no i wjechał 43 dc, temp. utrzymuje się wysoko od 8 dni i chyba nie muszę mówić, że @ nadal brak ? :) Ovufriend wyznaczył owulację na 35 dc, więc może na test jest jeszcze za wcześnie? Sama już nie wiem... Chyba pójdę na bete jutro.

Zapomniała wspomnieć, że mąż odebrał już wyniki nasienia. Na szczęście wyniki ma bardzo dobre, wręcz książkowe. Lekarz powiedział, że ejakulat ma bardzo dobrej jakości, mógłby z powodzeniem być dawcą. Zostało mi teraz zapisać się do ginekologa, czekam tylko na @, bo ciężko mi będzie określić pielęgniarce, który termin wizyty mi pasuje.

Wczorajszy dzień to równe 9 miesięcy od naszego ślubu, po takim czasie powinniśmy zostać już rodzicami. Tego dnia los dał nam szanse spróbować kolejny raz, lub nie dał bo moja temperatura zamiast dzisiaj w górę to ona w dół, więc nie wiem czy pękło to jajo czy nie. Poniedziałkowa wizyta u lekarza powie wszystko. To nasza 12 próba. Rozmawiałam z mężem i przedstawiłam mu plan działania: jeśli się nie uda do końca roku, próbujemy z inseminacją - 3 podejścia. Jeśli okaże się, że ta metoda u nas zawodzi spróbujemy się zakwalifikować do rządowego programu in-vitro. Myśląc, pisząc i mówiąc o in-vitro czuję się nie godna tej metody. Przecież u nas działa wszystko jak należy, tylko te plemniki są "wybrakowane". Czuję, że nie powinniśmy zabierać szans parom które na prawdę bardzo tego in-vitro potrzebują, ale ja też mam prawo zostać mamą, i jeśli nie udaje nam się w sposób naturalny to muszę spróbować pomocy w medycynie. Mam takie prawo!


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2014, 09:35

No i po ptakach :( małpa będzie jeszcze dzisiaj albo jutro...:/ brzuch zaczął boleć i temp. spadła... Tel do szpitala jak tylko się rozkręcą objawy przede wszystkim pojawi się ten niechciany, czerwony... i pewnie po dłuhim weekendzie będzie hsg.

lussy ♡100% bezpłodni♡ 15 czerwca 2014, 10:17

Jeszcze 4 dni i bede wolna od tych nagromadzonch hormonow. Zle sie czuje. Co dzien pobolewa mnie glowa lekkie krwawienia z nosa. Noce ciezkie, dziwne sny, spie niespokojnie budze sie o 5 i nie umiem zasnac. Od jutra na rano takze pobudki o 4. Wrocily kolatania serca... nienawidze tego okresu przed miesiaczka. Moglaby juz przyjsc... boli mnie i mam skurcze jescze chwile i bedzie @. ♡♥♡♥♡♥♡

Ciąża zakończona 15 czerwca 2014

la W oczekiwaniu na cud 15 czerwca 2014, 12:11

W lewym jajniku dwa jajeczka 20 i 17mm, jutro z rana zastrzyk i we wtorek po południu inseminacja :) Jestem bardzo podekscytowana. Tak, etap napalenia na ciąże wrócił ;D

cath Pamiętnik Cath 15 czerwca 2014, 12:44

W piątek widziałam swoje maleńkie serduszko <3 Mój kochany groszek ma 7 mm <3 Piekny widok.

Szkoła już za mną teraz tylko ostatnie 4 egzaminy i laba :D Mogę leżeć do góry brzuchem :D

14 tydzien zaczety, II magiczny trymestr, 4 miesiac ciazy...

waga dalej 60,8...nic nie przybralam :) super

obwod brzucha 84 cm tutaj tez dodatkowych cm brak :)

wiec podsumowujac caly I trymestr bylo super :) no tak lagodnej ciazy, (oczywiscie chodzi mi o objawy) nie spodziewalam sie ;)
troche gorzej wygladalo to od strony medycznej, 2 wizyty w szpitalu przez krawawienie, na szczescie juz od dluzszego czasu jest spokoj, nawet plamien nie mam...

