37+3

Tak bardzo chciałam donosić małą i urodzić od razu 21.06. Teraz kiedy osiągnęłam już ostatni z długo wyczekiwanych tygodni, coś we mnie pękło.
Boje się tego co mnie czeka, boje się tego, że nie dam sobie rady. Dopadł mnie bardzo zły nastrój, bez głębszego powodu chce mi się płakać.

Czego boje się najbardziej?:

1) porodu - teoretycznie mogę zacząć rodzić w każdej chwili, a do tej pory nie wiem czy cesarka nie była by dla mnie jednak bezpieczniejszą opcją, że względu na mój ból spojenia. Bardzo chciałam jej uniknąć urodzić razem z N siłami natury. Boję się cesarki bardziej niż porodu naturalnego, ale nie chcę w jego trakcie pęknąć i spędzić pół roku na wyciągu...

2) zlekceważenia moich obaw w szpitalu - tyczy się to w dłużej mierze pierwszego punktu. Obawiam się tego, że położne czy lekarze nie przejmą się zbytnio tym moim bólem spojenia, potraktują mnie jako histeryczkę albo po prostu zlekceważą, przecież wszystkie kobiety boli... albo najzwyczajniej w świecie nie będzie czasu na zrobienie USG i jego ocenę

3) zostać z małą sama w szpitalu - myśl o tym naprawdę mnie paraliżuje... wiem, że kiedy N będzie z nami damy sobie radę, ale przecież w końcu będzie musiał pójść do domu. Strasznie boje się, że mała zacznie w nocy płakać a ja nie będę wiedziała co mam zrobić, nie będę wiedziała co jej jest, nie będę potrafiła jej nakarmić, przewinąć... a położne nie będą chętne do pomocy

4) choroby - nie wiem dlaczego o tym w ogóle myślę, ale tak bardzo chcę, żeby moja córeczka była zdrowa a ostatnio cały czas nachodzą mnie jakieś myśl... co będzie jak urodzi się chora... nie jestem na to gotowa. Czy to w ogóle normalne, że matka ma takie myśli?

5) moja ostatnia obawa nawet mnie trochę śmieszy :) ale przejmuje się tym, że mała będzie często płakać, szczególnie w nocy i będzie to przeszkadzać sąsiadom, w bloku w którym mieszkam ściany są tak cienkie, że szczególnie wieczorami słychać rozmowy innych. Wiem, że to głupie i że nie mam się czym przejmować, ale tak po prostu czuje.

Podzieliłam się z Wami moim obawami a teraz parę słów o wczorajszym dniu.
To był strasznie napięty dzień, na szczęście udało załatwić nam się wszystko co chcieliśmy.
Byliśmy w trzech urzędach i w przychodni, żeby dowiedzieć się jak wyglądają formalności związane z zapisaniem małej do lekarza. No i niestety gdzieś musiałam trafić na jakiegoś wirusa, bo dziś czuje się jakbym dostała łopatą w głowę. Gardło boli, całe czerwone i opuchnięte, uszy zatkane, okropny kaszel. Leże plackiem i modle się, żeby mała posiedziała jeszcze z tydzień. Przecież gdybym urodziła dziś pewnie nie mogłybyśmy być razem.
Nie tak sobie to wszystko wymarzyłam...
Dlaczego zawsze musi być pod górkę?!

