Strach przed jutrzejsza wizyta u ginekologa. Dlaczego ten pecherzyk jest taki oporny i tak wolno rosnie ? ALe pocieszam sie zeszlym cyklem wtedy w 14dc pecherzyk mial 11mm a juz 23dc mial 20mm wtedy szybko byl pregnyl i 24dc IUI. Teraz w 14dc o 18:00 pecherzyk mial 12,6 ale w 16dc o 11:00 mial tylko 12,9mm bardzo malo urosl ale endo mialo 7,2mm. Jutro 18dc na 11:00 Ginekolog bedzie to 48 godz od ostaniego USG zobaczymy ile podrosl mam nadzieje ze wiecej i ze znowu do 24dc ladnie urosnie ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2014, 13:17

peppapig co ma być to będzie ... 8 czerwca 2014, 13:49

Byłam u lekarza wzięłam wszystkie badania wyniki i kobita powiedziała że wszystko się pogoiło i nie ma wytłumaczenia na poronienie...może zbyt niskie TSH?nie dowiemy się...powiedziała,że możemy się starać jak tylko chcemy.. mija 3 miesiące na 11 czerwca. Tyle myśli teraz w głowie...zobaczymy co przyniesie los

Ciekawa zależność - piszę tu tylko kiedy mi źle. Nie wiem czy to dobrze czy źle, mam wrażenie że nie powinno tak być. Powinnam pisać nawet wtedy jak jestem szczęśliwa, zadowolona z tego co mam. Ale nie piszę, w takich chwilach nie jest dla mnie ważny komputer, a jak już przed nim siedzę to nie poszukuje przydatnych informacji do zajścia w ciążę.

Ostatni wpis - informacja o powtórnym badaniu męża nasienia. I tak morfologia skoczyła o całe 2 procenciki. Radość, bo jest postęp. Ale zaraz zostałam sprowadzona na ziemię, przecież o tylko marne 5%. Tak kurcze ale mąż ma dużą ilość tych plemników, jest ich całe morze. To co kurcze nie działa? Co zawodzi? Ja? Co jest grane? W czym problem?

Cały tydzień temu rozpoczęła się już 12 runda. Dziś doszłam do wniosku, że jestem spokojna, jakoś tak mniej mi zależy. Tzn. mam momenty wzmożonego poczucia, że zależy mi bardzo ale większość momentów to te kiedy przymykam oko i pozostawiam wszystko w rękach losu. I zadaje sobie pytanie, czy mi na prawdę udało się odpuścić? Chyba nie, ale czuje że jestem bliżej niż dalej.

Kolejna kwestia którą chcę poruszyć. Przeczytałam ostatnio cały pamiętnik (poza fioletową stroną) jednej z użytkowniczek tego oto wspaniałego portalu (na marginesie, ma dziewczyna talent pisarski, wciągnęłam się jak w niejeden bestseller). Ona miała prób 15 i udało się, ja mam 12 próbę i mną nie zainteresował się żaden bardziej lub mniej ceniony ginekolog tak jak nią, ona już po 8 próbie wiedziała, że będzie inseminacja, lekarz ją pięknie do tego doprowadził.Ja z kolei ciągle słyszę, że jestem młoda (27 lat to dla mnie już nie jest młodość, a w szczególności jeśli chodzi o starania o dziecko i napotkane na tej drodze problemy), każą czekać, bo naturalnie zajść powinno się udać, zwłaszcza że mam regularne miesiączki i według temperatury jajeczkują. Jest masa kwestii które znajdują się pod znakiem zapytania, ale powierzchownie jestem super zdrowa. Nic tylko płodzić i rodzić dzieci. Tylko dlaczego tak się u mnie nie dzieje? Czy ja mam być sama sobie lekarzem? Sama sobie decydować co i kiedy mam brać? Dlaczego lekarze odbierają mnie jako kogoś kto przesadza, ma wszystko w normie, a dziecko wcześniej czy później będzie? Tak im nie zależy czy ono będzie wcześniej czy później a mi jednak tak.
Od zeszłego roku i tak zrobiłam ogromne postępy. Minął już mi etap buntu, złości i nienawiści do każdej kobiety w ciąży i z dzieckiem. Jestem z siebie dumna, bo w zasadzie tylko ja to zauważam. Mój mąż już nie jest taki dalekowzroczny. On na podstawie tego co było i "gorszych" sytuacji i tak ma już wyrobione o mnie zdanie. Według niego jestem chodzącym potworem, nic tylko zazdroszczę wszystkim, nigdy nic mi się nie podoba i zawsze, ale to zawsze narzekam! Abstrahując, to fajną babkę wziął sobie ten mój mąż ;). Uśmiecham się, ale boli mnie to cholernie, bo wiem że jestem sama. Jemu muszę pokazywać tylko i wyłącznie uśmiechniętą twarz, on absolutnie ale to absolutnie nie może widzieć mnie gdy płacze, bo jak to On sam uznał "robi się to już nudne". Wiem, to udawanie i oszukiwanie, bo kiedy dwoje ludzi się kocha to nic przed sobą nie powinni udawać. Ale przecież ja jestem od uszczęśliwiania swojego męża nie odwrotnie. A on chciałby mnie taką oglądać, więc będę to robić. Będę cichą myszką która wykonuje wszystkie polecenie i dba o to aby jej Jaśnie Wielmożny Pan się nie rozzłościł. Szczerze powiedziawszy, to czasem się tak czuje. Wszystko podporządkowuje jemu (oczywiście on tego nie widzi). Owszem, on też się dla mnie stara, codziennie słyszę "Kocham Cię", doceniam to, bo bardzo potrzebuje takiej czułości. Ale nie doceniam, kiedy pod swoim adresem w trudnych dla mnie momentach słyszę samą krytykę. Zamiast pocieszyć, to mąż dołuje. Może moje łzy go przerastają i nie potrafi pocieszyć? aaaaa nie, zapomniałam jego przecież to już nudzi.

