Dzień 12.


Dawno mnie tu nie było... No cóż,dzień po ostatnim wpisie znowu trafiłam do szpitala...miałam 37.7 i okropne mdłości i wymioty! ..i zaczęły się kroplówki i leki...no dały mi więcej sił ale bałam sie co będzie jak wyjdę! No i już tam mnie wszyscy znają:p
Dzisiaj drugi dzień w domu i żyję :) nawet badania dzisiaj zrobiłam i nie wymiotowałam! <tfu tfu> i mam ochotę na zakupy! :d
A męża mam w domu i dba o mnie strasznie ;) a pies szwagra to nie opuszcza mnie na krok i po stopach i rękach ciągle liże! Czyżby coś czuł?

Słoneczko wychodzi,będzie dziś ładnie ;) może niedługo spaghetti i zapiekankę już będę mogła mmm :d
Oby tylko te wyniki dobre były i TSH spadło... A w czwartek wizyta u gin i zobaczymy nasze maleństwo!;)

Aha,pomiary z 13.07 w szpitalu: dzidziuś 1,4 cm co było na 7t 3d czyli troszkę młodsze ale zobaczymy jak w czwartek ;)

Hm no i razy dwa było :p uciekam !;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2014, 08:31

:) :) :) DZIEWCZYNY CHCIAŁAM WAM POKAZAĆ RÓŻNICE WIELKOŚCI BRZUSZKA W CIĄŻY Z CÓRECZKĄ A SYNKIEM RÓŻNICA WIELKOŚCI JEST NIESAMOWITA :) :) :)

e99b7d55658f330bmed.jpg

Z córeczką 30 tydzień ( 17 kwiecień 2013 )

6d48871c263a67b3med.jpg
Z synkiem 30 tydzień ( 26 sierpień 2014)
16648837ca2dcb2amed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2014, 20:11

No wreszcie jest lepiej :)

U lekarza dobrze - nowe wyniki są dużo lepsze. I najważniejsze - pozbyliśmy się bakterii :) Tak więc na dole i na górze już jestem "czysta" :)
Ta wiadomość momentalnie mi humor poprawiła. W ogóle lekarz poświęcił mi dużo więcej czasu i uwagi. Wyjaśnił wszelkie niepewności i... nie jest aż tak źle. Znaczy jest źle, ale mogło być gorzej.

Zielonego światła nam jeszcze nie dał, ale... jak to ujął - nie mamy się specjalnie starać, ale nie mamy też specjalnie się nie starać. Po prostu trochę na luz wrzucić, odpocząć od lekarstw itp. Ale nadziei mam sobie specjalnie nie robić. A od września wracamy do lekarstw, stymulacji i całej reszty. A póki co mamy cieszyć się wakacjami, więc...
Więc w sobotę o 14 wskoczyliśmy w auto i pojechaliśmy nad morze :D Spędziliśmy cudowną niedzielę w Kołobrzegu (ostatni raz tam byłam z 12 lat temu - wszystko się zmieniło, nic nie poznałam...), razem z moją ciocią, wujkiem i ich synami (chrześniak P. - 3 latka, jego braciszek 8 miesięcy).
Ciocia się śmieje, że z nikim tak chętnie P. się nie bawi jak z nami (ze mną i mężem). Potem był dłuuuugi spacer i wujek się śmiał, że jakby nas nie było to P. już dawno by marudził, że go nogi bolą i chce na rączki, a z nami dzielnie maszerował :) Może dlatego, że pozwoliliśmy mu psa prowadzić (tzn. prowadził go na smyczy razem ze mną).

