Dzisiaj jest ten dzień. Pierwszy raz mój wykres ovu wskazał potencjalną owulację. Po drodze do domu wpadnę do apteki po testy owu, żeby mieć pewność. W zeszłym miesiącu niestety nigdy, ale to nigdy nie pojawiły się dwie owulacyjne kreski. A tak się starałam, że zamoczyć równo z kreską
Czasami myślę, że mój mocz płata mi figle, o ile mocz jest w stanie to zrobić, to mój właśnie taki jest.
Powiem wam szczerze, że nawet tak do końca, na maksa, nie jestem pewna czy to już odpowiedni czas. W sumie mamy pracę, dość pieniędzy, jedyne czego nam brakuje, to mieszkanie porządne (póki co 30 m. i kot wielki jak ryś). Już byliśmy blisko kupna, ale niestety właścicielka nas oszukała i teraz zamiast mieszkania mamy sprawę w sądzie o odzyskanie pieniędzy. I jak żyć, drogi Narodzie? 
Zawsze obiecywałam sobie, że nigdy nie będę się starała o dziecko. Nigdy nie będę przeżywać, mierzyć temperatury, sprawdzać śluzów i tym podobnych, równie nie estetycznych rzeczy. Ale cóż, z wiekiem człowiek dojrzewa i to co kiedyś wydawało się nierealne nagle staje się rzeczywistością. Także mierzę, mierzę i jeszcze raz mierzę! Stało się to dla mnie na tyle normalne, że rano, po budziku (większość z nas ustawia jeszcze drzemkę, a pośpię jeszcze troszkę
), zamiast drzemki, czekam na sygnał termometru!
Przyjemne z pożytecznym.
Prawda jest taka, że o dziecku zaczęłam bardzo poważnie myśleć, kiedy wszyscy nasi przyjaciele zaczęli nam kolejno oznajmiać szczęśliwe rodziny. WOW! Faceci, którzy parę lat temu nigdy w życiu nawet nie pomyśleli o ślubie przed wiekiem chrystusowym, (33 lata) nagle się zaręczyli, ożenili i zapłodnili!
Druga przyczyna - w domu rodzinnym, który jet ode mnie oddalony od ok 130 km, źle się dzieje. Rodzice jadą po sobie całymi dniami, pozostawieni sami sobie. Wszystkie dzieci wyfrunęły z gniazd. Mają tylko jednego wnuka, który chodzi już do 6 klasy. Skrycie pomyślałam, że może świeża, śliczna i kochana krew w naszej rodzinie, stanie się ratunkiem dla rodziców?
No i wkońcu, żeby nie było, że dzieckiem chcę zbawić świat, oświadczam uroczyście - JESTEM GOTOWA! Chcę być matką i chociaż czasami mój mąż mówi mi, że może jeszcze zaczekamy, wiem, że on również dojrzał do bycia ojcem. I dzień, w którym na teście ciążowym (nie owulacyjnym
) zobaczę dwie mocne, walące po oczach kreski, będzie najpiękniejszym dniem mojego dotychczasowego życia.
Się rozpisałam, nic nowego. Zapomniałam we wstępie dodać, że jestem redaktorem i autorem książek, dlatego moje wypowiedzi za pewne będą dosyć obszerne.
Nie męczę już waszych zmęczonych ocząt. Napiszę później (dla was, ale też dla siebie) czy test owulacyjny się dobrze namoczył 
Pozdrawiam
Ależ mi się czas dłuży w oczekiwaniu na transfer mojego potworka
, TŻ próbował się wczoraj dodzwonić do Kliniki i czegoś dowiedzieć ale się nie udało (ciągle było zajęte). Spróbujemy dziś, chociaż cały czas myślę, że brak informacji to dobra informacja 
Zamierzam dziś zabrać aparat i wybrać się do parku, właśnie wychodzi słońce i mam nadzieję, że uda mi się zrobić kilka fajnych fotek 
Nie wiem jak będzie, nie znam przyszłości ale wiem że tak nie może się skończyć ani moje życie ani moje małżeństwo ani nasza walka o pełną rodzinę...
