hej dziewczynki wrocilaqm po dlugiej przerwie...nie wiem czy pisac bo ciut za wczesnie na chwalenie sie ale musze gdzies sie wygadac poki nie bedzie ostatecznych winikow.....

od 10 dni spozniqa mi sie okres wiem wiem w przypadku PCOS czasami to norma ale mialam uregulowana miesiqaczke...nie przejmowalam sie i nadzieji wogole sobie nie robilam bo wiedzialam ze to stres przemeczenie zmiany klimatow moglop miec z tym zwiazek...

wczoraj cos mnie tknelo i wzielam zrobilam test ciazowy wieczorem fakt ale chyba nie ma to znaczenia jesli cos ma wyjsc to wyjdzoe...i wyszlo dwie bordowe kreski,... rece tak mi sie trzesly i jak pokazywalam to mojemu mezowi... pojechalismy kupilismy jeszcze testy bym zrtobila dzisiaj...

wkurzylam sie bo zazwyczaj w tych co sie na nie nasikuje widac jak w okienko wplywa mocz a w tym nic mysle zle nasikalam i wkurzylam sie i wyrzucilam do smieci...moj maz poszedl do pracy a ja wyciagam ten test z kosza i sa dwie kreski nie mocne tak jak wczesniej (inny test) ale sa musze dzisiaj isc i kupic ten co byl pierwszy bo najbardziej wiarygodny jak dla mnie....

a jestem rozdrazniona pczemeczona senna...zoladek czuje, jajniki czasami pobola i piersi ostatnio mnie strasznie bolaly przy dotyku i jem co popadnie... najwazniejszy bedzie lekarz ale chcemy sie upewnic co mowia testy a jutro umowie sie na wizyte :)

moz4e jakis cud sie zdarzyl bede sie cieszyc jak sie upewnie

Pisałam, że mąż robił badania nasienia. Wyniki wyszły załamujące. Jeszcze gorsze niż w październiku (które w ogóle spowodowały że się zaczęliśmy martwić). Szkoda, że nie da się pokazać tu zdjęcia, bo te wartości ciężko tu się pisze.
Wartości, które najbardziej nas załamały:

Ruchliwość plemników: 2013r. | 2014r.
- ruch postępowy (PR) 55% | 25%
- ruch niepostępowy (NP) 4% | 18%
- plemniki nieruchome (IM) 41% | 57% (!!!)

a powinno być tak : PR >/ 32%; PR + NP >/ 40%

Morfologia plemników: 2013r. | 2014r.
- prawidłowa budowa 2% | 3% (!!!) powinno być >/4%
- wady główki i akrosomu 95% | 92% (!!!)
- wady wstawki 32% | 36% (!!!)
- wady witki 16% | 14%
- krople cytoplastyczne 13% | 8%
- formy potworkowate 0% | 6% (!!!)

Żywotność: 90% | 64% powinno być >/58% czyli nadal jest ok, ale bardzo mocno spadło


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2014, 12:10

19 dzień cyklu, 16 tabletka - 5 dni do końca
51,0 kg :D

Wczoraj padłam o 21 na kanapie. A najgorsze jest to że dzis wcale nie jestem bardziej wyspana!
M. miał wczoraj kiepski nastrój. Jego mama najwyraźniej ma na nas alergie, bo przyjezdza tylko z okazji urodzin. Wczoraj miała byc tylko...jak zwykle coś jej wypadło. Ja przez to też byłam zła.
M. myslal ze jak juz wrócimy ze Slowenii to przyjedzie do nas jego najmłodszy brat (teraz ma 16 lat)...ale "dzięki mnie" chyba tak sie nie stanie...wtedy akurat będę mieć @ a ja wtedy mam fatalny nastrój. Chyba nie chce mu pokazywac bratowej w takim stanie...w sumie słusznie. No itak z rodzinką...
dzis ostatnie większe zakupy - musze sie dobrze skupić, żeby o niczym nie zapomnieć.

Zaczynam nowy cykl to już 7 z kolei,a siódemka jest cyfrą szczęśliwą więc wierzę w to że się uda!!:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2014, 07:57

Hejka.
Właśnie odebrałam wynik posiewu. Na szczęście ujemny, więc czekam już w szpitalu na umówienie HSG.
Za posiew płacę, jak i za każdą wizytę u gin, ale skierowanie na HSG dostałam na NFZ. Rozważałam opcje płatnego, ale co mi da sam wynik płatnego przy ewentualnej konieczności np. Laparoskopia? Więc zrobiłam to tak by mieć to badanie na HSG ☺️

Ciąża rozpoczęta 12 lipca 2014

Boje się uwierzyć, że to może być prawda ...
Czuję się jakbym dostała obuchem w łeb. Nie wiem co się dzieje.
Nie wiem czemu program wylicza, że ciąża zaczęła się 12 lipca ;/ nawet wtedy nie było owulacji, pomijam brak stosunku ;/ nie ważne :) to tylko program, coś mogło się pomylić. Boże w ogóle nie wiem co się dzieje :) nie wiem jak powiedzieć mężowi.
Okazuje się, że zakładając ten pamiętnik już byłam w ciąży ?!
ale normalnie miałam okres
matko jedyna tyle pytań .....


