Postanowiłam wstawić dziś fotki brzuszkowe bo od 3 tygodni mogę nareszcie cieszyć się rosnącym brzuszkiem
teraz to już nikt mi nie powie że nie wierzy że jestem w ciązy bo przecież nic nie widać ;P Dzidzia rośnie jak na drozdzach przez te 3 tygodnie bo brzuszek powiększa się z dnia na dzień i staje się to już zauważalne 
A to zdjęcie z ostatniego maja 

Teraz początek czerwca 

No i teraz zdjęcia z wczoraj 

Mój Okrąglinek ;* A te jego kopniaczki....UWIELBIAM
zaczyna kopać jeszcze mocniej i już po żebrach a w nocy to budzi mnie bo tak tam w brzuszku sobie szaleje 

I czujemy się świetnie mimo bólów pleców ( ale to tylko nieraz )
A na pytanie mamy z groszkiem
czy spelniam się jako mężatka? No oczywiście że tak, chociaż mimo obraczki na palcu i nowego nazwiska w dowodzie osobistym to nie ma różnicy bo tak jak było do ślubu tak jest i po ślubie hehe 
Ale samo to, że to MĄŻ a nie chłopak/narzeczony brzmi duzo lepiej
Jakoś poważniej się czuje mając męża
tak dumnie heh 
Ciąża zakończona 5 czerwca 2014
Kropek odszedł w 8 tygodniu i 5 dniu
((
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2014, 19:13
Trochę późny i krótki wpis, ale muszę to uwiecznić na pamiątkę
Dziś wstając w nocy do kibelka (a spałam na lewym boku) patrzę, że synek się wypiął po lewej stronie, myśle spoko-standard
Jak wróciłam położyłam się na prawy bok, a ten cudak chyba z 15 minut-tak się kręcił, tak wiercił tą dupką, że wskoczył na prawo i tam była buła
heheh mój łobuziak kochany 
Mamy 1 zarodek najlepszej klasy czekam na wyniki PGS . Jestem załamana że z tyłu komórek został tylko 1 to jest wręcz nie do uwierzenie czemu ... Targają mną różne emocje źle mi z tym bardzo .....
Znow poniedzialek....
Tak jak przypuszczalam, znowu nici z tego cyklu. Moja prywatna @ bawi sie ze mna w kotka i myszke, wczoraj lekkie plamienie, no ale dala mi jeszcze szanse na spedzenie milo dnia.
Dawno nie spedzilismy takiego dnia, bez jazd po sklepach, bez zastanawiania sie co kupic na przyszly tydzien, bez podrozy po sklepach akwarystycznych w promieniu 20 mil.
Zrobilismy sobie za to przejazd na rowerach 14 mil, hmm... calkiem niezly wynik jak na takiego tlusciocha jakim jestem
. 2 lata temu, dosc czesto pokonywalismy ta trase i to w dosc czybkim czasie. 2-3 razy w tygodniu bylismy w parku, a pozniej.... no coz , wiecej pracy, wiecej obowiazkow, nastepny rok byl calkiem do kitu..... i tak sie zeszlo....zawsze sobie obiecuje,ze wroce do jazdy na rowerze, bo to lubie, ale jakos tak sie schodzi.... nawet myslalam, zeby do mojego samochodu zamontowac hak, zeby moc przewozic rower. Nie bede wtedy zalezna od mojego meza. No nic moze sie tym zajme juz po urlopie.
Nastepna czescia programu byl basen. Tam juz jednak bardziej lenistwo niz aktywne plywanie, ale i tak bylo fajnie. Mysle,ze temperatura spadla mi nie tak duzo jak powinna, poniewaz wczoraj " przyjelam dosc duzo witaminy D. Nawet uzywajac filtra ,55 moje ramiona odczuly skutki napromieniowania
