Dzień 40.
uf, ja dzisiaj już padam!szalony dzień na nogach !
mama ma wolne i szalałyśmy na strychu w poszukiwaniu ciuszków po mnie i siostrze 
byście widziały ile worów z ciuchami przejrzałyśmy, ale sukieneczki, bluzeczki, sweterki itp. są
jutro piorę
a jak już będa czyste i wyprasowane to wrzucę nasze skarby 
najważniejsze, bo znalazła mi mama komplet książek z disneya moich ulubionych i Pola już dzisiaj miała czytanego Kubusia Puchatka i kopała to chyba jej się podobało 
a no i mamy jednak moje łóżeczko
stoi rozłożone już, jak nówka, tylko umyć trzeba
i 120 zł. do przodu 
Wagowo mamy 47,4 kg.! 
Dziś rano mężuś obudził mnie w bardzo przyjemny sposób
mogłabym być tak budzona codziennie 
Jestem po wizycie.
USG było, jajniki trochę są rozjechane, ale obraz jest w normie, jeśli chodzi o kwestię, że miałam punkcję.
Lekarz zalecił 3 miesiące przerwy między kolejną stymulacją, ale ja zrobię 4 miesiące, bo chcę, żeby było po okresie Świątecznym i Noworocznym. Jeśli cykle będą wyglądały jak zawsze, to rozpocznę stymulację kolo połowy stycznia 2015.
Czuje, ze to będzie dobry rok
Zawsze lata nieparzyste są dla nas lepsze.
Czekamy na wyniki genetyki. Jeśli byłoby coś nie tak, to mamy przyjść z wynikami do kliniki jak najszybciej, a jeśli wszystko będzie w porządku to dopiero w styczniu.
Mam jeszcze dodatkowo zrobić przeciwciała antykardiolipidowe i przeciwciała jądrowe.
Tęsknię...
Jak czlowiek sie stara... to nawet cykle sie wydluzaja ech...
Wyniki chlamydi i podobnych świństw z wymazu: nie wykryto 
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/1e8a1e73dadc.jpg
Oj dawno mnie tu nie było....Szczerze to nie wiem od czego zacząć
U nas po staremu, jesteśmy po urlopie, mega odpoczęłam,totalnie się wyłączyłam i jak wróciłam to miałam "wywalone" na wszystko......Chciałabym, żeby ten stan trwał i trwał, ale niestety trzeba wrócić do rzeczywistości.....znowu stresy, nerwówka....
Byłam ostatnio u gina pocieszył mnie, bo stwierdził, że rok po laparoskopii to nie jest długi okres czasu, zlecił mi badania, badania zrobione prolaktyna 18, ciut mnie to martwi wizyta w piątek i zobaczymy....Nadal piję ziółka i staram się wierzyć....
Ogólnie samopoczucie dziwne......jeszcze po informacji, że zmarła Ania Przybylska nie mogę dojść do siebie....może nie będę narzekała na swój los, bo jak pomyślę o Ani dzieciaczkach to serce mi pęka:(
Miłego wieczorku:)
Z radości do smutku w pół sekundy. Nie potrafię zaakceptować że życie toczy się wokół mnie a ja stoję w miejscu i nie nadążam. Pary zachodzą w ciąże, przechodzą kolejne trymestry, rodzą, a ja stoję w miejscu. Zachodzę w ciąże, by za chwile zmów wrócić do punktu 0, a nawet dużo wcześniej. Ta huśtawka emocjonalna to jakaś masakra! Ja już nawet nie zazdroszczę, ale boli mnie to że nie nadążam, że jestem gdzieś na szarym końcu a nadzieja jakoś mnie często opuszcza 
5 tygodni [*]
W sobotę byłam na kolejnej kontroli u gin... wiem że dziwnie to brzmi ale tak to wygląda ostatnio 
Wizytę uważam za bardzo bardzo bardzo udaną 
Pan dr zrobił usg i jednocześnie przeprowadził wywiad, poczytał sobie moją kartę pooglądał mnie sobie bardzo dyskretnie. Ubrałam się i zaczęła się rozmowa a na koniec dostałam skierowanie na oddział endokrynologiczny 
Gin powiedział, że można robić IUI jeśli u mnie jest tyle nie wyjaśnionych ?chorób?... podejrzewa ich kilka oprócz oczywiście PCO.