Godzenie było i to z serii tych najprzyjemniejszych ;) Ah i 10 bocianów obok mnie na łące, może któryś coś przyniesie? Wiadomo, to moje największe marzenie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2014, 08:45

8 dzień cyklu
49,3 kg
Obwód brzucha na wysokości pępka 66 cm
Obwód uda 49 cm

Wczoraj śniło mi się że oglądaliśmy z M. mieszkanie do kupienia...piękne! Nad jeziorem, obok sosnowego lasu z przepięknym tarasem! I zastanawialiśmy się gdzie urządzić pokój dla dziecka... Szkoda że to tylko sen...
Dzis odwiedziliśmy naszych znajomych - chyba jedyni którzy starają się nas zrozumieć. Spędziliśmy bardzo miło czas. Można? Kurcze gdyby wszyscy nasi znajomi byli tacy to byłoby nam dużo lżej...
Jutro badanie krwi i moczu które dostałam od rodzinnej pani doktor :) nawet TSH mi przepisała :)

______________
1 śniadanie: Grzanki z chleba żytniego z żółtym serem, pomidorem i papryka
2 śniadanie: Sałatka owocowa z kiwi, jabłka i banana
Obiad: Domowe hamburgery
Podwieczorek: Owoce z gorzką czekoladą
Kolacja: Zupa szpinakowa

