Proszę sobie wyobrazić taką akcję, ja i starsza córka gaszka w polskim sklepie z meblami. Na ścianie ogromny napis: JAK NIE RADZISZ SOBIE ZE ZŁOŻENIEM MEBLI MY CI POMOŻEMY ZA DARMO. Starsza córka podchodzi do lady i pyta panią:
- Jak bardzo muszę być pijana żebyście złożyli za mnie meble?
Pani zrobiła oczy jak 5 złotych, szczęka jej opadła i nie wiedząc co dokładnie odpowiedzieć wyjąkała:
- Co proszę?
Więc starsza córka pyta raz jeszcze.
- JAK BARDZO muszę być wypita żebyście dla mnie złożyli meble???
Wiedziałam, że pani nadal nie załapie więc się wtrącam znając dobrze córke starszą i jej dziecinne rozumowanie, które jakby się zastanowił wcale nie jest takie dziecinne, a raczej logiczne!
- To ja przepraszam, córka źle odczytała napis na ścianie. Dla niej jeśli Polak sobie z czymś za bardzo nie radzi musi być pijany jak bela. Na trzeźwo radzi sobie ze wszystkim, wie pani taki polisz indżiniring. Więc szybko przekalkulowała, że Państwo pomogą nam złożyć meble "za darmo" tylko wtedy jeśli będziemy pijani i sobie sami rady nie damy.
Uśmiechnęłam się jak skończona idiotka, wzięłam starszą pod pachę i szybko ze sklepu wyszłam...*

Takie mam ostatnio sny. Zaczeło się od wspominania wszystkich moich byłych; co sen to coś z każdym jednym z którym kiedyś coś mnie łączyło. Ale to co noc. Raz jednemu zrobiłam loda mając już duży ciążowy brzuch. Jak się obudziłam, nie wiedziałam co robić żeby się siebie tak nie wstydzić. Gaszkowi w oczy nie umiałam spojrzeć, miałam cholerne poczucie winy i niezrozumienia. Dlaczego? Po co? Przecież niczego mi nie trzeba. Bzykamy się normalnie choć jestem ruchowo ograniczona, jak mam ochotę zrobić mojemu loda to mu robię, a o byłych nie myślę, nie wspominam, nie tęsknie!

Sny z byłymi się skończyły, zaczęły sie sny porodowe. Przedwczoraj pańcio robił mi cesarkę na stole i zaczął wyciągać mi najpierw flaki. I tak je do góry podnosił i ciągnął i ciągnął, że aż mi sie słabo zrobiło i krzyczę mu: Wyciągaj dziecko bo ja zaraz zejdę!!! Wczoraj karmiłam kokoszanel piersią. Zarąbiście naturalnie mi to szło. Wiedziałam jak ustawić jej główkę żeby złapała suta w usta. Uczucie nawet we śnie - NIE DO OPISANIA. Doczekać się nie mogę!!! No i tej samej nocy śni mi się ten sklep z meblami, gdzie starsza córka zna nas, polskich alkoholików lepiej, niż pani sklepowa!

Boję się dziś iść spać...


Boję się w ogóle...


Zaczynam po gaciach robić na samą myśl o porodzie. Nie martwię się, że nie mamy wózka, że nie mamy kocyka, albo becika. Pokój też wcale nie jest gotowy. Jak bym miała rodzić teraz, nie miałabym nic na przeciw (póki mała i mniej będzie boleć), nie byłabym na nikogo zła, że my jeszcze nie jesteśmy gotowi. Nawet gdybym wszystko miała na tip top nadal nie byłabym mentalnie gotowa. TYLE miesięcy starań, tyle zachodu i wydawania kasy na doktórów, a teraz tylko 2 miechy do rozwiązania. Boję się nie tylko samego porodu, ale co będzie dalej. Ona naprawdę siedzi w mooim brzuchu. I jak wylezie za te 2 miechy to już zostanie na zawsze. Czy ja jestem gotowa na ogon?