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2014, 09:55

Nie moge dojsc do siebie po wczorajszej dawce nerwow, jak moze lekarz byc taki wredny za to, ze mu sie placi w dodatku. Teraz obawiam sie czy nie nagadala cos mojej ginekolog, ze wyszlam z gabinetu. Endo pracuje w jednym z gabinetow wlasnie u mojej gin. Nie chcialabym, zeby jeszcze gin. mnie wyzwala, ze mialam moze siedziec i sluchac jak endo mnie obraza. Nigdy chyba nie zapomne tych slow, ze mi "NIE ZALEZY NA DZIECKU JAK MAM TSH 4"

Dzisiaj do pracki na 11..i dobrze nie lubie chodzic na krotkie wizyty na wieczor bo znudzona jestem a z rana czy wczesnym poludniem fajnie pozniej sie rozbudzam i rozkrecam :D Musze jeszcze przed wyjazdem do pracki wpasc do banku kaske wplacic i jedziemy, dzisiaj duza wizyta, jedna osoba ale 160-200f wpadnie...Patryk obiecal ze moge przytulic do skarbonki 50f :D i tak bym wziela, ale milo mi sie zrobilo, ze pomyslal :D oj mam straszne zmiany nastrojow, latwo mnie wyprowadzic z rownowagi i pozniej mi glupio strasznie..mam nadzieje, ze tesc mi tylko nie dokuczy bo dziala na mnie jak plachta na byka nawet bez ciazy...a w ciazy to ubije :D tesc to wyksztalcony i wspanialy czlowiek, ale lubi sobie wypic, za cholere nie moge mu przetlumaczyc ze to zle...a jak napije sie chociaz 2 piwka, uwierzcie ze to inny czlowiek, zaborczy i nie liczacy sie z uczuciami nikogo, wredny...czasami mam wrazenie ze po piwie obarcza wszystkich za swoje zyciowe niepowodzenia i mierzy wszystkich swoja miara...strasznie chcialabym mieszkac rodzina ( teraz mieszkamy razem) ale jesli nie przestanie smakoszowac piwka to sie rozstaniemy, to juz decyzja mojego Patryka, bo my nie pijemy od 12 lat nawet piwka...nawet moj syn ma dosc dziadka ale jak od pon do pt nie pije to jest wspanialy czlowiek, ale ja nie chce sie narazac nA KOszmarne weekendy...zal mi go, jak on sobie poradzi sam, ale naprawde on twierdzi ze nie ma problemu z alkoholem...owszem ma i to od 16 roku zycia...chcielibysmy pomoc,ale on tez tego musi chciec...nawet wole zostawic mojego 11stoletniego syna samego w domu niz z dziadkiem bo jest bardziej rozgarniety i odpowiedzialny...strasza osoba a glupia jak but a niby madrosc zyciowa przychodzi z wiekiem..oj nic bardziej mylnego.

teraz to juz mam pewnosc trzy testy pokazuja jednomyslnie dwie ciemne krechy..... zjadlam i wymiotowalam jak kot i caly czas mnie mdli

Pora wziąć się w garść i zakończyć użalanie nad sobą. Dziś przyszedł mi żel conceive plus i testy owu więc jak tylko okres odejdzie to zabieramy się do roboty. Tylko to tuba i nie bardzo wiem jak go mam zaaplikować do środka. ale jakoś damy radę.
biorę się za sprzątanie w domu i na działce to do wieczora szybciej czas zleci.

Byłam wczoraj na usg.
Widać pęcherzyk bez zarodka (0,58cm) , usadowiony w dobrym miejscu, nie odkleja się.
Nie widać też żadnego krwiawienia. Dostałam zwolnienie lekarskie na 2 tygodnie i zaświadczenie do pracy.
Mam przyjść do swojej lekarki za ok 2 tygodnie to może już będzie widoczny zarodek z sercem.

