Te testy to są dziwne, ten wczorajszy 25 nie był z porannego moczu i wyszedł super. To był test Witam. A dziś rano zrobiłam pre test i wyszedł taki blady cień, widoczny ale nie aż tak. Nic no trzeba jutro iść na betę i potem sprawdzić czy przyrasta. Tak bardzo się ciesze, ze się nam w końcu udało :-) ale ciągle wydaje mi się, że to tylko piękny sen.

Nic nie rozumiem.
Testy ujemne a mi znów skoczyła temperatura?!
Ani śluzu żadnego, jestem rozdęta,brzuch mi się zrobił taki...rozlazły w dotyku,piersi nie bolą ale mam pełne.
Chyba duphaston mnie rozregulował:(
Jeśli ma już przyjść @ -niech przychodzi bo ta niepewność dobija:(

Wczoraj kolejny ważny dzień: pierwsze spotkanie w ośrodku adopcyjnym.
Trochę się denerwowaliśmy, ale nie bardziej niż przed każdym badaniem nasienia czy wizytą u lekarza...
Rozmowa z Panią pedagog trwała 2 godziny, była dość miła, choć trudna, bo poruszała problemowe kwestie związane z adopcją. Ale to dobrze, że od razu to mówią, bo teraz mamy czas na "przetrawienie wszystkiego" i decyzję czy nadal tego chcemy.
Wczoraj byłam trochę zdołowana tymi informacjami, ale dziś powoli to sobie układam i Mąż też, bo jutro jedziemy już załatwiać pierwsze dokumenty:)

Czuję że dostane okres, piersi już mnie bolą, humory, noc nie przespana, byłam u ciężarnej koleżanki i dotykałam brzucha, czułam dzieciątko, śniło mi się że ja mam taki skarb.
Pół nocy przepłakałam, pół nocy śniłam bardzo realnie, i wstałam rozczarowana.
Znów płaczę. Daję sobie rok.

