Zastanawiam się nad badaniem nasienia mojego M. Nie jest co prawda zbyt chętny, ale może się uda. Nie wiem co jest ze mną nie tak. Może po poronieniu mam jakieś powikłania, może mam niedrożność ???!!! Może nie jestem płodna?! Może ... nie jest mi dane zostać matką ?! Może jestem głupim żartem, parodią... pomyłką ?!

dancerina czekając na naszegk aniołka 19 września 2014, 00:10

To był dzień pełny smutku ...moja psinka tak sobie rozwaliła tą łapkę że miała ją szytą 5 szwów , była także uspana co zrobić ...najgorsze było to ze musiałam ją zostawić na 1,5 h to był czas pełen smutku i zamartwień o nią ...tak bardzo jesteśmy ze sobą związane że jesteśmy przyjaciółmi ..teraz gdy jest w domu robię wszystko by zapomniała o bólu i spokojnie spała ...bez kołnierza sie nie obyło .troche śmiesznie wygląda w nim ale to po to by tej rany nie lizała ...

3livka szukam inspiracji :) 19 września 2014, 02:21

Dokładnie 5 lat temu, 18 września rozpoczęliśmy starania. To był pierwszy dzień cyklu po odstawieniu tabletek (ktore nota bene miały mnie leczyć ale to inna bajka). Byłam taka pełna nadziei, podekscytowana. Trafiłam na pewne forum staraczek, gdzie poznałam sporo dziewczyn w podobnej sytuacji. Pisałyśmy, wspierałyśmy się, fajnie było. Mijał czas, dziewczyny po kolei zachodziły w ciążę. Rozmowy o testach i temperaturach zmieniały się w rozmowy o kopniakach i wyprawkach, potem o wózkach, kolkch i ząbkach. Teraz większość z tych dziewczyn ma już dziecko, dwoje lub nawet troje. Zupełnie inny świat. Odeszłam stamtąd, bo przestałam pasować.
Wszystko wokół się zmienia, a ja tkwię wciąż w tym samym miejscu.

samurose W oczekiwaniu na... 19 września 2014, 12:48

Miałam iść na badanie krwi i zaspałam... Przez co mało brakowało, a spóźniłabym się do pracy. Swoją drogą orientowałam się ile w ogóle kosztuje to badanie i mało nie padłam. 213zł?! Masakra jakaś. Nie myślałam, że to może aż tyle kosztować.

Zaczynam odczuwać działanie wiesiołka. Śluzu jest więcej. Szybko na mnie podziałał. Myślałam, że mu to z trzy miesiące zajmie :)

A jutro kolejny rok akademicki. Oby minął tak szybko jak poprzedni :)

Pola Irene Moje zapiski ze starań 10 listopada 2014, 17:11

Rozmawiałam z moją ginekolog przez telefon. Jest bardzo zdziwiona tą sytuacją. Potwierdziła, że clostilbegyt nie fałszuje wyniku testu ciążowego na dodatni... Mam zrobić betę jeszcze raz w środę, żeby zobaczyć jak się zmieni... Nie czuję się w ciąży, to na pewno, nie robię sobie nadziei, raczej boję się ciąży pozamacicznej... :(

Poprosiłam wczoraj moje 2 aniołki, żeby sprawił że przyśni mi się moja przyszłość. Ledwie na sekundę zasnęłam przyśniło mi się jak zmieniam pampersa mojemu dziecku :) chyba nawet czułam, że to nie będzie długo... no ale potem się obudziłam. Sen trwał dosłownie chwilkę...

Dni płodne się pojawią za niedługo...A ja zasmarkana. Musze się jakoś ogarnąć do tego czasu. Po tej owulacji muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie, żeby za bardzo nie myśleć o tym wszystkim. Jakieś rady?
Już nie mogę się doczekać.....