CDN...
Na dziś wystarczy moich smętów :)

Magic Niemożliwe 24 czerwca 2014, 17:44

Byłam u Ani... pierw dużo rozmawiałyśmy o tym co się wydarzyło przed te dwa tygodnie naszego niewidzenia się...Nie chciałam na siłę poruszać tematu jej ślubu, ale w chwili kiedy zapadła cisza na dłużej niż 5 sek. to weszła na temat tego co ją skłoniło do tego ślubu. Ja wciąż wierze, że ona go kocha bo kto głupi bierze ślub z facetem, który Cię lał w ciąży a potem wyparł się dziecka, że sprawa skończyła się w sądzie o alimenty. A teraz nagle, co? Przypływ uczuć? No nie. KASA MISIU KASA! On jej zapłacił, że to, że wezmą ślub bo i obywatelstwo skurwiel dostanie. Hmmm.... no ok, za kasę to może i bym się zastanowiła, ale taką jałmużnę jaka ona dostała to w dupsko nie dała bym się nawet pocałować temu brudasowi. Ale ja to ja, Ania jest ewenementem wśród ludzi... No ok. Jej cyrk jej małpy. Nic mi do tego. Mówię jej, że trochę się nastaramy z kolejnym maluchem, a ona teskt do mnie, że fajnie będzie bo może razem będziemy chodzić w ciąży...no szczęka opadła mi na podłogę i juz tam została. Powiedziała, że na 7 lipca do lekarza idzie - ginekologa żeby nie było. Już nie chciałam sie pytać, czy to może nie juz jest w tej ciąży. Ale ugryzłam się ;) moja obawa, że będę miała do niej dystans zmieniła się. Absolutnie go nie mam. Jest po staremu :) ale powiedziała, że jeśli się przyjaźnimy to może mi wszystko mówić, zobaczymy czy to zakodowała :)
A tym czasem...coś się ze mną dzieje, czego nigdy ale to nigdy nie miałam... dziś znowu mam ten upław w kolorze kawy z mlekiem i wodnisty...i trochę nitek rozciągliwych...Rany co się dzieje? Dlaczego ja durna baba nie notował zeszłego cyklu????? Teraz nie popełnię tego błędu :) notuję wszystko, wraz z bolącymi (.)(.) bez ich dotykania oraz bólu podbrzusza i wydęty jest jak balon ;/ wyglądam jakbym był co najmniej w 4 mscu :((( i w ciągnąć cholernika nie mogę... może ja umieram??? A nawet jeśli, to dobrze :) spotkam moje maleństwo :* może jakaś infekcja? Ale nic nie szczypie, nie piecze ani nie ma zapachu...dziwnego. Ale opiszę lekarzowi w piątek co mi dolega i może mnie uspokoi :) tymczasem spokojnie czekam sobie na @ :) a może zrobi mi prezent i przyjdzie za rok??? :D

Jajowody drożne- przez lewy przeszło wolniej, także możliwe, że był lekko przytkany. Bolało jak cholera. Ledwo to zniosła, darłam się w niebogłosy, prosiłam żeby przestali. Tak bolało. Po wszystkim dowiedziała się, że dostałam wczesniej tylko pyralginę i no spę. dodatkowo zrobili mi inne badania, m.in. prolaktynę i TSH. PRL w normie, natomiast gorzej wygląda TSH. W październiku było 1,97, a teraz wyszło podwyższone - 5,28. Wtedy wysoka prolaktyna określana była jako czynnościowa hiperprolaktynemia i została obniżona i teraz jest w normie. Natomiast TSH wskazuje na niedoczynność tarczycy. Z takim poziomem niemożliwe jest zajście w ciążę. Dostałam zalecenie skontaktowania się z poradnią endorynologiczną.

A co myślicie na to, żebym jutro zadzwoniła do ginekologa i powiedziała co i jak i zapytała, czy sam może coś poradzić na to tsh? No przecież sam kiedyś dał mi skierowanie na badanie jego poziomu i mówił, że jeżeli będzie niedoczynność tarczycy, to będziemy to leczyć - w sensie, że on coś zaradzi.
Pytam, bo wolę chodzić do jednego lekarza, a nie do kilku naraz.