Dzisiaj czuje sie naprawde dobrze, pogoda piekna, tylko muli mnie brzuch i dol plecow, ale nie mozna powiedziec, ze boli. Powpisaniu dzisiejszej temperatury ovufriend znow zmienil mi dzien owulacji...ale tym razem SZOK! wyznaczyl ze jestem 14 dpo! jak usune dzisiejsza tempke to pokazuje 4 dpo! ani jedno ani drugie moim zdaniem nie jest poprawne..wg mnie jestem 7dpo, choc wolalabym, zeby ovufriend sie nie mylil...no bo jesli faktycznie jest 4 dpo ( 60% SZANS) to bylo wtedy wiecej serduszek i piekny sluz przez kilka dni z rzedu. Jesli natomiast jest 14dpo to bylabym mega przeszczesliwa bo omineloby mnie czekanie do testowania hahahaha :D i znaczyloby to 90% ciaze bo wychodziloby ze tempka skoczyla od 11-14dpo znacznie....ale mozna sobie gdybac i sobie marzyc, 14 dpo to nie jest na pewno :D obserwuje sie juz prawie 3 lata na ovufriendzie i wiem, jakie mam tempki poowulacyjne, wiec albo 4 dpo (80% szans mysle jak sie glebiej zastanowie, bo 3 dnia tempka zeszla za nisko jakby byla przedowulacyjna) lub 7 dpo ( 60% daje)...4 dni temu mialam wiecej symptomow i sluz rozciagliwy...no nic, musze czekac tylko szkoda, ze nie bede wiedziec kiedy testowac...bo jesli wg mnie bedzie 12 dpo, to rownie dobrze moze byc 8dpo...chyba nie zostaje mi nic innego jak czekac do 16dpo ( bedzie wtedy albo 16dpo wg jednej interpretacji) albo 12 dpo. No zobaczymy. Na arzie cyce bola jak nigdy, i ssie mnie w zoladku od samego rana dosyc mocno. Tesc sie wyluzowal, mysli, ze burza przeszla, ze uszlo mu wszystko plazem...ale my czekamy na dogodna chwile az sie naprawde mocno napierdzieli :D nie bedzie sie spodziewac...targaja mna uczucia, ze nie powinnam, ze szkoda dziada...ale moj maz twierdzi, ze cale zycie tak na niego patrzyl i nie ma nawet jednego milego wspomnienia ze swoim ojcem...przykre to prawda? ja z mopim tatusiem mialam same dobre wspomnienia...niestety umarl w wieku 43 lat, w 2005 roku...nawet moj maz stwierdzil, ze dobrych ludzi zabiera szybko a dziad, ktory truje rodzine jak swinskie odchody glebe bedzie zyc latami...moj tatus chcoiaz stracil prace, mial 60km do nas to i takprzyjechal zobaczyc wnuka, nawet pozyczyl kase zeby kupic jakies spioszki...choc nikt od niego nic nie wymagal, bo wiedzielismy jaka ma sytuacje..kochany Stefek :D a ten dziad chocby nam sie walilo a on sam mial zycie uslane rozami to nie pomoze, nie przytuli, nie poklepie po ramieniu...moj sie przyznal, ze jego ojciec nigdy nawet go nie przytulil...masakra jakas...mowil ze szanowal ojca do ostatniej soboty i nie dalby mu zrobic krzywdy...nie milosc, ale respekt...niestety po sobocie mezu oswiadczyl, ze jego ojciec zlamal ostatnia bariere, czyli respekt...juz nie zostalo nic..nawet nienawisc...brak jakiegokolwiek uczucia wzgledem tego pana...to chyba nawet gorsze...takie zobojetnienie...bo jakby nie patrzyc nawet nienawisc jest jakas forma uczucia...jesli juz nawet tego nie ma, to jest gorzej...Miej sie na bacznosci Antek...ja chcialam g tylko wyrzucic, nie robic mu problemow, ale patryk stwierdzil, ze go zna i wg niego wyrzucenie dziada to najmniejszy problem...mowi ze na bank, bedzie przylazil pod szkole ( a zazwyczaj pewnie pijany) albo do nas do domu, wiec po wyrzuceniu trzeb apodjac wszystkie dostepne srodki od razu. Na swoim facebooku ma powrzucane Stasia zdjecia, pisze do kazdego jak bardzo kocha wnuka...przez 3 lata jak mieszkamy razem wzial go tylko raz, zeby gdzies razem wyszli jak wnuk z dziadkiem i prawie skonczylo sie tragedia...to tylko taka milosc na pokaz..nawet nie wie co stas lubi, nie wie do jakiej szkoly idzie, nie wie jak maja na imie jego koledzy...nie wie nic- milosc na pokaz...wiecej wiedza dziadko, ktorzy mieszkaja osobno, niz ten mieszkajacy z nami...raz tylko wzial Stasia na basen...ja wyszlam wczesniej na silownie , nie widzialam ze jest cham jebany podpity... na tej silowni byly przeszklone szyby i mialam wglad co sie dzieje na basenie...Stas w polsce nie chodzil z babcia na basen, wiec musialam go uczyc plywac, na razie mial rekawki....widzialam jak dziad wchodzi ze Stasiem na basen...w wodzie sila mu sciagnal rekawki i wypchal go na gleboka wode!!! kumacie! takie zachowania sa nienormalne, ludzie w wodzie z dziecmi sie wystraszyli, ratownik zareagowal...ja od razu zbieglam na dol i zrobilam straszna zadyme...wiecej nie pozwolilam aby po piwie gdziekolwiek zabieral stasia,a ze zawsze jest najebany wiec go nie beirze...tak samo zrobic ponad 20 lat temu i niczego sie jebaniec nie nauczyl...jak moj maz byl maly tez go chuj wepchnal na gleboka wode...do tej pory patryk boi sie wody..plywa, wejdzie do wody jesli musi, ale nie ma z tego takiej frajdy jak ja...ten czlowiek jest po prostu nienormalny....juz niedlugo, tak bardzo sie ciesze...dowiedzialam sie ze od przyszlego poniedzialku ma 7 dni wolnego i jak sie tak bardzo juz wyluzowal to na pewno bedzie przez caly tydzien napierdolony jak nieboskie stworzenie, od razu dzwonimy na policje, nawet nazmyslam jak trzeba bedzie...chce zrobic to wtedy kiedy stasia nie bedzie w domu, bedzie w szkole...od poniedzialku do srody tez wzielismy wolne, aby moc wdrozyc plan w tych dniach na 100%.

