
Wygladam rewelacyjnie i caly czas bije sie z myslami czy wziasc leki. Dostalam sterydy na tydzien plus benadryl. Wczoraj juz sobie darowalam,mialam zaczac od dzis, ale caly czas bije sie z myslami. Nastepny miesiac bede musiala odpuscic, a moze tym razem owulacja bedzie z prawej strony......... kurcze dylemat!! Co robic??!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2014, 18:17
"Jak żałoba"
Smutas jeszcze trzyma, ale z każdą godziną jest lepiej. Trzeba po prostu czasu, jak w okresie po stracie kogoś bliskiego.
Jutro beta 14 dpt 3 dniowych dwóch zarodków, więc to jak najbardziej już. Po tylu negatywnych testach beta HCG to raczej formalność. Wynik (odbieram w poniedziałek ) i jest bardziej dla kliniki. Cud wielki musiałby się stać gdyby w becie coś wyszło.
Takie to było szybkie sprowadzenie z marzeń na ziemię.
No dobra dziś świruje. Chyba moim hormonom odbija. Miałyście kiedyś taki dzień, w którym zastanawiacie się jakby to było gdyby....
... gdybym wyszła za innego?
... gdybym wybrała inną szkołę?
... gdybym była zdrowa?
... gdybym miała inną pracę?
... inne życie
więc tak. Dziś mam taki dzień. I muszę się kontrolować żeby nie zrobić jakiejś głupoty. Bo mogę stracić zbyt wiele. A z drugiej strony może powinnam coś zmienić? Nie mówię o mężu ale może praca? Jakaś nowa szkoła? Nowa perspektywa? Coraz częściej zastanawiam się nad przeprowadzką. Kurcze sama nie wiem. Jakieś rozstrojenie mnie dopadło.
Wczoraj pierwszy raz po laparoskopii były przytulanki. Dziś 14 dc licząc dzień laparoskopii jako pierwszy dc. Nic nie czuję więc nie mam pojęcia czy owulacja wystąpi w tym cyklu. Mój lekarz kolejny raz się wycofał. Ale ja postanowiłam, że w ciągu tych 6 miesięcy nie odwiedzę żadnego lekarza. Mam ich po dziurki. W następnym cyklu wykupię clo i spróbuję celować bez monitoringu. Tak naprawdę to chcę żeby był już październik, żeby czas minął i wiedziałabym na czym stoję. Eh i znów rozchodzi się o jedno - czas. Ale "dojrzewam" więc powinnam myśleć inaczej. Za tydzień pobyt nad naszym morzem. Czyli odpoczynek. Na tym trzeba się skupić. Wtedy będzie już połowa miesiąca;) Pamiętajcie - ludzie się nie zmieniają. Oni tylko "dojrzewają" i "kształtują się" 
Dzisiaj za mną ciężki dzień. Mam dosyć swojej rodziny. Mama mnie angażuje ciągle w swoje sprawy, nadaje na tatę. Tata nadaje na mamę i ciągle się na mnie wyżywa. Siostra ma problemy sercowe i przychodzi i się wyżala. Mam dosyć. Kocham ich ale chciałabym raz w życiu skupić się na sobie. Jak mam być spokojna i się nie denerwować? Wiedzą, że się źle czuję. Mam się oszczędzać, dbać o siebie i maleństwo, ale w takich warunkach się nie da. Poryczałam się przez to wszystko.
Jestem innym człowiekiem
częściej się uśmiecham, nie kłócę się z nikim
unikam stresu i nerwów
jestem naładowana pozytywną energią...
jadę do pracy dzisiaj odpocząć
(nic nie mogę robić od kąd szefostwo się dowiedziało)
we wtorek egzamin i wg się nim nie denerwuję
Nasza dzidzia lubi jabłka z cynamonem których ja nienawidzę
i nie lubi rybek które ja kocham... Ehhhh oby w grudniu wszystko się zmieniło
i na święta zjem taką dobrą rybkę i śledzie w śmietanie
Próbuję wstać z lepszym nastawieniem od rana, ale samopoczucie mi nie pozwala. Tak liczyłam na drugi trymestr, na ten ciążowy miesiąc miodowy... Źle sypiam, żołądek doprowadza mnie do szału, nie mam na nic siły. Lecę po skierowania na badana, bo być może mam anemię? Ciągle liczę na jakieś medyczne podłoże mojego samopoczucia, które da się jakoś poprawić.