Magic Niemożliwe 8 czerwca 2014, 20:18

Niedziela...upał od rana, kotka spać nie dała, bo głodna - z resztą ona tyko je, śpi i psoci :) byłam zła na męża za wczorajszy tekst z rozlanym mlekiem, tu chodziło o nasze dziecko a nie jakieś pieprzone mleko :) byłam zła, rano chciał się przytulać, ale ja używając swojego groźnego tonu kazałam trzymać się z daleka bo dobrze wie, że zawitała moja ukochana @ :) popatrzył na mnie smutno i zapytał czy mogę go posmyrać ;) początkowo mi to nie odpowiadało, bo moje libido jest poniżej zera jak mam @ ;)) ale udało mi się zadowolić męża w stopniu wysokim ;) potem oczywiście telefon wibruje...ja nawet nie muszę sie pytać kto dzwoni bo wiem, że jego mama :) nie odebrał, bo chce mieć spokój ;) ale oczywiście do mnie też zadzwoniła. Odebrałam. Zapytała czy przyjdziemy na działkę i czy nie kupimy im wkładki do drzwi, bo sobie zepsuli a domek letniskowy trzeba zamknąć. Tylko szkoda, że dzisiaj jest święto i wszystkie sklepy są zamknięte :) ale spoko mamusiu nasz garaż posiada wiele skarbów, na bank coś tam się znajdzie :) i pewnie, że była ta wkłada :) nasz garaż jest zaopatrzony jak sklep :) tylko zero porządku na półkach więc trzeba się naszukać ;))
Dobrze postanowione jedziemy na działkę. Oczywiście ja prowadzę, bo mój K się troszkę upił wczoraj z kolegą, ale...zmienił się. Zmienił się juz wtedy jak byłam w ciąży, prosiłam by dużo nie pił, bo ja się denerwuję, boję o niego a to mi...nam szkodzi. I to mu zostało :) cudownie pierwsza zmiana się udała :D hehehe. Jakoże dziś pogoda wszędzie taka sama, skwar, że każdy w 30 min staję się czarny! Nienawidzę takiej pogody :) słabo mi, niedobrze, czuję jakbym się dusiła. Jestem zdecydowanie zimnolubna ;) Musiałam pojechać, bo dawno teściów nie widziałam :) powiedzą, że ich unikam. Zauważyłam kolejną zmianę :) teściowej buzia się zamknęła w temacie wnuka :) wiadomo, po czymś takim wie, że jest nam ciężko...Czasami mam żal do niej, bo jak powiedzieliśmy im w 6 tc, że będą dziadkami to strasznie się ucieszyli wiadomo, ale kurde obdzwaniać rodzinę i się chwalić?? Przesada. A jak straciliśmy dziecko to mój K podszedł do niej i powiedział:
-No to teraz bierz telefon do ręki i obdzwaniaj, że wnuczka nie będzie(uśmiech).
Bałam się jeździć do rodziny, bo były by pytania a co tam się stało. Wiem jak mnie bolało, kiedy koleżanka, nie widziałysmy się chyba ze 4 tygodnie przyszła na paznockie i pyta patrzac na mój brzuch:
- No Madzia 12 tc a Tobie brzuszka nie widać.
Wiem, nie wiedziała, miała prawo oto zapytać. Powiedziałam, że już nie będzie brzuszka. Wyraz jej twarzy mówił, że zrozumiała wszystko. Bardzo mnie przepraszała.
Ale ten czas mam już za sobą :) cieszyłam się wizyta u teściów, którzy postawili sobie ładny 30m2 domek z półbali :) rozmawialiśmy, oczywiście teść już był po ćwiartce, a była godzina 13... nie lubię jak on piję bo jest męczący :) i wiecznie ma racje i dobre rady. Pamiętam jak papę kładli na dach :) matko kochana, ja kobieta, która w życiu domu nie stawiała, wiem no kurde wiem - logicznie myśląc - że papę nakłada się pasami od dołu dachu... a nie od góry ;) ale cóż nie dał sobie przetłumaczyć, dopiero jak teściowa ryknęła a jej należy się bać - jest dwa razy większa od męża - to posłuchał, ale jest cudowną kobietą, która również dużo przeszła w życiu.
Leżeliśmy na leżakach, był błogi chillout ;)(chyba tak się to piszę) który mój mąż uwielbia. Nie dziwię mu się, od pon do sob pracuje i musi kiedyś odpoczywać :)
Rozmawialiśmy w trakcie spaceru po okolicy o nas,naszych planach, dziecku - pierwszym i następnym- powiedziałam mu, że jak pójdę do Kaśki(mojej Pani ginekolog) to musze jej powiedzieć, że coś ten mój lewy jajnik jest lewy ;P nie działa. Mój K mówi:
-Przecież nam wychodzi zawsze za drugim podejściem(usmiech, który uwielbiam).
Ma rację. Ale to wynika z tego, że wychodzi nam z prawego jajnika a z lewego nie ;( ale wiem, że chce, że nie poddał się. Widzieliśmy piekny dom, duży - choc ja takich nie lubię - piekne podwórko, trawnik idealny, dwie duże brami do piłki nożnej, i do siatkówki ;)
CDN.

Izzy Nigdy się nie poddamy 8 czerwca 2014, 20:54

Ciąża rozpoczęta 7 maja 2014

Dziś cały dzień w wesołym miasteczku w Chorzowie :) .... Mąż i Jula wybawili się na wszystkich karuzelach a ja z Mikusiem zaliczyliśmy tylko 1 karuzelę filiżanki dla 5 latków hahahah ale cóż innych nie wolno ;) .... jesteśmy padnięci upał niesamowity i milion ludzi szok!!!! dobrze że byliśmy na 10 to zdążyli zaliczyć wszystko 1 raz bez kolejek bo jeszcze nie było tyle ludu ale później???? nawet wody nie dało się kupić bo takie kolejki.... byliśmy 7 godzin i teraz padamy a pisk i idziemy spać :) ....