W międzyczasie etap rozbijania wszystkiego ze szkła jeszcze się nie skończył, a już przeszłam na kolejny level ciąży - SAMOOKALECZENIE SIĘ. Idę i się walę, a to o szafke nocną która stoi w tym samym miejscu od lat trzech, a to o framugę wejściową która jest na drzwiach od zawsze, a to w krzesło które widzę ale odległości nie wyczuwam, zacinam się nożami, a z lodówki lecą rzeczy wprost na moje gołe stopy. Proszę gaszka o kaftan bezpieczeństwa ale on tylko się uśmiecha... Z ust mych lecą słowa polskie które brzmią gorzej niż ostatnie sny nocy letniej.

* Już w rzeczywistości, 2 dni zajęło mojemu gaszkowi i jego siostrzeńcowi złożenie wszystkich mebli z Ikei, ale kuchnia wygląda teraz dużo lepiej. Po zakończonej pracy zapytałam czy oddałby te 2 dni panom z Ikei, którzy za żłożenie życzli sobie około 500zl. Pewnie stąd ten sen...


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2014, 21:11

Ewela0313 lottery ticket 14 sierpnia 2014, 20:58

Od 2 dni zrobilam sie jakas placzliwa. Nie wiem czy to wina lekow , ktore musze spozywac czy mojej glowy, ktora czasem jest dziwna. Dopadaja mnie tez nieciekawe wizje ciazy. Naczytalam sie o skutkach zajscia w ciaze przy zazywaniu Megestrolu, nie sa ciekawe. Do tego dzis, pierwszy raz od roku snil mi sie test ciazowy. POZYTYWNY. Na szczescie, sny sie snia na ogol na odwrot :( Naprawde, nie myslalam o nim, nawet do glowy mi nie przyszlo ,zeby zrobic test, no bo i po co. Nie udzielalismy sie zbytnio lozkowo zaraz po operacji, no bo i jak? Ostatnie cykle byly dosc krotkie, wiec na dobra sprawe jutro albo pojutrze powinna zagoscic u mnie @. Czekam w sumie na nia troche z niepokojem.Objawow zero, zero bolacych piersi, rozdraznienia, pryszczy, lekkiego bolu brzucha no i oczywiscie ostatnio nieodzownych plamien!! Mam nadzieje,ze to wsztstko to zasluga lekow
Staram sie nie myslec o dziecku, niestety nie daje rady. Bratanica, za pare tygodni zostanie mama, wiec latam po sklepach i szukam na necie fajnych rzeczy,zeby zrobic jej paczke. Nie musze chyba obwieszczac jak sie z tym wszystkim czuje, kazda , ktora czeka tak dlugo,zeby zostac mama i kazda ,ktora poronila, mysli tak samo. Nie liczac odosobnionych przypadkow oczywiscie. Ciaza mojej bratanicy byla zaskoczeniem zarowno dla calej rodziny, jak i dla niej samej. Wpadka oczywiscie na chwile przed matura. Pamietam jak wklejala fotki,ze uczy sie do egzaminu z rozszezonej biologii, a my bylismy z niej tacy dumni,ze chce isc dalej i chce cos wiecej od zycia ,ze moze pojdzie w slady swojej chrzestnej . Mogla powiedziec tylko slowo, ze chce studiowac w Stanach.... eh......... dobrze ,ze choc mature zdala.... Zycie...... pisze nam czasem dziwny scenariusz. No ale nic, to nie moje zycie, my z naszej strony mozemy zyczyc wszystkiego co najlepsze i zeby milosc, ktora sie zrodzila na kilka miesiecy przed splodzeniem dzidzi, przetwala...
Staram sie jak moge cieszyc sie jej szczesciem, aczkolwiek , czasem to bardzo trudne. Jestesmy tylko ludzmi......
Na dokladke, dostalam nieoczekiwanie zaproszenie na baby shower . Nie lubie tych imprez, czuje sie na nich bardzo zle, czuje wtedy wzrok innych ludzi, ktorzy mnie znaja. Czuje sie wtedy gorsza, sluchajac,co dzieci jedza, co pija , jak sie zalatwiaja .....itp.... a ja? ja moge jedynie powiedziec " a syn mojej siostry........"
Ci , ktorych nie znam , pytaja " a wasze pociechy to ile juz maja ? :(
...................... znow mi sie plakac chce..........................
nic, nie pojade na ta impreze, 7 godzin drogi, poleciec, tez nie polece... kupie tylko prezent...i wysle......... tak bedzie najlepiej........

przyszła @...znowu płacz i pytanie jak długi...oj ciężko ciężko, mąż w pracy...nie ma komu się pożalić...

