Dzisiaj mam wizyte umowiona na tatuaz z bardzo dobrym znajomym, nie wiem jak sie zachowac bo wie ze nam sie udalo z facebooka...on i zona staraja sie od 10 lat, 3 miesiace temu poronila w 4 miesiacu ciazy...nie wiem jak mam sie zachowac, zeby nie zrobic przykrosci...nie bede mowic o ciazy chyba ze zapyta to odpowiem krotko i zmienie temat...mnie tylko dziwi, ze niby tyle lat a ona nawet nie wiem ze sie temperature mierzy itd...nie wiem jak mozna nie szukac samemu informacji.
Tesc wyprowadza sie w piatek, klucze juz ma do mieszkania, umowa podpisana!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dzień 11
Niektóre kobiety jeszcze przed owulacją mają w pochwie uczucie wilgotności, śliskości – jest to objaw subiektywny, ale sugeruje, że już wkrótce rozpocznie się okres płodny. Estrogen wzrasta, dzięki czemu pęcherzyk ostatecznie dojrzewa, a perystaltyka jajowodów się zwiększa.
16 dpo i po wczorajszym spadku dzisiaj znów zwyżka temperatury... Niby czuję coś na kształt zbliżającego się okresu, ale jest to tylko delikatne ćmienie w podbrzuszu. Test ciążowy negatywny. Pozostaje tylko czekać.
Dzisiaj power do porządków. Bo ja strasznie nie lubię sprzątać
A dzisiaj od rana jakoś tak mam przypływ energii, więc działam sobie i korzystam z drzemki młodego. Podłogi pomyte, kuchnia posprzątana, nawet zupka nastawiona dla bąbla. Na spacer i zakupy trzeba się wybrać, skoro w końcu upały odpuściły.
5cs
18dc
4dpo
środa
Pochwalę się...
właśnie zrobiłam sobie trening:
https://www.youtube.com/watch?v=RRDtQ7Zmp6c
razem z rozgrzewką i rozciąganiem zajął mi 45 minut. 
Dumna jak paw idę pod prysznic.
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2014, 19:52
No i badania się robią
. Oddałam 9 fiolek krwi, przy 8 zaczęło mi być trochę słabo, potem jeszcze na fotel i wymaz na Chlamydię. Wszystkie badania poszły już z programu więc lekką ręką licząc zostało mi jakieś 800 PLN w kieszeni
.
Jeśli chodzi o jakieś objawy uboczne to: jest mi gorąco, ciągle i wszędzie, ja otwieram okno, TŻ zamyka. Ehh i od czasu do czasu mam takie uderzenia gorąca, ciepło mi się robi, oblewa mnie pot i serducho kołacze. Na Cilescie i Harmonecie tego nie miałam. Temperatura ciała też dziwaczna, warto spojrzeć na mój wykres. Od połknięcia pierwszej tabletki temperatura pnie się w górę trybem schodkowym
. Bóle głowy ustąpiły, miałam je przez pierwsze trzy dni. Pragnienie nadal się utrzymuje- muszę nosić przy sobie butelkę z wodą. Czekam na hardcore, który się zacznie po Gonapeptylu
36+6
Kolejna wizyta za nami Maluszek na razie nie spieszy się z wyjściem na świat za tydzień ostatnia wizyta kontrolna na nasze życzenie przed urlopem naszego lekarza. Jak do tej pory wszystko ok. Dzisiaj muszę się jeszcze umówić z położną.
Dzisiaj byłam na pierwszej wizycie u ginekologa, niestety jeszcze nie widać pęcherzyka, ale endometrium wskazuje na ciążę, poza tym lekarka powiedziała, że 4 testy i 1 badanie z krwi mylić się nie mogą, jednak kazała mi jeszcze dzisiaj powtórzyć betę i zrobić TSH i przyjść jeszcze raz we wtorek. Mam nadzieję, że będzie ok!
Od wczoraj strasznie denerwuje mnie mój tata...ledwo przyjechał nad morze i już się doczepia
myślałam, że będzie bardziej powściągliwy tym bardziej, że tak bardzo chciał być dziadkiem...Normalnie płakać mi się chce! ;( i jak tu się nie denerwować i myśleć pozytywnie skoro przez własnego tatę mogę zaszkodzić własnemu dziecku
No i BUM! już się poryczałam...
Zaraz wyjeżdżamy na mazury...już mi się odechciało tych mazur!!