I stwierdzam jedną rzecz - mój płacz z powodu dzieci jest... zależny od dziecka. W przypadku tej koleżanki mam gwarantowany ryk, a w przypadku kuzynów nie. Z nimi mogę całymi dniami przebywać i nic mi nie jest. Może dlatego, że to rodzina, a może dlatego, że Ciocia miała dużo problemów z ciążą (poronienie, wiek, obie ciąże na L4 ze wspomagaczami na utrzymanie). Nie wiem. Wiem natomiast, że weekend był cudowny :D
A od poniedziałku znowu do pracy... No ale już planujemy co w kolejny weekend zrobimy :) Tym razem gdzieś bliżej chcemy podjechać (może do zakopanego, albo gdzieś w góry). A potem upragniony, 2 tygodniowy urlop :) Już nie mogę się doczekać :)


Samopoczucie na dziś - wreszcie dobre :)

Dzis...hmmm znaczy wczoraj wizyta u ginka ...i owulka byla sama z siebie na bromergonie tylko ...wiec gin tylko potwierdzila ze przyczyna braku owulacji jest wysoka prl...wie bromergon trzeba brac ...ibwlasnie dzis bym zapomniala bo zajelam sie domem...powiem wam ze przeprowadzka i generalne sprzatania dobrze wplywaja na tzn nie myslenie ...chociaz jak tu nie myslec jak sie czegos tak pragnie ...noo tak czy tak nie mysli sie az tak intensywnie...
Z mezem w tym miesiacu postanowilismy wyrzucic kalendarzyki itp kochamy sie kiedy mamy ochote ...jest super ...wkoncu kiedys taki spontaniczny seks budowal nasz zwiazek czulam ze mnie pragnie...nie mowie ze teraz tak nie jest bym sklamala...ale zawsze stres a moze sie uda moze cos z tego bedzie i po co ;(

32dc
temperatura odrobinę w górę niby niewiele ale to zawsze w górę ;)
Tak bardzo chciałabym aby to bym szczęśliwy cykl! Cały czas wierzę, że jeszcze nic nie jest stracone. Może sama siebie oszukuje, może jestem naiwna ale chcę być matką i dopóki nie zobaczę @ to będę żyła w nadziei chyba że jutro beta moje nadzieje zmieni na fakt ;)

4cs
14dc

Na wzrost temperatury to mi nie wygląda... nie wiem czy przypadkiem owulacja mi się nie zatrzymała przez zmianę miejsca, bo 4 dni temu wyjechaliśmy nad morze. Dwa dni testów owulacyjnych pozytywnych zaznaczonych na wykresie, to dwa testy, na których widać drugą kreskę, ale nie jest ona tak samo ciemna jak kreska kontrolna, jest ciut jaśniejsza.

W zeszłym miesiącu wzrost temperatury też był wątpliwy, tzn był, ale ogólnie mały. A może ja jednak owulacji nie mam, tzn. pęcherzyki rosną, ale nie pękają.

Mam nadzieję, że w sierpniu uda nam się zrobić pełny monitoring cyklu.

A nad morzem jest super. Trafiliśmy na piękną pogodę. Upał od przyjazdu, niebo bezchmurne. Nie znoszę upałów, ale na plaży upał to nie upał... przyjemny chłodek i gorące słoneczko. Tylko Bałtyk trochę zimny, ale wczoraj odważyłam się wejść.

Mąż zapierał się, że woli w góry jechać, bo nad morzem nudno i nie lubi leżeć w piachu, ale chyba mu się spodobało. Jesteśmy z moim bratem z rodziną, także jest dość wesoło. Nawet leżąc w piachu.

Wczoraj w desperacji napisalam sms do lekarza prowadzacego - poinformowalam go tylko o niskim progesteronie (nie wspominalam nic o becie :-P ), ale odpisal ze jest ok i mam sie nie martwic. Hm, moze rzeczywiscie ma racje i niepotrzebnie sie nakrecam. Ale z drugiej strony te wartosci nie sa powalajace i lepiej gdyby byly wyzsze. Sama wielokrotnie "wypowiadalam sie" ze najlepiej w okolicy 20 (zupelnie naturalnie); a ja suplemetuje od tygodnia i taki niski???!!!
Wczoraj, zgodnie z "planami" pojechalismy do Juli. W sumie to chyba dla zabicia czasu i aby nie myslec o wynikach, ktore odebralam godzine wczesniej - na pytanie mojego J. co do interpretacji, stwierdzilam ze kiepsko i widzialam jak spochmurnial w sekundzie :/

