Bałam się tego wyjazdu cholernie i miałam ku temu powody. Miejsce jak dla mnie totalna porażka, i w sumie trochę kłótni i sporów mieliśmy z mojego powodu. Nie ma się co dziwić, w sobotę przyszła @. Przeprosiłam wczoraj za swoje zachowanie, K. powiedział że wie, że nie jestem taka na co dzień, nie złościł się tak bardzo.
Usłyszałam przez ten weekend najpiękniejszą rzecz, coś na co tak czekałam...
Niech to będzie moją tajemnicą, ale przez to stałam się bardziej spokojna. Wiem, że jesteśmy bardzo blisko, że rozumiemy się..wiem, że mogę na nim polegać i że mnie nie zawiedzie 
Wiem jedno, kocham go z całego serduszka, a jeśli dzidziuś nie pojawi się teraz, to przecież świat mi się nie zawali. jestem młoda, mam czas na to, będziemy się starać ale bez napięć, bez ciśnień ! 
Niby dzień możliwie płodny zobaczymy, wczoraj chyba miałam jajeczkowanie.... Tak mnie jajniki bolały że wyrobićnie mogłam a jeszcze wczoraj jakies dwa razy współżyłam z moim mężczyzną.... Nie wiem czy to napewno było to. Pomóżcie...
5cs
16dc
2dpo
poniedziałek
W niedzielę rano miałam monitoring. Pęcherzyk pękł, więc owulka była albo w piątek 13dc, albo w sobotę 14dc (stawiam na sobotę, bo śluz płodny jeszcze był). Zapomniałam zapytać ginka o progesteron, bo miesiąc temu mówił, że da mi tabsy po owulacji na podwyższenie progesteronu... No ale chyba zapomniał, więc dziś idę znów do niego.
Trochę mnie to irytuje. Nie jestem z niego bardzo zadowolona. Podczas wczorajszego usg nie sprawdził czy jest płyn w zatoce Douglasa i ile wynosi endometrium (bo w czwartek 12dc miało tylko 7 mm, co jest trochę za mało).
Dziś jestem 2-3 dni po owulacji, a temperatura nie rośnie. Trochę to martwi.
Wczoraj (15dc, 1-2dpo) w ciągu dnia po przytulaniu zaczął mnie boleć brzuch (jak na @) i bolał kilka godzin, a potem zaczęły mnie ciągnąć, kłuć jajniki. No nie wiem czy jajniki, ale mniej więcej w tym miejscu co jajniki. No i bolesność piersi jest.
A poza tym biorę się za pisanie pracy lic (to znaczy kończę ją, bo już połowa jest). Ależ to boli. Mam na to tak naprawdę ten tydzień, bo w przyszłym tygodniu wracam do pracy.
mam bole malpowe, przestraszylam sie, wzielam nospe
16DC
3PO (być może)
Wykres ovu dopiero co się pojawił, a mnie już BIERZE...Już przeglądam wykresy owulacyjne zakończone zielonym happy endem, już wyliczam, już myśle...W radiu słyszałam fajną piosenkę Meli Koteluk i chociaż tekst tyczył się zapewne faceta to ja to bardziej "synkowo" odbieram:
On na pewno gdzieś jest
on już moim śladem idzie
kocham go już dziś
A oprócz tych moich bzdurek to czuje kłucie w podbrzuszu i gorąco w macicy!
TAK! TAK! TAK! To już musi być CIĄŻA!! Właśnie odebrałam wynik beta HCG - 812,10
Jestem bardzo szczęśliwa!! W środę idę do lekarza 
Nareszcie koniec @ i możemy zacząć działać w tym cyklu
poranna pobudka dziś była, mam nadzieję, że cykl będzie z owulacją... Odebrałam wczoraj wyniki badań, wszystko mam idealnie, mój Misiek sam wspomniał, że też sobie zrobi niedługo takie rutynowe badania, chociaż z racji jego zawodu oni i tak muszą co jakiś czas robić badania i testy sprawnościowe, więc na pewno wszystko ok. Trochę tylko ograniczyć stres w pracy i myślę, że pójdzie
Dzis 30 dzien mojego cyklu i dalej nic. Kurcze, niby nie ma sie czym martwic, bo przeciez kiedys takie wlasnie one byly - 30 dniowe, ale treche jestem jednak zbita z tropu. Test oczywiscie srobilam - w sobote po poludniu- nie wytrzymalam napiecia. Wyszedl negatywny. Tak wiec gdzie sie podzial moj okres? Nie zapowiada sie nawet, zeby przyszedl, zadnych objawow, za to temperatura uparcie wysoko. Probowalam cos znalezc w necie na temat zwiazku tego leku i cyklu, niestety nie znalazlam informacji na ten lub podobny temat Moze ja szukac nie potrafie? No nic, poczekam najwyzej jeszcze troche i napisze do lekarza, ona napewno wyjasni mi dlaczego tak sie dzieje. Moje rozwiazanie ten zagadki, to takie, ze moj organizm niezbyt lubi swoja wlascicielke i robi mi na zlosc. Chce mi dolozyc troche zmartwien, bo ostatnio ich mialam troche za malo
Nadzieja jest w nas. Wierzę i modlę się o to, by Bóg i nas obdarował szczęściem! i tak się stanie zgodnie z Jego wolą 
Mam niezły zapas ciuszków, czasami zaglądam do nich, układam je poprawiam wącham wciąż pachną nowością. Przykładam do brzucha i myślę "Rany jak ja będę mieć takiego malucha w brzuchu?? Gdzie on się zmieści??"