Jedziemy zaraz ze zwierzakami do fryzjera, a potem pooglądać wózki. Także liczę na drobny przypływ energii
Nasze dotychczasowe typy niestety okazały się klapą (Baby Design, Mutsy, Roan). Trzeba oglądać wózki na żywo. Moi rodzice kupują nam wózek w prezencie (na teściową nie ma co liczyć) i mamy wybrać ten, który nam się w 100% spodoba. Ja mam jednak wewnętrzną blokadę cenową i nie chciałabym wydać za dużo. Oczywiście stawiamy na jakość ale nie damy się zwariować.
Mój obecny typ to Bebetto Luca. Znacie tę markę?
Od ostatnich kopniaczków cisza...
Synuś już mi nie robi takich przyjemności, chociaż wczoraj widziałam go chwilę na USG i ślicznie kopał, ale ja nie czułam tego. Niestety mam za niski poziom żelaza. Najlepiej jeść czerwone mięso. Tylko jak jeśli w ciąży od każdego mięsa mam potem niestrawność i czuję się obrzydliwie? Nie lubię teraz mięsa, zupełnie mi nie podchodzi.
Moja aspołeczność bardzo mocno przesunęła się w kierunku teściowej. Mam alergię i wysypkę, kiedy słyszę że ma przyjść albo my mamy iść do niej. Tym bardziej że jak przychodzi to ja muszę z nią siedzieć i słuchać "dobrych rad" i P. często zostawia nas same. Jak przyjeżdża moja mama to wiadomo, że głównie do mnie i nie mamy pretensji jeśli P. zniknie przy swoich sprawach. To nie fair. Nie chce mi się siedzieć z jego mamą. Ale ciągle słyszę że przecież ona chciała zobaczyć mnie w ciąży, że to jej wnuk... Muszę jakoś nad sobą zapanować, bo łapię się nie myślach typu "Takiego, a nie jej wnuk! To moje dziecko i wara od niego!".
Nie mogę się doczekać domku na działce. Najchętniej pojechałabym tam i została sama z psem na kilka dni. Potrzebuję spokoju i uporządkowania myśli, uczuć. Przychodzi weekend i standardowo słyszę "z kim się spotkamy dzisiaj?" Ja najchętniej z nikim. Zawsze wszyscy przychodzą do nas, gotujemy, siedzimy do późnej nocy. Nie chce mi się już. Nie chce mi się tego wszystkiego przygotowywać, sprzątać i zarywać nocy. To są jakieś jałowe rozmowy o niczym. Takie zwykłe towarzyskie spotkania. A ja albo wyrosłam albo zdziczałam...
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2014, 12:15
Mężu wielkimi krokami zbliża się do 30. Dwójka z przodu wyniesie się już za 6 dni. Zastanawiałam się co mu kupić i szczerze nie mam zielonego pojęcia. Na urodziny planuję mu upiec coś a la torcik, a prezent dopiero jak będziemy w Polsce. Zastanawiałam się nad ekspresem do kawy, bo kiedyś tak coś mówił, że by chciał i wiem, że by się ucieszył z takiego prezentu. Ja kawy nie pijam i też się zastanawiam czy może ktoś ma jakieś dobre rady dotyczące zakupu ekspresu?
Jak tak, to chętnie przyjmę zarówno te pozytywne jak i negatywne opinie
Ewentualnie inne pomysły na prezent 
A u mnie bez szału. Ostatnio brzuch mam napuchnięty jak balon. A przez swoje lenistwo znów będę wysłuchiwać głupich komentarzy typu "przytyło Ci się" "dobrze sobie wyglądasz". Kurde, co zjadę to to samo. A dziwi mnie to, bo w zasadzie mieszczę się nawet w ubrania sprzed 5 lat....i jak to możliwe, skoro tak tyję i tyję za każdym razem? No cóż. Za głupotę się płaci. Co zrobić.