4 latka po ślubie :) rocznica :) oj szczęśliwa dziś dostałam prace :D ale jestem happy :D skierownie na badania a potem umowa :)

jutro jedziemy na biwak z córką tylko na jedną nockę ale będzie fajnie:)

Z pracy jeszcze mnie nie wyrzucili więc chyba nie jest źle :) I tu powstaje problem (jak zwykle!) Jeśli zaszłam to będę musiała rzucić pracę zanim ją jeszcze dostałam. A jeśli nie zaszłam to przerwiemy starania na jakieś 3-4 miesiące. Do czasu aż dostanę umowę na rok.

zdesperowana zdesperowana 14 sierpnia 2014, 21:38

Witajcie zaczynam przygode z owu i wiem ze nie ktore kobiety matki, zony i kochanki mnie potepia ale zrozumieja mnie te ktore sa na moim miejscu. Tak jak juz wczesniej pisalam moj partner pracuje za granica i jest w domu na weekendy bardzo go kocham ale.. no wlasnie jest to aleeeeeee. Bo kochamy sie tylko w weekendy i przesto nie moge zajsc w ciaze bo nie trafiamy w ten dzien. Wpadlam na pomysl pierw ze znajde dziewczyne ktora jest juz w ciazy ale z ajkichs powodow nie moze zostawic przy sobie dzidzi. Spedzilam w necie kilka dni owsze znalazlam kilka takich dziewczy albo chciala oddac na jakis czas albo zadala ogromnej kasy. Wiec wymyslilam skok w bok i teraz jestem na etapie myslenia jak to bedzie a moze porozmawiac o tym z A. i mu powiedziec ze mam taki zamiar a moze sie z nim rzstac a jak zajde w ciaze to wrucic? To nie jest to ze cos z naszym zdrowiem jest nie tak ale za malo seksu uprawiamy i nie mozemy trafic w ten dzien dzien ktory sie nazywa owulacja. Zaraz ktoras z pan naisze mi zebym jechala z nim za granice niestety tak sie nieda bo po pierwsze mam prace opiekuje sie jego mama i do tego zwierzeta ktore nie moge od tak sobie obarczyc kogos tym obowiazkiem. A adopcja nie wchodzi w gre bo nie jestesmy malzenstwem a jak bym chciala sama adoptowac to zamalo zarabiam moze przeszla by adopcja ze wskazaniem ale one czekaja na kase ktorej nie mam.Invitro tez odpada bo niejestesmy malzenstwem a samotnym kobieta niechca tego zabiegu zrobic. hmmmmm czy jest z tego jakies wyjscie?

No jestem !

Rano była pobudka o 5 na lewatywę. Łaziłam chyba ze 4 razy :) Przysnęłam później do 7, obudził mnie telefon od Taty.
Śmiał się do mnie i mówił : Tylko tam nie odleć !
A ja na to : Dlaczego mam odlecieć ?
Tata: Bo jak Cię nadmuchają jak balonik to możesz im odlecieć :)
Na dzień dobry mnie rozweselił.
Bardzo dobrze, że przyjęcie do szpitala było dzień wcześniej, bo jakoś się tu uspokoiłam.
W kolejce miałam być trzecia, koło 10.15 przychodzi pielęgniarka zdziwiona, że ja jeszcze nie umyta płynem i nie przebrana w sukienkę. Miała dać mi znać, a jakoś nikt nie przyszedł i mi nie powiedział,że miałam zrobić to po lewatywie rano ;P Ale to nic. Umyłam się więc w prędkości światła.
Połknęłam tabletkę, po jakimś czasie mnie zamroczyło i przysnęłam.Oczywiście mój wspaniały i kochany był ciągle przy mnie od rana:)
O 10.40 zabrali mnie już na blok. Było mi niemiłosiernie zimno. Szczerze mówiąc, to tylko nie ominęło mnie to, jak podpięli mi aparaturę do serca i na palec, dostałam welflon, chyba gruby, biały, bo bolało;) Pamiętam jeszcze jak stał anestezjolog ze strzykawką wciśniętą do welflonu, czekał na znak. Nie wiedziałam że to "juz" bo nic nie mówił do mnie :) poczułam lekki ból w lewej dłoni , przechodzący aż do prawego barku- no i mnie nie było.
Nie pamiętam też, jak mnie wybudzali.Nic :) Za to pamiętam ogromny ból, aż pojękiwałam.
Już na swojej sali byłam po godzinie, dostałam paracetamol w kroplówce, zaraz po tym ketonal i na końcu tramal - i tylko on mi pomógł. Ból pleców był przeogromny. Teraz ostatni zastrzyk z tramalu miałam o 18 i nic do tej pory mnie nie zaczyna boleć. Jedynie mam skręty w brzuchu.