Nie jest zle, przynajmniej bede miala podklad , bo za pare dni bedziemy nastawieni na jeszcze wieksze naslonecznienie
no chyba ,ze bedzie padac .
Pozniej oczywiscie byl grill, maly drink i o 9 wieczorem , jak juz siostra z mezem pojecjala do domu,oczy zamykaly mi sie same. Tym bardziej ,ze malzonek walnal mi focha !!! :0 Juz chyba wiem gdzie sie podzial moj PMS- PRZESZEDL NA NIEGO !!!!
Honorem sie ujal, bo powiedzialam, zeby szwagier mu pomogl w testach .To ja mu chce dobrze, zeby jak najszybciej sie z nimi uporal... a on co...?? meska duma , taaaakk
to o to chodzi. Tlumaczylam mu, ze chcialam dobrze, ze szwagier zna lepiej slownictwo angielskie z zakresu fizyki i chemi... ,ze bedzie mu latwiej. Ze czego sie unosi, ze jakby nam tutaj zaczal wykladac inzynierie stosowana, to tez inni byliby zielonie, ale on swoje...,ze zrobilam z niego debila. OK, niech mu bedzie..... Zabralam swoje zabawki ( psiaka), a raczej zabawka sama zrozumiala,ze solidarnosc jajnikow musi byc i przyszla sama i poszlysmy spac do innego pokoju.
Rano juz na dole bylo " dzien dobry Ewelinko" ale Ewelinka milczala , a co !! Teraz foch po mojej stronie 
JAK DZIECI JESTESMY, JAK DZIECI ..... jakbysmy nie mieli wiekszych problemow!! Ten moj foch to jest taki troche zlosliwy, nie zebym sie na niego gniewala czy cos, Moj maz juz taki jest, stara sie byc bardzo samowystarczalny i nie lubi jak mu sie w czykolwiek pomaga, ale nie potrafi tez zrozumiec mnie. JA sie bole. Zaczelam z nim robic te cholerne testy i tam jest dosc duzo istotnych informacji. Nurkowanie to powazna sprawa, musi je ogarnac sam, bo kurs jest super przyspieszony i w sobote musi juz byc gotowy. Mnie przeraza glebia i moze troche panikuje, nie mniej jednak martwie sie o niego i tyle!!
ee... przejdzie mu albo juz mu przeszlo, tylko nie mial czasu rano na przepraszanie 
No nic, po wczorajszym dniu zostala mi jeszcze jedna rzecz- bolace 4 litery
w koncu 14 mil moj tylek siedzial na siodelku. Musze sobie kupic lepsze majty na rower.... ale to juz po powrocie. Ten tydzien zapowiada sie troche zwariowany. duzo obowiazkow przed wyjazdem. Do tego mysle,ze dzis bede juz "zraniona" Pierwsze 2 dni nie naleza to tych gdzie tryskam energia.....
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2014, 16:47
Mam wyniki. Zostały mi do odebrania 3 . Będą za dwa tygodnie bo do Wawy wysłali
FSH 6,64
LH 16,13
Prolaktyna 13,41 Norma- 4,79-23,30
Estradiol 211,60
Testosteron 2,39 Norma- 0,22-2,90
DHEAS 207 Norma- 35-430
Jutro idę do Gina na monitoring na 18:20 to się wszystkiego dowiem. Ale badania podobno dobre
Nie chcę mi się szukać wyników, bo piszą tylko od któregoś dnia cyklu miesiączkowego, a ja nie miałam @
Trzymajcie kciuki :* 
DZIŚ BILIŚMY U MOJEJ LEKARKI