Teraz tylko zostało przetrwać kolejny zabieg, zacząć nową pracę i cieszyć się
tak jak nigdy i tak jak wczoraj 
Nie jestem silna ani twarda a tym bardziej bez serca. Pamiętam o moim synku i nawet nie zamierzam o nim zapomnieć a nawet nie myśleć! Chcę zwyczajnie być szczęśliwa, poczuć się kobietą, dobrą żoną i matką.
Nie cofnę czasu i nie zmienię nic z resztą czy to by coś dało? Czy jakbym znała wtedy przyszłość nie zdecydowałabym się na IUI? Nie wiem
możliwe że mimo wszystko chciałabym. Tamte chwile, te początki były tak piękne...
Jeszcze nie jestem w 100% gotowa na powrót do ludzi i "normalnego" życia ale każdego kolejnego dnia potrafię już coś-cokolwiek zrobić. Może to też działanie tych za dużych spodni, może mój dzisiejszy lepszy nastrój to skutek wczorajszego
ale wiem na pewno że chcę się tak czuć, że nie pasuje mi cierpienie smutek i łzy... chociaż łez czasami nie da się zatrzymać.
Mam plan na październik:
- przetrwać zabieg
- przygarnąć psiaka
- zacząć pracę
I oby mi się udało z realizacją.
A jeszcze w tym miesiącu spróbuję pójść na cmentarz i [*] dla mojego maluszka :*
Jej chyba wreszcie po owu!!! Więc za 4tyg walczymy
Jeszcze mam humory hormonowe, ciągle jestem mega płaczliwa, ale już mi lepiej
Za 10 lat to wszystko będzie mrugnięciem oka... Wierzę, że następnym razem ja się uda, to już będę trzymać dziecko w ramionach. I nie boję się nawet reszty wyników, będzie już dobrze
Musi!!!
Moja znajoma z pracy jest w ciąży. Dziś przyniosła zdjęcia USG. Maleństwo jest cudne. Ale jak wracałam do domu to całą drogę przewyłam. Nie z zazdrości - bo oni też bardzo długo się starali ale dlatego że ja nie zdążyłam zobaczyć mojego cudeńka... I tak długo się staraliśmy i nic z tego nie wyszło... Teraz już bym odliczała dni do rozwiązania...
(((( Brakuje mi sił już...
Okresu brak...33 dc
No więc mocz pobrany i test zrobiony i niestety klops. Dwie kreski, jedna jasna, ale z tego co pisze na opakowaniu jedna jasna krecha, to też wynik negatywny. Także właściwie nie wiem, jak to ocenić. Wiecie, dziewczyny, boję się, że mam same cykle bezowulacyjne i tak naprawdę nie wiem jak sprawdzić, czy faktycznie owulacja jest czy jej nie ma. Macie jakieś sposoby poza testem?
Przez długi czas cierpiałam na przedłużające się okresy bezmenstruacyjne. Leczyłam się u endokrynologa, miałam podejrzenie PCO, ale ani nie jestem owłosiona bardzo, ani otyła także w sumie do końca nie wiadomo czy to PCO. Miałam robiony tomograf, aby wykluczyć gruczolaki i w tym też czasie robiłam testy progesterony - 5 miesięcy w drugiej fazie cyklu, wszystkie dużo poniżej normy, czyli cykle bezowulacyjne.
Na dodatek okazało się jeszcze, że mam siodełkowatą macicę 
Jupi! Niech żyje medycyna i ostateczne stwierdzenie wszystkich lekarzy: TAKA PANI NATURA... Cool, naturalnie.