) Chciałabym, nawet bardzo żeby choc jeden mały cud, ten pyłek zdmuchnięty z otwartej dłoni Boga zamieszkał w moim brzuszku i dal nam wiele radości..znów..
Będę czekać...jestem cierpliwa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 sierpnia 2014, 16:02
Drogi pamiętniczku, strasznie Cię zaniedbałam ostatnio, ale potrzebowałam tego.
Dużo się u mnie działo. Tuż po pierwszej nieudanej próbie rozpoczęłam od razu wyciszanie przed kolejną, które trwało 2 miesiące. Pod koniec drugiego cyklu wyciszanego z lekarzem podjęliśmy decyzję, że zrobimy skratching endometrium, który miał pomóc w zagnieżdżeniu się zarodków. Oj bolało cholernie, bo odbyło się to bez znieczulenia, ale czego nie robi się dla osiągnięcia swojego największego marzenia. Po kilku dniach dostałam @ i od razu mogliśmy przystąpić do drugiej próby.
24.07 rozpoczęłam nowy cykl z drugą próbą ivf. Nie chciałam o tym tutaj pisać, bo postanowiłam przeżywać te chwile w ciszy i samotności.
Stymulację rozpoczęłam w 3dc, tym razem stymulacja była dłuższa ale efektywniejsza, jajniki tak bolały, że myślałam, że mi je rozsadzi. Miałam po ok. 6 jajeczek w każdym jajniku. Co więcej musiałam robić zastrzyki rano, kiedy męża nie było w domu, więc musiałam się przełamać i robić je sobie sama. Oj było mi ciężko, czasem nawet płakałam przy podawaniu. Ale ogólnie cykl mijał bez większych emocji.
Poprzedni byłam bardzo podekscytowana, a tym razem było spokojniej, poprzednio byłam pewna, że się uda, tym razem nauczona doświadczeniem wiedziałam, że może się nie udać.
W 14 dc, po 10 dniach stymulacji miałam punkcję, gdzie uzyskano 10 komórek (w poprzedniej próbie było 6), do zapłodnienia poszło 6 (z refundacji nie można więcej) z czego 4 dzieliły się prawidłowo (w poprzedniej próbie dzieliły się 3). Założenie mieliśmy takie, że będą podane 2 zarodki tym razem. W 3 dobie po punkcji dobrze miewały się 4 zarodki (w poprzedniej tylko 1) w związku z czym postanowiono, ze podadzą mi je w 5tej dobie po punkcji. Niestety w 5tej dobie (poprzedni poniedziałek) okazało się, ze dotrzymały tylko 2, które mi podano i nic nie zamrożono 
Dziś mamy 26 dc, 12 dzień po punkcji, 7 dzień po transferze dwóch blastocyst (klasy 4AA i 3BB jak dobrze pamietam). Zrobiłam betę... bo sikańca z negatywnym wynikiem zrobiłam w weekend. Niestety beta jak zwykle poniżej 1
wiem, ze się bardzo pospieszyłam, ale i tak dziś juz coś powinno wyjść 
Tak, wiec 2 próba odhaczona, zakończona z wynikiem takim jak zwykle 
Nie umiem napisać jaki jest plan na przyszłość. Kilka dni temu ustaliliśmy, że robimy pół roku przerwy, bo na tyle pozwala nam nfz, ale niestety na dzień dzisiejszy nie wiem już nic. Nie wiem jaki jest powód niezagnieżdżania się zarodków. Były tym razem 2, były dobrej klasy, był skratching, zrobiliśmy wszystko co się dało i znów nie wyszło... Osobiście nie wiem co z tym faktem począć 
Znów pewnie muszę przeżyć kilkutygodniową żałobę
Ciekawe ile jest w stanie znieść moja psychika...