Dzisiaj czuje sie naprawde dobrze, pogoda piekna, tylko muli mnie brzuch i dol plecow, ale nie mozna powiedziec, ze boli. Powpisaniu dzisiejszej temperatury ovufriend znow zmienil mi dzien owulacji...ale tym razem SZOK! wyznaczyl ze jestem 14 dpo! jak usune dzisiejsza tempke to pokazuje 4 dpo! ani jedno ani drugie moim zdaniem nie jest poprawne..wg mnie jestem 7dpo, choc wolalabym, zeby ovufriend sie nie mylil...no bo jesli faktycznie jest 4 dpo ( 60% SZANS) to bylo wtedy wiecej serduszek i piekny sluz przez kilka dni z rzedu. Jesli natomiast jest 14dpo to bylabym mega przeszczesliwa bo omineloby mnie czekanie do testowania hahahaha :D i znaczyloby to 90% ciaze bo wychodziloby ze tempka skoczyla od 11-14dpo znacznie....ale mozna sobie gdybac i sobie marzyc, 14 dpo to nie jest na pewno :D obserwuje sie juz prawie 3 lata na ovufriendzie i wiem, jakie mam tempki poowulacyjne, wiec albo 4 dpo (80% szans mysle jak sie glebiej zastanowie, bo 3 dnia tempka zeszla za nisko jakby byla przedowulacyjna) lub 7 dpo ( 60% daje)...4 dni temu mialam wiecej symptomow i sluz rozciagliwy...no nic, musze czekac tylko szkoda, ze nie bede wiedziec kiedy testowac...bo jesli wg mnie bedzie 12 dpo, to rownie dobrze moze byc 8dpo...chyba nie zostaje mi nic innego jak czekac do 16dpo ( bedzie wtedy albo 16dpo wg jednej interpretacji) albo 12 dpo. No zobaczymy. Na arzie cyce bola jak nigdy, i ssie mnie w zoladku od samego rana dosyc mocno. Tesc sie wyluzowal, mysli, ze burza przeszla, ze uszlo mu wszystko plazem...ale my czekamy na dogodna chwile az sie naprawde mocno napierdzieli :D nie bedzie sie spodziewac...targaja mna uczucia, ze nie powinnam, ze szkoda dziada...ale moj maz twierdzi, ze cale zycie tak na niego patrzyl i nie ma nawet jednego milego wspomnienia ze swoim ojcem...przykre to prawda? ja z mopim tatusiem mialam same dobre wspomnienia...niestety umarl w wieku 43 lat, w 2005 roku...nawet moj maz stwierdzil, ze dobrych ludzi zabiera szybko a dziad, ktory truje rodzine jak swinskie odchody glebe bedzie zyc latami...moj tatus chcoiaz stracil prace, mial 60km do nas to i takprzyjechal zobaczyc wnuka, nawet pozyczyl kase zeby kupic jakies spioszki...choc nikt od niego nic nie wymagal, bo wiedzielismy jaka ma sytuacje..kochany Stefek :D a ten dziad chocby nam sie walilo a on sam mial zycie uslane rozami to nie pomoze, nie przytuli, nie poklepie po ramieniu...moj sie przyznal, ze jego ojciec nigdy nawet go nie przytulil...masakra jakas...mowil ze szanowal ojca do ostatniej soboty i nie dalby mu zrobic krzywdy...nie milosc, ale respekt...niestety po sobocie mezu oswiadczyl, ze jego ojciec zlamal ostatnia bariere, czyli respekt...juz nie zostalo nic..nawet nienawisc...brak jakiegokolwiek uczucia wzgledem tego pana...to chyba nawet gorsze...takie zobojetnienie...bo jakby nie patrzyc nawet nienawisc jest jakas forma uczucia...jesli juz nawet tego nie ma, to jest gorzej...Miej sie na bacznosci Antek...ja chcialam g tylko wyrzucic, nie robic mu problemow, ale patryk stwierdzil, ze go zna i wg niego wyrzucenie dziada to najmniejszy problem...mowi ze na bank, bedzie przylazil pod szkole ( a zazwyczaj pewnie pijany) albo do nas do domu, wiec po wyrzuceniu trzeb apodjac wszystkie dostepne srodki od razu. Na swoim facebooku ma powrzucane Stasia zdjecia, pisze do kazdego jak bardzo kocha wnuka...przez 3 lata jak mieszkamy razem wzial go tylko raz, zeby gdzies razem wyszli jak wnuk z dziadkiem i prawie skonczylo sie tragedia...to tylko taka milosc na pokaz..nawet nie wie co stas lubi, nie wie do jakiej szkoly idzie, nie wie jak maja na imie jego koledzy...nie wie nic- milosc na pokaz...wiecej wiedza dziadko, ktorzy mieszkaja osobno, niz ten mieszkajacy z nami...raz tylko wzial Stasia na basen...ja wyszlam wczesniej na silownie , nie widzialam ze jest cham jebany podpity... na tej silowni byly przeszklone szyby i mialam wglad co sie dzieje na basenie...Stas w polsce nie chodzil z babcia na basen, wiec musialam go uczyc plywac, na razie mial rekawki....widzialam jak dziad wchodzi ze Stasiem na basen...w wodzie sila mu sciagnal rekawki i wypchal go na gleboka wode!!! kumacie! takie zachowania sa nienormalne, ludzie w wodzie z dziecmi sie wystraszyli, ratownik zareagowal...ja od razu zbieglam na dol i zrobilam straszna zadyme...wiecej nie pozwolilam aby po piwie gdziekolwiek zabieral stasia,a ze zawsze jest najebany wiec go nie beirze...tak samo zrobic ponad 20 lat temu i niczego sie jebaniec nie nauczyl...jak moj maz byl maly tez go chuj wepchnal na gleboka wode...do tej pory patryk boi sie wody..plywa, wejdzie do wody jesli musi, ale nie ma z tego takiej frajdy jak ja...ten czlowiek jest po prostu nienormalny....juz niedlugo, tak bardzo sie ciesze...dowiedzialam sie ze od przyszlego poniedzialku ma 7 dni wolnego i jak sie tak bardzo juz wyluzowal to na pewno bedzie przez caly tydzien napierdolony jak nieboskie stworzenie, od razu dzwonimy na policje, nawet nazmyslam jak trzeba bedzie...chce zrobic to wtedy kiedy stasia nie bedzie w domu, bedzie w szkole...od poniedzialku do srody tez wzielismy wolne, aby moc wdrozyc plan w tych dniach na 100%.

