Dziś czy w sumie już wczoraj zauwazyłam że mam widoczny brzuszek już, chyba w pracy co po niektorzy zaczynają cos podejrzewać, no a kto nie cały czas biegam do kibelka a i widzę że przyglądają sie mojemu brzusiowi. Fajnie fajnie niech sobie rośnie maleństwo, w samochodzie to już pas czuję że mnie uciska trochę, może taki wrażliwszy brzuszek sie robi albo jakoś nadeta jestem, alle i guziki w spodniach rozpinam i pasek na ostatnia dziurkę .Często miałam taki brzuch jak dużo pojadłam ale rano robił się płaski a teraz i tak rano jest okrągło 
29 + 4
Wczorajsza wizyta u gina bardzo udana - moje wyniki okazały się świetne i na razie nic nie muszę powtarzać.
Spojenie może boleć, jeśli będzie mocniej wyśle mnie do ortopedy.
Z gorszych spraw to to, że Mała ułożyła się pośladkowo. Nie było to dla mnie zdziwieniem bo od dawna ja i mój pęcherz czujemy jej małe stopki bardzo nisko.
Niby do porodu jeszcze mamy prawie 11 tygodni a ja wczoraj pół nocy przesiedziałam na czytaniu sposobów zmiany ułożenia dziecka. CC jest dla mnie taką abstrakcją o której nawet nie chce myśleć, panicznie się go boję - nie ze względu na operację ale tego jak ja się zajmę dzieckiem po wszystkim no i karmienie piersią...
Ginka zaleciła świecić światełkiem i puszczać muzykę w dole brzucha żeby zachęcić Małą do zmiany pozycji.
Miała któraś z Was podobnie? Może jeszcze jakieś sposoby? A może nie martwić się an zapas i nie ingerować w decyzje dziecka?
Byłam dziś u ginekologa. Nie jestem w ciąży to już wiem. Mam brać przez trzy miesiące tabletki antykoncepcyjne, żeby wyregulować cykle. W tym czasie mąż ma zrobić badanie nasienia, a potem staramy się z podwójną mocą
ale nie codziennie, bo plemniki nie dojrzeją. No i wyśmiała wszelkie metody wyznaczania owulacji na podstawie temperatury. Powiedziała, że w tych czasach, kiedy jest tyle stresu, to temperatura nie jest dobrym wyznacznikiem. Kazała kupić testy owulacyjne i na ich podstawie wyznaczać owulacje.
Spacerując dziś z mężem po plaży zabaczylam kobietę prowadząca po wodzie niespełna roczne dziecko.. Po chwili jakiś chłopiec przebiegł przed nami.. Nie wytrzymałam, łzy same spłynęły mi po policzku.. Mąż nie zauważył niczego poszedł dalej.. A ja przysiadłam na pobliskiej ławce żeby się opanować.. Po dłuższej chwili cofnął się po mnie, myślał ze się obraziłam.. I w sumie też miał racje. Wkurzył mnie swoim zachowaniem a ta sytuacja z dziećmi nad wodą była jak oliwa dolana do ognia. Pierwsza samokontrolna myśl.. Moje odczucia to wynik spadku hormonów- huśtawka kilkugodzinna jak co miesiąc. No wiec @ na pewno zawita w niedziele.. No może w poniedziałek..
11cs po cp, 13dc
Jestem po wizycie w klinice. Owulacja znowu ze złej strony (ostatnio czuję, że idzie cały czas ze złej). Nie ma sensu nawet brać progesteronu ani nic.
Zrobiłam dzisiaj wymazy do in vitro. Czekam na dofinansowanie ( przeczytałam gdzieś o wrześniu, w klinice mówili że już w maju im spływały dokumenty), więc może na wiosnę będziemy mogli zacząć.
Chyba powinnam teraz odpocząć od tego wszystkiego. Nie wpłynę siłą perswazji na lewy jajnik, więc zostaje mi po prostu zaakceptować, że w najbliższych miesiącach w ciąży nie będę.
Mogę się za to napić w urodziny... marne pocieszenie, ale lepsze to niż nic.