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 18 stycznia 2015, 21:36

Kobietki jak można dodać tu zdjęcia??

Zireael Smętnik 18 stycznia 2015, 21:37

Zaczęłam pisać.
Wcześniej trochę się z tego ekshibicjonizmu podśpiewywałam. No ale przyszła kryska na Matyska. W tym cyklu się załamałam, potrzebuję grupy wsparcia.

Mieliśmy romantyczny plan zajścia w ciążę w noc poślubną.Przed ślubem nie zabezpieczaliśmy się chyba jakoś szczególnie, ale oboje wierzyliśmy, byliśmy przekonani, że skoro wszystko jest takie piękne w naszym życiu (odkąd się poznaliśmy), to oczywiście się uda. Nie udało się. (tak na marginesie - ciekawa jestem ile par cieszy się ognistym seksem po tym męczącym ślubnym dniu? My co prawda kochaliśmy się, ale nie był to najlepszy seks na świecie. Nerwów i ogólnego przejęcia było za dużo). Wtedy tłumaczyłam to sobie nerwami ślubnymi.

Potem podróż poślubna. Grecja. Tam z kolei bałam się robaków (tak, mieliśmy w pokoju karalucha...). Ciąży nie było, ale było tłumaczenie, że przy tych robakach (co prawda tylko jednego widziałam, no ale mogła ich być przecież liczna rodzinka!), to się nie dało.

Wróciliśmy, zaczęłam mierzyć temperaturę.
I też wielkie nadzieje, że jak trafimy w ten dzień, to oczywiście zajdę w ciążę i powiemy o tym rodzinie przy wigilii.
Dupa. W tą pamiętną wigilię dostałam okres.

Moja przygoda z temperaturą skończyła się po dwóch bodajże miesiącach. Do tej pory uważam, że w moim przypadku to był dobry pomysł. Wkurzyłam się strasznie na takie kontrolowanie swojego ciała. Nie sprawdzam sobie macicy. Jak owuluję, to czuję... To też ciekawe, jak nie myślałam o dziecku, to nie miałam pojęcia, jaki jest mój dzień cyklu. Do 30 roku życia nie wiedziałam chyba za bardzo, co ma śluz wspólnego z płodnością. No ale dla pewności byłam na monitoringu, robiłam testy owu.

Dzisiaj myślę, że nie o to w tym chodzi.

Mam szereg przykładów z życia bliższych i dalszych osób
- ciąża z seksu w czasie miesiączki
- ciąża z pijackiego seksu, który nawet nie zakończył się wytryskiem, gdyż nawalony przyszły ojciec zasnął w trakcie
- druga ciąża koleżanki, która trzy miesiące wcześniej urodziła córkę. Zdaje się nie zdążyła nawet dostać miesiączki po pierwszej.
- ciąże "matek-degeneratek", które ginekologa widzą tylko w czasie porodów, piją, niezdrowo jedzą, a dzieci mają piątkę i więcej.

A ja co?
Kwasy foliowe, badania na wszystko, comiesięczne rozkładanie nóg przed ginem, zabiegi.
Badania nasienia, kładące bolesne piętno na dumie i męskości mojego ukochanego.

W zeszłym miesiącu miałam zabieg usunięcia polipa na macicy. Lekarz mówił, że jest to najbardziej prawdopodobna przyczyna braku ciąży. No więc polipa nie ma, w kolejnym cyklu monitoring, dokładne (prawie co do godziny) wskazówki doktora kiedy się kochać. Nie nauczona doświadczeniem z kolejnych miesięcy byłam pewna, że tym razem to już na pewno.
Na pewno była miesiączka. Równiutko o czasie, co do godziny. Jak zwykle wszelkie jej objawy (łącznie z początkowym plamieniem!) brałam za pierwsze objawy ciąży. Ile przecież kobiet ma bóle podobne do miesiączkowych? Przecież nawet owu zaznacza je jako "punkty ciążowe"?