Dziś byłam ustalić termin w szpitalu, niestety a może i stety
termin 26 stycznia 
Z jednej strony wolałabym teraz - zaraz - już dowiedzieć się z jakimi chorobami żyję ale z drugiej strony znajdę teraz pracę a w styczniu może nie będzie już takiego problemu jak będę chciała tydzień wolnego.
Jestem pełna nadziei, że teraz wszystko się zmieni. Zaczynam od początku ale zaczyna się konkretnie w końcu! W końcu uda się zapanować nad moimi "wnętrznościami" i mieć nad nimi władzę

Nasz pies będzie ba on już jest najbardziej kochanym psiakiem na świecie bo to dzięki niemu znów chcę żyć!
Maluszkowi BIJE SERDUSZKO!!!
Ale szczęście:)
13 dc
Byłam dziś na monitoringu, jest pęcherzyk 19 mm w prawym jajniku, małż został juz dziś zmolestowany jutro moze być ciężko bo m ma na rano wiec wcześniej spać idzie a ja w domu przed 24 będę dopiero i zresztą sama w czwartek na rano do pracy wiec i ja chciałabym się wyspać no ale zobaczymy jak to będzie 
10t2d
Po wizycie. Dzidziuś - 3,5 cm, ładnie pikające serduszko, machał, wierzgał, no coś cudownego, jest coraz bardziej ludzki, coraz bardziej realny, coraz bardziej oddzielny, a ja jestem coraz spokojniejsza, że wszystko z nim w porządku
Natomiast mamusia - 2kg w dół od poprzedniego ważenia, oprócz tego badania w porządku, wychodzi na to, że nigdy nie przechodziłam toksoplazmozy, różyczki mam nie badać, bo się już od tego ponoć odchodzi, bo i tak nie ma lekarstwa, a w ogóle mogłam być szczepiona... Nie wiem, nie wnikam, skoro tak mówi, chyba wie lepiej
Mam zbadać antyciała(?) bo jestem - a mąż +, ale też nie wiem czy już, czy dopiero później...
Brzuch rośnie, niedługo będę mogła myć pępek w nigdy wcześniej niedostępnych miejscach 
Pytałam o szczepienie na grypę, lekarz mówi, że nie ma sensu, że to dla starych albo z upośledzonym układem immunologicznym, że szczepionka jest tworzona na chybił i trafił i nie ma gwarancji, że zabezpieczy, a sama w sobie może być szkodliwa.
Dostałam propozycję badań prenatalnych. Wcześniej chciałam, teraz nie wiem. Trochę rozbija się to o kasę, bo 350zł to nie mało, a zostały 3 tygodnie żeby móc je wykonać. Muszę to gruntownie przemyśleć...
No i piękna wiadomość - mogę odstawiać luteinę
Może przejdzie mi resztka dolegliwości I trymestru 
Aż z całej tej radości obejrzałam dzisiaj Zakochanego Kundla, tak za mną chodziła ta bajka już z tydzień
Jak dziecko będzie małe, będziemy puszczać baje disneya i oglądać namiętnie 
No i babcia znowu chora. Dostała wczoraj wysokiej gorączki, miała 39,4 stopni. Akcja z lekarzem i kolejny antybiotyk. Dzisiaj lekarz przyjedzie jeszcze raz zobaczyć babcię. Dzisiaj rano miała 37,1 gorączki. Od razu paracetamol podałam, za godzinę sprawdzę jeszcze raz temperaturę. Mam nadzieję, że będzie spadać.
Muszę podjechać do mechanika. Znowu gwóźdź wbił się w koło. Mariusz (nasz mechanik) będzie miał ubaw, zawsze ja przyjeżdżam z gwoździem w kole. Ale przynajmniej mam auto.
Dzisiaj mam nawet dobry humor. mam nadzieję że tak będzie do końca dnia. Muszę jeszcze sprawdzać siostrze zamówienie, czy jest wszystko co chce i jak tylko będzie to mam puścić do realizacji.