No i po wizycie. Oficjalnie jesteśmy w programie rządowym IVF. Wizyta super, pan doktor konkretny ale z poczuciem humoru. Pochwalił naszą systematyczność i kolejność robienia badań. Zrobił USG, dostałam leki- Ovulastan na 21 dni oraz Gonapeptyl 7 zastrzyków. 28.08 wizyta poglądowa a 12.09 wizyta tzw. 1 dzień stymulacji (niestety u innego doktora bo ten jest na urlopie) i jedziemy z tym koksem. Boże jestem jak na haju..... wiem, wiem, że się uda 
Tak sobie pomyślałam, że oprócz rzygania tęczą
powinnam pisać jeszcze jakieś przydatne rzeczy także:
dziś pierwszy dzień Ovulastanu, jak na razie na leki wydałam- Ovulastan 21 tabl- 30,80, Gonapeptyl- 7 amp na ryczałt 3,20 i kwas foliowy 5 mg (zwykłe bez recepty mają 0,4 mg) 2x 2,70=5,40 czyli 39,40
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2014, 16:14
Dzień 6 do 7
Zaczyna się faza folikularna, podczas której zaczyna narastać nabłonek śluzowy macicy. Wzrasta poziom FSH i LH – hormonów, które działają na jajniki i pobudzają kilka pęcherzyków Graafa do dojrzewania. W pewnym momencie jeden z nich zyskuje „przewagę” nad innymi i osiąga dojrzałość, co hamuje rozwój pozostałych. Dojrzewanie jajeczek sprawia, że wydzielany jest także estradiol, progesteron pozostaje niski. Brak śluzu. Temperatura bez zmian.
Hurrraaa jest główką w dół
Plecki po prawej, po lewej brzuszek, rączki i nóżki. Widziałam go chwilę na USG takim zwykłym i nabrał ciałka. Uważam, że jest piękny
26.08 mamy 4D i to dopiero będzie radocha
Jest duży, waży już 1600g, ciągle wyprzedza o tydzień.
Wczoraj wpadł Jarek na piwo i opowiedział o porodzie oraz o swoich wrażeniach. Cud, miód! Wspaniale było tego posłuchać, jak bardzo można zakochać się w dziecku
Mój P. znowu miał bardzo błogi uśmiech i słuchał go uważanie, dopytywał "Czyli fajnie jest być tatą?"
A Jarek opowiadał. O tym, że boi się wziąć synka na ręce, ale ciągle go głaszcze i chciałby go przytulić. O tym, że ciągle o nim myśli, że jest kompletnie zafascynowany. O tym jak nagle zapomniał o pracy i z pracoholika stał się ojcem. O żonie, którą bardzo podziwia i jeszcze bardziej kocha po tym porodzie. O tysiącu emocji i o tym, że z wrażenia nie może spać. 
Ahhh czekam na swojego synka... Już naprawdę bardzo czekam
Psychicznie jestem gotowa na jego narodziny
Czas zmienić lektury i jak skończę kolejną o porodach to biorę się za Język niemowląt oraz Karmienie piersią.
aaaa i ciekawa obserwacja z dzisiaj. Jechałam samochodem, w radio Lenny Kravitz Fly Away. Kocham tą piosenkę, kojarzy mi się ze skokami. Mały siedział spokojnie, ale jak usłyszał Lennego to zaczął tańczyć w brzuchu
Ja wiem, że on czuje moje emocje i to na nie reaguje, ale to było tak czy siak słodkie i urocze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2014, 18:53
Czuje sie dzis poddenerwowana. Nie wiem dlaczego ale wewnetrznie mnie nosi... w pracy rozbolal mnie brzuch, wiec sie zwolnilam do domu. Odpoczywam, bo moze tego potrzebuje moj organizm.
Od samego rana rozmyslam czy nie zaczac cwiczyc yoge. Ta mysl wraca do mnie od dluzszego czasu, ale nigdy nie ma odpowiedniego momentu zeby zaczac... Znalazlam dzisiaj 20 min filmik na youtubie (https://www.youtube.com/watch?v=v7AYKMP6rOE) i wieczorem zaczynam cwiczyc!
Teraz jeszcze troche sobie poleze i dokoncze czytac "Dziecko dla odwaznych" Leszek K. Talko - polecam przeczytac bo mozna sie smiac do lez
Dzisiaj ogólne rozbicie. Mam wrażenie że robię coś źle ale nie wiem co
Totalna deprecha ... Byle @ w końcu się pokazała będzie znowu iskierka nadziei że może tym razem się uda ... A później znowu to samo i tak w kółko ... Zaczynam szukać kliniki chyba nie ma na co czekać.
No i wyglada na to ze owu sie nie szykuje nigdzie na razie, zeby do mnie zawitac
Test owu wyszedl rano pozytywny ale monitor nie wykryl owu, a monitor wykrywa dwa hormony i jest bardziej wiarygodny, poza tym zrobilam drugi test owu w poludnie i juz byl negatywny, wiec gowno z tego...od tygodnia juz mam plodny sluz i dalej nic, szyja otwarta i nic, to przez ten cholerny castagnus napewno
szlag by to
Jak bedzie bezowulacyjny to mnie jasna cholera wezmie chyba...ja nie mam czasu na takie cykle do jasnej cholery
Zobaczymy co jutro....i tak kurwa z dnia na dzien , z dnia na dzien cholera jasna
Ciąża rozpoczęta 16 lipca 2014
TORBA DO SZPITALA

Pakowanie torby do szpitala to ważny rytuał przygotowujący kobietę do urodzenia dziecka. To okazja, by zastanowić się, w jaki sposób możesz oswoić szpitalną przestrzeń i co Ci jest potrzebne, by w sali porodowej poczuć się bezpiecznie. Jeżeli nie rodzisz w domu, możesz kawałek domu wziąć ze sobą - np. ulubioną koszulę i szlafrok albo płytę z muzyką.