AnaR_30 Nie początek... walka 19 września 2014, 07:45

Za biegana, ale to może dobrze. Wczoraj rano dzwoni kuzynka "Ana, na dzisiaj jesteśmy umówione do kosmetyczki, a nie mamy auta i nie mamy jak dojechać do miasta!!!!!" Ja w panice bo babcia jeszcze nie jadła no i muszę zmienić jej pieluchomajtki. Mówię jej "Ty załatwiaj auto a ja ogarnę babcię". W 10 min się uwinęłam, ale i tak godzinę byłyśmy spóźnione. No i miałam mieć żel na paznokciach a skończyło się nie lakierze hybrydowym. No ale będzie. Do domu wróciłam autobusem bo kuzynka jeszcze fryzjera zaliczała. Ekipa dom ociepla. Może do końca przyszłego tygodnia się wyrobią.
Muszę znowu zacząć ćwiczyć i ograniczyć jedzenie. Chociaż ograniczenie to zły sposób. Lepszy może będzie jedzenie o jednakowych godzinach. Znowu przytyłam. Tak nie może być. Cały czas chodzę głodna. M śmieje się, że jak krowa cały czas buzią muszę ruszać.
No i jeszcze wczoraj przyjechał teściu. Jutro mamy wesele znajomych a ktoś musi zostać z babcią.
Chyba w tym miesiącu nie mam owulacji, bo patrząc na temperaturę to generalnie jakaś taka dziwna jest a poza tym od kilku dni obserwuję śluz i dopiero wczoraj coś cię zaczęło pojawiać.

Przeciwciała przeciwko kardiolipinie wynik ujemny... ufff
Ale żeby nie było tak kolorowo to ANA 1 dodatnie.
Rly? Czy prawie wszystkie badania które zrobiłam musiały wyjść nie tak? Jak ja w ogóle zaszłam w te ciąże z takimi wynikami?

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 19 września 2014, 09:17

6cs
21dc
6dpo
piątek

Dziś ostatni raz mierzyłam temperaturę, aż do 6 dnia 7-go cyklu starań. To chyba wyjdzie mi na zdrowie. Nie będę się niepotrzebnie nakręcać - przynajmniej taką mam nadzieję.

13dc byłam u nowego (podobno najlepszego w okolicy) ginekologa (oczywiście prywatnie). Zrobił ze mną naprawdę szczegółowy wywiad, było usg, badanie ginekologiczne. Na usg okazało się, że w prawym jajniku (tak jak myślałam, że w prawym, bo mnie kilka dni pobolewał) jest pęcherzyk dominujący 18mm, ale lewy wygląda mu na policystyczny jajnik, bo było kilka małych pęcherzyków po obwodzie.

Super wrażenia na mnie nie zrobił, w sensie podejścia do pacjenta. Był raczej zdawkowy, chłody i zasadniczy. Ale przebadał mnie szczegółowo. Stwierdził, że problemy z zajściem w ciążę stwierdza się dopiero po 2 latach starań i że jeszcze mam czas. Ale zapytał, czy chcę czekać, czy działać w sensie medycznym. Wybrałam to drugie, bo okropne są comiesięczne rozczarowania w postaci @.

7cs o ile przylezie ma być stymulowany. Dostałam już receptę na Clostylbegyt (który mam brać od 2 do 6dc po 1 tabletce) oraz na Duphaston (który mam brać po pęknięciu pęcherzyka udowodnionym na monitoringu u niego). Poza tym zalecenie: brać folik, jakieś witaminy, żeby uzupełniać niedobór d3 oraz zalecenie numer 1 - redukcja masy ciała. Do następnej wizyty mam zrobić badanie androstendion, testosteron, DHEA SO4. Dodatkowo chyba zrobię prolaktynę po obciążeniu, bo tylko to mi zostanie do zbadania.

No właśnie trochę z tą redukcją masy ciała odpuściłam w 6cs. Biorę się za siebie, może nawet od dzisiaj. Dużo mi trudniej jeść zdrowo i ćwiczyć regularnie jak wróciłam do pracy po wakacjach. Nie wspominając o tym, że pisanie pracy lic całkowicie zaburzyło moją codzienną rutynę.

Chcę:
- ćwiczyć 5-6x w tygodniu (tak jak kiedyś, zimą zaczęłam, piękne to było, 8 tygodni pięknego życia),
- basen 1x w tygodniu,
- ryba na obiad - min. 1 x w tygodniu,
- zero słodyczy i słonych przekąsek.

Jak zwykle mój wpis jest dłuuugiiii.