Dwie dziurki z trzech , są na fajnej wysokości, bo nie za wysoko,trzecia w pępku,ale na dole.
Ciężko jest mi się przewracać z boku na bok,ale powolutku daję rade.
Po jakimś czasie przyszedł do mnie ordynator zobaczyć jak się czuję. Od razu zapytałam go jak poszło i czy coś było nie tak. Odpowiedział mi,że: zrostów nie było, oba jajowody drożne, żadnych ognisk endometriozy , mięśniaków i torbieli. Jajniki były jak porcelanowe. Chyba chodzi o to ,że grube i twarde. Ale wszystko się udało, dziurki są powypalane, i jajnik poszatkowany z górnej warstwy, tak, aby powłoka była cieńsza.
Jestem bardzo zadowolona obsługą jaka tu panuje i kontaktem z lekarzem. O wszystko można zapytać, bardzo dobrze tłumaczy.
No i co najważniejsze powiedział : ZA DWA TYGODNIE BĘDZIE JUŻ PANI W CIĄŻY!
I to mnie podbudowało i wiem, że nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych !
A jeśli tak, to obiecuje, że będzie to mój lekarz prowadzący :)

Dzisiaj nie mogłam nic pić (ale zrobiłam kilka łyczków,bo bym zdechła z pragnienia:) ).
Jutro też bez jedzenia, tylko na samej wodzie, bo jelita nie pracują do 18 godzin po.
No i od Tramalu też dodatkowo wolniej pracują.

Jednym słowem jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa, że już jest po wszystkim :)
Teraz tylko czekać... :)

Dziękuję Wam dziewczyny,że byłyście myślami ze mną ! Dziękuję !:*

Ps: kupiłam sobie wagę elektroniczną, która będzie stała koło łóżka w domu, będę się codziennie ważyć i pilnować tej wagi. Wczoraj ważyłam 69kg, nie wiem ile dzisiaj , pewnie 1 kg znowu mniej :) mam śliczny płaski brzuszek:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 14 sierpnia 2014, 23:05

MoNa_2603 Walka o Cud 15 sierpnia 2014, 05:49

Ciąża rozpoczęta 12 lipca 2014

Boże DZIĘKUJĘ! Jednak Bóg wie jak sprawić niespodziankę! Zaszłam w ciążę! i to kiedy? W pierwszą rocznicę Naszego Ślubu! Lepiej sobie tego nie mogłam wymarzyć!!


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2014, 05:58

MoNa_2603 Walka o Cud 15 sierpnia 2014, 05:53

Dzisiaj nie spałam już od 2:30 w nocy, nie mogłam...o 5:30 zrobiłam dwa testy ciążowe - oba pozytywne!! Widać Morze mi służy :D

MILA jak będzie tym razem?? 15 sierpnia 2014, 11:46

Ciąża rozpoczęta 20 listopada 2013

rah Dam szansę i nam. 15 sierpnia 2014, 13:06

Wrzucam kopię tego, co zazwyczaj piszę Dziewczynom, gdy pytają kim jestem. :)