Wiadomość wyedytowana przez autora 24 czerwca 2014, 18:36

Mimo że dopiero zaczynam pisać swój pamiętnik, to nie jestem tu nowa.
Na ovu od sierpnia 2013 pieczołowicie obserwuję swoje cykle, wpisy na forum i czytam namiętnie Wasze pamiętniki.
Szczególnie lubię i kibicuję: Godaweri, Martuskacz i Mace, pewnie dlatego że ich historie są mi najbliższe. Pozdrawiam Was dziewczyny:)!

W sobotę mieliśmy ważny dzień. Zaprosiliśmy naszych rodziców na kolację, żeby oznajmić im naszą decyzję o adopcji.
Miałam powiedzieć ja, ale jak tylko zaczęłam mówić pierwsze słowa, głos mi się złamał i z tych wszystkich emocji zaczęłam ryczeć! Skończył mój Mąż i powiem Wam, że nie spodziewałam się takiej reakcji...
Wiedziałam że moi rodzice będą za, ale nie wiedziałam, że aż tak się ucieszą:) Szczególnie moja Mama - kochana jest! Oni jeszcze nie mają wnuków, cały czas czekają na tego pierwszego i to chyba dlatego:)

Bajka jak na karuzeli... : ) 24 czerwca 2014, 19:17

14+0
15 tydzień :)

Brzuszka nie da się ukryć :) ani wciągnąć, coraz bardziej zauważalny,
w dalszym ciągu 2,5 kg na plus i na razie waga stoi w miejscu co wcale nie oznacza, że
mało jem... przeciwnie jem często bo dzidzia moja kochana ma w zwyczaju "pociągać za sznurki- mamo jeść", więc jemy ale staramy się jeść zdrowo chociaż zdarzy się raz na jakiś czas popcorn czy batonik :)

Miałam nadzieję na więcej energii popołudniami ale niestety to południa na wysokich obrotach po godz. 15 zapadam w sen :)

Dziś kupiłąm 2 pary spodni na gumce ale takich nie dresowych też wygodnych bo żadne spodnie nie dopinają mi się w pasie (ostatnio w niedzielę w kościele siedziałam z rospiętym rozporkiem :/ dobrze, ze bluzka była szersza. Podobnie jest ze spódnicami.
Teraz cała moja garderoba w talii wydaje się taka malusia, że zastanawiam się w co ja się ubiorę za 2 miesiące :) bo leginsów nie znoszę jedynie jakieś sukienki zostały :)

cóż pożyjemy zobaczymy jak to dalej będzie:)

la W oczekiwaniu na cud 24 czerwca 2014, 20:10

Denerwuję się, jeszcze tyle dni do testowania, nie czuję nic. W sensie, jest lepiej niż zazwyczaj przed @.

Czy pamiętnik można prowadzić tylko na abonamencie premium? Od kiedy go nie mam, nie mogę dodać nowego wpisu :/

17.07.2014 IUI nr 2 zobaczymy co z tego wyjdzie. W przyszłym tygodniu jadę na tydzień w góry, więc nie będę myśleć :) Swoją drogą było dokładnie miesiąc po poprzednim IUI.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2014, 21:17

mimik74 Nadzieja.... 24 czerwca 2014, 20:32

Jejku jak ja nie cierpię tego smaku rtęci od następnego cyklu wracam do mierzenia na dole. Nadal nie mogę dotrzeć do męża. Byłam w zielarskim i nie mają tam ziółek by coś mu podać na chcenie. Dziś usłyszałam " Ty o niczym innym nie umiesz myśleć?" Potem przepraszał ale rana została :(

Dziś juz mi trochę przeszło, takie negatywne emocje po prostu z powodu frustracji.
Ciężko mi gdy jestem w takim wieku gdzie większość kobiet zakłada rodziny, a ja nie mogę :(
Mam nadzieję, widze siebie z brzuszkiem, z dzieckiem, chce wychowywać i dać mu miłośc, której mam bardzo dużo ...