Mąż poszedł na kolejne badania. Ostatnie nie były najlepsze, chociaż ponoć w normie. 4% prawidłowej morfologii. Swoją drogą - jakie to ciekawe - o policystycznych jajnikach, poziomach prolaktyny, rezerwie jajnikowej i wszystkim, co dotyczy kobiet informacji w sieci jest mnóstwo. Trzeba wręcz odsiewać ziarna od plew. O morfologi plemników? Kilka stron typu "badanie-nasienia.pl" plus informacje na owu. Panowie widać nie są ciekawi. Albo informacja, że ich plemniki są nieprawidłowej budowy tak bardzo rani męskość, że chowają ją w ciemnej szufladzie. Dosłownie i w przenośni
Ech... mój M, mimo że naprawdę fajny z niego facet i do problemów ciążowych podchodzi poważnie, też w kwestii badań własnych pozostaje facetem... Owszem pójdzie, witaminy łyka. Ale nie poczyta, nie zainteresuje się. Raczej "to może poczekamy ze trzy miesiące, aż te witaminy zadziałają?". A trzy miesiące, to trzy potencjalnie niezapłodnione jajeczka, których mam ograniczoną ilość!

Aktualnie jestem w okresie po okresie a przed owulacją. Więc lepszej myśli niż 3 dni temu, ale nadal zgaszona. Odpuszczam w tym miesiącu. Zapisałam się na jakiś fitness, wróciłam na jogę. Nie robię monitoringu. Potrzebuję oddechu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2015, 22:19

elcia_aa endomendo 18 stycznia 2015, 21:46

Ranyyy czy przed owulacją zawsze spada odporność ?! ale jestem zasmarkana zresztą M też:/ Ale coś tam działamy mimo katarów, bo M tak łatwo nie odpuszcza, a poza tym bardzo chciałby mnie uchronić przed krojeniem ;)

Będę tu pomału opisywać przykre sytuacje jakie spotkały mnie odkąd zaszłam w ciążę, a było ich nie mało i miały duży wpływ na moje dzisiejsze życie. Chcę wyrzucić z siebie te wszystkie złe emocje, które ciągle we mnie tkwią. Chcę się od nich ostatecznie uwolnić.

Chciałam dziś opisać ten najgorszy dzień w życiu. Pisałam chyba z godzinę ale wszystko mi się usunęło. No cóż, może jutro.

Dziś napisze tylko, że razem z naszym dzieckiem umarła cząstka mnie. Wyrwano mi kawałek mojego serca. Ale wierzę w to, że spotkamy się z Bąbelkiem w niebie. On siedzi sobie tam na chmurce i patrzy na nas. Mam nadzieję że jest ze mnie dumny, że w miarę radzę sobie z tym co się stało i że teraz będzie czuwał nad nami, żeby więcej nie stała nam się krzywda. A za te 3 miesiące wstawi się za nami u Boga i przyślą nam tu na ziemię jego siostrzyczkę lub braciszka :)

Jestem wkurwiona na meza on ciagle zyje jak by byl sam mam juz tego dosc!!! :( :( czesto sie zastanawiam nad tym wszystkim ;( ale chce miec dzidzie :*...


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2014, 13:25

nie wiem czemu ale mam dziwne przeczucie ze sie nie udalo w tym miesiacu... za bardzo zyje nadzieja, za wiele juz sobie wyobrazam... i jeszcze ten termometr. Ja zwariuje!! Dzis rano robilam mierzenie pod jezykiem pokazalo mi 36,4 - zalamka. Przeciez to strasznie nisko i wtedy pomyslalam ze przeciez to niemozliwe zeby tydzien po owulacji tak spadla... ze raczej powinna byc wyzsza. Zmierzylam jeszcze raz, 36.6 (nadal malo jak na moje oczekiwania)... zmierzylam zatem w pochwie 37,1 i jeszcze raz 37,00.... i znowu pod jezykiem 36,8.... czy ja nie potrafie jej mierzyc?? Przeciez z takimi odchylami moj wykres w ogole nie jest wiarygodny!!! Jaki termometr polecacie? jaki najbardziej dokladny?? co sadzicie o takim ktory skanuje czolo?? Strumien lasera na czolo i po 2 sekundach tempka zmierzona... Okres powinnam dostac rowno za tydzien... ja nie wiem jak to zniose, o niczym innym nie mysle...