jutro mam o 15 usg genetyczne, mam nadzieje ze moj dobru humor nie zostanie niczym zaburzony...mam pewne zle przeczucia, oby sie nie sprawdziły...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2014, 13:21

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 15 czerwca 2014, 12:59

No i zblizamy sie do owulacji...i szczerze mowiac gdybym nie sprawdzala szyjki, ktorej kiedys wogole nie sprawdzalam i gdybym nie miala monitora do owulacji to bym nawet nie wiedziala, bo testy wychodza negatywne, bo moze jakies gowniane..a tu szyjka pieknie otwarta i monitor wykazuje wzrost...wiec jakby nie to , to bym czekala do 14 dc a dzisiaj jest 11dc...i przez to mozliwe ze w poprzednich cyklach sie nie udawalo...szyjke mam otwarta od 3 dni...ten syrop faktycznie dziala i rozrzedza mi sluz, zawsze byl taki rozciagliwy ale cholernie suchy a teraz jest ladny i mokry , nie ma go duzo ale jest lepszej jakosci i wydaje mi sie to lepiej bo te plemniki sie nie przedra przez taka gume do zucia...zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie ale poki co jest pozytywnie...temperatura tez mi dziasiaj spadla wiec jezeli teraz bedzie wzrost to faktycznie by sie zgadzalo, jajnik prawy mnie boli i brzuch jak na owulacje rowniez...wszystkie oznaki prawidlowe...wczesna owulacja bo 11/12 dc co oznacza ze bedzie krotszy cykl ale to bedziemy testowac wczesniej i to nawet lepiej ...wszystko pozytywnie narazie

Dopiero 6dpo a ja już wiem, że nic z tego... Czy można znać swoje ciało aż tak dobrze?... nawet nie mogę się połudzić.... Znów dół...

"uważaj czego sobie życzysz, bo może się to spełnić"

Czasem łapię się na tym, że wypowiadam pewne życzenie, które po czasie się spełnia. I wiem, że brzmi to jak piękny sen, ale tak nie jest. W tzw. międzyczasie zmieniają mi się poglądy, zmieniają mi się plany i życzenie powinno się zmienić adekwatnie do sytuacji i adekwatnie do tego jak w danej chwili sobie życzę. Ale nie. Życzenie wypowiedziane nie ulega zmianom.

Dawno dawno temu nie chciałam mieć dzieci, a jeśli już, jeśli znalazłabym odpowiedniego mężczyznę to najwcześniej w okolicach 30stki.

W międzyczasie życie się odmieniło, spotkałam mojego męża i zapragnęłam mieć z nim dziecko, wcześniej, bo mając niespełna 28 lat. Niestety życzenia nie da się zmienić i już dziś wiem, że przed 30stką dziecka mieć nie będę. Jednak może wypowiedziane życzenie się spełni. Do 30 urodzin pozostały 3 miesiące. Do tej pory życzenie się spełniało, więc niech się spełni do końca.

Kolejne życzenie - w lutym ustaliliśmy z mężem, że do pierwszego ivf przystąpimy w okolicach czerwca-lipca tego roku. W międzyczasie okazało się, że mój lekarz nie do końca się sprawdził i zmieniłam go na innego, który od razu zakwalifikował nas do ivf, jak już wiecie na maj. Byliśmy bardzo szczęśliwi, że przystąpimy do ivf wcześniej niż planowaliśmy, ale... jak widzicie wypowiedzianych życzeń się nie zmienia. Może majowe ivf z góry było skazane na niepowodzenie z powodu naszego pierwszego planu czerwcowo-lipcowego?

Może tak jest, a może nie... jak widać ciągle próbuję odkryć zagadkę tego co, kiedy i dlaczego nas w życiu spotyka.