U naszego syneczka wszystko jest w porządeczku
rośnie maluszek i ma się dobrze
... dziś ważył 395g , machał do nas swoimi pięknymi rączkami i uśmiechał się słodziak
... Lekarka zbadała dokładnie twarzyczkę
pokazywała jakie ma piękne usteczka brudkę oczodoły i nosek
nawet dziurki od noska nam pokazała
Miki ma wszystko idealne 
Szyjka idealna macica i wszystko jest ok
... ja dziś stanełam na wadzę i co???? 5 kg na plusie
troszkę dużo ale dla Mikusia wszystko
Kocham Cię z całych sił syneczku
Wrescie wzielam sie za mojego synia, a konkretnie za jego odpieluchowanie. Idzie nam opornie ale nie poddam sie. Mlody ma 2 i 5 miesiecy i czas najwyzszy zeby zaczol robic swoje potrzeby do nocnika. Praktycznie chcialam sie za to wziasc jak Maxik skonczyl 2 latka ale najpierw mlody nie kumal o co chodzi, potem zaszlam w ciaze i przez kiepskie samopoczucie dalam spokoj, a kiedy mdlosci przeszly to przyszlo krwawienie przez ktore musialam lezec...Ale teraz czuje sie super i biore sie za niego, zwlaszcza ze mlody od jakiegos czasu ladnie nas informuje ze narobil do pieluchy a od kilku dni mowi to jeszcze przed zalatwieniem sprawy. Biore wiec to za znak ze kuma o co chodzi. Oczywiscie juz widze ze latwo nie bedzie ale dzisiaj jest dopiero pierwszy dzien. Spokojnie mamy czas a postepy malutkie juz sa. Najpierw mlody za nic nie chcial usiasc do nocnika, zgodzil sie to zrobic dopiero gdy przekupilam go guma rozpuszczalna, tak wiem totalnie nie wychowawcze ale coz zrobic. Od gumy swiat sie nie zawali a poskutkowala na tyle ze synio usiadl i nawet troche pisiedzial, ale nic nie zrobil. No ale najwazniejsze ze juz teraz chetnie siada, oczywiscie nie na dlugo bo zaraz wstaje, gdy go prosze zeby usiadl spowrotem przytula sie do mnie zebym mu darowala co oczywiscie robie
No nic 1:0 dla niego ale jutro tez jest dzien 
Strasznie mam dzisiaj apetyt na slodkie, pochlonelam z 3 batoniki czego sie teraz wstydze ale nie moglam sobie odmowic, poki co przytylam tylko 0,5 kg wiec nie jest zle jak na 5 miesiac ciazy ale jak tak dalej bedzie to chyba przekrocze 9 kg ktore mialam przy synku i ktore zgubilam zaraz po porodzie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2014, 18:12
Jutro rano ostatnia dawka progesteronu. i czekanie. po 5 dniach powinna zjawic się z łaski swojej @. mam nadzieje ze leki zadzialaja jak dotychczas i będzie fajnie. za 11 dni wizyta w klinice niepłodności w poznaniu. troszkę się już denerwuje bo nie wiem co mnie tak czeka.. astanawiam się nad tym wszystkim i staram się być spokojna ale nie zawsze mi wychodzi. czasami mam gorsze dni i wszystko widze w czarnych barwach tak jak dziś. ale pewnie dużo z was tak ma. mija już 14 miesiąc staran i nadal nic nie mam pojęcia dlaczego to tak strasznie długo trwa.
sesja mimo, że trochę przedłużona, to zakończona sukcesem! 
w końcu WAKACJE... a co mi po nich? skoro nigdzie nie pracuje, przynajmniej w weekendy miałam rozrywkę, jak jechałam na uczelnię...a teraz już się zakorzenię w domu, na AMEN... 
dziwnie u mnie ostatnio, libido mi spadło na minus 10 ;/ nie mam ochoty się kochać z mężem, wzdryga mnie na samą myśl... a to do mnie nie podobne... bo wcześniej korzystałam z każdej okazji jaka się napatoczyła...
wczoraj trochę się zmusiłam i wcale nie było mi przyjemnie, ale nie chciałam zrobić mężowi przykrości... bo co mu powiem? mam nadzieję, że szybko mi to przejdzie...
nie znoszę tego okresu w którym trzeba tkwić w zawieszeniu i zastanawiać się czy to ten cykl czy nie ten... och! aż mam gęsią skórkę na samą myśl...
Zadzwoniłam dziś żeby się zarejestrować do mojego lekarza i termin dopiero na 24.07. Trochę późno. Nie wiem jak ja tyle wytrzymam w niepewności.
Ciąża rozpoczęta 26 maja 2014
Jeszcze jestem w szoku. Bo w ogóle ten cykl był na totalnym luzie. Byłam pewna, że przyjdzie dziś @, rano tempka dość niska więc nawet zaopatrzyłam się w hurtową ilość podpasek hihi pobolewa mnie brzuch jak ma @. Po owu zaczęły mnie boleć piersi, miałam delikatne mdłości i zawroty głowy.
Dziś po południu zmierzyłam sobie tempkę z ciekawości bo czekałam na @ a tu 37,50 czyli raczej nie @. Więc Mężuś do mnie zrób testa, nie chciałam zrobić ale w końcu mnie namówił. Był szokkkkk!
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2014, 21:20
dobija mnie to czekanie! nie da się po prostu nie myśleć...
Jeszcze jestem w szoku. Bo w ogóle ten cykl był na totalnym luzie. Byłam pewna, że przyjdzie dziś @, rano tempka dość niska więc nawet zaopatrzyłam się w hurtową ilość podpasek hihi pobolewa mnie brzuch jak ma @. Po owu zaczęły mnie boleć piersi, miałam delikatne mdłości i zawroty głowy.
Dziś po południu zmierzyłam sobie tempkę z ciekawości bo czekałam na @ a tu 37,50 czyli raczej nie @. Więc Mężuś do mnie zrób testa, nie chciałam zrobić ale w końcu mnie namówił. Był szokkkkk!