No to znamy plec, bedzie chlopiec. Wszystkie wymiary wporzadku, tylko troche zmartwil mnie wymiar brzuszka bo pierwszy pomiar wyszedl na 18t a drugi na 19t a to juz 21t ale ponoc przy brzuszku moze byc roznica 2 czy 3 tyg i nie mam sie martwic ale jednak teraz bede myclec do kolejnej wizyty, czyli za dwa tyg.
45 dni do porodu!
Już nie mogę się doczekać ale też zaczynam się bać...
Czy dam rade? a jak zacznę panikować? Ciekawe kiedy urodzę? czy w terminie? Może wcześniej? lub po terminie..
I jak ja kocham te Jego kopniaki, że jak to??? On ma już wyjść??tak szybko?? a za kopniakami to będę teskniła... 
Ale i tak najbardziej czekam teraz na USG 3D w przyszłym tygodniu, w końcu zobacze mojego synka
bo od maja nie widziałam go w pelnej okazałości
jak chodziłam do lekarza to niby robił usg ale ja nic nie widziałam bo sam tylko oglądał i tylko serduszko i to wszystko...
No i od niedzieli jesteśmy przeziębieni...a niedawno cieszyłam się że przed ciążą tak czesto byłam chora a w ciąży nic i mam OOO! ALe to bardziej przez moich teściów..bo nie chce im już się wychodzić przed dom palić papierochy to wymyślili że jak pójdą do kuchni obok i będą palić przy otwartym oknie to będzie OK...to nic że robili tylko przeciąg a ja siedziałam i wiało na mnie bo mieszkanko maja małe to strasznie mnie przewiało, i to ich wietrzenie nic nie dawało bo i tak cały dym cofał sie do mieszkania...no ale cóż..TEŚCIE! Aż mi się nie chce do nich co tydzień jeżdzić....Mam tylko nadzieję że jak Młody się urodzi to nie będą mi przyjeżdzać co chwilę w odwiedziny...najgorsze jest to że już mówili że jak urodze to przyjadą zaraz do szpitala Małego zobaczyć...Szkoda tylko że sami decydują kiedy przyjadą a nie zapytają mnie czy będę miała ochotę na ich odwiedziny po porodzie...
I po wizycie
jestem przeszczęśliwa i ogromny kamień spadł mi z serca. Pierwszy raz usłyszałam bicie serduszka naszego Maleństwa! To był cudowny dźwięk!!!
Maluszek jest zdrowy! Wiercil się tak ze lekarz miał ciężko żeby go zbadać. Ja go nie widziałam bo monitor był tak głupio odwrócony, ale Mężuś wszystko widział a ja jego uśmiechnięta buzię :-* strasznie się ciesze, ze wszystko jest dobrze! Za dwa tygodnie wyniki z krwi. Zobaczymy, ale wiem ze będą dobre! Dziękuję za kciuki :-*
Kolejny pozytywny dzień 
Byłam u fryzjera, zrobiłam zdjęcia odbyło się bez jakiegoś większego dramatu 
Wczoraj wizyta u doktora. Niby wszystko ok tylko coś jest na prawym jajniku (tym z usuniętą torbielą) czego nie powinno być
Wolałabym chodzić do poprzedniego lekarza on by wiedział co to
No ale ten obiecuje że teraz to na pewno się uda, że nie takie rzeczy on już widział, że jak brzuch przewietrzony to tylko czekać na dwie krechy
Powiedział też że go to nie interesuje jak to zrobię ale w pół roku mam być w ciąży... dowcipniś. Kolejna wizyta dopiero ok połowy następnego cyklu. Teraz zaczynam też łykać DONG QUAI i niech się dzieje wola boża.
Wyniki prawidłowe chyba 
TSH 2,860
FSH 6,83
LH 5,99
Testosteron 33,79
Siostrze spóźnia się okres czyżby przywiozła pamiątkę z nad morza
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2014, 12:30
24 dzień w szpitalu, końcówka trzeciego miesiąca ciąży.
Już teraz żyję od badania do badania, od śniadania do kolacji.
Póki co 0 poprawy, żyły są w takim samym stanie jakim były - czyli kiepskim.
Od poniedziałku wróciły bolesne i siniaczące zastrzyki dwa razy dziennie.
Żyję w nadziei, że przyszły tydzień będzie już tym ostatnim tutaj.
Tak bardzo mi brakuje domu i mojego męża... 