Edit. 23.07.14
No zesz w morde jeza. J. mowi ze zlapal jakiegos wirusa. Bola go miesnie ma wrazliwa skore i temp.37,7.
Kurcze, mielismy jechac dzis razem do domu, ale jak on jest chory, to zeby przypadkiem mnie nie zarazil - chyba pojade wczesniej sama i poczekamy na rozwoj wypadkow. O matko ... co za pech :-/


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 lipca 2014, 09:38

Nutella Nutellkowe starania 22 lipca 2014, 09:47

Ale mnie wczoraj Alicja załatwiła nie ma co;)

Fikając przez pół poprzedniej nocy i rana zaczął mnie boleć kręgosłup lędźwiowy po prawej stronie, dodatkowo doszedł ból spojenia łonowego i takim oto trafem wczorajszy dzień "niemiłosiernie upalny" przeleżałam jak foka wylegująca się na plaży.

Dzisiaj po poważnej damskiej rozmowie doszłyśmy chyba do porozumienia:)

Ostatnio z mężem często zastanawiamy się jaka będzie nasza córeczka: czy będzie miała po mnie proste włoski, czy może loczki po tatusiu:) Kolor oczu też jest zagadką bo każde z nas ma inny no i przede wszystkim czy odziedziczy wredny charakterek mamusi (oby nie) czy spokojny i zrównoważony po tacie:) Wiem, że to sprawy drugoplanowe bo najważniejsze żeby była zdrowa no ale... Oj córciu ale jestem Ciebie ciekawa:)

Według Ovu zaczęły mi się dzisiaj płodne,ale jakoś tego nie czuję a tych całych wykresów nie potrafię czytać....No nic ,ale trzeba teraz starać się codziennie <3 .Zobaczymy. Eh jestem już trochę zmęczona,ile jeszcze miesięcy ,lat będziemy musieli się starać ?

No ja pie#$#%e. Debilu jeden wmówiłaś sobie że ma Ci temp skoczyć do 36,7 i tadaaaaaaaa. W 5dpo? Rly? Za wcześnie mój debilny mózgu! Chciałaś to masz, placebo zawsze do usług. Ból menstruacyjny też jest! Poproszę jeszcze w pakiecie ból cycków i zwiększoną ilość śluzy kremowego i będzie komplet. A @ i tak ma to w d... i przyjdzie jak zwykłe. Na szczęście choć ona nie jest debilem i wie kiedy w ciąży nie jestem!

A serce cicho szepcze, a może jednak się udało?


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2014, 10:05

31dc i teraz tylko czekam na @ ;( temperatura spadła "na dno" i chyba nie ma się już co oszukiwać :/

Tak więc czeka nas druga IUI, oby tylko teraz się torbiele nie porobiły :/

Witajcie!!!!
No i już jesteśmy w domu. Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej. Jeszcze tydzień wolnego. Ledwie przeżyłam wczorajszy dzień, skwar, duchota i samochód + do tego korki. Porażka. Ledwie żyję. Jak wróciliśmy to tylko się wykąpałam i poszłam spać, ale jak tu spać jak duchota, nawet wiatrak nie pomaga. Ledwie żyję. Masakra. Chcieliśmy gorąca to mamy, ale bez przesady. Już nie wiem co gorsze skwar czy deszcz :(
Tym co się urlopują jak ja jeszcze tydzień życzę miłego wypoczynku :)