Bergo Bergo - nowa ja 9 czerwca 2014, 01:45

Dla zainteresowanych majową wyprawą na Bałkany- wstępna wersja filmu jest tutaj
http://youtu.be/JxXgx2PAOgw

Wersja opisowa nadal w powijakach :)

arcala Czy coś z tego będzie? 9 czerwca 2014, 08:37

Baaardzo długo mnie tu nie było....
Od stycznia niewiele się zmieniło w moim życiu. W styczniu zaczęliśmy terapię "gumkową" czyli kochamy się w prezerwatywie alby zniwelować przeciwciała przeciwplemnikowe. W kwietniu było pierwsze sprawdzanie i jest lepiej. Jeden rodzaj przeciwciał zniknął całkowicie a drugi rodzaj zmniejszył się do jednego plusika. W zeszłym tygodniu ponowne badania. Czekamy teraz na wyniki. Jak będzie wynik ujemny to od razu zapisuje się do lekarza na monitoring. Monitoring pomoże określić kiedy konkretnie mamy działać, żeby się udało :)
Wierzymy, walczymy i nie tracimy nadziei.... :)

Bergo Bergo - nowa ja 15 października 2014, 05:00

Pierwsza wizyta na IP za nami. Rozwarcie 3cm. Skurcze na ktg nie wychodza a ja cierpię... Ale niestety sa krzyzowe. Jeszcze do domu jeeziemy i czekamy.

Jestem wykończona po weekendzie, targały mną przeróżne emocje, od złości do całkowitego oddania. Jestem po weselu i po prostu chce mi się spać. Siedzę teraz w pracy "nieprzytomna". Wczoraj nie wspomniałam, ale po 9 miesiącach od ślubu wzbudzamy w rodzinie największe zainteresowanie. Bo przecież dlaczego mi jeszcze brzuch nie urósł????????!!!!!!!!!! Chciałoby się odpowiedzieć - Pytaj się mnie a ja Ciebie - ale trzeba robić dobrą minę do złej gry, uśmiechać się, obracać w żart i udawać, że takie pytania nie sprawiają mi przykrości. Jak tak dalej będzie w końcu wszyscy się dowiedzą, że mamy problemy, nie ukryjemy tego.

Jako, że jestem w okresie okołoowulacujnym biegnę dzisiaj do lekarza, mam masę pytań do niego i jak znam życie zadam jedno z nich bo o reszcie zapomnę, a trochę dziwnie to będzie wyglądało jak wyskoczę przed nim z kartką i zacznę mu czytać te pytania. I oczywiście zapomniałam swojej magicznej teczuszki ;/, będę musiała wyjść w trakcie pracy i po nią podjechać.
I tak z innej beczki, czy wiesiołek może powodować trądzik? Kurcze obsypało mnie jak nigdy, nawet w okresie dojrzewania tak nie wyglądałam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2014, 08:58

Haa dziś mam wizytę-nie mogę się doczekać :) Zawsze przed denerwuję się czy wszystko w porządku... Musi być dobrze! :D Trochę się u mnie pozmieniało-teściowa zaczęła się odzywać i normalnie ze sobą gadamy, póki co mnie nie denerwuje a to już na plus :D
Miałam już dawno zamówić pościel, ale nie mogłam się zdecydować jaki wzór ;P W końcu zapytałam męża, pokazałam mu jakie są mniej więcej a on na to z takim wielkim żalem: A nie ma w autka??? Hee :D No nie ma-No to zamów w dinozaury :) No i tym sposobem jestem zmuszona zamówić zielone i niebieskie dinozaury, bo inne wzory wg mojego męża są "kretyńskie dla chłopaka" Heh. Faceci. Ale tak pomyślałam w sumie-fajne bo kolorowe... Będzie dobrze ;)
A teraz fota brzuszka, wiem, że mi stanik prześwituje, ale tak jakoś wyszło-zobaczyłam po fakcie 035.gif

244upz4.jpg


I ubrałam się pod kolor ściany haha

Mamax Walka o Bobo. 9 czerwca 2014, 10:17

Zaczelam 16 tydzien. Czuje sie coraz lepiej. Plamienia nie powrocily a ja codziennie spaceruje aby nabrac sil bo ostatnio przez to lezenie lekko poupadlam. Ale to juz za mna teraz nabieram sily i energi. Pogoda sliczna jest ale jak dla mnie nieco za goraco. Staram sie wiec bywac w cieniu co nie zawsze jednak jest mozliwe. Tak jak wczoraj bylismy z synkiem w wesolym miasteczku. Maly byl zachwycony, pierwszy raz jezdzil sam na karuzelach. Potem zjedlismy po lodzie i po poltorej godzinie wrocilismy do domu bo slonce niestety dawalo czadu i dluzej chyba bym tam nie wysiedziala , a ciezko bylo ukryc sie w cieniu.... Dzisiaj w de jest wolne od pracy i tez chcemy gdzies sie wybrac, ale ten upal troszke nas zniecheca, no nic zobaczymy co wymyslimy....Wczoraj moj synek pierwszy raz swiadomie powiedzial do mnie - mamo kocham. Cudne slowa z ust dwulatka, bardzo sie nimi wzruszylam.