Dzisiaj czuje sie naprawde dobrze, pogoda piekna, tylko muli mnie brzuch i dol plecow, ale nie mozna powiedziec, ze boli. Powpisaniu dzisiejszej temperatury ovufriend znow zmienil mi dzien owulacji...ale tym razem SZOK! wyznaczyl ze jestem 14 dpo! jak usune dzisiejsza tempke to pokazuje 4 dpo! ani jedno ani drugie moim zdaniem nie jest poprawne..wg mnie jestem 7dpo, choc wolalabym, zeby ovufriend sie nie mylil...no bo jesli faktycznie jest 4 dpo ( 60% SZANS) to bylo wtedy wiecej serduszek i piekny sluz przez kilka dni z rzedu. Jesli natomiast jest 14dpo to bylabym mega przeszczesliwa bo omineloby mnie czekanie do testowania hahahaha :D i znaczyloby to 90% ciaze bo wychodziloby ze tempka skoczyla od 11-14dpo znacznie....ale mozna sobie gdybac i sobie marzyc, 14 dpo to nie jest na pewno :D obserwuje sie juz prawie 3 lata na ovufriendzie i wiem, jakie mam tempki poowulacyjne, wiec albo 4 dpo (80% szans mysle jak sie glebiej zastanowie, bo 3 dnia tempka zeszla za nisko jakby byla przedowulacyjna) lub 7 dpo ( 60% daje)...4 dni temu mialam wiecej symptomow i sluz rozciagliwy...no nic, musze czekac tylko szkoda, ze nie bede wiedziec kiedy testowac...bo jesli wg mnie bedzie 12 dpo, to rownie dobrze moze byc 8dpo...chyba nie zostaje mi nic innego jak czekac do 16dpo ( bedzie wtedy albo 16dpo wg jednej interpretacji) albo 12 dpo. No zobaczymy. Na arzie cyce bola jak nigdy, i ssie mnie w zoladku od samego rana dosyc mocno. Tesc sie wyluzowal, mysli, ze burza przeszla, ze uszlo mu wszystko plazem...ale my czekamy na dogodna chwile az sie naprawde mocno napierdzieli :D nie bedzie sie spodziewac...targaja mna uczucia, ze nie powinnam, ze szkoda dziada...ale moj maz twierdzi, ze cale zycie tak na niego patrzyl i nie ma nawet jednego milego wspomnienia ze swoim ojcem...przykre to prawda? ja z mopim tatusiem mialam same dobre wspomnienia...niestety umarl w wieku 43 lat, w 2005 roku...nawet moj maz stwierdzil, ze dobrych ludzi zabiera szybko a dziad, ktory truje rodzine jak swinskie odchody glebe bedzie zyc latami...moj tatus chcoiaz stracil prace, mial 60km do nas to i takprzyjechal zobaczyc wnuka, nawet pozyczyl kase zeby kupic jakies spioszki...choc nikt od niego nic nie wymagal, bo wiedzielismy jaka ma sytuacje..kochany Stefek :D a ten dziad chocby nam sie walilo a on sam mial zycie uslane rozami to nie pomoze, nie przytuli, nie poklepie po ramieniu...moj sie przyznal, ze jego ojciec nigdy nawet go nie przytulil...masakra jakas...mowil ze szanowal ojca do ostatniej soboty i nie dalby mu zrobic krzywdy...nie milosc, ale