Ewela0313 lottery ticket 15 czerwca 2014, 16:50

Ten cykl mnie zaskakuje. Wczoraj zalkoholizowalam sie minimalnie, mala lampka wina I jeden drink, to bylo wszystko na co sobie pozwolilam. Do tego zabawa- no bo na weselu wypada, wiec czesciowo pozbylam sie z organizmu procentow. Za to dzis niespodzianka, temperatura znow o 0,5 w gore. Musze chyba pominac mimo wszystko ta temperature, bo az dziwnie wyglada ten wykres:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2014, 16:49

Po usg i maly wazy teraz 616g. Czyli od piatku mamy 36 g wiecej kochanego, malego cialka :-) a wody w normie chociaz ciagle gdzies uciekaja.

Mamax Walka o Bobo. 15 czerwca 2014, 16:58

Wczoraj byla nasza 6 rocznica slubu. Jak to szybko polecialo, czasami wydaje mi sie ze dopiero co slubowalam ukochanemu milosc, wiernosc i uczciwisc malzenska a czasami wydaje mi sie to juz takie odleglosc. To bylam inna ja, jeszcze mloda, pelna planow, ale i lekow czy bedzie nam ze soba dobrze. Pamietam jak sie martwilam faktem ze nigdy sie nie klocimy i jak to bedzie pozniej z tym...Z perspektywy czasu do byly cudowne 6 lat chociaz swoje tez przeslismy. Ale bylismy wtedy i nadal jestesmy zawsze razem. Na dobre i na zle. Z cala pewnoscia moge piwiedziec ze nie zaluje ze wyszlam za maz za mojego meza i ze nadal bardzo go kocham , ba moze jeszcze bardziej bo dojrzalej, rozsadniej...Z tej okazji dostalam sliczny bukiet czerwonych roz, potem w ramach wspomnien wlaczylismy sobie nasze weselicho. Matko jacy my bylismy wtedy jeszcze mlodzi, chociaz juz nie nastolatki, jak wpatrzeni w siebie, golym okiem bylo wyczuc zar ktory nas otaczal i ze nic sie wokol nas nie liczylo....Tylko ja i on. A teraz widzac to smialismy sie z mezem jak moglismy byc tak bezwstydni, na oczach ludzi czule gesty, pocalunki, przytulanki. Matko a jak ja z mezem flirtowalam, jak kokietowalam, i te oczka, te gesty... i nie obchodzilo mnie ze ktos na nas patrzy. Nic nie bylo wazne, tylko On...Ech to byly czasy....ale teraz tez jest dobrze, moze ten zar juz nie jest taki widoczny, ale wiem ze nadal jest i jeszcze dlugo bedzie....Oby na zawsze...Pozniej jak co roku poslismy sobie do restauracji na obiadek, moze nie byl taki romantyczny jak przy pierwszej, drugiej czy trzeciej rocznicy bo w towarzystwie synia, no i winka napic sie nie moglam...ale to nie wazne. Najwazniejsze ze tworzymy rodzine, cudowna, udana, a juz nie dlugo z dwojka maluchow tak jak sobie marzylismy i to jest najwazniejsze...:-)