Więc tak.. za nami pierwszy paw oraz.. pierwsza wizyta :) <3
Od wczoraj mam straszne mdłości, które niestety trwają cały dzień.. :( każdy zapach mnie irytuje :( cieszę się że maleństwo daje o sobie znać ale te dolegliwości są po prostu straszne i bardzo mnie to męczy :( . Macie jakieś porady by zmniejszyć mdłości ?
A wizytę miałam mieć dokładnie za tydzień ale niestety nie dałabym rady dziś jechać na szkolenie z pracy, tyle km.. matko :( więc zadzwoniłam do centrum gdzie przyjmuje mój gin i powiedziałam o co chodzi, oczywiście chciałam też zwolnienie bo nie mam zamiaru się męczyć w pracy tym bardziej że cały dzień jest mi nie dobrze :( . Na usg widziałam pęcherzyk żółtkowy no i widoczne, albo bardzo mało moje maleństwo <3 <3 lekarz powiedział że jest jeszcze wcześnie :( no i dostałam luteinę. Teraz wizyta dopiero 22 lipca :(
Wpis pisany na szybko na nawet jak teraz piszę to nie mogę się skupić tak mi nie dobrze..

Mysza84 licze na cud 24 czerwca 2014, 21:39

No i po wizycie. Z frontu ciazowego niewiele zmian tzn.bylam na wizycie u lekarza ale skupil sie bardziej na cukrzycy a mianowicie ze mam bardzo wysoki cukier na czczo i zwiekszyl dawki insuliny. Utoczyli znowu troche krwi zylnej i z palca i juz...usg nie bylo bo za dwa tyg mamy polowkowe i doktor stwierdzil ze skoro nic sie nie dzieje to nie bedziemy dzis dzidzi dokuczac.no trdno.ale tak szczerze mowiac to nie moge sie doczekac jak bede mogla tak z pol godziny popatrzec na Ole na dobrej jakosci sprzecie:-)ide do kuchni po ogorka malosolnego:-)

Bergo Bergo - nowa ja 24 czerwca 2014, 22:21

Moja mama może dotykać mojego brzucha, moja babcia też. Ale teściowa niech się trzyma z daleka- najlepiej i od brzucha i ode mnie.... Wrrrr....

:( :( :(.... jeszcze nigdy nie czulam sie taka ponizona ;( ... boze serce to zaraz mi peknie
;( myslalam ze maz bedzie wsparciem ;( a traktuje mnie jak jakiegos intruza ;(

Zaczarowana A miało być tak pięknie… 25 czerwca 2014, 04:01

28 tyg. +6 dni

Brat wyjechał, jakoś tak smutno i pusto bez niego. Na lotnisku do oczu napłynęły mi łzy, ale jakoś dałam radę nie rozpłakać się. Jakbym pozwoliła sobie na płacz, to pewnie tak łatwo nie uspokoiłabym się, a głupio tak przed bratem wyć ;) Aj, jak tak sobie pomyślę, to my byliśmy zawsze razem. Pewnie, że kłóciliśmy się, biliśmy, ale od dziecka razem bawiliśmy się, jeździliśmy na wakacje, kolonie, wspieraliśmy się, zawsze mogłam liczyć na jego rady, pomoc i wzajemnie. W życiu nie dałabym mu zrobić krzywdy. No ale tak jak wielokrotnie powtarzam, taka jest kolej rzeczy. Ja założyłam już rodzinę i moje miejsce jest przy Mężu, a że 7 tys. km od Polski, to inna sprawa...