respekt...niestety po sobocie mezu oswiadczyl, ze jego ojciec zlamal ostatnia bariere, czyli respekt...juz nie zostalo nic..nawet nienawisc...brak jakiegokolwiek uczucia wzgledem tego pana...to chyba nawet gorsze...takie zobojetnienie...bo jakby nie patrzyc nawet nienawisc jest jakas forma uczucia...jesli juz nawet tego nie ma, to jest gorzej...Miej sie na bacznosci Antek...ja chcialam g tylko wyrzucic, nie robic mu problemow, ale patryk stwierdzil, ze go zna i wg niego wyrzucenie dziada to najmniejszy problem...mowi ze na bank, bedzie przylazil pod szkole ( a zazwyczaj pewnie pijany) albo do nas do domu, wiec po wyrzuceniu trzeb apodjac wszystkie dostepne srodki od razu. Na swoim facebooku ma powrzucane Stasia zdjecia, pisze do kazdego jak bardzo kocha wnuka...przez 3 lata jak mieszkamy razem wzial go tylko raz, zeby gdzies razem wyszli jak wnuk z dziadkiem i prawie skonczylo sie tragedia...to tylko taka milosc na pokaz..nawet nie wie co stas lubi, nie wie do jakiej szkoly idzie, nie wie jak maja na imie jego koledzy...nie wie nic- milosc na pokaz...wiecej wiedza dziadko, ktorzy mieszkaja osobno, niz ten mieszkajacy z nami...raz tylko wzial Stasia na basen...ja wyszlam wczesniej na silownie , nie widzialam ze jest cham jebany podpity... na tej silowni byly przeszklone szyby i mialam wglad co sie dzieje na basenie...Stas w polsce nie chodzil z babcia na basen, wiec musialam go uczyc plywac, na razie mial rekawki....widzialam jak dziad wchodzi ze Stasiem na basen...w wodzie sila mu sciagnal rekawki i wypchal go na gleboka wode!!! kumacie! takie zachowania sa nienormalne, ludzie w wodzie z dziecmi sie wystraszyli, ratownik zareagowal...ja od razu zbieglam na dol i zrobilam straszna zadyme...wiecej nie pozwolilam aby po piwie gdziekolwiek zabieral stasia,a ze zawsze jest najebany wiec go nie beirze...tak samo zrobic ponad 20 lat temu i niczego sie jebaniec nie nauczyl...jak moj maz byl maly tez go chuj wepchnal na gleboka wode...do tej pory patryk boi sie wody..plywa, wejdzie do wody jesli musi, ale nie ma z tego takiej frajdy jak ja...ten czlowiek jest po prostu nienormalny....juz niedlugo, tak bardzo sie ciesze...dowiedzialam sie ze od przyszlego poniedzialku ma 7 dni wolnego i jak sie tak bardzo juz wyluzowal to na pewno bedzie przez caly tydzien napierdolony jak nieboskie stworzenie, od razu dzwonimy na policje, nawet nazmyslam jak trzeba bedzie...chce zrobic to wtedy kiedy stasia nie bedzie w domu, bedzie w szkole...od poniedzialku do srody tez wzielismy wolne, aby moc wdrozyc plan w tych dniach na 100%.