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 19 września 2014, 09:25

Czekam na owu:) Moja temperatura jest dość wysoka zastanawiam się czy owulacja przyjdzie i kiedy? Oooo właśnie czuję, że coś zaczyna mnie kłóć mnie lewy jajnik ....;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2014, 09:35

20 TYDZIEŃ CIĄŻY <3 <3 <3
Dziubku już połowa za nami :D . Dziś tak słodko mnie obudził :D smyrnął mamusie z 4 razy i potem jak przyłożyłam rękę to juz przestał :) oj Ty :P . Pewnie od teraz codziennie będzie coraz częściej i mocniej kopał :) a brzuszek będzie rósł i rósł :) nie mogę się doczekać kiedy będzie już przy mnie.. ! <3
A TO MY <3
op93pz.jpg

Leksa Ile jeszcze ? :( 19 lutego 2021, 21:46

1 dc 15 cykl starań

@ przyszła z przytupem! Wstałam i lało się po nogach! Najgorsze, ze w tym momencie byłam w pracy i NIC zupełnie nic nie zwiastowało jej przybycia. Oprócz chwilowych skurczów na chwile przed pojawieniem się jej. Dzień tragedia 🤦🏼‍♀️ A teraz do czekam do 4 marca na monitoring :)

Magic Niemożliwe 19 września 2014, 09:25

Boże....ten stres przed wizytą mnie wykończy... nie spałam pół nocy, pierw śniło mi się, że ktoś po domu chodzi (znowu!), jakieś schizy mam :( potem nie mogłam zasnąć i nasłuchiwałam.. kiedy już się udało. Sniło mi się, że pojechaliśmy do szpitala na Inflanckiej w Warszawie do lekarza na umówienie terminu porodu(????wtf???) i wiecie co? Wyznaczył mi termin na 11.05.2015 :) śmiać mi się chciało jak się obudziłam :) Zaczynam przeżywać tą ciążę...zaczyna do mnie docierać, że rośnie we mnie mały człowiek...stąd te dziwne sny...aż się boję co dzisiejszej nocy może mi sie przyśnić.

Pozostało tylko 4 dni do naszego pierwszego spotkania kochanie !! :* <3


ajajaj jutro cotygodniowe ważenie...ciekawe ile przytyłam... może po tych nudnościach nie dużo :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 września 2014, 12:24

kitti1982 moja droga do pełni szczęścia 19 września 2014, 10:09

Jak ja kocham piątek, mimo sporej ilości pracy nastrój mam pozytywny :) Wieczorem jedziemy do moich rodziców, a jutro na spokojnie się zorganizujemy i jedziemy do Warszawy do cyrku de solei :) KOOZA. Super, ze mąż dostał te bilety, ale jak zobaczyłam na bilecie cene to bym nigdy nie poszła na to za własne pieniążki. 253 zł za jeden bilet... 506 zł za 2, szok prawda? Mamy kawałek drogi bo ok 2,5 godziny będziemy jechać autem w jedną stronę ale myślę, ze warto. Synek zostanie u dziadków, już kupili ciastolinę - plac zabaw i będą się bawić :) kupili też książeczki z naklejkami, które mój mały uwielbia, a dla rozpieszczenia oczywiście kinder jajo, monte i nutella na kanapeczki. Cały dzień będzie z dziadkami, pierwszy raz. Teściowa pyta męża a gdzie będzie Olek jak pojedziecie? Mąż na to u teściowej. Ta, ze przecież ona tez może zostać krzywdy mu nie zrobi... dla synka krzywda by była bo nie zna dziadków, co oczywiście mąż swojej mamie powiedział. Mieszkają w tym samym mieście, a byli u nas z rok temu, M tez ma dość i jeździmy rzadko, ostatnio jak wyszliśmy od nich na klatce synek pokazuje na drzwi i mówi ciocia i wujek, a nie że babcia i dziadek. Moi rodzice to szaleją zakochani we wnusiu. M ma siostrę a ta 2 dzieci i do niej jeżdżą siedzą z dziećmi, pomagają, ja już się przyzwyczaiłam i mam to gdzieś, mąż widzę tez wyluzował.