Wczoraj była lepsza pogoda, to mała szalała, dziś jest już duża wilgotność powietrza, straszna duchota, to jest jakby spokojniejsza, aczkolwiek po obiedzie fikała trochę. Zabawne to jest, że taki maluszek w brzuchu już teraz reaguje na to co się dzieje na świecie. Zaczynam cieszyć się, że jednak termin porodu mamy na wrzesień, chyba serce pękłoby mi z żalu, gdybym widziała jak w taką duchotę maleństwo się męczy. Ach, i muszę przyznać, że uwielbiam jak moja córcia rozpycha mi się w brzuchu, zawsze chce mi się śmiać, co ona tam wyrabia za akrobacje, zdecydowanie mogłaby robić to częściej <3
Chętnie wzięłabym się za poważniejsze zakupy, ale niestety chwilowo nie jest na to dobra pora, musimy uzbierać kasę na ginekologa - ponad 4000$ :/ a wizyta już za 2 tygodnie. Potem będzie trzeba powoli robić te poważniejsze zakupy, dobrze, że wózek i nosidełko kupiłam w Polsce, chociaż to z głowy. Muszę zrobić sobie dokładną listę, co musimy kupić i szukać ewentualnych promocji.
Ostatnio też myślę o tym jak to wszystko poustawiamy w naszej sypialni żeby się zmieścić ze wszystkim. Będzie ciężko. Potrzebujemy jeszcze jednej szafki na nasze rzeczy, do tego trzeba wstawić łóżeczko, przewijak i sama nie wiem gdzie mam poukładać rzeczy małej, no nie mam gdzie! Niechciany lokator za nic ma mój termin porodu i wyjazd ustawił sobie na koniec września... normalnie szkoda gadać. Czuję, że czeka mnie nezła nerwówka. W najgorszym razie moje rzeczy będą w kartonach w piwnicy, a małej poukładam w naszej szafie. Innego wyjścia nie mam.

Powoli cały ten rozgardiasz związany z moją przeprowadzką uspokaja się, tak więc jutro koniecznie wracam do ciążowej lektury, a potem biorę się za książki na temat opieki nad niemowlęciem, bo inaczej nie zdążę, no!

Btw. Mąż na małą mówi "Bejbuś" albo "Dzidziunia", uwielbiam te jego określenia :)

Mam nerwy! W sobotę chcę iść na pielgrzymkę pieszą i cieszę się jak dziecko a tu podobno wczoraj szwagier chrzciny syna załatwił na sobotę... trzy tygodniowe dziecko dodam

dzisiaj tempka w gore :) jestem maksymalnie zadowolona, i to jeszcze mierzona godzinke przed czasem bo mezu mnie wybudzil ..spac nie mogl i za cyce lapal co chwile a mnie bola :D jezszce tydzien czasu i tescik, chyba ze @ przyjdzie sama szybciej, pewnie juz od pojutrza bede robic po dwa dziennie hahha Dzisiaj jedziemy do studia tylko na 2-max 2.5hr bo Patryka nadal boli ta reka, nadal spuchnieta. Chcialam zrobic tydzien wolnego, mamy juz wszystko poplacone, ale on nie chce, woli robic po troszku dziennie ale robic. I tak zrobilam mu wolne od poniedzialku do czwartku nastepnego tygodnia.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2014, 09:16

1madzia111 "Bobasek ;) " 25 czerwca 2014, 08:34

Byłam wczoraj u gina bo ostatnio nie wyszła mi cytologia, za dużo leukocytów,tylko tyle mi powiedział, więc się go wczoraj pytam co mi tam wyszło jaka grupa czy coś ( myślę na necie poczytam;p) a on mi mówi że zupełnie nic mi nie wyszło bo pasek się zrobił granatowy i nie dało się nic wyczytać:) więc powtórzyłam, jutro wyniki mimo tego i tak się boję :)
Za niedługo dni płodne jupii, jeszcze tylko kwasik foliowy muszę kupić:)

No i w dzień ojca nie obyło się bez komentarza - a kiedy tobie będę mógł złożyć życzenia?
Mój mąż odpowiedział może trochę chamsko, ale przynajmniej potem był już spokój. Powiedział, że na złość jemu to nigdy.
Potem tylko drobny incydent z ciuszkami... Ciocia już zwozi do moich rodziców ciuszki po swoich pociechach... I mama to wszystko trzyma w moim starym pokoju...