Dziś dowiedziałam się o kolejnej restrukturyzacji w mojej firmie. Nie zamierzam się przejmować. Przykre tylko, że przyrost etatów będzie poźniej nie tam gdzie są faktyczne potrzeby. Odczuwam dziwny smutek. Taki utajony. Wiem, że to typowy objaw przedmiesiączkowy. No nic. Może czas umówić się z lekarzem...
A miało być normalnie... Nastąpiła zmiana planów. Najpierw kupujemy mieszkanie w bloku bo mieszkając z teściami a raczej chodzi nam o teścia (mojego)nie wychodzi nam na dobre. Stres, kłótnie i tak w kółko. A zanim byśmy się pobudowali to jeszcze dobre parę lat by minęło... A po co nam to wszystko? żeby sie psychicznie wykończyć? Bezsensu... To inicjatywa K a ja pójdę za nim w ogień! Wiem że jest to dobry pomysł, dobra decyzja!
No i stało się....
Maluszek dał mi znać, że jest z nim dobrze i będziemy się sobą cieszyć
tego potrzebowałam...miałam piękny sen, śniło mi się maleństwo w moim domu, sypialni, przebierałam go i zmieniałam pieluszkę. Była ze mną moja siostra. Ona prawdopodobnie jest w ciąży
jej jak bardzo bym chciała
wszystko było takie realistyczne, śniło mi się, że ubieram moje dziecko w te same ubranka, które mam w szufladzie!
Boże....dziękuję za spokój mojego ducha..
Rośnij duży i zdrowy Malutki, nie mogę się doczekać naszego drugiego spotkania jak i kolejnych :* 
To jak walenie głową w mur, najchętniej wszystko bym rozwaliła, krzyczała na cały głos, mam ochotę rzucić się pod pociąg, zniknąć i juz więcej sie nie pojawić!! Czemu ja, kurwa czuje się jakbym urodziła sie pod ciemną gwiazdą, najpierw przemoc, potem problemy w szkole, śmierc najbliższej osoby, brak oparcia w rodzinie a teraz to bezpłodność, na domiar złego tracę prace, do przyszłego miesiąca muszę cos znaleźć, kurwa mam dosyć, nie chce mi się już żyć, naprawdę nie mam sił, jestem młoda a czuje się jakbym miała 60 lat, chociaż raz chciałabym miec w życiu z górki.
Można pomyśleć że histeryzuje bo mam przecież dom, na łeb mi nie kapie, ale dom to nie wszystko, chciałabym mieć do czego wracać, miec stałą pracę, poczucie bezpieczeństwa...
Czy to tak dużo?!?!
Dzisiaj rano się troszkę zdołowałam. Wczoraj temperatura 36,60 dziś już 36,56 - zaczyna spadać. Mam ogromną nadzieję, że mimo wszystko jutro wzrośnie i @ nie będzie.
Dziś śniło mi się, że kąpałam moją kruszynkę. To był tak strasznie realistyczny sen.
No i najgorszy scenariusz siè sprawdzil - pierwsza pielucha zmieniona... Szczegóły lejter. Musze lecieć!
Dzisiaj pierwsze CLO... mam nadzieję, że mój organizm nie będzie po nim wariował, bo generalnie leków nie toleruje. Po hormonach we wcześniejszym cyklu czułam się jak słoń, tak napuchłam. W ciągu 7 dni moje cycki urosły 7 cm, a już normalnie są spore i nie mieściły się w żadnym staniku! W dwa dni po odstawieniu hormonów wróciły do normy i z wagi też 2 kg zleciały.
Wizytę u gina mam w poniedziałek, 13-go. Kazał mi brać CLO od 5 do 9 dnia cyklu, więc mam nadzieję, że wie co robi, bo z tego co wyczytałam, przy krótkich cyklach (a takie ostatnio miewam) bierze się już od 3dc. No ale w końcu to on jest lekarzem, wielu kobietom pomógł zajść w ciążę, zajmuje się tym od lat, więc chyba wypada mu zaufać.
Napiłam się w niedzielę czerwonego winka, na które miałam już ogromną ochotę, bo mój mąż nie pozwolił mi nawet przed IUI sobie chlapnąć (brzmi jak wyznanie alkoholika na odwyku...fajnie) i co?! I nie smakowało mi wcale
Zwalam to na przeziębienie i chore gardło... no bo cóż innego? Dramat jakiś 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.