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 22 lipca 2014, 10:50

18 dc 3dpo wg ovu /znowu zmiana terminu @ TFU TFU, STATYSTYKO JEDNA!/

Dzisiaj ovu znowu przesunęło mi krechy, małpiego rozumku można dostać, ale z drugiej strony może teraz jest bardziej "wiarygodny"? Zerknijcie dziewczyny i napiszcie swoje uwagi /BAAARDZO CENNE DLA MNIE!!/
Sądzę, że część zamieszania z teminem ovu to mój błąd w ocenie szyki. To co wydawało mi się wysoko, miękko, otwarte zmieniło się gdy szyjka poszła tak w górę, że nie mogłam jej sięgnąć,zmiękła i dopiero się otworzyła.
No ale ovu i tak głownie opiera się na temp, tutaj akurat jestem sumienna i dokładna jak tylko sie da /robie zawsze 3 pomiary, wyciągam średnią/
Przedwczoraj powiedziałam lubemu, ze mam owulacje, pokazałam dodatni test...Puknął mnie od razu, bo po co czekać :) wieczorem chciałam jeszcze ale NIE DAŁO RADY. Wcześniej naszedł mnie w łazience gdy badałam szyjkę, powiedziałam mu co robię...z uśmiechem dodał "oj wiem do czego zmierzasz Mała"...w sensie, że znowu chce się seksić i że wykańczam go od dwóch tygodni /nie wiem jak on to liczy, w kalendarzyku mam czarno na białym, ze od dopiero od tygodnia! :p /
odpowiedziałam tylko żartem "myslisz, że mnie to sprawia przyjemność?"...
W sumie w żartach mówi się najwięcej niewygodnej prawdy. Chociaż uwielbiam seks...to nie taki! Co z tego,że teraz obiecuję sobie, że więcej tak nie będzie, że będę sprawdzać cykl ale bez takiego cisnienia...skoro doskonale wiem, że jesli teraz sie nie udało to za miesiąc bede jeszcze bardziej zafiksowana!!
Mam tylko nadzieję, że zacznę lepiej ogarniać "wskaźniki płodności" i testy przestaną się rozjeżdżać z wynikami temp i szyjką!! a może powinnam odpuścić testy ovu?
Nie chcę żeby pytanie Lubego "jak się ma dzisiaj MOJA szyjka?" było grą wstępną...
Nie chcę rozpierniczyć naszego pożycia przez fiksacje i ciśnienie na punkcie zachodzenia w ciążę. Tylko jak złapać odpowiedni dystans i zdrowe podejście do tematu?? BO CHCE MIEC TAKIE ŁADNE WYKRESY JAK WYYYYY!!!

a TYMCZASEM gapię się na swój wykres /I NA WASZE TEŻ- Wasza wina! ;p / ROŚNIJ TEMPERATURO BO CIE W DUPĘ KOPNE!!!!!

Mysle, ze juz smialo moge napisac, ze jestem po owulacji...jestem bardzo zadowolona ze metformina tak dobrze na mnie zadzialala..pewnie mialam te problemy odkad urodzilam synka 12 lat temu...szkoda, ze tak pozno sie za to zabralam...teraz pewnie nie mialabym takich problemow z poczeciem...ale wtdy nie moglismy sobie pozwolic na drugie dziecko...sytuacja materialna nie byla zbyt stabilna, nie wiedzielismy czy chcemy zostac za granica itd...dopiero 3 lata jak juz wiemy gdzie jest nasze miejsce na ziemi, sciagnelismy do siebie synka i dojrzelismy do decyzji o drugim potomku...niestety od razu klody pod nogi...ale coz czlowiek bardziej sie cieszy i bardziej docenia cos o co walczy dlugo prawda? nie ugne sie i nie poddam...____________...bardzo zle sie czuje od wczoraj, ale dzisiaj to naprawde przebija wszystko..od pobudki bardzo bolesne skurcze w macicy, bole miesiaczkowe silniejsze niz jakiekoliwek i kiedyklowiek mialam, tak jakby mieszane z owulacyjnymi..cholera wie co tam sie dzieje..pewnie urosly mi ze 3 jajeczka i wyjda trojakii maz mnie zajebie :D hahahhaha ale tak na serio bardzo zle sie czuje, bole mnie juz dobijaja..to drugi dzien tylko dzisiaj duzo silniejsze i bez przestanku :( no i te mdlosci od przebudzenia sie...na pewno nie ciazowe, ale sa strasznie intensywne...nawet zjedzenie czego nie pomaga, nawet nie pale od rana bo sie boje, ze zwymiotuje..kupilam w aptece tabsy na mdlosci ale nic nie pomogly. Na szczescie klient, ktory mial appointment na dzis wieczor zle sie czuje i poprosil o przeniesienie wizyty, wiec po 14.00 mamy wolne...dzieki za to! bo cholera wie kiedy te mdlosci przejda...wiecei co zastanawiam sie czy jest taka mozliwosc, ze ta owulka byla jednak 10dc? bylabym teraz 9dpo...musialam zignorowac te tempki, bo ovu ustawia mi owulacje na 9/10dc...tempki byly typowe poowulacyjne..u mnie wszystko powyzej 36.5 to jest tempka poowulacyjna ale bez owulki to zazwyczaj tempkiz rzedu 36,1..36.2...czasami 36.4 i tak sie waha pomiedzy takim tempkami...sama nie wiem.