A potem pojechaliśmy na naszą budowę a tam w kominie ptasie gniazdo:

Boże miej Nas w swojej opiece
Drugi dzień w PL... 8 dzień okresu.
Tzn dalej plamie po siusianiu. Chyba troszkę za długo
Umieram od bólu głowy. Zmiana klimatu mnie chyba dobija. 
Czas zaopatrzyć się w testy owulacyjne, a tu tyle spraw do pozałatwiania. Eh...
Ehh, wszystkie Przyjaciółki uciekają mi na belly (cieszę się z Waszego szczęścia, żeby nie było
) niektóre w najbliższych tygodniach będą już rodzić a ja dalej tutaj gniję. Coraz bardziej samotna...
Psychicznie czuje że do dzidziusia mam jeszcze bardzo daleko jeśli w ogóle będę go mieć ;(
Dlaczego ja?
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2014, 21:30
Była dziś nowa dziewczyna u mnie. Bardzo miła, nieco starsza ode mnie, ale wyglądała na 28 góra! A tu zaskoczenie, bliżej jej do 40stki niż 30stki. Szok, mówię jej, że dobrze się konserwuje
robimy paznokcie a ona mówi mi historię, która strasznie przypomina mi tą, którą ostatnio przypomniałam o dziewczynce, która miała roczek i zmarła, bo jej serduszko było bez mięśni...Gosia, bo tak miała na imię ta dziewczyna, mówi, że zna bardzo podobną historię. Jej znajoma bardzo pragnęła dziecka, bardzo długo się starali, ale niestety... okazało się, że tylko in vitro jest im w stanie pomóc. Z trzech zarodków uchował się jeden... donosiła ciąże i urodziła zdrowiutką dziewczynkę. Miała około 7 msiecięcy jak wypadła babci z rąk... rączka złamana...to musiałabyć trauma dla rodziców. Po 2 miesiącach coś zaczęło się dziać nie dobrego. Mała czuła się coraz gorzej, latali po lekarzach, ale nikt nie wiedział, ba! nawet nie podejrzewał co to może być!! Robili małej prześwietlenie a tam - szok! Całe mnóstwo guzów...wszędzie. Byli zdruzgotani. Diagnoza odebrała im kawałek ich życia, ich samych...ostra białaczka... Malutka żyła jeszcze miesiąc i zmarła...w dniu swoich pierwszych urodzin. Matka dziecka zaczęła doszukiwać się co było powodem. Ludzie mówili a bo to dziecko z probówki to dlatego, a gówno! Dzieci z in vitro sa takimi samymi dziećmi, co te poczęte w sposób naturalny! Różni się tylko ciąża, bo wysokiego ryzyka. No niestety sekcja nic nie wykazała tylko to co było wiadome. Zaczęła szukać w necie... doznała szoku. Okazało się, że uszkodzenie kości w procesie kostnienia u dzieci mogą mieć takie następstwa. Możecie tylko sobie wyobrazić wielki żal i pretensję matki dziecka do babci, bo wynika na to, że to przez nią nie ma dziecka. Oczywiście rodzina sie rozpadła. Córka nie odzywała się do matki, bo ona zabiła jej dziecko...smutne?? pewnie, ale ta historia ma szczęśliwe zakonczenie
po pół roku od straty okazało się, że jednak in vitro było tylko dlatego, bo ona wmówiła sobie bezpłodność lub niemożność posiadania dziecka w sposób naturalny. Zaszła w ciążę!! I mają teraz synka, który ma już 2 latka 
gosia86 ma rację...zakończenia są tylko dobre!
to tak, dla pokrzepienia serc! Bardzo mnie podbudowała ta cudowna historia! Że wszystko co się dzieje, to zasługa naszego umysłu
naukowo jest udowodnione, że optymistki łatwiej zachodzą w ciążę niż pesymistki
także kochane, głowa do góry, pierś do przodu i do roboty!
z pozytywnym nastawieniem!
Siła umysłu jest niezbadana, sami wyznaczamy sobie drogę - swoimi myślami 
Okres od wczoraj a ja mam wrażenie, że ktoś mi tam wsadził rzeźnię i co chwilę zarzynał świniaka - krwi całymi litrami
masakra. ostatnio takie miesiączki to ja miałam jakieś 12lat temu więc skoro wtedy radziłam sobie to teraz jako "stara baba" tym bardziej wytrzymam te kilka dni
niech się tam czyści i szykuje miejsce dla maleństwa 
Jutro zaczynam Clostilbegyt
2 lipca wizyta i szykowanie do inseminacji
coraz bardziej wierze w to, że się uda 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 lipca 2014, 14:55
wczoraj i dzis bylam naprawde aktywna mowia ze spacery i ogolnie chodzenie moze przyspieszyc porod prowokowac skurcze ale gdzie tam
mala ani mysli wyjsc dzis ponad 3 godziny chodzenia po centrum handlowym i na piechote do domu efekty takie ze nie wytrzymuje z bolu krzyza skurczow czy bolow brzucha brak
:)no nic kiedy bedzie jej pora samo sie zacznie :)trzeba cierpliwie czekac ....
Nie moge spać, obudziłam sie po 3 godzinach snu.... śniło mi sie że urodziłam chłopca,nie pamietam go ale był śliczny,zdrowy a ja byłam szcześliwa. Chciałam krzyczeć by wszyscy wiedzieli,że mam dziecko! Że mi sie udało...
Zjadłam 4 tabletki na nerwy,ułatwiające zasypianie...końska dawka .... i nic....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.