To jak, pomożecie z tym określeniem owulacji?? Będę wdzięczna 
....do okresu rowno tydzien, ja nie czuje zeby sie tym razem udalo:((( ogolnie mam chyba malo nadzieji na to ze sie w koncu uda:(((( CZYTAM TE WSZYSTKIE PAMIETNIKI I OGOLNIE DZIEWCZYNY SZYBKO ZACHODZA W CIAZE!!! zazdrosc mnie ogarnia, nie powinnam zadroscic, i jeszcze te sny ze wszyscy do okola sa w ciazy!!! a ja nie:(((
Malo ostatnio pisze, bo i co pisac? Sytuacja bez zmian. Dalej wkurzam otoczenie ale jakos jeszcze ze mna wytrzymuja. Malzonek mi powiedzial, ze ciezko sie ze mna porozumic ostatnimi czasy, ze sama nie wiem czego chce. Szkoda mi go czasem, bo wiem, ze jestem zolza. Jeszcze troszke ponad miesiac.. i badania. Boje sie ich.... nie wiem dlaczego...no moze nie tak do konca nie wiem....mojej siostry kolezanki mama- zmarla na raka. Oczywiscie kobiece sprawy. Szanse jej byly znikome, najgorszy rak z najgorszych -carcinoma. Ja oczywiscie nie przyrownuje sie do tego przypadku, bo w przypadku tej kobiety, prawdopodobnie chodzila z tym troche zanim corka zaciagnela ja do lekarza. Do tej pory zastanawiam sie jak mozna 3 lata miec plamienia i krwawienia!!!! z drog rodnych i nie isc do lekarza- bedac samemu lekarzem !!!! obled. Historia ta przywolala we mnie strach, ze nigdy nic nie wiadomo 
Dalej walcze ,zeby nie przytyc, oczywiscie z marnym skutkiem. Nie ,zebym przytyla nie wiadomo ile. Raz waga taka sama , raz ze 2 funty wiecej, jednak codziennie rano na glodniaka cwicze i nie ma zadnych rezultatow
Jest tak jakbym nic nie robila. No nic, choc moze kondycje sobie poprawie. Bedzie mniej obciachu jak pojedziemy polazic w gory. Tu jeszcze troche w polnocnej czesci Georgii, zacznie sie zlota jesien
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 września 2014, 17:38
Dziś mój 28 dc. Do przewidywanej @ 3 dni. Kiedy piszę na forum o moich objawach dziewczyny sprowadzają mnie na ziemię mówiąc, że to "za wczesnie", że sobie "wmawiam" itp. Ale ciężko jest nie szukać przyczyn kiedy od kilku dobrych dni mój organizm zachowuje się Conajmniej dziwnie. Dziś wyjątkowo podle się czuje fizycznie - właśnie wróciłam z pracy i cały czas mam lekkie zawroty głowy. Cały czas boli mnie podbrzusza i dziś miałam uczucie ciągnięcia jajników (tak, że aż czułam w pachwinie). Nie jest to oczywiście jakiś gigantyczny ból, ale wystarczy żeby nie dał o sobie zapomnieć. Tych objawów nie potrafię wytłumaczyć. W sobotę dopadła mnie zgaga (bardzo mocno odbija mi się powietrze, tak jakbym miała cały czas bekać-a ze nie umiem to tylko tak "czkam") i to jest jedyny z moich objawów, którego podłoże mogę znać - zdarzało mi się w sytuacjach stresowych doświadczać tego uczucia -a teraz przede mną mega ważny egzamin, którego faktycznie się bardzo boję.
Chciałabym aby przyczyną leżała w rozwijającej się fasolce ale nie mogę przestać myśleć o tym, że mogą to być jakieś skutki uboczne CLO - coś w stylu hiperstymulacji jajników, torbieli itp. Tego się boję. Najgorsze jest to, że gdyby to był każdy inny tydzień poszła bym już parę razy do lekarza, ale niestety teraz nie mam na to czasu. No i tak siedzę odrywając się od nauki tylko na chwilę -żeby zerknąć na forum:)
Uparcie szukam przykładów dziewczyn z forum, które miały podobne objawy.
Beta robiona w poniedziałek w 12dpo wyszła 0.46.
Zastanawiam się czy jutro robić druga? Przyrosnac chyba powinna gdyby coś się we mnie działo. Sama nie wiem.
Ależ mam urwanie głowy dziś w pracy. Szef poczęstował mnie zjebką- bo przecież od zawsze byłam chłopczykiem do bicia. Nerwówka i nerwówóka. Czekam na wypłatę z chęcią popłaciła bym już wszystko bo nie lubie mieć tak pootwieranych spraw. Chciała bym już wiedzieć ile zostanie do życia i ile mogę sobie pozwolić na prezencik dla mojej kochanej maleńkości która 28 października skończy 4 latka. Jak ten czas leci, jak szalony.