Marlena Szukając motyla. 19 września 2014, 10:13

W nocy długo płakałam.
Myślałam że mój maluch powinien być teraz ze mną, być może już byłby przy mnie. Czułabym jego zapach.
Niestety to nie nastąpi, a ja muszę żyć dalej. Nie pozostaje mi nic innego jak ufać.
Od straty Arka mija dzisiaj 8msc. Osiem długich miesięcy wyrwanych z życia. Żyłam obok siebie, nie żyłam tak naprawdę.
Nie chce teraz zadręczać się myślami "Arek miałby dwa tygodnie/miesiąc/rok."
Chce żyć normalnie. Z myślą że czasem porażka staje się wygraną.
Straciłam Arka ale tym samym go zyskałam. Nikt już mi nie odbierze tego, że jestem matką.
Choć jestem matką Aniołka. Wiem że w końcu go spotkam.
Łukasz ostatnio powiedział mi że rozmawia z Arkiem, że mówi mu by mnie przytulił.
Poczułam się strasznie samolubna. Ja nigdy nie poprosiłam o coś takiego Arka. By pocieszył Łukasza. A przecież on też to przeżywa. W końcu jest ojcem.

Mam dziecko i tego chce się trzymać. Mimo iż je straciłam to jednak w końcu przecież je spotkam i będę mogła przytulić.

Kupię dzisiaj białe róże, zaniosę na opuszczony grób dziecka na którym palimy znicz dla niego i Arka. Chce żeby to był taki symbol naszej pamięci i miłości. I tęsknoty.

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 19 września 2014, 10:14

Czytam pamiętniki niektórych dziewczyn na belly i znowu ryczeć mi się chce...Od kąt tu siedzę one zdążyły już porodzić i zaczęły myśleć o kolejnym dziecku. Tylko ja nie mogę mieć ani jednego...baa...nawet w ciążę nie potrafię zajść ;( ;( ;(
Jestem najgorsza, beznadziejna...;(

Najbardziej to mi szkoda mojego męża. Na początku był negatywnie nastawiony do in vitro. Mówił z pewnością siebie, pocieszał mnie że na pewno się uda naturalnie. Żebym się nie załamywała. Ta jego pewność, optymizm dodawała mi sił, otuchy. A wczoraj gdy wrócił temat stwierdził że "można pomyśleć" ;( ;( ;(

Boli mnie też to że jestem pewna że gdyby miał inną żonę nie starałby się o dziecko dłużej niż pół roku ;(
On ma dobre wyniki nie to co ja...bakterie, wirusy i inne świństwa ;(

Dzisiaj 23 dc i znowu negatyw. Nie piszcie mi że będzie pozytywny bo nie będzie...nigdy!

Wydaję mi się że powoli znikam z ovu...już nie mam takiego kontaktu z dziewczynami jak kiedyś. Te co cierpią to nawet pocieszyć nie umiem bo sama się tak samo czuję. A te najbliższe, co zaszły to czekają na mnie ale w najbliższych dniach/ miesiącach będą rodzić. Nigdy się nie doczekają mojego brzucha...

Nie wiem ktory dpo, nie licze juz.
Cycki dalej bolą. Ale co z tego, bolec mogą.
Testu od tamtej pory nie robilam, co ostatnio.
W poniedzialek na te bete, ale pewnie klapa.
Ciągle jem.Ogolnie bardzo cierpię/cierpialam z powodu braku miesiaczek, bo wpierdalam wszystko.Boje sie juz na wage wchodzic. Te 5 kg, ktore zrzucilam, juz pewnie dawno wrocilo.
Ale zawsze w pierwszym dniu miesiaczki mam tak, ze przestaje jeść, i gadam do siebie ze mam diete i juz tyle nie jem bo jak tak mozna ciagle cos wpierdzielac. I nie jem.. az nie zaczne brac dupka ..

Zauwazylam, ze łapią mnie skurcze w srodku, tak jakby macica, jak np. siedze i wstaje zeby cos zrobić..za kazdtm razem jak wstaje.. no i tez jak stoje, ale częściej właśnie jak się podniose.
i czemu? Ktos mial takie bóle?

ma_pi Demotywator 25 września 2014, 16:49

9 dzień po transferze - beta negatywna. Można przestać się łudzić.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2016, 15:32

Odebrałam wynik hist-pat

"Zapalnie zmieniona doczesna ciążowa i kosmki"

rozpoznanie: "CI 10 tyg. obsoleta."

dobrze że za 2h mam gin bo bym oszalała z niewiedzy o co chodzi :(

Coś czuję że nigdy się nie dowiem co było przyczyną :(

Dziś na wizycie mam nadzieję że dowiem się co to było za krwawienie od niedzieli do środy.
Może nawet powie co tam widziała w macicy tydzień temu...

Dzisiejszy dzień miał być miły i miało być świętowanie a ja czuję że będzie masakra i płacz do późnej nocy :/

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)