Przygotowania najlepiej zacząć wraz z końcem 7. miesiąca. Warto wówczas upewnić się, czego wymaga szpital. Jest jeszcze czas na zrobienie badań i przygotowanie niezbędnych zaświadczeń lub uzyskanie zgody na wykonanie obowiązkowych zabiegów (golenia i lewatywy - jeśli są konieczne) we własnym domu. Proponowana przez nas lista pomoże przygotować najpotrzebniejsze rzeczy bez zbędnego pośpiechu. Łatwiej będzie znaleźć to, czego potrzebujesz, jeśli do jednej torby włożysz rzeczy na czas porodu, do drugiej - konieczne po porodzie, do trzeciej - rzeczy dla dziecka, a osobno - dokumenty i wyniki badań. Jeśli planujecie wspólny poród, pokaż swojemu mężowi, gdzie co jest. Unikniecie stresu i wielkiego bałaganu, gdy poprosisz go o wyjęcie czegoś z torby podczas porodu!
Dokumenty:
dowód tożsamości,
dowód ubezpieczenia (aktualna książeczka ubezpieczeniowa, druk RMUA, dowód wpłaty składki na ubezpieczenie lub inne - w zależności od Twojego statusu formalnego),
karta przebiegu ciąży,
skierowanie do szpitala (nie jest wymagane, ale dobrze mieć),
numer NIP pracodawcy lub własny w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej.
Wyniki badań:
grupa krwi i czynnik Rh (oryginał),
przy ujemnym Rh (Rh-) - badanie na obecność przeciwciał anty Rh,
ostatnia morfologia i badanie moczu,
zrobione po 32. tygodniu HBS - badanie krwi na nosicielstwo antygenu wirusa żółtaczki zakaźnej, lub zaświadczenie o szczepieniu WZW B,
odczyn WR - badanie w kierunku kiły (robione dwukrotne: na początku i pod koniec ciąży),
wynik ostatniego USG,
wynik badania na obecność HIV,
wynik posiewu z przedsionka pochwy i odbytu w kierunku Streptoccocus agalactiae - wykonanego po 35 tygodniu ciąży,
wszystkie wyniki badań usg wykonane w obecnej ciąży,
inne istotne wyniki badań i/lub konsultacji np.: konsultacja okulistyczna, kardiologiczna, ortopedyczna itd.
Na czas porodu:( dla mam rodzących sn mnie to ominie
)
ubranie dla mamy (1 lub 2 koszule, lub dłuższe T-shirty, szlafrok, ew. rozpinany sweter lub bluza, ciepłe skarpetki, kapcie),
wygodne ubranie dla taty (czasem wymagany jest zestaw jednorazowy: fartuch, maska, ochraniacze na buty - wówczas sprzedawane są w szpitalu), kapcie,
jednorazowe pieluchy w kształcie podpasek,
jednorazowe chusteczki,
opaska, spinki lub gumka do włosów,
pielucha lub bawełniana chusteczka (do przecierania twarzy, do okładów),
woda kosmetyczna w aerozolu do odświeżania twarzy,
termos z kostkami lodu (do okładów), wypełniony do 1/3 objętości,
termofor owinięty w poszewkę - przyda się do ciepłych do okładów, ew. żelowy kompres,
iłka „jeżyk" lub dwie piłki tenisowe włożone do skarpetki (do masażu okolicy lędźwiowej),
lanolinowa pomadka do ust (wysuszonych podczas długotrwałego oddychania),
poślizgowy olejek lub oliwka do masażu i ulubione olejki aromaterapeutyczne,
płyty z muzyką,
coś do jedzenia i picia - niegazowana woda mineralna, sok owocowy, landrynki, banany, czekolada,
kanapki dla osoby towarzyszącej,
dla chętnych: aparat fotograficzny.
Dla mamy po porodzie:
koszula z rozcięciem, wygodna do karmienia,
6 par majtek (najlepiej siatkowe, jednorazowe),
przybory toaletowe, kosmetyki, klapki pod prysznic,
2 ręczniki,
20 poporodowych dużych podpasek (np. Bella),
ręczniki papierowe, papier toaletowy,
poduszeczka „jasiek" - przyda się do karmienia,
2 staniki do karmienia i wkładki laktacyjne,
telefon komórkowy i ładowarka.