Dawno nic nie pisałam - założyłam pamiętnik z myślą, że pewnie się lepiej poczuje jak napisze co czuje ale szczerze to lepiej mi bez niego i w ogóle bez owu
tak to tylko codziennie człowiek siedzi, sprawdza, czyta, porównuje wykresy, szuka objawów, czeka miłosiernie na owulke i zastanawia się czy serduszkowanie trafione czy nie, czy coś z tego wyjdzie czy będzie kolejny miesiąc starań - można oszaleć 
No dobra, przemyślałam sprawę. Obiektywnie. Zdjęcia i zero ściemy. Mają rację... O fujjjj... Dopiero teraz to widzę... Oby do października!

Miałam sen... aż się obudziłam i zastanawiałam się czy to prawda. Widziałam na monitorze malutkiego człowieka z bijącym serduszkiem... stres przed wizytą robi swoje... ehh 
ehh, moja przyjaciółka poprosiła mnie o zorganizowanie baby-shower
szczęściara zaszła w ciąże w pierwszym cyklu starań i za miesiąc rodzi... uwielbiam ją, ale zazdroszczę strasznie- jestem złą osobą?
wiem, że i ja się doczekam, ale cierpliwość to nie jest moja mocna strona.
Dzisiaj 22 dc, 5dpo.
Testuję 27.08, no chyba że nadejdzie wielce wszechmocna Pani @, to wtedy D*PA
dziś mam wolne ,,, w sumie byłam dziś na mieście z moją psinką .Oddałam książki do biblioteki no i odblokowałam karte zdrabke ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2014, 23:14
Ogolnie nie ma poprawy. Pecherz plodowy dalej w kanale rodnym i jest pekniety dlarego te wody sie sacza. Najwazniejsze to aby nie bylo gorzej. Maluszek sie rusza tetno okolo 155 uderzen. Sprawdzaja serduszko ze 4,5 razy na dzien. Dostaje leki na skurcze i luteine, antybiotyk i jutro rano ostatnia dawka sterydow na pluca dla malego. Chca mi miejsce zalatwic w Wojewodzkim w Olsztynie bo tam maja patologie ciazy i oddzial dla wczesniakow. Ale musze jeszcze 2 tyg czekac bo mnie przyjma po 24 tyg. Wiec czekamy jeszcze dlugie 2 tyg z lezeniem i tylko lezeniem. Zero ruchu nawet do lazienki nie wolno mi wstac. Ale dam rade dla maluszka nawet gdybym musiala tak lezec 2 miesiace lub az do grudnia.
Porada dnia
Załóż, że staranie się o dziecko to proces a nie zdarzenie. Spośród wszystkich par aktywnie starających się o dziecko tylko 30% par zachodzi w nią w pierwszym cyklu. Po 3 cyklach w ciąży będzie około 59% wszystkich starających się par, po 6 cyklach 80%, po 12 cyklach 85%, a w przeciągu 4 lat zajdzie w ciążę około 95% wszystkich starających się par. Około 5% par będzie starało się o dziecko dłużej niż 4 lata.
Gdyby nie brak staranek w tym miesiącu (było tylko
3dc) to pomyślałabym, że coś jest na rzeczy.. Coraz mocniej dokuczają mi jajniki; ból jakby @, ale inny - uczucie ciągnięcia w podbrzuszu, szczególnie lewa strona aż do pachwiny.
Mdłości bleee...
a może to stres i zmęczenie po dzisiejszym dniu w pracy..
Dobra.. nie nakręcam się już chociaż pomarzyć jak to mówią dobra rzecz.. a szczególnie tak piękne marzenie 
Dawno nie pisałam.. 
Dziś wizyta u gin godz.18
i od czwartku w żyle łokciowej wenflon
przeważnie jest w nadgarstku albo na dłoni..ale kuli ją ponad 6 razy i nie mogli się wkłuć 
Może dostaniemy z mężem prezent na 2-gą rocznicę ślubu..
bylibyśmy bardzo szczęśliwi
Zaczelam dzis testy owulacyjne z Clearblue Digital.
Oczywiscie test negatywny, ale mam nadzieje ze do wyjazdu meza cos sie pokaze i uda nam sie serduszkowac na czas 
Dobry humor dopisuje, pozytywne myslenie rowniez 
Byle do owulacji 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.