18DC
"4"PO
Lekki spadek temp, ale jakoś nie rusza mnie to. Cieszę się, że wraca nastawienie "zwisa mi to". Wprawdzie w poprzednim cyklu też było...niestety dość krótko 
Staram się ograniczać swoje wariactwa, robić coś dla siebie, a nie urojonej ciąży!
Poprzedni cykl miał być TYM, poświęciłam się w całości! Nie biegałam, nie ćwiczyłam, jadłam więcej, przerzuciłam się całkowicie na kawę bezkofeinową i co z tego? no co?? Spis z natury:
- złe samopoczucie JEST
- lekki przyrost sadełka JEST
- DEPRESJA JEST
- ciąża BRAK!
Wczoraj byłam W KOŃCU pobiegać! Kondycja pomimo miesiąca laby całkiem dobra, a i z sadełkiem chyba nie jest tak źle skoro jakiś przystojny i umięśniony biegacz zaczepiał mnie na siłowni w lesie /balsam na babskie ego!/
No i nie skusiłam się na czekoladę!
Samotny wieczór minął mi na farbowaniu włosów i w końcu wylądowałam o 22 w łóżku. Zatem 7h snu! szaleństwo!
A teraz coś ciśnienie spadło bo senna jestem jak diabli, nawet 1/3 słoika dżemu nie dodała energii ;/
Jakoś opornie idzie mi to pisanie.
Ale dziś chyba muszę gdzieś upuścić trochę z tego co mi zalega na sercu.
Rano obudziłam się pełna nadziei- okres spóźniał mi się 2 dzień. Otworzyłam oczy, chwyciłam test ciążowy i jeszcze zdążyłam na niego nasiusiać...Na wynik nie czekałam- @ była szybsza niż test 
Niby co miesiąc to samo, a jednak nie mogę z tym przejść do porządku dziennego. Powiem więcej- to boli coraz mocniej i mocniej. Gdzie jest granica? I jak mocno to może jeszcze boleć?
Nie ogarniam mojego wykresu a zwłaszcza testów owulacyjnych - 5 dni z rzędu pozytywny??? Dziwne to ... poza tym dziś temp. miałam 36,6 ale z ciekawości od razu zmierzyłam drugi raz i miałam 35,5 - sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć
i jaką zaznaczyć na wykresie
Jakoś opornie idzie mi to pisanie.
Ale dziś chyba muszę gdzieś upuścić trochę z tego co mi zalega na sercu.
Rano obudziłam się pełna nadziei- okres spóźniał mi się 2 dzień. Otworzyłam oczy, chwyciłam test ciążowy i jeszcze zdążyłam na niego nasiusiać...Na wynik nie czekałam- @ była szybsza niż test 
Niby co miesiąc to samo, a jednak nie mogę z tym przejść do porządku dziennego. Powiem więcej- to boli coraz mocniej i mocniej. Gdzie jest granica? I jak mocno to może jeszcze boleć?
Mialam zdobic pierniczki ale mąż w końcu to zrobił ja ogarnęłam wczoraj łazienkę i przedpokój i to wszystko co mogłam z siebie dać zero siły jak ja urodze to dziecko 
Po wizycie mala waży 720 g ale byla taka uparta ze nie można jej było dobrze zmierzyć już się wystraszyłam bo w pewnym momencie mina lekarza zwiatsowala ze idę do szpitala ale już mam wprawę do tego wiec mówię trudno niech się dzieje wola Boga.
Od kilku dni pobolewa mnie w mostku dziwne uczucie i jedyny sposób to leżenie cala ciąża to dla mnie duże obciążenie trzeba być normalnie siłaczem żeby to znieść.
Dzisiaj byłam na zakupach i trochę ogarnę jeszcze w domu a jutro biorę się za pieczenie
w wigilie czeka mnie tylko zrobienie barszczu sałatka i nakrycie stołu resztę moj mąz bedzie ogarniał bo ja juz nie mam siły wystarczająco dużo zrobilam. Prezentow w tym roku nie pakuje stwierdziłam ze mam tyle torebek ze nie będę się bawić w papiery w tamtym roku pakowałam fajna radochę miałam to robiąc ale teraz musze minimalizować moja energię na coś innego
Nadszedł czas na opisanie mojego magicznego czwartku 14 sierpnia 2014 
15 sierpnia przypadał termin porodu. Po figlu z przekręcaniem tuż przed planową cesarką, miałam absolutne przekonanie, że przenoszę tę ciążę przynajmniej dwa tygodnie
Żadnych, słownie - żadnych objawów.