A z refleksji. Dostałam dziś @. Także nowy cykl nowe marzenia i nowe planowanie. Ale powiem Wam tak szczerze na sercu, że powoli odpuszczam sobie te nerwy. Mój P. wczoraj jak leżeliśmy uświadomił mi, że wszystko przychodzi w odpowiednim czasie. Zastanawiałam się czemu nam nie wychodzi, a on ze spokojem pocałował mnie w czoło i odpowiedział "Widocznie to jeszcze nie ten czas". I zgadzam się z nim. Czas odpuścić nerwy i liczyć namiętnie dni do owulacji. Wsłucham się w rytm życia. Widocznie tak ma być.
Ale to nie oznacza że odpuszczam całkowiecie
Nie. Kupie witaminki, olej z wiesiołka. Pomogę sobie na tyle ile mogę ale spinać się i naprężać już nie będę bo to nie ode mnie zależy.
Większość z nas pewnie sobie myślała że będzie dzidziuś bo tak chcemy, a tu okazuje się że nie mamy wpływu na to co się dzieje w naszym organizmie. W moją pierwszą ciążę tak zaszłam. Chciałam i była a teraz najwyraźniej czas zdać się na pprzeznaczenie. Więc całkowiecie się zdaje na los, który wie co robi. A życie i tak przecież będzie toczyć się dalej czy napieram czy odpuszczam po nocy zawsze wstaje dzień.
Pozdrawiam
nachodzi mnie taka myśli że zaraz wszystkie przejdziecie na fioletową stronę a ja tu sama zostanę
oj mój Darek będzie biedny w tym cyklu! Współczuje jego penisowi długo będzie pamiętał ten cykl. musi Nam się udać bo nie wytrzymam dłużej tej odległości. Jeszcze mieszkanko urządzamy na odległość:(jutro będą kłaść panele w przyszłą środę przyjeżdżają meble i sprzęty do kuchni i szafy do sypialni i do przedpokoju. Łazienka już prawie gotowa, zostało zamówić lustro, zamontować oświetlenie no i w końcu wybrać umywalkę. W ten weekend będziemy mieli dużo pracy, nie dość że sedruchowanie to jeszcze pakowanie i przewożenia moich rzeczy narazie do jego starego mieszkania. Musimy kupić łóżko do sypialni. Na dodatek muszę we wtorek opuścić moje stare mieszkanie. Ciężko będzie się rozstać
no i malowanie... a gdzie tu nerwy i siły na serduchowanie zebrać? cholera jasna! załamię się jak teraz się nie uda
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 listopada 2014, 14:50
Dzień pierwszy oczekiwania.
Miałam się nie denerwować, ale przy mojej pracy jest to trudne do zrealizowania 
No i pojawiły się natrętne, pesymistyczne, pełne strachu myśli - a jeżeli było już za późno? Jeżeli się pomyliłam w swoich odczuciach i owulację miałam dużo wcześniej? Komórka jajowa tylko 6 godzin jest zdolna do zapłodnienia. Czy chłopaki zdążyły na czas? Na wcześniejszej wizycie lekarz mówił, że za inseminację bierze 500 zł. Od nas chciał 400 zł i jak zajdę w ciążę to mamy mu dopłacić 200zł, a jak nie, to zostaje tyle. Czy to oznacza, że wie, że już było za późno i dlatego tak policzył? Wie, że nic z tego nie będzie? 
Matko... świrować zaczynam. I smęcę strasznie. I zimno mi na dodatek...
Słuchajcie, a propos owłosienie itp. Przepraszam jeśli kogoś uraziłam. Po prostu chodząc do endokrynologa, który zastanawiał się czy mam PCO kobieta zawsze pytała właśnie o te sprawy, dlatego też o tym napisałam. Wydawało mi się, że to są TE objawy. Ale teraz już wiem, że nie, więc chill. Zapisałam się tutaj również z tego względu, aby dowiedzieć się, czy to co wygadują lekarze ma jakieś odniesienie do rzeczywistości. Już wiem, że nikłe. Także dzięki na info!
I w ogóle okropnie brzmi określenie - owłosiona kobieta 
Od jutra zaczynam mierzyć temperature hmmm zobaczymy co to bedzie 
Dzisiaj jestem bojowo nastawiona - nie uda się w tym cyklu? Będzie następny. Kiedyś powinno się udać. W sumie to naprawdę siebie nie rozumiem - dlaczego tak się wkręcam.