Bergo Bergo - nowa ja 13 sierpnia 2014, 10:54

Wczoraj urodziła ciężarówka z cyferką 9 na naszym wspólnym zdjęciu. Rodziła w szpitalu państwowym, który ma najbardziej ludzkie podejście ze wszystkich łódzki porodówek. Jak to było? Przede wszystkim leżała tam tydzień nudząc się, bo "termin minął". Nic złego się nie działo, to nie było konieczne, ale pan doktor starej daty tak jej kazał.Nawet personel szpitala dziwił się po co ona tam leży. Odleżała swoje, w międzyczasie przeczytała "Położna. 3550 cudów narodzin", którą jej pożyczyłam. Jarek- jej mąż, mówił, że czytając płakała ze wzruszenia. Dziecko wypędzane było oksytocyną. Akcja ruszyła i szła bardzo dobrze już swoim rytmem, ale... żeby było szybciej kolejna dawka oksytocyny. Na sali porodowej na fotelach obok męczyły się jeszcze dwie rodzące, byli mężowie itd. Tak jak pisałam wcześniej- ta sala mieści nie raz po 7 rodzących jednocześnie! Rodzenia inaczej niż na fotelu nie można było i koniec! Jej fotel to był akurat ten ustawiony frontem do biurka. Tam przy biurku siedzą lekarze i położne. Ona się męczy, Jarek ją wspiera, a lekarze... siedzą i gadają o samochodach. Jarek mówił, że zaczął się zastanawiać gdzie oni w ogóle są, co to za absurd! Podeszła położna, zerknęła w krocze i... nie czekając na nic, nie pytając, nie tłumacząc swojej decyzji rozcięła ją! Żeby szybciej było! Mały wyskoczył, podała go Agnieszce, Jarek przeciął pępowinę i właściwie to koniec opieki. Wiadomo- jeszcze łożysko i szycie, ale to już odbyło się jeszcze bardziej bezosobowo czy cała reszta porodu. Aga zniosła to na wyraz dobrze. Po wszystkim powiedziała Jarkowi, że dużo dała jej ta książka. Starała się w trakcie myśleć tylko o dziecku i o tym, że cieszy się że go zaraz zobaczy. Nie krzyczała, mówi, że nie cierpiała tak strasznie. Cieszę się, że już ma to za sobą. A jeszcze bardziej cieszę się z mojego wyboru szpitala i położnej. Wiem, że nic z opisanych rzeczy mnie tam nie spotka.

Pierwsza partia ciuszków wyprana i wyprasowana. Dobrze, że mnie P. namówił na to już teraz. Kręgosłup mi siada mimo regularnych ćwiczeń. Nie jestem w stanie zbyt długo prasować. Dlatego będę to robiła małymi partami codziennie. Kupimy dziś komodę, stanie na razie w naszej sypialni i tam już będę układać ciuszki. Potem po malowaniu P. przeniesie ją do pokoju małego. Mamy już regał z przewijakiem. Zakup z OLX za 100zł, a stan idealny :) Dziś za 100zł mamy umówioną komodę do odkupienia :) Urządzimy mu ten pokoik na początku niskim kosztem. Jak podrośnie to będziemy szaleć i zrobimy mu taki styl jak będzie lubił.
zkka3p.jpg

Co do imienia- skłaniam się ku Olkowi cały czas... Będzie dwóch, bo urodzony wczoraj synek Agnieszki i Jarka to też Olek, chociaż miał być Rysiek. P. wciąż rozmyśla nad nadaniem mu swojego imienia, tak jak i on ma po ojcu. Jeszcze chwilę na to mamy, zobaczymy...

Dostałam do wyboru nieobrobione zdjęcia z sesji brzuchowej. Pokazałam mamie i zostałam wyśmiana... Słodko, nie ma co... No ale za jej czasów brzuch się chowało w sukienkach typu namiot, a nie bezczelnie pokazywało i fotografowało! Na szczęście moje czasy są inne...
jr4npg.jpg
345y9ac.jpg
2ue1v2o.jpg