Dla dziecka na trzydniowy pobyt w szpitalu:
najmniejszy rozmiar jednorazowych pieluch,
10 pieluch tetrowych,
3 bawełniane koszulki,
2 bawełniane cienkie czapeczki i jedna cieplejsza, bez wiązania,
3 pajacyki (śpiochy z rękawami i nogawkami - wygodniejsze są rozpinane w kroku) lub 3 kaftaniki i 3 pary śpiochów,
2 pary skarpetek i rękawiczki (żeby dziecko nie drapało się po buzi),
kosmetyki (dowiedz się wcześniej w szpitalu, co będzie potrzebne), mokre chusteczki,
szczoteczka do włosów,
ręcznik kąpielowy z kapturem,
kocyk lub śpiworek.
Wszystkie rzeczy (nawet nowe) powinny zostać uprzednio wyprane.
Na powrót do domu:
ubranie dla mamy (pamiętaj, że Twój brzuch nie od razu stanie się płaski),
odpowiednie do pogody ubranko dla dziecka,
krem ochronny,
fotelik samochodowy dla noworodka.
Dzień 18.
Dzień deszczowy i ponury.
O 7.30 jechałam na testy pappa, zrobiono mi usg i dzidziuś spał słodko
ma 5,8 cm i wszystko było dobrze 
dzień mega senny, oj padnę dzisiaj... a jutro do domku i trzeba wrócić do normalności
Dzień 18.
Dzień deszczowy i ponury.
O 7.30 jechałam na testy pappa, zrobiono mi usg i dzidziuś spał słodko
ma 5,8 cm i wszystko było dobrze 
dzień mega senny, oj padnę dzisiaj... a jutro do domku i trzeba wrócić do normalności
W poniedziałek idę do swojej pani ginekolog.
Do tamtej poszłam bo moja jest na urlopie, ale znam ją bo chodziłam do niej kilka lat temu.
Zobaczymy co mi powie.
Boję się, że jak mi zrobi usg to znowu nie będzie zarodka, w ogóle martwię się, że ten pęcherzyk taki mały a ovu pokazuje mi już 7 tydzień ciąży ( 6 tydzień i 1 dzień ).
I w dodatku nie mam żadnych objawów ciąży, trochę mnie piersi bolą ale raczej jak je mocno poduszę, po nocy troszkę bardziej bolą, sutki w ogóle nie wrażliwe.
Jedynie czasami mam takie bóle, trochę jakby okresowe, czasami kłuje mnie w jajnikach, a raz na jakiś czas z prawej strony czuję jakby ktoś miał zaczepiony sznurek o moje bebechy i bardzo szybko nim pociągnął w dół. Wtedy i mnie zgina w pół; dobrze ,że to się nigdy nie stało na ulicy tylko w domu.
Zachodzenie w ciążę było niekiedy koszmarem psychicznym ale to co się dzieje teraz to jakaś masakra.
Matko, czy to są mdłości??! Jak tak, to ja sie wypisuję...
Dzisiaj od rana mnie mdli. Obudziłam się o 5 by pójść do wc i od tej pory czuję tą kluchę w brzuchu, jest mi niedobrze. Na szczęście z przerwami, ale to uczucie praktycznie nie opuszcza mnie caly dzień... Oj, niefajne to.
Miałam nadzieję, że to po wczorajszym mocnym przejedzeniu. Ale skoro trwa już cały dzień to chyba nie to... A tak się cieszyłam, że mnie nudności omijają...
To takie okropne uczucie, że aż płakać mi się chce. Jestem rozczarowana. Wiem, to głupie i śmieszne, ale jakoś nie wyobrażam sobie z tym żyć jeszcze kilka tygodni. Tym bardziej, jak za niespełna 2 tygodnie idę do pracy... 
Ale ok, ogarniam się i myślę pozytywnie. Przecież mogło być gorzej. A może faktycznie to przejściowe? Modlę się o to.
Z rana marudzilam jeszcze na forum, ze nie mam objawow, ze sie martwie...2 godz pozniej straszne zmeczenie i trzyma do teraz...spie na siedzaco...i wzdecie
ide lulu juz teraz 
Do tego przemarzłam jak ch.. No ale maz i teściowie ważniejsi, kto by się mną przejmował.. Maz po kilku piwach bawił się w fotoreportera na imprezie.. A ja czekałam aż się to wszystko skończy. Oby mnie jutro nie bolały korzonki ani pęcherz.. No i przeziębienia też nie chce widzieć..
5cs
12dc
Tak jak myślałam, owulacja przesunęła się o parę dni. Wyjazd, stres związany z lotem i w 12stym dniu cyklu zamiast jajeczkować, pęcherzyk dopiero rośnie. Ma 18 mm (mój mały potencjalny potomek
ma 18 mm). Za 3 dni mam rano stawić się u ginekologa na następny podgląd.
Podekscytowana. Pełna nadziei.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.