Mysle, ze juz smialo moge napisac, ze jestem po owulacji...jestem bardzo zadowolona ze metformina tak dobrze na mnie zadzialala..pewnie mialam te problemy odkad urodzilam synka 12 lat temu...szkoda, ze tak pozno sie za to zabralam...teraz pewnie nie mialabym takich problemow z poczeciem...ale wtdy nie moglismy sobie pozwolic na drugie dziecko...sytuacja materialna nie byla zbyt stabilna, nie wiedzielismy czy chcemy zostac za granica itd...dopiero 3 lata jak juz wiemy gdzie jest nasze miejsce na ziemi, sciagnelismy do siebie synka i dojrzelismy do decyzji o drugim potomku...niestety od razu klody pod nogi...ale coz czlowiek bardziej sie cieszy i bardziej docenia cos o co walczy dlugo prawda? nie ugne sie i nie poddam...____________...bardzo zle sie czuje od wczoraj, ale dzisiaj to naprawde przebija wszystko..od pobudki bardzo bolesne skurcze w macicy, bole miesiaczkowe silniejsze niz jakiekoliwek i kiedyklowiek mialam, tak jakby mieszane z owulacyjnymi..cholera wie co tam sie dzieje..pewnie urosly mi ze 3 jajeczka i wyjda trojakii maz mnie zajebie :D hahahhaha ale tak na serio bardzo zle sie czuje, bole mnie juz dobijaja..to drugi dzien tylko dzisiaj duzo silniejsze i bez przestanku :( no i te mdlosci od przebudzenia sie...na pewno nie ciazowe, ale sa strasznie intensywne...nawet zjedzenie czego nie pomaga, nawet nie pale od rana bo sie boje, ze zwymiotuje..kupilam w aptece tabsy na mdlosci ale nic nie pomogly. Na szczescie klient, ktory mial appointment na dzis wieczor zle sie czuje i poprosil o przeniesienie wizyty, wiec po 14.00 mamy wolne...dzieki za to! bo cholera wie kiedy te mdlosci przejda...wiecei co zastanawiam sie czy jest taka mozliwosc, ze ta owulka byla jednak 10dc? bylabym teraz 9dpo...musialam zignorowac te tempki, bo ovu ustawia mi owulacje na 9/10dc...tempki byly typowe poowulacyjne..u mnie wszystko powyzej 36.5 to jest tempka poowulacyjna ale bez owulki to zazwyczaj tempkiz rzedu 36,1..36.2...czasami 36.4 i tak sie waha pomiedzy takim tempkami...sama nie wiem.

Basia1771 Pierwsze starania za nami... 22 lipca 2014, 11:15

Znów zaczęły się złe dni :/ czekam już na @, bo znając moje szczęście i patrząc na ten wykres stwierdzam, że w tym miesiącu nic z tego nie będzie.

helutka droga do zielonej kropki 22 lipca 2014, 11:42

Temperatura sobie, testy ovu sobie... i pewnie cała reszta też sobie.. :P
Nie ogarniam tych szlaczków.
I nie mam zamiaru się tak napalać jak miesiąc temu - zbyt duże oczekiwania i nerwy.... niepotrzebne.