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 czerwca 2014, 10:22

Ida Zdając się na los 9 czerwca 2014, 10:34

Postanowiłam zaglądnąć na chwilkę, mąż ma problemy z blokowaniem Ovf więc mam cały czas dostęp, należą mi się brawa że do tej pory wcale nie wchodziłam :P

Tak na szybko:

- jestem na L4, choć nie mam go w ręce, ale zaraz idę do lekarza i pewnie dostanę. Przechodzę paskudną grypę żołądkową, tzn już się kończy i dlatego jakoś żyję. Gorączka, wymioty, biegunka, ból mięśni a do tego, o dziwo - miałam nerwobóle w okolicach klatki piersiowej. Myślałam, że wyskoczę przez okno. Przez 2 dni ledwo żyłam. Ale dziś lepiej. Idę do lekarza, choć pewni nic mi na to nie poradzi, bo to trzeba po prostu przejść. Cóż, taki 'urok' pracy w przedszkolu...

- Co do starań to trochę się pozmieniało u nas. Aktualnie mam bardzo płodny śluz i ogólnie owulka idzie, a ja nawet nie wiem jaki mam dzień cyklu. Byłam przekonana, że to 15 dc, a to 17 :P Nieważne. Przez chorobę nie staraliśmy się, więc pewnie znów nic z tego nie będzie. Ale to nic.

- Bo muszę się Wam pochwalić, że dostałam pracę! Tak się martwiłam, że po sierpniu zostanę z niczym, a tu myk i okazuje się, że nie będę ani jednego dnia bez umowy :) Niestety, z moją ukochaną placówką muszę się pożegnać, bo tam miejsca dla mnie nie będzie. Ale... przechodzę do podstawówki! Dostaję 1 klasę i będę ją miała na pewno przez 3 lata. Poza tym to całkiem nowy etat, nie na zastępstwo - w końcu. W jednym czasie ta szkoła potrzebuje aż 3 nauczycielek, a tym jedna odchodzi na emeryturę, więc jest ogromna szansa, że to będzie praca na stałe. Spośród 4 kandydatek uzyskałam największą liczbę punktów i wszystko wskazuje na to, że w końcu znalazłam miejsce, gdzie już zostanę. Po 3 latach ciągłej pracy tylko na zastępstwa to jest dla mnie dużo. Trochę się stresuję, bo to duża odpowiedzialność, 1 klasa, większe wymagania itd. Ale wiem że dam radę. Oczywiście pierwsza umowa nie będzie od razu na stałe, ale kolejna już może być.

- I dlatego, że tak się złożyło (nowa praca i choroba) to na jakiś czas odwlekliśmy starania. Początkowo mąż był przeciwny, ale ja nie chcę nowego pracodawcę postawić przez faktem, że jestem w ciąży i już po kilku miesiącach iść na L4 albo na macierzyński, zostawiając 1 klasę. Poza tym zależy mi na tej umowie na stałe. Roku nie będę czekać. Ale myślę, że max poczekamy do września, aż zacznę pracę. Jak uda się od razu to urodzę pod koniec roku szkolnego, czyli idealnie. A jak uda się później, to tym lepiej jeśli chodzi o kolejną umowę. To tylko 2-3 miesiące, wytrzymamy. Jakoś przez to, że stoję teraz trochę z boku, to jest mi lepiej, nabrałam dystansu do tego wszystkiego. Oczywiście, że chcę być w ciąży. Ale na stałą pracę też czekałam długo, kilka lat i nawet do tej pory nie było na nią widoków. Dlatego wcześniej nie zważałam na to i staraliśmy się. Teraz, kiedy mam wielkie szanse na pozostanie w nowej placówce, chcę trochę o to powalczyć. A te 2-3 miesiące szybko miną. Nie wiem jak to zrobimy, bo nie będziemy się przecież zabezpieczać. Nie wiem też czy to nam w ogóle wyjdzie ;) Niemniej teraz mam takie przemyślenia.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)