k@milk@ W drodze do szczęścia... 15 czerwca 2014, 18:24

Witam wszystkie dziewczyny które tak jak ja silnie marzą o maleństwie. Dawno mnie tutaj w tych rejonach nie było muszę przyznać. Wiele rzeczy sie w moim życiu zmieniło w ten długi czas. Zmarła moja teściowa, szwagierka urodziła synka a ja jestem w tym samym mejscu - w czarnej dupie. Niestety brzydko powiedziane ale tak jest. Jestem już zrezygnowana bo od 1,5 roku jesteśmy z Piotrem w tym samym punkcie wyjścia. Szok. A ja rok temu naiwnie myślałam że już w te lato będę chodziła na spacer z wózkiem i dzidziusiem. Ale jednak moje życie zadecydowało inaczej. Ostatnią deską ratunku jaką dali lekarze w Złotowie to CLO. Niestety szybko wszystcy się przekonaliśmy ze 99% kobiet dobrze znoszące lek CLO to nic w poruwnaniu ze mna 1% reaguje na CLO negatywnie i oczywiście JA jestem w tym 1%. PPo zastosowaniu CLO dostałam krwawień. Lekarz natychmiast kazał odstawić i wypisał mi skierowanie do kliniki niepłodności w Poznaniu na Polnej 33. Gdy tam zadzwoniłam 20 maja dowiedziałam się ze może mnie pani zarejestrować na UWAGA 5 grudnia 2014r. godzina wogole nie byla do negocjacji tylko sztywno 8 rano koniec kropka. Tak sie w Polsce leczy niepłodność czeka sie najpierw 7 miesięcy. Przeraziłam się. Okresu jak nie miałam tak nie mam bez leków jak widać a jak o tym mowie to lekarze w Zlotowie uznaja to za standard w moim przypadku i wogole nie podejmują żadnych kroków. Szok. Załamuje mnie już to wszystko ale ja nadal chce walczyć i mieć dziecko. Postanowolismy z mężem ze gdy spłacimy kredyt ślubny zainwestujemy w in vitro ale do tego czasu czyli jeszcze 3 lata musimy czekać nietety. Smutne ale prawdziwe. Kochane staraczki odezwe się w grudniu po wizycie w klinice nieplodnisci zobaczymy co tam powiedza. caluski pa pa

renia825 czekanie na maluszka 15 czerwca 2014, 19:28

No i dupa jednym slowem dzis wykres zmienil sie i wyszlo ze owulki jeszcze nie bylo a dzis sie z M poklucilam i nic z tego nie bedzie i jeszcze dzis znajomi przyjezdzaja na pare dnu wiec ten cykl stracony a mialam takie nadzieje :-(

maniutek Starając się o dziecko... 15 czerwca 2014, 20:01

Witajcie moje Drogie! Od jakiegoś czasu przeglądałam forum i zapoznawałam się z zasadami owu friend, w końcu postanowiłam dołączyć do Was, ponieważ także bardzo chcę zostać mamą i tak jak Wy bardzo się staram. Cieszę się że znalazłam takie miejsce gdzie mogę spotkać dziewczyny które mają podobny problem jak ja z zajściem w ciążę i że nikt tu nie mówi " wyluzujcie, a na pewno się uda...". Mam nadzieję że każdej z nas będzie dane cieszyć się urokami macierzyństwa.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2014, 17:25

Zuzana W głębi serca 15 czerwca 2014, 20:43

Moja mama ugotowała dla mnie i dzidzia gar (dosłownie gar a nie garnek) młodej kapustki, z odrobiną octu. Nigdy nie przepadałam za młodą kapustą a dzisiaj jem ją cały dzień - właśnie wciskam 3 porcję ;-) obżartuch ze mnie.. Ale czuję się usprawiedliwiona bo to same warzywa czyli witaminy..

W ostatnim tygodniu zaobserwowałam u siebie drżenie rąk gdy jestem głodna, które mija po 5 minutach od zjedzenia czegokolwiek. W sumie nie mam ssania w żołądku z głodu tylko drżenie rąk, które się nasila do czasu zjedzenia. Czy to coś poważnego? Czy powinnam iść z tym do lekarza? W necie nic sensownego nie znalazłam na ten temat..

Mam czasami takie dni kiedy chce mi się po prostu ryczeć.
Jak poczytam Wasze pamiętniki(szczególnie tych dziewczyn,którym od dłuższego czasu nie udaje się zaciążyć), jak sobie pomyślę o moim siostrzeńcu, z którym nie mam już kontaktu, jak sobie myślę co robi,czy jest szczęśliwy.
Takie smuty, dzień użalania się nad sobą.
Ja powoli zbliżam się do owulki, dzisiaj 16dc, średnio owulkę mam koło 19dc.
Zero ochoty na seks, mój jakoś też nie pędzi do mnie z łapami(chociaż już go nie informuję, że to JUŻ więc czynnik przymusu raczej równa się zeru).
Zastanawiam się tylko czy na początku starań też nie miałam ochoty na seks w "te" dni, czy to narastało wprost proporcjonalnie do miesięcy bezowocnych starań.
Ale zrzędliwa dzisiaj jestem :/

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)