"Nowy dzień bez nowego życia"
Dziś już całkiem dobrze się czuję. Rano byłam na becie. Dziś 14 dpt dwóch zarodeczkow 8A, 6A. Szkoda, że nie chciały zostać w domku. Wynik bety będzie w poniedziałek.
Przez weekend chcemy zastanowić się co dalej, na pewno pojedziemy do kolejnych prób. Wszystko mam nadzieję omówić na poniedziałkowej wizycie.
Dziś podekscytowanie związane z wyjazdem na urlop
Pakowanie i ostatnie odwiedziny u rodziców. Będziemy łapać słońce i cieszyć się każdą chwilą razem, bo na co dzień różnie to bywa, praca dom, dom praca....Uwielbiamy razem podróżować i robimy to, jak tylko czas i finanse nam na to pozwalają
Rano wylot. Ovu idzie w odstawkę, ale na pewno jestem z Wami dziewczyny myślami i nieprzerwanie modlitwą o cud dla nas wszystkich 
PS. Mąż oczywiście przypomniał sobie, że nie ma jeszcze kilku niezbędnych rzeczy, więc czekają nas jeszcze zakupy na ostatnią chwilę. Ale u nas to standard, noclegi rezerwowaliśmy w czwartek późną nocą
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2014, 12:17
I jeszcze jedno muszę Wam się zwierzyć, że pukam i stukam, a właściwie to już dobijam się obiema rękami do tego nieba o nas, o Was. Słyszeli mnie tam już chyba wszyscy, więc nie ma bata, żebym wreszcie nie została wysłuchana, także nie traćcie nadziei, zobaczycie już niebawem
No i dzisiaj na wesele a ja wczoraj musiałam dostać okres
To trzeba mieć pecha
Trudno i tak będziemy sie dobrze bawić!
Miłego weekendu życzę
)
Mam taki plan - po HSG przestanę na 3 miesiace mierzyć temperaturę. Może spontanicznie się jakoś uda. A jak nie, to weźmiemy pod uwagę inseminację.
A tak generalnie, to strasznie jestem ciekawa poniedziałkowego USG. Mam wrażenie, że pęcherzyki (pierwszy raz od dawna) sa po obu stronach. Boli naprzemiennie po lewej i po prawej stronie. Zazwyczaj było tak, że lewy bolał strasznie i to od 3-4 dc do owulki. I wtedy USG potwierdząło pęcherzyk na nim. Prawy bolał niewiele - zazwyczaj przed samą owulacją, albo zaraz po skoku teperatury - i wtedy pękał pęcherzyk po tej stronie. Teraz boli i to ciągnąco raz prawy, a raz lewy. Ciągnie po którejś stronie przy głębszych oddeechach, śmianiu i gwałtownych ruchach. I do tego czuję ciągnący ból w pochwie. Wykluczam infekcję.
Miało być bez starań a dzień przed owulką "wyszło jak wyszło"...tak to jest jak się nawet 1 prezerwatywy w domu nie ma
tak serio trochę się martwię, jednak chciałam ten cykl mieć na pewno na "nie" a tak znów domysły i czekanie na @. Jeszcze powinna przyjść w dniu naszego wyjazdu więc już w ogóle pięknie...W tym tygodniu czeka mnie bardzo dużo pracy, a co za tym idzie stresów. Już za 2 tygodnie lecimy!
Pozdrowienia ze slonecznej Bretanii 
Super weekend, spacerujemy, ogladamy plaze, oko lice,
bajeczne domostwa w przepieknych ogrodach..
i marzymy sobie..
Buziaki dla wszystkich 

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 maja 2014, 12:50
wynik pozytywny 3650 uffff teraz będę dużo spokojniejsza 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.