Moja historia zaczęła się w 2010 roku, kiedy to pojawiła się nasza "wpadka". Szok, zaskoczenie, niepewność...Miałam 24 lata, ale czułam się ciągle na 20. Jeszcze studiowałam (poza Toruniem, choć jestem rodowitą torunianką). Swojego ukochanego poznałam jednak w Toruniu i przez jakiś czas dzieliło nas 300km. A mimo to zaszłam w ciążę ;)
Przeplata się tutaj "zabawny" wątek nasienia ;p Kilka miesięcy wcześniej, mój luby usłyszał od lekarza, że wyniki nasienia są fatalne, że nigdy nie będzie miał dzieci i nic się nie da z tym zrobić. Badanie wykonał dlatego, że już wtedy planował naszą przyszłość. Chciał pozamykać rozdziały z przeszłości...Niestety taka informacja dobiła go do tego stopnia, że chciał ze mną "zerwać", dostawałam tylko smsy, że nie będę z nim szczęśliwa, że kocha mnie nad życie, ale dla mojego dobra lepiej to skończyć. Oczywiście nie wiedziałam o co chodziło. Prędzej pomyślałabym, że mnie zdradził, a teraz nie chce się przyznać i mnie zranić, niż że poszedł na badanie nasienia!Pewnie gdyby wiedział, że teraz Wam o tym piszę, to by mnie opieprzył ;p Hehe :) Tak czy siak, wszystko się poukładało, powiedział mi o całej sprawie i po ok. 5 miesiącach, niespodziewanie byłam w ciąży. Gdy kombinowaliśmy jak ułożyć życie, gdzie zamieszkać, jak mam skończyć studia itp. poroniłam. Zabrakło 2 dni do 12 tygodnia...Kolejnych dni i tygodni nie będę opisywała, ale z biegiem czasu wiem, że dopiero z rok-1,5 roku temu się z tym tak na 100% uporałam. Wcześniej udawałam sama przed sobą. Udawał też mój ukochany, i przestał dopiero gdy to we mnie coś pękło...Od razu po poronieniu chcieliśmy mieć dziecko, podobno to klasyczny przypadek poczucia straty. Z biegiem miesięcy ciągle o tym mówiliśmy, ale jakoś się nie "spinaliśmy". Potem troszkę odsunęliśmy się od siebie fizycznie. Każde z nas przeżywało to na swój sposób. 2 lata temu kupiliśmy mieszkanie. Remont, przeprowadzka, stres i drobne kłótnie. To pozwoliło nam trochę odbić o tematu dziecka. Znowu się do siebie zbliżyliśmy, wszystko szło w dobrym kierunku. Przez ostatnie 2 lata "napracowaliśmy się" nad związkiem, uczuciami, szczerością i bólem, który pozostał. Teraz jest idealnie. W końcu :) Przez ten cały czas nie zabezpieczaliśmy się, ale dopiero od stycznia 2013 zaczęliśmy się starać tak "na serio". Może nie celowaliśmy w te dni z kalendarzem i zegarkiem w ręku ;) ale ich nie omijaliśmy. Zaczęliśmy się badać, no i się zaczęło. Po poronieniu wszystko się u mnie skomplikowało. Pojawiły się torbiele na jajnikach, rozregulował cykl (całe życie okres przychodził co do godziny, wszystko regularnie), owulkę miałam czasem 10-11 dzień, czasem 14-15. Cykle raz 25 dni, raz 32 dni. Miałam wysoką prolaktynę, na początku tego roku poziom estrogenów bliski 0, niski progesteron. W zeszłym tygodniu odebrałam wyniki, progesteron, estradiol super. Za to teraz TSH na poziomie ok. 3,8 i żelazo 42 (norma 8-30). Dodam, że zawsze miałam TSH bliskie 2,5-2,7 ale ten skok nastąpił w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Również żelazo było zawsze niskie (anemia), bliskie 5, później 9-12. Ono również w 3 miesiące skończyło ogromnie. Do lekarza idę dopiero w przyszłym tygodniu, ale już mam czarne myśli. Dostałam również skierowanie na badanie drożności jajowodow.miałam je zrobić jeśli po 4 miesiącach nie zajdę w ciążę. Nie zaszłam, ale boję się na nie iść. Tym bardziej, że moje hormony wariują, więc raczej tutaj bym szukała przyczyny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 sierpnia 2014, 12:22