Dzień 5.
uf, sporo się działo :)
wyniki prócz tsh to anty TPO 285,9! Ale jutro do endo udało się załatwić :) ft3 i ft4 jakby w normie. W poniedziałek pierwsza wizyta u gin :) mam nadzieję że wszystko będzie dobrze i będzie serduszko słychać :)
beta ładna:
18.06- 664,10
20.06- 1407
23.06- 5144 :)
Wie już teściowa(ma wtyki w służbie zdrowia), moi rodzice mieli prezent na dzień ojca, ale się cieszą! no i siostra co mało nie ryczała :)
musi być dobrze! :)

Kitty Per aspera ad astra 24 czerwca 2014, 09:39

''Najlepiej nie planuj nic. Nie przewiduj tysiąca możliwości. Daruj sobie myślenie, o tym co będzie. Bo wiesz co? Od życia i tak dostaniesz to, czego akurat najmniej się spodziewasz.''

Mysza84 licze na cud 24 czerwca 2014, 10:42

Dzis kolejna wizyta w szpitalu mnostwo klucia i upuszczania krwi podgladanie mojej krolewny:-) juz nie moge sie doczekac:-) niby wizyty mam co dwa tygodnie i ani jednego dnia dluzej nie musze czekac ale zawsze przed ogarnia mnie taka ekscytacja i mnostwo emocji jakbym To Swoje Dziecie widziala pierwszy raz:-) dam znac co i jak juz po wszystkim:-)

ma_pi Demotywator 24 czerwca 2014, 11:02

M chyba jednak będzie w tym cyklu, w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu :) czyli przy mnie w domku, a nie w delegacji. Tak dużo jeździ, a zawsze jakoś się udaje :)

Kitty Per aspera ad astra 24 czerwca 2014, 11:11

Wczoraj mimo mojego dobrego humoru popłakałam się. Łzy pociekły mi podczas oglądania wiadomości, gdy mówili o skatowanych dzieciach, w ciężkim stanie, pobitych przez konkubenta matki... W głowie mi się to nie mieści. Jak można uderzyć dziecko??!! Co się dzieje na tym świecie? Ci którzy pragną, marzą o dziecku i wszystko by oddali, by móc tulić w ramionach swoje maleństwo, suplementy, diety, tysiące badań i wciąż borykają się z kolejnymi niepowodzeniami, a inni nie dość, że zachodzą w niechcianą ciążę raz za razem, mimo, iż często piją, źle się odżywiają, palą papierosy, potem jeszcze takie dzieciątka biją, mordują... Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można takiemu maleństwu zrobić krzywdę... Co ono zawiniło? :(

Jadę dziś do pracy. Za oknem świeżo skoszona trawa. Jest pięknie.
Uśmiecham się do siebie, bo jestem szczęśliwa. Tu i teraz.
Podnoszę wzrok.
Nade mną leci bocian.

A może to znak?