A ja... Ja dalej jestem załamana/zła/smutna, albo wszystko na raz... I wiem, że są tu dziewczyny z większymi problemami... Które się latami starają i nic... Tylko, że one się poddają całkowicie i za miesiąc wracają pochwalić się testem, albo tym, że do in vitro podchodzą. Na in vitro jestem za zdrowa, na naturalne poczęcie za chora...
Odpuścić wszystkiego nie mogę... Lekarz kazał mnie i mężowi mierzyć codziennie temperaturę (chodzi o to zakażenie bakteriami). Poza tym nie umiem się odciąć... Bo zaraz mi przychodzi na myśl, że innym jak odpuściły to się udało...
Zresztą, ja w ogóle nad swoimi myślami nie panuję :( Ostatnio weszła mi do łba jakaś piosenka, a raczej jej fragment... I nie umiałam jej ze łba wyrzucić. Chodziła mi po łbie pół dnia - jak obiad robiłam, jak jadłam, jak sprzątałam, jak się myłam i podczas <3 też... Pojebana jestem i tyle :(


Samopoczucie na dziś - w dalszym ciągu do dupy :(

Dzisiaj usg o 17.30h :)
Jestem zawalona obowiazkami, w weekend dokupujemy dodatkowe meble wiec musze przygotowac miejsce w mieszkaniu na te okazje.
Miedzy innymi kupimy wysoka szafe jednodrzwiowa, w ktorej mam nadzieje pomiescic wszystkie potrzebne rzeczy dla dziecka - zartuje - wiem, ze wszystkie sie tam zmieszcza, na razie i tak mam ich tylko kilka.
W szafie tej , na dole przewidzialam kilka szuflad, co najmniej piec i bede w nich trzymac ciuszki.
W gornej czesci beda tylko polki na pampersy, kocyki itp. :)
Szafa bedzie ma 50 cm szerokosci, 60 glebokosci, 220 wysokosci i miesci sie za drzwiami w pokoju wiec nie bedzie nas przytlaczac - poza tym kupimy biala.
Pod koniec sierpnia lub we wrzesniu kupimy lozeczko i mebel do przebierania - obydwa w bielach.
W pokoju juz stoi wielki wiklinowy fotel przemalowany na bialo z okragla poduszka w morskich barwach.
Dlugie zaslony kupimy w kolorze jasnego lnu zeby troszke sie odznaczaly od bialych scian. W ten sposob bedziemy mogli umiescic kolorowe dodatki jak drobna dekoracja na sciane, kilka zabawek dla Charliego ( bo na razie nie bedzie potrzebowal wiecej), lampki itd.
Pomyslalam o takim stylu jak na zdjeciu ponizej, mamy tez ladny parkiet w pokoju i tego typu dekoracja bedzie ladnie z nim wspolgrac,
poza tym zastanawiam sie nad zawieszeniem takich kolorowych pomponow tylko nie nad lozeczkiem, myslalam bardziej je zamiescic nad oknem, pomiedzy lozeczkiem i szafa, zobaczymy :)

qo625f.jpg

Ten kacik dla naszego dziecka bedzie umieszczony przy oknie w naszym pokoju, w drugiej czesci stoi juz nasze duze lozko z nocnymi bialymi stolikami. Pokoj jest dosc duzy i bardzo wysoki wiec swobodnie mozna go podzielic na pol :)
O kupnie czegos wiekszego pomyslimy za rok :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2014, 09:21

53 dc, temp 37 C i nadal brak okresu. Miałam sobie zrobić test ciążowy ale nie chce mi się znowu patrzeć na jedną kreskę. To już 23 dzień spóźnienia, coś jest nie tak, w 35 dniu miałam owulkę według portalu, czyli 18 dni temu. W zasadzie wcześniejsze testy mogły jeszcze nie wyjść. Na razie czekam, może @ w końcu przyjdzie.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)