5cs
13dc

Ile radości dał mi jeden pozytywny test owulacyjny!!!!!!!!!!!!!!
Odkąd robię testy owulacyjne (od czerwca 2014) - to jest pierwszy test, którego kreska testowa jest ciemniejsza od kontrolnej :) :) :)

Wczoraj wieczorem test był negatywny, więc właśnie teraz jest pik LH. Wobec tego owulacja wystąpi od 24 do 36 godzin. Śluz płodny też jest. :)

Przytulanie było dziś rano. Plan jest taki, że dziś wieczorem, jutro w sobotę rano i jutro po południu jeszcze raz. Potem idziemy na wesele. Poprawimy po weselu, więc pewnie w niedzielę rano po monitoringu owulacji. Szczerze - nie chce nam się przytulać. Ale jak mus to mus. Spontany będą po owulacji, a w ten weekend ciężka robota.

od kilku dni towarzyszy mi ból w podbrzuszu. raz słaby i krótki a innym razem mocny i długotrwały. jest to bół przypominający ten przedmiesiączkowy i taki właśnie pamiętam pierwszy objaw ciążowy. nie chcę się nakręcać ale 26go ma nie-przyjść @ a ja jestem 10dpo i każdego dnia zmuszam się do niezrobienia testu!

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 15 sierpnia 2014, 14:38

wczoraj...12DC
Wizyta u ginekologa
Wyniki mamy oboje bardzo dobre...
Więc bez hsg żadnego leczenia nie będzie.
Badanie umówione na 10 września...i dzień w szpitalu, łącznie z nocka grrr... A myślałam, że to chwilka i można śmigać do domu.
Najważniejsze, że na NFZ bo przy moich obecnych nakładach na nieudolne zaciążanie po prostu robi się krucho w połowie miesiąca na moim koncie. Wspólnego jakoś nie ruszam na MOJE CELE...ehh bez komentarza.

No i nocka prawie nie przespana BOOO...na usg wyszło hmm...Najpierw gin stwierdził, zachwycił się śluzikiem, że ładny, płodny...że lada "chwila" będzie jajeczko...Zmierzył endometrium (?) 9mm...powiedział, że dobrze
Ale pęcherzyk na jajniczku duży, za duży...już myślał, że to patologiczna zmiana...od razu cisnienie mi podskoczyło. A to prawy jajnik, w zeszłym miesiącu też to był prawy jajnik, wtedy na badaniu w 10DC było widac kilka małych "bąbelków" bez dominującego a teraz tylko to BYDLE na 23x17mm...
W lewym NIC nie było...
Czy to torbiel, nie zapytałam...kurwa mnie to zawsze zabraknie języka w gębie ;/
Gin powiedział, żeby się starać przez najbliższe 4 dni...
A przecież testy ovu mi wychodziły negatywne...a tu takie BYDLE?
Dzisiaj od rana zrobiłam test ovu...na szczęście pojawiła się druga kreska (wczoraj nie było nawet cienia) jeszcze jest słabsza więc...może wieczorem, może jutro...Ale stres, że jakieś świństwo mam na jajniku ciut mniejsze...
Wkurzam się, że nie mam nad niczym kontroli. Wszystkie badania ok, a tu nagle w pysk "patologiczną zmiana na jajniku"
Oczywiście jak powiedziałam Lubemu, że gin kazał się bzykać to wkurzył się..."przecież się bzykamy, nie musisz mi tego mówić, znowu masz niezdrowe ciśnienie na ciąże, przecież i tak bym cię dzisiaj przeleciał..."
Nie mam siły się kłócić
Dzisiaj obleciałam cały dom, pomyłam wszystko co się dało, wyszorowałam kibel i zlewy, umyłam w lodówce, nawet pies oberwał bo wyczesałam go...Jak człowiek zmęczony to mniej myśli!