Michaela pisała o rozterkach z chrzcinami. U nas ten temat pojawi się prędzej czy później. Babcia i dziadek już pytają kiedy będziemy chrzcić. Na razie odpowiadam, żeby dali mu najpierw się urodzić. Wcale nie będziemy chrzcić, ale nie chcę teraz tego mówić, bo będzie za dużo nerwów, które nie są mi potrzebne. Uważa, że jeśli ktoś ma głęboką wiarę, praktykuje itd. to oczywiście chrzci dziecko, ale robienie tego "bo tak trzeba", "bo tradycja", to moim zdaniem wręcz obrażanie tych którzy szczerze wierzą. Przeszliśmy swoje z okazji ślubu. Był tylko cywil, było pięknie i na pewno nie mniej podniośle niż w kościele. Za to prawdziwie, bo nie obiecywaliśmy niczego w co nie wierzymy, nie wykonywaliśmy gestów i czynności, które nic dla nas nie znaczą. Ja pochodzę z rodziny katolickiej, wierzącej. Natomiast mój wybór niechodzenia na religię w liceum został przez rodziców zaakceptowany i przyjęty bez awantur. Zapytali dlaczego, rozmawialiśmy, ale nie zmuszali mnie. Ślub cywilny był więc dla nich oczywisty, tym bardziej że P. jest ateistą z pokolenia na pokolenie. U nich nikt nie chodził do kościoła. Natomiast babcia i dziadek zrobili mi niezłą jazdę, nawet nie z powodu ślubu w USG, ale listy gości... Już zaczynają pytać o chrzciny i szykuję się na kolejne ataki. Zastanawiałam się na tym jak to będzie kiedy dzieci będą szły do komunii. Ale jakoś ostatnio mnie to nie martwi, ponieważ mamy już wśród znajomych przykłady, że nie chrzczą dzieci i nie będą posyłać do komunii. Jest ich coraz więcej, więc nasz synek nie będzie osamotniony. Myślę, że znalazło by się sporo takich osób, ale ulegają presji otoczenia i robią te chrzciny. Co innego małżeństwa o wierze mieszanej. Wtedy to nawet ślub w kościele można brać, ślubując jedno w wierze, a drugie cywilnie. I wtedy dziecko wychowuje się raczej w wierze. Ahh wspominam ten nasz ślub i uważam, że był to cudowny dzień :)
mhufiu.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2014, 10:56

30.11.2013 zaczęłam swój pierwszy cykl na OF. Pierwszy raz pomiary, obserwacje. Jak by podsumować ten rok?
Emocjonalnie: raz lepiej, raz gorzej. Nadzieja mieszająca się z rozczarowaniem. Ostatnio coraz większa stabilizacja nastroju.
Fizycznie dobrze :) Cykle regularne, średnio 29 dni, owulacyjne. W ciągu tego roku: monitoring x2, hormony, HSG. Od cyklu biorę duphaston z powodu niskiego progesteronu w 7 dpo.
Plany na przyszłość? Tzw. "opcje" - do zastanowienia.
Chyba zmieniłam się na plus. Przestałam tak bardzo się przejmować, analizować. Wydoroślałam, spokorniałam, cierpliwie czekam, poznałam siebie. Czasami sama siebie zaskakuję...W tym cyklu przeszłam samą siebie. Gdy pojawiła się @ poszłam do drogerii, kupiłam czerwoną szminkę, pomalowałam usta i...było mi lepiej ;) Cóż...nigdy nie twierdziłam, że jestem całkowicie normalna :P Nauczyłam się czerpać radość z małych rzeczy skoro te wielkie są jak na razie poza zasięgiem :) Może to dziwnie zabrzmi ale trochę jestem dumna z siebie - z tego, że się nie załamałam (chociaż bywało ciężko) i wciąż mam siłę czekać na cud.
Bardzo bym chciała za rok o tej porze napisać, że nie mam zbyt wiele czasu by tu zaglądać bo mój mały Wojtuś czy mała Ktosia są zbyt absorbujący ale ... no właśnie :)
Ciekawi mnie co przyniesie ten kolejny rok?

Boje sie że coś pojdzie nie tak... Że tak bardzo chce tego dziecka że nie bede mogła zajść w ciąże... Moja koleżanka też sie stara i nie może zajsc... Boje sie że też tak bede miała ;((

38 tydzień!!!!!!

Dotrwałam tak daleko... Fajnie co nie??? :D hehe
Teraz czekamy spokojnie, ogarniam jak się da chatę, żeby nie było że kurz leży i ja też :P

Na poniedziałkowej wizycie gin mówił, że Maciuś waży 2900-no wiadomo +/-. Ciekawe z jaką wagą się urodzi faktycznie, jak będzie długi i oczywiście jak będzie wyglądał :) Ta ciekawość tak mnie zżera, że szok! Tak mają matki-wariatki ;)
Torba już dawno spakowana, wszystko gotowe, póki co jeszcze cieszę się brzuszkiem i tymi stópkami wbijającymi się w żebra, kochane stópeczki :D

menka Project BABY in progres 2 ... 23 listopada 2014, 11:45

No to nie będzie co testować ... szyjka twarda jak skała :( nic tylko czekać na grudzień aby zrobić drugie podejscie