Jak przyjdzie mój czas - zaciążę :)

k@milk@ W drodze do szczęścia... 22 lipca 2014, 11:59

Dzis ostatnia dawka duphastonu i zobaczymy co bedzie dalej. najpozniej za 5 dni powinnam dostac miesiaczke. wtedy 3dc badania hormonalne i wizyta okolo 10 sierpnia w klinice. no chyba ze @ nie przyjdzie i bedzie dzidzia w co oczywiscie nie wierze. to by wsztsko byl zbyt proste zeby bylo prawdziwe. wraz z @ zbliza sie koniec naszego urlopu. od poniedzialku do pracy wiec wszystko znow sie zacznie od poczatku. jedyne co mi zostanie to opalenizna a jest nawet calkiem imponujaca wedle mnie oczywiscie. a potem bedzie harowka po 12 h w pracy ale zarobic sie chociaz da i to jedno pocieszajace. ogolnie jestem ze swojego zycia zadowolona. mam meza ktory mnie kocha i corke zdrowa i duzą do tego mam prace normalna jak na nasze polskie realia i kasy malo ale starcza od 1 do nastepnego miesiaca tyle dobre. a co do dziecka to jezeli bedzie a jezeli nie to trudno. przestalam sie juz dreczyc i ciagle pytac dlaczego to wlasnie my jestesmy tymi którzy maja takie problemy z poczeciem dziecka. mamy juz marceelke i jezeli bedzie sama to nie dlatego ze nam sie nie chcialo bo walczylismy ddo konca tylko dlatego ze los tak wlasnie chcial i sam zadecydował. przeestaje juz robic cos na siłe. co ma byc to i tak bedzie wiec czas cieszyc sie zyciem i tym co sie ma a nie tym co moze sie miec badz czego sie nie ma. czyz nie mam racji? caluski kochane pozdrawiam

Poród cz 3 i mam nadzieje ostatnia :)

Potem akcja potoczyła się już bardzo szybko.
N cały czas powtarza mi, że chyba nigdy nie zapomni tego zdziwienia na mojej twarzy, że to już. :) Położna powiedziała, że w razie potrzeby mnie natnie, ale może uda się tego uniknąć. Zdążyłam powiedzieć, że wole żeby mnie nacięła niż żebym miała sama pęknąć i niestety przy pierwszym parciu mała wyskoczyła nie samą główką tylko od razu do połowy ramion...
Popękałam i to dość sporo :/

Razem z nią wypadła prawie cała pępowina. Nie wiedziałam, że coś jest nie tak. Ocucił mnie krzyk położnej "Nie przyj - oddychaj" i jej komentarz pod nosem "Jezus Maria" Spojrzałam na nią i zobaczyłam, że jest lekko przerażona całą tą sytuacją.

Nie trwało to jednak długo bo za moment mała wyskoczyła cała. N przeciął pępowinę. Nic jej się nie stało. Była piękna i zdrowiutka. Położyli mi ją od razu na brzuchu i oboje z N zaczęliśmy płakać.
Przywitała mnie też pierwszą kupką na ramieniu ;)
Skurcze od razu odpuściły :)

Za moment urodziłam też łożysko, całkowicie bezboleśnie.
Leżałam tak z małą na brzuchu, nie mogąc uwierzyć, że to się naprawdę dzieje...
Pani doktor w tym samym czasie zaczęła mnie zszywać.
Na szczęście popękałam tylko z zewnątrz (ale do tej pory nie mogę pogodzić się z tym, że nie zostałam po prostu nacięta). Szycie trwało dość długo.
[Bałam się tam zajrzeć, ale udało się jest luksus ;)]

Po wszystkim zostaliśmy na sali w trójkę <3 przez dwie godziny.

Ponoć tak jest, że z czasem się o wszystkim zapomina... Nie wiem, na razie nie jestem w stanie. Owszem chcę mieć drugie dziecko ale choćby nie wiem co urodzę je tylko przez cc.
Pierwszej nocy nie mogłam spać, gdy tylko zasypiałam śnił mi się poród. Paranoja! :)

Ale porody są różne...
Leżałam na sali z dwiema babeczkami.
Jedna przyjechała do szpitala dopiero gdy miała 8 cm rozwarcia i urodziła w dwie godziny.
Drugiej samej proponowali znieczulenie ale ona stwierdziła, że spokojnie wytrzyma :)

Ufff... Koniec ;)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)