Zaczęliśmy już z mężem działać, żeby mieć pewność, że owulacja nas nie zaskoczy 
Doszliśmy do porozumienia z moim D, wiemy że jesteśmy gotowi i chcemy zostać rodzicami. Staranka były. Wczoraj wróciłam do pracy i znowu jestem 150km od D
niestety ale wczoraj przy pakowaniu kartonów zgubiłam mój termometr! za cholerę nie wiem gdzie go posiałam, więc biorę to jako znak żeby na razie nie mierzyć temperatury. Może faktycznie trzeba trochę zluzować? zauważyłam chyba jaki jest problem... przy owulacji nie mam śluzu płodnego. Jest wodnisty ale się nie ciągnie i nie przypomina białka jajka. Więc jeśli teraz się nie udało to mam zamiar w następnym cyklu nie mierzyć temperatury ani nie robić testów owulacyjnych tylko kochać się w okolicy owulacji i stosować żel pomagający zajść w ciąże. Myślę że do grudnia się uda 
Byłam u dwóch różnych lekarzy i dostałam dwie różne opinie na mój temat... co robić?
1 opinia ( lekarz który mnie prowadzi )- nie jest źle - mam trochę więcej pęcherzyków ale to nie od razu taki duży problem, wiadomo trzeba sie leczyć ale bez tragedi - wszytsko da się rozbic, i nie mam brać estradiolu ze względu na podwyższenie 17 OH ponieważ reszta moich wyników badań ze szpitala ( między innymi estradiol ) są w normie, a żeby brać clostilbegyt musze miec badania na drożność jajowodów bo jeśli nie są drożne to mogę mieć więcej problemów niż teraz
2 opinia ( lekarz u którego przez przypadek poszlam zbadac czy mam ovu - on tez dal mi opinie co w poprzednim poście ) - jest żle - PCOS i to duze, brak ovu chociaż coś lekarz widział na usg ale nie jest pewny co to..., patrzac na wyniki badan - estradiolu brak ,ale jak powiedzialam ze reszte wynikow jest ok, to powiedział : bo ja musze sie jeszcze troche poduczyc o tych hormonach ( powiedzial doswiadczony lekarz ) po czym dostałam recepte od razu na clostilbegyt i estrofem do tego jakies lekarstwo z czech... 
stwierdzilam ze do lekarza z opcji 2 juz nie pojde i na spokojnie podejde do sprawy zrobie najpierw badanie na droznosc jajowodow a potem bede dzialac 
Jest dobrze
Lekarz mnie uspokoił
Dostałam duphaston, mam się ogarnąć i nie panikować. Moje wyniki to żadna tragedia, ale problemem jest moja psychika i stres. Pęcherzyki jak na razie są 2 więc możliwa ciąża bliźniacza ale mam się nie nakręcać, zobaczymy za 2 tyg
Jedyne co zmartwiło lekarza to jakiś płyn ale powiedział chyba że to może być od jelit? Dziwne... Ale kazał się nie martwić, przede wszystkim wyluzować. Podobno od razu widać że mam trudny charakter i za bardzo się wszystkim przejmuję
Przez dwa dni byliśmy szczęśliwi. Wyniki męża - super!
A dziś ja byłam na kontrolnej wizycie u gina...Wszystko się ładnie zagoiło, lek wstrzymał owulkę, więc endometrioza póki co mi nie zagraża... Lek muszę brać jeszcze przez 4 miesiące dla bezpieczeństwa, zaraz po odstawieniu możemy się starać...I na tym koniec dobrych wieści.
Po odstawieniu mogę od razu zajść, a mogę przez jakieś 3 cykle w ogóle nie mieć owulki!
Mogę zachodzić w ciąże biochemiczne.
Możemy na Cud czekać ok. 8-12 miesięcy.
Przecież już czekamy prawie 1,5 roku. Do tego 4,5 miesiąca na leczenie. I jeszcze kolejny rok bez ciąży lub z poronieniami?
Ja chyba nie dam rady.
Dlaczego nie mogę tak po prostu, jak miliony kobiet, zajść w ciążę, cieszyć się z dwóch kresek i urodzić zdrowego, ślicznego bobaska?
Dlaczego? 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.