Jestem już na oddziale. Już o 7.30 byłam przyjęta. Przebrałam się, pielęgniarka zrobiła mi ekg, zważyła i wypełniła papiery . Na sali jestem z jedną dziewczyną.
Miałam pobraną krew, 7 fiolek no i mocz do badania. Później była osobista rozmowa z lekarzem o tym jak sprawa u mnie wygląda. Coś tam zanotowała. Następne spotkanie było z ordynatorem, bardzo fajny facet. Wytłumaczył mi, na czym to polega itd.. I nie tak jak czytałam do 5 litrów dwutlenku węgla, tylko KILKANAŚĆIE litrów. Jeżeli będą zrosty, wykryją ogniska endometriozy albo inne rzeczy, to z laparoskopii robi się laparotomia - czyli brzuch otwierają. Planowane wyjście do domu jest na sobotę, jeżeli będą otwierać to na poniedziałek. Jajniki będą nakłuwane, i ich powłoka pędzie złuszczana tak, aby była cieńsza. Drożność sprawdzana będzie tym razem barwnikiem i już nie nazywa się to HSG tylko jakoś inaczej.
Jestem już do nocy na samych płynach, bo o 13 zjadłam zupę.
Wypiłam kieliszek środka na przeczyszczenie, wieczorem lewatywa i rano.
W kolejce jestem trzecia.Pierwszą mają cesarkę, druga idzie koleżanka z sali a później ja- ostatnia. Mój ukochany zjawia się u mnie jutro z samego rana, to dobrze, bo co nie co mi pomoże. Po operacji będę mogła dopiero wstać w piątek, czyli cały czwartek przeleżeć muszę razem z cewnikiem, który założą mi jak będę w trakcie narkozy.
Ach, jakoś to będzie :)
Wczoraj troszkę płakałam..Dzisiaj jest już dobrze. Nie boję się aż tak.
Trzymajcie kciuki, żeby były owoce tej laparoskopii !


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2014, 22:31

MoNa_2603 Walka o Cud 13 sierpnia 2014, 19:31

Coraz dziwniej się czuję, brzuch coraz bardziej i coraz częściej boli, chciałabym żeby to był dobry znak, ale boję się, że dostane okres :( Ech...tak bardzo chciałabym żeby tym razem się udało, że aż boję się robić testu, jakby to miało jakoś pomóc...oprócz bólu brzucha bardzo dokucza mi senność - wczoraj nie wytrzymałam i o 13 położyłam się spać, obudziłam się o 18, zjadłam kolację, wykąpałam się i znowu poszłam spać.

Wczoraj zaczęłam czytać książkę pt. "Kiedy dziecko każe na siebie czekać" i uznałam, że mój mąż też powinien ją przeczytać.

Samopoczucie - są wakacje, a mi się nic nie chce :/

Daria89 Misja "Dzidziuś" 13 sierpnia 2014, 16:07

No i przeżyliśmy weekend a tak nie miałam ochoty iść na to wesele przyjaciólki...
W kościele duszno, nie było czym oddychać... jedziemy na salę a tam jeszcze gorzej, sala bez klimatyzacji a bawi się 130 osób...MASAKRA! Większość czasu z mężem spędziliśmy na zewnątrz bo na sali nie dało się siedzieć a co dopiero tańczyc... Ze wszystkich lało się z tego ciepła, miałam wrażenie że wewnątrz było z 40 stopni...(a może i nawet coś koło tego było)
Tak się złożyło że obok mnie siedziały jeszcze dwie cięzarne więc sobie rozmawiałysmy o naszych ciążach ;)

A do tego teraz w sobotę idziemy na roczek do chrześniaka męża..i też mi się nie chce, nie mam ochoty wychodzić na takie imprezy, nie chce mi się już bo jestem ciagle zmeczona i same te wyjscia juz mnie meczą. Uwielbiam mój brzuszek, kocham kopniaki Igorka ale im jest większy to coraz gorzej jest coś zrobić, wszystko szybko męczy i najlepiej to bym się połozyła i spała :P

Najgorsze jest to że za tydzień znowu impreza bo na urodziny zostaliśmy zaproszeni...mam już dosyć tego. Najlepeij to bym chciała już urodzić żebyśmy nie musieli już nigdzie wychodzić heh Wolę zająć sie przygotowywaniem domu dla maluszka ;) tyle jeszcze prania, prasowania, układania i sprzątania że na samą myśl już jestem wykończona ;P


A zapomniałam się pochwalić że już od soboty mam wózek dla syneczka ;) Jak jakaś wariatka jeżdze po domu z pustym wózkiem bo już nie moge się doczekać żeby mieć Kruszyne przy sobie heh

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)