Magic Niemożliwe 24 czerwca 2014, 11:38

18 dc

Dziękuję za ten dzień... nic mnie już nie boli, nie ciągnie. Czyli nie ma bata - była owulacja wczoraj. Ciesze się, że dziś mogę odpocząć :)

Wczoraj dzień ojca...dla naszych ojców pojechaliśmy i kupiliśmy po duuużej czekoladzie i kawie truflowej :) świeżo zmielona :) cudowna, piliśmy - polecam! :) Mamy taki sklep gdzie można kupić taka kawę i wiele innych - rumowa, whisky, amaretto... no świetna :) a że pomysłów juz brakuje na prezenty, ile można kupować pierdół i zbieraczy kurzu??? Nienawidzę tego! Może moje podejście zmieniło się, bo mam już swój dom. I wizja sprzątania, gdzie jest całe mnóstwo bibelotów to mnie krew zalewa! :) dlatego wolimy praktyczne prezenty :)

Dziś widzę się z Anią...rozmawiałam z nią rano przez telefon, ale nasza rozmowa skupiła się na zdrowiu. Ciekawe czy mi się wytłumaczy swoje zachowanie...bałam się, że nasza znajomość ulegnie zmianie, że będę miała do niej dystans... zobaczymy. Widzimy się koło 14.

Mamy w domu kota. Ostatnio byli u nas teściowie- przyszedł i kot. Wszyscy się nim zachwycali, mówili do niego, brali na kolana, przytulali... Kota. Nie wnuka. Uśmiechałam się tylko, ale było mi mega głupio. Dlaczego nie możemy mieć normalnie dziecka?

Ostatnio byliśmy też na małej wycieczce. Oglądałam zdjęcia wieczorem. Postarzałam się. Naprawdę w przeciągu pól roku przybyło mi chyba kilka lat. Widziałam swój krzyż na swojej twarzy. Zastanawiam się jakim sposobem jeszcze inni go nie zauważyli...

Chciałabym uciec. Na koniec świata żeby nikt mnie nie znalazł. Odpocząć i pobyć sama ze sobą (no, ewentualnie wzięłabym męża)

I dialog miedzy nami (obowiązkowo raz na jakiś czas- zwłaszcza kiedy dopadają mnie myśli DLACZEGO WŁAŚNIE MY )

JA: Będziemy mieć dziecko?
MĄŻ: Będziemy.

Po co się nakręcałam...Poziom Duphastonu opada w organizmie to i plamienie się zbliża:( Pewnie najpóźniej jutro przyjdzie @ :(((
Zycie jest okrutne. A Bóg nas chyba jednak cholernie nie lubi...
Mam doła...

Ewela0313 lottery ticket 24 czerwca 2014, 15:06

Oczywiscie , standardowo, moje niesmiale prosby o przesuniecie okresu, zostaly odgornie odrzucone. Caly plan padl. Musze zadzwnic do kliniki i powiedziec,ze nie jestem w stanie stawic sie u nich miedzy 7 a 11 dniem mojego cyklu. Tyle czekania ....Trudno, przezyje.
Tak jak sobie obiecalam, mierzenie temperatury idzie w odstawke, tabletki...? hmmm.... moze odstawie vitaminy prenatalne, biore je w sumie od roku, wiec dobrze mi zrobi, jak na miesiac odstawie. Reszta specyfikow..... no jeszcze nie wiem...
Ciche dni, a raczej godziny, rowniez zakonczone :) No nie wiem jak on to robi, ale jak jak stawiam focha, to jak slon jestem pamietliwa, Robciu- czasem po godzinie juz mu wszytko przechodzi. Faceci - z nimi zle ( czasem) ale bez nich jeszcze gorzej...

Mamax Walka o Bobo. 24 czerwca 2014, 15:12

Poddaje sie, synio wygral. Daje spokoj z nocnikiem na co najmniej dwa tygodnie. Nie mam sily sie szarpac, widac mlody nie jest jeszcze gotowy a tylko sie stresuje przez co wcale juz nie mowi jak cos zrobi, nawet po fakcie :-( Nie bede naciskac poczekam, za miesiac przyjezdzaja do nas moi rodzice i moze babcia jakos wplynie na wnusia. Nie rozumiem przeciez jest bystrym ladnie rozwijajacym sie dzieckiem a ten nocnik tak opornie mu idzie ech...