Vesna Starania in progress 16 sierpnia 2014, 11:01

Dziś mój cudowny wykres poinformował mnie, że owulka była 17 dc, no cóż zobaczymy, może faktycznie była, sporo serduszkowaliśmy w tym czasie, więc może jest jakaś szansa? :) chciałabym bardzo :).
Jakieś przeziębienie mnie dopadło i długi weekend spędzam w łóżku mocno "pociągająca" :D

judith tylko bez paniki :) 15 sierpnia 2014, 15:21

Leo jest cudny. Śmieje się do mnie, "gada", obraca się już na bok i "spaceruje" na plecach odpychając się nogami po całym dywanie :D Jest duży jak na swój wiek, bo na niecałe 3 miesiace nosi już rozmiar 68, czasem nawet 74 i waży prawie 8 kg! Przesypia już całą noc i jet mega towarzyski - uwielbia spacery i jak się wokół coś dzieje, jest mnóstwo ludzi - wtedy jest super grzeczny. Marudzi tylko jak mu się nudzi, czyli jak siedzi sam z mamą ;) Odkryłam już, że woli chyba tatę ode mnie albo ma okres fascynacji tatusiem. Jak K. wraca z pracy to jest pisk radości i uśmiech od ucha do ucha. Przyjaciółka zrobiła nam kilka fotek na spacerze

ba600fae5cf4f3e8med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2014, 15:24

Kolejny cykl, 19, zaczął się dzisiaj rano. Zmierzyłam temperaturę, jeszcze mając nadzieję, że może nie spadnie ale już niestety była niska, za chwilę ból brzucha i @. Dobrze, że chociaż szybko się rozkręciło. Wzięło mnie z zaskoczenia, dzień wcześniej niż oczekiwałam i podczas wizyty u rodziny. Może to i dobrze...nawet jednej łzy nie było. Miałam trochę nadziei, że może w końcu nie przyjdzie bo poprzedni cykl był inny, nie miałam typowych dolegliwości przed okresem, ale jednak nie. Nie wiem już sama co myśleć.
Przedwczoraj odebrałam skierowanie na HSG - planowo 26 września. Mam nadzieję, że obejdzie się bez problemów i badanie uda się przeprowadzić. A tak w ogóle, to mam nadzieję, że może nie będzie trzeba go robić ;-) haha, wciąż mam nadzieję, chociaż już coraz mniejszą :-( Dr powiedziała, że 3 miesiące po badaniu trzeba się intensywnie starać bo są największe szanse...oby. No i jeszcze zobaczymy jaki będzie wynik badania...
Dużo tych niewiadomych, w każdym razie zaczęliśmy działać, uważam, że półtora roku nieudanych starań bez pomocy medycznej to wystarczająco dużo żeby stwierdzić, że jest jakiś problem. To teraz trzeba go znaleźć i rozwiązać.
Tak więc ostatni cykl przed HSG! wypijmy za to :)

21 dzień cyklu, 18 tabletka - 3 dni do końca
50,7 kg

Dziś znów miałam straszne sny. M. powiedział, że płakałam przez sen. Rano musiałam wypić syrop na uspokojenie...cudowny pierwszy poranek urlopu!

Pakowanie w toku! Idzie strasznie powoli, bo nie mam zbytnio zapału do tego. Nie lubię się pakować, bo zawsze mam wrażenie, że czegoś zapomnę. A najgorsze, że muszę pamiętać nie tylko o sobie! M. w tych sprawach jest chyba bardziej podobny do trzylatka niż dorosłego faceta (po prawdzie zachowuje się tak nie tylko przy pakowaniu...np. od kilku dni gra w nową grę - lata myśliwcami i mści się za jabłka Putina... resztę pozostawię bez komentarza.

@ chyba nadejdzie szybciej po ostawieniu niż ostatnio :D Jestem głodna jak wilk i właściwie mogłabym zjeść konia z kopytami. No i piersi bolą coraz mniej :D Cudownie! Im szybciej nadejdzie, tym szybciej się skończy!

Vesna Starania in progress 15 sierpnia 2014, 16:21

Porada dnia
Rozpocznij sprawdzanie śluzu pierwszego dnia po zakończeniu miesiączki. Podczas obserwacji zwróć uwagę czy śluz jest w ogóle obecny, jeśli tak jakie masz ogólne uczucie w pochwie (suchość, lepkość, wilgotność). Jaką konsystencję ma śluz (czy jest śliski, czy się rozciąga, a może jest suchy, lepki bądź białawy przypominający balsam do ciała).

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)