Tak więc w czwartek w akcie desperacji pojechałam do lekarza po dodatkowe zwolnienie (słyszałam, że są jakieś problemy z otrzymaniem go po terminie). Generalnie nachodziłam się strasznie.
Koło 15.00, kiedy już zaległam w domu po tych wszystkich wycieczkach komunikacją miejską, poczułam jakiś bliżej nieokreślony ból podbrzusza. Pomyślałam, że pewnie z przemęczenia, bo przecież ja jestem skazana na przeniesienie ciąży 
No ale około 17 ból stał się jakby regularniejszy i wtedy mnie olśniło, że może chodzić o mityczne skurcze
Zgodnie z naukami z SR weszłam do wanny co by się przekonać czy to nie fałszywka. Szybko ściągnęłam sobie aplikację na telefon... i ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam, że skurcze są co 4/5 minut 
Naprawdę nie mogłam w to uwierzyć, bo miałam głębokie przekonanie, że te skurcze będą strasznie bolały, a tu tak do przeżycia 
Nie mogąc w to wszystko uwierzyć, umyłam włosy i wypumeksowałam stopy
Przyszedł mój M, a ja spokojnym tonem oznajmiłam, że mam skurcze co 3 minuty, więc chyba będziemy się pomału zbierać 
Po 19.00 byliśmy już na IP. Pani położna z nadzieją w głosie zapytała mnie czy to może drugi poród (bo byłoby szybko)... po czym zbadała mnie i z ogromnym zdziwieniem powiedziała, że właściwie to jak 3 poród i będzie szybko, bo ... mam już 5cm rozwarcia 
Stwierdziła, że skoro trzymam fason na tym etapie to pójdzie błyskawicznie 
Po 20.00 trafiliśmy z M do sali porodowej, podpięła mnie pod KTG i tak przechodziłam skurcz za skurczem. M trzymał się dzielnie i naprawdę bez niego chyba bym nie dała rady
W końcu pani stwierdziła, to rodzimy...
Kwestię bólu pominę, bo jest straszny. Miałam momenty zwątpienia przy parciu i miałam wrażenie, że trwa to w nieskończoność. Ale udało się, o 21.40 mój Skarb wylądował na mojej piersi i już nic się nie liczyło

Potem jeszcze niestety musieli wyłyżeczkować mi łożysko, ale to szczegół.
Niemal od momentu narodzin moja Justysia była cały czas przy mnie. Ma niesamowity odruch ssania, ja pokarm, więc się dobrze zgrałyśmy
Do tego stopnia, że w drugiej dobie po ważeniu panie ze zdziwieniem stwierdziły, że ubytek wagi to tylko 30g 
Po 2 dobach znalazłyśmy się w domu
Póki co wszystko z moim M robimy na 4 ręce, no oczywiście poza karmieniem
Powiem Wam szczerze, że nie miałam pojęcia, że będzie takim ojcem. Ogromnie jestem z niego dumna, ciągle mi powtarza, że ja karmię i jestem zmęczona, on się zajmie resztą. A naszą córeczkę kochamy nad życie 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/d79e9645c0eb.jpg
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 sierpnia 2014, 19:22
Jak to możliwe, że dostałam dziś okres (trochę niespodziewanie szybko) a jestem jakaś taka jakby szczęśliwa? hehe
why??!
Może dlatego bo czuję że z każdym dniem przybliżamy się do celu. Niedługo hsg, wreszcie
boję się jak diabli ale być może wyjaśni się "wielka mroczna tajemnica". CZy będzie ok z moimi jajowodami czy nie ok - nieważne. Zawsze jest to przejście z punktu A do punku B. I kolejna wizyta u gina. I nowe informacje. A ja lubię przyswajać nowe informacje. Najgorsze co może być to niewiedza.
Co do hsg, wymyśliłam sobie /głupia/, że przygotuję się na ewentualny ból i jak przyjdzie @ to WYJĄTKOWO nie zażyję nic przeciwbólowego. Ostatnio mam cholernie bolesne miesiączki i tak jak przez wiele lat nie zażywałam niczego, tak ostatnio bez nospy czy apapu nie umiem się obyć bo mnie skręca.
Dziś przyszła @ i co się okazuje? Że ten ból to jakiś Pikuś, bądź Reksio. Gdyby nie to że zauważyłam krew to nawet bym nie zgadła, że @ przyszła. Dopiero coś tam na wieczór rwało odrobine. Phiii... 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.