Czuje sie dzisiaj jakas nie wyspana, no i jakos mi zimno. Pewnie to przez niskie cisnienie, nic tylko bym spala...Wydaje mi sie ze brzuszek sie nie powieksza, jakos od tygodnia nie widze roznicy w rozmiarze. Dobrze ze odczuwam ruchy dzidzi bo bym znowu panikowala. Mialam dzisiaj przygode z ogńiem. Zepsula mi sie zapalniczka do maszynki i nie mialam jak podgrzac mlodemu obiadku. Mlody glodńy a ja zdesperowana. Obydwoje zmezem nie palimy wiec w domu zero zapalniczek, zapalek itp. Na szczescie wpadlam na genialny pomysl, wzielam swieczke i odplailam ja od nagrzanej sprezyny z tosteru. Tak wiec pomimo ciazy i niby zaniku pamieci jaka nawiedza ciezarne jestem genialna :-)

Beta 86.33 uff kamień z serca :-)
No właśnie zastanawiam się czy nie pójść do innego wcześniej tylko zobaczyć czy wszystko Oki. W czwartek powtórzę betę i zrobię badania tarczycy. Jeszcze to do mnie nie dociera :-)

Bergo Bergo - nowa ja 24 czerwca 2014, 15:42

Jutro zaczyna się 6 miesiąc. Ostatni miesiąc 2 trymestru. Trzeci zawsze wydawał mi się już samą metą, oczekiwaniem na poród, okresem kiedy to już tuż tuż i w każdej chwili... Zaczyna ogarniać mnie panika. Czas tak szybko leci a ja tak mało planów zrealizowałam. Jestem wypoczęta, uśmiechnięta, ale nie rozwijam się tak jak chciałam. A może powinnam cieszyć się tym spokojem, a obowiązki zostawić na inny czas? Sama nie wiem. Podoba mi się bycie w ciąży, szczególnie ostatnio. Brzuch jest ewidentnie z dzieckiem, a nie z kilogramem ziemniaków, czuję się dobrze, jest lato, mam wolne... Czego chcieć więcej? Ale jednak jest niedosyt. Rosyjski nie idzie, hiszpański też leży. Firma to porażka, a czas ucieka. Dobrze że chociaż połowę okien dziś umyłam ;)
Przedwczoraj przyszła na świat Helena, córka mojej dawnej przyjaciółki. Miała rodzić w sierpniu, ale ... Całą ciążę źle znosiła- była non stop strasznie opuchnięta, bardzo tyła a to do niej niepodobne, to był zawsze bardzo wysportowany chudzielec, miała problemy z krzepliwością krwi, nie mogła nosić swoich butów, mieściła się tylko w butach męża. Czuła się fatalnie, ale... nie chciała marnować czasu. Długo pracowała, potem nie odpuszczała sobie i nie leniła się jak ja tylko zasuwała. Ruszyła budowa ich domu, był milion spraw. Przedwczoraj pojechali do szpitala, bo zaczęły się sączyć wody. Dostała sterydy na rozwinięcie pęcherzyków płucnych u małej i czekali na cesarkę, która miała się odbyć za dzień lub dwa. To był 7 miesiąc. Docierają do mnie na razie strzępki informacji. W nocy dostała krwotoku, natychmiast zrobiono cesarkę, Hela jest zdrowa ale poleży w inkubatorze, a ona... Coś wyniknęło w trakcie tego porodu, pojawił się kolejny krwotok, nie wiem skąd nie wiem co to. W każdym razie prawie umarła. Została pozbawiona jajników i chyba macicy. Leży na OIOMie, nic nie wie o tym, że te narządy ma wycięte. I nie wiem kto jej to powie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2014, 15:42

Jestem na poród owce po 13 Zaczęły odchodzić wody rozwarcia na razie brak skurcze nieregularne ale bolą mocnooo trzymajcie kciuki dziewczyny

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)